"Zakazane" książki naszego dzieciństwa

15.04.13, 13:06
Tak mi się właśnie przypomniało. Kiedy byłam chyba w siódmej klasie szkoły podstawowej, moja polonistka poleciła mi "Buszującego w zbożu". Chciałam wypożyczyć z biblioteki publicznej. Jednak pani bibliotekarka uznała, że to nie jest odpowiednia lektura dla nastolatki i że mi jej nie pożyczy, tylko da mojej mamie, żeby sama oceniła, czy mogę tę książkę przeczytać. Potem sprawa się jakoś rozmyła i do dziś nie przeczytałam "Buszującego w zbożu". Czy pamiętacie jakieś książki, których nie wolno Wam było przeczytać w dzieciństwie?
    • wrzesniowamama07 Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 14:42
      Natalia Rolleczek "Kochana rodzinka i ja". Rolleczek była na indeksie kościelnym chyba za "Drewniany różaniec", i moi rodzice uznali, że niczego nie można czytać co napisała. "Kochaną rodzinkę" czytałam u koleżanki w związku z tym.
    • kolorko Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 15:22
      Rodzice w żaden sposób nie kontrolowali tego, co czytam. W efekcie czytałam w wieku 10-13 np "Przezyłam Oswięcim" Krystyny Żewulskiej , "Odrazę" Laszlo Nemetha, czy "My dzieci z dworca ZOO" publikowane w odcinkach w "Literaturze"- dotąd pamietam, co sie działo w mojej głowie po lekturze:( Chociaz z drugiej strony to było ciekawe doswiadczenie porównac odbiór "Dzieci" czy "Odrazy" z tym sprzed lat.
    • angazetka Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 15:45
      Nie miałam takowych. Jedyne, czego mi mama zabroniła, to "Całkowite zaćmienie" Holland, skądinąd słusznie, wiem to teraz ;)
    • agnzimka Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 15:58

      Mama zabroniła mi czytać "Ptaki ciernistych krzewów", ale już nadrobiłam. Za to w encyklopedii dla dzieci nadal zszyte są strony, na których narysowany jest schemat stosunku płciowego;)
    • gopio1 Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 17:10
      Jak czytałam Pana Samochodzika (jakaś 6 klasa pewnie), to znalazłam na półce rodziców inne powieści Nienackiego. Myślałam, że mogę, dostałam zakaz. Starsza siostra mnie wtedy uświadomiła, że te książki są zboczone ;-)

      A propos seksu w książkach - w 7 klasie moja przyjaciółka znalazła na półce rodziców Pamiętniki Fanny Hill. Czytała ukradkiem pod nieobecność rodziców i w szkole zdawała nam relacje z kolejnych rozdziałów ;-D
    • kumakk Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 17:35
      W moim domu nie obowiązywały zakazy dotyczące książek i sama nie wiem, czy to dobrze...
      Biblioteka domowa była niezwykle bogato wyposażona (mama byłą polonistką). W wieku 7 lat przeczytałam "Medaliony", które tak mną wstrząsnęły, że nie musiałam ich czytać ponownie jako lektury w liceum. Wisłocka i Starowicz za to nie wywoływały rumieńców, bo stały na ogólnodostępnej półce :)
      Panie w okolicznych bibliotekach zrezygnowały z obostrzeń wobec mojej ewidentnej pasji czytelniczej i zaowocowało to np. przeczytaniem "Ojca chrzestnego" gdzieś pod koniec podstawówki. I takie tam różne jeszcze były ;)
    • plater-2 Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 17:53
      "Trzej towarzysze", "Uwielbienie"... a z filmów to mama zabraniala mi dr Kildera oglądać...

    • modrooczka Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 18:08
      Mnie nigdy niczego nie zabraniano, więc kiedy pewnego dnia (byłam chyba w 6 klasie) mama zastała mnie z "Kluczem do Rebeki" Folleta to zdziwiła się nieco i powiedziała, że to książka nie dla mnie. Przeczytałam oczywiście od deski do deski, starannie szukając wspólnie z siostrą tych fragmentów "nie dla nas".
    • nchyb Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 18:37
      nie pamiętam takich, ale nie z powodów sklerozy, ale po prostu - u mnie cenzury nie było...

      w bibliotece tylko w 1 klasie (zapisy były chyba dopiero od 2 półrocza), ja poszłam jakoś na początku, pożyczono mi Na jagody (nigdy nie lubiłam), przeczytałam na przerwie i poszłam wymienić na coś innego na kolejnej przerwie. TO mi pani bibliotekarka nie uwierzyła, ze już przeczytałam. Dopiero interwencja chyba nauczycielki sprawiła, ze wymieniono mi książkę na taką, którą sama wybrałam. Była grubsza i PROZĄ!( A i wczesniej sprawdzili, ze jednak o tych jagodowych pannach przeczytałam...)

      A zaraz potem zostałam tzw. łącznikiem z biblioteką i wszystkie książki z biblioteki stały przede mną otworem, te z części dla nauczycieli też :)

      a w domu czytaam wszystko i nikomu do głowy nie przyszło mówić mi, ze coś jest nie dla mnie.
      Moja rodzona mama czytając mi jako małej dziewczynce Krzyżaków - ominęła kaźnię Juranda. Gdy już sama się nauczyłam czytać - miałam o to do niej pretensje, to już więcej nic nie omijała :)
    • alexsc Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 20:30
      nie wiem czy była zakazana ale pamiętam że wypożyczyłam ją z działu 'dorosłego'
      My dzieci z dworca zoo. i potajemnie czytałam! pamiętam te emocje!
      • abepe Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 21:42
        Najdłużej z całej klasy nie mogłam oglądać filmów po dzienniku (pamiętacie tę kategorię?), zawsze najwcześniej wracałam z podwórka itd., ale na pomysł kontrolowania lektur moi rodzice nie wpadli:)
        • cipcipkurka Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 16.04.13, 11:48
          U mnie tak samo - filmów nie mogłam oglądać, ale lektur nikt mi nie kontrolował. Może dlatego szał z Greyem, czy jak mu tam, jest mi całkiem obcy ;-)
        • mama_kasia Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 18.04.13, 09:25
          Miałam to samo - filmy po dzienniku nie, książki tak :)
    • anndelumester Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 21:44
      Nie było książek zakazanych, wszystko stało na pólkach (rodzice mają bogatą bibliotekę) masę rzeczy przeczytałam wcześnie, czasami zaciekawiona tytułem.
      Dekameron, Fanny Hill, Niedole cnoty, Wisłocką i Starowicza czytałyśmy grupowo gdzieś w 6-7 klasie.
      • beataj02 Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 21:55
        Ja jeden raz doświadczyłam zakazu ;-) Chyba w 4 klasie (może w 5, choć tatuś twierdzi, że to była 4) przechodziłam fascynację "rzymsko-historyczną" i zapragnęłam przeczytać Quo Vadis. Spotkało się to ze sprzeciwem rodziciela, twierdził, że niewiele zrozumiem. Kilka miesięcy później pojechałam na kolonie, wypożyczyłam, przeczytałam i w pierwszym liście do domu radośnie poinformowałam rodziców o tym fakcie. Odpisali "wiedzieliśmy, że tak będzie" :D
        • modrooczka Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 22:02
          Ja tak mojej powiedziałam, żeby nie czytała Tolkiena, bo to nie jeszcze dla niej. Już jest w połowie :-)
          • sylwina76 Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 22:13
            W domu nie było zakazanych książek, wręcz przeciwnie. Chociaż nie, mój tata był wyraźnie zdegustowany, widząc mnie z jakimś "popularnym romansidłem" Twierdził, że szkoda na to czasu :).
            • steffa Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 15.04.13, 23:39
              Książki stały na półkach, więc czytałam, ile wlezie. Te, których domyślałam się, że by mi nie polecali, podczas ich nieobecności. W bibliotece niczego mi nie odmówiono, a wcześnie zapisałam się do tej dla dorosłych i łupałam tytuły wg listy z encyklopedii. W domu jedynie "Playboya" tata skrywał. :D Nieskutecznie.
              • sylwina76 Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 16.04.13, 00:06
                steffa napisała:

                > i łupałam tytuły wg listy z encyklopedii.

                Ja też :) ale chyba nie dokończyłam (przynajmniej alfabetycznie).
                • steffa Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 16.04.13, 00:15
                  Ja nie pamiętam, czy do Z doszłam.
                  Pamiętam jeno, że w ósmej klasie nie dałam rady przebrnąć przez Prousta.
    • jo-asiunka Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 16.04.13, 01:18
      Pamiętam, że w podstawówce (piąta? szósta klasa?) przeczytałam Zakonnicę Diderota i Szklany klosz Plath (była taka seria z koliberkiem i leciałam po kolei, co było w domu), rodzice mieli Seks partnerski Starowicza, ale w nim było mało interesujących obrazków i zazdrościłam przyjaciółce, że jej rodzice mieli Wisłocką, moi nie:(
      Generalnie moi rodzice nie są pruderyjni, ale ten Seks partnerski był obłożony w biały papier, wiec zauważyłam go natychmiast i dorwałam, jak tylko wyszli z domu:)
      • chaber69 Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 16.04.13, 09:21
        Moja mama raczej nie interesowała się moimi wyborami. Brałam z półki bibliotecznej, co chciałam. Mówię "bibliotecznej", bo w domu oprócz książek dziecięco-młodzieżowych dla mnie i brata, były głównie lektury. Przerobiłam więc je w bardzo młodym wieku i pamiętam ogromne wrażenie po spaleniu w piecu chlebowym Rozalki bodajże, "Ojcu zadżumionych" czy "Janku Muzykancie". Wrażenie pozostało na długie lata, bo naprawdę byłam bardzo nieletnia, kiedy to czytałam.
        A co do biblioteki: brałam co chciałam do czasu aż natrafiłam na mur w postaci pani bibliotekarki, która pracowała w starej bibliotece w innym lokalu w tej, w której teraz ja pracuję. Tamta biblioteka miała trzy sale i do jednej wejście było za biurkiem pani bibliotekarki, do której dzieci nie wpuszczała, bo tam była literatura dla dorosłych. Ale ponieważ zawsze oprócz książek dla nas, moja mama wypożyczała książki dla babci czytałam potem te książki babci. Z tej przyczyny przeczytałam wszystkie kryminały, jakie były w bibliotece no i różne mniej lub bardziej odpowiednie dla mnie książki. Potem bibliotekę przeniesiono do nowego lokalu, półki stały się ogólnodostępne i mogłam szaleć.
        A co do zakazów bibliotekarzy - nie wiem czy gdzieś o tym już nie pisałam, ale miałam taką sytuację, że gimnazjalista chciał wypożyczyć Kinga. Chodziło mu chyba o "Lśnienie", ale że nie było zaproponowałam "Carrie" i już już bym mu wypożyczyła, kiedy pracownik powiedział, że to jest literatura dla dorosłych przecież i on dla siebie ma inną część biblioteki. Dla pewności zapytałam mu się, czy o jego wyborze wie jego mama. Usłyszałam, że tak, ale drążyłam sprawę, bo chciałam to usłyszeć od niej. Podał mi do niej telefon i zadzwoniłam. A wtedy okazało się, że mama absolutnie nie wyraża na to zgody. I wyszedł bez książki. Mogłoby się skończyć tym, że wściekły rodzic wparowałby mi do biblioteki z pretensjami. Oczywiście chłopak jeśli będzie chciał, to Kinga przeczyta, a mama nawet o tym nie będzie wiedzieć, ale nas jako bibliotekę obowiązują pewne zasady. Co prawda nie rozumiem za bardzo tej sprawy z Kingiem, ale takie jest prawo rodziców. Sama nie wypożyczyłabym bez porozumienia z rodzicem gimnazjalistce np. Fanny Hill czy teraz sławetnego Greya, chociaż wiedza gimnazjalistów na temat "tych" spraw jest i tak szeroka, więc to taka trochę hipokryzja, ale nie mnie decydować o tym, co życzy sobie rodzic. A Greya to bym odradzała także z literackich powodów. Żeby być na bieżąco próbowałam przeczytać, ale nie dałam rady.
        Aha, a w innej bibliotece, w której byłam zapisana pani nie robiła problemów, kiedy byłam bardzo nieletnia i pozwoliła wypożyczyć Colette.
        • steffa Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 16.04.13, 19:42
          Colette czytałam chyba w siódmej klasie.
          A pomyśleć, że w internecie można tyle gorszych rzeczy znaleźć...
          • rzezucha.ma Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 16.04.13, 21:47
            Kurcze, tak czytam i czytam i chyba spiszę i pójdę do biblioteki nadrobić zaległości! ;)
            Nie pamiętam z domu jakiś zakazanych książek. Starowicz i Wisłocka stały na półce grzbietami do środka - bez sensu, od razu rzucały się w oczy... Ale jakoś mało mnie obeszły.
            Dużo pikantniejsze były oglądane pod nieobecność rodziców rysunki Mleczki...
            Pamiętam jeszcze jakieś czasopismo? medyczne?, coś cienkiego, broszurkowatego w każdym razie z układem rozrodczym i ciążą, na którym Babcia (!) objaśniała mi o co chodzi...
            Dużo czytałam z biblioteki dziecięcej, dużo książek rodzice mi kupowali i chyba to mi wystarczało na długo.
            Jedyne co pamiętam, to chyba trochę za wcześnie przeczytałam Malowanego ptaka.
            O, jeszcze kiedyś wzięłam na jakiś wyjazd do pociągu Opowieści kantenberyjskie, bo miały wygodny format :)
            • abepe Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 16.04.13, 22:17
              Mam dwa pytania:

              1. Skąd ten szum dotyczący "Greya", jeśli okazuje się, że większość naszych rodziców coś w ten deseń w domu miała;)?
              2. Czy w związku z powyższymi spostrzeżeniami macie jakieś postanowienia/pomysły na przyszłość czytelniczą własnych dzieci? Schowaliście już coś? Ja owszem - całkiem w sumie niewinną książkę "Części ciała" - o rysowaniu/malowaniu ciała ludzkiego. 9,5 latek zaczął intensywnie studiować fragmenty z nagimi modelami obu płci;) (modele występują osobno, nic z "tych" rzeczy!) I wyszło mi, że jestem pruderyjna!
              • aggala Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 17.04.13, 10:53
                Ad. 1. Chyba zawsze był szum wokół książek określanych jako "pikantne". Tylko w dobie internetu dostęp do informacji jest nieporównywalnie prostszy a jej przepływ szybszy. Stąd i szum większy. A do tego dochodzą jeszcze celowe działania marketingowe. Techniki marketingu i reklamy też rozwinęły się tak, że nie ma porównania z tym, czym dysponowali handlowcy 20-30 lat temu.
                Ad. 2. Na razie cenzuruję gazety. Moja sześciolatka, zachwycona świeżo nabytą umiejętnością czytania, czyta wszystkie napisy, które wpadną jej w oczy, a ja chyba nie chcę jej jeszcze tłumaczyć wszystkich okropieństw świata.
    • sop.hie Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 21.04.13, 12:29
      Ksiazek nie cenzurowano, za to bardzo cierpialam w podstawowce nie mogac ogladac "Niewolnicy Izaury". Rodzice twierdzili, ze nie pozwola na karmienie mnie bzdurami i stereotypami.... Ale nastepnego dnia w szkole czulam sie wykluczona z dyskusji ;)
    • marikooo Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 21.04.13, 20:04
      Matka mi nie pozwalała czytać harlequinów. Twierdziła, że nie chodzi jej o ograniczenie mi dostępu do "tych scen", ale troskę, żebym nie stworzyła sobie nierealnego obrazu związku z mężczyzną, który potem chciałabym w życiu realizować. I tak podczytywałam po kryjomu. I to chyba dość wcześnie zaczęłam, bo pamiętam, że w 11. urodziny oświadczyłam, że teraz jestem nastolatką i już mogę czytać romanse :)
    • frytka_81 Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 28.04.13, 12:24
      Rodzice nie cenzurowali mi książek.
      Za to pamiętam, że w bibliotece pani nie chciała mi wypożyczyć Baśni z 1001 nocy. Miałam wtedy 9 lat. Żeby je dostać musiałam iść do biblioteki z Mamą.
    • mamik.net Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 07.05.13, 12:29
      Piszecie o książkach zakazanych przez głównie przez rodziców ewentualnie dostępnych w dziale "dla dorosłych". Ale wiekszość z nas nie ma świadomości, że do 1990 roku istniała w Polsce cenzura i wiele naprawdę ważnych książek po prostu nie było wydawanych.Tematy tabu w PRL-u ( więc niestety w moim dzieciństwie i młodości ) to:
      - romanse z XX-lecia ( Helena Mniszek, Dołęga-Mostowicz - oprocz Znachora i Dyzmy oczywiście! )
      - Karol May, London, L. M. Montgomery, Page, Burnett,Svensson i Ossendowski
      - wszystko o Piłsudskim, Legionach, wojnie z bolszewikami 1920 roku
      - wszystko o utraconych kresach ( Wilno, Lwów )
      - o harcerstwie przedwojennym
      - książki religijne wydane przed 1945 rokiem
      I mnóstwo autorów dla dzieci, których nazwiska dziś coś mówią tylko pasjonatom literatury.
      Znacie zakazanych całkowicie w 1951:
      Korotyńską, Czarską, Izdebską, Gentil, Daszyńską, Duninównę, Burską, Szpyrkównę, Pasławskiego? A to tylko kilka nazwisk z liczącego ponad 500 pozycji spisu autorów dziecięcych zakazanych przez cenzurę PRL-u.
      Oczywiscie z czasem zaczęto wydawać niektórych "wrogich autorów", ale wiele zostało skutecznie skazanych na literacki niebyt.
      • chaber69 Re: "Zakazane" książki naszego dzieciństwa 07.05.13, 14:47
        Hmm, może niedoskonale pamiętam, ale Mniszkównę, Maya, Londona i Montgomery czytałam przed 1990 r.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja