przystanek_tramwajowy
02.05.13, 18:40
Mowa o książce Miry Jaworczakowej "Oto jest Kasia". Lektura dla klasy 2. Przy czytaniu dostawałam co i rusz szczękościsku. A już nagła krew mnie zalała, jak dojechałam do rozdziału, w którym mamusia zostawia niemowlaka pod opieką kilkuletniej Kasi, bo (uwaga!) musi pójść na spotkanie z działaczką, która przyjechała z Warszawy. Niemowlak dostaje zapalenie płuc, a autorka obarcza za to winą Kasię. No żeż jasny gwint! Jaka wina dziecka? Przecież zawiniła matka, która nie miała prawa zostawiać niemowlaka pod opieką kilkulatka. Wrrr... I ten rozmemłany tatuś, co nie umie zrobić śniadania dzieciom. Wrrr... I ten straszny dziadunio, który pieje z zachwytu, bo wnuczka doskonale przedrzeźnia koleżankę z wadą wymowy. Kolejne wrrrrr! Niech mi ktoś powie, po co kazać drugoklasistom to czytać? Za karę? To już o problemach rodziny i rodzeństwa nic lepszego nie napisano od czasów pani Jaworczakowej? Wrrr, że się powtórzę.