Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zęby...

02.05.13, 18:40
Mowa o książce Miry Jaworczakowej "Oto jest Kasia". Lektura dla klasy 2. Przy czytaniu dostawałam co i rusz szczękościsku. A już nagła krew mnie zalała, jak dojechałam do rozdziału, w którym mamusia zostawia niemowlaka pod opieką kilkuletniej Kasi, bo (uwaga!) musi pójść na spotkanie z działaczką, która przyjechała z Warszawy. Niemowlak dostaje zapalenie płuc, a autorka obarcza za to winą Kasię. No żeż jasny gwint! Jaka wina dziecka? Przecież zawiniła matka, która nie miała prawa zostawiać niemowlaka pod opieką kilkulatka. Wrrr... I ten rozmemłany tatuś, co nie umie zrobić śniadania dzieciom. Wrrr... I ten straszny dziadunio, który pieje z zachwytu, bo wnuczka doskonale przedrzeźnia koleżankę z wadą wymowy. Kolejne wrrrrr! Niech mi ktoś powie, po co kazać drugoklasistom to czytać? Za karę? To już o problemach rodziny i rodzeństwa nic lepszego nie napisano od czasów pani Jaworczakowej? Wrrr, że się powtórzę.
    • kazze Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 03.05.13, 13:24
      Fakt. Chyba połowa lektur dla maluchów z klas I-III pamięta czasy ich babć.

      Lektury dla klasy I szkoły podstawowej:
      1. Adam Bahdaj – „Pilot i ja”
      2. Władysław Bełza – „Kto ty jesteś? Polak mały.”
      3. Władysław Broniewski – „Wiersze dla dzieci”
      4. Jan Brzechwa – „Brzechwa dzieciom”
      5. Mieczysława Buczkówna – „Szaraczek”
      6. Jan Grabowski – „Czarna owieczka”
      7. Roksana Jędrzejewska – Wróbel – „Królewna”
      8. Hanna Januszewska – „Kopciuszek”
      9. Czesław Janczarski – „Jak Wojtek został strażakiem”
      10. Mira Jaworczakowa – „Jacek, Wacek i Pankracek”
      11. Maria Konopnicka – „Co słonko widziało”
      12. Maria Kownacka – „Plastusiowy pamiętnik”
      13. Maria Kownacka – „Kukuryku na ręczniku”
      14. Tadeusz Kubiak – „Gdy miasto śpi”
      15. Joanna Papuzińska – „Nasza mama czarodziejka”
      16. Janina Porazińska – „Psotki i śmieszki”
      17. Julian Tuwim – „Wiersze dla dzieci”
      18. Małgorzata Strękowska – Zaremba – „Leniwe literki”
      19. Małgorzata Strzałkowska – „Zielony, żółty, rudy, brązowy!”
      20. Ewa Szelburg – Zarembina – „Najmilsi”
      21. Danuta Wawiłow – „Wierszykarnia”
      22. Elżbieta Zubrzycka – „Powiedz komuś!”
      Lektury dla klasy II szkoły podstawowej:
      1. Marcie Aboff – „Nie lubię łaskotek”
      2. Hans Christian Andersen – „Dziecię elfów”
      3. A i Cz. Centkiewiczowie – „Zaczarowana zagroda”
      4. Joanna Duszyńska – „Cudaczek–Wyśmiewaczek”
      5. Dorota Gellner – „ Zwariowane podwórko”
      6. Jan Grabowski – „Puc, Bursztyn i goście”
      7. Mira Jaworczakowa – „Majka z Siwego Brzegu”
      8. Grzegorz Kasdepke – „Kuba i Buba, czyli awantura do kwadratu”
      9. Krystyna Kleniewska–Kowaliszyn – „Magda, Paweł i Ty”
      10. Maria Kownacka – „Kajtkowe przygody”
      11. Gösta Knutsson – „Przygody Filonka Bezogonka”
      12. Maria Krűger – „Karolcia”
      13. Iwan Kryłow – „Bajki dla dzieci”
      14. Małgorzata Krzyżanek – „Unia Europejska dla dzieci”
      15. Hans Loffting – „Doktor Dolittle i jego zwierzęta”
      16. Kornel Makuszyński i Marian Walentynowicz – „120 przygód Koziołka Matołka”
      17. Sergiej Michałkow – „Nie, płacz koziołku”
      18. Hanna Ożogowska – „Przygody scyzoryka”
      19. Charles Perrault – „Bajki”
      20. Janina Porazińska – „Szewczyk Dratewka”
      21. Małgorzata Strzałkowska – „Rady nie od parady”
      22. Ewa Szelburg–Zarembina – „Idzie niebo ciemną nocą”
      23. ks. Jan Twardowski – „Patyki i patyczki”
      24. Julian Tuwim – „Słoń Trąbalski”
      Lektury dla klasy III szkoły podstawowej:
      1. Hans Christian Andersen – „Baśnie“
      2. Czesław Centkiewicz – „Anaruk – chłopiec z Grenlandii”
      3. Wanda Chotomska – „Dzieci Pana Astronoma”
      4. Mira Jaworczakowa – „Oto jest Kasia”
      5. Grzegorz Kasdepke – „Co to znaczy…”
      6. Halina Kostyrko – „Klechdy domowe”
      7. Astrid Lindgren – „Dzieci z Bullerbyn”
      8. Kornel Makuszyński – „Awantura o Basię”
      9. Alan Alexander Milne – „Kubuś Puchatek” lub „Chatka Puchatka”
      10. Roman Pisarski – „O psie, który jeździł koleją”
      11. Józef Ratajczyk – „ Ziarenka maku”
      12. Stefania Wortman – „U złotego źródła”
      13. Danuta Wawiłow, Natalia Usenko – „Wierzbowa 13”
      14. Elżbieta Zubrzycka – „Słup soli”
      • przystanek_tramwajowy Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 04.05.13, 11:53
        Niektóre z lektur mimo upływu czasu nadal warte są czytania. Ale "Oto jest Kasia" moim zdaniem nie. Właśnie dojechaliśmy do rozdziału, w którym tatuś wije się jak na mękach, bo gdzieś zniknęła mamusia i dzieci są tym faktem zaniepokojone. No żeż - dlaczego on nie powiedział, że jest w szpitalu, bo dziecko urodziła? Daje nam to oczywiście pojęcie o modelu wychowawczym w latach 60-tych, gdy dzieci przekonywano, że młodszą siostrzyczkę mamusia znalazła w kapuście, ale jest kompletnie niezrozumiałe dzisiaj, gdy już kilkulatki wiedzą, skąd się biorą dzieci.
      • joanna05 Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 21.05.13, 11:31
        Ale od 2008 r. nie ma obowiązkowej listy lektur w klasach 1-3 szkoły podstawowej, nauczyciele mają pełną dowolność w ich wyborze. Odgórnie narzucane listy obowiązywały do 2007 r. Inna sprawa, że nauczyciele rutynowo sięgają wciąż po tamte stare listy.
        Fundacja, w której działam, prowadzi akcję społeczną zmierzającą do zmiany kanonu lektur, warto się przyłączyć do naszej akcji. Walczymy o to, aby wśród ramotek pojawiło się choćby kilka nowszych pozycji, z XX-XXI wieku. Zbieramy propozycje list książek od każdej osoby, która zechce się wypowiedzieć. Nie chcę wrzucać tu linków do naszej akcji samodzielnie - ktoś o niej pisał w wątku "konkursy z książkowymi nagrodami".
        • przystanek_tramwajowy Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 21.05.13, 16:16
          Niestety, nauczyciele nie mają pełnej dowolności. Muszą omawiać książki, które zostały przewidziane przez autorów podręcznika i do których w tymże podręczniku są zadania. Wasza akcja powinna być więc raczej skierowana do wydawców podręczników, którzy wspierają takie ramoty, bo np. nie muszą płacić za ich wykorzystanie. Przoduje w tym pewne wydawnictwo z Kielc.
          • ciociacesia podrecznik to jedno, dostepnosc ksiazek w szkolnej 21.05.13, 16:51
            bibliotece drugie. ramotki sa, nowosci trzeba by kupic w liczbie 25-30 egzepmlarzy - zeby dla calej klasy starczylo
          • poemi123 Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 21.05.13, 18:34
            Tak, tak. Odsądzałam od czci nauczycielkę mojego dziecka za ramotki, a okazało się, że one przez wydawcę z Kielc w podręcznik wpisane i kobieta wyboru za dużego nie ma.
          • joanna05 Dobór lektur 22.05.13, 14:13
            Według informacji z MEN jednak pełna dowolność jest, podręczniki przecież także nauczyciele wybierają sami.
            Zadania dla uczniów na pewno można ułożyć i do lektur spoza podręcznika. Co do dostępności lektur w bibliotece - tym się akurat nauczyciele nie przejmują, większość lektur moich dzieci i oraz znajomych i tak kupujemy, bo w bibliotece ich brakuje "w sezonie".
            Akcja skierowana do wydawców nie miałaby sensu. Ma sens za to tworzenie takiej społecznej listy wartościowych książek, które chcielibyśmy, aby dzieci czytały. Może otworzy oczy osobom, które od 10 lat "przerabiają" co roku "Oto jest Kasia" i jej podobne. Na pewno lista pożądanych lektur mogłaby być wykorzystana, może choć jako materiał do dyskusji na zebraniu szkolnym z rodzicami.
            • przystanek_tramwajowy Re: Dobór lektur 22.05.13, 15:21
              U nas cała szkoła korzysta od lat z podręczników tego samego wydawnictwa. Raczej nie sądzę, żeby którykolwiek z szeregowych nauczycieli miał wpływ na ich wybór.
    • druza.11 Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 04.05.13, 14:44
      Dokładnie 19 lat temu niedoświadczona ale pełna dobrych chęci nauczycielka niemal się popłakała, bowiem dzieci, w tym i moa córka zrobiły jej pranie mózgu. (szkoła społeczna, dzieci dziarskie i inteligentne, bez zahamowań w kulturalnym wyrażaniu swoich poglądów) Stwierdziły bowiem gremialnie, ze to nie Kasia była zła, tyko jej rodzice nieodpowiedzialni. Po pierwsze nie przygotowali Kasi na narodziny rodzeństwa, padła nawet sugestia, ze Kasia była niedorozwinięta intelektualnie, bowiem nie zauważyła co się z mamą dzieje, nadto wymagali od niej jedynie dobrych stopni, nie traktowali jej poważnie, a dziadkowie uważali ją za zabawkę.
      Pamiętam, że rozmawiałam z córką o tej książce, powiedziałam, że niestety dawniej wychowywano dzieci poza tym, że czasami rodzice, mimo, ze bardzo kochają swoje dzieci, to nie potrafią ich zrozumieć. Obiecaliśmy, że zawsze się będziemy starać ale i u nas czasem tak się może przytrafić, że nam się to nie uda. Innymi słowy przekułam idiotyczną lekturę na rozmowę o życiu. Inni rodzice zrobili to samo. Sprawa była poruszona na zebraniu klasowym i uzmysłowiłyśmy pani że jeśli chciała przekonać dzieci do swojej racji, to powinna mieć argumenty, a nie zlecenia z ministerstwa. Nota bene było to pierwsze i ostanie ścięcie z dziewczyną, która rozstając się z nami w 3 klasie wróciła do sprawy, podkreślając jak wiele dała jej współpraca z nami i naszymi dziećmi.
      Samo pozostawienie Kasi z niemowlakiem - z perspektywy czasu uważam za całkiem naturalne. Przecież to nie dinozaur leży w kołysce, tylko małe dziecko i co - tak naprawdę może się wydarzyć przez chwilę? jedyne czego można się obawiać, to zachłyśnięcie, ale na Boga, nie dajmy się zwariować. Zostawiałam Starszą z Młodszą, z tym, że Starsza wiedziała, że w przypadku jakichkolwiek problemów ma lecieć do sąsiadki Oczywiście sąsiadka wyraziła zgodę na taki układ.
      • druza.11 Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 04.05.13, 15:27
        zeżarło mi podsumowanie!
        uważam, że jest to świetna książka jako podstawa do rozmowy z dzieckiem na temat relacji w rodzinie i na temat sposobów wychowania dawniej. Nie wiem, czy teraz w szkole obowiązuje również jedynie słuszna interpretacja, "Kasia jest be" - jeśli tak jest to jest to również dobry moment do pokazania dziecku, że może mieć własne zdanie i że może spróbować je wyrazić i obronić.
        • przystanek_tramwajowy Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 04.05.13, 15:41
          Nie wiem, jaka będzie interpretacja nauczycielki, ale oto fragment streszczenia na jednej ze stron internetowych:

          Pewnego dnia Kasia zostaje sama w domu z Agnieszką i ponieważ jej nie pilnuje, malutka zaziębia się i zapada na bardzo poważne zapalenie płuc.


          A tutaj na innej stronie:

          I dopiero ciężka choroba siostrzyczki, do której Kasia sama się przyczyniła, pozwala jej zrozumieć, jak bardzo kocha małą, i wrócić do dawnego stylu życia.

          --
          • nchyb Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 05.05.13, 08:53
            czyli streszczenia - jedynie słuszne :)

            Pamiętam, ze na tym forum i matkowym nie raz padały te zarzuty do tej właśnie lektury.
            I tak sobie myślę, ze ona mogłaby być lekturą ale po uwspółczesnieniu myślenia o jej idei. Gdzie nie podkreślałoby się ciągle wyimaginowanej winy Kasi, ale właśnie, zeby przekazać dzieciom, jak dalece pozmieniało się wychowywanie dzieci...
            • anndelumester Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 06.05.13, 14:13
              Mój syn męczy właśnie.
              Jego refleksje nad kolejnymi rozdziałami nie są jedynie słuszne i nie nadają się na pewno do wpisywania w testowe rubryczki.
              Określenie bohaterki jako przygłupia jest jednym z łagodnych, wątku ojca, który nie potrafi dać dzieciom śniadania nie zrozumiał w ogóle (inwalida?przygłup?zamroczony alkoholem i narkotykami?). Zdemenciały dziadzio Hilary też jest gdzieś z pogranicza kabaretu i komedii przedwojennej.
              Przed nami jeszcze scena z arcyważną działaczką (pewnie Ligi Kobiet albo PZPRu) i motyw zostawiania niemowlaka ze starszym dzieckiem jako darmową siłą roboczą - oj coś czuję, że to ja będę miała używanie i pogadankę na temat priorytetów i asertywności.
              • przystanek_tramwajowy Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 07.05.13, 11:57
                A w ogóle to chyba założenie jest takie, że dzieci w 2 klasie mają czytać lektury samodzielnie. No ta się do tego kompletnie nie nadaję. Jest w niej tyle niezrozumiałych kontekstów, że trzeba siedzieć z dzieckiem i tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć... Jedno wielkie nieporozumienie. Przecież nawet w latach 50-tych normą chyba nie byli tatusiowie, którzy uważali, że podłoga myje się sama, a gary zmywa dobra wróżka? Moje dzieciństwo przypadło co prawda na lata 70-te, ale mój ojciec, gdy musiała zostać z dwójka kilkuletnich dzieci nie karmił ich przypaloną kaszą przez 10 dni, a brudnych garów nie magazynował na podłodze obok kuchenki. A był jedynie prostym robotnikiem, a nie wykształconym panem z wydawnictwa. Mój mąż zaryzykował twierdzenie, że pani M.J. zwyczajnie "jaja" sobie robiła w tej książce, tylko że nikt się na tym nie poznał :) .
                • angazetka Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 07.05.13, 12:37
                  > Przecież nawet w latach 50-tych nor
                  > mą chyba nie byli tatusiowie, którzy uważali, że podłoga myje się sama, a gary
                  > zmywa dobra wróżka?

                  Do tej pory jest pełno takich tatusiów, więc tym bardziej w latach 50.
                  I problem nie w tym, że ksiązka opisuje realia epoki, tylko w tym, że to się nadal omawia (ponoć) jako dobrą rodzinę z jedną złą Kasią.
    • ukulele14 Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 17.05.13, 12:42
      > To już o problemach rodziny i rodzeństwa nic lepszego nie napisano od czasów pani Jaworczakowej?
      Myślę, że tu jest pies pogrzebany. Że nic lepszego nie napisano. Czy w ogóle ktoś dzisiaj potrafi pisać takie książki, jak "Oto jest Kasia"? Napisane prostym językiem, traktujące o zwyczajnych sprawach, szkolnych i domowych perypetiach? We współczesnych książkach wszystko musi być nadzwyczajne, niezwykłe, dziecko koniecznie musi być zwariowane i płatać figle, i najlepiej miewać niezwykłe przygody. Brakuje mi dzisiaj takich "zwyczajnych" książek, bohaterów, i historii z morałem też. Dobrze, że są jeszcze stare książki.
      • ciociacesia a Basia? 17.05.13, 13:15
        całkiem zwyczajna
        • przystanek_tramwajowy Re: a Basia? 17.05.13, 13:24
          Moja wypowiedź była skierowana do ukulele.


        • ukulele14 Re: a Basia? 17.05.13, 13:45
          Basię lubię. Ale to jednak cykl odrębnych książek. Nie ma ciągłości, nie narastają problemy itp. Jednak "Oto jest Kasia" trochę bardziej pojemna.
      • przystanek_tramwajowy Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 17.05.13, 13:23
        Przepraszam, ale czytałaś tę książkę? Bo jak tak. Musiałam czytać ją razem z dzieckiem, bo zachowanie bohaterów to był dla niego kosmos. Tatuś nie mówi dzieciom przez prawie 10 dni, że mama urodziła ich siostrę; nie wie, w jaki sposób podłoga codziennie była czysta i jak zagotować mleko, a brudne gary przez 10 dni składuje w kącie kuchni. A mamusia zostawia maleńkie dziecko pod opieką kilkulatki i leci na spotkanie z "działaczką". A jak maluch łapie zapalenie płuc, to pani Jaworczakowa każe Kasi czuć się za to winną. Naprawdę taki model rodziny powinniśmy propagować wśród 9-latków? No chyba, że chodzi o pokazanie jakieś "patologii" i powiedzenie dzieciom "tak nie powinno być". Ale to chyba nie w przypadku drugo- czy trzecioklasistów.
        • ukulele14 Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 17.05.13, 13:54
          Czytałam wielokrotnie. :-) A czy czytając "Dziewczynkę z zapałkami" też się zżymasz, "jak mogli wysłać dziecko na mróz bez butów???"? Takie były realia. Takich tatusiów i dzisiaj nie brakuje. Co do winy Kasi - ona sama miała poczucie winy, że siostra przez nią zachorowała, bo z premedytacją nie reagowała słysząc jej płacz. Nie przesadzajmy z tym bezstresowym wychowaniem, że biedne dziecię zawsze niewinne, nie powinno mieć żadnych obowiążków, ani też nie można 8-9-letniej dziewczynki o nic poprosić, choćby o to, żeby przez godzinę popilnowała rodzeństwa. Ale nie chciałam rozmawiać o winie Kasi, tylko o tym, że dzisiaj brakuje takich książek o zwyczajnym życiu.
          • anndelumester Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 17.05.13, 14:50
            O życiu są programy informacyjne, niestety.
            Teraz 9-10 latek pyta o co chodzi z tym śliskim kocykiem.
            Może faktycznie w ten sposób powinno się dzieciom pokazywać życie codzienne w niektórych rodzinach w przeszłości. Aczkolwiek robienie chlewu z domu nie było standardem w minionych epokach i budzi nadal szok, mój syn spytał wprost, dlaczego ten pan, skoro nie ogarniał nie zatrudnił gosposi.
            Praca starszych dzieci przy opiece nad młodszymi to już w ogóle jest kosmos, ale z drugiej strony też przyczynek do dyskusji o prawach dziecka w ogóle. Cóż trzeba z tego gniota wyciskać co się da.
            • ciociacesia a taka 'rozga'? 17.05.13, 15:14
              calkiem zwyczajna i nawet napiecie narasta?
            • ukulele14 Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 19.05.13, 10:44
              > O życiu są programy informacyjne, niestety.
              I to oznacza, że dzieci mają czytać tylko fantastykę czy jak?

              > mój syn spytał wprost, dlaczego ten pan, skoro nie ogarniał nie zatrudnił gosposi.
              "Skoro nie mają na chleb, czemu nie jedzą ciastek?"

              > Praca starszych dzieci przy opiece nad młodszymi to już w ogóle jest kosmos, al
              > e z drugiej strony też przyczynek do dyskusji o prawach dziecka w ogóle.
              Jaka praca? To że 9-latka pipilnuje przez godzinę siostry to jest praca? O ile pamiętam to się zdarzyło RAZ. Poza tym obowiązkiem Kasi była jedynie nauka i nie była zatrudniana do żadnej pracy. To, że współczesne dzieci mają tylko prawa, a zero obowiazków, to już inna historia.

              >Cóż trzeba z tego gniota wyciskać co się da.
              Ale na jakiej podstawie twierdzisz, że to gniot? Bo nie przedstawia idealnej rodziny? Gniotem są raczej współczesne serie o problemach dzieci w stylu "Tuptuś i nowy dzidziuś", "Kasia ma nowego braciszka". Gdyby tak nie było, nie musiałyby powstawać petycje o prawie dzieci do kultury. "Oto jest Kasia" to akurat literatura przez duże L, jakiej dzisiaj niestety mało, to i lektury szkolne są jakie są. Lepszych jak widać nie napisano.
              • przystanek_tramwajowy Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 19.05.13, 14:00
                Ta książka ma przede wszystkim fałszywą tezę. Mira Jaworczakowa przedstawia Kasię jako złą dziewczynkę, która przechodzi metamorfozę. Tymczasem Kasia nie wychowała się na małego potworka sama. Zrobili to jej rodzice, którzy w tej książce są przedstawieni jako ludzie kompletnie pozbawieni kręgosłupa. Najpierw rozpuścili córkę jak dziadowski bicz, a później mówią jej: Jakie z ciebie niedobre dziecko!
                A jeśli chodzi o opiekę nad Agnieszkę. Oczywiście, że można zostawić jedno dziecko pod opieką drugiego (problematyczne, czy po to, żeby pobiec na spotkanie z działaczką), ale jeśli młodszemu dziecku coś się stanie, to wina nie leży, jak przedstawiła to autorka książki, po stronie drugiego dziecka, ale rodzica.
                Nie, dla mnie to stanowczo nie jest literatura przez duże L i mam nadzieję, że wkrótce zniknie z listy lektur.
                • ukulele14 Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 20.05.13, 09:59
                  > Mira Jaworczakowa przedstawia Kasię jako złą dziewczynkę, która przechodzi metamorfozę.
                  > Tymczasem Kasia nie wychowała się na małego potworka sama.
                  Na jakiego potworka? Kasia jest przedstawiona jako dobra dziewczynka, która jednak nie potrafi sobie poradzic z zazdrością w momencie pojawienia się młodszego rodzeństwa. Jednak kiedy Agnieszka zachorowała, Kasia zrozumiała, że ją kocha i wszystko zmienia się na lepsze. Co w tym jest trudnego do zrozumienia?

                  > ale jeśli młodszemu dziecku coś się stanie, to wina nie leży, jak
                  > przedstawiła to autorka książki, po stronie drugiego dziecka, ale rodzica.
                  Autorka nie obarcza winą Kasi. Kasia sama czuje się winna, bo przez dłuższy czas ignorowała płacz siostry. Przeoczyłaś ten fragment? I to nie jest tak, że Kasię przerosło zadanie opieki nad siostrą, bo w końcu sobie poradziła - zamknęła okno, wyplątała małą z siatki - tylko o to, że z premedytacją chciała siostrze zrobić na złość. Natomiast mama Kasi wcale jej nie wini o jej chorobę, raczej wini siebie.

                  > Nie, dla mnie to stanowczo nie jest literatura przez duże L i mam nadzieję, że
                  > wkrótce zniknie z listy lektur.
                  A dla mnie jest i wierzę, że nie zniknie.
              • anndelumester Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 19.05.13, 14:21
                Nie nie fantastykę, ale domagałaś się info o życiu - mój syn, gdyby mógł, oglądałby w TV serwisy informacyjne - tam jest non stop o życiu we współczesnym świecie. Tak to już jest, lektura Jaworczakowej jest o życiu w dawnych czasach, dla mojego syna to tak, jakby musiał czytać Nad Niemnem - pouczające, ale nudne do zgonu.
                > "Skoro nie mają na chleb, czemu nie jedzą ciastek?"
                Bez jaj.
                W tekście nie ma słowa, że ojciec dorosły pan sprawny dołem i głową jest inwalidą. W normalnych związkach dorosłych ludzi jest podział obowiązków, komu się nie chce - ze swoich zaskórniaków opłaca swoje lenistwo. Takie życie. Jeżeli dziecko to widzi w pokoleniu swoich rodziców, dziadków i pradziadków - ma prawo zapytać, nieprawdaż? Pan nie jest przymierającym z głodu proletariuszem tylko maksymalną fleją i leniem, usprawiedliwianym przez autorkę.

                > Jaka praca? To że 9-latka pipilnuje przez godzinę siostry to jest praca?
                Moja niania brała 10 złotych za godzinę popilnowania dziecka. To była jej praca. Nie wiem jakie są teraz stawki. Umniejszanie i wyparcie z głowy, że czynność, która nie jest obowiązkiem danej osoby to nie praca, nie zlikwiduje w cudowny sposób zjawiska. Agnieszka nie była dzieckiem Kasi, tylko swoich rodziców - ich decyzja- ich obowiązek. O ile jestem całym sercem za wdrażaniem dzieci do obowiązków domowych typu sprzątanie, pranie, zakupy, wynoszenie śmieci - tak tu nie. Nie ten kaliber odpowiedzialności.
                I wreszcie ostatnie. Tak, według mnie jest to gniot na dodatek szkodliwy. Nudny, nieprzystający do rzeczywistości. Ramotka, która nie przetrwała próby czasu, w przeciwieństwie do np. książki Lindgren.
                Co do lektur - owszem napisano, rówieśnicy mojego syna łykają wspomnianego Felixa jednym haustem. Ciekawe dlaczego :D
                • ukulele14 Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 20.05.13, 09:49
                  > Pan nie jest przymierającym z głodu proletariuszem tylko maksymalną fleją i leniem, usprawiedliwianym przez autorkę.
                  Chyba cię trochę poniosło. Porównajmy ojców Kasi i Basi. Ojciec Kasi szoruje mieszkanie, żeby było czyściutkie na przybycie żony z noworodkiem. Pastuje podłogi na kolanach do drugiej w nocy. A co robi ojciec Basi (w ksiażce "Basia i mama w pracy") kiedy w domu jest bałagan? Otóż robi wymówki żonie: "Czy jest coś dziwnego w tym, że po całym dniu pracy marzę o ciepłym przyjęciu przez miłą żonę w posprzątanym domu?" Ja wiem, którego pana bym wolała za męża. Twój syn natomiast najwyraźniej uważa, że "od szmaty" jest kobieta, jak nie żona, to gosposia.

                  > O ile jestem całym sercem za wdrażaniem dzieci do obowiązków domowych typu sprzątanie, pranie, zakupy, wynoszenie śmieci - tak tu nie
                  No i? Twoje dzieci piorą, a inne pilnują czasem rodzeństwa (Kasia pilnowała RAZ).

                  > Ramotka, która nie przetrwała próby czasu,
                  No właśnie przetrwała i ma się dobrze. Zapewne utrzyma się na liście lektur jeszcze długo, bo to fajna i wartościowa książka.

                  > rówieśnicy mojego syna łykają wspomnianego Felixa jednym haustem. Ciekawe dlaczego
                  No właśnie dlatego, że wychowują się na wspólczesnej sieczce i literatury nie trawią. Zauważyłam zresztą nie pierwszy raz na tym forum, że głównym kryterium jakości książki jest to, że jest NOWA. Skoro jest nowa, to na pewno musi być świetna.
                  • angazetka Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 20.05.13, 12:33
                    > Zapewne utrzyma się na liście lektur jeszcze długo, bo to fajna i wartościowa książka.

                    Jesteś od lat pierwszą i jedyną osobą, która ma takie zdanie.
                  • abepe Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 20.05.13, 13:15
                    ukulele14 napisała:

                    > No właśnie dlatego, że wychowują się na wspólczesnej sieczce i literatury nie t
                    > rawią. Zauważyłam zresztą nie pierwszy raz na tym forum, że głównym kryterium j
                    > akości książki jest to, że jest NOWA. Skoro jest nowa, to na pewno musi być świ
                    > etna.

                    Aj, a skąd wątek Stare ale jare?
                    Mój syn z równą przyjemnością czyta J.K. Rowling Mulla, Londona i Maya.
                    Zapewniam Cię, że słabo znasz to forum.
                  • anndelumester Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 20.05.13, 14:14
                    Tak, tak, ty masz rację.
                    Wszyscy to głupole i się nie poznali, Kasia to fajna lektura, od szmaty jest kobieta, współczesna proza to szajs. Jeszcze coś, o czym zapomniałam?
                    Wydaje mi się, że sugestie o wgłębienie się w treść i zawartość forum, to jak walenie wiewiórką w mur, w tym akurat przypadku.
                  • nchyb Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 21.05.13, 09:53
                    > No właśnie przetrwała i ma się dobrze. Zapewne utrzyma się na liście lektur jes
                    > zcze długo, bo to fajna i wartościowa książka.

                    jestem pewna, ze lektura przetrwa wiele lat jeszcze.
                    Ale z całkiem innych powodów. W mojej ocenie nie jest świetna. Przedstawia świat i widzenie dzieci oczyma ludzi wychowanych jeszcze przed 2 wojną, w czasach gdy dzieci jak i ryby głosu nie miały, a korczakowskie widzenia praw dziecka nie było powszechnie uznawane.

                    Książka na liście lektur, podobnie jak wiele innych, nie przystających do dzisiejszych czasów - przetrwa, ale głównie z powodu biedy.
                    Tak, biedy. Biedy szkół i samorządów. Nie stać po prostu państwa jako takiego, by we wszystkich szkołach wymienić w bibliotekach zestaw lektur. A takich książeczek lektur obowiązkowych w danej bibliotece musi być sporo. Nawet przy założeniu, że nauczyciele poloniści w danej szkole się dogadają, że w jednym czasie tej samej lektury nie omawiają, to minimum zestaw dla jednej klasy w bibliotece być musi. Czyli średnio 20-30 szt danej pozycji być musi.
                    Którą szkołę stać na taką wymianę księgozbioru? Poza prywatnymi, piszę o publicznych szkołach państwowych. No która pozwoli sobie na wywalenie kilkuset książek z półek i zastąpienie ich nowościami w ilości np. 25szt z każdej pozycji?
                    Więc jeszcze długie lata będą takie pozycje królować moim zdaniem na liście lektur...
          • pepperann Re: Kolejna lektura szkolna, od której cierpną zę 17.05.13, 15:14
            Akurat "Dziewczynka z zapałkami" to słaby przykład. CHociaż nie spełnia może warunków klasycznej baśni, to wszystko jest tam w atmosferze baśniowej, w odróżnieniu do realistycznej powieści, nawet bez elementów fantastycznych. Ale przede wszystkim przy "Dziewczynce z zapałkami" można powiedzieć: "W tamtych czasach ludzie byli biedni, dzieci musiały cieżko pracować i to było okropne, w niektórych krajach nadal jest taka sytuacja" - i nie będzie to sprzeczne z intencją autora. A w "Kasi" trzeba interpretować wbrew intencjom autorki.

            Niestety, niektóre książki się starzeją i niekiedy rażą. Np. teraz z moim córami w wieku przedszkolnym przeczytałyśmy "Mary Poppins" i zwłaszcza w tych pierwszych tomach (kolejne części dzieli wiele lat) stosunek do służby jest lekko szokujący (np. Maciuś jest chory na serce, nocuje w szafie na szczotki, nigdy nie ma siły i zasypia, a wszyscy się z niego śmieją i go poganiają). Ale o ile jeszcze takie sprawy dotyczące postaci pobocznych można jakoś omówić i pominąć przy ogólnej ocenie książki, to jeśli to dottyczy głónych bohaterów - już nie bardzo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja