chaber69
10.05.13, 11:48
Kupiłam dla mojej biblioteki - przeczytałam dopiero wczoraj. Ooooo - pomyślałam - dla mnie niezłe. Przyjemni bohaterowie, tacy outsiderzy, zagadka historyczna w tle z jajami Faberge (zawsze mi się podobały). Mam nadzieję, że będzie jakaś kontynuacja.
Tylko jedno małe ale: jeden z bohaterów drugoplanowych okazuje się być chory na cukrzycę. Autorka opisuje że w metalowym pudełku w jednej przegródce nosi strzykawkę, a w drugiej przegródce fiolkę z lekiem. Tymczasem pen, którym podaje się insulinę zawiera w sobie fiolkę z lekiem. Nikt przytomny, przynajmniej kiedy ma wkład insulinowy w penie nie targa ze sobą dodatkowego wkładu, bo nie ma takiej potrzeby. Insulina jest wrażliwa na temperaturę, a akcja dzieje się latem. Jedna z bohaterek dobiera się do plecaka chorego chłopaka i ogląda strzykawkę osobno i fiolkę osobno. Rzecz się dzieje na plaży, upał nieziemski. Po takiej dawce trzydziestopniowego gorąca mogłoby się zdarzyć, że insulina byłaby do wyrzucenia. Poza tym, to, co cukrzycy noszą, to nie jest strzykawka sensu stricte, a przynajmniej nie widać tego na pierwszy rzut oka, bo ma zamknięcie i na pewno nie widać igły. Ewentualnie mogłabym złożyć, że nie była to insulina tylko glukagen, środek ratujący życie. Tam jest w opakowaniu rzeczywiście chuda strzykawka i osobno fiolka z wodą i osobno jeszcze z glukozą w proszku. Ale bohaterka widziała tylko dwie rzeczy, więc na pewno chodziło o insulinę. Zdrowi czytelnicy w ogóle na to nie zwrócą uwagi, my zwróciłyśmy. Niby nic, jednak żal, że autorka jeśli zdecydowała się wspomnieć o cukrzycy insulinozależnej u młodzieży, nie zagłębiła się w temat, choć muszę przyznać - ma o wiele większą wiedzę niż niektórzy reżyserzy filmowi. No i wie co to pompa insulinowa.
Ale książka bardzo mi się podobała. Jak znam życie - nikt u mnie jej nie wypożyczy, bo ma ponad 300 stron.