Dodaj do ulubionych

czy można oprotestować książkę jak lody w Empiku?

31.08.13, 20:47
Już tłumaczę, o co mi chodzi. Zainspirowała mnie ta opowieśćbunt konsumenta: wycofał lody z Empiku
Pan przeczytał etykietę "domowych lodów" z Empika i doprowadził do tego, że lody wycofano.

Ja się zaczęłam zastanawiać, czy jest możliwość takiego buntu konsumenta w stosunku do chłamu, który sprzedawany jest jako "książka" i to "książka dla dzieci z obrazkami". Napiszę konkretniej: kupiłam swego czasu "Baśnie braci Grimm" wydawnictwa Fenix strona wydawnictwa Fenix. Długo do nich nie zaglądałam, ale wreszcie się przemogłam i nie mogłam się oderwać: na każdej stronie, ba, w każdym zdaniu w tej książce są błędy językowe (interpunkcyjne pomijam, bo brak przecinków to norma), logiczne, przekłamania, kompletne idiotyzmy, np. "Baśń o dzielnym krawczyku" ma za głównego bohatera "małego szewczyka", a gdy na obrazku widać kobietę przy kołowrotku ("Śpiąca królewna"), to na pytanie: "Co robisz, babciu?", ona odpowiada oczywiście: "Tkam".
Wszędzie pełno jest takich zdań:
"Kiedy wiedźma zmęczyła się oczekiwaniem na Jasia, aż przybierze na wadze, powiedziała…"
[Małgosia do wiedźmy]: "Nie wiem jak odpowiednio mocno rozgrzać [sic!] ogień. Czy mogłabyś mi pokazać jak to zrobić, abym nie zawiodła cię"
"Kiedy król uświadomił sobie, że księżniczka pomniejszała wagę starających się o jej rękę, bardzo się zezłościł"
"Zostało to wszystko zrobione po to, by złagodzić twoją dumną duszę i aby ukarać cię za wyśmiewanie, które było dla mnie obrazą. Wtedy księżniczka zapłakała srogo…”
W tej chwili też, upadła na łóżko, stojące nieopodal i leżała nieruchomo w głębokim śnie.
Kucharz był w trakcie besztania chłopca kuchennego, gdy obaj zasnęli.
Spotkał tam starego człowieka zawodzącego w smutku...

O obrazkach nie będę się wypowiadać, bo to trzeba zobaczyć samemu.

I zastanawiam się, czy ja - jako konsument - mam jakąś możliwość protestu - bo ta książka to ewidentne szkodnictwo. I tak samo szkodzi dzieciom jak te lody "domowe" z Empiku.
Oczywiście można takiej książki nie kupić (ja ją kupiłam w celach naukowych - dzieciom jej nie pokazuję), ale wielu rodziców kupi ją w dobrej wierze, że kupuje dzieciom klasykę baśni z kolorowymi ilustracjami. I potem przeczyta dzieciom coś, co nie jest napisane po polsku.
Wybaczcie ten emocjonalny ton, ale po lekturze tych baśni poczułam wielką bezsilność.
Obserwuj wątek
    • marturka dopowiedzenie 02.09.13, 09:28
      Dzięki za Wasze odpowiedzi - może ja doprecyzuję moje żale. Tak, ten Empik to była metafora :)
      pomyślałam sobie, że mamy prawo domagać się od producentów żywności, by nie sprzedawali nam podróbek i fałszowanej żywności, a w przypadku strawy duchowej dla naszych dzieci już się nic nie da zrobić. Brakuje mi takiego miejsca: jakiegoś branżowego czasopisma czy portalu, gdzie mowa byłaby nie tylko o ambitnych książkach (jak w jednym wątku poniżej), ale także o takich książkach, które są obrazą dla rozumu i kpiną z dzieci. Kiedyś Barańczak napisał "Książki najgorsze" o milicyjnych kryminałach w PRL i miał rację, bo trzeba pisać nie tylko o arcydziełach - szczególnie że ten gorszy sort książek ma większą siłę rażenia: sięga po nie więcej ludzi i to ludzi, którzy często ufnie wierzą, że jeśli coś jest wydrukowane i oprawione, to przecież musi być w porządku.
      Nie chodzi mi teraz o jakąś cenzurę czy piętnowanie książek, które nie są w moim guście - na wątku o Tutlandii napisałam, że książka mi się nie podoba, ale nie zamierzam jej "oprotestować" - tymczasem te straszne twory wydawnictwa "Feniks" powinny być piętnowane, bo są po prostu szkodliwe, a do tego bije z nich jakaś cyniczna pogarda dla czytelników, którym można wcisnąć każdy chłam. Ja naprawdę się dziwię, że tłumacz i redaktor nie robili tej książki anonimowo, bo powinni się jej wstydzić. Nie rozumiem, jak można puścić książkę z tyloma błędami - mam wrażenie, że Google Translator lepiej by sobie poradził z przekładem. Ja wiele w życiu widziałam błędów w tłumaczeniu i wiele potrafię wybaczyć, bo wiem, że zdarzają się wpadki, ale ten tłumacz nie tylko nie potrafi napisać zdania po polsku, ale też ma zupełnie w nosie, czy w bajce o krawczyku występuje krawczyk czy szewczyk. Nie wie, czym różni się przędzenie od tkania i nie chce mu się tego sprawdzić w Wikipedii chociażby. O redaktorze też dużo by można było pisać (brzydkich słów).
      Książki nie zwrócę - co gorsza, będę musiała kupić kolejne i sprawdzić, czy wszystkie ich dzieła są w ten sposób wykonane. Dla mnie jest to ciekawy materiał badawczy, ale wcale mnie to nie cieszy, bo regularnie widzę w przedszkolu rodziców z tym wydaniem baśni pod pachą.
      I nie dziwię się, że potem dzieci wolą grać w gry na komputerze niż czytać książki, bo po takiej lekturze można mieć wrażenie, że książki to jakiś nielogiczny bełkot, za to gra jest logiczna, zrozumiała i wciągająca.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka