agni71
05.09.13, 20:27
Dzisiaj moja IV-klasistka dziewięcioletnia na okienku (religia, na którą nie chodzi) poszła do szkolnej biblioteki. Chciala poczytac "Basniobór" (jest w trakcie 5. tomu) - bibliotekarka nie pozwoliła jej wziąc, bo "to ksiązki dla starszych dzieci". Wiec corka postanowiła poczytac ksiązkę Holly Webb (wiecie, ta seria z tytułami typu "Kto ukradł Prążka?", duży druk) - równiez jej nie pozwoliła, bo "to tez dla starszych". Wskazała jakąs półke z cienkimi książeczkami i powiedziała, że stamtąd może sobie brać. Dodam, ze na okladce "Baśnioboru" jest rekomendacja wiekowa 9+.
Jak mi to opowiedziała, to najpierw zaczęłam się śmiac, ale teraz mysle, ze chyba trzeba pójść pogadac z panią bibliotekarką. Bo, owszem, córka może oczywiście nosić swoje ksiązki do poczytania na okienku, ale to dodatkowy ciężar do i tak ciężkiego plecaka. I w sumie, z jakiej racji ma nosić, skoro w szkolnej bibliotece są interesujące ją pozycje?
Jak myslicie, mam rację? I jak to rozegrać? Iść prosto do biblioteki? Rozmawiac z wychowawcą? Z dyrektorką?