Dodaj do ulubionych

Jak stworzyć pożeracza książek

01.01.14, 23:04
Jak stworzyć pożeracza książek - wg Heleny Bross i Magnusa Ljunggrena

No to ja nie spełniam tylko ostatniego punktu - i to tylko dlatego, że moja córka jeszcze nie potrafi samodzielnie czytać :)
Obserwuj wątek
    • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 02.01.14, 09:50
      tygryskowata napisała:

      > No to ja nie spełniam tylko ostatniego punktu - i to tylko dlatego, że moja cór
      > ka jeszcze nie potrafi samodzielnie czytać :)

      Ha! Więc uważaj, bo tekst jest ku przestrodze. Napisano tak:

      Na początku dzieci kochają książki, bo oznacza to chwile spędzone sam na sam z czytającymi im rodzicami. Schody zaczynają się, gdy muszą je czytać same, a dla książek pojawia się konkurencja w postaci gier komputerowych czy telewizji.

      :))
      Z moich obserwacji wynika, że ten fragment o telewizji i grach jest prawdziwy. Coraz więcej dzieci bawienie się ogranicza do elektroniki, która jest bardzo wciągająca i uzależniająca. Gdy jestem np. na basenie widzę, że dzieciakom czekającym na rodzeństwo wręcza się tablety, żeby się czymś zajęły. Moi mają książki. Nie zawsze czytają, ale nie daję im telefonu do pogrania itd. Ale widzę, że młodszy, w którego życiu siłą rzeczy elektronika (w postaci komputera, bo nie mamy nadal psp, tabletu itd.) pojawiła się wcześniej - częściej się tego typu atrakcji domaga (najczęściej gdy jest sam, gdy jego starszy brat jest dostępny - w 90% jest atrakcyjniejszy).
      Byliśmy niedawno o znajomych, oprócz moich synów było jeszcze dwóch chłopców w podobnym wieku, znanych im dobrze. Zabawa jakoś się nie kleiła. Moi synowie orzekli, że właściwie nie było się czym bawić. Bo moi, mając lat 10 i 6,5 lubią się wspólnie bawić klockami, samochodami, pluszakami. Odgrywają scenki, także bitewne (żeby nie było, że tacy z nich pacyfiści).
      Syn znajomych, u których byliśmy - 10latek właściwie zabawek się już pozbył, ma laptopa, tablet, telefon, dostęp do odtwarzacza CD. Kilka aut i zestawów klocków stoi na półce. Ma swoje zainteresowania konstrukcyjne - montuje różne rzeczy, klei itd. Nie chodzi o to, że tylko gra i ogląda filmy. Ale obawiam się trochę, że jednak elektronika zaczyna dominować. I nie jest to sposób na zabawę w grupie. Młodszy syn jakoś się próbował wkręcić w zabawę tabletem. Starszy znalazł sobie encyklopedię dinozaurów i spędził z nią większość czasu. Znajomy był zaniepokojony, że się tak odizolował. Dla nas to była normalna sytuacja.
        • be.el Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 08:54
          Mam pożeraczy książek w domu. Podobnych, o jakich pisze abepe. Starszy – pożerający audiobooki i słowo czytane przeze mnie. Czytanie samodzielne idzie gorzej, ale wierzę, że to chwilowe – bo ponoć 8-latki tak mają (światełko pojawiło się w jakiejś wypowiedzi tu na forum). To są te schody – mam nadzieję, że kiedyś będą pokonane – wspólnymi siłami. Czytanie – jeśli już samodzielnie – to absolutnie nie na głos, tylko po cichu. No i pojawia się konkurencja w postaci gier. Podbijam wątek – bo też mnie ciekawi, jak sobie z tym radzicie. W naszym przypadku problem jest taki – że bardziej wynika on z tego, co robią inni – koledzy, niż z własnych potrzeb. Istnieje świat zabaw, książek, planszówek – gdy zbliża się szkoła (teraz po świętach) – pojawia się też dylemat w małej głowie – bo koledzy grają, mają to i to, są bardziej na czasie a ich rodzice są bardziej cool. Optymistycznie zabrzmiało wczoraj – gdy syn zdawał relację, co dzieci z klasy dostały pod choinkę, bo pani zrobiła rundę pytań. Na 20 osób tylko dwójka dostała gry komputerowe. (Czyli jest więcej takich nieżyciowych rodziców). Jeśli pojawiały się książki – to ….słowniczki ortograficzne – to już nie było optymistyczne. Ciekawa jestem Waszych doświadczeń na tym polu.

          • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 10:00
            Be.el - ale to właśnie dobrze, że Twój syn czyta po cichu. To usprawnia proces czytania. Moi synowie praktycznie nigdy nie czytali głośno.
            Co do gier - zastanawiam się nad wpływem przyzwyczajenia i pewnych cech osobowościowych, które powodują, że dziecko ma do nich większy pociąg. I jak się ma zapotrzebowanie na różne aktywności do czytania.
            Mój starszy syn, 10latek książki samodzielnie czyta od 4 lat sprawnie i chętnie. Od 3 lat ma dużo mniej czasu bo chodzi do popołudniowej szkoły muzycznej. Są okresy, gdy czyta bardzo dużo, wykorzystując na czytanie każdą wolną chwilę, są takie gdy coś innego dominuje i jest w stanie raz na kilka dni odpuścić sobie nawet czytanie przed snem. Ostatnio np. namiętnie produkuje karty z dinozaurami - od świtu do nocy. Świetnie się też przez ostatnie 2 tygodnie bawi z bratem w jakieś konstrukcje, scenki z użyciem klocków, na dzisiaj zaplanowali budowanie jakiś torów hot wheels - łączenie zestawów. I widzę, że książki, które dostał na Boże Narodzenie, mimo, że bardzo go ucieszyły i początkowo się na nie rzucił - czekają. To, co go zajmuje to jednak nigdy nie jest komputer czy telewizja. Komputer służy mu zresztą tylko do pisania powieści, ewentualnie szukania jakichś informacji. Chociaż swoje karty dinozaurowe tworzy w oparciu o domowe encyklopedie. Nie wpadło mu do głowy zaglądać do internetu. I to mnie cieszy - zawsze pierwszym źródłem informacji jest książka. A! Teraz myślę, że nie mogę narzekać, że teraz nie czyta. Czyta, ale encyklopedie, nie powieść;) 10latka nie ciągnęło też nigdy w stronę gier "sprawnościówek", czy "strzelanek". Gdy w zerówce chodził do kolegi, którego głównym zajęciem było granie na komputerze - ewentualnie stał i patrzył. Wyżywa się w zabawie - bardzo często jest burzą niszczącą budowlę.
            Młodszy, 6,5latek właśnie wziął się za pierwszą poważną książkę - "Magiczne drzewo". Czyta sprawnie od ponad roku, do tej pory podczytywał sobie prostsze teksty. W ciągu dnia czyta, czy słucha czytania chętnie, chociaż częściej niż starszemu zdarza mu się odmawiać. Ale jeżeli nie ma czytania na dobranoc - awanturuje się. Wczoraj po całym dniu zabawy i godzince grania ze mną w planszówki, gdy nie czytali przez cały dzień - w łóżku obaj czytali do 23. Jak już pisałam - gdy nie ma w domu brata, czy brat zajmuje się czymś innym - młodszy czasem stwierdza, że się strasznie nudzi, propozycję czytania zbywa prychnięciem i zaczyna smęcić o włączenie komputera. Najczęściej przychodzi mówiąc - "wiem, że pewnie się nie zgodzisz..."W praktyce jest tak, że raz na tydzień czy 1,5 siedzi najwyżej 2 godziny przed komputerem. Telewizji właściwie nie włączamy, ostatnio stwierdziłam, że moglibyśmy raz w tygodniu obejrzeć jakiś film, bo mamy duże zaległości;)
            Podsumowując - starszy potrafi dla czytania porzucić inne zajęcia, młodszy także, ale o wiele rzadziej. Młodszy jest też o wiele bardziej towarzyski. Starszy potrafi powiedzieć, że nie chce wyjść na dwór z kolegą, bo ma ciekawą książkę,. Myślę, że młodszy by tak nie zrobił (nie wiem z praktyki, bo sam nie wychodzi;) Jest bardzo ciekawa co będzie dalej.
            A! Moi synowie dostali pod choinkę gry komputerowe (grali w nie od świąt może w sumie 3 godziny;)
            • agata3a Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 11:40
              "Wiem, że pewnie się nie zgodzisz..." - abepe chyba nasze dzieci się umówiły - to stały wstęp do rozmowy na temat gry czy telewizji mojej młodszej córki. Chociaż ona jest mniej telewizyjna niż jej starsza siostra. Młodsza, prawie 6 - latka uwielbia jak jej czytam, lubi też sama sobie czytać czyli opowiadać książeczki, prawdziwe czytanie opanowała niedawno, ale idzie jej to jeszcze z trudem. Chociaż ja i tak się cieszę bo małej ogólnie bardzo trudno się skupić - prawdopodobnie ma jakieś zaburzenia integracji sensorycznej. Nie lubi też audiobooków, starsza jest ich maniaczką - a mają wspólny pokój...Podsumowując młodszą - czytanie jej książeczki może wygrać z telewizorem. Starsza (7,5) mimo że bardzo lubi czytać obawiam się, że zawsze wybrałaby telewizję. Dziewczyny nie oglądają dużo i prawie w ogóle nie grają w gry - może dlatego tak się rzucają jak mają możliwość, jak na zakazany owoc trochę. To nie jest tak, że oglądają mało - według mnie, ale dużo dużo mniej niż rówieśnicy, więc się porównują. Mnie to bardzo denerwuje bo często jak idziemy gdzieś w gości kończy się na oglądaniu bajek czy na grach, mam wrażenie, że dzieci tracą umiejętność zabawy. Dodatkowo dzieci oglądają filmy nie dostosowane do wieku. Mam teraz taki problem ze starszą - momentami czuje się wyizolowana w klasie (jest tam 6 dziewczynek). Dziewczyny oglądają serial dla nastolatek, tylko moja córka go nie ogląda, potem dziewczyny bawią się w scenki z tego filmu i kończy się tak że córa jest sama bo podobno nie zna filmu - nie może się bawić. Bardzo to wszystko smutne. Córka czasami chce się podzielić z koleżankami przeżyciami z książki - usłyszała nie chwal się, że czytasz, mimo że one też potrafią czytać tylko trochę słabiej, pytanie tylko czy to lubią? Jednej z koleżanek dała na urodziny Pożyczalskich i był moment kiedy dziewczyny razem przeżywały książkę, ale to była tylko ulotna chwila. Także w domu jest ok - dziewczyny potrafią się świetnie bawić, są naprawdę kreatywne, uwielbiają też czytanie, starsza robi własne książeczki. Po ostatnich prezentach książkowych mikołajowo - gwiazdkowych widziałam autentyczną radość mimo że często dostają książki. Myślę, że mogą wyrosnąć na pożeraczy książek tylko czy będzie im z tym dobrze w środowisku telewizyjno -growym. Może kiedyś...Przemyślenia te dopadły mnie nie dawno, ponieważ do tej pory nie było takich problemów z izolacją, wręcz przeciwnie, moja starsza córka była bardzo bardzo lubiana w przedszkolu a jak był problem z podziałem dzieci do klas ( skomplikowana sytuacja) to Pani Dyrektor przywitała mnie słowami słynna Pani X wszystkie dzieci chciały być z Pani córką w klasie... i nagle to że nie ogląda pewnego typu filmów czy cieszy się z przeczytanej książki jest problemem. Oj chyba zboczyłam z tematu i za bardzo się wyżalam, już kończę.
        • marturka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 12:04
          Nasza metoda jest taka: zero gier komputerowych, bajki w telewizji nagrywane i oglądane w określonej porze i ilości, brak dostępu do elektroniki rodziców (dzieci nie wiedzą, że w domu jest tablet). Na razie działa :)
          Syn (prawie 7 lat) codziennie czyta przed snem rozdział książki (ostatnio czytał Karlssona z dachu).
          • franula Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 12:26
            Podobnie. Młodsza (5) ma więszy dostęp do elektroniki niż Starsza (9) w jej wieku a włąsciwie nie tyle dostęp co widzi ze Starsza korzysta np w celach skzolnych. No i starsza ma telefon, na którym są jakieś gry które Młodszą bardziej fascynują.

            Jak są obie w domu bawia się razem świetnie. Starsza sama w domu głównie czyta. Młodsza sama w domu ciągnie do telefonu i komputera ew tv. Liczę ze jak sie nauczy czytać to trochę jej przejdzie. Jak my jesteśy dostępni wszystko przebijają planszówki.

            Konfrontacja nastąpiła, koleżank spytała starszą ile tygodniowo ogląda telewizji. K. odparła ze ze 2 godziny, rówieśnica nie uwierzyła.

            Jedyne co mnie martwi to że po samodzilenych wyborach bibliotecznych widzę skręt w kierunku nastolatkowego kolorowego chłamu jakieś serie dziewczynkowe o malowaniu paznokci , nie wiem jak to równoważyć. na arzie mamy umowę że na każdą książkę która mi sie nie podoa bierzezmy ejdną ksiażkę wybraną przez mnie któej ma przeczyać 10-20 strn - na ogół się wciąga (np Mary Poppins nie wciągnęła, Ronja wciągnęła)
            • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 12:40
              Jeśli chodzi o wpływ rówieśników - nie widzę wpływu na chęć grania. Coś tam czasem słyszę, że ktoś (np. najbliższa kuzynka na tablecie) ma minecrafta czy inną grę na czasie, ale synowie nigdy nie domagali się jej do domu. Starszy ma telefon, ale najczęściej jest rozładowany i zagubiony. Nikt na nim nie gra, chociaż on akurat jest (tzn. byłby gdyby wiadomo było gdzie jest:) dostępny. Teoretycznie komputer czy telewizor też, ale nigdy żaden z moich synów sam tych sprzętów nie włączył bez ogólnej decyzji. Teraz główną "elektroniczną" atrakcją są latarki-czołówki, które synowie dostali
              I wracając do rówieśników - mój starszy syn ma w klasie (klasa IV) grupę zaprzyjaźnionych czytających dzieci (co ciekawe - to z synem 3 chłopców i 1 dziewczyna). Najbliższa kuzynka, rok młodsza - pożycza od syna książki, mają o czym rozmawiać. Młodszy - pierwszak - ostatnio stwierdził, że gdy przeczyta pierwszą część "Magicznego drzewa" pożyczy tę książkę czytającej koleżance z klasy, potem następną i następną. Jest dumny z tego, że wreszcie zaczął czytać "grube książki z małymi literami" i dołączył tym do czytającej części klasy (tutaj znowu same dziewczynki:) Czyli - trafili nam się fajni rówieśnicy;)
              • biealka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 12:53
                No ale zmuszając siebie i dzieci do czytania jak do mycia zębów, raczej się pożeracza książek nie stworzy;) A chyba o tym mowa w tym wątku.
                Dla nas czytanie to przyjemność a nie obowiązek i ustalanie pór czytania i pilnowanie ich nie ma dla mnie żadnego związku z uczeniem systematyczności.
                Wbrew temu co sądzisz Marturko, jak pokazują też inne wypowiedzi, dzieci, które mają dostęp do elektroniki wcale się na nią nie rzucają, natomiast te, którym się tego dostępy kategorycznie odmawia, rzucą się przy najbliższej okazji, bo na pewno wiedzą, że coś takiego istnieje, mimo, że nie wiedzą, że mają to w domu.
                • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 13:12
                  biealka napisała:


                  > Wbrew temu co sądzisz Marturko, jak pokazują też inne wypowiedzi, dzieci, które
                  > mają dostęp do elektroniki wcale się na nią nie rzucają, natomiast te, którym
                  > się tego dostępy kategorycznie odmawia, rzucą się przy najbliższej okazji, bo n
                  > a pewno wiedzą, że coś takiego istnieje, mimo, że nie wiedzą, że mają to w domu
                  > .

                  Myślę, że to zależy od różnych czynników. Podejrzewam, że wczesne przyzwyczajenie do zabawek elektronicznych może spowodować uzależnienie od tej formy zabawy. Znam dzieci, np. 3 letnie, które chętnie grają w elektroniczne odpowiedniki gier stolikowych (np. memo), ale tych tekturowych do ręki nie wezmą. Czyli - atrakcyjny jest sam kontakt z bodźcami z ekranika a nie sam fakt grania.
                  Wczesne wyrobienie nawyku innego spędzania czasu - może zmniejszyć ryzyko tego uzależnienia. Co nie znaczy, że jak piszesz - dziecko się kiedyś na elektroniczne gadżety nie rzuci.
                  Jak piszę - póki co - telefon starszego leży odłogiem (może gdyby był smartfonem???)
                  • biealka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 13:17
                    Jasne, ale ja cały czas piszę tylko o dostępie bądź jego całkowitym braku. Nie o tym, że dziecko gra TYLKO w gry na kompie a planszowych nie zna.
                    O nic innego mi nie chodzi jak o zachowaniu rozsądku i umiaru. To jest rola rodziców, oczywiście.
                    Czemu ciągle mówimy o skrajnościach - albo nie kontrolować wcale albo całkowicie zabronić dostępu?
          • biealka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 12:28
            A czy to nie trochę średniowiecze tak całkiem odcinać dzieci od elektroniki i tv?
            Przecież niektórym udaje się zachować rozsądek i jakoś dzielić czas na wszystko.
            U nas każdy czyta kiedy chce, nie ma wyznaczonych pór na to. Czasem jest dzień kiedy się chce więcej czytać, a czasem taki dzień że ma się ochotę na oglądanie filmów czy bajek. Sama tak mam, czemu z dziećmi miałoby być inaczej.
            A tablet to fajna zabawka, nie samo zło.
            • marturka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 12:40
              1. Dzieci nie są dorosłymi i rolą rodziców jest uczyć je umiaru, systematyczności i paru innych rzeczy (pod warunkiem, że rodzice te umiejętności opanowali).
              2, Istnieje dużo badań, że zbyt wczesne wprowadzanie elektroniki jest szkodliwe dla dzieci.
              3. Tablet to nie jest fajna zabawka - fajna zabawka dla dzieci to np. plastelina, klocki i parę innych rzeczy.

              My czytamy codziennie - tak samo jak codziennie myjemy zęby (chociaż czasem się nie chce).
            • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 12:54
              biealka napisała:

              > A czy to nie trochę średniowiecze tak całkiem odcinać dzieci od elektroniki i t
              > v?
              > Przecież niektórym udaje się zachować rozsądek i jakoś dzielić czas na wszystko

              No właśnie wyżej o to pytam - czy są takie osoby.
              U nas to nawet nie jest świadoma decyzja, tylko tak się jakoś układa, po pierwsze w związku z brakiem czasu - nie wiem kiedy by moje dzieci miały grać i oglądać telewizję. Kiedyś, gdy nie chodziły do szkoły i nie umiały się jeszcze razem tak świetnie bawić razem (między nimi jest 3 lata i 7 miesięcy różnicy wieku) - oglądały codziennie do godziny mini-mini.
              Jak piszę - młodszy gra gdy nie ma do zabawy starszego brata. Ale też często wykorzystujemy ten czas na zrobienie czegoś tylko razem (np. wspólne czytanie ulubionych książek, które już starszego nie interesują, jakaś planszówka). Programy w tv czy jakieś gry są dostępne u dziadków (około godziny tygodniowo, prawie co tydzień).

              Po drugie - oglądanie czy granie u nas jakby nie istnieje w "świadomości rodzinnej" - telewizor jest wyłączony, komputer włączony, ale nie ma tam gier.
              Być może to nieco średniowieczne. W radiu też tylko "dwójka". Ale za to moi panowie lubią heavy metal a młodszy gra na perkusji (elektronicznej niestety, bo do bloku nie śmielibyśmy innej wstawiać;)
              Ale z forum, czy fb korzystam.
              Dzieci jeszcze nie:)

              Tablet na pewno jest fajną zabawką, nie uważam go za zło, ale jakoś nie czuję potrzeby posiadania.

              • biealka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 13:09
                Abepe, ja nie do Ciebie, tylko do Marturki, właśnie mam wrażenie, że jesteś jedną z osób, które nie odcinają dzieci od elektroniki, tak po prostu naturalnie się dzieje, że mimo posiadania elektronicznych dóbr i bez wyznaczania pór czytania, wszystko się układa sensownie.
                U nas, w porównaniu ze znajomymi, jest niewiele elektroniki, ale nie chowam niczego przed dziećmi, nie ma takiej potrzeby, bo i tak jesteśmy molami książkowymi. W gry komputerowe gra tylko najstarszy syn, dorosły już, w planszówki gramy wszyscy dużo.
                I czytamy dużo.
                Ja jestem tylko absolutnie przeciwna wszelkim przesadom. Li i jedynie.
                • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 13:23
                  biealka napisała:

                  > Abepe, ja nie do Ciebie, tylko do Marturki, właśnie mam wrażenie, że jesteś jed
                  > ną z osób, które nie odcinają dzieci od elektroniki, tak po prostu naturalnie s
                  > ię dzieje, że mimo posiadania elektronicznych dóbr i bez wyznaczania pór czytan
                  > ia, wszystko się układa sensownie.

                  Tyle, że u nas jest praktycznie jak u marturki;) I najprawdopodobniej gdyby nie wychodziło tak samo z siebie - odcinałabym dzieci świadomie i z premedytacją.
                  Na swoim przykładzie wiem, że internet uzależnia. Książka leży a ja czytam w sieci i robię zapiski. Co z tego, że o książkach, jeśli przychodzi czas na spanie a ja z żalem stwierdzam, że nic nie przeczytałam??!! Niech na dzieci to przyjdzie później!
                  A jak to teraz wygląda? Ja tutaj nie mogę się oderwać o komputera a moi synowie biegają dokoła z samolotami z klocków;)


                  > Ja jestem tylko absolutnie przeciwna wszelkim przesadom. Li i jedynie.

                  A ja lubię niektóre ideologie;) O ile się sprawdzają i nie niszczą czegoś. Jesteśmy na etapie badania. Marturka jest naukowcem, głowę daje, że to także stąd się bierze:)
                  • biealka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 13:31
                    Przesada to jednak nie jest ideologia:)
                    Za nic nie uwierzę, że samym nakazem regularnego czytania stworzy się z dziecka pożeracza książek. Pożeranie takie bowiem kojarzy mi się z zachłannością wynikającą z miłości a nie z przymusu.
                    • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 13:37
                      biealka napisała:

                      > Przesada to jednak nie jest ideologia:)

                      Czasem pewna przesada wynika z ideologii, lub po prostu pewnych przekonań.

                      > Za nic nie uwierzę, że samym nakazem regularnego czytania stworzy się z dziecka
                      > pożeracza książek. Pożeranie takie bowiem kojarzy mi się z zachłannością wynik
                      > ającą z miłości a nie z przymusu.

                      Tylko, że tutaj chyba nikt nie pisał o nakazie regularnego czytania. O odcięciu elektroniki owszem, ale to przecież nie musi być związane.
                        • franula Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 13:48
                          elementem przymusu jest reguła przeczytania piewrszych np 20 str jeśli się już książkę wzięło z biblioteki
                          a elementem gry na ambicję (acz niezamierzonym) okazał się zeszycik w któym wszystskie przeczytane książki sa skrupulatnie zapisywane
                        • marturka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 14:54
                          Ale rozgorzała dyskusja, a ja wyszłam na głównego ideologa. Nie wiem, dlaczego odmawianie trzyletniemu i sześcioletniemu dziecku tabletu jest ideologią. Tak samo odmawiam im chipsów oraz coca-coli. Dlatego nazwałabym to rozsądkiem tudzież konsekwencją.
                          Moje starsze dziecko jest pożeraczem książek, chociaż bajki w tv też ogląda (nagrywam ulubione i oglądamy własny wybór bez reklam). Czasem oglądnie coś w internecie.

                          A czytanie książek traktuję jak mycie zębów - jako naturalną czynność i oczywistą część dnia, bez której nie da się normalnie funkcjonować. To chcę przekazać także moim dzieciom. Bez książek naprawdę nie da się żyć (bez tabletu jak najbardziej). Na co dzień uczę studentów i widzę, jak na ostatnim etapie edukacji wyglądają nasze dzieci, które nie czytają (chociaż tabletami każdy się umie posługiwać). To powiedziałam ja, ideolog.
          • beataj02 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 13:06
            Niestety, im dalej w las, tym... gorzej ;-)
            Mam porównanie właściwie międzypokoleniowe i różnocharakterne.
            Starszy ma lat 19,5 (matko, jakie mam stare dziecko !), jest pożeraczem, dziś ogromnym, kiedyś mniejszym. To "kiedyś" tyczy się właśnie samodzielnych początków oraz poczucia izolacji przez grupę. W tej chwili jest typem raczej samotnika, nie nawiązuje łatwo przyjaźni, bo jest bardzo lojalny, uczciwy do bólu, z wysokim poczuciem sprawiedliwości i tego samego wymaga od drugiej strony, co często kończy się zawodem. Pewnie dlatego w początkowych latach podstawówki udawał, że czyta gorzej - wtedy jeszcze starał się mocno zbliżyć do grupy, a że w klasie książki i planszówki były mocno niepopularne, za to gry komputerowe bardzo, to siłą rzeczy domagał się, właśnie po to, żeby mieć o czym rozmawiać z kolegami. Brutalna rzeczywistość :( Chyba w okolicach 6 kl, po wypadku i dłuższej nieobecności w szkole, stwierdził, że ma to wszystko "w tyle" i od tamtej pory czyta bardzo dużo, ale zawsze już jest na obrzeżach grupy. Jednocześnie nie zarzucił kompa, dużo gra w gry logiczne, strategiczne i symulacje, zwłaszcza lotnicze.
            Młodszy...ech, to jest dziecię elektroniki z wielu powodów. Ma prawie 10 lat, z racji zawodu i wykonywanej pracy rodziców (w miejscu zamieszkania oraz 24h) jego dostęp do sprzętu jest nawet zbyt łatwy, jako kilkumiesięczniak ulubioną zabawką była klawiatura z odciętym kablem ;-). Ma mózg ewidentnie informatyczny, bardzo wszechstronny i momentalnie łapiący nowinki techniczne, sam je potrafi rozgryźć, ma do tego dryg, pewnie skończy jak ojciec przy jakimś programowaniu. Przy tym - o dziwo, wyjątek w rodzinie - jest słuchowcem, więc robiąc coś (np. konstrukcja z LEGO), słucha audiobooków i nie rozprasza go to zupełnie, znakomicie pamięta treść, wiedząc również jaki klocek gdzie wpakował. Książki kocha miłością przeogromną, widzi je ciągle w rękach każdego domownika, więc sam również korzysta z nich stale i nieustająco (encyklopedie wojskowe są podstawową lektura nawet w toalecie...). Oczywiście woli słuchać, jak czytać, ale nie broni się przed tym, chyba, że cyt. "durna ta lektura, ja bym przeczytał coś ciekawszego". Niestety, widzę, że często inne rzeczy, właśnie te elektroniczne, wygrywają z książką :( Gry również, także z powodów socjalno-szkolnych, w tym wieku środowisko jest ważne, a dla niego chyba jeszcze ważniejsze, jak dla Starszego. Bo mając dość silny charakter, z dużą dozą indywidualności i zacięciem dyrektorskim (żeby nie napisać dyktatorskim :D), jednocześnie czuje potrzebę akceptacji przez otoczenie, lubi być lubiany. Na szczęście w jego klasie jest kilkoro czytelników, więc może sobie pogadać o książkach, niestety są to głównie dziewczynki, chłopcy nie czytają wcale lub mało, właściwie poza moim, czyta dwóch, może trzech (na 13). Póki co staramy się zachować zdrowy podział czasu na książki i elektronikę, ale mam świadomość, że będzie coraz trudniej, zwłaszcza przez najbliższe 3-4 lata i nie wiem, jak to się potoczy dalej. Mimo wszystko, widząc jego głód wiedzy, przygód, poznawania świata, mam nadzieję, że nadal będzie pożerał książki i nie przestaną go one fascynować.
            Obserwując obu swoich i pomijając różnice w ich charakterach (chmurny samotnik oraz towarzyski indywidualista) stwierdzam, że coraz trudniej jest przedłożyć książkę nad świat elektroniczny, bombardujący zwłaszcza dzieci swoim blichtrem, kolorem, światłem. I szczerze współczuję rodzicom maluchów, albo tym, którzy je dopiero będą mieli za kilka lat. Widzę tu ogromną szansę dla babć i dziadków, czytanie przez nich może być lekarstwem na szalony pęd współczesności
            • beataj02 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 13:15
              beataj02 napisała:

              > jako kilkumiesięczniak ulubioną zabawką była klawiatura z odciętym kablem ;-).
              Tak jest, jak się za szybko pisze ;-) Miało być "ulubioną zabawką kilkumiesięczniaka była klawiatura z obciętym kablem"... Dla równowagi dodam, że w czasie karmienia piersiowego (2 lata) przekładał matce kartki, początkowo niechcący, potem już swiadomie, bo książka była zawsze tuż obok
    • be.el Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 14:07
      Właśnie – izolacja dziecka. Bo my potrafimy sobie dać z tym radę – dzieci nie za bardzo. Nie chcą stać na uboczu, chcą być akceptowane. Gry, filmy w jakiś sposób to ułatwiają. Z jednej strony chcemy, by dziecko dobrze czuło się w grupie, było akceptowane, miało wspólny język z kolegami/ koleżankami. Z drugiej strony cena tego też jest wysoka. Znam chłopca, który każdą wolną chwilę spędza przed komputerem – świetnie sobie radzi z czytaniem w klasie drugiej (książek nie czyta) – ale korzysta z Internetu. Jest świetny z matematyki – na pewno się ćwiczy na grach. Jego mama przytacza mi takie argumenty, gdy dyskutujemy ile gier i komputera w życiu dziecka – ale wolę chyba „powolniejsze” dziecko w tym względzie ale z bogatszą wyobraźnią. Z chłopcem nie ma innego tematu do rozmowy jak tylko świat gier, nie potrafi bawić się tradycyjnie. Generalnie – bez komputera szybko się nudzi i jest agresywny. To też izolacja – bo zaburzone są relacje z ludźmi.

      Ja nie chcę mieć w domu mola książkowego, który siedzi tylko w makulaturze – i świata poza próg domu nie wyściubi. Bardziej chodzi mi o to, by dzieci czerpały – owszem - satysfakcję z lektur, chętnie po nie same sięgały, z potrzeby, ale i umiały w rozsądny sposób korzystać z uroków życia. Może i komputer do nich należy. Ale też by potrafiły cieszyć się ze spotkania z ludźmi, spaceru do lasu albo po górach, sportu. Komputer to taki świat na niby – za chwilę mogę być na cudownej wyspie, ale jak będę tam naprawdę to przeżyję coś nieprawdopodobnego. I pewnie jak wszystko – co za dużo to niezdrowo. Świetna jest sytuacja – gdy wszystko jest w zasięgu ręki i dziecko potrafi korzystać z tego w mądry sposób. Tylko to jest często trudne, pewnie trzeba nauczyć. Znam rodziców, którzy traktują komputer jak kij i marchewkę. Zrobisz coś – to masz godzinę grania na kompie. Posprzątasz – grasz. Ale też wszystko jest zrobione po łebkach – żeby jak najszybciej zagrać. Jak komputer był zepsuty dziecko nie miało motywacji, by pomóc i posprzątać. Bo nie było czym zapłacić. Mnie się wydaje, że relacja „dziecko – komputer” – i tak ewoluuje w kierunku – relacje „dziecko – rodzice”. Jeśli się ułoży świetnie, to tylko pozazdrościć. Nawet jeśli rodzic powie: a u nas gier nie będzie koniec kropka, to przecież pytanie –Dlaczego nie?– pozostanie.
      A swoją drogą nie wydaje się Wam – że wychowanie dziecka – nie tylko na pożeracza książek – to mistrzostwo świata? Że też nikt do tej pory nie przyznaje w tej konkurencji medali:(
    • bassino73 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 16:04
      Temat jak dla mnie bardzo na czasie. Zauważyłam u swojego dziecka niepokojące objawy uzależnienia od świata elektroniki. Telewizja, playstation, tablet. Jasne, że samowolnie z tych rzeczy nie korzysta, pozwalaliśmy mu na to, co więcej samo kupiliśmy playstation "dla dziecka". Ale zauważyłam, że ma znaczne trudności w zagospodarowaniu sobie czasu bez tych gadżetów, choć muszę przyznać, że jako jedynak nigdy specjalnie sam nie umiał się bawić, no może jedynie puzzle lubił sam układać, a jakiekolwiek inne zabawy wymagały naszego udziału. Coraz trudniej było mi się jednak bawić z 6 latkiem i w wakacje w czasie remontu pokoju małego pozbyłam się znacznej części zabawek. Teraz mały spędza czas na graniu na playstation, telefonie, oglądaniu telewizji, jedynie wieczorem czytanie do poduchy i wtedy nagle sam zaczyna czytać swoje ulubione książki "naukowe", zwłaszcza o zwierzętach, szczególnie morskich (czyta dość dobrze jak na swój wiek, ale fabularnych książek nie chce). Oczywiście, że czasami ułoży jakieś puzzle, pogra z nami w Osadników z Catanu, czy Carcassone albo inne planszówki, ale jednak cały czas jest ta pertraktacja, kiedy będzie miał telewizję, grę. Na propozycję, że może coś poczyta, albo jak mamy czas, że może mu coś poczytamy, reaguje z średnim entuzjazmem, choć bez czytania nie położy się spać. Prace manualne - plastelina, wycinanki, nudzą go. Chodzi na basen, myślę o innych zajęciach dodatkowych, żeby mu zapełnić czas. Raczej jako remedium na elektronikę odpadają spotkania z innymi rówieśnikami. W ostatnim czasie były w krótkim odstępie trzy takie spotkania (w innych składach). I klęska na całej linii. Ostatnie: trzech chłopców siedziało na tapczanie i każdy ze swoim tabletem w coś grał.
      Poniosłam wychowawczą klęskę...
      I nawet nie wiem kiedy. Dużo czytaliśmy i czytamy książek, staram się z nim chodzić do teatru, muzeum, zwiedzać itd. Wg wychowawczyni w zerówce to najmądrzejszy chłopczyk w grupie i w ogóle jeden z jej najlepszych wychowanków z dużą wiedzą, ale jednak widząc jak moje dziecko spędza czas wolny czuję, że coś jest nie tak.
      A zaczęło się od tego, że uznałam, że nie będę go chronić od elektronicznych gadżetów aby nie odstawał od rówieśników...
      • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 22:55
        bassino73 napisała:

        W ostatnim czasie były w krótkim odstępie trzy
        > takie spotkania (w innych składach). I klęska na całej linii. Ostatnie: trzech
        > chłopców siedziało na tapczanie i każdy ze swoim tabletem w coś grał.

        Czy nie można się umówić z dziećmi i ich rodzicami, że podczas takich spotkań tablety zostają w domu? Swoją drogą - 6latki biorą je ze sobą wychodząc z domu?
        Mój 6,5 latek był niedawno na imieninach kolegi. Wrócił rozżalony. Klocki ułożone w zestawy, tzn. "zbudowane" stały na półkach a solenizant grał z jednym kolegą na X-boxie. Syn stwierdził, że więcej tam nie pójdzie, bo nie było żadnej zabawy.
        To już wolę to, że u moich synów niewiele zestawów lego doczekało się ponownego złożenia.

        • bassino73 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 04.01.14, 16:07
          Syn nie ma tabletu, tabletem nazwałam swój telefon. Dzieci gospodarzy wyciągnęli: jeden tablet, drugi telefon komórkowy i syn wtedy przyszedł do mnie po telefon, na którym jest kilka gier. To mu dałam... Na pewno masz rację, że w przyszłości trzeba jakoś omówić przebieg takich spotkań z innymi rodzicami.
    • atzaga Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 17:38
      Cały artykuł ciekawy, zwłaszcza punkt o tym, że dziecko chce czytać jak widzi, że rodzice czytają (do dziś mam obraz mamy, jak pochylała się w kuchni nad książką a w międzyczasie gotowała obiad). Ale mnie się nie podoba ten punkt o nagradzaniu...po co to robić, czytanie i satysfakcja z niego same są "nagrodą".
    • modrooczka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 17:53
      Odpowiem tak ogólnie. Kiedy byłam mała w domu telewizor był włączany na dobranockę i wiadomości i czasem, nie codziennie na film. Własny komputer mam od 4 lat, do tej pory używałam komputerów tzw "domowych", dzieląc się nimi z kilkoma innymi osobami. Korzystać z komputera inaczej niż z maszyny do pisania nauczyłam się na studiach. Aktualnie zajmuję się zawodowo internetem dla dzieci i współpracuję z jedną z fundacji jako ekspert od edukacji medialnej. Nie wygląda na to, żeby fakt, że nie oglądałam telewizji i nie grałam w gry komputerowe w czymś mi zaszkodził. Przeciwnie - wiele osób cieszy się jak dzieci, że współpracują z kimś, kto ma "nietypowe" spojrzenie na media. "Nietypowe spojrzenie" jest (jak mi się zdaje) efektem tego, że od dziecka uczono mnie krytycznego myślenia, a na studiach była to najwyżej ceniona umiejętność. Elektronika zmienia się tak szybko, że brak niektórych umiejętności po kilku latach okazuje się bez znaczenia. Poza tym sprzęty są coraz bardziej intuicyjne, więc z pewnością dzieciom, które teraz nie korzystają z tabletów czy smartfonów nie grozi wykluczenie cyfrowe.
      Do rzeczy: moje dzieci (9, 8, 6 i 3 lata) nie mają telewizji. Filmy oglądają na dużym ekranie od komputera. Nie mają swoich komputerów, tabletów i smartfonów i jeszcze długo nie będą miały. Nie dlatego, że to jest zło, ale dlatego, że każda minuta wykorzystana inaczej jest cenniejsza dla mózgu i dla zdrowia. Dzieci bawią się, nudzą, grają na instrumentach, czytają, łobuzują - czyli robią wszystko to, co powinny. W ramach edukacji medialnej na razie uczę fotografować i obrabiać filmiki w programie komputerowym. Bardzo długo też nie będą miały kont na portalach społecznościowych. Myślę że czas na to przychodzi około 6 klasy.
      Mąż (częsciowo informatyk) powiedział dzieciom, że pierwszą grę będą miały, jak sobie ją zaprogramują. I rzeczywiście uczy najstarszą podstaw programowania.
      Nie wiem, czy dobrze robimy, to się okaże. Na razie u nas i w wielu znajomych domach ten system się sprawdza, a pożeraczy książkowych nie brakuje.
      • mamapodziomka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 20:48
        U nas najbardziej chyba jak u abepe. Tzn. jak czytam, ze dzieci siedza po 2h dziennie przed kompem i tv to moje pierwsze pytanie brzmi - skad one maja na to czas?? U nas lekcje, instrument, zajecia sportowe, plus zabawa, rysowanie, spacery i wycieczki, odwiedziny kolezanek i znajomych zajmuje 100% czasu i najczesciej i tak sie nie wyrabiamy ze spaniem o rozsadnej porze.

        Komp i tv istnieja wlasciwie tylko wtedy kiedy mlode sa chore, a ze choruja baaardzo rzadko, to maja niewiele. Teraz w ferie mialy tez troche, bo niestety z ambitnych planow niewiele wyszlo, bo rozchorowalam sie ja :( I w sumie to niezle wyszlo, bo dokladnie widze jak bardzo taki domowo-ekranowy zywot mlodym szkodzi ;))) (troche wychodzily z mezem oczywiscie, ale nie tyle ile planowalismy).

        Wielkich moli ksiazkowych nie wyhodowalam na razie, obydwie bardzo lubia, zebym im czytac, starsza ostatnio nawet polubila czytanie, chociaz lubi w zasadzie tylko kryminaly, ale zdecydowanie nie zyja w ksiazkach. obydwie sa bardzo towarzyskie i najchetniej bawia sie z innymi dziecmi. Dobrze to tez w sumie wychodzi, raczej nie widzialam, zeby siedzialy w katku i sie izolowaly. Tzn. starsza usilowala krotko po tym jak dostala komorke, ale tu wkroczylam ja, wytlumaczylam, ze to niekulturalne i ze nie po to ma gosci, zeby sie bawic komorka i jakos zaskoczyla. Widac urok nowosci przywiadl ;)))

        Co nie zmienia faktu, ze gadzety sa dla niej bardzo wazne, wiec w sumie ma ich sporo. Tylko bardzo limitowany dostep do nich, wiec w sumie ma, zeby sie chwalic ;)) Niech, nie przeszkadza mi to nadmiernie, dopoki rozsadnie spedza czas. Jedyna rzecz gdzie stawiam ja granice jest tablet, bo nie wyobrazam sobie stalego pilnowania gdzie on jest i czy mloda na nim nie gra zamiast odrabiac lekcje ;))) Tabletu wiec nie bedzie ;))) W pokoju ma komorke (potrzeba, bo porusza sie sama po miescie i musi miec kontakt) i Kindla :)
    • kompotmalinowy Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 19:27
      Ja mam w domu dziecko,które szaleje za grami, minecraft itp strasznie go wciągają,opowiada,przeżywa,gra z kolegami, w domu również ( ma wyznaczony limit czasowy) a jak nie gra to pożera książki. Ostatnio symuluje jakieś kłopoty brzuszne i późno już wyłazi w łóżka, zamyka się w łazience i tam czyta bo spać nie może taki ciekawy. Tak jak drażni mnie jego uwielbienie dla gier i elektroniki, tak serce raduje to jak sam dopomina się o nowe książki i to,że czytanie również go pasjonuje.Bo gdyby został przy samych grach to bym się załamała.
      • kate.2 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 20:54
        Nie mamy w domu TV, córka 5 lat bajki ogląda z komputera 40 min lub 1 godzinę dziennie - 1 dłuższa lub dwie krótsze. Jedyna gra w jaką grała Bolek i Lolek - Moje pierwsze literki ;) ok 4 urodzin. Ostatnio była u koleżanki na przyjęciu urodzinowym wszystkie dzieci przez 3 godziny grały na play station, podobało jej się ale powiedzieliśmy jej, że u nas tego nie będzie, nie protestowała. Czas słuchania audiobooków ma ograniczany bo mogła by ich słuchać od śniadania do zaśnięcia. Chce abyśmy czytali jej książki non stop. W przedszkolu zapytała panią dlaczego jest czas na oglądanie książek skoro nikt ich w tym czasie nie czyta dzieciom.
        • sylwina76 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 21:50
          Chyba udało mi się stworzyć dwóch pożeraczy książek:) Zarówno dziesięcioletni syn jak i siedmioletnia córka nie wyobrażają sobie bez nich życia. Czytamy codziennie - zawsze wieczorem i bardzo często w ciągu dnia. Nie ma mowy o zaśnięciu bez czytania (chyba tylko raz zdarzyło się, ze zasnęły bez książek - po 9 godzinach na nartach). Pamiętam jak córka była zdziwiona,wręcz zszokowana że jej koleżankom nikt nie czyta na dobranoc. Kolacja, kąpiel, mycie zębów i czytanie - to przecież oczywiste :) Córka samodzielnie i chętnie zaczęła czytać, gdy miała 5 lat, syn uwielbiał gdy my mu czytaliśmy, ale sam z chęcią i dużo zaczął czytać dopiero w drugiej klasie. Uwielbiają prezenty książkowe, wyprawy do biblioteki czy ulubionej kawiarnio - księgarni. Czytają w poczekalni u lekarza, w samochodzie (ja nie potrafię, niedobrze mi), samolocie, na plaży, gdy idą do nowych znajomych, zawsze przeglądają ich zbiory książkowe;)

          Ale
          Przyznaję się: oglądają TV, grają na XBOXie, PSP, córka ma tableta (długo zbierała na wymarzone "jabłuszko"), syn w pokoju komputer i od niedawna smartfona. Grają - syn najczęściej w gry strategiczne (typu Age of Mythology, Age of Empire, Napoleona, Total war - chyba właśnie od tych gier zaczęła się jego ogromna miłość do historii), ale też w minecrafta, spore. Córka w te dwie ostatnie, ściąga tez sporo aplikacji na ipoda. Jednak czas na to mają ograniczony - w ciągu tygodnia chwilę, w weekendy dłużej, przyznaję.
          U syna w klasie wszyscy już mają telefony komórkowe i wszyscy na przerwach grają w różne gry, niestety. Syn telefonu długo nie miał, ale na każdej przerwie przyglądał się jak inni grają. Dostał na Mikołaja. U pierwszoklasisty na szczęście przerwy służą do zabawy, wizyta u koleżanek i odwiedziny koleżanek też. U syna zabawa jest (najchętniej w ogrodzie) ale po jakimś czasie pojawia się pokusa zagrania...W telewizji oglądają wybrane programy, nie długo i nie codziennie. Ale jednak...Kiedyś bawili się bardzo dużo razem, teraz syn już za bardzo nie chce, wspólna zabawa go nuży. Różnica płci i wieku (3,5)? Nie wiem, małej jest przykro i jeśli ja lub mąż nie chcemy/możemy się z nią pobawić pociesza się tabletem, syn woli samotnie budować z lego, słuchać audiobooków, czytać, rysować komiksy. Lub właśnie grać w gry PC.
          Co mnie naprawdę martwi to skype. W klasie syna (IV podstawówka) zastępuje on "normalne kontakty" z rówieśnikami. Wszyscy chłopcy z jego klasy mają skypa, kamerki i notorycznie grają sieciowo, sprawdzają co zadane. Gdy wchodzę do pokoju syna słyszę zbiorowe dzień dobry i odruchowo sprawdzam czy jestem kompletnie ubrana i uczesana. Stokroć wolałabym aby syn częściej wychodził a nie spotykał się z nimi wirtualnie.
          • beataj02 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 22:23
            Ooo, sylwina, mnie właśnie najbardziej przeraża problem skypa, fb czy innego wirtualnego sposobu komunikacji między dzieciakami :( I o ile toleruję go na dużą odległość (co parę tyg Młody zamienia kilka zdań z kolegą z Londynu przy okazji rozmowy matek), o tyle nie ma przyzwolenia na taki sposób kontaktu z kolegami ze szkoły, podwórka czy klubu. A był moment, że Młody wręcz płakał, bo "on nie ma konta na FB, wszyscy koledzy mają, jest założona grupa jego klasy i oni sobie tam rozmawiają, a mnie już nie chcą wcale". Postawiłam się kategorycznie, doszło nawet do poważnej rozmowy z rodzicami na zebraniu klasowym, bo to był koniec II kl !!! (oczywisty wysyp sprzętu pokomunijnego :() Większość rodziców nie widziała problemu w tym, że dzieci posiadają konta na FB. Przetrzymaliśmy, sprawa przycichła, Młody ma kontakty bezpośrednie w wielu miejscach (szkoła, harcerstwo, basen, klub piłkarski, podwórko i parę innych) i jeszcze przez parę lat postaramy się w ten sposób wytrzymać ;-). Ale przerażające, że w ogóle taki problem jest i to u tak młodych dzieciaków
            • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 22:37
              Mój 10latek wspomniał kiedyś, że koledzy mają konta na fb, ale na tym zakończył. On nawet za bardzo nie lubi rozmawiać ze swoją sympatią przez telefon. Na razie preferuje kontakty realne z rówieśnikami, chociaż właściwie nie ma ich poza zajęciami w szkole podstawowej oraz muzycznej. Ale po lekcjach siedzi w świetlicy, więc na brak kontaktów narzekać nie może.

            • franula Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 22:43
              Bassino,
              a może limity czasowe? tak żeby syn nie musiał dopytywać kiedy może pograć gdy reguły sa zmienne (bo może za 10 minut się to zmieni). Niech wie ile ma czasu dziennie albo tygodniowo. W wieku sześciu lat już da się to ogarnąć (rozróżnia godzinę od 15 minut nawet abstrakcyjnie)?
              U nas jak młodsza ma okres wzmożonego parcia na telefon to zarządzamy 15 minut dziennie. jak raz wykorzysta to już tego dnia nie pyta bo wie że nic nie wskóra...
              F
              • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 22:58
                franula napisała:

                > Bassino,
                > a może limity czasowe?

                Popieram - pomóc mogą jasno określone zasady. Jak się dziecko zacznie bez elektroniki nudzić - może zacznie częściej sięgać po książkę. Brzmi to drastycznie, ale w tym wypadku cel uświęca środki? Zwłaszcza, że Twoje dziecko lubi czytać.
                • bassino73 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 03.01.14, 23:16
                  Tak w założeniu miało być, ale niestety ulegliśmy błaganiom sześciolatka. Od Sylwestra, kiedy "bawił się" z rówieśnikami w siedzenie na kanapie i granie na tablecie ma odstawkę od mediów. Marudzi strasznie, ale dokończył układankę 1000 puzzli, robi mozaikę dinozaurową i przeczytał samodzielnie Ciekawe dlaczego wieloryby śpiewają. Muszę być bardziej konsekwentna i dobierać z głową co ogląda w telewizji i ostro limitować to granie. Sobie internet zresztą też...
    • balbala Re: Jak stworzyć pożeracza książek 04.01.14, 07:02
      Bardzo dziękuję za ten wątek. Temat "pożeraczy książek" bardzo mnie interesuje. Staram sie bowiem tak wychować moje dzieci, żeby książki były dla nich bardzo ważne. Myślę, że jak na razie udaje mi się to, ale czytając niektóre wypowiedzi widzę, że popełniam też sporo błędów. Niestety w naszym domu elektronika jest obecna w życiu dopiero 2,5 letniej córeczki. Głównie za sprawą męża, który woli włączyć jej telewizor czy puzzle na tablecie i dalej wygodnie leżeć na kanapie niż usiąść na dywanie i poukladać puzzle tekturowe lub poczytać książkę. Ale - obiecuję uroczyście - będę z tym walczyć i przestane przekładać własną wygodę nad dobro moich dzieci. Dodam tylko, że moje starsze dziecko (2,5 roku) książki uwielbia i potrafimy spędzić na czytaniu nawet kilka godzin dziennie!
    • agata3a Re: Jak stworzyć pożeracza książek 04.01.14, 21:08
      Dzieci bez elektroniki, w szerokim tego słowa znaczeniu, są czasami przez inne izolowane. Beataj pisała: "on nie ma konta na FB, wszyscy koledzy mają, jest założona grupa jego klasy i oni sobie tam rozmawiają, a mnie już nie chcą wcale".
      Mój własny przykład, o którym pisałam wcześniej, córka (w pierwszej klasie) nie ogląda serialu dla nastolatek - nie może się bawić w odtwarzanie scenek z filmu.
      Przepraszam, nie pamiętam kto to wcześniej pisał o spotkaniu syna z kolegami , które skończyło się spotkaniem z tabletami - dla mnie to też specyficzna izolacja - albo robisz to co my, albo siedzisz sam. Nawet jeśli w tym czasie zajmie się interesującą książką - będzie wyizolowany.
      • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 04.01.14, 21:57
        agata3a napisała:

        > Dzieci bez elektroniki, w szerokim tego słowa znaczeniu, są czasami przez inne
        > izolowane.

        > Przepraszam, nie pamiętam kto to wcześniej pisał o spotkaniu syna z kolegami ,
        > które skończyło się spotkaniem z tabletami - dla mnie to też specyficzna izolac
        > ja - albo robisz to co my, albo siedzisz sam. Nawet jeśli w tym czasie zajmie s
        > ię interesującą książką - będzie wyizolowany.

        Ja pisałam o dwóch takich sytuacjach. Moim zdaniem to, że mój syn zajął się interesująca go książką wcale nie oznaczało izolacji. Jego po prostu akurat ta zabawa nie interesowała. Gdy przeszli do wspólnego układania puzzli - włączył się znowu. Młodszy w zabawę tabletem się włączył, chociaż uznał, że 3 na jeden tablet to zabawa bez sensu.

        Pisałam też o młodszym, który był na imieninach, podczas których kolega bawił się tylko z jednym chłopcem x-boxem. Tutaj też nie było izolacji, bo tych dzieci, które nie bawiły się x-boxem było więcej i bawiły się po prostu razem. Nie wiem dokładnie jak, bo mnie tam nie było a nie chciałam drążyć tematu.

        Nie mam poczucia, żeby moje dzieci były izolowane z powodu mniejszej ilości posiadanej elektroniki, czy rzadszych nią zabaw. Na razie dominują inne tematy. Gdy urządziliśmy10. urodziny starszego z graniem w planszówkę, zabawę w zgadywanie co widać w telewizorze przez cyber-oko (o! elektronika, ale na nieco niskim poziomie, niestety trudno byłoby zbiorczo siedzieć nad 1 mikroskopem;) oraz grę w paragrafówkę - goście - 5 dzieci z jego klasy - byli zachwyceni. Nie było nawet coli i chipsów (chociaż też słyszałam głosy, że bez nich impreza dla dzieci nie może się odbyć) a domowe ciasto, pestki dyni i słonecznika, orzechy, sok, zapiekanki:) Tradycyjnie na imprezach urodzinowych w klasie starszego chłopcy grają w piłkę nożną (bo są to w większości męskie imprezy), albo są urządzanie konkursy, podchody w lesie.
        Iprezki u młodszego, póki co - organizowane są w salach zabaw, gdzie dzieciaki szaleją w piłkach.
        Może rzeczywiście nam się udało.

    • steffa Re: Jak stworzyć pożeracza książek 05.01.14, 02:27
      Bym dodała to tej listy: UWIERZCIE W SIŁĘ KSIĄŻEK OBRAZKOWYCH I KOMIKSÓW, szczególnie, jeśli dzieci mają fizyczny kłopot z czytaniem. Utrzyma to je w grupie czytelniczej i zapewni kontynuację.

      A teraz na temat poboczny, który się tu wytworzył. Mam dwoje dzieci - 11 i 5 - oboje nie korzystają z elektroniki. Nie grają w gry, nie korzytają z internetu, nie mamy tableta, nie mają komórek, nie oglądają regularnie tv (odbiornik mamy od niedawna i jest to niechciany prezent). Wierzę, że na to będą miały czas. Chcę żeby syn nauczył się poruszać po świecie orientując się samodzielnie w przestrzeni, nudził się sam ze sobą, patrzył na świat, biegał i działał. Na komputer przyjdzie czas. TV oglądają u dziadków (czasem dużo), w kompie bzdety u kolegów (starszy) lub jakieś filmiki, które babcia im pokaże. Zatem jeśli szukaliście ideologia - oto jestem. Dzieci bawią się ze sobą, uwielbiają towarzystwo swoje nawzajem i innych ludzi, są kontaktowe i otwarte, potrafią bawić się nawet kawałkiem drewienka i śrubką. Aha, syn dostał ostatnio czytnik, bo lubi gadżety.
    • zo_79 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 05.01.14, 14:50
      A ja mam problem raczej w drugą stronę. Nam się udało stworzyć pożeracza książek, który mam wrażenie pożera teraz samego siebie. Może z czasem okaże się, że nie mam racji, ale na dzień dzisiejszy odnoszę wrażenie, że moja jedenastoletnia córka czyta za dużo. Nie jest osobą odizolowaną społecznie, ma świetny kontakt z rówieśnikami, ale czyta w każdej wolnej chwili i wtedy kiedy powinna zająć się innymi rzeczami też. W szkole daje radę bez problemów i to małym kosztem własnym. Książki to właściwie jej podstawowe hobby. Przy czym jest to czytanie dla samego czytania, nie idą za tym żadne konkretne zainteresowania. Poza tym tańczy, gra na pianinie, chodzi na kółka, śpiewa w scholi, ale to czytanie nadaje rytm jej życiu.
      Dlatego kiedy 6-latka nie mogę zagnać do samodzielnego czytania, bo woli robić konstrukcje z ciastoliny, rysować projekty, budować z lego, robić domki pod stołem, czy pomagać przy pracach domowych, to nie popadam w paranoję. I mimo że moje dzieci nie grają na komputerze i nie oglądają tv, u 6-latka w pokoju oprócz planszówek i klocków prawie nie ma zabawek. U nas to efekt funkcjonowania przez lata w systemie Montessori, który "skrzywił" nasze podejście do klasycznych zabawek. Pewnie gdyby ktoś zajrzał do pokoju mojego syna, uznałby że nie ma tam czym się bawić.
      Nieświadomie sterujemy nawykami naszych dzieci przez własny przykład. Ten dobry i ten zły. Chyba bardziej musimy pilnować siebie niż ich...
      • modrooczka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 05.01.14, 15:14
        zo_79 napisała:

        > A ja mam problem raczej w drugą stronę. Nam się udało stworzyć pożeracza książe
        > k, który mam wrażenie pożera teraz samego siebie. Może z czasem okaże się, że n
        > ie mam racji, ale na dzień dzisiejszy odnoszę wrażenie, że moja jedenastoletnia
        > córka czyta za dużo. Nie jest osobą odizolowaną społecznie, ma świetny kontakt
        > z rówieśnikami, ale czyta w każdej wolnej chwili i wtedy kiedy powinna zająć s
        > ię innymi rzeczami też. W szkole daje radę bez problemów i to małym kosztem wła
        > snym. Książki to właściwie jej podstawowe hobby. Przy czym jest to czytanie dla
        > samego czytania, nie idą za tym żadne konkretne zainteresowania. Poza tym tań
        > czy, gra na pianinie, chodzi na kółka, śpiewa w scholi, ale to czytanie nadaje
        > rytm jej życiu.

        O rany, zo, jakbym o sobie czytała. Czytałam bardzo dużo, i wiecznie słyszałam od rodziców, że nie mam żadnych zainteresowań. Roboczo nazwałam ten problem "kompleksem kaktusa", bo ojciec w rozpaczy mówił: "nawet kaktusy mogłabyś hodować, cokolwiek". Zanim wpadłam na to, żeby odpowiadać, że moim hobby jest studiowanie literatury to byłam niestety już w liceum. Cała podstawówka mijała mi w poczuci winy, że nic nie kolekcjonuje (poza książkami, które kupowałam nałogowo, a których nigdy bym nie nazwała "kolekcją"), nie fascynuję się sportem a na pianinie gram przeciętnie. Potem doszło na 17 lat harcerstwo, też "niepoważne" w oczach moich rodziców. Teraz też mam "niepoważne" zajęcie. Właściwie całe życie czekają, ze zacznę mieć poważne zainteresowania. Nie zobaczyli, że odnalazłam je 20 lat temu.
        • lamajo Re: Jak stworzyć pożeracza książek 05.01.14, 15:32
          Ja też wyhodowałam 9-letniego pożeracza książek i ogarniają mnie czasem wątpliwości ,czy ,aby co za dużo to niezdrowo :-/ Są takie okresy ,że podobnie jak u córki zo_79, to książki wyznaczają rytm dnia. Syn rano wstaje i pierwsze co -czyta, przychodzi ze szkoły- czyta ,po południu -czyta . Problem jest z młodszym 6-latkiem ,który nie czyta na tyle sprawnie i chciałby bawić się ze starszym ,grać w planszówki ,rysowac itp.,a to ostatnio niemożliwe .Wówczas młodszy( który ma ciągoty "komputerowe" - gry komputerowe są u nas limitowane czasowo i traktowane jako nagroda w zamian za pomoc w pracach domowe ) nudzi się ,marudzi ,stara się skupić na sobie zainteresowanie starszego ,wiadomo jak ;-)
          Wydaje mi się ,że aby rozwój dziecka przebiegał prawidłowo wszystko musi odbywać się w określonych proporcjach i dlatego coraz bardziej zastanawia mniej sens tego nadmiernego pożerania książek .Widzę ,że prowadzi do izolacji ( książka zawsze wygrywa z kolegami ,czy podwórkiem .Inna sprawa ,że ma kolegów "nieczytających" ..... ) ,niechęci do ruchu na świeżym powietrzu ...
          Mam nadzieję ,że za jakiś czas starszy syn będzie umiał zachować przy pożeraniu odpowiednie proporcje i czekam z niecierpliwością na czas ,kiedy młodszy przeczyta pierwszą swoją książkę "po cichu" :-)
          • modrooczka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 05.01.14, 16:04
            To jeszcze tylko wam napiszę, że oni już nigdy w życiu nie będą mieli tyle czasu na czytanie. I nie ma obawy - życie ich zmusi do wielu innych rzeczy a rytm dnia będzie wyznaczała praca. Dlaczego mają się bawić z kolegami, którzy nie czytają i nie ma z nimi o czym gadać? Jak będą starsi to znajda sobie ciekawe towarzystwo i żadnej izolacji nie będzie. Ja widzę u dzieci dużo czytających tylko jedno niebezpieczeństwo - żeby nie czytały na ulicy bo wejdą pod samochód.
            • sylwina76 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 05.01.14, 16:14
              modrooczka napisała:

              Ja widzę u dzieci dużo czytających tylko
              > jedno niebezpieczeństwo - żeby nie czytały na ulicy bo wejdą pod samochód.

              Nie tylko na ulicy. Parę dni temu mój syn o mało nie stracił dwóch górnych jedynek - czytał idąc po betonowych schodach, no i potknął się oczywiście. Na szczęście okazało się, że tylko rozciął wargę i delikatnie dziąsło :) Ale widok był okropny.
            • steffa Re: Jak stworzyć pożeracza książek 05.01.14, 16:19
              Kiedyś wlazłam na słup na ulicy.

              Mój syn czyta „akurat". Miał długo problemy z czytaniem powieści (bo za długie), ale wtedy czytał obrazkowe/ komiksy. Czasu jest dużo, jeśli się nie siedzi przed kompem.

              W ogóle w grę wchodzi także charakter. Mam dwoje zupełnie różnych dzieci. Syn potrzebuje świata, córka ma świat wewnątrz. To też ustawia jednostkę wobec rzeczywistości. Ale obydwoje lubią ludzi i świat, no i nie potrzebują elektroniki, by żyć. Dzisiaj się zastanawialiśmy, kto mógłby z nami pojechać w tym roku w wakacje do domu, który nie ma udogodnień cywilizacyjnych. Znaleźli się tacy i owszem, ale niektórych trzeba było odsiać, bo nie wytrzymaliby aż miesiąca.
              • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 05.01.14, 19:37
                steffa napisała:

                Dzisiaj się zastanawialiśmy, kto mógłby z nami pojechać w tym roku w w
                > akacje do domu, który nie ma udogodnień cywilizacyjnych. Znaleźli się tacy i o
                > wszem, ale niektórych trzeba było odsiać, bo nie wytrzymaliby aż miesiąca.

                My:)
                Dzisiaj dowiedziałam się, że mam niezwykłe dzieci jeśli dla nich największą atrakcją są wakacje u babci, gdzie hodują kwiaty i karmią koty a do towarzystwa mają prababcię, babcię i jej siostrę:)
                • gosjana Re: Jak stworzyć pożeracza książek 05.01.14, 21:49
                  Mam w domu 8-latkę i 10-latka, swoich komputerów i tabletów nie mają i długo mieć nie będą. Z internetu nie korzystają i nie mają takiego parcia, w tv czasem coś obejrzą. Dużej ilości zabawek też nigdy nie potrzebowali. Dla mojego syna najlepszą zabawką był zawsze karton, trochę taśmy lub patyki, które znosi do domu do dzisiaj.
                  Potrafią sobie zorganizować czas zawsze i wszędzie. Nie umieją żyć bez podwórka i chyba największą karą jest dla nich zakaz wyjścia na dwór.
                  Książki czytają codziennie, czytamy razem, zabierają do lekarza, na wycieczkę, korzystają z biblioteki itd. i chciałabym żeby tak zostało.
                  • steffa Re: Jak stworzyć pożeracza książek 05.01.14, 23:58
                    Trzeba jednak przyznać, że w takich relacjach rodzice są niezwykle obciążeni. Szczególnie, jeśli w domu nie ma drugiego dziecka, a pierwsze jest niezwykle towarzyskie. Dodam jeszcze, że mój syn sprytnie zawsze umiał udawać, że jest wkręcony w te wszystkie atrakcje, świetnie udaje zainteresowanie grą, którą mu kolega prezentuje, ale dąży do tego, żeby z nim poszaleć.
    • modrooczka Re: Jak stworzyć pożeracza książek 05.01.14, 22:57
      Nie wiem. Ja w podstawówce byłam dziwadłem dla moich koleżanek. Nie lubiły mnie a ja ich, nie miałam z nimi wspólnych tematów. W IV klasie poszłam do harcerstwa i po raz pierwszy miałam przyjaciółki. Twoja córka potrzebuje wsparcia i koleżanek na poziomie (może poza klasą). Nie wiem, w której jest klasie, ale prawdopodobnie pomęczy się do końca szkoły :-( Z miłośniczek Violetty trudno będzie zrobić partnerki do zabaw dla Twojej córki.
    • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 05.01.14, 23:56
      Jasne, mogę skasować, jeśli sobie tego życzysz.

      Dodam tylko, że jakieś zajęcia integracyjne mogłyby znaleźć jakieś inne wspólne zainteresowania.
      Nie dziwię się Twoim postanowieniom. Swoją drogą zapytam chyba mojego pierwszaka czym interesują się jego koleżanki:)
        • sylwina76 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 06.01.14, 10:19
          Moja siedmioletnia pierwszoklasistka także chodzi do klasy z przewagą chłopców - 8 dziewczynek i 15 chłopców. Nikt nie przynosi telefonów, tabletów, itp. Na przerwach wszyscy się razem bawią - chłopcy wspólnie z dziewczynkami.Klasa jest bardzo zżyta, znają się od zerówki - ogromna w tym zasługa nauczycielki, która kładła na to ogromny nacisk. Dziewczyny nie oglądają żadnych filmów. Bawią się w odgrywanie ról, teatrzyki, jakieś dziwne odmiany ciuciubabek, berka .Wymyślają nowe wyliczanki, rysują komiksy, bawią się jakimiś "bejami" które czasem do szkoły przynoszą chłopcy. One raczej zabawek do szkoły nie przynoszą. Z racji tego, ze chłopaków jest tak dużo, przeważają jednak zabawy chłopięce. W zerówce modne projektowanie ubrań - każda dziewczynka miał jakiś notesik (firma nieważna), przynosiły kolejno i wyrywały kartki, aby każda miała takie samo. Mam nadzieję, że tak już zostanie.
          U syna w czwartej klasie przewaga dziewczyn: 14 do 8. I to właśnie dziewczyny jako pierwsze zaczęły przynosić telefony i tablety. Chłopcy dłużej się bawili, ale w tym roku grają na smartfonach już wszyscy. Nikt już na przerwach się nie bawi :(
          • zo_79 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 06.01.14, 13:00
            Czyli dzieci mogą przynosić do szkoły elektroniczne gadżety i korzystać z nich na przerwie? Przepraszam za pytanie, ale u nas nie można, dlatego się dziwię. U nas dzieci mogą mieć telefon w plecaku i włączyć go po lekcjach.
            • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 09.01.14, 23:04
              Przeszłam się dzisiaj korytarzem naszej szkoły przed pierwszą lekcją (wszystkie klasy zaczynają o 8.00), w ostatnich klasach podstawówki już widać młodzież z telefonami w rękach. Dzieciaki z klasy mojego syna (IV) i młodsze telefonów w rękach nie mają. Stoją w grupkach, rozmawiają, wygłupiają się. Pytałam syna o zabawę na przerwach. Faktycznie często gromadzą się dookoła kilku, 2-3 osób grających, jako kibice. Ale jednak razem, nie jest tak, że każdy ze swoim telefonem.
              Co do innych zabaw - myślę, że już są nieco za starzy. Co mieliby robić na holu szkolnym? Co innego na przykład gdy wychodzą na podwórko - wtedy szaleją, albo w świetlicy - przynoszą z domu klocki lego i bawią się razem, albo np. coś rysują. Syn zaraził koleżankę rysowaniem kart z dinozaurami i wymyślonymi stworami i postaciami. W szatni po ciemku opowiadali sobie dzisiaj horrory.
              6,5latek twardo chodzi do szkoły z książką. Skończył pierwszą część "Magicznego drzewa" i jest w połowie drugiej. Koledzy się skarżą:)


              A! 10latek niedawno stwierdził, że jego kolega ostatnio się wzbogacił sprzedając zabawki. Syn uznał, że nie ma za wiele zabawek na sprzedaż, ale jest przecież tyle książek! Wytypował..."A jak anakonda";)))
              • agata3a Re: Jak stworzyć pożeracza książek 10.01.14, 11:04
                Moja starsza córka (7,5) czyta teraz Pana Kleksa, chyba też jej podsunę jako następną książkę "Magiczne drzewo", kiedyś jej czytałam, ale drugą część i bardzo jej się podobała.

                Z książkami trudniej się pożegnać niż z zabawkami, Twój syn za bardzo się nie wzbogaci :)
                • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 10.01.14, 19:22
                  agata3a napisała:

                  > Moja starsza córka (7,5) czyta teraz Pana Kleksa, chyba też jej podsunę jako na
                  > stępną książkę "Magiczne drzewo", kiedyś jej czytałam, ale drugą część i bardzo
                  > jej się podobała.

                  O, to ja może synowi "Pana Kleksa". Chociaż to chyba będzie omawiał teraz, w IV klasie, starszy syn:)

                  > Z książkami trudniej się pożegnać niż z zabawkami, Twój syn za bardzo się nie w
                  > zbogaci :)

                  Nie wzbogaci się jeżeli nie wytypuje więcej książek niż ta nieszczęsna anakonda:)) A ja nie będę go namawiać, bo nie umiem sprzedawać książek. Mam jeszcze wszystkie niemowlęce książki synów;)
                  • sylwina76 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 10.01.14, 21:30
                    abepe napisała:
                    > O, to ja może synowi "Pana Kleksa". Chociaż to chyba będzie omawiał teraz, w IV
                    > klasie, starszy syn:)
                    Mój syna właśnie "przerabia" Nie podoba mu się. Czytałam mu Akademię.... jak miał 5 - 6 lat i wtedy bardzo mu się ta książka podobała. Może to tak samo jak z Dziećmi z B? Lepiej wcześniej? Chociaż dzisiaj nauczycielka zrobiła im lekcję kleksografii i było super.

                    > > Z książkami trudniej się pożegnać niż z zabawkami, Twój syn za bardzo się
                    > nie w
                    > > zbogaci :)
                    >
                    > Nie wzbogaci się jeżeli nie wytypuje więcej książek niż ta nieszczęsna anakonda
                    > :)) A ja nie będę go namawiać, bo nie umiem sprzedawać książek. Mam jeszcze wsz
                    > ystkie niemowlęce książki synów;)

                    Moje dzieci mówią, że książki będą trzymać "dla swoich dzieci". Częściej pozbywamy się zabawek, by zrobić miejsce na półkach dla .....kolejnych książek :)
                    • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 10.01.14, 21:49
                      > abepe napisała:

                      > Mój syna właśnie "przerabia" Nie podoba mu się. Czytałam mu Akademię.... jak mi
                      > ał 5 - 6 lat i wtedy bardzo mu się ta książka podobała. Może to tak samo jak z
                      > Dziećmi z B? Lepiej wcześniej?

                      Mój starszy "Dzieci z Bullerbyn" przeczytał w ramach obowiązkowego czytania lektur tak samo chętnie jak wcześniej. Żałował, że dość szybko "przerobili".


                      Chociaż dzisiaj nauczycielka zrobiła im lekcję k
                      > leksografii i było super.

                      Właśnie, dużo zależy od pomysłu na omawianie.
                      U mojego czwartoklasisty omawianie "Lwa, czarownicy i starej szafy". Rozkręcił się i przeczytał ponownie całość a potem wypatrzył na półce dwa omówienia "Opowieści z Narnii". Mieli omawiać motywy chrześcijańskie, zaniósł więc do szkoły odpowiednią książkę, czyta klasie odpowiednie fragmenty a na przyszły tydzień ma przygotować prezentację.
                      • sylwina76 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 10.01.14, 22:28
                        abepe napisała:

                        > Właśnie, dużo zależy od pomysłu na omawianie.
                        > U mojego czwartoklasisty omawianie "Lwa, czarownicy i starej szafy". Rozkręcił
                        > się i przeczytał ponownie całość a potem wypatrzył na półce dwa omówienia "Opow
                        > ieści z Narnii". Mieli omawiać motywy chrześcijańskie, zaniósł więc do szkoły o
                        > dpowiednią książkę, czyta klasie odpowiednie fragmenty a na przyszły tydzień ma
                        > przygotować prezentację.

                        Ale fajnie. Mój 10 latek też by chciał. U nas Lewis dopiero w maju. Syn nie może się już doczekać. Tylko znowu będzie problem bo mam Narnię w jednym wydaniu :( Pinokia z MR trudno było upchnąć do plecaka. Za to zrobił furrorę w klasie. Pan Kleks lekki i miękki ale za to brzydki jak stwierdził syn.
                        Może to też wpłynęło na jego oceną tej książki. Ja kiedyś miała z ilustracjami Szancera i książka bardzo mi się podobała.
                        • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 10.01.14, 22:35


                          > Ale fajnie. Mój 10 latek też by chciał. U nas Lewis dopiero w maju. Syn nie moż
                          > e się już doczekać. Tylko znowu będzie problem bo mam Narnię w jednym wydaniu :

                          Ja mam to dwutomowe, więc syn dźwiga tomisko. Gdy dodał do niego jeszcze 2 omówienia - wypełnił "Narnią" pół plecaka;)
                          Za to młodszy wypatrzył w księgarni pojedyncze części i poprosił, żebym mu kupiła bo chce mieć własne i zaraz przeczyta. Odmówiłam tłumacząc, że to dwutomowe nie jest starszego, ale moje i chętnie mu pożyczę.

                          Jeżeli chcesz - mogę Ci jakoś to omówienie, które syn czyta, pożyczyć. To drugie jest jakąś pracą doktorską i obawiam się, że nie dla 10latków;)

                          > ( Pinokia z MR trudno było upchnąć do plecaka. Za to zrobił furrorę w klasie.

                          "Pinokio" będzie następny. Też zamierzam mu pakować to wydanie;)

                        • agata3a Re: Jak stworzyć pożeracza książek 11.01.14, 21:28
                          "Pan Kleks lekki i miękki ale za to brzydki jak stwierdził syn.
                          Może to też wpłynęło na jego oceną tej książki. Ja kiedyś miała z ilustracjami
                          Szancera i książka bardzo mi się podobała."

                          Moja córka ma wydanie ze Skrzata, w twardej oprawie. Ilustracje - Suren Vardanian.
                          To wydanie bardzo jej się podoba.
                    • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 10.01.14, 21:52
                      sylwina76 napisała:
                      > Moje dzieci mówią, że książki będą trzymać "dla swoich dzieci". Częściej pozbyw
                      > amy się zabawek, by zrobić miejsce na półkach dla .....kolejnych książek :)

                      Moi potrzebują swoich klocków lego, playmobilowych figurek, pluszaków i resoraków. Pozbycie się ich wcale nie dałoby dużo miejsca na książki. Coraz częściej wspominają za to o konieczności zmiany mieszkania pod zwiększoną ilość książek.
                      • sylwina76 Re: Jak stworzyć pożeracza książek 10.01.14, 22:20
                        abepe napisała:

                        > Moi potrzebują swoich klocków lego, playmobilowych figurek, pluszaków i resorak
                        > ów. Pozbycie się ich wcale nie dałoby dużo miejsca na książki. Coraz częściej w
                        > spominają za to o konieczności zmiany mieszkania pod zwiększoną ilość książek.

                        :)
                        Mój 10 latek zostawił sobie tylko lego (mnóstwo), gry planszowe, i sentymentalnie figurki rycerzy i dinozaury (zbierał je od 3 roku życia) Reszty kazał się pozbyć by kupić nowe książki i niestety gry PC. Siedmiolatka wszystkim się jeszcze bawi, niczego nie pozwala ruszyć. To dotyczy również książek. Te z których "wyrósł" upycha na swoich półkach.
                        na szczęści mamy pokój zwany biblioteką - tam zanoszę część ich zbiorów dla potomnych. Ale i tak wolą trzymać je w swoich pokojach.
                        • steffa Re: Jak stworzyć pożeracza książek 14.01.14, 00:11
                          Moje dzieci mają klocki (lego i drewniane), gry (ale nie dużo, bo u nas krew się leje), puzzle (ale tylko córka lubi układać), samochodziki (obydwoje), figurki różne, lalki (córka) i pluszaki (oboje), domek dla lalek (córka) i drewnianą farmę (niby córka, ale obydwoje) oraz „pluszowe jedzenie" (córka). Wychodzi na to, że młodsze dziecko (5 lat) częściej sięga po „skrystalizowane zabawki". Obydwoje się bawią bowiem „czym popadnie". Na przykład spinaczem do przypinania prania. Syn bawi się rozkładaniem technicznych rzeczy na części pierwsze i hodowlą roślin.
                          • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 14.01.14, 00:22
                            U nas też krew się leje, tzn. ściany są pokopane a drzwi potrzaskane, więc musimy znowu więcej gier wyciągnąć. Moi synowie w pluszakach maja też 4 czy 5 lalek a młodszy ma drewnianą kasę i szmaciane żarcie.

                            Ale wczoraj najlepszą zabawą było pakowanie płyt w papier na prezent dla taty. Tata dostał swoje własne płyty bez okazji, ale pięknie zapakowane. No i produkcja kart idzie na całego.

                            Dzisiaj niechcący zrobiliśmy w przychodni lekarskiej mały happening. Siedziałam z synami, każde z nas czytało swoją książkę. Gdy przyszedł czas wejścia do gabinetu - złożyliśmy je w stosik i zostawiliśmy z ubraniami na korytarzu. W międzyczasie przyjechał po nas mój tata i wiedząc, że to muszą być nasze książki - wziął je do ręki. Stwierdził od razu, że jest obserwowany. Inni pacjenci zaniepokoili się chyba, że chce nas obrabować;)
                            • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 16.01.14, 23:07
                              Jeszcze o pożeraczach i tabletach.

                              Moi synowie niedawno byli w odwiedzinach u kuzynki. Przed samym wyjazdem młodszy zaczął się denerwować, że "pewnie będzie tak jak zawsze, czyli G. (kuzynka) będzie się chciała bawić tylko z G. (moim starszym synem) i da mi tablet, żebym się odczepił i sobie grał". I okazało się, że Młodszy, który ma duży pociąg do grania, jednak wolałby się bawić ze starszakami. Budujące.

                              Za to Starszy ostatnio jęczy, że niedługo już tylko on jako jedyne dziecko z klasy nie będzie miał tabletu (bo teraz jest ich dwóch, ale kolega ma dostać na urodziny).

                              A dziś dowiedziałam się na wywiadówce, że Młodszy zapoczątkował w klasie (1. klasa, mieszana wiekowo) modę na czytanie "Magicznego drzewa". Na razie dzieci o tym mówią, ale wyzwanie samodzielnego czytania podjęła jedna dziewczynka, także z klasowej grupy młodszej, czyli niespełna 7-latków. Syn czyta już 3. tom. Rok temu Młodszy wciągnął klasę w czytanie "Lassego i Mai" (i wychowawczynię, bo była zarzucana kolejnymi tomami do czytania).
                              Mam nadzieję, że za rok nie przejdą do Harrego Pottera, bo to jednak będzie za wcześnie:)
              • steffa Re: Jak stworzyć pożeracza książek 10.01.14, 13:11
                Co mieliby robić na holu szkolnym?
                Niechże sobie przypomnę...
                1. Obserwowaliśmy innych.
                2. Łaziliśmy po szkole.
                3. Jedliśmy.
                4. Gadaliśmy.
                5. Odrabialiśmy nieodrobione lekcje.
                6. Chodziliśmy do biblioteki lub stołówki.
                7. „Chłopaki się biły."
                8. Wychodziliśmy na dwór.
                9. A tam piłka.
                10. Czytaliśmy.
                W liceum przerwa to była szansa na pogadanie, szczególnie z przyjaciółmi z innych klas.
                • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 10.01.14, 19:17
                  steffa napisała:

                  > Co mieliby robić na holu szkolnym?
                  > Niechże sobie przypomnę...

                  Steffo - to mniej więcej dzieciaki robią. Ale łażenie czy odrabianie lekcji to nie są aktywności, które można potraktować jako formę zabawy. Tzn. ja akurat ich bym tak nie nazwała.
                  Dzisiaj czwartoklasista mi doniósł: "wszyscy robią dla mnie karty". Czyli - na przerwach i w świetlicy rysują. To zabawa.
                    • abepe Re: Jak stworzyć pożeracza książek 10.01.14, 21:26
                      steffa napisała:

                      > „Robić" pytałaś.

                      Dokładnie pytałam:

                      Co do innych zabaw - myślę, że już są nieco za starzy. Co mieliby robić na holu szkolnym? Co innego na przykład gdy wychodzą na podwórko - wtedy szaleją, albo w świetlicy - przynoszą z domu klocki lego i bawią się razem, albo np. coś rysują.

                      Pytanie "co mieliby robić" dotyczyło zabaw.

                      > Niektórzy grali w karty, inteligencję, czy statki, ale to była rzadkość.
                      > W szkole mojego syna grają w rpgi.

                      RPG - masz rację. Muszę podrzucić synowi ten pomysł. Przecież podobna zabawa na jego urodzinach dzieciakom z klasy się podobała.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka