Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skóry

05.03.14, 10:30
Czy ktoś jeszcze czytuje tę serię?
My czytaliśmy starszemu synowi gdy miał 3-4lata. Wyciągnęłam książkę teraz, bo młodszy syn idzie na przedstawienie na podstawie "Doktora Dolittle i jego zwierząt". Czyta się dobrze, przygody są wciągające i zabawne, ale ta wszechobecna dominacja białego człowieka mnie męczy. Zamieniam jak mogę "Murzynów" i "czarnych", przy marzeniach księcia Bumbo o tym, by być biały zatrzymałam się na dłuższą rozmowę, ale przy rozmowie o urodzie księcia ręce mi opadły.
Zastanawiam się nad adaptacją teatralną tekstu. Czy w teatrach dla dzieci ktoś zmienia tę część książki? Widzieliście jakieś przedstawienie? Sprawdziłam, że w ostatnich latach "Doktor Dolittle" był często grywany w różnych miejscach. Czy ludzie teatru zdają zdają sobie sprawę z tego, że oprócz tego, że szerzy rasizm, ta część historii może kogoś poważnie zranić? Społeczeństwo polskie nie jest już homogeniczne i ciemnoskóre dzieciaki na widowni mogą się trafić? W starszej o rok od mojego syna klasie jest ciemnoskóry chłopiec, którego syn bardzo lubi i mam nadzieję, że nie będą musieli słuchać płaczu księcia Bumpo.
    • chaber69 Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 05.03.14, 11:09
      U nas to wciąż lektura. Właśnie niedawno mieliśmy nalot 3-klasistów. Pod jakim kątem jest przerabiana i na co się zwraca uwagę - to nie wiem. Ale niedługo idę na spotkanie przygotowujące dzieciaki na wizytę Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel, to podpytam nauczycielkę.
      Z dzieciństwa pamiętam, że mój brat się zachwycał książką, ale on to nastawiony był na zwierzątka przede wszystkim. Ja przeczytałam ciut później, ale nie pamiętam tych kwestii, o których mówisz. Pewnie w ogóle nie zwróciłam na to uwagi i podejrzewam, że tak jest w przypadku dzieci czytających teraz. I tak są wkurzeni, że muszą to czytać (i ze nie ma opracowania - poszukiwanie opracowań zaczyna się już w tym wieku!), dodatkowo pani zapowiedziała już "Dzieci z Bullerbyn" i to dopiero ich powaliło, znaczy liczba stron oczywiście.
      • anna_mrozi Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 05.03.14, 11:22
        Pisałam chyba już kiedyś - mieliśmy podejście do "D.D." kilka lat temu, odrzuciło mnie totalnie - nie dostrawienia jest dla mnie już ta seria. Właśnie ze względy na przebijającą wszędzie "hegemonię białego człowieka". Relikt kolonializmu. Nie do przyjęcia nawet ze względu na "zwierzątka". Wolę już zwierzęcą "Księgę dżungli" .
        Jeśli "D.D." będzie lekturą - planuję protest ;)
        • abepe Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 05.03.14, 11:36
          anna_mrozi napisała:

          Wolę już zwierzęcą "Księgę
          > dżungli" .

          No proszę, właśnie dzisiaj pomyślałam, że na odtrutkę będzie to nasza kolejna wspólna lektura:)


          > Jeśli "D.D." będzie lekturą - planuję protest ;)

          A wydawane są kolejne części (Doktor Dolittle. Ciekawe czy tłumaczka (czy to nowe tłumaczenie?) jakoś odniosła się do problemu?
          • abepe Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 05.03.14, 11:42
            Przepraszam - ucięłam tytuł - Doktor Dolittle i Tajemnicze Jezioro.

            Moje myśli często krążą wokół tematów, które omawiane były na 6. Bałtyckich Spotkaniach Ilustratorów i braku Afryki w książkach dla dzieci w Polsce. Czekam na odważnego wydawcę.
        • abepe Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 07.03.14, 00:04
          anna_mrozi napisała:

          > Pisałam chyba już kiedyś - mieliśmy podejście do "D.D." kilka lat temu, odrzuci
          > ło mnie totalnie - nie dostrawienia jest dla mnie już ta seria. Właśnie ze wzgl
          > ędy na przebijającą wszędzie "hegemonię białego człowieka". Relikt kolonializmu
          > . Nie do przyjęcia nawet ze względu na "zwierzątka".

          Cóż, na wniosek Młodszego przeszliśmy do drugiej części (mamy na półce 5. tomów, niektóre w 2 różnych wydaniach). Zrobię ostre pranie mózgu na temat rasizmu. Tak wykorzystam tę serię;) A potem jeszcze dorzucę "Małą książkę o rasizmie".

          Wolę już zwierzęcą "Księgę
          > dżungli" .

          "Księgę dżungli" na razie syn obejrzał (tzn. ilustracje Wilkonia;)
          • abepe Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 10.03.14, 22:40
            Donoszę, że z powodu choroby nie dowiem się jak teatr potraktował tekst "Doktora Dolittle i jego zwierząt". W każdym razie syn postanowił odbić sobie nie pójście na przedstawienie czytaniem ciągu dalszego, więc brniemy przez "Podróże" a ja staram się łagodzić wydźwięk niektórych wypowiedzi.
      • abepe Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 05.03.14, 11:50
        chaber69 napisała:

        > U nas to wciąż lektura. Właśnie niedawno mieliśmy nalot 3-klasistów. Pod jakim
        > kątem jest przerabiana i na co się zwraca uwagę - to nie wiem. Ale niedługo idę
        > na spotkanie przygotowujące dzieciaki na wizytę Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel,
        > to podpytam nauczycielkę.

        A to poproszę!
    • abepe Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 05.03.14, 11:28
      Oczywiście to nie wszystkie miejsca, w miarę popularne teksty dla dzieci, gdzie znajdujemy takie, powiedzmy rasistowskie, motywy - książki o Pippi, Król Maciuś I, Bambo. O Bambo już kiedyś na forum dyskutowaliśmy (chociaż akurat Bambo według mnie jest pokazany z dużą sympatią a obawa, "że się wybieli" można uznać za dumę z własnej tożsamości i obawę o jej utracenie).

      Wrzucę tutaj fragment z relacji o 6. BSI z Rymsa:
      Eva Susso, pisarka szwedzka, opowiedziała o swojej przygodzie z Afryką, rozpoczętą poślubieniem mężczyzny z Gambii i urodzeniem ciemnoskórej córki, oraz o tym, jak przyjęte zostały jej książki o dziewczynce z mieszanej rodziny. Autorka przedstawiła także projekt rewizji już wydanych w Szwecji książek pod kątem tego, jak pokazują kontynent afrykański.

      Eva Susso, to oczywiście autorka serii o Bincie, Babo, Lalo i ich mieszanej rodziny. A książki, które w Szwecji poddane zostały rewizji to właśnie np. Pippi.

      Czy u nas jest potrzeba takiej rewizji?

      Mamy przykłady pozytywne? "Basia i kolega z Haiti", "Zuzanka z pistacjowego domu"?
      • marturka Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 05.03.14, 11:34
        A propos Pippi - byliśmy niedawno w teatrze w Gnieźnie. I tam nie tylko nie zmieniono żadnego "Murzyna" na jakieś inne określenie, ale wyraźnie z lubością cieszono się tym słowem i entuzjazmem zgromadzonej publiczności, gdy dla zilustrowania "murzyńskich snów" Pippi (to już chyba kreacja adaptatora) pojawiła się wielka, karykaturalna kukła "Murzyna" ze wszystkimi wyolbrzymionymi cechami (wielka usta, charakterystyczny nos). Przyznam, że radość zgromadzonych rodziców na ten widok dość mnie zażenowała. Podobnie jak dowcipy o ciasteczkach "małych jak Chińczyki"... Bardzo to przykre, że reżyser, aktorzy, dyrekcja teatru nie widzą nic zdrożnego w podtrzymywaniu rasistowskich stereotypów. I na dodatek używają ich świadomie dla wywołania śmiechu na sali.
      • angazetka Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 05.03.14, 16:04
        Przyznam, że na myśl o "rewizji" trochę się jeżę - książki powstają w jakiejś epoce, są odbiciem jej świadomości i trudno winić autorów, że pisali to, co pisali. Udawać, że pewnej wizji świata nie było?
        • marturka Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 06.03.14, 10:24
          Myślę, że nie chodzi tu o udawanie, ale z drugiej strony podawanie w teatrze dowcipów opierających się na tym właśnie, że u Lindgren był król murzyński itp. w sposób całkowicie świadomy i ustawiony na wywołanie śmiechu, nie jest w porządku. Reżyser sztuki teatralnej żyje w innej epoce i powinien to zrozumieć. Jeśli zatem dopisuje od siebie teksty o "murzyńskich snach", które śni Pippi, a na scenę wjeżdża monstrualny "Murzyn" (przy aplauzie sali), to w sposób świadomy nawiązuje się do współczesnych (negatywnych) konotacji, a nie do zamiaru autorki, która używała tych słów w sposób neutralny.
        • abepe Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 06.03.14, 20:34
          angazetka napisała:

          > Przyznam, że na myśl o "rewizji" trochę się jeżę - książki powstają w jakiejś e
          > poce, są odbiciem jej świadomości i trudno winić autorów, że pisali to, co pisa
          > li. Udawać, że pewnej wizji świata nie było?

          Nie wiem na czym miała polegać ta rewizja.
          Nie chodzi o to, żeby udawać, że czegoś nie było. Można dziecku czytać zgrzytając zębami i tłumacząc. Ale można też sobie odpuścić, bo kilkulatek nie musi rozumieć dlaczego uważano, tak jak uważano. Ale w interpretacji teatralnej tekstu można wprowadzić zmiany, zwłaszcza gdy nie szkodzi to treści książki.
    • bbkk Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 05.03.14, 13:23
      Ja byłam na DD ponad rok temu. Nie pamiętam szczegółów ale nie przypominam sobie żeby mnie coś raziło.Generalnie to głównie były zwierzęta eksponowane :-)
      • tymianek21 Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 05.03.14, 22:14
        Mój syn słucha teraz audiobook "Tego lata w Burbelkowie" o chłopcu, który spędza lato na wsi. Jedna z dziewczynek ma pseudonim Murzynek Bambo i cały czas tak jest nazywana przez dzieci. Kiedy zapytałam syna dlaczego ma taki pseudonim powiedział "przecież ma ciemną skórę" jakby to było zupełnie normalne. Rozmawiałam z nim na temat tego przezwiska, ale on nie rozumie zbytnio o co mi chodzi (ma 8 lat). Wg. niego skoro Murzynek Bambo z wiersza jest miły to nic złego mieć pseudonim Murzynek Bambo. Jeśli chodzi o Doktora D. Jest to lektura w 2 klasie i np. w podręczniku Gra w kolory (wydawnictwo Juka) jest aż kilka lekcji, które się do niej odwołują zarówno część matematyczna jak i część związana z polskim tak więc wielu nauczycieli nie zrezygnuje z niej. My znamy Doktora nawet kilka części, ale niestety te same motywy wywyższania rasy białej występują w Robinsonie czy W pustyni i w puszczy. Pzdr
        • bbkk Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 06.03.14, 15:25
          Podejrzewam że dla Twojego syna określenie Murzynek Bambo nie jest inwektywą.
          • irmeline Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 13.03.14, 12:35
            Nie jest inwektywą, bo dziecko nie odbiera tego w ten sposób. A tłumaczenie wszystkiego... no nie wiem. To mi przypomina trochę historię z moim tłumaczeniem córce (ośmiolatce), że kiedyś ludzie z rudymi włosami byli wyśmiewani, że w szkole drwiono z takich dzieci, wołano za nimi "ryży!" i szczypano się, gdy taki "ryży" pojawiał się w polu widzenia (!). Patrzyła na mnie jakbym jej jakieś niestworzone rzeczy opowiadała. "Napraaawdę?" - to była jej jedyna, pełna powątpiewania reakcja.
          • mama_kotula Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 13.03.14, 18:31
            bbkk napisała:

            > Podejrzewam że dla Twojego syna określenie Murzynek Bambo nie jest inwektywą.

            Nie wiem, dlaczego miałoby być. W tym przypadku imo przezwisko jest po prostu wyróżnikiem, neutralnym, a nie inwektywą.
            Tyle, że ja w ogóle nie ogarniam, o co tyle szumu z Murzynkiem Bambo, serio.

            Oraz - tak trochę w temacie innośći itp. - wiecie, skąd moje dziecko nabrało przekonania, że z ludzi w okularach można się śmiać? z jakichś opowiadań w jakichś ksiązkach, które pokazywały, jak to nieładnie śmiać się z ludzi w okularach. Wcześniej uznawał okulary za normalną rzecz, którą się ma, albo nie. Dopiero, przez opowiadania moralizujące, przewrotnie, uznał, że może to być powód do śmiechu - i jak doszło do noszenia okularów, to był dramat. Bez sensu, nie?
            • abepe Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 13.03.14, 19:26
              mama_kotula napisała:

              > bbkk napisała:
              >
              > > Podejrzewam że dla Twojego syna określenie Murzynek Bambo nie jest inwekt
              > ywą.
              >
              > Nie wiem, dlaczego miałoby być. W tym przypadku imo przezwisko jest po prostu w
              > yróżnikiem, neutralnym, a nie inwektywą.
              > Tyle, że ja w ogóle nie ogarniam, o co tyle szumu z Murzynkiem Bambo, serio.
              >


              Jak pisałam wyżej - Bambo mi się wydaje pozytywną postacią. Określenie "Murzynek" - nie wiem, czy je stosować, chciałabym znać zdanie tak nazywanych.

              > Oraz - tak trochę w temacie innośći itp. - wiecie, skąd moje dziecko nabrało pr
              > zekonania, że z ludzi w okularach można się śmiać? z jakichś opowiadań w jakich
              > ś ksiązkach, które pokazywały, jak to nieładnie śmiać się z ludzi w okularach.

              Bo to sztuka napisać dobre opowiadanie "moralizujące", tzn. dotykające "problemu" a jednocześnie nie stygmatyzujące. Wystarczy tylko, żeby w tekstach dzieci "innych" nie pomijać, a nie, żeby je specjalnie wyróżniać.

              Swoją drogą - co to teraz znaczy "inne"? Dziecko w okularach jest "inne"? W klasach moich synów 1/3 dzieci nosi okulary (z moimi synami włącznie).





              • mama_kotula Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 13.03.14, 23:07
                Murzyn jako określenie człowieka rasy czarnej jest w języku polskim określeniem neutralnym. Owszem, może też występować w znaczeniu negatywnym, jako służący, ktoś odwalający za kogoś obowiązki, niewolnik. Niemniej w wierszyku o Bambo jest to pierwsze znaczenie.
                Negatywne są np. czarnuch, asfalt, bambus.

                Cytat
                Swoją drogą - co to teraz znaczy "inne"? Dziecko w okularach jest "inne"? W klasach moich synów 1/3 dzieci nosi okulary (z moimi synami włącznie).


                Moje dziecko jest "inne", niezależnie od okularów ;-).
                Przy czym powiem tak: jeśli ktoś jest mało fajny, to sobie koledzy zawsze znajdą coś, z czego można sie powyśmiewać. Tuszę, okulary, niemodne ciuchy, grubą matkę, cokolwiek innego. Takie życie :/.
                • bbkk Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 14.03.14, 09:02
                  Ostatnio coraz częściej pojawia się stwierdzenie że murzyn nie jest określeniem neutralnym.
                  • mama_kotula Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 14.03.14, 13:20
                    bbkk napisała:

                    > Ostatnio coraz częściej pojawia się stwierdzenie że murzyn nie jest określeniem
                    > neutralnym.

                    Oczywiście, że "murzyn" nie jest, pisałam wyżej. Neutralny jest "Murzyn" ;-)
                • abepe Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 14.03.14, 11:08
                  mama_kotula napisała:

                  > Moje dziecko jest "inne", niezależnie od okularów ;-).

                  Mój starszy syn też, choć może mniej.


                  > Przy czym powiem tak: jeśli ktoś jest mało fajny, to sobie koledzy zawsze znajd
                  > ą coś, z czego można sie powyśmiewać. Tuszę, okulary, niemodne ciuchy, grubą ma
                  > tkę, cokolwiek innego. Takie życie :/.

                  A to już zupełnie inna kwestia. Niestety.
    • zuzannao Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 14.03.14, 09:53
      Właśnie czytamy Doktora D. i szczerze mówiąc, przy pierwszej części też miałam spory kłopot z wybielaniem księcia Bumpo i wszystkimi scenami dziejącymi się w państwie Jolliginka. Na życzenie dziecka wzięliśmy się za "Podróże" i to już zupełnie inna sprawa. Zarówno pod względem literackim, jak i akcji, a także jeśli chodzi o sprawy "rasowe", "Podróże" zdecydowanie odbijają na korzyść od "Dr Doolittle i jego zwierzęta". Bumpo powraca co prawda, ale jako student Oxfordu, a potem bierze udział w walce jako jeden z trzech bohaterów, co do których wciąż jest podkreślane, że byli to "biały, czarny i czerwony" walczący ramię w ramię. Oczywiście, jeśli ktoś chciałby się przyczepić do słowa Murzyn, to ono nadal jest w użyciu:), ale poza tym nie widzę specjalnego kłopotu do zakłopotania w tej części. Przynosi ona poza tym pozytywne przesłanie na temat okrucieństwa walk byków itp. Tak więc odetchnęłam z ulgą. W planach mamy kolejne części, zobaczymy, jak sprawa się rozwinie:)
      • abepe Re: Dr Dolittle/rozważania o równości kolorów skó 14.03.14, 11:17
        zuzannao napisała:

        > Właśnie czytamy Doktora D. i szczerze mówiąc, przy pierwszej części też miałam
        > spory kłopot z wybielaniem księcia Bumpo i wszystkimi scenami dziejącymi się w
        > państwie Jolliginka. Na życzenie dziecka wzięliśmy się za "Podróże" i to już z
        > upełnie inna sprawa. Zarówno pod względem literackim, jak i akcji, a także jeśl
        > i chodzi o sprawy "rasowe", "Podróże" zdecydowanie odbijają na korzyść od "Dr D
        > oolittle i jego zwierzęta".

        Tak, też mam takie odczucia. Wczoraj omawialiśmy zdziwienie, czy nawet oburzenie syna z powodu braku umiejętności czytania u Tomka.
        Na szczęście większość spraw da się wytłumaczyć tym, że to naprawdę stara książka a książka na dowód tego rozpadła się nam na dwie części;)
Pełna wersja