Dodaj do ulubionych

Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie

22.03.14, 10:43
Wanienka z kolumnadką // Debata o genezie brzydoty w książkach dla dzieci, szkodliwości estetycznej miernoty oraz nieobecności kultury dla dzieci w dyskursie o kulturze

Joanna Olech napisała a ja czem prędzej zamieszczam:

Robimy DYM.
Jątrzymy i wichrzymy.

Ale od początku:

Dwa lata temu Pan Minister Zdrojewski arbitralną, jednoosobową decyzją przyznał bardzo hojne, bo 800 tysięcy pln (!) liczące, dofinansowanie z budżetu państwowego na projekt "Pierwsza Książka Mojego Dziecka".
Projekt polegał na wydaniu i podarowaniu kobietom na oddziałach porodowych książki z wierszykami dla dzieci.
Pomysł ok, na razie wszystko gra. Ale im dalej, tym gorzej...

Fundacja ABC XXI, skądinąd zasłużona, wyprodukowała za budżetową kasę takiego oto KOSZMARKA:
https://lh5.googleusercontent.com/-lmQkJXipIL0/Uy1aR4w_E4I/AAAAAAAAETg/IWNacxu-6Xk/w240-h297-no/Pierwsza+Ksi%25C4%2585%25C5%25BCka...+skan.jpeg



Minister nazwał to "piękną książką" na stronie Ministerstwa Kultury. Brrr...
Środek, podobnie jak okładka, równie kiczowaty. Służę skanami.
Teksty, jak teksty - klasyka z elementarza, ale ilustracje i layout... Sterty edytorskich rzygów w podobnej manierze można bez trudu nabyć po 50 groszy w koszach "Taniej Książki" w książkowych szmateksach. Jaki zatem sens wydawać podobny produkt książkopodobny za kasę podatnika?
Notabene nie jest to pierwsza równie paskudna i nieprofesjonalna publikacja dla dzieci, której patronuje Ministerstwo Kultury.

"Pierwsza Książka..." była rozdawana na porodówkach, stąd wielu z Was umknęła jej problematyczna uroda. Ale niektórym wpadła w ręce i szlag nas trafił!!!

Na prośbę Moniki Obuchow, troje ilustratorów - Krystyna Lipka-Sztarbałło, Paweł Pawlak i ja, napisaliśmy drobiazgowe recenzje wydawnictw ministerialnych adresowanych do dzieci.
Przeszło sto osób (profesorowie ASP, ilustratorzy, wydawcy, pisarze, psychologowie itp...) podpisało list protestacyjny do Ministra, sprzeciwiając się promowaniu kiczu za budżetową kasę.
Osobny list protestacyjny napisał Zarząd Sekcji Polskiej IBBY (International Board on Books for Young People).
Monika Obuchow, niestrudzona blogerka i dziennikarka telewizyjna, pilotowała sprawę. Listy trafiły do Ministra. Poprosiliśmy Ministra o spotkanie (w gronie twórców kultury, w tym kultury adresowanej do dzieci) na temat: Jak zadbać o wysokie standardy kultury dla najmłodszych i jak wspierać jej rozwój. I jak jej NIE SZKODZIĆ!

Na list IBBY nadeszła oschła, wymijająca odpowiedź.
Na nasz list Minister (ustami swojego urzędnika) obraził sygnatariuszy.

Nic nie wskóraliśmy. Ale mieliśmy nadzieję, że ta WPADKA ustrzeże Ministerstwo przed podobnymi nadużyciami na przyszłość.

I oto ogłoszono tegoroczny komunikat w.s. grantów ministerialnych.
Ponowny wniosek Fundacji ABC XXI na kontynuację tego pawia przepadł w Komisji przyznającej środki. Ale po odwołaniu Fundacji ABC XXI minister Zdrojewski ponownie sypnął forsą. Kolejne 800 tysięcy zostało przyznane w trybie odwoławczym na drugi produkt Fundacji, która dowiodła, że z dobrym gustem jej nie po drodze.

Mówimy DOŚĆ maniuwdupie kultury dla dzieci!

Minister Zdrojewski siedzi obecnie na brukselskiej walizce, namaszczony przez Premiera na kandydata do Parlamentu Europejskiego. Być może stąd jego dezynwoltura i tupet w szastaniu bez sensu budżetową kasą. Wystarczyło poprosić o opinię choćby jedno kompetentne nazwisko, żeby ustrzec się przed tą żenadą. Nawet tego nie zrobiono.

Ten popis niekompetencji, który kompromituje wysoki urząd ministerialny, przelał zlewkę goryczy. Ulało nam się!
Zamierzamy utworzyć szeroką koalicję na rzecz kultury dla dzieci.

I tu przechodzę do sedna:
Filip Springer, który tak świetnie potrafi pisać o brzydocie, pozwolił nam sparafrazować tytuł swojej książki na użytek spotkania -DEBATY, która odbędzie się w najbliższą środę, 26 marca,o godzinie 18 w Cafe Kulturalna w Dramatycznym. A zatem "WANIENKA Z KOLUMNADKĄ" - rzecz o brzydocie.

Bardzo Was namawiam i zapraszam.

Wpadajcie!


Tych, którzy przyjdą, ale i tych, którzy nie przyjdą, będę niebawem molestować w sprawie podpisów pod kolejnym listem. Tym razem do Premiera.


I jeszcze link facebookowy
www.facebook.com/events/583249201764409/?ref=29&ref_notif_type=like&source=1
Obserwuj wątek
    • abepe Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 22.03.14, 20:38
      Ja nie dotrę, bo mam za dużo kilometrów do Cafe Kulturalna, ale się już podpisywałam i wypowiadałam publicznie (może za łagodnie, chociaż kogo to obchodzi).

      Wklejam jeszcze raz (wklejałam już na fb w grupie Zorrodrużyna) wypowiedź Beaty Stasińskiej na temat polityki wydawniczej zagranicznych wydawnictw dotyczącej książek dla dzieci i młodzieży:
      "W rozmowach z wydawcami z innych krajów ciągle wraca temat przyszłego czytelnika. Stąd coraz większe inwestycje w książki dla dzieci i młodzieży. Wydawcy wiedzą, że to jest ich być albo nie być. W Polsce ciągle nie ma takiej determinacji."
      Cytat pochodzi stąd: kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,15561783,Swiat_zalewa_fatalna_softpornografia__To_juz_nasi.html

      Zastanawiałam się jak te inwestycje wyglądają i jak mogłyby wyglądać. Książek dla dzieci wydaje się dużo, jest w czym wybierać. Moim zdaniem odpowiednie ruchy wydawcy poczynili i czynią (Stasińska wspomina o małych wydawnictwach), czy kolejny ruch nie powinien należeć do Państwa, tzn. rządu? I co tu mamy????
        • murter1 Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 26.03.14, 14:34
          Właśnie słucham dyskusji. P. Koźmińska "Dziecko, które ma 2 czy 3 miesiące to nie jest kandydat do wyrabiania jego poczucia estetyki" :)
          Czekamy zatem do osiemnastki, tak?
          Swoją drogą, wygląda na to, że w dyskusji kapituluje ona od razu, jeśli chodzi o estetykę, nie mówi, że książka jest piękna, tylko że ta szmira nie ma szansy zaszkodzić.
          • anna_mrozi Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 26.03.14, 14:49
            Obawiam się, że tam wiele razy pada argument o "piękności". Iluż dorosłych (ta gazeta z tajemniczym tytułem, której mamy nie szkodzić..) zachwyca się jej urokiem...
            Generalnie po wysłuchaniu tej rozmowy i argumentach P.Koźmińskiej, że to "książka dla dzieci", nie dla profesorów, czuję się obrażana.
            Bo w tle zakłada się,że jako rodzic i matka, bez wykształcania plastycznego (kierunkowego), nie-elita (w standardach socjologicznych nie pochodzę z inteligenckiej rodziny), powinnam łyknąć i cieszyć się,że dostałam coś "za darmo", czyli za publiczne środki. Nieważne jak to jest zrobione, ważne, że przyświeca temu szczytny cel.
            Tak, jakby w Polsce, nie dało się zrobić czegoś sensowanie i dobrze. Bo nie chodzi tutaj tylko o standardy "ładności", a łamianie podstawowych zasad tego, jak książka dla dziecka powinna wyglądać. Jeśli w końcu dla niego jest, bo Pani Koźmińska płącze się i nie może się zdecydować, czy to "dla rodziców", czy dla dzieci (którym i tak wszystko jedno).

            Rodziców (dorosłych) tym bardziej należy edukować.
            A bylejakość i kicz we wspieranej przez Min. Kultury i Dziedzictwa Narodowego publikacji to także mimowalne przyzwolenie na to, jak wygląda sporo przedszkoli (ocząplos) i podręczników (zwłaszcza w ed. 1-3) - tutaj ich oczojebność (przepraszam, ale nie mogę...) skutecznie utrudnia jakiekolwiek czytanie.
            • murter1 Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 26.03.14, 15:10
              Myślę, że do niej już dotarło, że coś tam estetycznie jest nie tak, może sama nie widzi, ale szalona nie jest, widzi krytykę, która przyjemna nie jest. Ale się okopała na swoich pozycjach i teraz będzie używać argumentów różnych, włącznie z absurdalnymi.

              Mam swoją spiskową teorie na temat tej książki, ale się nie podzielę, bo to jednak nieudowodnione insynuacje.
    • anndelumester Brzydkie rzeczy/ksiązki dla brzydkich i głupich 26.03.14, 16:21
      Tak można podsumować wypowiedzi (nie do końca spójne) pani Koźmińskiej. Czyli nastoletnia matka dresiara z Radomia/gospodyni z Wadowic, mająca dom elegancko wymalowany na wściekłą zieleń/pani z blokowiska w 3M, której domowa biblioteczka to zbiór przepisów dodawanych do Życia na gorąco z góry nie zasługują, by za darmo dosyć produkt estetyczny i intelektualnie/kulturowo wartościowy - bo nie zrozumieją. Z kolei matka adiunkt z UJ tego w ogóle nie powinna tego dostawać, bo to nie książka dla elit. Usiłuję przypomnieć sobie, czy o czytających ojcach coś było, ale pamięć zawodzi.
      Moje wnioski są smutne: tak jak zauważyła AnnaMro dyskryminacja, lekceważenie i olewanie społeczeństwa pod płaszczykiem poszerzania horyzontów dla dobra dzieci. A marketingowo i PRowo klapa totalna.
      • poemi123 Re: Brzydkie rzeczy/ksiązki dla brzydkich i głupi 26.03.14, 17:34
        Mniej więcej tak :-( I to mnie najbardziej wkurza. Okopanie się na pozycji "och jak ja rozumiem, co się zwykłym ludziom podoba". A po przeciwnej stronie są ci oderwani od rzeczywistości ilustratorzy, którzy sobie a muzom tworzą awangardowe, przez nikogo nierozumiane (oprócz innych oderwanych ilustratorów i bliżej niezidentyfikowanych elit) malunki tworzą. Albo kicz, albo sztuka dla sztuki. Ech, smutne to strasznie. Jakby pani Koźmińska nigdy nie widziała książki dobrze (lub choć przyzwoicie) zilustrowanej, dobrze złożonej, która jednocześnie może podobać się zarówno "elicie", jak i zwykłemu czytelnikowi.
        AnnaMro rzeczywiście trafiła w sedno - ja też czuję się obrażona. Bo ani wykształcenia plastycznego nie mam, ani elitą nie jestem, ani nawet amatorsko nie śledzę trendów w nowoczesnej sztuce plastycznej, ani na teorii się nie znam. Nawet żyrafy narysować nie potrafię :-( I chciałabym mieć pewność, że jeśli minister kultury coś mi poleca, to jest to dobre. A nie jest pod żadnym względem.
    • anna_mrozi Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 26.03.14, 17:24
      Okoliczności życiowe skazały na siedzenie w domu,
      ale po wczorajszej rozmowie w Tok fm problem trafił na I stronę gazety...
      Czy to cokolwiek zmieni?

      www.tokfm.pl/Tokfm/1,103089,15689793,Fundacja_przygotowala_80_tys__darmowych_czytanek_dla.html?t=1395850395230&v=1&pId=27059468&send-a=1#opinion27059468
        • pepawlak Re: te komentarze. zgroza :/ 26.03.14, 19:43
          Zgroza. Fakt.

          Jeszcze chwilę temu myślałem, że komentarze są w dużej mierze tak przewidywalnie prymitywne i agresywne, jak ich statystyczna większość pod różnymi artykułami w sieci, ale niejaki "fuiio" i mnie zaskoczył:

          "gdyby zakichani ilustratorzy potrafili sie ladnie podzielic kasa to zjedliby pewnie pyszny kawalek tortu. Wygrali Ci ktorzy byc moze od technicznej strony sa slabsi ale od tej czysto ludzkiej (zarabiaj i umiej sie podzielic z bliznim) wielokrotnie lepsi. Uwazam, ze dotacje powinni dostawac ludzie ktorych mozna postawic za wzor czlowieczenstwa a nie jacys technofaszysci..."
        • pepawlak pytanie mam do mam... 27.03.14, 15:23
          W >>> dyskusji pod wczorajszą informacją o audycji TOK FM pojawił się pewien wątek poboczny, który mnie zaciekawił. „Lena11.pl” napisał/a tak:

          „Zgadzam się z panią Olech i ponad stoma wykładowcami akademii sztuk pięknych, psychologami, ilustratorami i wydawcami książek dla dzieci. Ta książka JEST kiczem. 
Poza tym nie jest rozdawana za darmo, tylko kupuje się za nią dane osobowe naiwnych matek, które za kilka malutkich próbek kosmetyków ("niebieskie pudełko") + ta książka zgadzają się na otrzymywanie spamu na telefon, do skrzynki meilowej i domowej przez ładnych parę lat. Dlatego świadomie odmówiłam wypełniania chamskiej ankiety sondującej, jak bardzo muszę się ograniczać na zakupach, czy też może wydaję kasę bez zahamowań ;-/ - i książki nie otrzymałam.”

          Czy ktoś ma informacje potwierdzające, że warunkiem otrzymania PKMD było/jest wypełnienie jakiejś specjalnej ankiety, udostępnienie danych i zgoda na przesyłanie reklam?
          • huculeczka Re: pytanie mam do mam... 27.03.14, 15:54
            Ja (niestety?) nie z tego województwa, które dostawało PKMD, ale faktem jest, że dzień po porodzie przyszła do mnie pani z dwoma prezentami - teczką niebieską i różową - z produktami dwóch konkurencyjnych producentów - smoczków, wkładek laktacyjnych, wód dla dzieci i (!) pianki do golenia dla męża - i dała je wraz z ulotkami z prośbą o wypełnienie i później zostawienie u położnych. Ulotki wypełniłam na tyle, ile uważałam za słuszne - czyli podałam swoje dane i urodzenia córy, wykształcenie (rodziców dziecka;) itp. itd., ale danych nie zostawiłam do siebie żadnych. I nic się nie stało - a koleżanka z sali w ogóle wyrzuciła te ankiety do kosza (zawartość pudełek zabrała :) Więc chyba muszą takie przypadki być wliczone w "prezent", bo inaczej musiałybyśmy wypełniać te ankiety od razu.
    • zona_mi Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 28.03.14, 08:06
      Mam nieprzyjemne poczucie, że cała ta akcja nie ma w rzeczywistości służyć promowaniu czytelnictwa, tylko promowaniu fundacji.
      To jak z organizatorami akcji czytelniczych, którzy zaproszą każdego, byle co wydającego selfa, choćby pisał najgorzej i opowiadał bzdury, ale przyjdzie za darmo i "impreza zaliczona".
      Tu wygląda mi podobnie - byle co, byle jakie, ale: już druga akcja się odbyła, rodzice się nie znają, dzieciom wszystko jedno, a ABC ma gwiazdkę w zeszycie.
      • zo_79 Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 28.03.14, 12:12
        <Tu wygląda mi podobnie - byle co, byle jakie, ale: już druga akcja się odbyła, rodzice się nie znają, dzieciom wszystko jedno, a ABC ma gwiazdkę w zeszycie.

        Nie jestem pewna czy jeszcze ma tę gwiazdkę. Myślicie, że pani Koźmińska będzie jeszcze miała odwagę pojawić się publicznie, w gronie osób na poważnie zainteresowanych książką? Czy będzie jeszcze po tym wszystkim traktowana poważnie?
        • laemmchen79 Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 28.03.14, 12:19
          zo, a myślisz, że jej na tym zależy, na poważnym odbiorze kręgu ludzi znających się na rzeczy? Przecież już po pierwszej edycji były wyraźne protesty, które zostały zignorowane. Ja tego nie pojmuję, z jakiego powodu fundacja - chociażby przy przygotowaniu drugiego nakładu - nie zażegnała frontu walki z ludźmi, z którymi tak im po drodze, którzy mogliby sensownie wesprzeć i wypromować akcję w kręgach swoich i jeszcze dalej. I dlatego wniosek sam się nasuwa, że nie o merytoryczne sprawy tu chodzi, tylko o wydmuszkę, ewentualnie o prymitywny skok na kasę.

          • anna_mrozi Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 28.03.14, 12:50
            Nie byłabym tak surowa i jednostronna (mimo całej mojej irytacji i poczucia, że "ręce opadają")
            Faktem jest, że przypadek "Pierwszej książki mojego dziecka" to nie pierwszy raz, kiedy próbuje się Fundacji ABC XXI czy też utożsamianej z nią "Pani Koźmińskiej" zwrócić uwagę na rolę obrazu i ilustracji (pamiętacie notorycznie lekceważenie nazwisk ilustratorów?).

            To, że po raz kolejny okopuje się na swojej pozycji, nie chcąc zobaczyć innych racji wiąże się z jej wizją świata i linią "propagandową" jej//fundacji jak wychowywać dziecko. I poczuciem monopolu na zestawienie: książka+dziecka=wychowanie.
            Wszystko pozostałe jest może tego skutkiem.
            A dla mnie ta wizja po prostu nie przystaje do problemów współczesnego świata.
            Towarzyszy temu poczucie, że po prostu nie stać nas na bylejakość (także w myśleniu o "nie-elitach")...
            • rzezucha.ma Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 28.03.14, 16:34
              Wczoraj wśród wielu komentarzy, które przeczytałam pod audycją z dużym samozaparciem był i taki, że pani IK przypomina autorowi komentarza panie urzędniczki z kuratorium. One "wiedzą lepiej", co jest dobre dla dzieci i w jakim wieku. I nie można się przez nie przebić z fajnymi pomysłami i ciekawymi inicjatywami, bo nawet jeśli były z powodzeniem wcześniej pilotażowo testowane na dzieciach i znane są prawdziwe reakcje dzieci. Nie, bo są za małe. Panie wiedzą lepiej.

              A stylu rozmowy pani IK nie lubię - powtarzania bez przerwy tego samego w kółko, bez względu na to, czego dotyczą pytania. W rozmowie chyba nie odpowiedziała normalnie na żadne. Wiem, że jest to metoda na niewygodną rozmowę, ale strasznie denerwująca.
              Rozumiem, że jej nie było na wanienkowym spotkaniu?
              • abepe Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 28.03.14, 19:19
                Myślę, że nie chodzi tutaj o promowanie fundacji. Irena Koźmińska wydaje się mieć stuprocentowe przekonanie, że jej autorski projekt promowania czytelnictwa jest słuszny i najlepszy. W projekcie tym jest miejsce na słowo, nieistotny jest obraz.
                Jak słyszeliście pani prezes tym razem skupiła się na tym, że dzieci gorzej mówią i to mowa ma być naprawiana. Dlatego nacisk kładzie na to, żeby uświadomić rodzicom, że dla rozwoju werbalnego dziecka ważne jest rozmawianie z nim i czytanie. Rozumiem to - taka jest jej aktualna misja (którą popieram, chociaż wolałabym poprzeć spostrzeżenia na ten temat jakimiś badaniami).
                Przykre jest to, że pani prezes nie rozumie, że obraz w tym wieku także jest istotny. Z drugiej strony - ma do tego prawo. I tu dochodzimy do tego, że tak naprawdę pretensje powinniśmy mieć do ministerstwa. Oficjele czują się dobrze, bo wspierają ciało, które promuje czytelnictwo (i ma na tym polu zasługi), nie zadają sobie trudu dopuszczenia do głosu innych instytucji nie zauważając jak przez lata dominacji Fundacji zmienił się rynek książki i świadomość rodziców.
              • steffa Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 29.03.14, 01:10
                Prezes Irena Koźmińska przybyła, by powtórzyć założenia. Wywiązała się burzliwa dyskusja. Choć właściwie mieliśmy analizować brzydotę bardziej wnikliwie, skupiliśmy się na wymianie światopoglądów. Pani Irena nie ceni przekazu wizualnego, gdyż uważa, że ślepi są mądrzejsi od głuchych. Ten argument znam z prywatnej rozmowy, nie padł na spotkaniu.
        • zo_79 Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 28.03.14, 12:48
          A może schlebianie najniższym gustom się w jakiś sposób opłaca (pomijając domniemane korzyści z milionowej dotacji)? Ludzie lubią serię "Czytam sobie", bo pozwala im jeść w McD bez wyrzutów sumienia, a panią Koźmińską, bo mówi im, że fajne i wartościowe jest to, co sami kupiliby na stoisku z tanią książką.
          • anna_mrozi Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 28.03.14, 12:54
            >> A może schlebianie najniższym gustom się w jakiś sposób opłaca
            to także. Populizm?
            Dużo trudniej jest zaproponować coś, co wymaga wysiłku.

            A ludzie kupują na stoiskach z tanią książką, bo to TANIA książka. Wierzę, że przy dobrej woli, da się zaproponować coś innego i zostanie to przyjęte.
            • zo_79 Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 28.03.14, 13:10
              >Wierzę, że przy dobrej woli, da się zaproponować coś innego i zostanie to przyjęte.

              Albo i nie. Mam zwyczaj forsowania dobrych książek dla dzieci przy różnych urodzinowo-imieninowych okazjach. Jestem bardzo uparta, a niektórzy rodzice obdarowanych bardzo impregnowani. ;) Wyobrażam sobie, że tu mogłoby być podobnie. Co nie znaczy, że trzeba rezygnować z dobrego na rzecz gorszego.
          • sylwina76 Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 29.03.14, 09:59
            sylwina76 napisała:

            > :) No a Martynka? A Franklin?

            To odnośnie gustów Pani Koźmińskiej.

            steffa:
            A ja mam wrażenie, że to po raz pierwszy może jest dokładnym przełożeniem gustów prezeski fundacji.

            Straszne to.

            Ostatnio znalazłam równie "przepiękną" książkę: bardzo polecaną przez Fundację: Wielką księgę polskiej poezji dla dzieci z 2004 roku. Myślę, że "ilustracje" bezapelacyjnie wygrałyby w rankingu "najkoszmarniejsze". Do tej pory dziwiło mnie, jak ABCXXI mogło się pod tym podpisać: "....pobudzające wyobraźnię, kolorowe ilustracje...." Teraz już się nie dziwię :)
            A i cena: tego koszmarku tandetnie sklejonego, cudnie błyszczącego - 49 zł !!! (2004 r bodajże).


            • uccello Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 31.03.14, 15:14
              Pozostając przy analogiach muzycznych- tak jakby istniał wybór jedynie między twórczością Dody a Lutosławskiego.
              Mnie tam się marzy żeby Ministerstwo zafundowało najmłodszym Polakom wykonanie na miarę Ewy Bem, Urszuli Dudziak czy Grażyny Auguścik. A dostaliśmy od Ministra Kultury i Sztuki, no niestety Doduchnę.

              Szczerze wierzę w to , że fundacja dostaje listy z podziękowaniami i zachwytami. Na pewno wielu ludziom się podoba, tak jak wielu "kupuje" Dodę. Ale jakoś sobie nie wyobrażam, żeby ktoś dostając PREZENT, napisał specjalnie do ofiarodawcy , żeby go skrytykować.


              • anndelumester Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 01.04.14, 09:47
                A tu się nie zgodzę albowiem Doda ma bardzo przemyślane: target/odbiorców, koncerty, promocje, nagrania, menadżerów oraz kształtowanie wizerunku własnego. Gdyby ta ksiązka też ta miała, złego słowa bym nie powiedziała.
                Niestety ta książka jest jak trzecia liga agropolo wypuszczona w świat gdzieś z okolic białostockiej chlewni przerobionej na klub. A i oni raczej się nie mylą w precyzowaniu odbiorcy i nie opowiadają ze swadą, ze są dla wszystkich obywateli RP. Ale rymy są bardzo podobne.
                • uccello >>>HA! 01.04.14, 10:27
                  A wiecie już, że Minister wystosował list do trzech wiodących wydawnictw dla dzieci z prośbą o konsultacje i współpracę, bo jak pisze "(...) wszyscy wszak stoimy po tej samej stronie barykady , chodzi nam o stworzenie jak najlepszej książki dla najmłodszych."

                  Może jednak z tego "bicia piany", nazywanego też "awanturą" coś pozytywnego wyniknie?
                  Zobaczymy.
                  • pepawlak Re: >>>HA! 01.04.14, 10:35
                    Czy możesz ujawnić źródło tej wiadomości? I ewentualnie - jeżeli znasz - nazwy tych "trzech wiodących wydawnictw", żebyśmy byli już całkiem spokojni ;-)
                    • uccello rozszyforowanie 01.04.14, 13:08
                      Fakt, że stylu Pana Ministra (czy sekretarzy Pana Ministra) nie znam, chciałam nawiązać do opinii o bojowych nastrojach, atakach, walce i innych takich epitetach pod adresem równie rozwydrzonych co sfrustrowanych grafików.

                      W sumie niewesołe jest to że scenariusz najnormalniejszy z normalnych ( Minister, któremu zwrócono uwagę na niedociągnięcie w staraniach o dobro wspólne, zwraca się o pomoc do fachowców) od razu rozszyfrowany został jako nieprawdopodobny.
                      • pepawlak Re: rozszyforowanie 01.04.14, 13:14
                        uccello napisała:

                        > W sumie niewesołe jest to że scenariusz najnormalniejszy z normalnych ( Minister,
                        > któremu zwrócono uwagę na niedociągnięcie w staraniach o dobro wspólne, zwraca
                        > się o pomoc do fachowców) od razu rozszyfrowany został jako nieprawdopodobny.

                        No w sumie nie tak "od razu". Moja wiara w normalność urzędnika wytrwała na szańcach całe trzy minuty!
    • tattarak Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 31.03.14, 19:38
      Dziś w samochodzie słuchałam fragmentu kolejnej radiowej audycji na temat "Pierwszej książki mojego dziecka". Pięknie podsumowała swoją dłuższą wypowiedź Marta Lipczyńska-Gil z wydawnictwa Hokus-Pokus mówiąc mniej więcej, że bardzo zazdrości Pani Irenie Koźmińskiej, że tak dobrze wie co się dzieciom podoba, podczas gdy ona sama będąc matką dwójki dzieci oraz od kilkunastu lat wydając literaturę dziecięcą - tej pewności nadal nie ma".

      Celny strzał w samo sedno.

      Z dużym zainteresowaniem śledzę kolejne komentarze i czekam niecierpliwie na relację z debaty.

      No i padł genialny pomysł na re-akcję "odeślij książkę ministrowi". Popieram i namawiam.
      • uccello re-akcja 31.03.14, 23:32
        tattarak napisała:
        > No i padł genialny pomysł na re-akcję "odeślij książkę ministrowi". Popieram i namawiam.

        Hmmm, jak dla mnie akcja nie ma szans. Pomijając konieczną determinację świeżo upieczonej mamy żeby znaleźć dzieło na półce/ stosie makulatury, zapakować, zaadresować, sunąć na pocztę, bulnąć za znaczek, to wielu osobom wyda się NIEGRZECZNE- oddać nietrafiony prezent.

        Rozumiem intencje- chodzi o rodzaj referendum, wytrącenie pomysłodawców z przekonania, że na ową produkcję burzą się jedynie zazdrośni graficy, którzy nie dostali tego zlecenia. Chcieli by za te gigantyczne pieniądze pouprawiać swoje niszowe, paskudne, póabstrakcujne wywijasy, które podobają się tylko kolegom z branży.

        W wypowiedzi Pani Prezes smutne doprawdy wyciągam wnioski.
        Grafikom chodzi o kasę i ich chore ambicje zatrucia świata swoją ponurą twórczością.
        A Pani Koźmińskiej chodzi o DOBRO DZIECKA.
        • abepe Re: re-akcja 31.03.14, 23:37
          uccello napisała:

          > W wypowiedzi Pani Prezes smutne doprawdy wyciągam wnioski.
          > Grafikom chodzi o kasę i ich chore ambicje zatrucia świata swoją ponurą twórczo
          > ścią.
          > A Pani Koźmińskiej chodzi o DOBRO DZIECKA.

          Właśnie, koleżanka uccello, ze swoją ponurą twórczością nie powinna się tutaj wypowiadać!!

          Bez pytania podaję przykłady ponurej twórczości nie dla dzieci:

          wasiuczynska.blogspot.com/search/label/kleksologia


          • abepe Re: re-akcja 31.03.14, 23:58
            Oczywiście wkleiłam tutaj uccellowe kleksy dla żartu. Chciałam pokazać jak bardzo p. Koźmińska nie orientuje się w tym co się dzieje w sferze ilustracji dla dzieci. Rozumiem brak akceptacji dla różnych "dziwactw" (wytwórniowych na przykład - osobiście i rodzinnie lubimy, ale rozumiem, że ktoś może nie ich nie czuć), ale trudno nie zauważyć jaki mamy bogaty wybór ilustracji, które określiłabym jako mainstream - piękny, na wysokim poziomie nurt środka w znaczeniu - to, co akceptowalne dla i zrozumiałe dla różnych stron.
            Mam nadzieję, że się uccello jako przykład nie obrazi na umieszczenie w tym przedziale.
            A jeżeli ktoś twierdzi, że ilustracje Wasiuczyńskiej są trudne, brzydkie, ponure, dziwne itd. - to już nic nie rozumiem! Bo ja je codziennie wykorzystuję w pracy z małymi dziećmi, także niepełnosprawnymi i nikt się nie krzywi!!!
            Wykorzystuję też na przykład Max Lotto:
            https://www.hjelms.se/wp-content/uploads/2007/02/max-lotto.jpg
            • uccello Re: re-akcja 01.04.14, 01:35
              abepe napisała:

              > Oczywiście wkleiłam tutaj uccellowe kleksy dla żartu.
              A ja zupełnie serio zapraszam, czym blogowa chata bogata, tym rada!

              Obrażać się za określenie grafika środka - ani myślę. Jako grafikowi użytkowemu zależy mi na komunikacji z czytelnikiem, na tym, żeby robić rzeczy zrozumiałe, przyjazne i mile łechcące oko. Wiadomo, wszystkim się to co robię nie podoba, ale na różnice gustu, rady nie ma.

              Faktem jest , że dla wielu współczesnych artystów przymiotnik ŁADNY wobec dzieła traktowany jest jak obelga. Ładny czyli tani, schlebiający gustom, płytki i tandetny. Za to graficzny język trudny, brudny i drapieżny ani chybi musi być głęboki. i wysoce artystyczny.
              Ja tam spragniona jestem urody i harmonii i się ładniością bynajmniej nie brzydzę.

      • laemmchen79 Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 01.04.14, 12:01
        A mi marzyła by się re-akcja w postaci wydania pierwszej książki w guście czytelników tego naszego forum - i żeby obok mądrze dobranych tekstów i ilustracji znalazł się tam nie tylko poradnik, jak czytać tekst, ale też, jak "czytać" ilustracje. Mózgów pełnych pomysłów nam nie zabraknie, pieniądze widać, że też nie stanowią problemu:-) I tylko, żeby pomyśleć przy tym o możliwości rejestrowania, na którą książkę decydują się mamy, mając obie do wyboru. Marzyła by mi się.....
                  • mama_kotula Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 01.04.14, 21:22
                    huculeczka napisała:

                    > Do protestu to i ebook by w zupełności wystarczył ;)
                    > Ale tak ciekawa jestem jak to wyszło "w realu" - bo jednak co w papierze to w p
                    > apierze:)

                    Nie widzę potrzeby "mania" fizycznej książki. Co więcej! nie uważam, że "co w papierze, to w papierze". Ale ja w ogóle nie jestem wyznawczynią kultu ksiażek papierowych.
                    Już oglądając ebooka widzę, że jest paskudny, tekstowo i graficznie. Co zmieni to, że będę ksiażkę fizycznie w rękach trzymać?
                    • huculeczka Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 01.04.14, 21:43
                      A ja nie wyobrażam sobie życia bez papierowych książek :) otwieranie okładki, czasem zastanawianie się, co się za nią kryje - bezcenne. Czekanie, aż pojawi się w bibliotece, odpakowywanie paczki z zamówionymi w internecie książkami... To prawie efekt Bożego Narodzenia ;) Moja mama mówi, że często nie wie, jaką książkę w ebooku czyta - a przy "normalnej" to raczej niemożliwe - wszędzie, gdzie ją odkładasz, tytuł sam wpada w oko :) Odnośnie papierowej PKMD zastanawiałam się, jak różni się od ebooka - czasem (na co zwraca też uwagę anna_mroz na pozarozkladem choćby przy "Bajkach przez telefon") papierowe wydanie może zepsuć efekt ilustracji (wiem, że to w tym przypadku brzmi śmiesznie, ale chodzi mi o efekt końcowy). A czasem bardzo pomaga w odbiorze - choćby czerwony grzbiet w "Na wysokiej górze". Nie mówiąc już o kartkach (ich grubości, barwie itd.) czy kolorach. I już efekt jest inny.
                    • anna_mrozi to kolejne pytanie: 02.04.14, 18:48
                      Jaki sens ma "publikacja" (umownie tak nazwę *pdf), skoro fundacja ABCXXI sprzeciwia się kontaktom dzieci z elektronicznymi nośnikami?
                      Książka w wersji papierowej i czytający dorosły jest w tej wizji fundamentem. A do tego - określona wizja świata.
                      • mama_kotula Re: to kolejne pytanie: 02.04.14, 20:13
                        anna_mrozi napisała:
                        > Jaki sens ma "publikacja" (umownie tak nazwę *pdf), skoro fundacja ABCXXI sprze
                        > ciwia się kontaktom dzieci z elektronicznymi nośnikami?
                        > Książka w wersji papierowej i czytający dorosły jest w tej wizji fundamentem. A
                        > do tego - określona wizja świata.

                        A nie nie, ja nie o tym pisałam.
                        Uwielbiam ebooki, jeśli chodzi o ksiażki dla dzieci, młodzieży i dorosłych, gdzie główne znaczenie ma treść, a cała reszta jest tylko formą. W przypadku książki dla niemowlęcia czy dziecka starszego nieco, jak i w przypadku książek typu "Mapy", wydań albumowych czegokolwiek - nośnik ma znaczenie, i tutaj ważna jest forma papierowa. Dwulatce czytam z kindla tylko do poduszki, jak nie ogląda ilustracji, czyli dość rzadko... a i tak mi kindla wyrywa, by pooglądać czarno-białe ilustracje z muminkami czy Puchatkiem (i tu akurat spokojnie kindle wystarcza, bo te ilustracje i tak nie są kolorowe z natury ;)).

                        A pisząc, że nie muszę mieć ksiązki w ręce - chodziło mi o to, że aby stwierdzić, iż książka jest fatalna w warstwie tekstowej i ilustracyjnej, wystarczy mi kolorowy pdf, nie muszę mieć papieru w ręce. I protestować mogę, ksiązki w ręce nie mając, a oglądając ją z ekranu komputera czy tabletu; nie sądzę, aby te koszmarki wydrukowane wyglądały lepiej.


                        • mama_kotula Re: to kolejne pytanie: 02.04.14, 20:15
                          A co do pytania: sens publikacji pdf jest taki, żeby każdy mógł to cudo obejrzeć i się zachwycić, zapewne. Może wydrukować, jeśli nie załapałeś się na darmoszkę w szpitalu.

                          Albo - może są jakieś przepisy, którymi jest obwarowane wydanie takiej darmowej pozycji? które nakazują umieszczenie wersji elektronicznej w Internecie?
                      • glicynia Re: to kolejne pytanie: 02.04.14, 21:18
                        W radiu TOK FM Irena Koźmińska mówiła, że książka wzbudziła taki entuzjazm i aplauz, że uruchomili ebooka. Podobno osoby, które się nie załapały na akcję, licznie prosiły o przesłanie im egzemplarza książki, co było niemożliwe.
                        • mama_kotula Re: to kolejne pytanie: 02.04.14, 21:51
                          glicynia napisała:

                          > W radiu TOK FM Irena Koźmińska mówiła, że książka wzbudziła taki entuzjazm i ap
                          > lauz, że uruchomili ebooka. Podobno osoby, które się nie załapały na akcję, lic
                          > znie prosiły o przesłanie im egzemplarza książki, co było niemożliwe.

                          Zastanawiam się - czy osoby, które się na akcję nie załapały, prosiły o książkę dlatego, że jest tak ach i och cudowna, czy na zasadzie "to nie fair, Kowalska dostała książkę za darmo, a ja nie, i z jakiej racji". Oraz, jak coś rozdają, to trzeba brać!

                          (i tu przypomina mi się portal, na którym użytkownicy umieszczali informacje o stronach netowych, które oferują darmowe próbki produktów - ludzie rzucali się jak na ciepłe bułeczki na rzeczy typu próbki tkanin, kremów na określone przypadłości, wkładek higienicznych, katalogi ogrodnicze - tylko dlatego, że można było to dostać za darmo, niezależnie od tego, czy faktycznie potrzebowali tego, czy nie).
                          • abepe Re: to kolejne pytanie: 02.04.14, 21:59
                            mama_kotula napisała:

                            > (i tu przypomina mi się portal, na którym użytkownicy umieszczali informacje o
                            > stronach netowych, które oferują darmowe próbki produktów - ludzie rzucali się
                            > jak na ciepłe bułeczki na rzeczy typu próbki tkanin, kremów na określone przypa
                            > dłości, wkładek higienicznych, katalogi ogrodnicze - tylko dlatego, że można by
                            > ło to dostać za darmo, niezależnie od tego, czy faktycznie potrzebowali tego, c
                            > zy nie).

                            Mój mąż dostał kiedyś ofertę założenia firmowego konta bankowego. Pewien bank zachęcał go do tego obietnicą otrzymania pluszaka. Pluszaka!!! Musiało wyjść z badań, że ludzi kusi pluszak!
        • anna_mrozi Re: Wanienka z kolumnadką czyli rzecz o brzydocie 02.04.14, 18:44
          Nie chcę zniechęcać, ale nie jest to jednak takie proste.
          Zaczynając od kwestii organizacyjnych (np. instytucja ubiegajaca się o dofinansowanie; jej wiarygodność - także finansowa) po sprawę finansów (w programach ministerialnych konieczny jest wkład własny, często jest to ok. 40% - nie mam czasu, żeby sprawdzić jak było to konkretnie w tym przypadku).
    • anna_mrozi glos 03.04.14, 10:30
      "w dyskusji"; czyli opinia z boku
      (myślę, że w dużej mierze przekorna i retoryczna ;)
      absolutnienieperfekcyjna.blogspot.com/2014/04/miedzynarodowy-dzien-ksiazki-dla-dzieci.html?showComment=1396512987798#c4230785240668093318
      • steffa Re: glos 06.04.14, 21:05
        1. Nie piętnuję gustu ludności - piętnuję ten Ministra, który mu nie przystoi, bo minister kultury (i dziedzictwa) winien mieć coś poza koko-rokoko.
        2. Ta książka jest źle zaprojektowana i to jest brzydota formalna, łatwa do udowodnienia. A że ludzie nie znają się na sztuce książki, to i jej nawet nie widzą, poza brzydotą samą w sobie (czyli temu, czy ładnie ten IB narysował, czy też nie).
        • anna_mrozi Re: glos 07.04.14, 08:24
          Absolutnienieperfekcyjna podważa (myślę, że bardziej w wymiarze chwytu retorycznego) "obiektywność" zasad projektowania i formalnych założeń tego jak powinna być zbudowana książka dla dzieci.
          • steffa Re: glos 07.04.14, 17:36
            Ale podważa nieakademicko, więc nie biorę tego na poważnie. To, że ludzie nie mają świadomości istnienia sztuki projektowania książki, nie znaczy, że to nie istnieje. Niech podważy grafik po ww wydziale.
    • bazia8 trochę OT 25.04.14, 17:08
      jak jest sens upowszechniania dobrych ilustracji dla dzieci? Ano taki, żeby nie powstawały takie cudaczki:

      www.gigantymocy.pl/
      na pierwszej stronie Woltuś, pozostałe postaci Dżulka i Profesor Om nie mniej czarujące.

      Sama ekspozycja wygląda bardzo ciekawie, ale te ludziki....

    • agisek Artykuł w "Polityce" 11.06.14, 12:12
      Jadąc autobusem do domu przeczytałam tekst Wojciecha Markiewicza w "Polityce", dotyczący "Pierwszej książki mojego dziecka", z którego wynika, że sygnatariusze listu do ministra kultury "nie zawsze byli zorientowani, o co dokładnie chodzi", podane są wyłącznie głosy na tak odnośnie jakości tej książki, natomiast sam akcja jest podsumowana jako "protest środowiska nagradzanego za granicą, a głodnego sukcesów w Polsce". W sumie ręce można załamać, że jednak nie dotarło, o co tu właściwie chodzi.
      • poemi123 Re: Artykuł w "Polityce" 11.06.14, 15:03
        Jakiś taki wewnętrznie niespójny ten artykuł. W tekście same argumenty potwierdzające tezę, że książka jest doskonała :-( A na koniec informacja, że Fundacja planuje powołanie rady programowej złożonej z samych specjalistów i konkurs na nową szatę graficzną.
          • pe_pawlak Re: Artykuł w "Polityce" 11.06.14, 21:59
            murter1 napisała:

            > Artykuł wybitnie wygląda na pisany na zamówienie.

            Przecież chyba nie na zamówienie redaktora naczelnego tego zasłużonego pisma, który jest jednocześnie członkiem Rady Fundacji ABCXXI ;-)
              • pe_pawlak Re: Artykuł w "Polityce" 11.06.14, 22:34
                Napisałem o „zasłużonym piśmie” bez przekąsu, cenię POLITYKĘ. Może jednak warto pisać apele o sprostowania, nawet jeżeli przeczytać je mieliby tylko redaktorzy?

                Przyznam, że na razie piszę to wszystko „na sucho”; nie czytałem artykułu.
                • steffa Re: Artykuł w "Polityce" 11.06.14, 23:20
                  Tylko nie kupuj!
                  Niniejszym ogłaszam, że to ostatnia „Polityka", którą kupiłam, nie ta półka.
                  Podobne dziennikarstwo utożsamiam z innymi tytułami.
                  Dorosłość to kolejne upadki autorytetów, czuję, że kolejne wtajemniczenie za mną.
                  Autor tekstu dzwonił do mnie (choć mogliśmy się spotkać), niczego nie nagrywał, a że nie padły z moich ust żadne kontrowersyjne teksty, ot czysta merytoryka, nie skorzystał z wiedzy wyniesionej z rozmowy.
                  • anndelumester Re: Artykuł w "Polityce" 12.06.14, 11:43
                    Coś słaby ten PR w Fundacji. Artykułów z tezą podana na łopacie wystrzegali się nawet mistrzowie propagandy -bolszewicy ;)
                    Serio - zrobię lepszy i wezmę mniej niż kosztowała PKMD.
                    Z drugiej strony po reakcji widać, że krytyka zabolała.
            • oqo_loco Re: Artykuł w "Polityce" 12.06.14, 00:30
              pe_pawlak napisał:
              > > Artykuł wybitnie wygląda na pisany na zamówienie.
              >
              > Przecież chyba nie na zamówienie redaktora naczelnego tego zasłużonego pisma, k
              > tóry jest jednocześnie członkiem Rady Fundacji AB
              > CXXI
              ;-)

              Wygląda na to, że oprócz protestujących ("głodnych sukcesu" zazdrośników: autorów, ilustratorów i wydawców) oraz Fundacji i jej popleczników nie ma innych środowisk zainteresowanych kulturą dla dzieci. Trochę tak to wygląda. Nie zaprzeczajcie. Zabawne to i smutne jednocześnie, niestety.

              Mało kogo obchodzi kultura jako taka. Pogódźmy się z faktami. ;) Ta próbka "dziennikarskiej roboty" pokazuje, że nawet w "wykształconych" kręgach kultura dla dzieci to zbyt wydumany temat, by zrozumieć, o co chodzi protestującym (albo na tyle mierny, że można go tylko na paszkwil przerobić, żeby troszkę znudzonych czytelników gazetki skusić, by zawiesili oko na takim "n u d n y m", powtarzam, temaciku: "książeczki dla dzieci").

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka