Czy dążyć do zakończenia książki?

28.06.16, 08:22
Czy dążyć do przeczytania książki przez dziecko od deski do deski?

Zastanawiam się jak traktować porzucanie w połowie przeczytanych książek? Nie zdarza się to bardzo często,... ale się zdarza. Syn 8,5 lat, czyta dużo.

Jakie macie praktyki/zwyczaje w domu? Odpuszczacie, nakłaniacie, czy razem kończycie czytanie takiej książki?
    • inkwizycja102 Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 28.06.16, 08:32
      Uważam, że nie. To znaczy można porozmawiać, zapytać, można zachęcić, ale nie namawiałabym. Zwłaszcza, kiedy czyta dużo. Może kiedyś wróci do porzuconej lektury, a może po prostu odkrywa jej niedoskonałości, dziecko jest bardzo wymagającym czytelnikiem, bezkompromisowym.
      I od razu widzi, że król jest nagi :)
    • ania.n-82 Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 28.06.16, 09:33
      Ja myślę że warto przedyskutować dlaczego porzucił książkę w połowie, ale nakłanianie nie ma sensu, może zniechęcić do czytania. Tym bardziej że dziecko dużo czyta, a większość książek doczytuje do końca.

      Ja mam młodsze dzieci, ale też się zdarza że pięcioletni syn nie ma ochoty na czytanie mu danej książki, albo posłucha chwilę i dalej nie chce. Zwykle wtedy odkładam książkę i proponuję znowu za jakiś czas, na przykład za 2-3 miesiące. Często jest tak że przy następnym podejściu albo kiedyś później książka się podoba.
    • donatta Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 28.06.16, 10:02
      Po co? Jeśli książka się nie podoba, szkoda na nią czasu. Kiedy trafiam na książkę, która do mnie nie przemawia/nudzi mnie, odkładam ją bez żalu. Życie jest za krótkie, żeby marnować je na nudę. Zwłaszcza że w kolejce czekają tysiące innych książek.
      • czaplaczarna Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 28.06.16, 10:24
        Żeby poznał różne książki, nie jednego rodzaju.
        • donatta Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 28.06.16, 10:27
          Nawet te, które dziecko nudzą? Nie widzę sensu, naprawdę. Szkoda dzieciaka, jego czasu i potencjalnych skutków (zniechęcenie do czytania).
          Czytanie powinno być relaksem i przyjemnością, a nie katorgą.
    • sinceramente Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 28.06.16, 11:43
      Nie. Nawet jeśli dziecko czyta dużo, a tym bardziej jeśli czyta mało. Bo to dziecko, które czyta mało najwyraźniej jeszcze nie odkryło przyjemności związanej z czytaniem, bo nie trafiło na właściwą książkę, a skoro z jakiejś rezygnuje, to znaczy, że to nie jest "ta".

      Mojemu dziecku proponuję wspólne doczytanie (bo moje dziecko strachliwe i np. bała się lektury ostatniego rozdziału pierwszej części HP i kamień filozoficzny), ale jeśli odmawia kończę temat.

      Zżymam się w sobie, ale nie komentuję jej czytania na wyrywki, od środka, czytania ciągle tego samego rozdziału czy też porzucania lektury w trakcie. Czytanie ma być przyjemnością i jeżeli jej takie czytanie daje radość, to to jest najważniejsze.

      Mi też zdarza się przerwać czytanie książki i nie wracać do niej, tak samo jak w dzieciństwie zdarzało mi się, że miałam "fazy" na książki określonego rodzaju i okresami czytałam tylko literaturę jednego typu.
    • aggala Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 28.06.16, 12:59
      Ja swoja córkę (9 lat) wręcz czasami namawiam do przerwania lektury, kiedy widzę, że książka jej nie podeszła. Zwykle to są pozycje, które można bez żalu porzucić albo takie, które okazały się na wyrost. Na pierwsze szkoda czasu, do drugich mam nadzieję, że za jakiś czas powróci. Kiedy dopiero rozpoczynała czytanie, zdarzyło mi się przeczytać jej końcówkę książki, która okazała się niedobrana na ten etap samodzielnego czytania (Detektyw Nosek), ale przeczytała na tyle dużo, że żal mi było wysiłku, który w to włożyła. Teraz już tak nie robię.
      Inaczej jest w przypadku mojego syna (6,5 roku), który czyta samodzielnie od około pół roku. Krótsze książki czyta do końca, do ulubionych wraca po kilka razy. Dłuższe - często zaczyna i nie kończy. Wydaje mi się, że głównie dlatego, że zanim dojdzie do końca jednej, to już go zaczyna przyciągać inna. Zaczyna tę drugą i tak robi się łańcuszek nieskończonych książek. Na razie cieszę się, że czytanie go ciągnie i nie wtrącam się w to zbytnio, ale jeśli nie zmieni sposobu czytania, to jednak będę starała się to trochę uporządkować.
    • angazetka Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 28.06.16, 13:40
      A czy ty zawsze kończysz książkę, jeśli ci się nie podoba? Bo nikt nie ma takiego obowiązku, serio.
      • czaplaczarna Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 28.06.16, 14:08
        Nie zawsze.
        Mówimy o chłopcu. W jego przypadku jest taki obowiązek, nawet bardzo konkretnie się nazywa.
        • angazetka Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 29.06.16, 17:04
          Nie napisałaś, że chodzi o lektury szkolne.
        • ambivalent Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 29.06.16, 23:14
          No, ale to zupelnie zmienia postac rzeczy. Nie wspomnialas, ze chodzi o lektury szkolne. W tym wieku jeszcze bym "zmusila" podobnie jak i w temacie innych prac domowych.
          W temacie ksiazek czytanych bez przymusu, zupelnie nie widze potrzeby. Ale dlaczego nie chce kontynuowac danej ksiazki to raczej bym sie dopytala.
    • abepe Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 28.06.16, 14:41
      Ja nie dążę. Chyba, że znam książkę i wiem, że dziecko porzuciło zanim jeszcze coś ciekawego zaczęło się dziać. Bywają książki z przydłuim wstępem.
    • zielonakrasnoludka Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 28.06.16, 15:11
      Nie, po co?
      Rozmawiamy o ksiazkach, zastanawiamy sie, co sprawilo, ze jest taka ocena, a nie inna.
      OK, lektury musza byc przeczytane - ale to tez jest cenna lekcja, zeby poznawac, ze sa rozne style narracji czy pozycje, po ktore by w innym przypadku dziecko samo pewnie nie siegnelo.

      Czasem wraca do ksiazek rozpoczetych, czasem nie.
      Co ciekawe, zdarza sie, ze odpuszcza na ktoryms tomie serii - np. Basnioborze. Jak stwierdzil, znudzilo go to, bo w kolko to samo. Z drugiej strony namietnie czyta ksiazki wielokrotnie.
      • sylwina76 Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 28.06.16, 18:51
        Nie nakłaniam. Nie chce czytać, niech nie czyta. Czasami, gdy wiem, że książka jest wartościowa, a porzucają po kilku stronach, mówię, by dali jej jeszcze jedną szansę. Czasem się udaje:) Gdy byli młodsi i nie chcieli, bym czytała jakąś książkę, odkładałam i brałam kolejną. Po paru miesiącach wyciągałam ponownie. Czytać muszą tylko lektury szkolne. Ja też nie czytam do końca książek, które nie podobają mi się.
    • irmeline Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 30.06.16, 00:12
      Jeśli to jest lektura, to niestety trzeba namawiać dziecko do dokończenia książki. Można mu pomóc przebrnąć przez trudne/nudne fragmenty i poczytać na głos. Chodzi o pewną obowiązkowość. Ja tłumaczę mojej córce, że lektura nie musi się podobać, nie musi dawać frajdy, a tylko (i aż) pewną wiedzę, do wykorzystania w przyszłości. Z wszystkimi innymi książkami jest inaczej, bo tu (według mnie) proporcje powinny być odwrócone. Przede wszystkim przyjemność i radość z chwil spędzonych z książką, a dopiero potem mądrość, wiedza płynące z tej lektury. Sama długi czas walczyłam ze sobą, aby nie kończyć za wszelką cenę książek, które mnie nie interesują, nie wciągają, na których się potykam. Traciłam czas, nie sięgałam po nic innego i bywało, że miesiąc czy dwa nie czytałam nic. To potrafi bardzo zniechęcić, zwłaszcza osobę, która czyta niewiele, i przynosi więcej czytelniczych szkód niż pożytku.
    • pepperann Re: Czy dążyć do zakończenia książki? 03.07.16, 17:02
      Ogólnie uważam, że nie można zmuszać do skończenia każdej książki. Samej zdarza mi się porzucić lekturę po pierwszym rozdziale, albo w połowie, więc oczywiscie dziecko ma do tego samego prawo!

      Aczkolwiek, moja obecnie-prawie-dziewięciolatka miała taki okres, że wiele książek zaczynała, a żadnej nie kończyła. Wydaje mi się, że to była bardziej kwestia organizacji. Trudno jej było przejść od etapu, kiedy samodzielnie czytała tylko bardzo krótkie książeczki "na jeden raz", do etapu czytania jednej książki na przykład przez tydzień. Starałam się wtedy jednak delikatnie ingerować, zwłaszcza jak słyszałam "NIe wiem, co mam teraz poczytać". Mówiłam "Hej, może dokończysz tamtą książkę". Ale bez dużych nacisków. Czasem dokańczała :-)

      Teraz jej to przeszło, jest w stanie wytrwać od początku do końca książki, ale nadal jest to dziewczynka, która najchętniej czyta ulubione rzeczy w kółko, od środka, od końca, na wyrywki ;-) Staram się podsuwać. Cieszę się, że w ogóle chce czytać. Nadal dużo czytam na głos.

      Jeśli chodzi o lektury, w sytuacji że dziecko dużo czyta, a lektura je nudzi, to starałabym się wesprzeć - albo namówić, albo znaleźć audiobook, przeczytać fragmenty na głos itd.
Pełna wersja