Dodaj do ulubionych

Czysta przyjemność z czytania...

23.01.18, 22:19
Jak często Wam się zdarza, że czytacie z dziećmi coś, co daje Wam niesamowitą radość, albo po prostu czystą przyjemność z czytania?

U nas nadal udaje się czytać wspólnie na dobranoc (chociaż pół godziny, lubię to, to mój czas na posiedzenie w pokoju z dziećmi, bo na co dzień długo jestem poza domem), najczęściej z dziesięciolatkiem, chociaż czasem i czternastolatek się odrywa od swojej lektury, albo słucha jednym uchem. Ostatnio tam mieliśmy w "Wyspą Trolli" Cariny Wolff - Brandt. To dość zimowa historia, więc na czasie. Właściwie niedużo się dzieje, ale dziesięciolatek nie miał problemów z oderwaniem się od HP, historia przyjaźni staruszka z krasnoludkiem naprawdę nas wciągnęła i dała dużo przyjemności. Przez kilka dni nie mogłam czytać, bo miałam zapalenie krtani, ale nie było przerwy, bo czytał mąż. Dziś skończyliśmy ostatni rozdział, a że zostało jeszcze trochę czasu - wyciągnęłam "Dużo śmiechu trochę smutku to historia o mamutku" Wiktora Woroszylskiego. Tutaj wszyscy mieliśmy ze śmiechu łzy w oczach. Starszy też oderwał się od jakiegoś bardzo pasjonującego artykułu w "Przyrodzie polskiej". Naprawdę radość z czytania.
Rozglądam się za równie satysfakcjonującymi lekturami na jutro! Zapas jest duży.
Obserwuj wątek
    • bruy-ere Re: Czysta przyjemność z czytania... 24.01.18, 11:11
      Teraz, gdy już czytają sobie sami, ja czytam im wyłącznie dla przyjemności - tylko to, co naprawdę mi się podoba (jak sobie przypomnę czytanie "Bobo" po raz setny...). Teraz czytam im bajki hiszpańskie "Trzy pomarańcze miłości" Carmen Bravo-Villasante - uwielbiam takie biblioteczne znaleziska. I jak to w baśniach, bezpardonowa, nieugrzeczniona (jak to współcześnie bywa), walka dobra ze złem robi na dzieciach wrażenie. Jest też trochę smaczków kulturowych, łącznie z niepoprawnością polityczną (czarnoskóre osoby bywają czarnymi charakterami).
      • abepe Re: Czysta przyjemność z czytania... 24.01.18, 11:21
        bruy-ere napisała:

        > Teraz, gdy już czytają sobie sami, ja czytam im wyłącznie dla przyjemności - ty
        > lko to, co naprawdę mi się podoba

        Dokładnie tak!

        Po "Mamutku" naszło mnie, żeby przeczytać z nimi zabawne wierszowane teksty - będzie Barańczak i Gorey.
    • agnieszka_azj Re: Czysta przyjemność z czytania... 24.01.18, 12:14
      "Wyspę Trolli" uwielbiałyśmy !!! Boże, jak to dawno było... poczytajmi.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?618922
      Z rzeczy, które się świetnie czyta na głos i język po prostu niesie czytającego, pamiętam Leśmiana. Z dziewczynami czytałam "Przygody Sindbada żeglarza" z ilustracjami Krystyny Lipki Sztarbałło i "Baśń o rumaku zaklętym" z ilustracjami Wilkonia poczytajmi.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?618948
      Ta ostatnia pochodziła z "Klechd sezamowych", które niedawno wznowiły Dwie Siostry - tym razem z ilustracjami Lenicy. Czytałam je sobie i tak mi się zachciało poczytać komuś na głos... ;-)
      • abepe Re: Czysta przyjemność z czytania... 24.01.18, 12:37
        agnieszka_azj napisała:

        > "Wyspę Trolli" uwielbiałyśmy !!!

        Mnie się udało to upolować, chyba po 2 latach subskrybowania allegro, przed poprzednim Bożym Narodzeniem, ale nie zdążyliśmy przeczytać. Przeczytałam sobie i wiedziałam, że musimy razem na głos.

        > Z rzeczy, które się świetnie czyta na głos i język po prostu niesie czytającego, pamiętam Leśmiana. Z dziewczynami czytałam "Przygody Sindbada żeglarza"

        My 2 lata temu przed ich pójściem na spektakl w reżyserii Kiliana 2 czy 3 lata temu. Myślę, że nawet lepiej się to czyta na głos niż po cichu. Tak samo jak na przykład "O czym szumią wierzby".


        > i "Baśń o rumaku zaklętym" z ilustracjami Wilkonia

        Tak, o różne baśnie zawsze starszy prosi, gdy leży chory. Dlatego chcę skompletować serię media rodzina. Ta z Wilkoniem ostatnio wpadła mi w ręce podczas odkurzania półek u chłopaków, ale kolejka do czytania jest tak długa, że jeszcze nie wyciągnęłam.

        • aggala Re: Czysta przyjemność z czytania... 26.01.18, 06:56
          abepe napisała:

          > agnieszka_azj napisała:
          >
          > > "Wyspę Trolli" uwielbiałyśmy !!!
          >
          > Mnie się udało to upolować, chyba po 2 latach subskrybowania allegro, przed pop
          > rzednim Bożym Narodzeniem, ale nie zdążyliśmy przeczytać. Przeczytałam sobie i
          > wiedziałam, że musimy razem na głos.
          >
          Ja też długo subskrybowałam na allegro i w końcu w ubiegłym roku upolowałam. Na razie czeka na swój moment, ale tak właśnie myślałam, że to będzie książka raczej do głośnego czytania niż do samodzielnego. Zapomniałam, że to historia częściowo zimowa, może przyszedł czas, żeby ją wyciągnąć.
    • zona_mi Re: Czysta przyjemność z czytania... 24.01.18, 17:26
      Moim już trudno czytać, ale ja to lubię, postanowiłam więc czytać i tak, innym dzieciom, póki nie stracę głosu ;)
      Nie pamiętam z marszu innych tytułów, ale zawsze i z wielką przyjemnością czytam głośno "Piracką świnkę".
      "Pan Mamutko" też - staram się wcisnąć do różnych tematów :)
    • laemmchen79 Re: Czysta przyjemność z czytania... 24.01.18, 22:45
      Zdecydowanie wspólne czytanie książek obrazkowych. Fenomen opowiadania świetnie znanej historii za każdym razem w nieco inny sposób, rośnięcie tych książek razem z dziećmi i przede wszystkim najbardziej wspólny wymiar czytania, jaki udaje nam się osiągnąć. A najprzyjemniejsze w tym wszystkim jest to, że jak wpadła mi pierwsza książka tego typu w ręce - oczywiście po rekomendacji na forum - to zabieralam się jak do jeża i bardzo długo czytanie obrazkowych mnie męczyło, musiałam się nauczyć tego nieomal jak obcego języka od kompletnych podstaw , a teraz to spokojnie do B2 mogłabym podchodzić:-)
      • abepe Re: Czysta przyjemność z czytania... 25.01.18, 09:19
        laemmchen79 napisała:

        > Zdecydowanie wspólne czytanie książek obrazkowych. Fenomen opowiadania świetnie
        > znanej historii za każdym razem w nieco inny sposób, rośnięcie tych książek ra
        > zem z dziećmi i przede wszystkim najbardziej wspólny wymiar czytania, jaki udaj
        > e nam się osiągnąć.

        Mnie chyba nigdy się do końca nie udało, na szczęście mam bardzo gadatliwe dzieci - one opowiadały.
    • aggala Re: Czysta przyjemność z czytania... 25.01.18, 06:35
      abepe napisała:

      >Przez kilka dni nie mogłam czytać, bo miałam zapa
      > lenie krtani, ale nie było przerwy, bo czytał mąż.

      Ja straciłam głos przed samymi Świętami i nie mogliśmy dokończyć naszych przedświątecznych lektur, a po Świętach to już jednak nie to samo. Do dziś mi przykro, że tak się stało, bo właśnie wspólne czytanie przedświąteczne jest dla mnie szczególnie ważne i dla dzieci chyba też. Siadamy wtedy we trójkę, okładając się stosem książek i czytamy te wszystkie zakamarkowe kalendarze, świąteczne Findusy i inne, które akurat trafią na listę. Jesteśmy razem, wspominamy znane motywy, cieszymy się na zbliżające Święta.

      Poza tym zdecydowanie uważam, że czytanie na głos to jedna z większych przyjemności rodzicielstwa i bardzo się cieszę, że jeszcze mam przynajmniej jednego wiernego słuchacza. Nie czytamy już razem codziennie, bo brakuje czasu albo sił (zdarzyło Wam się usypiać, czytając dzieciom na głos?), ale staram się, żeby nadal odbywało się to regularnie. Chciałabym, żebyśmy czytali razem jak najdłużej. Marzy mi się stworzenie takiej rodzinnej tradycji głośnego czytania wyselekcjonowanych szczególnych pozycji nawet wtedy, kiedy dzieci będą już znacznie starsze. Tylko czy nastolatki będą miały ochotę na czytanie z mamusią?
      Teraz czytam głównie ośmiolatkowi, ostatnio najczęściej starsze książki, które nie są tak łatwe do samodzielnego czytania, a do których jego zaskakująco ciągnie. Starsza córka czasami się przyłącza, ale coraz rzadziej, a już brakuje mi mocy przerobowych, żeby czytać jej osobno. To, czego żałuję, to zupełnego braku zainteresowania baśniami ze strony moich dzieci. A to jest lektura, która bardzo by mi pasowała do głośnego czytania.
      • abepe Re: Czysta przyjemność z czytania... 25.01.18, 09:03
        aggala napisała:


        > Ja straciłam głos przed samymi Świętami i nie mogliśmy dokończyć naszych przedś
        > wiątecznych lektur, a po Świętach to już jednak nie to samo.

        Ja przed świętami miałam kilkudniową migrenę, wiec mąż przeczytał wszystkie książki-kalendarze adwentowe (bo normalnie jest tak, że ja czytam wszystkie zakamarkowe i "Tajemnice Bożego Narodzenia" a mąż "A w wigilię przyjdzie Niedźwiedź", każdy ma swoje ulubione lektury, czternastolatek też słucha wybranych - wiadomo, że "Niedźwiedzia" właśnie, "Wierzcie w Mikołaja" i "Tajemnicę"). Kończyliśmy oczywiście po Świętach, bo przy tej ilości wieczornych lektur nie byliśmy w stanie wyrobić się w adwencie. :-)

        Do dziś mi przykr
        > o, że tak się stało, bo właśnie wspólne czytanie przedświąteczne jest dla mnie
        > szczególnie ważne i dla dzieci chyba też. Siadamy wtedy we trójkę, okładając si
        > ę stosem książek i czytamy te wszystkie zakamarkowe kalendarze, świąteczne Find
        > usy i inne, które akurat trafią na listę. Jesteśmy razem, wspominamy znane moty
        > wy, cieszymy się na zbliżające Święta.

        My ostatnio ograniczyliśmy się już właściwie do kalendarzy, bo wspólnego czasu na czytanie co wieczór jest tylko około godziny. :-(

        > Poza tym zdecydowanie uważam, że czytanie na głos to jedna z większych przyjemn
        > ości rodzicielstwa i bardzo się cieszę, że jeszcze mam przynajmniej jednego wie
        > rnego słuchacza.

        Tak!

        Nie czytamy już razem codziennie, bo brakuje czasu albo sił (z
        > darzyło Wam się usypiać, czytając dzieciom na głos?), ale staram się, żeby nada
        > l odbywało się to regularnie. Chciałabym, żebyśmy czytali razem jak najdłużej.
        > Marzy mi się stworzenie takiej rodzinnej tradycji głośnego czytania wyselekcjon
        > owanych szczególnych pozycji nawet wtedy, kiedy dzieci będą już znacznie starsz
        > e. Tylko czy nastolatki będą miały ochotę na czytanie z mamusią?

        Moi chłopcy mają wspólny pokój, więc gdy czytam dziesięciolatkowi (oj, wkrótce już jedenastolatkowi), gimnazjalista zawsze słucha jednym uchem, czytając swoje, nigdy nas nie wyrzuca. A jak pisałam - gdy leży z bólem głowy (migrenowe geny) - prosi o czytanie baśni. Wczoraj młodszego bolały wieczorem oczy i tata czytał mu "HP i czarę ognia".
        Ja przy czytaniu nie zasypiałam, męża nie raz odkrywałam chrapiącego z książką, albo dzieci wołały mnie, bo tata zasnął.
        Co ciekawe - starszy syn nigdy nie zasypiał gdy mu czytaliśmy (dlatego też wieczorem nigdy nie włączaliśmy mu audiobooków, słuchałby do końca płyty, do upadłego), młodszy - regularnie.


        • aggala Re: Czysta przyjemność z czytania... 26.01.18, 07:03
          abepe napisała:

          > Ja przy czytaniu nie zasypiałam, męża nie raz odkrywałam chrapiącego z książką,
          > albo dzieci wołały mnie, bo tata zasnął.
          > Co ciekawe - starszy syn nigdy nie zasypiał gdy mu czytaliśmy (dlatego też wiec
          > zorem nigdy nie włączaliśmy mu audiobooków, słuchałby do końca płyty, do upadłe
          > go), młodszy - regularnie.
          >
          Do chrapania jeszcze nie doszłam;) , ale zdarza mi się przy dłuższym czytaniu zaczynać przysypiać, co objawia się znacznym spowolnieniem czytania i zamienianiem słów w tekście, co budzi nieodmienną wesołość moich dzieci. Ostatnio zamiast "Matylda" przeczytałam "Magdalena Środa" ;). Oni oczywiście nie zasypiają i nigdy nie zasypiali przy czytaniu.

          • be.el Re: Czysta przyjemność z czytania... 26.01.18, 09:21
            Lubię takie rodzinne - głośne czytania. Pielęgnujemy. Gdy nadchodzi wieczór i starzy i młodzi dopominają się lektury. U nas od kilku dni piękna książka "List do króla". Długa, powolna, z mnóstwem przygód. Taki epos rycerski dla dzieci.
            • abepe Re: Czysta przyjemność z czytania... 26.01.18, 12:34
              be.el napisała:

              > Lubię takie rodzinne - głośne czytania. Pielęgnujemy. Gdy nadchodzi wieczór i s
              > tarzy i młodzi dopominają się lektury. U nas od kilku dni piękna książka "List
              > do króla". Długa, powolna, z mnóstwem przygód. Taki epos rycerski dla dzieci.

              Ten List do króla??? 544 strony??? Ile miesięcy zamierzasz to czytać? ;-)
              • abepe Re: Czysta przyjemność z czytania... 08.02.18, 21:01
                be.el napisała:

                > Właśnie kończymy. Zostały raptem dwa rozdziały. Szkoda, że to już koniec.
                Ile godzin dziennie dałaś radę czytać?
                Dziękuję za rekomendacje. Mojemu 10-latkowi należy się jakiś rycerz po serii dziewczyn-bohaterek ("Rutka", "Ania z Zielonego Wzgórza") ;-)
    • mama-ola Re: Czysta przyjemność z czytania... 26.01.18, 14:55
      "Mateuszka" (i kolejne części) dobrze mi się czytało starszemu synowi, a teraz czytam młodszemu i nadal lubię. I może jeszcze mity Dimitra Inkiowa. A tak poza tym, to coraz mniej mi się chce... :( Męczę się... Na przykład jak miałam czytać "Magiczne drzewo" (a parę tomów zostałam zmuszona), to tak cierpiałam strasznie. Bywało, że czytałam to jakaś taka wyłączona. Stanowczo muszę poszukać czegoś, co sprawi przyjemność także i mnie, a nie tylko małemu odbiorcy.
    • irmeline Re: Czysta przyjemność z czytania... 31.01.18, 01:07
      Uważam się za szczęściarę, bo mogę sobie pozwolić na cowieczorne długie czytanie dzieciom. Każdemu z osobna - wychodzi zwykle około dwóch godzin... To jest ta część dnia, na którą zawsze czekam, i one też. Mimo że córka ma już 12 lat, nadal dopomina się o ten czas. Aktualnie czytamy "Bez piątej klepki" Szczygielskiego, "Serafinę i zmiennokształtny kostur" i "Kto wypuścił bogów?". To jest fantastyczne, bo potem dyskutujemy o bohaterach, swoich wrażeniach, ulubionych wątkach, rozczarowaniach. Gdy pracowałam na etacie i jeździłam na drugi koniec miasta na 7.30, wieczorami bywałam nieprzytomna, i, tak jak piszecie, przekręcałam słowa, zasypiałam, zaczynałam klecić jakieś własne dziwne zdania... córka do dziś się z tego śmieje ;-) Syn (5,5) wszedł właśnie w etap dłuższych historii. Niedawno przeczytaliśmy "Hedwigę", teraz trwa fascynacja Paddingtonem - jesteśmy przy drugim tomie. A do tego oczywiście masa picturebooków, wyszukiwanek, książek encyklopedycznych. Czytanie jest moim ulubionym sposobem spędzania czasu z dziećmi, czymś, co sprawia także mnie samej wielką frajdę.
      • sylwina76 Re: Czysta przyjemność z czytania... 31.01.18, 14:19
        Już prawie wspólnie nie czytamy. Sporadycznie czytam jeszcze jedenastolatce, zwłaszcza książki "trudne", np wspomniany w innym wątku Chłopiec w pasiastej piżamie czy Biegnij, chłopcze, biegnij. Regularne, wieczorne czytanie skończyło się razem z III klasą (i syn i córka), później woleli sami, bo mogli więcej i szybciej :). Jeszcze do zeszłego roku czytałam im książki świąteczne, zwłaszcza kalendarze adwentowe, w tym roku już nie (ale to przez brak czasu, nie chęci). Nasze ostatnie wspólne głośne czytanie to Serafina i czarny płaszcz. Początkowo syn zaczął słuchać tylko dlatego, że byliśmy w jednym pokoju hotelowym, później się wciągnął. Za kilka czeka nas długa podróż samochodem, więc zabiorę im telefony i ipady (przynajmniej na kilka godzin) i zacznę czytać. Mam nawet przygotowane dwie książki: Nocny ogrodnik i Wojna, która ocaliła mi życie. Na szczęście, należę do osób, które mogą czytać w samochodzie :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka