Dodaj do ulubionych

Czytanie a dostęp do elektroniki

18.01.20, 09:28
Hej, mam pytanie do rodziców dzieci dużo czytających. Jak limitujecie dostęp do telefonu i innej elektroniki? Czy też może nie limitujecie i dziecko samo wybiera czytanie zamiast np. gry na konsoli?
W syna prawie 12-letniego widzę, że telefon (tylko do niego ma dostęp z "urządzeń do grania") wpłynął u niego na znaczne zmiejszenie czytelnictwa. Tylko wtedy, gdy go zabiorę mu telefon siada do książki, rzadko sam spontanicznie go odkłada, żeby poczytać, co zresztą lubi, zwłaszcza serie typu Baśniobór czy Zwiadowcy.
Co gorsza zabranie mu telefonu (choć z góry wie, kiedy to nastąpi) wywołuje u niego agresję. Negocjuje do upadłego licząc, że się ugnę. Strasznie dużo mnie to kosztuje i nie wiem jak ugryźć ten temat.
Obserwuj wątek
    • aggala Re: Czytanie a dostęp do elektroniki 18.01.20, 17:30
      Mam dwójkę dzieci, oboje mają ustalony taki sam limit czasu korzystania z urządzeń elektronicznych, wykorzystywany głównie na telefon (różne aktywności), gry na konsoli, filmiki na YT. Czy ten limit jest duży, czy mały, kwestia dyskusyjna, zależy z kim porównywać. Przy takim samym limicie na elektronikę córka, 12,5 lat, czyta bardzo dużo, syn, 10 lat, czyta....Chciałam napisać, że czyta mało, ale to nie byłaby prawda. Już się żaliłam tu na forum, że ciężko mi go namówić na przeczytanie książki, której nie zna i która go nie przyciągnie czymś na pierwszy rzut oka i staję na rzęsach, żeby go czymś nowym zainteresować, ale przy tym w kółko czyta ulubione komiksy, wraca do książek, które lubi i jak go coś wciągnie, to potrafi zapaść na długo z książką. Czyta mniej niż kiedyś, ale moim zdaniem powodem nie jest tylko sama elektronika, a raczej bardziej suma coraz większego obciążenia nauką (5 klasa), innych zainteresowań (w tym "elektronicznych"), życia koleżeńskiego. Nie mam złudzeń, gdyby nie limit, i syn i córka korzystaliby z elektroniki dużo więcej, to rozrywka łatwa, wciągająca, a przy tym nigdy nie dochodzisz do "końca", zawsze jest jakiś ciąg dalszy, dlatego zdecydowanie jestem za wprowadzaniem limitów. Jednak nie uważam, że dalsze ograniczanie byłoby słuszne. Gry są elementem życia koleżeńskiego, całkowite odcięcie oznaczałoby utratę jednej z płaszczyzn porozumienia. I tu środowisko koleżeńskie ma ogromny wpływ. Mam pełną świadomość, że jeśli aktywność kolegów skupiałaby się wyłącznie na grach, dużo trudniej byłoby mi utrzymać limity czasowe w pokojowej atmosferze;) Poza tym nie wszystkie gry są głupie. W wielu widzę dużo pozytywów. Inna sprawa, że internet zastępuje dziś w dużej mierze to, co kiedyś dawała nam prasa + TV, serwisy muzyczne zastępują radio i magnetofon. To, czego staram się pilnować, żeby nie utykali na jednej aktywności elektronicznej na bardzo długo, żeby np. nie siedzieli non stop na YT lub na jednej grze. To wydaje mi się ogłupiające, grożące uzależnieniem i męczące mózg. Podział czasu między różne aktywności wydaje mi się bezpieczniejszy.
    • mama_kotula Re: Czytanie a dostęp do elektroniki 20.01.20, 08:53
      Jestem bezlitosna, zabieram telefony dzieciom (15 i 16 lat), bo jak nie zabiorę, to przesiedzą kilkanaście godzin na messengerze czy jutubkach. Więc ustaliłam (nie piszę - ustaliliśmy, bo to nie zadna umowa, to narzucone jest z góry przez czepiających się starych ;P). rozsądne limity. Plus dziecko w każdej chwili czasu beztelefonikowego może przyjść i sprawdzić maila czy jakieś tam powiadomienie, szczególnie jak na coś czeka ważnego, sprawdzić czy chłopak nie napisał, przekazać buziaczki itp. Jak zrobia to, co mają zrobic, telefon wraca i hulaj dusza piekła nie ma, byle do 22:30 skończyli :P.

      I jak zabieram, to córka czyta bardzo dużo, a syn nie czyta prawie wcale, choć ostatnio jednak coś tam próbuje nadrabiać, obecnie czyta Dżumę jako lekturę, a w kolejce ma Znachora <kwi>. Kiedys oboje czytali bardzo dużo.
    • murter1 Re: Czytanie a dostęp do elektroniki 21.01.20, 19:07
      U nas wpływa negatywnie na syna, 13 l. Kiedyś czytał bardzo dużo, wręcz kompulsywnie. Teraz gdyby nie było limitowania, korzystałby pewnie non stop z elektroniki (ale nie odważyłam się nigdy sprawdzić, jak to by było bez limitów). Jak zabiorę komórkę albo wyczerpie limit, wraca do czytania, choć już nie tak intensywnego. Na co dzień czyta też faktycznie regularnie prasę (GW, tygodniki), ale książek dużo mniej. Jego młodsze siostry zachowują umiar i w elektronice, i w czytaniu same - kwestia charakteru, ale też pewnie wieku.
      • bruy-ere Re: Czytanie a dostęp do elektroniki 23.01.20, 20:20
        ppo napisał:

        > Błędem było danie mu telefonu po raz pierwszy. Przecież sam sobie nie wziął i n
        > ie pokazał gier. Chciałaś, żeby się zajął sobą i nie zawracał dupy, to się zajm
        > uje.
        >

        Właśnie dlatego cenię to forum, że rzadko zaglądają tu osoby takie jak ty, a gros dyskusji trzyma poziom.
    • bruy-ere Re: Czytanie a dostęp do elektroniki 23.01.20, 20:16
      Dzięki za Wasze odpowiedzi. Wynika z nich, że nie jestem sama z tym problemem i że nakładanie limitów jest niezbędne, chyba w każdym wieku. Zresztą wiele osób dorosłych ma z tym problem, a co dopiero dziecko. Całkowite odcięcie też nie byłoby dobre ze względów wymienionych przez aggalę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka