Dodaj do ulubionych

Różne - ostatnio przeczytane

28.12.20, 17:06
Codziennik (Lou! t. 1)
J. Neel

Zaskoczenie. Jeden z najlepszych komiksów dla dzieci, jakie czytałam. Lou jest rezolutną dziesięciolatką, którą wychowuje mama – pisarka, nie przepadająca za gotowaniem, za to lubi łupać w gry od rana do wieczora. Lou przeżywa pierwsze uniesienia miłosne do Tristana z budynku naprzeciwko, którego podgląda przez lornetką, mama zaś do nowego sąsiada. W tle jest babcia, która odwiedza co jakiś czas Lou i mamę, co jest jedynym powodem dla którego w końcu mieszkanie jest odgruzowywane oraz niezwykle słodki kociaczek. Poza tym mamy zmianę szkoły, rozdzielenie z przyjaciółką do serca, z którą do tej pory siedziało się w jednej ławce, poznawanie nowych przyjaciół itd. Jeden tom to dwa lata życia Lou, więc sporo się tam dzieje.


Skamieniałe zoo („Pamiętnik Wisienki” t. 1)
J. Chamblain, A. Neyret

Wzruszający komiks o małej dziewczynce mieszkającej z mamą w małym miasteczku i jej przyjaciółkach, które bawiąc się w domku w lesie, natykają się na dziwnego starszego pana w poplamionych farbą spodniach. Wisienka postanawia razem z dziewczynkami poznać tajemnicę znikającego „malarza”. Historia starszego pana jest rzeczywiście wzruszająca, ale sama Wisienka już dla mnie nie bardzo – zbyt często okłamuje mamę po prostu.


„Księga magii”
K. Howard, J. Boyd

Przeczytałam i natychmiast zapomniałam. Dzieciak na okładce niepokojąco przypomina HP. Nie znam uniwersum Sandmana, więc może to jest przyczyna, że absolutnie mnie to nie wciągnęło, a może trafiło na nie swój czas. Timothy Hunter ma zostać największym magiem świata, a póki co musi znosić agresję innych i kiepska sytuację w domu. Hmmm, muszę jeszcze raz do tego wrócić.


„Piekło to inni” („Mordercza Adelka”, t. 2)
Mr Tan, Miss Prickly

Adelka to mała słodka dziewczynka, w której tkwi stado demonów. Terroryzuje wszystko i wszystkich. Jest bezpośrednia i wali prosto między oczy. I to może wywoływać uśmiech na twarzy czytelnika raz, drugi, trzeci. Po którymś razie zastanowimy się, czy na pewno na tym polegają dziecięce stosunki interpersonalne: na byciu okrutnym dla innych. Adelka nie lubi nikogo i niczego, poza wymyślonym przyjacielem Magnusem. Komiks utrwala stereotypy, co np. widać w opisie klasowego zdjęcia Adelki, ale też sporo jest po prostu agresji słownej i fizycznej Adelki wobec innych. Rozczarowanie.


„Wilcza nora”
A. Starobiniec

Kryminał dziejący się w świecie zwierząt. W lesie ginie rozszarpany Zając, po którym pozostaje ledwie kawałek zakrwawionej sierści. Ślady jednoznacznie wskazują na Wilka, który zaklina się, że mięsa nie jada, a białko spożywa w postaci Żuków. Śledztwo prowadzi Borsuk oraz jego pomocnik Borsukot, a pomaga mu Mysz Psycholog i Sęp patolog. Niestety, już w połowie można zorientować się, o co chodzi, ale może to tylko punkt widzenia dorosłego, a dla dzieciaków to będzie zaskoczenie.
Mam wrażenie, że to trochę książka jak o prosiaczka Fryderyku. Niekoniecznie dla małych dzieci, choćby z powodu tych krwawych śladów po Zającu.


„Myszy i magia” („Królewna Chomik” t. 2)
U. Vernon

Kocham Harriet Chomikowską. Okładka pierwszego tomu błyszczy od brokatu, na okładce drugiego już go nie ma. Zdecydowanie pierwszy tom był lepszy, ale był swego rodzaju wprowadzeniem do dalszych przygód chomiczej królewny o imieniu Harriet i jej bojowej przepiórki, Mumfrey'a. Tym razem Harriet pomaga mysiemu królowi, którego dwanaście córek noc w noc znika z zamkniętej sypialni, po by pojawić się po kilku godzinach z całkiem zdartymi od tańca pantofelka. I oczywiście nie chcą powiedzieć, gdzie spędzają kolejne noce...
Obserwuj wątek
    • chaber69 Re: Różne - ostatnio przeczytane 04.01.21, 14:28
      „Historia świata na czterech łapach”
      Mackenzie Lee

      Całkiem sympatyczna opowieść o bardzo różnych psach w naszej historii. Wnioskując po okładce tak jakby dla dzieci ciut starszych, wnioskując po tekście dla młodzieży i dorosłych. Nie wiem, jak szeroka jest teraz podstawa programowa z historii w podstawówce (ale podejrzewam, że niezbyt szeroka), więc większość młodszych czytaczy może mieć duży problem ze zrozumieniem, o czym autorka aktualnie opowiada. Przedstawić np. Anglię w XVII w. Stuartów i Cromwella czy rewolucję w Rosji nie jest wcale łatwo. A więc jest sporo nazw geograficznych, nazwisk i trochę dat. Ale jednocześnie autorce udaje się przestawić te zagmatwane historyczne dzieje często z humorem, podszytym dużą dawką ironii. Lee ma też bardzo określone i stanowcze poglądy na rasizm, seksizm, szowinizm, nacjonalizm, eksperymenty na zwierzętach itd. Na minus – opowieści jest tak dużo, że zlewają się pod koniec w jedno. Może warto więc czytać tę książkę nie „hurtowo”, tylko w małych codziennych dawkach.
      • chaber69 Re: Różne - ostatnio przeczytane 04.01.21, 14:29
        „Szkoła bohaterek i bohaterów czyli jak radzić sobie z życiem”
        Przemek Staroń

        Jedna z najlepszych książek - poradników dla młodzieży, jaką kiedykolwiek czytałam, a z racji poprzedniej pracy miałam sporo z nimi do czynienia. Autor to Nauczyciel Roku 2018, uczący etyki i filozofii w szkole średniej czyli ktoś, kto ma kontakt z młodzieżą na co dzień, a poza tym sam niedawno tą młodzieżą był. Pisze prosto, jasno, bez zadęcia, dydaktyzmu. Dla niego młody człowiek to pełnoprawny partner do rozmowy, którego punkt widzenia, emocje, uczucia, etc. powinny być tak samo ważne jak osób dorosłych. Pisze z pełnym zrozumieniem problemów osób młodych, opierając się często na przykładach z książek i filmów. A ponieważ większość nauczycieli ani ich nie czyta, ani ich nie ogląda, to nie wie, jaki to może być świetny materiał do znalezienia płaszczyzny porozumienia.
        Polecam nauczycielom, rodzicom, bibliotekarzom i wszystkim tym, którym dobro młodych ludzi leży na sercu.
        • yantichy Re: Różne - ostatnio przeczytane 13.01.21, 09:58
          U nas przewidziana jest na prezent na zblizajace się urodziny młodego. Obok "Dlaczego rodzice tak cię wkurzają i co z tym zrobić?"
          A w ogóle, świetnie,że piszesz (i w taki sposób)rekomendacje -trochę pozmieniałam za ich sprawą listę książek do kupienia/przeczytania (wypadły "Beskid bez kitu" i jeden z komiksów, za to rozejrzyjmy się za "Codziennikiem")
          • chaber69 Re: Różne - ostatnio przeczytane 14.01.21, 08:49
            Co do tego nieszczęsnego "Beskidu", to uprzedzam, że moja opinia jest opinią osoby starszej, zakorzenionej w "Dzieciach z Leszczynowej Górki", "Razem ze słonkiem", "Wiatraku profesora Biedronki" i tak dalej. Stąd trochę sentymentalnie do ksiażki podeszłam, a może z góry założyłam, że będzie dobrze. I się rozczarowałam. Ale myślę nadal, że gdyby córka była młodsza, to pewnych rzeczy by nie zauważała i nie zwróciła uwagi to, ze żniwa w czerwcu czy dziura po studni w ziemi. Ten klimat wakacyjny zrobiłby na niej wrażenie na pewno. Może gdzie jest w pobliskiej bibliotece, to najlepiej sprawdź w kontakcie bezpośrednim książkę.
            A propos "Codziennika", czytałam ostatnio trzeci tom, bo drugi na razie "wyszedł" z naszej hurtowni i jestem okrutnie rozczarowana. Lou w zasadzie jest już lub prawie jest dorosła, a na dodatek weszły wątki fantastyczne - znaczy one weszły w drugim tomie, jak wynika z treści, ale na razie nie mam do niego dostępu. I to był niepotrzebny dodatek.
      • aggala Re: Różne - ostatnio przeczytane 04.01.21, 15:32
        U mnie czytali 11-latek i 13-latka. Oboje z zainteresowaniem i nie narzekali, że coś jest niejasne, a oboje nie mają zwyczaju czytać na siłę, jeśli coś ich nie wciągnie, więc chyba nie jest tak źle. Inna sprawa, że oboje lubią i historię i geografię (zasługa świetnego nauczyciela).
      • chaber69 Re: Różne - ostatnio przeczytane 19.01.21, 11:11
        "Wrona"
        M. Owen

        Fantastyka dla młodzieży. Uczucia mam co najmniej mieszane. Uniwersum dość oryginalne, choć jest obowiązkowa kastowość. Bohaterka należy do najniższej kasty - Wron, która wielu praw to nie ma, w dodatku urządza się na nich polowania, których ani król ani tym bardziej zła królowa nie potępiają. A tak się składa, że akurat Wrony są bardzo potrzebne, bo co jakiś czas w osadach lub miastach pojawia się widmo moru i tylko Wrony mogą zabrać i spalić umarłych, a tym, którzy jeszcze żyją pomóc przedostać się na tamten świat. czyli dokładniej mówiąc poderżnąć umierającym gardło.
        Bohaterka Fe - ma szesnaście lat. Tym, którzy teraz łapią się za głowę, bo takie to drastyczne, przypominam, że młodzież nie takie książki już czytała (patrz chociażby "Igrzyska śmierci"). Za tę usługę Wrony otrzymują zapłatę - wiatyk w różnej postaci, czasem to żywność, czasem pieniądze a czasem... zęby. Bo zęby mają dla Wron wyjątkowe znaczenie. Każda kasta ma swoją moc, a Wrony nie mają żadnej i tylko dzięki zębom mogą tę moc chwilowo przejąć - np. od Feniksów umiejętność wzniecania ognia, od Wróbli umiejętność znikania, itd.
        Poznajemy wronie stado Fe, kiedy trafia na dwór królewski, żeby zabrać ciała następcy tronu i jego przybocznego, a przedtem jeszcze poderżnąć im gardła. Macocha księcia w ramach zapłaty chce przekazać Wronom kota, czym te czują się wyjątkowo obrażone i zaczynają swój Taniec o Pieniądz (świetna scena). No i zawsze mogą zostawić zakażone zwłoki na środku zamkowego dziedzińca, a kiedy mór się rozejdzie po zamkowych zakamarkach, umrą wszyscy.
        Jest też obowiązkowy wątek romansowy miedzy Fe, przybocznym Sokołem Księcia - Tavinem. Sam książę Jasimir jest wyjątkowo bezbarwny. Bo książę i jego przyboczny tak do końca to jednak nie umarli, ale muszą się ewakuować z zamku w szybkim tempie, ponieważ zła macocha nastaje na życie Jasimira.
        I to był tom pierwszy - i dla mnie chyba ostatni, bo w drugiej części już wątki uczuciowe zaczęły zdecydowanie przeważać, a ja zdecydowanie bardziej lubię jak jest więcej fantastyki w fantastyce niż romansu w fantastyce.
        • chaber69 Re: Różne - ostatnio przeczytane 20.01.21, 10:04
          „Wojtek”
          W. Mikołuszko

          Książka została laureatką Nagrody Literackiej miasta Warszawy za 2020 w kategorii „literatura dziecięca”.
          Treść książki poznajemy z dwóch perspektyw: bociana Wojtka oraz małego chłopca Jacka, mieszkającego z mamą na podlaskiej wsi.

          Najpierw Wojtek nie zdążył na spotkania stada przed wylotem na południe, bo noga zaplatała mu się w gnieździe w jakąś plastikową linkę. Uwolniony przez Jacka, leci najpierw samotnie, potem dołącza się do napotkanych stad, ale po drodze spotykają go różne przygody, w tym część wyjątkowo nieprzyjemna i groźna (np. posiłek na wysypisku śmieci w Bułgarii czy strzelanie do bocianów w Libanie).

          W Polsce zostaje mama i Jacek. Tata opuścił dom i rodzinę, nie chcą być im ciężarem z powodu postępującej niepełnosprawności. Mama opowiada synowi legendę o bocianim niebie, Wyraju, skąd bociany przynoszą cudowny chlebek o leczniczych właściwościach. A Jacek wyobraża sobie, że kiedy Wojtek wróci wiosną, przyniesie ten chlebek i tata wyzdrowieje. Tyle że gniazdo Wojtka, do którego miałby wrócić jest stare i chwieje się na ułamanej topoli, stwarzając zagrożenie, czego pragmatyczna mama znieść nie może i próbuje gniazdo zlikwidować. Próbuje, bo Jacek ma swoje sposoby, żeby jej przeszkodzić. Tu robi się dziwnie, bo mama nie potrafi upilnować syna i dochodzi do bardzo niebezpiecznych sytuacji, aż podejmuje decyzję, że syn nie może wychodzić z pokoju i wstawia mu kratę w okno.

          Zdecydowanie więc bardziej podoba mi się część „wojtkowa”, bo autor popuścił wodze fantazji, o czym sam wspomina w posłowiu, że nie wszystko co napisał, bociany rzeczywiście robią.

          Uczucia miałam mieszane, także z uwagi na przedstawienie dzieci, które przychodzą do praktycznie uwięzionego Wojtka, aby się pobawić.

          Ale za to ilustracje są cudowne. Ich twórczynią jest Małgorzata Dmitruk i mamy tu tkaninę, na której są pewne elementy wyszywane, pewne domalowane, a pewne – np. plastikowe doklejone. Kolory są zdecydowane i ostre i wygląda to – jak dla mnie – rewelacyjnie. No i pokazuje też dzieciakom, że ilustracje w książkach dziecięcych mogą być naprawdę bardzo różne.


          "Jedyna taka Ester”
          E. Adbåge, A. Bergman

          Jak oni to robią? Pytam o autorów, twórców skandynawskich piszących dla dzieci. Piszą bardzo prostym językiem, bez literackich ozdobników, a jednak każde słowo trafia w punkt, pokazując naturę dziecka i problemy, na jakie natrafia w swoim życiu. I choć nam, dorosłym te problemy często wydają się błahe, dla dzieci urastają one do rangi Himalajów. Choć ta akurat książka o błahych problemach nie opowiada.

          Bohaterka Signe mieszka z kochającą rodziną w dużym mieszkaniu. W szkole raczej jest samotna, każde dziecko ma swoją parę, swoje grono koleżanek i kolegów, do których akurat Signe się nie zalicza Aż pojawia się nowa dziewczynka w klasie – Ester, która jest co najmniej odjazdowa. Nosi klucze od malutkiego mieszkania na szyi, jest bardzo samodzielna, a przede wszystkim chce się zaprzyjaźnić z Signe. Tyle że na kolejnych stronach dowiadujemy się, że zachowanie Ester jest co najmniej niejednoznaczne.

          To opowieść o wyjątkowej traumie, którą przeżyło dziecko i z którą samodzielnie radzi sobie, jak potrafi. Na szczęście dorośli są na miejscu i potrafią oraz chcą Ester pomóc.
          • chaber69 Re: Różne - ostatnio przeczytane 01.02.21, 16:20
            "Gołąb i wąż"
            S. Mahurin

            Fantastyka - nie do końca młodzieżowa, choć bohaterka ma lat 18, ale wiadomo, że te tradycyjne targety wiekowe od dawna nie mają sensu. O książce było bardzo głośno w 2020 r., zwłaszcza,, że niektóre recenzentki z YouTube czytały książkę w oryginale i zapowiadały ją już wcześniej. Czyli było naprawdę wiele "ach" i "och".

            Obiecałam sobie, że w tym roku będę zwracała uwagę, na to co biorę do czytania. A ponieważ ostatnio brałam jakiś takie dość ciężkie tematycznie książki, to na weekend zabrałam "Króla z bliznami" Bardugo, "Zimowe zaręczyny" Dabos i "Gołębia" właśnie, bo przecież człowiek musi mieć wybór. Skąd mogę wiedzieć na co będę miała ochotę w sobotę przed południem czy w piątek wieczorem?

            Właściwie od początku, kiedy "Gołąb..." się pojawił nie miałam zamiaru go czytać, bo naprawdę treści typu "love/hate" w fantastyce to nie dla mnie (poza fantastyką też zresztą). Robi się z tego parafantastyka wtedy. Nie wiem co mnie podkusiło i dlaczego po 50 stronach książki nie odłożyłam.

            Mamy więc z jednej strony czarownice, którym sto lat temu odebrano ziemie i możliwość normalnego życia i wszystkich pozostałych czyli zwykłych ludzi, przedstawicieli rodu panującego, Kościół wraz z nieodłącznym zakonem (?), bractwem (?) łowców czarownic. Łowcy czarownicto młodzi faceci ewidentnie nie potrafiący samodzielnie myśleć, których naczelną zasadą jest nie dać przeżyć żadnej czarownicy. Dowodzi nimi miedzianowłosy (ach!!!) , prawie dwumetrowy (och!!!) Reid - pupilek Arcybiskupa. Kościół razem z królem działają na rzecz wybicia czarownic, a te nie pozostają im dłużne. Ale nie jest to czarno-biale, że po jednej strony mamy dobre czarownice (ich okrucieństwo wobec przypadkowych osób jest wyjątkowe) i łowców czarownic, którzy zabijają czarownice jak leci - stare, młode, male, duże.

            Czarownicą jest Lou, która od dwóch lat ukrywa się w stolicy przed ścigającą ją matką, pragnącą poderżnąć jej gardło z przyczyn, które matka i pozostałe czarownice uznają za żywotnie ważne. A wtedy na skutek zbiegu okoliczności Lou i Reid dosłownie wpadają na siebie w Teatrze. A okoliczności są takie, że dobre imię Reida jest zagrożone, a wyjściem z sytuacji jest - ach, cóż za oryginalne rozwiązanie - szybkie małżeństwo tych dwojga. Lou zamieszkuje w Wieży - kwaterze łowców czarownic, bo w końcu najciemniej jest pod latarnią.

            Zasady posługiwania się magią albo niezbyt mądre (wyłamywanie czy łamanie palców po to, by rzucić czar, ale nie zawsze, bo czasem wystarczy tylko machnięcie ręką) albo wytłumaczone/przedstawione niejasno. Pomysł, że zachowanie dobrego imienia Reida wymaga poślubienia Lou kompletnie nielogiczny. Dużo krwi, dużo siniaków, dużo podrzynania gardeł. Reid sam podkłada ogień pod stos dla schwytanej czarownicy na oczach Lou, potem np. zabija chorego po ataku czarownic też w jej obecności i jest to chory, którym się opiekowała i nic się nie dzieje. Reid jest przecież taki rosły, krzepki, silny i w ogóle, i śliczny oczywiscie też jest, że co tam spalenie jednej czarownicy. Trochę za szybko przechodzimy od "hate" do "love", tym bardziej, że mamy już "love", a Reid nad zasadami typu "zabijemy wszystkie czarownice" nawet się nie zastanowił.

            Jestem za stara na takie książki.

            Na okładce info, że to "genialny debiut". Chyba wolę książki o mniejszej zawartości geniuszu.
            • chaber69 Re: Różne - ostatnio przeczytane 18.02.21, 14:26
              Z. Svěrák
              „Tato, ta ci się udała”

              Urocza opowieść o tym, że dzieciom wieczorem należy opowiadać bajki. I basta.
              Uroczo? Było. Ciepło? Było. Rodzinnie? Było. Słowa niezrozumiałe dla dzieci? Były. Ale od czego są rodzice?

              Tata o imieniu Szima pracuje w biurze architektonicznym. A mama...o, mama jest omnibusem, czyli pracuje, sprząta, gotuje, odprowadza dzieci, przyprowadza dzieci, prasuje, odkurza, robi zakupy itd. i jeszcze wieczorem opowiada dzieciom bajki, czyli trochę obłożona pracą to jest. W końcu się buntuje i mówi tacie, że wszystko ładnie, ale trochę ten porządek rzeczy w rodzinie jest zaburzony, w związku z tym od teraz to on będzie opowiadać wieczorem bajki. Codziennie. I okazuje się, że z tych wszystkich obowiązków mamy, ten chyba był najtrudniejszy. Bo dzieci bajki już znają. I to sporo. W końcu tata znajduje bajkę, której nie znały. Ale nie opowiada, tylko czyta. Dzieci są zdegustowane, bo jak to: mama przecież nie czyta, tylko opowiada. Tata udaje się na szybkie korepetycje do mamy. I tu mama mówi, że dzieci potrzebują bajek, bo inaczej wyrosną z nich głupi ludzie, którzy nie będą wiedzieć komu pomagać, a trzeba pomagać księżniczkom, a nie smokom. Tu się we mnie zagotowało, bo niezmiennie od lat jestem smoków wielbicielką i często to smoki potrzebują ochrony, a nie księżniczki. I że dzieci jak już będą dorosłe, to są rzeczy złe jak smoki i dobre jak księżniczki. Tak, wiem, że to metafora i że to miał być jasny przekaz dla dzieci. Tyle że ja … wolę smoki, które tylko czasem pożerają innych. W każdy razie tata musi stanąć na wysokości zadania, bo mama podniosła mu bardzo wysoko poprzeczkę. Jednak wkrótce się orientuje, że bohaterem bajki może być dosłownie wszystko i nic przez to nie stracą na atrakcyjności.

              Ciepła i sympatyczna opowieść dla rodziców, o tym czego dzieci potrzebują. I o tacie, który naprawdę się przykłada do wymyślania bajek. Jakby tak jeszcze się przyłożył do prania, gotowania czy sprzątania, to byłoby super.

              Tu dygresja w stylu „dawno, dawno temu...”: kiedy moje dziecko było małe, dzień w dzień mu czytałam. W ten sposób nauczyłam mało wychowawczo, że na przykład przy czytaniu fajnie się jednocześnie je. Opowiadałam też wymyślone bajki o licznej rodzinie króliczków, które to mieszkały w ciepłej norce pod lasem. Był taki czas, że opowiadałam o króliczkach codziennie. Nienawidziłam tych króliczków. Aż tu przyszedł dzień, kiedy miałam nóż na gardle w postaci pracy zaliczeniowej na 20 stron A4, pisanej ręcznie, pod jakże sympatycznym tytułem „Duchowieństwo świeckie wśród świadków procesu polsko-krzyżackiego w Uniejowie w 1339 r.”, a codzienne czytanie plus opowiadanie trwało co najmniej godzinę i raczej nie kończyło się zaśnięciem dziecka; na to potrzeba było kolejnych minut. Czas leciał, z pracy wróciłam późno, a rano miałam jechać na uczelnię z napisaną pracą, więc po wygłoszeniu zawsze takiego samego wstępu, wysłałam stado króliczków do lasu, gdzie napotkały bardzo głodnego wilka, który je zjadł. Koniec bajki. Dziecko oniemiało, zaczęłam się nieco obawiać jakiegoś ataku histerii, ale nie... Dziecko pomyślało chwilę, po czym zaczęło opowiadać samodzielnie dalszy ciąg, aż doprowadziło do usunięcia króliczków z wilczego żołądka w pełnym zdrowiu i dalej oczekiwało, że będę kontynuować. Następnego dnia przywiozłam elementarz Falskiego i zaczęłam dziecko uczyć czytać.

              Ale na zawsze zapamiętałam tamten czas jako czas magiczny, czas spędzany z dzieckiem i skupiony tylko na dziecku, czas opowiadania i czytania, czas odpowiadania na pytania, czas wyjaśniania świata i, jakkolwiek to sentymentalnie zabrzmi, czas czystej miłości.
      • chaber69 Re: Różne - ostatnio przeczytane 15.01.21, 09:32
        W pierwszej części Lou ma 10-12 lat. Co do adresata - będąc bardzo nieletnią czytałam mnóstwo książek tzw. dla chłopców, więc podchodzę ostrożnie do jednoznacznego określenia "dla kogo ta książka". Tak - bohaterką jest tam Lou i jej mama, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby komiks przeczytał i chłopiec.

        Kiedyś obsługiwałam starszego pana, który wypożyczał u mnie romanse historyczne z "Amberu" i tak jakoś rozmowa się potoczyła, że stwierdziłam, że żona z książek będzie zadowolona czy coś podobnego (bo wiedziałam, że jest żonaty). A on spojrzał na mnie dziwnie i powiedział, że te ksiażki wypożycza dla siebie. Od tej pory nie generalizuję.
      • kazia4 Re: Różne - ostatnio przeczytane 15.01.21, 20:23
        Starsza córka zaczęła czytać tę serię, miała wówczas dziewięć lat. Piszę "zaczęła", bo do końca ja tylko przeczytałam, jednak bohaterka szybciej "rośnie" niż odbiorczynie. Mam wrażenie, że to jednak raczej dla dziewcząt tytuł.
        • chaber69 Re: Różne - ostatnio przeczytane 26.02.21, 15:53
          E. H. Larsen
          „Jestem Śmierć”

          Nieustannie zachwycam się sposobem postrzegania i pisania o ważnych sprawach przez twórców skandynawskich. Ostatnio znowu uderzyło mnie to przy „Jedynej takiej Ester”. Nie umniejszając polskim autorom/autorkom, w porównaniu z prostym, jasnym, minimalistycznym przekazem twórców z północy, nasi wyglądają jakby całymi dniami zastanawiali się, jak by tu tekst wydłużyć i naszpikować go skomplikowanymi słowami. Lubię i cenię niektórych, ale mówię to z punktu osoby dorosłej.

          Naprawdę nie mam pojęcia, jak Skandynawowie to robią: piszą o bardzo ważnych sprawach tak bezpośrednio, tak ciepło i prosto.

          „Jestem Śmierć” wydała Kultura Gniewu, która generalnie publikuje komiksy, ale „Jestem Śmierć” komiksem nie jest. Tak na marginesie jest też „Jestem Życie”, ale jeszcze nie miałam tego w ręku.
          Spotykam się z dwoma postawami rodziców wobec takich książek: jedna to „po co dzieciom w czasie ich beztroskiego dzieciństwa zawracać głowę śmiercią?” i druga - „śmierć jest częścią naszego życia i nie ma co udawać przed dzieckiem, że nie istnieje lub nie ma co chronić dzieci przed trudniejszymi treściami – lepiej, żeby wiedziały, co może ich czekać i były na to przygotowane i wyposażone w odpowiednie kompetencje”. Sama na śmierć w literaturze natrafiłam we wczesnym dzieciństwie, bo specjalnie nikt nie pilnował, co właściwie czytam. A ponieważ w domu rodzinnym dużo książek nie było, to czytałam to, co było, a były lektury i nie mam tu na myśli wyłącznie lektur typu "Jacek, Wacek i Pankracek" . W ten sposób dowiedziałam się, jak można pobić dziecko na śmierć, jak można zabić dziecko, próbując je wyleczyć i jak umiera się od dżumy. Szczerze – to nigdy tego nie zapomnę.

          Teraz wśród literatury dla dzieci mamy wiele tytułów traktujących o bardzo ważnych sprawach: o śmierci, depresji rodziców, samotności i odchodzeniu starszych osób, przemocy, różnieniu się od innych, co przemoc często generuje. I bardzo dobrze – szkoda tylko, że rodzice wybierając książki dla dzieci, omijają często takie tytuły szerokim łukiem.

          Myślę, że z „Jestem Śmierć” mogłoby być inaczej, bo ma cudne pastelowe ilustracje, gdyby nie, hmmm, tytuł. Sam przekaz jest zarazem poetycki, ale bez skomplikowanych słów czy metafor. Śmierć po prostu opowiada o sobie i o tym, co robi: że każde stworzenie jest dla niej ważne, a ona sama jest częścią życia.

          I że przyjdzie po każdego z nas.
    • natalia_zub Re: Różne - ostatnio przeczytane 29.11.21, 14:51
      Dzień dobry, jestem wolontariuszem stowarzyszenia L4G z Łodzi i zajmujemy się edukacją finansową dzieci i młodzieży. Obecnie organizujemy zajęcia w szkołach, ale również chcielibyśmy wydać książki dla najmłodszych. “Grosze, kokosze i inne historie o oszczędzaniu” opowiadającą w bajkowy sposób o oszczędzaniu naszych drogich.
      Bardzo prosimy o wsparcie naszej inicjatywy i finansową pomoc związaną z wydaniem tej książki: zrzutka.pl/z5s4vj

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka