Holokaust - o dziecku dla dzieci - "Walizka Hany"

15.10.05, 23:29
www.mediarodzina.com.pl/nowa/ksiazka.php?id=250
Holokaust to temat tak niewyobrazalnie trudny, że nie wiem, w jaki sposób
można o tym rozmawiać z dzieckiem. Temat, od którego nie da się jednak uciec
i nie można go zbagatelizować, kiedy już sie pojawi.
"Walizka Hany" to książka, opisująca losy żydowskiej dziewczynki z Czech.
Spokojne, dostatnie i pełne miłości życie przed wojną i koszmar poźniejszych
wydarzeń zakończonych zamknięciem drzwi komory gazowej w Oświęcimiu. Opaska z
Gwazdą Dawida, rozstanie z rodzicami, Teresienstadt, samotność po
rozdzieleniu z bratem.
Jest dużo smutku i nadzieja, że mimo wszystko uda jej się przeżyć i spotkać
rodziców i brata. Nie ma natomiast koszmarnych opisów śmierci, okrucieństwa i
podłości. Ta książka to próba opowiedzenia o tamtych czasach w sposób
zrozumiały dla dzieci 8-10 letnich.

Przeczytałam ją kilka dni temu i ciągle we mnie jest. Hana Brady była tylko o
3 dni młodsza od mojej Mamy.
    • kolorko Re: Holokaust - o dziecku dla dzieci - "Walizka H 16.10.05, 11:32
      Zachęciłaś mnie Agnieszko do przeczytania tej książki, szczególnie pod kątem
      polecenia dziecku. Jako dziecko czytałam wiele książek dla dorosłych, między
      innymi jako 9 latka trafiłam na ksiażkę Krystyny Żywulskiej "Przezyłam
      Oswięcim" ( mam nadzieje, ze dobrze zapamietałam autorkę i tytuł, nigdy pózniej
      nie trafiłam na tę książkę)- i tu niestety scen drastycznych było bez liku,
      wiele z udziałem dzieci. Zapadła mi głeboko w pamięć i długo byłam przerażona
      opisami tam zamieszczonymi:(
      • verdana Re: Holokaust - o dziecku dla dzieci - "Walizka H 16.10.05, 16:00
        Nie wiem. Książkę widziałam, ale nie czytałam. Jednak książka o Holocauscie dla
        dzieci budzi mój opór.
        Bo albo ma happy end - a wtedy to nie jest typowa opowieść o Holocauście.
        Albo go nie ma - i wtedy chyba 10-latkowi jej bym nie dawała, bo dziecko z tej
        książki prawdy się nie dowie - albo nikt takiej książki nie da żadnemu dziecku
        do ręki. Nie dowie się chyba o trupach leżących na ulicy, które mijało się
        obojętnie, o niemowlętach, które duszono w schronach na oczach innych dzieci, o
        ludziach, którzy przez dwa lata nie mogli wyjść z piwnicy. Nie powie o rozpaczy
        matki, która na piecyku w obozie suszyła spleśniały chleb dla dziecka i ten
        chleb jej ukradli. Nie powie, jak wyglądali ludzie, którzy przyjechali do obozu
        w jednej sukience i w chwili wyzwolenia obozu, po ponad roku nadal w niej
        chodzili. A więc dziecko dostanie, jak by książka okrutna nie była, obraz
        uładzonego Holokaustu, a tego sobie nie życzę.
        Zresztą nie wiem, u mnie w rodzinie tego tematu jest aż za duzo - może jak
        dziecko nic nie wie, to powinno przyeczytać?Ale prędzej dałabym po
        prostu "Dziennik Anny Frank".
        • agnieszka_azj Re: Holokaust - o dziecku dla dzieci - "Walizka H 17.10.05, 11:03
          Verdano, tak czułam, że się odezwiesz w tym wątku.

          verdana napisała:

          > Nie wiem. Książkę widziałam, ale nie czytałam. Jednak książka o Holocauscie
          dladzieci budzi mój opór. Bo albo ma happy end - a wtedy to nie jest typowa
          opowieść o Holocauście.
          > Albo go nie ma - i wtedy chyba 10-latkowi jej bym nie dawała, bo dziecko z
          tej
          > książki prawdy się nie dowie - albo nikt takiej książki nie da żadnemu
          dziecku
          > do ręki.

          Nie ma happy endu, nie ma całej prawdy - całej prawdy nie da się zawrzeć w
          jednej książce, nie jest ona również do udzwignięcia dla dziecka.
          Ta książka to część prawdy o Holokauście. Ta część, która stała się udziałem
          Hany. Nie ma tam trupów leżących na ulicach, również dlatego, że według mojej
          (niepełnej - przyznaję) wiedzy Teresienstadt wyglądał inaczej niż getto w
          Polsce i tam trupów na ulicach i masowych śmierci z głodu nie było. Nie
          umniejsza to jednak tragedii Żydów czeskich - nie ma ludzkiej miary aby
          tragedie ludzi w tamtych czasach porównywać.

          Myślę jednak, patrząc na moją Zosię, z którą zwiedzalam niedawno krakowski
          Kazimierz, że dla współczesnych dzieci trupy na ulicach są abstrakcją kojarząca
          się raczej z grą komputerową czy filmem. Na zrozumienie tej części prawdy
          przyjdzie czas później.

          Historia Hany to opowieść o tym, co wojna zrobiła z życiem zwykłej dziewczynki.
          Dziewczynki, która z dnia na dzień przestala być zwykła, a stala się
          szczególna, bo razem z bratem byli jedynymi dziećmi w miasteczku, którym nie
          wolno było chodzić do szkoły, kina, parku. Stała się naznaczona, bo musiała
          jedyna wśród koleżanek nosic opaskę. Dziewczynki, która kolejno traci
          koleżanki, Mamę, Tatę i brata - zostaje sama. Sama z głodem, strachem i
          niepewnością dalszego losu.
          Nie śmiem porównywać opisanej przez Ciebie Matki, której skradzino chleb dla
          dziecka, z matką Hany, ktora w obozie koncentracyjnym ulepiła z chleba
          serduszko i wysłala je w prezencie urodzinowym dla córki. Nie umiem i nie chcę.

          Myślę, że ta książka jest dobrym wstępem do zrozumienia wojny i Holokaustu.
          Cała ta wiedza, o której piszesz, przyjdzie później, ale każda droga zaczyna
          się od pierwszego kroku.
          • verdana Re: Holokaust - o dziecku dla dzieci - "Walizka H 17.10.05, 16:01
            Widzisz. To ulepienie z chleba serduszka jest dla mnie dowodem, że swojemu
            dziecku książki bym nie dała. Moja matka dostała autentycznego ataku smiechu na
            filmie o obozie, gdy zobaczyła, jak dziecko po zjedzeniu ziemniaka otrzepuje
            palce z okruszków. NIKT nie wyrzuciłby okruszków - wszyscy by je zlizali.
            Ludzie umierający z głodu na urodziny dadzą dziecku kromkę chleba. Albo nawet
            portet, namalowany porzez współwięźnia. Ale nigdy nie zmarnują JEDZENIA na
            serduszko.
            Jesli czytelnik tego nie zrozumie, niewiele zrozumie.
            Dla pocieszenia dodam, ze i matka i dziecko którym skradziono chleb - przeżyły
            obóz. A śmiertelnie głodna wówczas dziewczynka walczy teraz, klnąc w żywy
            kamień, z nadwagą. Wiec może nawet happy-end mógłby być.

            • agnieszka_azj Re: Holokaust - o dziecku dla dzieci - "Walizka H 17.10.05, 19:17
              Tym bardziej wzruszającym gestem było wobec tego, że Matka będąca od 2 miesięcy
              więźniarką Ravensbruck wysłała taki prezent córeczce, która pozostała w domu.

              To nie jest powieść, Verdano, to historia oparta na dokumentach i relacji brata
              Hany, który przeżył.
              Mnie ta książka poruszyła, moją Anię też.
    • joannab-o Re: Holokaust - o dziecku dla dzieci - "Walizka H 18.10.05, 08:11
      Rozumiem dobrze, o co chodzi Verdanie, po wysłuchaniu w radiu powieści
      Erica-Emmanuela Schmitt, tytułu nie pamietam, o chłopcu uratowanym przez księdza.

      To po prostu nie jest temat, który w jakikolwiek sposób można przedstawić
      dziecku "dobrze". Nie umiałabym obciążyc dziecka tą wiedzą, bo wiem, czym była
      ta prawda dla mnie, osiemnastolatki czytajacej lektury w liceum. A nie byłam z
      tych nieprzygotowanych...
      Dziecko nie będzie miało wyjścia innego niż zobojętnienie , a tego na pewno nie
      chcemy...
      • verdana Re: Holokaust - o dziecku dla dzieci - "Walizka H 18.10.05, 14:23
        O to dokladnie mi chodzi.
        Literatura dla dzieci opiera się na motywie sieroty, samotnego, przezywającego
        wiele perypetii życiowych.
        A wiec to, ze dziecko traci po kolei wszystkich bliskich, wpisuje sie w
        konwencję literatury dla dzieci. To akurat nie jest dla czytelnika
        zaskoczeniem - czytał już wiele takich książek.
        A z kolei przedstawić koszmar - nie, tego tez nie nalezy sobie życzyć.
        Nie wiem, czy w sumie nie najwieksze wrażenie wywarłaby ksiązka opisująca
        normalne życie i przygody dzieci z dopiskiem, w jakich okolicznosciach
        wszystkie zginęły w czasie wojny.
Pełna wersja