komentarz tesciowej na temat ksiazek

13.07.06, 14:54
Witajcie. No slow mi brakuje!!!!. Przyjechala tesciowa. Jakos jeszcze
znioslam komentarze o wydawaniu fortuny na ksiazki.Kazdy robi to co lubi.
Dyskusja przy stole na temat "mowy Alexandra". Mlody miesza dwa jezyki. I
nagle babcie "olsnilo". Uslyszalam "ZA DUZO MU CZYTASZ" Dodam tylko, babcia
pedagog po 45 latach pracy. Plakac mi sie chce!!!!!!!!
    • verdana Re: komentarz tesciowej na temat ksiazek 13.07.06, 16:35
      Prawidłowo.
      Po 45 latach pracy - czyli zaczynała pracę w latach 50-tych. Wtedy jeszcze
      panowało przekonanie wsrod psychologów i pedagogów (tak pouczały niemal
      wszystkie poradniki przed wojna i wiele późniejszych), że małemu dziecku nie
      należy czytać, najwyżej czasami jedną książeczkę, a najlepiej wcale - w kazdym
      razie nie przed ukończenie 5 rokiu życia. Bo to zbyt rozbudza wyobraźnię. Nie
      należało też chodzić z dziećmi do teatru. Dostawaly od tego gorączki i
      konwulsji.
      Przeciw książkom wysuwano dokładnie te same argumenty, co teraz przeciw TV i
      grom komputerowym. Słowo w słowo. Oskarżano książki o szerzenie agresji, o to,
      że dzieci pod ich wpływem nie rozrózniają prawdy i fałszu -podawano np.
      przyklad czterolatka, który po wysłuchaniu "Czerwonego Kapturka" próbowal cioci
      rozkroić brzuch.
      Teraz za wroga "robią" kreskowki, przedem kolejno kino, radio, teatr, książki.
      • leigh4 Re: komentarz tesciowej na temat ksiazek 13.07.06, 17:17
        Hi, hi... Dokładnie tak:-) Moja babcia, gdy zobaczyła reklamę "czytaj dziecku
        15 min dziennie codziennie" uśmiała się szczerze, bo za czasów jej dzieciństwa
        książki dla dzieci były dobrem ściśle reglamentowanym i obie z siostrą mogły
        czytać po pół godzinki co kilka dni, gdyż książki źle działały wg. ówczesnej
        nauki pedagogicznej na "spokojność" i intelekt(!!tak, tak!!) dzieci;-)
        • mpalasz Re: komentarz tesciowej na temat ksiazek 13.07.06, 17:23
          Ratunku.
          Idę na emeryturę.. :):)
          • verdana Re: komentarz tesciowej na temat ksiazek 13.07.06, 17:48
            A! Własnie!
            przypomnialam sobie jeszcze, ze czytanie dziecku książek powodowało, że nie
            umiało ono skupić na niczym uwagi (za dużo wrażeń)i potem miało poważne klopoty
            w szkole. Nie przypomina Wam to czeoś?
            Ja dlatego jestem sceptyczna wobec kolejnych nowych doniesień, jak TV,
            komputer, muzyka mlodzieżowa i co tam jeszcze będzie czynią dziecku krzywdę.
            Umiar we wszystkim - to chyba jest OK.
            • nchyb Re: komentarz tesciowej na temat ksiazek 13.07.06, 17:54
              > w szkole. Nie przypomina Wam to czeoś?
              > Ja dlatego jestem sceptyczna wobec kolejnych nowych doniesień, jak TV,
              > komputer, muzyka mlodzieżowa i co tam jeszcze będzie czynią dziecku krzywdę.
              a ja przypominam sobie panią Małgorzatę (w polskim tłumaczeniu) Linde, która
              coś podobnego mówiła o katalogach, które dawała do przejrzenia dziecku Diana
              Barry. Zdaniem p. Małgorzaty takie katalogi tez wiele złego czyniły :-)
      • i2h2 Re: komentarz tesciowej na temat ksiazek 13.07.06, 22:35
        Kurczę, to moi Dziadkowie wywrotowi byli :-)) No i chwała im za to !
        A jeśli chodzi o temat wątku - teściową radziłabym się nie przejmować, sprawdź
        tylko proporcje obu języków na półkach z dziecięcą lekturą. Może w "nadmiarze"
        polskiego pies pogrzebany;-)
        • nchyb Re: komentarz tesciowej na temat ksiazek 13.07.06, 23:14
          > Kurczę, to moi Dziadkowie wywrotowi byli :-)) Moi też...
          Ale z opowieści mamy wiem.Początek (późny) dwudziestego wieku, dziadek w
          okolicach sielskich anielskich żył, jako jedyny z okolicy gazety
          prenumerował... Dziwem dla sąsiadów był A potem tuż po wojnie, mojej mamie i
          jej bratu książki nie tylko pozwalał czytać, ale również im je kupował i
          przywoził z wojazy. To dopiero dla wielu okolicznych było dziwowisko...
      • ewamamaolka3 Re: komentarz tesciowej na temat ksiazek 14.07.06, 03:00
        verdana napisała:

        > Prawidłowo.
        > Po 45 latach pracy - czyli zaczynała pracę w latach 50-tych. Wtedy jeszcze
        > panowało przekonanie wsrod psychologów i pedagogów (tak pouczały niemal
        > wszystkie poradniki przed wojna i wiele późniejszych), że małemu dziecku nie
        > należy czytać, najwyżej czasami jedną książeczkę, a najlepiej wcale.
        Wlasnie to uslyszalam od tesciowej, gdy poprosilam o wyjasnienie.
Pełna wersja