Jak przekonać dziwięciolatka...

02.10.06, 15:48
Jak przekonać dziewięciolatka do s a m o d z i e l n e g o czytania
książek? Pomóżcie, proszę, bo już tracę nadzieję :-( Przeczytaliśmy całe
mnóstwo książek, klasykę dziecięcą ma w jednym palcu. Antek zawsze uwielbiał,
kiedy mu wieczorami czytałam na głos - i tak jest do dziś. Sam nie chce
czytać za żadne skarby. Owszem, podczyta to i owo, głównie gazetki - komiksy
(połyka w 5 sekund)i co poniektóre książki (np. całą serię "Magicznych
domków" i "Kroniki Spiderwick", p r a w i e całego nowego Mikołajka). No
właśnie, prawie całego... Nie chce i już. I z utęsknieniem czeka na wieczór,
kiedy siądę obok niego na łóżku, zapalę nocną lampkę i zacznę czytać. A on
może słuchać i słuchać, bez końca. No i co z tym fantem zrobić? Kaśka.
    • iwoniaw Może nie z czytaniem problem 02.10.06, 18:56
      tylko on po prostu lubi te wieczory wspólnie spędzane w taki właśnie sposób?
      • verdana Re: Może nie z czytaniem problem 02.10.06, 19:25
        Co robic? Nic.
        Czytac dalej. Dziecko czta przeciez samo także. Ale lubi, jak jemu sie czyta.
        Ja swojemu niespełna 12-latkowi, który czyta bardzo duzo, tez jeszcze czytam
        czasem na głos. Te ksiązki, ktorych nie może jeszcze czytać samodzielnie, bez
        stosownych objasnień.
        Teraz jestesmy na etapie "Mistrza i Małgorzaty".
    • i2h2 Re: Jak przekonać dziwięciolatka... 02.10.06, 21:24
      Podpisuję się pod tym, co dziewczyny "rozpoznały";-)
      Poza tym - może zapisz go do biblioteki miejskiej/dzielnicowej (o ile jeszcze
      nie ma karty, oczywiście).
      Odkładaniem książek w trakcie czytania też bym się specjalnie nie przejmowała -
      zdarza mi się czegoś nie dokończyć z bardzo różnych powodów. Dziecko też ma to
      prawo (ale potem wraca do tego, czasem nawet po kilku miesiącach).
    • kasiamaga Re: Jak przekonać dziwięciolatka... 03.10.06, 14:14
      Do biblioteki jest zapisany od czasów przedszkolnych. To wspaniała, wielka
      wojewódzka biblioteka z bogatym, miłym działem dla dzieci. Ale on woli książki
      nowe, pachnące farbą drukarską. Co do wspólnych wieczorów - ja też je bardzo
      lubię i rozumiem, że tu chodzi nie tylko o sam fakt czytania. Jednak... dziwi
      mnie, dlaczego - jeśli tak bardzo wciąga go czytana na głos książka - nie
      sięgnie po nią po prostu sam od siebie, ot tak, dla własnej przyjemności, tylko
      czeka aż k t o ś da się ubłagać, ktokolwiek: babcia, opiekunka, tata, ja i
      poczyta jeszcze kawałek, jeszcze i jeszcze. Może macie rację, żeby poczekać,
      ale trochę już nie mam siły. Tak chciałabym, żeby już czytał sam... A może za
      bardzo chcę? Może po prostu przesadzam? Sama już nie wiem... Na razie chyba
      uzbroję się w cierpliwość i będę czekać, czytając wieczorami. Pozdrawiam
      serdecznie wszystkich czytających, Kaśka
      • marian_na48 Re: Jak przekonać dziwięciolatka... 03.10.06, 14:57
        A czy Antek lubi czytac na glos? Można zastosowac chwyt "poczytaj, mi syneczku,
        tak to lubię"
    • judytak Re: Jak przekonać dziwięciolatka... 05.10.06, 15:24
      kasiamaga napisała:

      > A on
      > może słuchać i słuchać, bez końca. No i co z tym fantem zrobić?

      powiedzieć, że "mam X minut, to ci poczytam, potem, jak chcesz, możesz jeszcze
      poczytać sobie do godz. Y, a jak nie, to gasisz światło i idziesz spać"

      i sprawa załatwiona ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • kasiamaga Re: Jak przekonać dziwięciolatka... 10.10.06, 14:52
      Próbowaliśmy już wszystkich chwytów - i na razie nic. Książki, które czyta się
      na głos to zupełnie co innego, książki, które czyta się samemu - to co innego.
      Tylko trudno mi trafić na te, które okażą się wystarczająco dobre do czytania
      samemu. Ale właśnie wpadł mi do głowy super pomysł (właśnie dzięki nowemu
      tematowi na forum) - komiksy! To powinno zadziałać. A od dwóch dni iskierka
      nadziei - Antek zamyka się w garderobie i czyta "Spiderwick. Przewodnik
      terenowy Artura". Kupił za własne pieniądze. W kolejce czeka "Egiptologia", też
      zakupiona za własne zaskórniaki (jeszcze z komunii!!!). Okrągła sumka prawie
      100 zł. Kto to widział, zeby książki dla dzieci t y l e kosztowały?! Którą
      bibliotekę na to stać? Dzięki za wszystkie dobre rady, mam nadzieję, ze jakoś
      nam pójdzie :-) Kaśka
      • i2h2 Re: Jak przekonać dziwięciolatka... 10.10.06, 20:53
        Będziemy trzymać kciuki :-)
    • m_sl Re: Jak przekonać dziwięciolatka... 13.10.06, 18:14
      Ja mam identyczne. Wieczorem wspólnie czytamy Mikołajka, Mateuszka i morze
      innych książek - ale do samodzielnego trudno syna namówić.
      ALE - rok temu gdy na ekrany wchodziła kolejna część Harry Pottera odmówiłam
      czytania tej właśnie książki i zapowiedziałam, że nie pójdziemy na film póki
      nie przeczyta książki. Sama też ją przeczytałam i przy rozmowach dyskretnie
      sprawdzałam czy rozumie co czyta. I okazało się, że z czytaniem samodzielnym
      nie ma problemu. Książkę przeczytał w czasie ferii. Oznacza to, że możliwości
      są, tylko motywacji brakuje...
    • gamblerka Re: Jak przekonać dziwięciolatka... 14.10.06, 14:39
      ciesz się, że tak to lubi:) Fajnie jest mieć taki kontakt:) Znam takich, co
      się odganiają i od książek i od czytania przez kogoś..., a szkoda! Ale czytałam
      już w dalszych Twoich postach, że idzie coraz lepiej!
    • i2h2 Re: Jak przekonać dziwięciolatka... 20.10.06, 13:26
      Mam dziś głupawkę, poniżej dowód :-)
      Dziewięciolatkowi, zwłaszcza takiemu, który zaczyna wchodzić w okres negowania
      autorytetów, należy stanowczo zabronić samodzielnego czytania. Przy
      odpowiedniej argumentacji zacznie czytywać ukradkiem, w dodatku szybko, żeby
      nikt nie zauważył ;-))))
      Pozdrawiam
      • gamblerka Re: Jak przekonać dziwięciolatka... 20.10.06, 14:45
        Jeżu kolczasty... i2h2 chyba zna moją Mamę...;))) Albo to telepatia...;)
        • matyldazalogowana Re: Jak przekonać dziwięciolatka... 25.10.06, 19:01
          mój Dziewięciolatek do lipca połykał TYLKO komiksy!W niestrawnych ilościach,
          nawet wciągnął w to 12letniego brata (dyslektyka), który zaczął czytać chyba
          tylko z zazdrości i braterskiej pazerności - tej zasługi nie zapomnę mu do końca
          życia! Na komiksy szło całe kieszonkowe i skarbonkowe, aż trzeba było nałożyć
          szlaban.

          Nie pozwoliłam, by obejrzał Pottera, bo po "lżejszych numerach" krzyczy w nocy
          (a starszy widział), więc w jakiś lipcowy dzień przytachał od sąsiadów książkę i
          w tydzień był z nią gotowy. Teraz leci już chyba z piątym tomem, jednocześnie
          czytając Księgę dżungli (u babci) i komiksy giganty (przeważnie po 2x).

          Dwa tygodnie temu zaczęłam wieczorem czytać obojgu Wyspę skarbów Stevensona,
          (duże wydanie, bajeczne ilustracje, duże litery)po jednym rozdziale przerwałam w
          ciekawym momencie i tak się zdażyło, że nie mogłam do tego wrócić przez
          najbliższe wieczory. Starszy nie wytrzymał i zaczął sam podczytywać, w tajemnicy
          przed nami, bo taki był ciekawy!!! no i w tajemnicy przeczytał całą!

          Konkluzja: nie trać wiary, może to jeszcze nie jego chwila, ja już też wątpiłam!
          A teraz jestem WNIEBOWZIĘTA, i jak cicho w pokoju dziecinnym ;-D Pozdrawiam
          • matyldazalogowana Re: Jak przekonać dziwięciolatka... 25.10.06, 19:04
            oczywiście: ZDARZYŁO (pisząc na klawiaturze robię byki, odręcznie raczej nie,
            też tak macie? może też jestem dysort.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja