verdana
16.10.06, 20:03
Mój niespełna 12-latek czyta lekturę. "Tajemnicza wyprawa Tomka". Po raz
pierwszy w życiu muszę namawiać go do czytania, i to wbrew temu, co naprawdę
czuję. Syn musiał przerwać czytanie "Szóstej klepki" , ktora szalenie mu sie
podobała (i moim zdaniem jest lepsza książką), a "Tomka" zmęczyć jakoś nie
może. Czyta już chyba czwarty czy piąty dzien - a zwykle taka ksiązka zajmuje
mu góra dwa dni.
Zastanawiam się, jaki jest sens czytania niezbyt wartosciowej książki, w
dodatku nie pierwszej z cyklu (a wiec bez przerwy przychodzi z pytaniami "Kto
jest kto"). W perspektywie "Dziecko piatku" Musierowicz - kolejna ksiązka,
ktorej nie da się zrozumieć, nie znajac wcześniejszych.
Rozumiem, gdyby "męczył" klasyke, ktora kazdy człowiek znać powinien. Ale to?
Czy dzieci w podstawowce nie powinny miec jakiegoś wyboru pomiędzy lekturami?
Świetna szkoła zniechęcania do czytania.