O co chodzi z tym kotkiem?

04.01.07, 09:53
W wywiadzie z Wilkoniem (link wkleiłam do wątku o wystawie) znalazłam zdanie:

"Moja pierwsza książka w Naszej Księgarni nosiła tytuł „O kotku, który szukał
czarnego mleka” i była pierwszą książką „rozmalowaną” w całości."

Tak się złożyło, że chwilę wcześniej kupiłam tę książkę na Allegro.
aukcja.onet.pl/show_item.php?item=149492214
Niecierpliwie czekałam więc, aż ją dostanę. Tymczasem ilustratorem okazała
się... Hanna Krajnik. Czy to jakieś inne wydanie? Czy też może artystyczny
pseudonim?
    • i2h2 Re: O co chodzi z tym kotkiem? 04.01.07, 10:01
      Za młodą kupiłaś ;-)
      Wilkoń ilustrował pierwsze wydanie - z 1959 roku.
      • domil Re: O co chodzi z tym kotkiem? 04.01.07, 10:12
        No to dlaczego w metryczce jest informacja, ze jest to pierwsze wydanie???
        • i2h2 Re: O co chodzi z tym kotkiem? 04.01.07, 10:28
          Bo to jest pierwsze wydanie - z ilustracjami tej pani ;-)
          A poważnie to pojęcia nie mam. Może w moim żarcie tkwi ziarenko prawdy i
          faktycznie się tak numeruje.
          • domil Re: O co chodzi z tym kotkiem? 04.01.07, 11:07
            Pewnie rzeczywiście tak jest... W międzyczasie znalazłam jeszcze jedno
            wydanie "Kotka", też z NK, z ilustracjami jeszcze innej pani.
            A tak swoją drogą - czy to nie trochę dziwne? Jedno wydawnictwo, ten sam kotek,
            a taka mnogość ilustratorów.
            aukcja.onet.pl/show_item.php?item=138738828
            • i2h2 Re: O co chodzi z tym kotkiem? 04.01.07, 11:10
              A ja szukając tego Wilkonia znalazłam też Bechlerowej, ale kotka, co mlekiem
              częstował, a nie szukał ;-)
              Później postaram się podać dokładny tytuł.
              Kotki są słodkie i może ich być dużo, ja każdy nadmiar przyjmę ;-)))
              • domil Re: O co chodzi z tym kotkiem? 04.01.07, 11:14
                Ja również, bo mój 3-latek od dłuższego czasu twierdzi, że jest kotkiem.
                Chyba zacznę przetrząsać kotkowe wątki.

                Jeszcze tylko pochwalę się innym kotem kupionym ostatnio:
                aukcja.onet.pl/show_item.php?item=146920361
                • abepe Re: O co chodzi z tym kotkiem? 04.01.07, 11:20
                  Hehe, nie znałyście mojej kotki, o wdzięczyny imieniu Fasolka. Ważyło toto z 4
                  kg i wyglądało na kociaczka a było postrachem połowy rodziny (tzn. poza moją
                  ścisłą). Słodkie bywało:)) Miało nawet taki zwyczaj, że okresie rui toczyło
                  walki z chętnymi kocurami. Jeden stracił sporo sierści na naszym tarasie:)) Była
                  bardzo chora, nie mogła chodzić a trzymała się nieźle. Mój mąż twierdzi, że
                  nienawiść ją trzymała przy życiu:)) Ale takiej ilości zdjęć, ile miała Fasolka
                  to chyba żaden kot na świecie nie miał (to byłoprzed cyfrówkowymi czasami:))
                • abepe Re: O co chodzi z tym kotkiem? 04.01.07, 11:22
                  domil napisała:

                  > Ja również, bo mój 3-latek od dłuższego czasu twierdzi, że jest kotkiem.
                  > Chyba zacznę przetrząsać kotkowe wątki.
                  >

                  A mój twierdzi, że jest pierożkiem i każe się gryźć w uszko. Dobrze, ze już nie
                  jest tyranosaurusem rexem, który nie wymarł:))
                  • steffa Re: O co chodzi z tym kotkiem? 04.01.07, 23:28
                    Ech koty... tylko w książkach mi pozostały (niedawno odkryta alergia)... A mój
                    4-latek jest psem i przez pół godziny potrafi aportować gumowego krokodyla.
                    Chyba pójdę do psychologa..... ;)
                    • i2h2 Re: O co chodzi z tym kotkiem? 05.01.07, 10:15
                      steffa napisała:
                      > A mój 4-latek jest psem i przez pół godziny potrafi aportować gumowego
                      >krokodyla.
                      > Chyba pójdę do psychologa..... ;)
                      Z krokodylem, rzecz jasna ;-)
                    • abepe Re: O co chodzi z tym kotkiem? 05.01.07, 11:26
                      steffa napisała:

                      > Ech koty... tylko w książkach mi pozostały (niedawno odkryta alergia)... A mój
                      > 4-latek jest psem i przez pół godziny potrafi aportować gumowego krokodyla.
                      > Chyba pójdę do psychologa..... ;)

                      Polecam kogoś o orientacji psychoanalitycznej. Niezaspokojone popędy fazy
                      oralnej (o ile aportuje w psim pysku:))??
                  • domil Re: O co chodzi z tym kotkiem? 11.01.07, 07:43
                    abepe napisała:

                    > A mój twierdzi, że jest pierożkiem i każe się gryźć w uszko.

                    Cy to pod wpływem lektury? (Pyza mi się skojarzyła :)
                    • abepe Re: O co chodzi z tym kotkiem? 11.01.07, 09:54
                      domil napisała:

                      > abepe napisała:
                      >
                      > > A mój twierdzi, że jest pierożkiem i każe się gryźć w uszko.
                      >
                      > Cy to pod wpływem lektury? (Pyza mi się skojarzyła :)


                      Pod wpływem Bożego Narodzenia:)) -pierogów i uszek (Grześ był tak głodny przed
                      kolacją wigilijną, że spożył wszystkie swoje uszka oraz dobrał się do
                      ojcowskich, między kęsami odpowiadając na życzenia i łamiąc się opłatkiem:))
                • i2h2 Re: O co chodzi z tym kotkiem? 05.01.07, 19:45
                  Na półce leży zwinięty w rulon plakat z kotem Wilkonia (i z podpisem ;-)).
                  Czeka na rozebranie choinki, bo antyrama już kupiona.
                  • abepe Re: O co chodzi z tym kotkiem? 06.01.07, 19:10
                    i2h2 napisała:

                    > Na półce leży zwinięty w rulon plakat z kotem Wilkonia (i z podpisem ;-)).

                    Wiele kotów Wilkonia jest w "Była sobie Ruda" dwóch panów Wilkoniów.
                    Czytałyście? Ja miałam mieszane uczucia co do psychologicznej prawdy.
                    Zastrzeżenia tylko do treści, ilustracje pełne czarnych kotów (i jednej Rudej,
                    oczywiście).

                    > Czeka na rozebranie choinki, bo antyrama już kupiona.

                    Nasza choinka zasłania regały z moimi książkami oraz utrudnia dostęp do mojego
                    komputera (mam trudno, bo szuflada na klawiaturę musi być ode mnie odsunięta na
                    odległość brzucha - 25 tydzień), więc teraz siedzę na rogu a klawiatura na
                    biurku:)) Ale szkoda ją rozbierać, na razie jest przywiązana do mojego biurka z
                    jednej i mężowskiego z drugiej strony (raz już ją przewróciłam). Chociaż,
                    wczoraj trójka dzieciaków dobrała się do wiszących na niej pierniczków
                    (zeszłorocznych:).Może lepiej ją sprzątnąć, zanim one dobiorą się do bombek:))
Pełna wersja