szkolna biblioteka

29.01.07, 10:07
Czy możecie napisać coś pozytywnego o szkolnych bibliotekach
Waszych dzieci? Jak działają? Jak promują czytelnictwo? Czy
dzieci lubią z nich wypożyczać?
Mam negatywne spostrzeżenia... Ale może coś się da zrobić, aby
biblioteki szkolne dobrze funkcjonowały.

A może takie, jakie są, są wystarczające?

ps. Nie zależy mi na tym, aby moje dzieci korzystały z biblioteki szkolnej.
Zapisane są w miejskiej. Może właśnie dlatego zniechęciły się do
szkolnej, bo mają inne doświadczenia biblioteczne?
    • kasiamaga Re: szkolna biblioteka 29.01.07, 10:28
      Niestety, o naszej bibliotece nie napiszę NIC dobrego. A że jest to już druga z
      kolei biblioteka szkolna (zmieniliśmy szkołę w związku z przeprowadzką)
      zaczynam podejrzewać, że tak jawi się obraz bibliotek szkolnych W OGÓLE :-(
      Smutne miejsca ze smutnymi paniami (czyżby siedziały tam za karę?) i smutnymi,
      szarymi książkami. Książki tragiczne - brudne, zniszczone, wszystkie w takich
      samych beznadziejnych oprawach - nijakie. Spis lektur - tragiczny!!!! (to
      osobny temat). Zero inicjatywy. Po prostu KOSZMAR. Brrr. Nie dziwię się moim
      dzieciom, że biblioteki nienawidzą. A szkoda. Pozdrawiam, Kaśka
      • nchyb Re: szkolna biblioteka 29.01.07, 11:57
        Moi synowie mają spory księgozbiór domow, należą do dwóch bibliotek dziecięcych
        miejskich, w planach w związku z przeprowadzką również trzecia. Na okres
        wakacji jeżdżą do babci na drugi koniec Polski, tam też są w dziecinnej
        bibliotece zapisani. Dobrze zaopatrzona biblioteka to dla nich oczywistość,
        szczególnie, że mamy w nich znajomości i owości nam się często trafiają.

        No i jeszcze starszy syn należy do szkolnej biblioteki... W pierwszych klasach
        przynosił nagrody za czytelnictwo, od 4, 5 już nie. I to nie oznacza, żemniej
        czyta, bo jest przeciwnie. Czyta zdecydowanie więcej. Ale ze szkolnej bibioteki
        bardzo rzadko wypoycza. Dlczego? Bo większość beletrystyki ze szkolnej
        biblioteki przeczytał. Z nowości więce ma w dou na półkach niż jest w szkole. A
        starocie, no cóż, szkolne bibliotekarki jaoś nie potrafią przekazać co jest
        ciekawego i w sumie z opowieści syna wynika, że bardziej wypożyczają lektury i
        podsuwają słowniki i encyklopedie, niż zacęcają do czytania...

        Mój sy nie tk ostro podchdzi, jak Kasimaga... Nie nienawidzi. Ale jest oboętny,
        tam niewiele jest dla niego, więc nie odczuwa potrzeby... Czy szkoda? Chyba
        nie, książek u nas w bród, bblioteki okoliczne stoją przed nami otworem, a
        dostęp do owości w nich mamy dorby, czyli w sumie szkolne nie są mu niezbędne...
        • verdana Re: szkolna biblioteka 29.01.07, 15:05
          Biblioteka jest marna, ma niemal wyłącznie lektury, a czytelnictwo promuje na
          zasadzie nagradzania ilosci wypozyczeń.
          Ale ma jedna pozytywna rzecz - czytelnię, w ktorej jest sporo czasopism,
          komiksów i w ktorej dziecko może spokojnie spedzić czas, gdy np. zwolnilo sie z
          w-f, albo ma dosyć halasu w swietlicy. Moj syn spedził w bibliotece ostatnia
          dyskoteke i bardzo to sobie chwalił.
          • mama_kasia Re: szkolna biblioteka 29.01.07, 15:57
            A to tak jak nasza: czytelnia i nagradzanie wypożyczeń.
    • kasiamaga Re: szkolna biblioteka 29.01.07, 15:11
      Myślę że w bibliotece szkolnej chodzi o cokolwiek więcej, niż o sam tylko
      księgozbiór. Przynajmniej powinno... U nas w domu książek dostatek również,
      jest w czym przebierać. Poza tym ja lubię kupować moim dzieciom książki i
      patrzeć, jak się z tego cieszą. Biblioteka w szkole (zwłaszcza w podstawowej!)
      to powinno być takie miejsce, gdzie przyjdą chętnie i ci, którzy mają mnóstwo
      książek w domu, i ci, których można dopiero "zarazić" bakcylem czytania.
      Miejscem, gdzie miło spędza się czas. To na pewno bardzo trudne, ale od czego
      pasja i zapał pań bibliotekarek (tego najczęściej, niestety, brakuje). Do
      niedawna takimi smętnymi przechowalniami dzieci były w podstawówkach świetlice.
      Teraz to się niesamowicie zmieniło! W nowej szkole dzieci na świetlicy mają
      mnóstwo fajnych zajęć, choć warunki średnie. Paniom się jednak bardzo chce coś
      zrobić i działają aż miło! Biblioteka jest odrażająca. Bez klimatu. Bez
      radości. Bez inicjatywy. Bez uśmiechu. A przecież tyle można by zrobić! I to
      właśnie jest mój główny zarzut pod adresem biblioteki w szkole moich dzieci (w
      poprzedniej szkole było podobnie). Pozdrawiam, Kaśka
    • i2h2 Re: szkolna biblioteka 01.02.07, 21:25
      mama_kasia napisała:
      > Czy możecie napisać coś pozytywnego o szkolnych bibliotekach
      > Waszych dzieci? Jak działają? Jak promują czytelnictwo? Czy
      > dzieci lubią z nich wypożyczać?

      Nie da się :-( Brak wystarczającej ilości egzemplarzy lektur obowiązkowych i
      ciągłe na to narzekanie... Młody woli naszą rejonową - zawsze z niej coś
      ciekawego przyniesie (ostatnio chodzi już sam), pogada sobie z paniami i panem
      bibliotekarzami ;-)
    • mama_kasia Re: szkolna biblioteka 02.02.07, 09:47
      Wczoraj w szkole moich dzieci na tablicy ogłoszeń widziałam
      wykaz czytelnictwa, podany klasami. W klasie mojego syna (V)
      kilka wypożyczeń w miesiącu, u córki (I) - 56 w grudniu.
      Maluchy jeszcze wypożyczają. Starsze nie. A zauważcie, że to się
      nazywa wykaz czytelnictwa, a jest wykazem wypożyczeń, bo te
      dzieciaki czytają, tyle że z innego miejsca mają ksiażki.

      Zastanawiam się jeszcze, czy jeżeli dzieci nie mają kontaktu z książkami
      poprzez rodziców, czy inne bliskie osoby, czy szkolna biblioteka
      jest w stanie zainteresować je czytaniem?
      Widzę, że ta nasza szkolna się stara. Mają nową bibliotekarkę, zaangażowaną.
      Organizuje konkursy, np. czytania (przy czym wybór książek taki sobie,
      m.in. "Oto jest Kasia" i parę innych lekturowych tytułów, ale była
      też Strzałkowska, trzeba przyznać :-). Jest też konkurs o Mikołajku.
      Stara się, widzę, że się stara, ale to ciągle tkwi w jakiś starych
      ramach. Tak, jakby "wykazywanie się" było istotną częścią jej
      pracy :(

      W dalszym ciągu szukam pozytywnych wrażeń ze szkolnych bibliotek :-)
Pełna wersja