"Ten obcy" jako lektura

21.02.07, 13:15
Moje nieszczęsne dziecko ma przeczytać lekturę "Ten obcy". I okazuje się, ze
jest to dzieło, przynajmniej dla mego syna - kompletnie niestrawne. Między
innymi z powodu... braku przypisów. Jest to powieść realistyczna, sprawiająca
wrażenie, ze dzieje się tu i teraz, podczas gdy realia tak się przez te
kilkadziesiąt lat zmieniły, że są po prostu niezrozumiałe. Nie mówiąc już o
języku młodziezowym . Wyrazenia "do luftu" używała moja babcia.
Proszę o podjęcie gremialnego wniosku forumowiczów - aby tego typu książki
albo wyrzucać z lektury, albo - gdy są cenne, opatrzyć wstępem i przypisami.
A nie udawać, ze jest to nadal powieść współczesna.
No i pytanie - mam zmuszać syna do przeczytania, czy odpuscić. Co każę mu
czytać "Tego obcego" to zastaję go z inną, nie ukrywam - znacznie ciekawszą
książką. Zawsze zmuszałam do lektury, ale tu nawet córka, zapalona
polonistka, stanęła w jego obronie.
    • i2h2 Re: "Ten obcy" jako lektura 21.02.07, 13:24
      Chyba bym spróbowała z nim razem czytać w tym wypadku.
      Przypisy dobra rzecz, jestem za, tylko jak tu wypośrodkować, żeby coś
      wyjaśniały, a jednocześnie żeby się z nich druga ksiażka nie zrobiła - sama
      wiesz, że osiemdziesiąt stron więcej w lekturze optycznie przygnębia ;-)
    • andaba Re: "Ten obcy" jako lektura 21.02.07, 13:25
      No nie wiem, jeżeli ogólnie lubi czytać, to może niech przemęczy?
      Jak pamiętam była to książka, którą przeczytałam chętnie i z przyjemnością, co nie o wszystkich lekturach mogę powiedzieć. Nie pamiętam co tam było takiego nierealnego na dziesiejsze czasy.

      A teraz na marginesie tego wątku zadam pytanie, które mnie nurtuje od dawna - dlaczego dla nas nie były niestrawne realia przedwojenne, zaczytywałyśmy się Burnett, LM Motgomery, Dąbrowską, Boguszewską i książkami innych autorów, których nie pomnę, a dla "dziesiejszej młodzieży" wszystko jest nierealne? Czy prez ostatnie dwadzieścia-trzydzieści lat zmieniło się więcej, niż wcześniej przez sto?
      • verdana Re: "Ten obcy" jako lektura 21.02.07, 13:36
        Bo czytając książki autorów "dawnych" młody człowiek jest nastawiony na to, ze
        realia są inne, język inny i że "za przeproszeniem" nie wstyd zapytać o coś. My
        cztając książki przedwojenne byłyśmy od razu na tą "przedwojenność" nastawione.
        Podobnie mój syn nic nie ma przeciw "Ani z Zielonego Wzgórza" (chociaż ostatnio
        na zajęciach, gdy nauczycielka spytała "Czy jakaś dziewcznka czytała "Anię" ,
        na wszelki wypadek siedział cicho), "Małej księżniczce" itd. Dziecko zazwyczaj
        nie patrzy na rok pierwszego wydania i dostając współczesną, młodzieżową
        książkę w pewnym momencie łapie się na tym, ze cos się nie zgadza. Tylko, ze
        nie zawsze wie co - a wiec jest to denerwujące w odbiorze.
        Synowi nie zgadzały się realia życia na podwarszawskiej wsi - dzieci chodzace
        boso itd.
        A co do rady, aby czytać razem - no, nie zdzieżę czytania akurat tej książki na
        głos.
        • andaba Re: "Ten obcy" jako lektura 21.02.07, 13:58
          Czyli wszystko co powojenne, to wspólczesne, a jednak zupełnie niewspółczesne?
          Moje dzieci siegając po jakąś starszą książkę są uprzedzane, ze mamusia to w dziecięctwie czytała, więc wiedzą, że realia będą prehistoryczne :)
          Ale pomijając realia, to dzieci wolą jednak te książki pisane "na bieżąco" niż te dawne. Widać gust się zmienił, o czym współcześni pisarze wiedzą.
          • agatka_s Re: "Ten obcy" jako lektura 22.02.07, 12:44
            Nie generalizowalabym...

            Sa dzieci (moje !) ktore lubia ksiazki powstale dawno dawno temu. Ksiazki
            ktore moj syn przeczytal ostatnio: Zabic Drozda, Potop i Ogniem i Mieczem, W
            Pustyni i Puszczy, Faraon, Tajemniczy Opiekun (choc ta akurat to troche w
            desperacji bo jak bylismy na nartach to w koncu mial do wyboru to lub Samotnosc
            w sieci...). uwielbia calego Makuszynskiego, Ozogowska (nie taka "prehistoria"
            ale jednak...).

            Tylko ze w tym samym czasie czyta tez i inne ksiazki np wczoraj pochlonal
            Kamienie na Szaniec (bral sie za nie dosyc dlugo, a potem polknal w godzine) i
            Powstanie 44 Normana Daviesa. Poprosil mnie o wywiad z Wladyslawem
            Bartoszewskim.

            A jednoczesnie zaczytowuje po raz setny Harrego P i niesmiertelna Monstrualna
            Erudycje.

            Tak wiec mysle ze dzieci moga czytac rozne ksiazki.

            Verdano-ja mysle ze musisz poprostu syna przekonac ze niestety czasem trzeba
            zrobic cos co nam sie nie podoba. Przeciez na lekcji omawiajacej lekture moze
            powiedziec dlaczego tej ksiazki nie uwaza za interesujaca. analiza literatury
            to nie musi byc laurka, nawet jesli ta literatura jest szkolna lektura.
            • verdana Re: "Ten obcy" jako lektura 22.02.07, 13:14
              Mój syn nie protestuje, tylko czyta. Uczeń bez przerwy robi rzeczy, których nie
              chce robić. I jak pisałam już pare razy, nie jest tak,z e syn czyta i lubi
              tylko ksiązki współczesne, przeciwnie. Tylko coraz bardziej zastanawiam się po
              co zmuszać dziecko do czytania ksiązki, niezbyt wartościowej, nudnej i w
              dodatku z realiami, ktorych dziecko nie zrozumie. Owszem, treść tak, ale w
              książce obyczajowej wazne jest także środowisko, świat w ktorym bohaterowie się
              obracają. Dziecko, które czyta "aby odwalić lekturę" po prostu to pominie.
              Dziecko dociekliwe zaczyna sie zastanawiać, dlaczego cos mu nie pasuje - i stąd
              widzę potrzebe przypisów, albo wstepu. Albo wyrzucenia nieaktualnych i niezbyt
              cennych powieści z lektury.
              A "Tajemniczy opiekun" to jedna z ulbionych książek całej rodziny, z synami
              włącznie.
              • agatka_s Re: "Ten obcy" jako lektura 22.02.07, 13:49
                Mamy chyba takie same poglady na temat lektur szkolonych....

                Tylko, ze zycie to czasem tez umiejetnosc dostosowywania sie. Tak jak czesto
                radzisz rodzicom, ze lepiej odpuscic w sprawach malo istotnych i nie klocic sie
                z dojrzewajacym nastolatkiem (z czym sie zgadzam !!!), to mysle ze czasem wobec
                instytucji przymusu jaka jest szkola nalezy przyjac te sama zasade. No chyba ze
                jest szansa pogadac z nauczycielem, ktory moze wziac pod uwage Twoje zdanie
                (nasza polonistka np wysluchalaby spokojnie, ale i tak zrobilaby jak uwaza bo
                jest to osoba o bardzo wyrazistej osobowosci (inna rzecz ze tej lektury my
                akurat nie mamy)).

                Ja oczywiscie nie namawiam do konformizmu !!! tylko, ze bycie nonkonformista
                polecam dla okazji prawdziwie istotnych. Nudna lekture trzeba zaliczyc i tyle,
                nawet jak bardzo, bardzo sie nam wszystko jezy...
                • verdana Re: "Ten obcy" jako lektura 22.02.07, 14:37
                  Zawsze byłam "za". najstarszemu nawet kiedyś, za karę za nieodrabianie lekcji
                  kazałam przeczytac lekturę dodatkową "Krzyżaków". Kara nie wypaliła, z trudem
                  wyrywalam mu "karę" z ręki o północy. Tak więc dotychczas nie miałam
                  watpliwosci.
                  Ale teraz zaczynam mieć - zaczynam, bo lektur nie ma juz na egzaminie,
                  obowiązków dziecko ma i tak do cholery i trochę. I jak kazę zostawić książkę
                  lepszą, żeby czytało znacznie gorszą - to zaczynam się zastanawiać, czy to nie
                  po prostu głupota...
                  I powiem tak - gdyby dziecko się stawiało, wrzeszczało "Takiej nudy nie
                  przeczytam, po co mi to!" to może bylabym nieugieta. Ale jak syn świetnie wie,
                  ze trzeba... odkłada z westchnieniem "Mistrza i Malgorzatę" czy "Hornblowera"
                  czy nawet fantasy i bierze "Tego obcego" - to nie widzę tu żadnego elementu
                  wychowawczego...
    • nchyb Re: "Ten obcy" jako lektura 21.02.07, 14:03
      mój syn przeczytał jeszcze we wrześniu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16375&w=48107621&a=48422234
      nie zachwyciło go. A wręćz przeciwnie. Nie te czasy wlaśnie. Jak już w tamtym
      poście pisałam, sposób pisania ak najbardziej niby współczesny, ale już realia
      nie przystające do współczesnych.
      Przeczytał, bo trzeba było, ale z ulgą skończł i nawet nie miał przeyślen
      poksiążce, o których chciałby ze mną porozmawiać. A po większości książek lubi
      je ze mną omawiać...
Pełna wersja