Obrzydliwości w książkach dla dzieci

14.06.07, 01:07
Powiedzcie mi, jaką pełnią funkcję i dlaczego teraz są, a w książkach z mojego
dzieciństwa (niekoniecznie przed II wojną światową) ich nie było? Te wszystkie
gile z nosa, gacie wściekłe czy brudne...Czytam dzieciom "Gofrowe serce" -
wydawca powołuje się na pokrewieństwo z "Dziećmi z Bullerbyn" (dlatego
kupiłam). Tylko, że w "Dzieciach..." szczytem turpizmu były krowie placki, a
tutaj mamy "żarcik" w postaci opryskania wszystkich zgromadzonych włączoną
maszyną do rozrzucania gnoju. I autorka epatuje opisem, jak to wszystko nagle
stało się brązowe...Litości! Czy te wszystkie pikantne szczegóły pełnią jakąś
nieznaną mi funkcję?
Zresztą, wrażliwość w ogóle ewoluuje, żeby nie powiedzieć, zanika. Ja
przeżyłam wstrząs, kiedy w "Atramentowym sercu" przeczytałam opis
zbeszczeszczonego kościoła. Przeżyłam dzieciństwo i wczesną młodość bez takich
literackich "mocnych uderzeń" i czy coś straciłam???
Jaki to ma sens???
Czyli, prościej - PO CO? (jakby nie było, pytanie fundamentalne).










    • alistar1 Re: Obrzydliwości w książkach dla dzieci 14.06.07, 08:03
      IMO obrzydliwości mogą być, byle tylko trzymały jakiś poziom;-}
      • alistar1 Re: Obrzydliwości w książkach dla dzieci 14.06.07, 08:26
        Ojej, za szybko włączyłam "wyślij".

        Przykład do powyższego. Ostatnio przebojem jest u nas historia o "Małym krecie,
        który...". Książeczkę uważam za wartościową, chociaż teoretycznie niezwykle
        obrzydliwą. Sama mam dystans do tychże kwestii, nie traktuję ich ze śmiertelną
        powagą. Ucieszyło mnie, że i dziecko podchwyciło to nieco żartobliwe podejście
        do tematu;-)
        Zgodzę się, że wszystko jest jednak subiektywne, a granica dobrego smaku
        cienka;-) To od nas zależy, na ile jesteśmy w stanie "przymknąć oko".
        I jeszcze anegdotka. Kiedy mąż kupował córce "Kreta" w księgarni, zdumiona
        sprzedawczyni zapytała nagle: "Dla kogo to pan kupuje? Chce pan pewnie zrobić
        komuś kawał???" I omalże się nie przewróciła, gdy mąż wyjaśnił, że nie, że to
        dla trzylatki...
        ;-)))))
        • verdana Re: Obrzydliwości w książkach dla dzieci 14.06.07, 08:34
          Chyba obrzydliwości były - przypominam sobie "Pamiętnik psotnego chłopca" ,
          gdzie mam wrazenie byly dosyć paskudne opisy i trochę innych przedwojennych
          książeczek, choc tytuły wyleciały mi z glowy. Mam raczej wrazenie, że brak
          obrzydliwości w książkach naszego dziecinstwa to efekt polityki wydawniczej
          PRL, a nie tendencji swiatowej literatury dziecięcej.
    • bea-sjf Re: Obrzydliwości w książkach dla dzieci 14.06.07, 08:56
      Po co to dokładnie nie wiem ,ale zauważyłam dziwną specyfikę dziecięcego
      humoru -wystarczy powiedzieć kupa czy siku i już jest śmiech na sali ;)
      Pamiętam ,że 4-letnia Sara rysowała cykl o głupiej wróżce o barwnym imieniu
      Kupa ( wróżki w jej wydaniu były stworzeniami absolutnie wrednymi bowiem
      czatowały na ukochane zaczarowane kucyki - to były czasy :)).
      • wlodekbar Re: Obrzydliwości w książkach dla dzieci 14.06.07, 23:07
        Śmiech, bo to są rzeczy, no, niedozwolone.
    • i2h2 Re: Obrzydliwości w książkach dla dzieci 14.06.07, 09:57
      He he - ja to wcześniej zauważyłam ;-) tyle, że w książkach dla młodzieży:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16375&w=54784357&a=54784357
      Chyba się rzucę w takim razie na "Gofrowe serce" - perwersyjna zachęta Ci
      wyszła ;-)))
      • joanna05 Re: Obrzydliwości w książkach dla dzieci 14.06.07, 22:25
        Ojej, no co Wy, dziewczyny? Kończę właśnie "Gofrowe..." z moim 7-latkiem, pęka
        ze śmiechu i domaga się czytania po 3 rozdziały na raz.
        Zgadza się, gnojówki, rozbitych głów itp. burleskowego humoru jest sporo, ale
        to naprawdę bawi dzieciaki. Książka jest autentycznie b. dowcipna, naszemu
        czytaniu przysłuchuje się zawsze "przypadkiem" mąż i też się podśmiewuje. Może
        i rubaszna, ale nie bardziej niż taki na przykład "Emil ze Smalandii" (z tą
        krwawą kiszką), IMHO.
        • pszczolamaja Re: Obrzydliwości w książkach dla dzieci 14.06.07, 23:44
          No, ja pozostanę odosobniona i trudno. "Gofrowe..." dla mnie do pięt nie dorasta
          książkom Lindgren. Nic na to nie poradzę, prysznic z gnojówki mnie nie bawi, i
          już. Zupełnie nie mój klimat.
          Spotkałam się z opinią (u kogo, ten wie ;-) ), że to epatownie ohydztwem jest
          działaniem obliczonym na zysk - kupowaniem czytelnika. Jest to rodzaj rozrywki,
          który, oczywiście, zyska szeroki poklask, ale w niczym nie zmienia to mojej
          opinii - ohyda pozostaje ohydą.
          Wiem, że "kupa" i "siku" to megaśmieszne słowa dla dzieci na pewnym etapie. Ok,
          ale dla mnie to nie wystarcza, by na nich osnuwać literaturę. Wiem, że dzieci
          lubią dłubać w nosie...itd. Dzieci lubią robić i robią wiele rzeczy mniej czy
          bardziej kontrowersyjnych (każdy z nas zna z dzieciństwa własne wyczyny) i
          naprawdę, nie każde z tych zachowań trzeba opisywać w książkach dla dzieci.
          Inazcej - można, ale PO CO????
          Wiem, wiem - nie po raz pierwszy różnimy się w oczekiwaniach wobec literatury.
          Ja wolę tę wersję, w której jest ona czymś więcej, niż zwierciadłem,
          przechadzającym się po gościńcu. Wolę, by była piękna i dobra. Taka tęsknota za
          wartościami...I wiem, że śmiać można się z gilów, a można też np. z
          wysublimowanego humoru "Pana Mamutki" czy wierszy Chotomskiej (to one
          rozśmieszyły do rozpuku mojego syna).
          Co nie znaczy, że palę na stosie wszystko, w czym pojawia się jakaś
          obrzydliwość. Ale mnie to nie bawi.
          • bea-sjf Re: Obrzydliwości w książkach dla dzieci 15.06.07, 00:17
            Niezupełnieś sama , wszak "co za dużo to niezdrowo" jak mówi mądre przysłowie
            pszczół ;).A teraz kurek z tym co niedozwolone/niesmaczne/niewłaściwe odkręcony
            na maksa , na każdym kroku .Nie znam "Gofrowego..." ,ale przypomniała mi sie
            Lotta stojąca w gnojówce ,znaczy się i Lindgren użyła tego rekwizytu ( o ile
            jednak pamiętam reakcję moich dzieci ,to było to jakieś "błeee" ) .
          • verdana Re: Obrzydliwości w książkach dla dzieci 15.06.07, 22:03
            I tu się, o zaskoczenie!!!, całkowicie z Pszczołą zgodzę.
            Nie mam nic przeciw przerzucaniu się przez dzieci "obrzydliwymi" dowcipami,
            odmienianiem słowa "kupa" w przedszkolu przez wszystkie przypadki i czytania
            osobiście przez dziecko książek, w ktorych roi się od scen obrzydliwych.
            Natomiast czytać na głos tego nie będę. Bo czytając coś takiego faktycznie
            oznajmiam, ze nie jest to w zaden sposób obrzydliwe, przeciwnie - jest sprawą,
            o której można spokojnie mowić w towarzystwie. I że pewnie rzeczy, ktore uwazam
            za niedozwolone inne dzieci robią - i to wcale nie jest źle, tylko bardzo,
            bardzo śmiesznie. I w ten sposób sankcjonuje to, czego sankcjonowac nie chcę.
            Jestem jednak za lekkim przynajmniej moralizatorstwem w książkach dla małych
            dzieci. Dla starszych - już nie.
    • kostruszka Re: Obrzydliwości w książkach dla dzieci 15.06.07, 21:31
      Dla mnie szczytem obrzydliwości były "Bajki dla niegrzecznych dzieci i ich
      troskliwych rodziców". Nie dało sie tego czytać...
      • pszczolamaja Re: Obrzydliwości w książkach dla dzieci 15.06.07, 23:41
        No, to się już nie czuję tak samotnie ;-)))
Pełna wersja