pszczolamaja
14.06.07, 01:07
Powiedzcie mi, jaką pełnią funkcję i dlaczego teraz są, a w książkach z mojego
dzieciństwa (niekoniecznie przed II wojną światową) ich nie było? Te wszystkie
gile z nosa, gacie wściekłe czy brudne...Czytam dzieciom "Gofrowe serce" -
wydawca powołuje się na pokrewieństwo z "Dziećmi z Bullerbyn" (dlatego
kupiłam). Tylko, że w "Dzieciach..." szczytem turpizmu były krowie placki, a
tutaj mamy "żarcik" w postaci opryskania wszystkich zgromadzonych włączoną
maszyną do rozrzucania gnoju. I autorka epatuje opisem, jak to wszystko nagle
stało się brązowe...Litości! Czy te wszystkie pikantne szczegóły pełnią jakąś
nieznaną mi funkcję?
Zresztą, wrażliwość w ogóle ewoluuje, żeby nie powiedzieć, zanika. Ja
przeżyłam wstrząs, kiedy w "Atramentowym sercu" przeczytałam opis
zbeszczeszczonego kościoła. Przeżyłam dzieciństwo i wczesną młodość bez takich
literackich "mocnych uderzeń" i czy coś straciłam???
Jaki to ma sens???
Czyli, prościej - PO CO? (jakby nie było, pytanie fundamentalne).