abepe 23.10.07, 23:49 www.sklep.mamawcentrum.pl/product_info.php?products_id=1648 Właśnie znalazłam. Wzruszyłam się :)) Ilustracje sam P. Reynolds. Nazwisko autorki Alison McGhee tez jakby znajome, hm. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
bea-sjf Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 23.10.07, 23:59 Obejrzałam ją sobie dokładnie -myślę ,że to piękna książka - prezent ,np dla dorastającej córki ;) Odpowiedz Link
lunatica :-) 24.10.07, 00:03 Podlinkuję tylko, bo ledwo na oczy widzę :-) www.alisonmcghee.com/books.html tiny.pl/1vbq tiny.pl/1vbx :-) Odpowiedz Link
i2h2 Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 24.10.07, 00:14 Jiwone Lee pokazywała piękną książkę o relacjach matka-córka od narodzenia aż do dorosłości córki. Poszperam w przyszłym tygodniu w notatkach i postaram się choć tytuł podać. Chyba, że mamalina albo nikkori pamiętają, co to było. Czy aby nie koreańskie? Odpowiedz Link
abepe Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 24.10.07, 00:28 A matka-syn(owie)???????????????????? Odpowiedz Link
uccello Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 24.10.07, 01:35 Najkoreańciejsze było. I piękne. Choć temat taki,że łatwo w jakieś lukrowane sentymenty popaść. P.S. rozśmieszył mnie dopisek przy pierwszym zamieszczonym na tym wątku linku. "Naprawdę polecamy!" Odpowiedz Link
alistar1 Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 24.10.07, 07:34 Mnie najbardziej "uderzyły" ilustracje, nie mogłam ich sobie skojarzyć, ale bea w którymś wcześniejszym wątku naprowadziła mnie na właściwy trop;-) Fajne, subtelne, jak zresztą całość. Odpowiedz Link
joa8 Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 24.10.07, 08:47 fajne w tej książce jest to, że relacja matka-córka jest taka poztywna i pełna mocy. Matka wie, co to smak życia i przekazuje to córce, jest taką matką "bez lęku". a dopisek "naprawdę polecamy" jest, bo... naprawdę ją polecamy :-)) Odpowiedz Link
uccello Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 24.10.07, 13:26 joa8 napisała: > a dopisek "naprawdę polecamy" jest, bo... naprawdę ją polecamy :-)) No ale to troszkę tak brzmi ,że kiedy tylko "polecacie" to już mniej szczerze:) Odpowiedz Link
abepe Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 25.10.07, 19:54 Przeczytałam sobie "Kiedyś" w księgarni. Według mnie dawka ckliwości jest nieprzesadzona, rysunki Reynoldsa odpowiednio skromne. Nam nie kupię, bo może mi się już córeczka nie trafić a chłopcy mogliby się obrazić, że mama ma takie uczucia tylko względem dziewczynki. Ale jako prezent gwiazdkowy dla mojej bratowej??? Miły prezent, prawda? Szkoda, że nie ma wersji chłopięcej:(((((((( Odpowiedz Link
joa8 Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 25.10.07, 20:02 no właśnie, szkoda :-( też zaczynam mieć obsesję poszukiwania godnej naśladowania relacji matka-syn. a, ja sobie pomyślałam, ze to też świetny prezent od mamy dla dorosłej córki, która właśnie została mamą :-) Odpowiedz Link
hophopi Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 03.01.08, 18:17 Podarowałam "Kiedyś" 9-letniej córce na urodziny. Zerknęła na pierwsze dwie strony i spojrzała na mnie z politowaniem: - No co ty mamo, kupiłaś mi książkę dla dzidziusiów?! hehe. Zaleciłam Młodej lekturę do końca; podeszła do niej dopiero po kilku dniach. Po skończeniu przybiegła: - Mamo, poryczałam się! Ja też pochlipałam, co tu kryć. A potem latorośle testowały wrażliwość najrozmaitszych gości - gdy tylko ktoś przekroczył próg naszej chaty, podstawiały mu "Kiedyś" pod nos i kazały czytać. Młody stawał naprzeciw delikwenta i komentował: - Ryczysz już? Jeszcze nie ryczy... Przy którymś gościu "Kiedyś" gdzieś się zapodziało; nie można było przeprowadzić testu. Zdeterminowany Młody wyciągnął więc "Mamę Mu" i z naukowym zaciekawieniem podsunął gościowi, zafrapowany: - Ciekawe, czy się poryczy... Czytaj! :)) Odpowiedz Link
jollala Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 24.10.07, 09:04 Kupiłam, bo zachwyciły mnie ilustracje i ta ich świetlistość, ale byłam przekonana, że raczej tylko dla mnie, bo moje dziewczynki są na nią jeszcze za małe (4,5 i 2,5). Tymczasem od kilku dni to zdecydowanie numer 1. Czytamy kilka razy dziennie (dobrze, że takie niedługie ;), "dokładają" swoje teksty - najwięcej inwencji mają przy wymyślaniu, jaką to smutną wiadomość mogła przeczytać bohaterka ("moze zginęła jej księznickowa suknia?") i wykazały pełne zrozumienie, że chociaż wyjeżdża z domu, to zabrała ze sobą małego misia. Oszczędne i pozbawione szczegółów te ilustracje, a stwarzają mnóstwo możliwości. Piękna książka. Odpowiedz Link
zf71 Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 24.10.07, 09:36 Byłam niesamowicie ciekawa tej książki, rzeczywiście piękna, przeczytałam szybko w księgarni, ilustracje świetne, już miałam kupić, ale ... Pięć miesięcy temu zmarł mój tata i kiedy dochodziłam do końca, czytałam ostatnie strony, serce mi pękło i odłożyłam. Pomyślałam o sobie i mojej córce kiedyś i bardzo smutno mi się zrobiło .... Nie przeczę, książka świetna ale nie dla mnie. Nie dzisiaj ... Zosia Odpowiedz Link
silije.amj Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 08.01.08, 14:43 Wątek odnawiam, bo Julia dostała tę książeczkę na gwiazdkę i jeszcze z wpisem ode mnie na wewnętrznej okładce, napisałam tam: "Moim córkom - Julii i Emilii - z Miłością, bo nie można zatrzymać Czasu". Julia rozpakowywała prezenty od razu przeglądając, więc przeczytała książkę na stojąco, w tłumie gości, popatrzyła na mnie, rzuciła się ścisnąć mnie z całej siły i wybiegła do innego pokoju płakać. O mało też się nie rozkleiłam :-), potem wróciła jeszcze z mokrymi oczami i szepnęła mi do ucha: "Ale następnym razem przeczytam to jak będę już dorosła". Potem książka przechodziła z rąk do rąk między gośćmi i wszyscy patrzyli w inną stronę ;-))). Emilka jeszcze jej nie poznała, bo obawiam się, że przy próbie głośnego czytania polegnę. Swego czasu miałam takie kłopoty z głosem w końcówce "Jeża" Kotowskiej, ale już oswoiłam. Dziękuję Agnieszce AZJ, bo to na jej rozkaz zamówiłam "Kiedyś". Odpowiedz Link
katrio_na Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 10.01.08, 09:27 Przeczytalam w Empiku i malo sie nie poryczalam na oczach tych wszystkich ludzi... Minimalizm doprowadzajacy do lez... Piekna ksiazka. Nie kupilam ja synowi bo jest to ksiazka od matki dla corki. Tak mi sie zal zrobilo, ze nie dostalam jej 5 lat temu jak urodzilam swojego Dorastajacego. Musze nakierowac dyskretnie moja Mame na nia, ona to sie dopiero poryczy... Odpowiedz Link
aniam123 Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 11.01.08, 23:17 ja też dzięki Wam kupiłam ją mojej 8.5 - letniej córeczce. Miała być "pod choinkę", ale nie wytrzymałam i dostała ją wcześniej. Przyszła po chwili - oczywiście "zryczana" - i powiedziała, że to najpiękniejsza książka i najpiękniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostała (też dodałam dedykację). Potem czytała ją jeszcze nie wiem ile razy a teraz stoi na regale jak na wystawie otoczona grupą ulubionych pamiątek. Aha, testowała książkę na najbliższych. Tatuś - "twardziel" - ryczał jak bóbr... Odpowiedz Link
lis_ka Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 18.01.08, 11:46 Mnie również ta książka bardzo wzruszyła. Kupiłam ją z myślą o mojej niespełna 4-letniej córeczce. Chciałabym, żeby była rodzajem pamietnika - na stronach jest dużo miejsca, by pisać od siebie - o wspomnieniach i uczuciach, które towarzyszą macierzynstwu, a jest ich przecież tak wiele. Jak już ją całą zapełnię, to schowam i dam córce, jak będzie dorosła. Jestem zachwycona tlumaczeniem - jest proste, jasne, czytelne i nie ckliwe. Odpowiedz Link
rach_ciach_ciach Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 18.01.08, 21:24 ja też robię coś podobnego; już napisałam dedykację; zamierzam też porobić notatki w środku; moja córeczka dostanie ją jak stanie się dorosła albo zostanie mamą; zobaczymy Odpowiedz Link
utka Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 22.01.08, 10:48 Kupilam przez Beę, uwielbiam ten rodzaj ilustracji, prostote, oszczednosc koloru a jednoczesnie taka niezwykla sugestywnosc. chcialabym ja podarowac coreczkom jak podrosna - schowac ksiazke do kuferkow z pamiatkami i wspominkami z dziecinstwa, no ale chyba bede musiala kupic druga, zeby kazda miala swoja. Ja niestety albo stety zawsze mam wilgotne oczy, niewazne ile razy bym jej nie czytala. Odpowiedz Link
alistar1 Re: "Kiedyś" - o macierzyństwie 11.02.08, 10:22 I my wreszcie mamy ją na półce:-)) Bardzo subtelna, pastelowa kreska, jakby ulotna, a za to pięknie współgrająca z kruchością, ulotnością życia i opowiadanej tu historii, do tego piękny, nie przegadany tekst, no i ściskające za gardło zakończenie, przeciwko któremu jednak buntuje się moja córka. Byłam zaskoczona, jak wiele rozumie, choć nie dopowiedziałam jej tego zakończenia wprost, a tylko za pomocą jednego, książkowego zdania. Odpowiedz Link
lunatica Bardzo 11.02.08, 11:55 chciałam ją kupić... komuś, bo niestety wersji męskiej (jeszcze) nie ma. Chciałam ją kupić koleżance, której córeczka ciężko zachorowała, myślałam, że wyzdrowieje, że właśnie po chorobie będzie to "kiedyś"... Niestety malutka odeszła, a ja na szczęście tej książki nie zdążyłam wysłać, bo matce chybaby serce pękło :'-( Odpowiedz Link
silije.amj Re: Bardzo 11.02.08, 23:31 Lunatica tak mi przykro. I dlatego ta książka nie jest smutna - bo przedstawia taki porządek rzeczy jaki POWINIEN być. Odpowiedz Link