Księgarnia z tradycjami

05.12.07, 13:07
Pewna księgarnia w moim mieście istnieje od 1929 roku. Reklamuje się jako
najlepsza w mieście, sprzedaje oprócz książek skomplikowane akcesoria
malarskie i takie tam Watermany/Pelikany.
Byłam tam dzisiaj szukając książeczki na prezent mikołajkowy dla Młodej (2
lata). Stanęłam oko w oko z lekturami dla podstawówkowiczów, kilkoma twardymi
książeczkami (fakt, że dobrych autorów i z sensownymi obrazkami) i kartonem
kolorowanek. Na moje pytanie, czy nie ma czegoś więcej dla dzieci
odpowiedziano mi, że ... książki dla dzieci nie schodzą - poza twardymi i
tomiszczami baśni.

W małej księgarence, prawie niewidocznej między wielkimi reklamami innych
sklepów trafiłam na "Wiersze dla mojej córeczki / Wiersze dla mojego synka"
Wawiłow i Usenko. Za 22 zł. Twarda oprawa. Cudo-miodzio po prostu.
Ot, księgarnia, założona niedawno (10 lat temu) przez ludzi, którzy zawsze,
jak się do nich wpada, właśnie odkładają jakiś tomik, bo przerwało im się
lekturę ;)

Ot, odkrycie :)
    • lis_ka Re: Księgarnia z tradycjami 07.12.07, 18:00
      Nie jestem księgarzem, ale wydaje mi się, że każdy biznes może być
      udany pod warunkiem włożenia w niego odrobiny serca. A jak się
      wkłada w coś serce, to nie ma siły, żeby nie znalazł się ktoś, kto
      to doceni.
      Trzymałam od początku kciuki za Badeta i dziś, mimo że jest malutki
      i może czasem niewygodny, jeśli jest w nim więcej osób, tam czuję
      się jak w raju. Jest wybór wszystkiego, ambitnych książek, o jakie
      nie podejrzewam np. Empik.
      A przede wszystkim najważniejsze, kto prowadzi taki biznes. Jaki ma
      gust, wyczucie, czy jest zainteresowany tym, co się akurat ukazało.
      W niektórych księgarniach pracują najwyraźniej ludzie przypadkowi.
      • alistar1 Re: Księgarnia z tradycjami 07.12.07, 21:09
        lis_ka napisała:

        > A przede wszystkim najważniejsze, kto prowadzi taki biznes. Jaki
        ma
        > gust, wyczucie, czy jest zainteresowany tym, co się akurat
        ukazało.
        > W niektórych księgarniach pracują najwyraźniej ludzie przypadkowi.

        Zadzwoniłam dziś, jakieś pół godziny przed dziesiątą, do jednego z
        naszych Matrasów, by zapytać o dostępność pewnej książki. Na moje
        zapytanie pani, wielce naburmuszonym głosem, rzuciła: "Pracujemy od
        dziesiątej!!!" i odłożyła słuchawkę:-(((


        • lis_ka Re: Księgarnia z tradycjami 07.12.07, 23:52
          Niestety mam wrażenie, że w Matrasach pracują w większości
          naburmuszone panie.
          • mama_kasia Re: Księgarnia z tradycjami 08.12.07, 15:45
            W moim siedział bardzo fajny Pan :-)
            Kiedyś mówiłam, że nie ma książek Muchomora.
            Sprawdził, powiedział, że nie ma w hurtowniach.
            ...Następnym razem przywitał mnie z radosnym uśmiechem, że
            Muchomor już jest :-)))
    • ash3 Re: Księgarnia z tradycjami 08.12.07, 14:14
      truscaveczka napisała:


      > Ot, księgarnia, założona niedawno (10 lat temu) przez ludzi, którzy zawsze,
      > jak się do nich wpada, właśnie odkładają jakiś tomik, bo przerwało im się
      > lekturę ;)


      No właśnie... Wydaje mi się, że w sieciowej księgarni od razu wyleciałoby się z
      pracy, gdyby szef zauważył, że obsługa czyta (!!! w pracy, ale przecież pod
      kątem pracy i wiedzy dla klientów). Takie mam doświadczenie. To kolejna róznica.
Pełna wersja