truscaveczka
05.12.07, 13:07
Pewna księgarnia w moim mieście istnieje od 1929 roku. Reklamuje się jako
najlepsza w mieście, sprzedaje oprócz książek skomplikowane akcesoria
malarskie i takie tam Watermany/Pelikany.
Byłam tam dzisiaj szukając książeczki na prezent mikołajkowy dla Młodej (2
lata). Stanęłam oko w oko z lekturami dla podstawówkowiczów, kilkoma twardymi
książeczkami (fakt, że dobrych autorów i z sensownymi obrazkami) i kartonem
kolorowanek. Na moje pytanie, czy nie ma czegoś więcej dla dzieci
odpowiedziano mi, że ... książki dla dzieci nie schodzą - poza twardymi i
tomiszczami baśni.
W małej księgarence, prawie niewidocznej między wielkimi reklamami innych
sklepów trafiłam na "Wiersze dla mojej córeczki / Wiersze dla mojego synka"
Wawiłow i Usenko. Za 22 zł. Twarda oprawa. Cudo-miodzio po prostu.
Ot, księgarnia, założona niedawno (10 lat temu) przez ludzi, którzy zawsze,
jak się do nich wpada, właśnie odkładają jakiś tomik, bo przerwało im się
lekturę ;)
Ot, odkrycie :)