Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie

05.01.08, 16:08
Żadna paczka do nas nie przyszła po Świętach. Jakoś dziwnie mi było.
Wczoraj przed 1 w nocy zamówiłam "Pana Toma". Ulżyło;)
    • alistar1 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 05.01.08, 16:39
      Syndrom odstawienia (od wirtualnego koszyka);-)))) Ale słusznie ten
      klin drugim klinem potratowany:-) A Pan Tom- mniam, mniam.
    • zawsze_wolna_nilka Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 05.01.08, 21:40
      Skąd ja to znam? Skołatane nerwy podratowało zalicytowanie na Allegro jakiegoś tytułu...;-)
    • olamaja Klub Anonimowych Książkoholików? 06.01.08, 08:26
      Jak to dobrze, że nie tylko ja mam takie objawy!!! Na skołatane
      nerwy nic tak nie pomaga jak wizyta w księgarni.... wirtualnej lub
      rzeczywistej!
      • alistar1 Re: Klub Anonimowych Książkoholików? 07.01.08, 08:57
        Zapisuję się do tego klubu! Mamy stos do czytania, ledwie patrzę na
        oczy, a już marzą mi się kolejne nabytki. I też mi nieswojo, że
        dopiero się wszytko po świętach tak ospale rozkręca!
        ;-)
    • zf71 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 07.01.08, 13:25
      Jest to zwyczajny - z a k u p o h o l i z m !!!
      Kto go nie ma po świętach?
      • abepe Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 07.01.08, 18:00
        zf71 napisała:

        > Jest to zwyczajny - z a k u p o h o l i z m !!!
        > Kto go nie ma po świętach?

        Nie zgadzam się. Kupuję tylko to, co potrzebne do życia lub
        utrzymania porządku. Nie brakuje mi innych zakupów.
        • zf71 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 07.01.08, 18:43
          Nie chciałam żeby opacznie mnie zrozumiano - ja sama mam to samo i
          nerwowo szukam zapowiedzi nowości, zaglądam tu i tam, i kilka rzeczy
          już w nowym roku wpadło.
          No ale to jednak zakupoholizm, jakaś odmiana zorientowana na jeden
          rodzaj towaru) :)
          • abepe Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 07.01.08, 23:58
            zf71 napisała:

            > Nie chciałam żeby opacznie mnie zrozumiano - ja sama mam to samo i
            > nerwowo szukam zapowiedzi nowości, zaglądam tu i tam, i kilka
            rzeczy
            > już w nowym roku wpadło.
            > No ale to jednak zakupoholizm, jakaś odmiana zorientowana na jeden
            > rodzaj towaru) :)

            No, niby tak. Ale o ile nie mogę pojąć co jest fascynującego w
            kupowaniu pięćdzisiątej torebki, pary butów czy szminki - bo czym
            one się tak naprawdę od siebie różnią - to jednak każda książka jest
            inna:)))))))
            Zastanawiam się, czy zruinowałabym budżet rodzinny dla książek?
            Chyba jeszcze nie:)))
            • zf71 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 08.01.08, 07:59
              Jednak jest spora różnica - buty i torebka starzeje się tak jak
              moda, a szminka? - starzeje jeszcze szybciej niż moda (6-12 m).
              Ja chyba w książkach poszukuję czegoś trwałego, czegoś czym mogę się
              cieszyć latami, do czego sięgam kiedy mam czas, co sprawi mi
              autentyczną radość, pokaże świat widziany przez kogoś innego, i za
              której wybór rozliczam się we własnym sumieniu a nie we wzroku
              zachwytu lub politowania patrzącego na mnie ;)))
              A w moim przypadku jest to zwyczajnie wpojone i zakorzenione od
              bardzo wczesnych lat. Pewnie moja Joasia już ma to bardzo głęboko
              zakorzenione, bo wyjście po bułki w sobotę dla niej jest
              równoznaczne ze wstąpieniem do księgarni, która jest obok piekarni.
              Uwielbiamy nawet tylko wejść, powiedzieć dzień dobry, rzucić okiem
              czy nie ma czegoś wspaniałego i jakoś tak lepiej się czujemy.
              Podobnym rytuałem jest zaglądanie tu kilka razy dziennie.
              No właśnie, ciekawe ile razy dziennie tu zaglądam?
              Zosia
              • abepe Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 08.01.08, 14:13
                zf71 napisała:

                > Jednak jest spora różnica - buty i torebka starzeje się tak jak
                > moda, a szminka? - starzeje jeszcze szybciej niż moda (6-12 m).

                Ah, ja po prostu nie ubieram się modnie, kupuję rzeczy uniwersalne,
                takie na lata. Jak mam coś modnego, to najczęściej dostałam od matki
                mojej niezastąpionej:))
                Właśnie dziś rozmawiałam z bratem o kupowaniu kosmetyków, opowiadał,
                jak wyciągnął żonę do Sephory, żeby sobie dobry krem kupiła. Jak
                usłyszałam o kremie za 45 zł to hmmmm. Cóż, ale może źle robię, za
                20 lat będę pomarszczona i źle ubrana, może moim dzieciom będzie
                wstyd starej matki, zwłaszcza, ze je późno urodziłam.


                wyjście po bułki w sobotę dla niej jest
                > równoznaczne ze wstąpieniem do księgarni, która jest obok
                piekarni.
                > Uwielbiamy nawet tylko wejść, powiedzieć dzień dobry, rzucić okiem
                > czy nie ma czegoś wspaniałego i jakoś tak lepiej się czujemy.
                > Podobnym rytuałem jest zaglądanie tu kilka razy dziennie.
                > No właśnie, ciekawe ile razy dziennie tu zaglądam?

                A wiesz, wczoraj właśnie pomyślałam, że brakuje księgarni w pobliżu,
                żeby sobie czasem wstąpić idąc po młodego do przedszkola.

                -
                • z_agatka Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 10.01.08, 05:40
                  E no, za 20 lat nie będzie miało znaczenia, czy będziemy nosić ciuchy z sezonu
                  2008, czy kilka lat wcześniejszego ;-)
                  A za 45 zł, to ja wolę krem i książkę. Albo i dwie...
        • bea-sjf Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 08.01.08, 12:00
          abepe napisała:
          Kupuję tylko to, co potrzebne do życia lub
          > utrzymania porządku. Nie brakuje mi innych zakupów.

          Gdyby tylko te ksiązki same na półki wracały i się równiutko
          układały - to z porządkiem nie byłoby kłopotu .
          Mój mąż z jakąś taka zakłopotaną ( jednak! ) miną wyciągnął w piątek
          dwie ksiązki "mieliśmy co prawda nie kupować ksiązek w
          styczniu ,ale ..." rzekł był , no właśnie , sporo prezentów
          spodchoinkowych nie przeczytanych jeszcze ,a tu nowe dochodzą .Ja
          się cieszę :) , bo choć z okazji świąt "odhaczyłam" z listy masę
          tytułów koniecznych !,już ! , to przecież ta lista zdaje się nie
          mieć końca ( zważając ,żę są na niej pozycje dla 12-latki ,7- i 4-
          i2- latka ,a i roczniak też swoje prawa ma :)) .

          A z innych zakupów to mi brakuje mebli ,starych ,pięknych - ale to
          plan na przyszłóść ,bo dzieci za bardzo takie skarby niszczą .
          • abepe Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 08.01.08, 14:29
            bea-sjf napisała:

            > abepe napisała:
            > Kupuję tylko to, co potrzebne do życia lub
            > > utrzymania porządku. Nie brakuje mi innych zakupów.
            >
            > Gdyby tylko te ksiązki same na półki wracały i się równiutko
            > układały - to z porządkiem nie byłoby kłopotu .

            Nie o taki rodzaj porządku mi chodziło - myślałm o proszkach i
            płynach różnych:)
            Nieporządek książkowy jest ok:))
            Podobno wczoraj był Dzień Sprzątania Biurka, szkoda, że mąz poza
            domem, może by go ten fakt zmotywował?

            No, ale my jednak mamy na oko 2 razy mniej książek niż Wy:) Ojej,
            były takie lata, gdy się nawet i książek nie kupowało. Może sobie
            odbijam?


            > A z innych zakupów to mi brakuje mebli ,starych ,pięknych - ale to
            > plan na przyszłóść ,bo dzieci za bardzo takie skarby niszczą .

            Przypomniałaś mi, Beatko, że postanowiłam też wydać trochę na
            wystrój nowego mieszkania. Ale chyba nam się należy po kilku latach
            oszczędzania na wszystkim i z okazji radości z nowego:)
            • alistar1 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 08.01.08, 14:59
              abepe napisała:

              > Nieporządek książkowy jest ok:))

              A ja muszę mieć porządek w książkach, oczywiście nie do przesady,
              książek nie numeruję na półkach;-)), ale nic bardziej mnie nie
              złości, niż niemożliwość znalezienia książki.
              • olamaja Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 08.01.08, 22:24
                Ha, ha... mój mąż do tej pory nie układa książek na półkach... Nie wie jak! Mam
                swój system... nawet nie potrafię wytłumaczyć na czym polega bo część układam
                według autorów, część według tematu, nawet wydawnictwa biorę pod uwagę. W sumie
                ogólny "misz-masz". Ale niech ktoś tylko coś zmieni! Zaraz widzę, że coś jest
                nie tak.
                • alistar1 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 09.01.08, 07:23
                  U mnie jedyny system porządkowy, który się sprawdza, to podział na
                  regały;-) O, tu są ksiązki jednego, a tu drugiego. Wystarczy tylko
                  przypomnieć sobie, kto jest właścicielem której książki i połowa
                  roboty ze znalezieniem jej z głowy;-)))
                  • abepe Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 09.01.08, 11:25
                    alistar1 napisała:

                    > U mnie jedyny system porządkowy, który się sprawdza, to podział na
                    > regały;-) O, tu są ksiązki jednego, a tu drugiego. Wystarczy tylko
                    > przypomnieć sobie, kto jest właścicielem której książki i połowa
                    > roboty ze znalezieniem jej z głowy;-)))

                    Mam zamiar wprowadzić taki system, tyle, że to będzie działać do
                    czasu. Jak młodszy podrośnie część książek starszego na pewno zmieni
                    adres:) Tak jak teraz dzidziowe zabawki po starszym.
                    A wyobraź sobie taki system w rodzinie z większą ilością dzieci,
                    gdzie nie jest możliwy podział na książki iksa, igreka, zeta , zieta
                    itd. Większość pewnie jest wspólna:) Albo jak jest mała różnica
                    wieku.

                    Mój mąż ma taki system, że zostawia książki tam, gdzie je czyta,
                    albo z nimi pracuje. Jestem najlepszym tropicielem mężowskich
                    zagubionych książek (zwłaszcza, że jest ich kilka na raz). Ostatnio
                    wygrałam coś za znalezienie "Końca sztuki" (sama je odłożyłam na
                    miejsce, czyli między ksiązki o sztuce, gdy znalazłam je w stosiku
                    Grzesia, jeszcze by ktoś znalazł u dziecka ksiązkę w niedopałkami na
                    okładce:))Tylko co ja wygrałam i czy to dostałam?
                    Najgorsze, że Grześ zaczyna robic to samo, jego ksiązki leżą
                    wszędzie. Nie ma problemu ze sprzątaniem zabawek, robi to sprytnie i
                    szybko, ale książki nie należą do rzeczy do posprzątania:)

                    A wracając do głównego tematu wątku - zasiadłam wczoraj do księgarni
                    NK i wrzuciłam do koszyka książek za 180 zł (połowę
                    stanowią "Portrety Astrid Lindgren", może ktoś mi na urodziny
                    kupi?), teraz mam tydzień na wyrzucanie, szkoda, że nie mają tam
                    przechowalni:(Ale ucieszyłam się, że wznowili "Dzieci z Bullerbyn" z
                    ilustracjami Wikland.
                    Ah, wiecie, bo ja się tak bardzo cieszę z tego, że Grześ chce czytać
                    ksiązki z ciągiem dalszym:))))) I tego tam mają dużo:))
                    No i czas wreszcie kupić te wszystkie "walentynkowe" książeczki.
                    Wiem, że mojej bratanicy bardzo się podobał wypożyczony z
                    biblioteki "Mój ukochany", mogę się szarpnąc i wydać 7 zł;)
                    • alistar1 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 09.01.08, 11:42
                      abepe napisała:

                      > A wracając do głównego tematu wątku - zasiadłam wczoraj do
                      księgarni
                      > NK i wrzuciłam do koszyka książek za 180 zł (połowę
                      > stanowią "Portrety Astrid Lindgren

                      Hehe, a ja z kolei dziś rano nad koszykiem NK ślęczałam i też
                      nad "Portretami" sobie medytowałam;-) Ale ich cena ciągle jeszcze
                      mnie dobija...
                      • abepe Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 09.01.08, 12:33
                        Alistar - właśnie dlatego zastanawiam się, komu podlinkować, żeby mi
                        kupił na urodziny. Ale chciałabym też naszego kolegi forumowego
                        książkę o fotografii, jest połowę tańsza:))))))))
                        • alistar1 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 11.01.08, 08:14
                          Wpadłam właśnie na iście diabelski pomysł kupienia sobie "Portretów"
                          na... imieniny;-))) Taki ładny prezent by był, prawda?
                          • alistar1 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 04.02.08, 09:28
                            Doczekałam się Portretów:-DDDDDDD
                            • abepe Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 04.02.08, 11:24
                              alistar1 napisała:

                              > Doczekałam się Portretów:-DDDDDDD

                              :) A wiesz, miałam Cię pytać o Portrety, gdy napisałaś, że, że
                              doszedł do Ciebie "Mój ukochany" (podejrzewałam zakupy w NK:)
                              • alistar1 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 04.02.08, 11:34
                                abepe napisała:

                                > :) A wiesz, miałam Cię pytać o Portrety, gdy napisałaś, że, że
                                > doszedł do Ciebie "Mój ukochany" (podejrzewałam zakupy w NK:)

                                Poszalałam sobie w NK:-) "Mojego ukochanego" kupiłam ostatnim rzutem
                                na taśmę, bo chyba się pozbywają tego na dobre, podobnie
                                jak "Białego niedźwiedzia...".
                                Ale przyznam, że jeszcze nie rozeznałam i nie rozdelektowałam się tą
                                Astrid jak należy, gdyż zabrałam się do "Złodziejki książek", a tam
                                moc czytania jest;-)
              • z_agatka Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 10.01.08, 05:44
                A ja też mam porządek na półkach z książkami... Taki swój własny, ja wiem,
                wewnętrzny - trochę tematyczny, trochę wg autorów... A książki nie mogę znaleźć,
                tylko jeśli mi ją ktoś przełoży ;-)
                Druga sprawa, że nasz księgozbiór jeszcze w powijakach wciąż i odnoszę wrażenie,
                że jakoś mu się to niemowlęctwo przedłuża...
            • bea-sjf Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 09.01.08, 08:00
              abepe napisała:

              > bea-sjf napisała:
              >
              > > abepe napisała:
              > > Kupuję tylko to, co potrzebne do życia lub
              > > > utrzymania porządku. Nie brakuje mi innych zakupów.
              > >
              > > Gdyby tylko te ksiązki same na półki wracały i się równiutko
              > > układały - to z porządkiem nie byłoby kłopotu .
              >
              > Nie o taki rodzaj porządku mi chodziło - myślałm o proszkach i
              > płynach różnych:)

              tak myślałam :) chodziło mi o to ,że o ile ksiązki mieszczą sie w
              kategorii rzeczy "potrzebnych do życia " to z kategorii "służące
              utrzymaniu porządku" wylatują z hukiem -ciągły ambaras z nimi by nie
              leżały na stole ,łóżki ,pralce,podłodze, w piekarniku (!)...
              > Nieporządek książkowy jest ok:))
              U nas akurat wg zasady " co za dużo to ... " ,się czasem zżymam .
              • abepe Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 09.01.08, 11:28
                bea-sjf napisała:

                > tak myślałam :) chodziło mi o to ,że o ile ksiązki mieszczą sie w
                > kategorii rzeczy "potrzebnych do życia " to z kategorii "służące
                > utrzymaniu porządku" wylatują z hukiem


                No co Ty, wyobraź sobie, że za równowartość książek kupiłaś buty,
                ciuchy, szminki, szklanki. To dopiero byłby bałagan!!!
                • bea-sjf Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 09.01.08, 12:27
                  abepe napisała:


                  > No co Ty, wyobraź sobie, że za równowartość książek kupiłaś buty,
                  > ciuchy, szminki, szklanki. To dopiero byłby bałagan!!!

                  No co ty , ja jestem tak skonstruowana ,że jestem sobie w stanie
                  wyobrazic tylko sytuację odwrotną ,czyli " ile zamiast tego czy
                  owego mogę kupić książek " ,innaczej już nie przeliczam :).
                  Marzą mi się japońskie wnętrza - pusto ,pusto ...:))))( a jeśli już
                  coś jest -to zasłonięte "ścianą" ).
                  NK również wczoraj przegladałam - zbiorowa podświadomość ??? 8-0
                  • abepe Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 09.01.08, 12:35
                    Bea - a propos japonii, czy może wiesz coś na temat tego, czy będą
                    dla mnie japanese houses? Ok, uciekam przecierać buraczki:)
    • i2h2 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 08.01.08, 14:53
      A ja mam pretekst ;-))) Młodsza ma za niecałe dwa tygodnie urodziny
      i przecież TRZEBA szukać dobrego książkowego prezentu ;-)
    • z_agatka Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 10.01.08, 05:37
      A ja wciąż czekam na spóźnioną paczkę świąteczną... Ech, ale też mnie nosi, i
      już wrzucam i wyrzucam w myślach pozycje z koszyka...
      I te dylematy - 3 część Pana Kuleczki, czy może już Findus... A może Zakamarkowy
      Emil, skoro ten z Polityki wzbudził zainteresowanie (przejściowe i nietrwałe, bo
      jednak stosunek tekstu do obrazków nieodpowiedni, ale jednak)... Tyle jeszcze
      "starych" książek nie poznaliśmy, a Wy już o nowościach...
    • agisek Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 14.01.08, 19:34
      To wyobraźcie sobie co ja przeżywam, wiedząc iż moja przyjaciółka (możliwość
      kupna książek w atrakcyjnych cenach) wysłała do mnie potężną paczkę - niestety -
      pocztą polską :-(. Siedzenie w oknie nie pomaga - przesyłka priorytetowa idzie
      już tydzień. A czego w niej nie ma! Usycham...

      A tak swoją drogą to ciekawa jestem ile książek - to dużo książek. Oczywiście
      dla każdego te normy będą inne, ale można podpatrzeć jak to jest u innych. My
      mamy w domku troszkę ponad 700 woluminów. Książki męża, moje i dzieci :-).
      • jelaj Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 14.01.08, 20:29
        Dużo to pojęcie względne. Wczoraj moja 6 letnia córa postanowiła przeliczyć
        swoje ksiązki - wyszło 389 (kolejne 3 są właśnie pakowane w merlinie)+ książki
        pozostałej części rodzinki (synowie i my rodzice) ok 1000. Sama nie wiem czy to
        jest dużo. Dużo więcej to chciałabym jeszcze przeczytać:)
        • zawsze_wolna_nilka Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 14.01.08, 21:14
          Raczej niedużo, między 2 a 3 tysiące, w tym może kilka z domu rodzinnego,
          reszta- podatek od usamodzielnienia:) Niedługo zrobię czystki. Obiecuję. Aż
          wstyd, żeby w całym domu nie było gdzie nowej paczki z książkami położyć;-)
          • zf71 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 15.01.08, 12:43
            Dla mnie nie jest ważna ilość a bardziej ich przyjazność.
            Zbyt wiele książek ogranicza mi za bardzo przestrzeń do życia (proza
            życia) a doskonale wiem jak wiele z nich, moich ukochanych, biorę do
            ręki tylko przy okazji wycierania kurzu. Latami zbierałam albumy,
            biografie malarzy, a dzisiaj myslę czy by nie zwolnić trochę miejsca
            i nie poszukać dla nich nowego właściciela który się pocieszy jak ja
            kiedyś, kiedy z wypiekami na twarzy czytałam o impresjonistach.
            W moim rodzinnym domu było bardzo dużo książek, byłam strasznie
            szczęśliwa, że jest więcej niż w bibliotece. I co z tego?
            Dzisiaj większość stoi na półkach i nikt się już nimi nie
            interesuje, niektóre to pozycje bardzo szczegółowe dotyczące bardzo
            unikalnych zagadnień i raczej trudno im bedzie znaleźć czytelnika.
            Wiekszość literatury i lektur fizycznie się zestarzała tak bardzo,
            że kartki wylatują po otwarciu, grzbiety pękają, papier z lat
            osiemdziesiątych zrobił sie okropny. Nie chce takich książek.
            A książki o sztuce? Historia Koloru Rzepińskiej bez jednej barwnej
            ilustracji, kilka czarnobiałych ... Wiele było kiedyś takich książek
            o sztuce ...
            (to tak jak tomiszcze, które dopiero co się ukazało - Historia
            stroju wyd. WAB bez ani jednej ilustracji).
            Niestety książki też się brzydko starzeją ... nie wszystkie ale wiele
            Dlatego jakoś zmienił mi się stosunek do książek na bardziej
            racjonalny.
            W moim własnym domu książki są bardzo ważne i one budują przestrzeń,
            ale cieszą inaczej niż kiedyś.
            Zosia
            Jedyne co mnie naprawdę ogromnie cieszy na półce i będzie cieszyć
            zawsze to Karen Blixen.
            • alistar1 Re: Taka jakaś nerwowa chodziłam 2 tygodnie 15.01.08, 13:06
              Brzydko starzeją się także encyklopedie:-( W domu moich rodziców
              jest taka jedna PWN-owska encyklopedia i hmm, niektóre wiadomości są
              dziś nie dość, że nieaktualne, to jeszcze dość kontrowersyjne...
              Sama także posiadam obecnie na półce porządną encyklopedię, którą
              często wertujemy z dzieckiem pod różnym kątem (o, wczoraj na przkład
              szukałyśmy różnych rodzajów teatralnych lalek), ale już dziś martwię
              sie o jej los za lat kilka, kilkanaście... W dobie błyskawicznie
              zachodzących na świecie zmian już za chwilę można będzie tylko
              szeroko otwierać nad nią oczy ze zdumienia...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja