Co was irytuje w książkach dla dzieci?

28.01.08, 11:47
Mnie najbardziej ich długość, niewspółmierna do ilości posiadanych
dzieci;-)
Czytanie roczniakowi to prawdziwa kaszka z mleczkiem; ot kilka
linijek wierszyka, trzy zwrotki piosenki (zawsze można jeszcze
pośpiewać z pamięci), kilka klapek do ponadrywania, odgłosy
zwierzątek do ponaśladowania, i po sprawie;-) Uzbiera się pokaźny
stosik "przeczytanych" pozycji.
Z oczekującym poważniejszej lektury starszakiem sprawa bardziej się
komplikuje. Ledwie wgryziemy się w zimową Madikę albo krakowego
Smoka, a emocje sięgają zenitu, następuje bolesne lądowanie, trzeba
przerywać lekturę, bo oto znudzony roczniak domaga się uwagi, brania
na ręce, robienia bujubuuj koniku itd. A zniechęcony, podirytowany
trzylatek? Nadąsana mina i czar wspólnego czytania dziecku
dwadzieścia minut dziennie diabli biorą;-((
To się nazywa wspólne czytanie. Och, jakże mnie ono czasem irytuje!!!
    • cacko33 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 11:51
      A może wcale nie trzeba czytać 20 minut dziennie, codziennie???
      • alistar1 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 11:55
        cacko33 napisała:

        > A może wcale nie trzeba czytać 20 minut dziennie, codziennie???

        No, jak dzieciom daję fory, to jest to 19 minut, jak karę to 21;-)))
    • zawsze_wolna_nilka Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 12:54
      Ceny.
      Kredowy papier.
      Twarde lakierowane okładki w kilkunastostronicowych wielkoformatowych
      książeczkach- można sobie oczy powybijać w łóżku.
      Brak wyboru: "luksusowe wydania"- "wydanie do czytania i miłosnego miętoszenia".

      Alistar- starszemu czytałam, kiedy młodszy spał:-) Nie było wyjścia przez
      pierwsze 2,5 roku współistnienia rodzeństwa:-D nie pytaj, jak wyglądał mój dom,
      kiedy czas na sprzątanie poświęcałam temu dziecku, które akurat nie ucina sobie
      drzemki:-)
      N.
      • alistar1 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 13:19
        zawsze_wolna_nilka napisała:

        > Alistar- starszemu czytałam, kiedy młodszy spał:-) Nie było
        wyjścia przez
        > pierwsze 2,5 roku współistnienia rodzeństwa:-D nie pytaj, jak
        wyglądał mój dom,
        > kiedy czas na sprzątanie poświęcałam temu dziecku, które akurat
        nie ucina sobie
        > drzemki:-)
        > N.

        Sęk w tym, że dzienną drzemkę młodszego wykorzystuję zazwyczaj na
        własną drzemkę (regeneracja sił po nocnym wstawaniu), a cisza nocna
        u nas jest o jednej porze dla obojga. Niemniej często tak robię, bo
        mamy wtedy ze starszą córą magiczny-czas-tylko-dla-siebie.
        W gruncie rzeczy lubię tę nieprzewidywalność rzeczy, jak się to
        nasze wieczorne czytanie potoczy; zresztą dzieciarnia zbyt zakochana
        w książkach, by bez tego chleba powszedniego, ot na głodniaka po
        prostu, spać poszła;-))) Jakoś sobie radzimy, ale czasem bardzo
        muszę się przy tym nagimnastykować;-)
    • aska90 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 13:04
      Błędy!!!
      Moje dziecko co prawda jeszcze mocno nieletnie, ale mnie do szewskiej pasji
      doprowadzają błędy. Nie tylko w książkach dla dzieci zresztą.
      • alistar1 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 13:28
        Na błędy rzadko jakoś trafiam ostatnio (i Bogu dzięki), może
        dlatego, że selekcję stosuję, zanim coś wspólnie przeczytamy. Błędom
        i językowym wpadkom natychmiast dziękuję.
    • zf71 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 13:20
      Zły skład, źle dobrana czcionka - przekombinowanie, czasami
      dziwaczne formaty które są w efekcie bardzo nieporęczne.
      Czasami faktycznie ten kredowy papier też mnie denerwuje jak widzę
      porozcinane paluszki moje Joasi o ostre jak żyletki krawędzie.

      A te czas? ... nigdy się nie zastanawiam nad tym ile to trwa, zwykle
      czytamy coś w całości albo większy fragment czegoś miłego i mało
      mnie to obchodzi ile czasu zajmuje. Grunt żeby było miło i ciekawie.
      • alistar1 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 13:24
        Zosiu, z jednym rzeczwiście można godzinami:-) Ehh, pamiętam te
        czasy... Ale przy dwójce... jednemu czytasz, a kątem oka spozierasz,
        by drugie sobie o twardy brzeg oka nie wybiło;-)
        • zf71 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 14:05
          tak, tak, domyślam się :):),
          ale bardziej mi chodziło o te "magiczne" 20 minut :)

    • mama_kasia Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 14:23
      Czas teraźniejszy. No nie mogę czytać ksiażek, gdzie akcja rozgrywa
      się w czasie teraźniejszym. Mam jakiś taki "niedorozwój" ;-))
      I syn też ma coś takiego ;-))) - a wcale tego nie ustalaliśmy ;-)
      • zona_mi Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 16:21
        > Czas teraźniejszy.

        Mam to samo - o ile jestem w stanie wytrzymać to w książkach dla
        dorosłych (wytrzymać, bo wcale nie przepadam), to przy dziecięcych
        dostaję szczękościsku.

        Denerwują mnie brzydkie ilustracje. I zastanawiam się, czy to jest
        zdrowe przyzwyczaić się do jakchś ilustratorów, czy rodzaju
        obrazków, bo potem mam duże kłopoty z patrzeniem na inne - brzydsze,
        niemal czuję ból.

        Irytuje mnie też niewymownie głupota niektórych bajek (brak logiki w
        jakiejś historyjce albo zupełny jej bezsens), najgorzej z takimi,
        które moje dziecko dostało w prezencie od kogoś i polubiło - zęby
        mnie bolą przy czytaniu.
        • verdana Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 18:23
          Narażę się...
          Mnie zawsze denerwowały nierealistyczne, artystyczne ilustracje w
          książkach dla malych dzieci. Takie, co dziecko nie bardzo moze
          rozpoznać, czy to księżniczka, czy marchewka.
          Niby ksztalci to zmysł artystyczny, ale dla małych dzieci wole
          stary, obrzydliwy realizm.
          • zawsze_wolna_nilka verdano, rozumiem cię 28.01.08, 21:45
            kiedy byłam mała, nie cierpiałam Butenki;-)
            Uważałam, że nie traktuje z należytą powagą bohaterów książki:-D
            Obrazków "abstrakcyjnych"- nie znosiłam, brrr...

            Dlatego teraz dobieram ilustracje według kryterium:
            -dobre,
            -dobre i ładne (patrz- Orłowska, Szancer),
            -ładne i śliczne,
            -buble.
            Tych ostatnich, podobnie jak wszelkich wydawnictw z błędami, unikam.
            "Dobre" czasem mi się nie podobają, ale pokazuję dzieciom, żeby miały szersze
            horyzonty niż ja;-) To tak jak z słuchaniem jazzu nowoczesnego:-)

            W podręcznikach przedszkolnych są fatalne, choć realistyczne, ilustracje. Oczy
            mnie bolą od patrzenia. Niestety nie można tego uniknąć....
            N.
            • zuza_k Re: verdano, rozumiem cię 31.01.08, 00:41
              W podręcznikach przedszkolnych są fatalne, choć realistyczne,
              ilustracje. Oczy
              > mnie bolą od patrzenia. Niestety nie można tego uniknąć....
              Moja "zerówkowiczanka" korzysta z książki "Już w szkole" dla
              zerówki, w której ilustracje są naprawdę w porządku.
              Z.
              • hophopi . 31.01.08, 06:43
                zniosę wszystko - i błędy [najwyżej poprawię, czytając], i
                ilustracje kiepskie [dzieci miewają odmienny gust, pamiętam z
                własnego dzieciństwa ;)], i wylatujące kartki, i inne takie.
                ale nigdy nie wracam do książek niosących negatywne emocje,
                okrutnych, z agresywnymi bohaterami itd.
                [mówię o książkach dla dzieci, nie o literaturze dla młodzieży,
                która rządzi się nieco innymi prawami.]
                oczywiście, jeśli takie kwestie są poruszane delikatnie,
                rozwiązywane [np.: co zrobić, gdy ktoś ci przylutuje łopatką w
                piaskownicy ;)], to w porządku, ale... tu mi się przypominają
                ładnie wydane "Bajki babci Majki", które me dziecię dostało kiedyś w
                prezencie z racji bycia imienniczką owej babci. i tam historia o
                Sinobrodym, z detalami opisująca, jak to ten uroczy pan wykańczał
                swe połowice + ilustracja siedmiu trumienek [chyba że mylę ilość
                trupów ;)] - masakra w biały dzień....
          • ash3 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 23:36
            Realizm - tak... Mnie trochę irytuje to, gdy są zupełnie lekceważone proporcje
            na obrazkach, np. pszczoła jest wielka jak ul (pewnie po to, żeby było "dobrze
            widać", kto mieszka w ulu) a oba te elementy występują tuż obok siebie. W pewnym
            momencie to zaczyna mieć znaczenie w ilustracji, zwłaszcza w książeczkach dla
            małych dzieci...
            • ash3 jeszcze o realizmie w ilustracji 29.01.08, 16:41
              Wygląda na to, że dyskutuję sama z sobą, ale to naprawdę ciekawy temat, bo
              pamiętam jeszcze swoje pełnokrwiste wrażenia właśnie z ilustracji w książkach,
              gdy byłam dzieckiem.

              Tutaj wklejam fragment wywiadu z S. Nordqvistem, bardzo ciekawa w tym kontekście
              odpowiedź (i pytanie też) ze strony Bromby oczywiście:

              "Taki typ narracji obrazkowej, kiedy ta sama postać na jednej ilustracji
              istnieje jakby w różnym czasie... jak to jest przyjmowane, jak to było
              przyjmowane na początku? Czy ludzie się z tym od razu godzili, czy też była
              dyskusja na temat zrozumienia takiego zabiegu przez dzieci?

              Zauważyłem, że rzeczywiście czasami dzieci na początku nie rozumieją tego, że
              naprawdę to jest jedna postać w ruchu. Sam byłem świadkiem, jak dziecko pytało,
              czy jest tylko jeden Findus, czy jest ich więcej, jak na obrazku. Ale
              jednocześnie dzieci szybciej, łatwiej rozumieją takie zabiegi, bo nie mają
              wdrukowanych jakichś sztywnych wzorców, że powinno być tylko tak, a nie może być
              inaczej. Poza tym przecież zazwyczaj dzieci czytają książkę z dorosłymi, więc
              trzeba im to wytłumaczyć, jakby nauczyć dzieci czytać ilustracje."
    • mma_ramotswe Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 18:42
      trochę: ilustracje (przekombinowane)
      bardzo: ceny, ceny, ceny!
      • abepe Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 19:14
        Mnie irytuje to, że poszukiwanie w sieci książek jest tak bardzo
        wciągające, że czasem się człowiek ledwo obejrzy, a już zmarnował
        czas, jaki mógł poświęcić na czytanie:)))

        Muszę młodszego pochwalić. Poza nielicznymi dniami, gdy ząbkuje, tak
        się pięknie bawi w okolicy, że możemy sobie ze starszym czytać. A
        jak ząbkuje - to go wrzucam do chusty na plecy i sobie najczęściej
        zadowolony siedzi. Czasem leżymy razem na podłodze i jak odpowiednio
        mocno trzymam książkę, to ją mały tylko ostukuje:)

        Teraz starszy ma wirusa i urlop od przedszkola i większość czasu
        poświęcamy na czytanie (zakochujemy się od nowa w "Maciupku"
        i "Niebezpiecznej podróży", wertujemy nowości:)
        • abepe Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 19:20
          A czytanie na dobranoc jest obowiązkiem i przyjemnością (też nie
          lubi NIE czytać za karę:) taty. Ja w tym czasie kładę małego.

          A małemu czytamy ze starszym razem.

          Oho, mały grandzi!!!
    • vidy Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 19:35
      Bylam dzisiaj z 2 i polletnia coreczka w ksiegarni alby zamowic
      ksiazeczke o wilku. A ta, jak zobaczyla polke z ksiazeczkami -
      historyjkami o Tchoupim to przeczytalysmy je prawie wszystkie. W
      domu z tej serii ma juz 6 a najukochansza to Tchoupi muzykant.
      Problem jest wyjscie z dzialu z ksiazkami dla dzieci, czy to w
      Polsce czy w Szwajcarii. Krzyk i placz.
      Nie lubie jak ksiazki sa zle zszywane.
      Brzydkich ilustracji - ale to jest bardzo wzgledne. Co mnie nie
      podoba sie , moja malenka wrecz admiruje. Jedne ksiazeczki dostaja
      nagrody , a mnie to nie podoba sie . Inne sa lekcewazone a sa bardzo
      ciekawe.
      • alistar1 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 21:14
        vidy napisała:

        A ta, jak zobaczyla polke z ksiazeczkami -
        > historyjkami o Tchoupim to przeczytalysmy je prawie wszystkie. W
        > domu z tej serii ma juz 6 a najukochansza to Tchoupi muzykant

        Kim jest tajemniczy Tchoupi? Rozwiń, proszę.
        • vidy o Tchoupim 29.01.08, 23:08
          Mojej coreczce czytam ksiazeczki po polsku i francusku.

          Tchoupi to seria historyjek dla dzieci po francusku. Razem ze swoim
          przyjacielem - pluszowym misiem chlopczyk ma wiele przygod. A
          wszystko zaczelo sie od ksiazeczki o nocniczku i jak babcia gra na
          fortepianie.
          www.amazon.fr/Tchoupi-H%C3%A9ros-Jeunesse-Livres/b?
          ie=UTF8&node=1026916
          L'Imagier de T'choupi - rodzaj obrazkowego slownika dla maluszkow -
          oglada je z atencja. Zreszta wszytkie ksiazeczki
          typu "encyklopedycznego" zachwycaja ja.
          A najsmieszniejsze jest to ze wozi je w wozeczku dla lalek, pokazuje
          lalce ksiazeczki i "czyta" jej.

          W internecie oglada czasami jego perypetie
          www.dailymotion.com/related/5062785/video/x2b9jk_tchoupi-au-zoo_family
          Pozdrawiam
    • ash3 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 21:03
      Waga, robiona przez twarde okładki. Wiem, taka okładka ma swój urok, ksiązki nie
      są przez to tak narażone na zniszczenie, jak w miękkich, ale stają się bardzo
      ciężkie i nieporęczne czasem. (To stwierdziłam dzis przenosząc torbę książeczek
      córki w czasie przemeblowania). Poza tym jak rozłozyć niektóre ksiązki do
      czytania przy obiedzie?
    • alistar1 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 21:25
      A przy okazji twardych, lakierowanych okładek. Tylko pozornie są
      takie niezniszczalne. Zauważyłyście na przykład, że jak książka
      spadnie z większej wysokości, albo podczas nieuważnego
      transportowania, że jej twardy róg zagnie się "na amen" i za nic na
      świecie nie da się go odkształcić po poprzedniego stanu? Ale to
      akurat drobnostka.

      Irytują mnie wszelkie "zdziecinnienia" w książkach. Traktowanie
      dzieci jako podgatunku ludzkiego, niezbyt bystrego intelektualnie,
      do którego w dodatku trzeba zwracać się w inny sposób niż do
      przeciętnego, dorosłego człowieka.
      • zawsze_wolna_nilka Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 21:52
        Tak, tak!
        Infantylizacja oraz zmienianie zakończeń w tradycyjnych baśniach, by się,
        broń-boże, dziecię nie przeraziło.
        O disnejowskich przeróbkach nawet nie wspominam, żebyśmy się nie rozdrażniały na
        noc;-)
    • agni71 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 28.01.08, 23:01
      Mnie drażnią niezręczności stylistyczne, kiepskie tlumaczenia (nie
      zebym akurat znała oryginały, ale widać i słychać, kiedy cos zostalo
      przetłumaczone niezgrabnie). Brzydkie ilustracje tez
      .
    • katrio_na Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 29.01.08, 08:40
      - Jak ilustracje nie zgadzaja sie z tekstem ; od banalnych, ze np.
      pszczola jest wielkosci Puchatka do tych powazniejszych jak
      ilustracje przedstawia wszystko na odwrot niz w tekscie.

      - Jak wylatuja kartki zle przyklejone. Dlatego jak mam wybor to
      preferuje ksiazki zszyte a nie klejone i twarda oprawa (ale nie
      lakierowana ta mnie odrzuca).

      - okropne ilustracje Siedmiorogu (gdy moje dziecko przezywalo milosc
      na "Bajki Samograjki" a moja ksiazka byla poszargana i brakowalo
      kartek, zmuszona bylam kupic wydanie Siedmiorogu i serce mi sie
      kraje na te ilustracje....)

      - stylistyka czyli w duzej mierze niefortunne tlumaczenia czy
      kiepska praca edytorska, sama nie wiem... Ogolnie bledy stylistyczne
      powoduja, ze nie wracamy do ksiazki.

      A tak ogolnie to irytuje mnie ich cena. Dlaczego sa takie drogie? To
      mnie chyba najbardziej irytuje bo zmusza do wyboru. Jejku, jak ja
      bym chciala raz na miesiac isc do ksiegarni i kupic WSZYSTKO co mi
      sie podoba.
    • alistar1 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 29.01.08, 12:10
      Nieporadność językowa, którą trudno wybaczyć niektórym, bardzo
      fajnym skądinąd wydawnictwom. Ostatnio taki mały "wstrząs" przeżyłam
      przy okazji serii "A kto to?" z Multico:
      merlin.pl/frontend/browse/search/1.html?sort=rank&person=Joanna+Liszewska&offer=O§ion=1&x=52&y=17
      Sam pomysł, ilustracje, wprowadzanie malucha w świat przyrody i
      ekologii popieram i pochwalam, ksiązeczki są przyjazne i bardzo,
      bardzo estetyczne (moje dziecko bardzo je lubi), natomiast
      towarzyszący im tekst jest brzydki w sensie nie tyle merytorycznym,
      ile "technicznym". Nie jestem polonistką, ale to "wierszowanie" mnie
      nie "leży" i już. Brak mu lekkości; ciężkie, toporne.
      • izagalicja Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 29.01.08, 12:20
        Mnie irytuje cienki papier = nietrwałość. Dziewczyny mają dwa latka
        więc czyta się wszystkim- łącznie z zębami.
        Dlatego niestety lecę tzw. kartonowymi książeczkami, resztę daję do
        ręki z pewną obawą.
        No i irytuje mnie jeszcze, że takie fajne wiersze Tuwima i Brzechwy
        ( wydania kartonowe) są tak beznadziejnie ilustrowane.
        Wiem, wiem, były lepsze wydania chyba Muchomor, ale są nie do
        kupienia.
        Smutne.
        Iza
    • zf71 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 29.01.08, 13:09
      Zapach farby drukarskiej, zastanawiam się czasem nad toksycznością
      tych książek dla dzieci. Bywa że śmierdzą gorzej nż najbardzej
      tandetne chińskie zabawki a to już budzi zastanowienie.
      Widać nie ma żadnej specjalnej taryfy dla książek dziecięcych.
      Zresztą wszelkie kartonowe książeczki zawierają
      ostrzeżenie "dozwoloene od 3 lat" bo są też zrobione z
      beznadziejnego kartonu, który wspaniale potrafi się rozpuścić w buzi
      malucha. U nas na szczęście ten okres już minął ale zdażało mi się
      wyjmować rozpuszczone fragmenty literatury z buzi.
      Pod tym względem wspanaiłę były muchomorowe kartonowe książeczki -
      specjalna farba, dobry krton i coś co uniemożliwiało
      podobne "smakowanie". Ale tu oczywiście kłaniają się atesty i
      dopuszczenia itd więc łatwiej napisać "od lat 3" i mieć problem z
      głowy a wydać jakkolwiek. Liczy się ilość ...
      • zf71 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 29.01.08, 13:13
        Gąbka wkładana w okładki książek - doprawdy nie pojmuję tego - nie
        przypominam sobie książek dla dorosłych z podobnym wynalazkiem.
        Cała kolekcja bajek Agory tak wydana - kompletnie dla mnie bez sensu.
        Wielki minus dla nich, zresztą "Dziecko" też potrafi zabłysnąć takim
        dodatkiem do gazety który odrzuca przy otwarciu. No ale to już nie
        literatura tylko osławiona chińska zabawką, którą jednak ktoś
        funduje naszym dzieciom.
    • izagalicja Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 29.01.08, 13:45
      A może utworzyć wątek co wam się podoba w książkach dla dzieci.
      Właśnie wydałam kasę w Merlinie na ww i będę miała dysonans
      poznawczy.
      Mi osobiście się podoba, oko do dorosłej publiczności. Czyli małe
      szczegóły dzięki którym życie staje się piękniejsze.
      W książce "Pocałunek na dobranoc" oprócz głównego wątku czyli
      usypiania małego Sama przewija się w rogu strony mała niecierpliwa
      myszka, która śledzi z niepokojem rozwój sytuacji.
      I to jest dla mnie takie oko puszczone w stronę tego kto czyta czyli
      rodzica.
      Iza
      • alistar1 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 29.01.08, 14:09
        izagalicja napisała:

        > A może utworzyć wątek co wam się podoba w książkach dla dzieci.

        Zakładaj, Iza:-) Nie będziemy przecież tylko psioczyć; jakieś uroki
        to czytanie w końcu też jednak ma:-PPP
        • zo_79 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 29.01.08, 17:13
          Za mało wznowień: Poczytaj mi mamo, Razem ze słonkiem, Mary Poppins, Doktor
          Dolittle (było ale wyszło z księgarni), Kto pocieszy Maciupka, Niebezpieczna
          podróż,Przez różową szybkę, Niekończąca się historia ... ech, długo by
          wymieniać. Niektóre natomiast mają tak okropne wznowienia, że strach brać do ręki.
          • agisek Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 03.02.08, 10:34
            Dałabym sobie rękę uciąć, że już wczoraj o tym pisałam, ale jakoś tego nie ma.
            Piszę więc jeszcze raz:
            Wydawnictwo Jaguar planuje wydanie Mary Poppins w twardej oprawie, co mnie
            osobiście bardzo cieszy, mogę zaprzestać polowania na allegro na wydanie Świata
            Książki:
            www.wydawnictwo-jaguar.pl/book.php?sr=marypoppins&bt=mary_poppins&fr=k
      • katrio_na Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 29.01.08, 22:08
        W książce "Pocałunek na dobranoc" oprócz głównego wątku czyli
        > usypiania małego Sama przewija się w rogu strony mała niecierpliwa
        > myszka, która śledzi z niepokojem rozwój sytuacji.

        A to nie byl przypadkiem "Calus na dobranoc"???
        • izagalicja Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 30.01.08, 09:04
          Był, był, oczywiście "Całus na dobranoc".
          A ja dostanę dziś zamówienie z Merlina, ha, ha- 20 książeczek,
          pieczołowicie zebranych, więc nie jestem w nastroju do narzekania na
          książki.
          Zakładam faktycznie nowy wątek, zgodnie z radą Alister.
          Iza
    • zawsze_wolna_nilka Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 30.01.08, 21:21
      Brak dobrego rynku dla małego klienta.

      Najbardziej irytująca, niesmaczna i paskudna rzecz w książkach dla dzieci...to
      niektóre księgarnie! Te, gdzie małego klienta traktuje się jak szkodnika,
      książki ustawione są bez podziału wiekowego, nie ma miejsca, gdzie można położyć
      otwartą książkę i do niej zajrzeć, gdzie dziecko jest rozdeptywane przez
      dorosłych, bo nikt nie pomyślał, żeby zorganizować mu przestrzeń do wyboru
      książki. Gdzie dorosły może przejrzeć i pomiętosić każdy tytuł, a dzieciak
      wysłuchuje co półtorej minuty "Ale nie zepsuj, nie podrzyj, gdzie jest twoja
      mama..."
      Brrrr.
      N.


      • alistar1 A jeśli o księgarniach już mowa... 01.02.08, 08:20
        Z księgarniami (z działami dziecięcymi) w ogóle jest kłopot:-( Z
        jednej strony zachęca się dzieci do czytania, wizyt w księgarni, z
        drugiej zaś patrzy na te wizyty w pewnym sensie krzywym okiem, bo, a
        nóż widelec, dzieci coś uszkodzą, podrą, więc może lepiej niech
        trzymają się z daleka. Wiadomo, że książkowy papier delikatny jest,
        a dziecięce paluszki... Ale i tak pewnie to rodzice bardziej się
        boją.
        Regularnie odwiedzamy ksiągarnie z dziećmi, ale przyznam, że zawsze
        mam lekkiego stresa, by nie wyjść stamtąd z debetem (spowodowanym
        zapłatą za ewentualne uszkodzenia)...
        Czy są jakieś przepisy, które to regulują? Może jacyś księgarze się
        odezwą?
        Pozdrawiam
        • abepe Re: A jeśli o księgarniach już mowa... 01.02.08, 11:49
          Staram się pilnować Grzesia w księgarniach. Dlaczego ktoś miałby
          ponosić straty przez to, że moje dziecko coś zniszczyło? Faktycznie
          jest to pewien stres, choć Grześ właściwie książek nie niszczy.A
          trudno by było, żeby księgarze wystawiali po jednym egzemplarzu-
          testerze:)
          Pamietam jak mój mąż się denerwował, gdy chciał kupić w pewnej
          księgarni mojemu bratu album - oba, które nas interesowały
          były "zaczytane" (wprawdzie na pewno nie przez dzieci, ale dorośli
          tez potrafią zniszczyć).

          Nie wiem, jakie jest dobre rozwiązanie tego problemu. Może w
          kącikach dzieciecych powinien być wystawiony jakiś stały zestaw?
          Tyle, że Grześ szuka i przegląda zawsze książki o dinozaurach.
          • alistar1 Re: A jeśli o księgarniach już mowa... 01.02.08, 12:46
            Pomysł "testerów" brzmi cudnie:-)

            I podpisuję się, że dorośli bardziej niszczą książki w księgarniach
            niż dzieci:-((
            • zawsze_wolna_nilka Re: A jeśli o księgarniach już mowa... 01.02.08, 19:05
              Do księgarni chodzi się z dziećmi i właściciele dla dobra klienta i towaru
              powinni to uwzględnić w organizacji. Co do ewentualnych zniszczeń- jak w każdym
              sklepie naturalną koleją rzeczy rodzic pokrywa ewentualne straty, wiec nie widzę
              powodu, by ktoś moje dzieci karcił "na wszelki wypadek".

              Są księgarnie, gdzie dziecko może usiąść przy stoliku i przejrzeć jakąś
              zajmującą książeczkę, w tym celu tam umieszczoną, a ja mogę w tym czasie, nie
              będąc narażona na marudzenie i psocenie znudzonego malucha, wybrać kilka tytułów.

              Tego nie muszą regulować przepisy, to prosty marketing;-) Taniej zorganizować
              funkcjonalny kącik z kilkoma tanimi książeczkami i przy tym sprzedać więcej
              egzemplarzy, niż tracić klientów z dziećmi.

              Mamy na szczęście malutką księgarnię, gdzie są dobre książki, młoda
              sprzedawczyni zajmująca rozmową dziecko, kiedy mama przebiera w książkach.
              Opłaca się, ja kupuję tam sporo, do zakupów dorzucają nam albo prezent
              (kalendarz z Panem Kuleczką) albo fajny upust:-)
              Wszystko zależy od ludzi.
              N.






    • lis_ka Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 31.01.08, 20:40
      To ja mam w domu prawie czteroletnią kobitę, ktora nigdy nie ma dość
      czytania. Mój mąż twierdzi, że sama sobie jestem winna, bo czytałam
      jej na głos jeszcze w ciąży będąc.
      A w książkach najbardziej mnie wkurzają częstochowskie rymy, złe
      tłumaczenia, które niewygodnie, można by rzec, się czyta.
      Przeczytanie np takiego Wróbelka Elemelka to niezłe łamanie
      języka ;)
    • siostraheli Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 01.02.08, 10:02
      Najbardziej denerwuje mnie, że w większości są paskudne i pozbawione wszelkiej subtelności, walą po oczach 100% kolorem, dosłownością w treści i w formie i są zalakierowane na błysk. Od najmłodszych lat kształtują gusto polacco i powodują w dzieciach brak wrażliwości estetycznej, co skutkuje tym, że Polacy są najmniej wyrobionym estetycznie narodem.
      Denerwuje mnie też, że straciły zapach papieru i smierdzą chemią (głównie za sprawą gładzonych papierów i folii na okładkach).
      Denerwuje mnie paskudna typografia i pisanie tytułów wersalikami.
      Z całym szacunkiem dla wszystkich pięknych książek, które wydają wydawcy na poziomie, mający odwagę robić książki na wyższym poziomie edytorskim, ale imho to nisza.
      • zf71 Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 01.02.08, 12:57
        a co to takiego "gusto polacco", czyżby GW ogłosiła a ja nie jestem
        na czasie?
        nie przesadzajmy,
        ja tam nie czuję się odpowiedzialna za gusty innych, i też ich nie
        krytykuję, nie każdy musi wchodzić od razu na nie wiem jakie wyżyny,
        a zajrzyj do księgarni w krajach Europy tzw zachodniej - nie
        znajdziesz samych wysmakowanych wspaniałości
        podobnie jak u nas coś się spodoba a większość bardzo słaba - ale to
        myslę zasługa globalizacji i drukowania tych samych książek w
        Chinach dla wielu krajów. Szkoda lae cóż.
        Moim zdaniem u nas jest całkiem nieźle z rynkiem książek dla dzieci
        i widzę że te fajne rzeczy naprawdę dobrze się sprzedają więc chyba
        z tymi gustami nie jest najgorzej.
        Zosia
    • hipopotamama Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 01.02.08, 20:27
      Najbardziej to kosmiczne formaty :/
      A ostatnio, czarne kartki w "Wierszykach, że aż strach", na których najmniejsze
      muśnięcie palcem pozostawia ślad.
    • gumitex Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 06.02.08, 22:41
      Przerost formy nad treścią. Te wszystkie kolorowe cuda z
      bełkotliwymi historyjkami, rymami częstochowskimi i nieudolnymi
      tłumaczeniami.

      A lubię książki, których historia mnie wciąga i nie mogę się
      doczekać, kiedy przeczytam dzieciom następny rozdział. Lubię też
      wierszyki z dobrym rytmem i rymem, i bajki, które można czytać po
      sto razy i które się nie znudzą (choćby Okulary czy Na straganie). A
      jeszcze jak historia jest mądra, to już nic więcej nie trzeba.
      Ostatnio odkryłam Bajki na dłuższą metę Eugena Klueva (m.in. Frak z
      dużym stażem).
      • bbkk Re: Co was irytuje w książkach dla dzieci? 07.02.08, 00:25
        Ja dziś zmywałam (hmm, jedzenie) z kartek tekturkowej książeczki
        i ... zmyłam też tekst i obrazek ...
Pełna wersja