Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami książki?

04.03.08, 23:18
Po długim czasie odwlekania/tasowania w koszykach/ustalaniu
priorytetów itd zakupu „Julka i Julki” w końcu posiedliśmy pierwszy
tom i o zgrozo co ja czytam?
Julek i Julka dostali nożyczki i ksiązki do wycinania obrazków, a
kiedy skończyły im się obrazki w wyznaczonych książkach obsłużyli
się sami z dolnych półek.
No nie mogę!
Moja J. była tak oburzona, wściekła wręcz co to jest napisane i
powiedziała, że dalej czytać tego nie będzie! Jak to tak powycinać
obrazki z książek?
Prawdę powiedziawszy sama byłam zaskoczona i zwątpiłam nieco w te
Julki.
Ja rozumiem, że literatura dziecięca nierzadko opisuje dziwaczne
pomysły latorośli, ku przestrodze, dla morału, itd. Ale akurat tego
nie rozumiem tak jak i wydawania „pierwszej książki w której możesz
rysować kredkami” czy jakoś tak, do której dołączone pastele czy
kreda. Skoro ta jest pierwsza to która może być druga?, a trzecia? A
można we wszystkich sobie porysować. Nie żebym miała coś przeciw
rysowaniu, o nie! ale dlaczego specjalnie zapraszać do rysowania w
książkach?
To jak to jest z tym wycinaniem obrazków? Można czy nie można?
Muszę sobie to jeszcze przetrawić …

A inna sprawa że chyba za późno nam przyszło na te Julki. Zanim
doszłyśmy do tych nożyczek moja J. była trochę znudzona tymi
krótkimi zdaniami i w kółko, … - powiedział, … -powiedziała.
Jakoś po „Piaskowym Wilku”, „Wiadukcie …” „Panu Kuleczce” i innych
ten język zrobił się taki jakiś strasznie ubogi do czytania, że po
prostu znudził moją niemal 4-latkę.
To też muszę sobie przetrawić :)
Zosia
    • mama_kotula Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 04.03.08, 23:47
      zf71 napisała:
      > Ja rozumiem, że literatura dziecięca nierzadko opisuje dziwaczne
      > pomysły latorośli, ku przestrodze, dla morału, itd. Ale akurat tego
      > nie rozumiem tak jak i wydawania „pierwszej książki w której możesz
      > rysować kredkami” czy jakoś tak, do której dołączone pastele czy
      > kreda. Skoro ta jest pierwsza to która może być druga?, a trzecia? > A można
      we wszystkich sobie porysować. Nie żebym miała coś przeciw
      > rysowaniu, o nie! ale dlaczego specjalnie zapraszać do rysowania w
      > książkach?
      > To jak to jest z tym wycinaniem obrazków? Można czy nie można?
      > Muszę sobie to jeszcze przetrawić …

      A przetraw sobie, przetraw, bo warto.

      Dzieci są o wiele mądrzejsze, niż nam się czasem wydaje. Twoja córka też, co
      pięknie widać w tym poście.

      Wiesz, my mamy te nieszczęsne "pierwsze książki, w których możesz rysować".
      Miewamy też często gęsto książeczki z wycinankami.
      I patrz, dzieci nie mają problemu z odróżnieniem książki, po której mogą
      smarować kredą (traktują ją jak kolorowankę albo raczej - tablicę w kształcie
      książki), ani nie mają problemu z odróżnieniem książki z wycinankami od innych
      książek. Proste - książka z wycinankami jest do wycinania, książki inne są do
      czytania i oglądania, a książka do rysowania to taka nieco insza tablica.

      Dodam, że nie są wychowani w duchu traktowania książki z "nabożeństwem", jak to
      bywa w niektórych domach - książka jest przyjacielem, miłym sposobem na
      spędzenie czasu, można ją oglądać podczas kolacji, można - o zgrozo - podkreślić
      kredką w spisie treści tytuł wierszyka, który najbardziej lubimy. Książka robi
      się wtedy bardziej "swojska".
      Do czego zmierzam - uważam, że to, jak dziecko będzie traktować książki, nie
      zależy od tego, czy mu kupimy "Pierwszą książkę w której możesz rysować" czy
      "Wielką Księgę Wycinanek". I że w sumie przeceniamy rolę tych produktów w
      budowaniu stosunku dziecka do książek.

      Julków nie czytaliśmy. Ale podejrzewam, że reakcja byłaby podobna jak u twojej
      córki. Się znaczy zdrowa ;)
      Choć w sumie... pamiętam, jak w szkole podstawowej wycięłam z Encyklopedii dla
      dzieci zdjęcie niedźwiedzia polarnego, bo taaak mi się podobało. Doskonale
      wiedząc, że z książek się nie wycina. Ale ten niedźwiedź był taki, że achhh!
      kusił swoim ośnieżonym pyskiem, i małe niedźwiedziątko przy nim było, nosić taki
      obrazek w piórniku to czysta przyjemność. Ale teraz inne czasy, dzieci wiedzą,
      że obrazek można nieinwazyjnie zeskanować, wydrukować i wyciąć :>:>:>
    • alistar1 Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 05.03.08, 07:36
      My się do Julków przymierzamy, trochę się przestraszyłam, że mogą
      być teraz zbyt dziecinne (ale z drugiej strony córkę bawi
      lapidarność Balbinki, więc się pocieszam, że może jednak nie), a
      nasze córki chyba równolatki są:-) Ale i tak kupię, najwyżej
      młodsze "dokończy";-)

      Natomiast odnosząc się do problemu, o ktorym piszesz. Ktoś mi kiedyś
      opowiadał o dzieciach, które... rysowały w encyklopedii i,
      oczywiście, za głowę się złapałam. U nas jedynym aktem "przemocy"
      wobec ksiażek są te nieszczęsne wymiętoszone i ponadrywane "klapki"
      w ksiażkach dla naj, naj młodszych, ale "proceder" nadrywania trudno
      właściwie ganić, wszak najsubtelniejszy nawet niemowlak tak się z
      książką obchodzić będzie i tyle.
      Wracając do Julków- może ta historia jest po to, by o niej rozmawiać
      z dziećmi?

      Natomiast wszelkie książki do rysowania w środku... No cóż.
      Mamy "Świat jest dziwny" i trochę mi go szkoda, ale z drugiej strony
      można zawsze skserować (to był chyba pomysł Abepe).
      A poza tym myślę, że dzieci najlepiej czują tego bluesa;-) Warto
      zaufać ich intuicji. Myślę, że czytający maluch szybko dostrzeże
      różnicę, w jakich ksiązkach rysowanie jest dozwolone (wręcz
      wskazane, bo na tym opiera się charakter książki, np. kolorowanek),
      a gdzie rysować nie wolno i basta.
      Reakcja Twojej J. jest tego najlepszym przykładem.
      Pozdrawiam


      • zf71 Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 05.03.08, 09:04
        Tak, wiem że dzieci są niejednokrotnie mądrzejsze niż sądzimy ale
        czy wszystkie?
        A jednak nie podoba mi się to opowiadanie, książki kochamy i
        szanujemy ale oczywiście bez fanatyzmu, czytamy wszędzie, zabieramy
        ze sobą wszędzie, same z siebie się niszczą, czasem pękają, rogi
        obdzierają, czasem jakaś kartka naderwie, kleimy naprawiamy, bo
        lubimy do nich wracać, ale gdyby np. moja J. wpadła na pomysł żeby
        sobie powydzierać kartki z książki to bym była zwyczajnie zła,
        zwyczajne niszczenie dla niszczenia nie uzyska mojej akceptacji.
        Moja J. „Gąskę Balbinkę” kocha nadal i namiętnie studiuje, ale język
        Balbinki jest naszym własnym językiem opowiadania więc to coś
        zupełnie innego niż język Julek, który nam akurat jakoś nie
        podszedł, a szczególnie J.
        A propos rysowania, to właśnie w Balbince zdarzyła się próba
        kolorowania, zarzucona jednak dość szybko, i to nie budzi we mnie
        jakiegoś świętego oburzenia. Sama J. po czasie pytała czy można to
        zmazać bo „wtedy tak brzydko rysowałam jeszcze, teraz bym narysowała
        ładniej”, ale już sama z siebie nie podejmowała prób na innych
        stronach.

        Na szczęście moje dziecko nie jest z rodzaju destrukcyjnych więc
        zbytnio się tym opowiadaniem nie zamartwiam, ale jakoś tak nie
        spodobało nam się. Ale doskonale zdaję sobie sprawę że inni będą
        mieli inne odczucia, jak w każdej materii :)

        P.s. Po lekturze, tego opowiadania objaśniłam jej, że są takie
        specjalne książki – wycinaki z których można wycinać rozmaite zamki,
        lalki i inne (dotąd tego nie kupowaliśmy bo nożyczkami dopiero teraz
        zaczęła się posługiwać jako tako, więc jeszcze ich nie zna),
        patrzyła z niedowierzaniem i stwierdziła, że musi to zobaczyć na
        własne oczy.
        Pozdrawiam
        Zosia
    • nchyb bo byli jeszcze małymi dziećmi! dopiero uczyli się 05.03.08, 09:11
      zasad życia na tym świecie. Pozwolono im wycinać obrazki, ale nie
      powiedziano jeszcze, gdzie ich nie wycinać. Po fakie dowiedzieli sę
      i od tej pory już tego nie robili. Mądre dzieci, nauczyły się!

      ja mam jak Mama Kotula. Zdroworozsądkowe podejście do książek, bez
      klękania przed nimi i leżenia krzyżem, ale z szacunkiem. Nie
      nabożnym.

      Książka jest do czytania. Nie palę jej na stosach, nie wyrywam dla
      przyjemności kartek, nie rzucam, nie niszczę. Ale jako dziecko
      zdarzył mi się w nich rysować i coś z nich wyciąć. A nawet jeden z
      tomów dzieł Wieliego Wodza Rewolucji
      próbowałam oddać na makulaturę, bo ciężki był a treściowo moim
      ówczesnym zdaniem nie bardzo. Obecnym zdaniem też :-)
      • zf71 Re: bo byli jeszcze małymi dziećmi! dopiero uczyl 05.03.08, 09:34
        Wszystko prawda :)

        A ja tom Lenina używałam do suszenia jesiennych liści i tez byłam z
        tego bardzo dumna, że tak go "potraktowałam" :)
        Pytanie tylko, skąd się to "dzieło" wzięło w moim domu? Ale widzę że
        nie tylko w moim ;)
        • nchyb Re: bo byli jeszcze małymi dziećmi! dopiero uczyl 05.03.08, 09:54
          > A ja tom Lenina używałam do suszenia jesiennych liści
          u mnie służył jeszcze jako dziadek do orzechów. Kładło się orzech na
          środku tomu i waliło drugim tomem. W tomach zrobiły się wgłębienia
          idealnie pasujące do orzechów. Wystarczyło wybrać orzeszek, a
          skorupki z wgębienia wyrzucić. Leninowy dziadek służył wiele lat :-)

          Co do źródła dzieła. Ktoś już mi kiedyś wytłumaczył. Była to
          sprzedaż wiązana. Np. możliwość zakupu encyklopedii była obwarowana
          obowiązkowym zakupem dzieł zebranych. Kumu zależało na dobrych
          książkach, bral je z he he dobrodzijstwem inwentarza. Wyrzucać tegoż
          dobrodziejstwa centralnie na śmietnik późniejnie wypadało, dodatkowo
          cieć mógł stosownym władzom donieść, więc poiewierało się sporo tych
          tomów po domach... ;-)

          Ale braku szacunku do książek mnie to nie nauczyło. Kocham, nie
          niszczę, nie wycinam i tego uczę i uczyłam moje dzieci. To wyniosłam
          ze swojego domu i to przekazuję dalej. A prazykład świetny, właśnie
          na Julce i Julku można uczyć dzieci co wlno a co nie. Nie potrzeba
          do tego własnych pociętych książeczek.

          Ale - są przecież jednorazowe książki, brszurki, które się czyta,
          później albo wyrzuca, albo używa właśnie do wycinania ciekawych
          obrazków itp itd. I naszą rolą jest nauczyć dzieci odrżniania
          jednych książeczek od drugich.
          Czasem się to udaje... ;-)
          Pozdrawiam
          • zf71 Re: bo byli jeszcze małymi dziećmi! dopiero uczyl 05.03.08, 10:01
            Ach! więc stąd te dzieła! to były czasy ;)
            dzięki za rozjaśnienie
            pozdrawiam
          • alistar1 Re: bo byli jeszcze małymi dziećmi! dopiero uczyl 05.03.08, 10:02
            Ano właśnie! Wszystko zależy, co się wyniosło z domu. Zauważyłam, że
            moja starsza stoi często nad młodszym, jak ten kat nad dobrą duszą,
            i wieszczy "Zaraz rozerwie, zaraz rozerwie";-)
            • abepe Re: bo byli jeszcze małymi dziećmi! dopiero uczyl 05.03.08, 10:22
              Ojej, przecież w Julkach jest więcej taki opowieści ku przestrodze:)
              Ale rozumiem, że akurat niszczenie książek najbardziej jest
              poruszające dla małej J.:)) Ciekawe, co powie na inne wybryki?

              Co do częstego powtarzania "powiedział" - ja to omijam, przecież
              łatwo nawet dziecku wywnioskować kto co powiedział:)

              Swoją drogą - chyba próbnie do Julków wrócimy, od dawna albo leżą
              odłogiem albo pożyczamy (i przysparzamy im wielbicieli:)

              A ja kupiłam G. wczoraj Zuźkę Zołzik, ciekawa jestem jej zabaw:))
    • agni71 Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 05.03.08, 12:50
      Przyznam, że u nas ta historia nie wzbudziła jakiejś szczególnej
      zgrozy - dziewczyny czesto wycinają ze specjalnie do tego
      przeznaczonych ksiązeczek, lub z kupionych w tym celu gazetek dla
      dzieci, wiedzą tez, że z prawdziwych ksiązek się nie wycina.
      Co do ksiązek o Julkach - moich dziewczyn za bardzo nie raził ten
      prosty język, a mnie na pocztątku bardzo! Ale sie przyzwyczaiłam i
      chyba docenilam tę prostotę - zawsze mozna samemu czytając troszke
      rozbudować tekst :-) Ostatnio kupiłam druga częśc, ale jeszcze
      trzymam schowaną na jakiś czas potwornej nudy...
      • maskot_1 Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 05.03.08, 23:00
        A ja uwielbiam Julkę i Julka :D Na początku, owszem, nudziły mnie ale
        zauważyłam, że dzieciaki się super przy niej odprężają ("brak akcji" ;)) i ja
        również. Czasem troszkę podkręcałam intonacją, jeśli widziałam, że przynudzam.
        Przerobiliśmy od razu 5 tomów, a potem jeszcze raz ten sam zestaw i... czasem do
        niej wracamy. 3,5 latek słuchał, a niespełna 2 latka namiętnie oglądała
        ilustracja, więc jedna z części (która była "jej") wygląda na zmęczoną.
        Co do wycinania z książek - przecież oni w końcu dowiedzieli się, że tak się nie
        postępuje :) U mnie tez nie ma tego problemu, choć mała czasem niebezpiecznie
        krąży z nożyczkami szukając ofiary - podsuwam jej wtedy stosowniejsze wycinanki.
        • mama_kasia Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 06.03.08, 10:16
          A ja jakoś nie mogę :( Przeczytałam na głos jedno opowiadanie
          i nie mogę przebrnąć dalej. Męczy mnie sposób napisania książki :(
          Córka też nie namawia, aby czytać, to odpuściłam sobie ;-)))
          Zresztą (już to pisałam) od razu miała negatywny stosunek do
          tej książki ;-)))) Nie podpasował jej wygląd :)
          • alistar1 Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 06.03.08, 10:19
            mama_kasia napisała:

            > Zresztą (już to pisałam) od razu miała negatywny stosunek do
            > tej książki ;-)))) Nie podpasował jej wygląd :)

            Co masz na myśli? Mały format? Ilustracje? Przymierzam się do
            zakupu. Rozwiń proszę:-)
            • abepe Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 06.03.08, 10:36


              > mama_kasia napisała:
              >
              > > Zresztą (już to pisałam) od razu miała negatywny stosunek do
              > > tej książki ;-)))) Nie podpasował jej wygląd :)

              Bohaterowie w kolorze black:))?
            • mama_kasia Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 06.03.08, 11:02
              Córka w lutym skończyła 5 lat. Książkę dostała pod choinkę.
              Spojrzała, podeszła do mnie powiedziała coś w rodzaju:
              - Przecież ja takich książek nie czytam.
              Oddała starszej siostry i tyle :) Nawet nie zajrzała do środka.
              Może chodziło o czerń ilustracji, może grubość. Z wyglądu Julki
              są mało dziecinne. Sprawiają wrażenie, że są dla starszych dzieci.
              Chyba to ją odrzuciło.

              Ale czym prędzej spytałam teraz Gabryśki, czy lubi Julki.
              Usłyszała "Jurki" i mówi:
              - Nie Jurki, a Julki!
              Czyli książkę zna :) Widocznie tata jej czyta :)
              - A co najbardziej Ci się podobało?
              - Jeszcze nie wiem, bo nie czytałam wszystkiego.
              - A z tego, co czytałaś?
              - Świnka.

              I tyle :) O jaką świnkę chodzi, nie mam pojęcia ;-)
        • neafilipowa Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 06.03.08, 11:07
          Ja też jestem urzeczona Julkami. Szkoda tylko, że mój syn nie rozsmakował się w tych historiach. Za spokojne było dla niego :-)Cóż, więcej miejsca na Transformery.
    • mma_ramotswe Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 06.03.08, 11:14
      Pocięli, co są dziećmi i przychodzą im różne pmysły do głowy. Warto
      porozmawiać z własnym dzieckiem na kanwie tych opowiadań
    • mmc2 Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 06.03.08, 14:32
      Moja Julka po przeczytaniu tez chciala wycinac obrazki z ksiazek,
      wytlumaczylam ze z ksiazek sie nie wycina i dalam do wycinania
      katalog. Ale zdziwilam sie tym opowiadaniem.
      • danka_jk Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 06.03.08, 17:08
        O rany! Ale się zdystansowałyście do Julków. U nas Julki królują od
        czasu pojawienia się pierwszej książeczki. Dzieci od początku
        polubiły i niecodzienne, niekiczowate obrazki i lapidarny (stosujący
        nawet pewne uproszczenia językowe) styl. Taka to już jest konwencja.
        Właściwie Julki są trochę takim połączeniem książki obrazkowej z
        literacką. Bardzo często najpierw powstawały obrazki Fiep
        Westendorp, a dopiero do nich, niejako w charakterze podpisu, Anna
        Schmidt dopisywała opowiadanka. W Julkach spotykamy się z
        codziennymi sytuacjami (ileż to z nas pocięło za młodu książeczkę?),
        nakreślonymi prosto, oszczędnie - pozostaje za to gama możliwości
        dla wyobraźni, możliwość dorzucenia własnych szczegółów i w dalszym
        ciągu identyfikowania się z bohaterami. W ogóle nie rozumiem
        dlaczego oburza Was właśnie opowiadanko o pociętych książeczkach?
        Przecież tatuś pokazowo się wściekł i Julki( a z nimi młodociany
        czytelnik) dokładnie zrozumiały, że ciąć książeczek nie wolno.
        Święte oburzenie małej Julki z pierwszego postu, było, jak słusznie
        zauważyła mama-kotula, zdrową i oczekiwaną reakcją. Czyli autorki
        Julków efekt osiągnęły.
        A dlaczego nikt się nie oburza, że np. Kamilka zrobiła siusiu w
        majtki, a Kamyczek rozsypał zawartość szafki kuchennej. Franklinowi
        na pewno też nie raz przytrafiło się coś niewłaściwego.
        Powiem jeszcze,że Julki rosną razem z nami - dawno już czytamy
        naprawdę "poważną" literaturę, ale czasami kiedy wyrodna matka
        zmęczona (i nie ma siły na 20 minut jak codziennie:-)), albo dzieci
        wykończone i zasypiające na stojąco, miło jest przeczytać 1-2
        ulubione opowiadanka o Julkach.
        To tyle w kwestii płomiennej obrony Julków.
        • mharrison Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 06.03.08, 19:05
          Moje dzieci też b. lubiły Julka i Julkę. W ogóle uwielbiają ksiązki
          o psotach wszelakich innych dzieci. Nie przekłada to sie jednak na
          ogrom zniszczeń w domu, ani powielania przeczytanaych pomysłu. Moja
          młodsza nie wisiała na maszcie, a starszy nie darł książek, mają za
          to swoje pomysły. Jak Emil, który nie powtórzyła żadnej ze swoich
          psot:-)

          PS. Sama lubię książki o "niegrzecznych" dzieciach. Chyba się
          zabiorę na Koszmarnego Karolka:-)
          • abepe Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 06.03.08, 22:34
            My właśnie zaczęliśmy przygodę z Zuzką D. Zołzik. Bardzo mi się to
            chrakterne dziewczątko podoba:))))))
    • zawsze_wolna_nilka Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 07.03.08, 15:28
      U nas "Julki" cieszą się dużą sympatią- podobają się i historyjki i grafika.
      Dzieciom tak wiele zasad wtłacza się do głowy, że dobrze jest, kiedy wiedzą, że
      nie tylko im czasem nie udaje się być grzecznym:-) Ja wolę, żeby wiedziały, jak
      powinno się zachowywać, ale też, że każdy ma prawo do błędów, bo kiedyś i tak
      się dowiedzą, że dorośli wymagali od ich o wiele więcej, niż od siebie...
      Poza tym akurat 4-latki są do bólu "akuratne", potem znów odkryją uroki
      rozrabiania;-)

      Jestem zdania, że prędzej filmowy Spiderman nauczy dzieci skakać po meblach, niż
      Julki niszczenia książek...
      • mama.zosi75 Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 07.03.08, 21:31
        Ja też wystąpię w obronie "Julków". Moja córeczka uwielbia "JuJka I
        JuJkę", czytamy od kilku miesięcy (Zosia w kwietniu skończy 3 lata),
        na początku na okrągło. Tego opowiadania nie znamy, ale
        zastanawiałam się nad treścią tego o wkladaniu koralików do nosa,
        ale okazało się, że dzięki tej lekturze Zosia dobrze zapamiętała, że
        nie można tego robić (zawsze przy tym opowiadaniu rozmawiamy sobie o
        wkładaniu czegokolwiek do nosa, ucha itp.).
    • i2h2 Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 08.03.08, 00:14
      Wszyscy już wszystko powiedzieli, to ja tylko dodam, że nigdzie nie
      widziałam takiego nagromadzenia szpargałów, jak w holenderskich
      domach (miałam nawet przyjemność przeglądać roczniki czasopism z
      roku mojego urodzenia ;-)). A między tymi szpargałami yły też
      ogromniaste katalogi, które tu stanowiły w dawnych czasach przedmiot
      mrocznego pożądania i znak, że ktoś z rodziny bywa "na Zachodzie".
      Tam to się walało tonami, to i pewnie dzieciom służyło do wycinania.
      Ot, taka różnica historyczno - kulturowa ;-P
      • abepe Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 08.03.08, 00:20
        Hehe, ja mam dla G. do wycinania "Polityki".

        A na półce czasopisma z lat 30-tych (nie do wycinania:)
        odziedziczone po babci:)
    • abepe urok Julków 11.03.08, 00:13
      Jakiś czas temu doradziłam bratowej kupno Julków dla mojej
      brataniczki.
      I wczoraj miałam okazję zobaczyć ich wpływ - trzy-i-półlatka, która
      do tej pory nie pałała miłością do lektury - poprosiła mnie o
      poczytanie i czytałyśmy długo. Rewanżyk za to:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16375&w=76491198
      :)))))))))))))
      • alistar1 Boom na Julki :-) 26.05.08, 08:57
        Stosunkowo późno, ale nareszcie i my dokopaliśmy się do Julków :-)
        Są po prostu cudowne. Wzbudziły nasz zachwyt od pierwszej
        stronniczki.
        Forma, język, lapidarność, ilustracje, styl. Dla mnie ta książeczka
        jest kwintesencją szczęśliwego dzieciństwa i wielkiej, niekończącej
        się zabawy w dorosłość ;-) Nie razi mnie nawet owe "powiedział/
        powiedziala"; taka konwencja, która zupełnie mi tu nie zgrzyta.
        Czyta nam się to znakomicie.
        Zaczęliśmy trochę od środka, bo od czwartego tomu, ale to nic. I już
        teraz węszę za rabatem, co by zakupić całość na własność.
        • zf71 Re: Boom na Julki :-) 26.05.08, 09:12
          Przy okazji podciągnięcia tego wątku w górę przyznam się, że teraz u
          nas regularnie Julki są w czytaniu.
          To co mnie początkowo raziło dzisiaj zupełnie nie ma znaczenia a
          raczej nie widzę tego. Może to kwestia oswojenia po prostu. Może
          zbyt wcześnie wyraziłam swoje wątpliwości, teraz czyta nam się
          świetnie tzn. mi bo Joasia to zachwycona była od początku :).
          Kapitalne jest też to, że jest tego w sumie sporo do czytania – może
          wystarczyć na naprawdę długi czas.
          • alistar1 Re: Boom na Julki :-) 26.05.08, 09:20
            Zgadzam się, że czytania jest tu moc. Zaczytujemy się naprawdę
            łapczywie:-)
            • alistar1 Re: Boom na Julki :-) 26.05.08, 09:22
              A najmocniej się cieszę, że jeszcze calutkie cztery tomy przed nami:-
              ))))
        • pzl8 Re: odnośnie rabatu 26.05.08, 09:20
          mówisz, masz
          www.hokus-pokus.pl/wydarzenie/47/index.html
          • alistar1 Re: odnośnie rabatu 26.05.08, 09:25
            Pięknie, lecz nie mają wszytkich tomów:-(((
            Czekam właśnie na informację od wydawnictwa w tej kwestii.
            Czy wiecie może, czy piąta część wyszła w ogóle jako "miękka"?
    • steffa Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 28.05.08, 10:17
      I wycinając z książek można wyrosnąć na człowieka. ;-) Mnie się (chyba) udało.
      Mimo że zawsze uwielbiałam najpierw 'czytać' (a potem Czytać), to kiedyś z
      bratem pocieliśmy PIFA i 100 Bajek Jana Brzechwy, żeby 'napalić w piecu', czyli
      pod babci tapczanem.
      Mojemu synowi Julki nie przypadły do gustu. Nie wiem, dlaczego. Może 'nuda'?
      • abepe Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 28.05.08, 10:20
        Pifa????????? Oj, szkoda.

        Aha, to mamy dwóch w klubie "nie-bardzo-julkowych".
        • sniezkabiala Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 28.05.08, 16:02
          Ja tez mam takiego jednego "niejulkowego". Nie przypadly mu do gustu
          ani tresc, ani ilustracje, i teraz nie chce nawet spojrzec, zeby
          sprawdzic, czy moze jednak.
          A ja tak chetnie bym poczytala.
          • i2h2 Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 28.05.08, 20:02
            Pogoda piękna, czas na czytanki przy piaskownicy. Dla większej grupy
            dzieci jak znalazł. Nilka chyba w ubiegłym roku piękny przykład dała
            i były spontaniczne akcje gdzieniegdzie prowadzone:-)
            • abepe Re: Dlaczego Julek i Julka pocięli nożyczkami ksi 28.05.08, 20:06
              A wiesz, że chciałam ten zeszłoroczny wątek nilki odgrzebać. W końcu
              wreszcie zamieszkałam na osiedlu z piaskownicą. Poszliśmy tę
              atrakcję obejrzeć i uciekliśmy - piaskownica jest w taki miejscu, że
              możemy robić szoł dla wielu mieszkańców siedzących na balkonach i w
              ogródkach i jednego szczekającego psa. Cóż, ja tam czytać nie będę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja