Awangarda i... złoty środek

02.06.08, 12:16
Natchnął mnie wątek o awangardowym Tuwimie.
Steffa słusznie zauważyła, że na prawdziwą awangardę przyjdzie nam
jeszcze poczekać, bo ta nasza w gruncie rzeczy jeszcze w powijakach.
I coś w tym pewnie jest. Nie traktuję książek na półkach moich
dzieci za awangardowe, choć większość osób z mojego otoczenia
uznałaby to, co im czytam za zbyt kontrowersyjne, żeby podsuwać to
dzieciom. Skąd mogą wiedzieć, że "urabiam" dzieci w tym kierunku od
lat? ;-) Myślę, że one same (na dłuższą metę) nie wytrzymałyby
lektury innych.
Znacie te bezwarunkowe skojarzenia, że dla dzieci to trzeba słodko i
delikatnie; broń Boże z "brzydką ilustracją" albo zbyt mądrym
(trudnym) tekstem wyskoczyć.
Ale czasem zastanawiam się, co właściwie kryje się pod owym
tajemniczym pojęciem "awangardy"? I czy owa awangarda (kiedy już
wkroczy) nadal będzie zjadliwa dla dzieci? Czy może będzie jedynie
smakołykiem dla dorosłych?
Jakie książki z waszych księgozbiorów uważacie za awangardowe? A
może dopiero na takie czekacie?
    • truscaveczka Re: Awangarda i... złoty środek 02.06.08, 13:39
      "Jak Wojtek został strażakiem" z serii Moje poczytajki ma takie nietypowe,
      awangardowe <??> ilustracje.
      Mnie się osobiście podobają obrazki w dziecięcych książkach albo filigranowe
      a'la Uniechowski, Szancer itp, albo przypominające dziecięcą kreskę (np. w
      "Niesmaczniku" Natalii Usenko - niezastąpiona Pani Ewa P.-K.).
      Moja Młoda na pewno nie lubi obrazków typu "Martynka" czy "Franklin" - są dla
      niej czysto "informacyjne", nie zachęcają do zastanawiania się nad niczym. I
      generalnie woli ilustracje w dużą ilością drobnych przedmiotów, szczegółowo
      narysowane scenki, ale to chyba kwestia wieku (3 lata).

      Ale co jest awangardą tekstową?
      Chyba przed nami jeszcze okres poważniejszych tematów, na razie jesteśmy na
      etapie "Pompona" Joanny Olech i innych zawiłych opowieści o rodzinach. Czasem
      zastanawiam się, czy Olga lubi je, bo są dla niej ciekawe, czy dlatego, ze są
      długie i mama dużo czyta ;) Chociaż do kawałka, w którym Pompon uczy się robić
      na drutach wracała już dużo razy ;)
    • i2h2 Re: Awangarda i... złoty środek 02.06.08, 14:35
      Czasem awangarda to nie tylko szokowanie, co też tworzenie nowej
      mody, nowe podejście do jakiegoś zagadnienia :-) Bardzo awangardowe
      były np. książki projektowane przez Bohdana Butenko: w kształcie
      kwadratu.
      W sumie można uznać, że obecnie awangardą będzie zarówno nowe, inne
      liternictwo, inaczej potraktowana strona książki (np. "Z górki na
      pazurki"), jak też inny papier, ilustracje, ujęcie tematu... Patrząc
      w ten sposób na nasze księgozbiory, widzę głównie awangardę na
      półkach ;-) Ale to, co dla mnie jest awangardowe, dla dzieci jest
      czymś zwyczajnym - innym, ale jednak zwyczajnym :-)
      • alistar1 Re: Awangarda i... złoty środek 02.06.08, 14:46
        > W sumie można uznać, że obecnie awangardą będzie zarówno nowe,
        inne
        > liternictwo, inaczej potraktowana strona książki (np. "Z górki na
        > pazurki"), jak też inny papier, ilustracje, ujęcie tematu...
        Patrząc
        > w ten sposób na nasze księgozbiory, widzę głównie awangardę na
        > półkach ;-)

        Masz rację- zobacz tylko, jaka ta awangarda zrobiła się cudnie
        powszednia :-)
        Ale ja nie mam nic przeciwko temu.
    • siostraheli Re: Awangarda i... złoty środek 03.06.08, 10:32
      Szkoda, że przez ostatnie 40 lat polska książka dla dzieci staczała się po równi pochyłej i mamy dziś coś na kształ Dnia Świstaka. Odkrywamy na powrót książki ze złotych lat 60-tych, kiedy naprawdę byliśmy w awangardzie. Tak jak w plakacie, filmie, architekturze i innych sztukach wizualnych. I do tego uważamy za awangardę coś, co 40 lat temu wydawało nam się normą skierowaną do przeciętnie inteligentnego dziecka. Awangardowy Tuwim wydaje mi się piękny, a najpiekniejsze w nim jest to, że jest zilustrowany w estetyce lat 20-tych, 30-tych, 40-tych i 50-tych. Więc czy to naprawdę awangarda? Czy może jaskółka świadcząca, że polska ilustracja powraca na ambitne pozycje.
      • alistar1 Re: Awangarda i... złoty środek 03.06.08, 11:02
        To prawda, reprinty (i ich pochodne) nadal wydają się bardzo
        awangardowe w swojej treści i formie. Traktuję je jednak bardziej
        jako retro niż awangardę, choć ich estetyka ma w sobie to coś, co
        bardzo mi odpowiada.
        Natomiast większość wydawanych dziś książek (z grupy tych
        oryginalnych; jako przykład wymienię "Kocura" Marii Ekier albo
        ellbruchy) jest nowatorska, ciekawa, ale czy to awangarda?
        Chodzi mi też o to, by choć trochę "odbrązowić" to słowo, zastanowić
        się, co tak naprawdę się pod nim kryje.


      • zuzannao Re: Awangarda i... złoty środek 03.06.08, 11:21
        Właśnie, dla mnie ta nasza obecna niby-awangarda jest jakoś mało awangardowa w
        zestawieniu z książkami wydawanymi kilkadziesiąt lat temu. I , szczerze mówiąc,
        dlatego właśnie nie wydaje mi się specjalnie interesująca. Kiedy na nią patrzę,
        zachciewa mi się jakiejś porywającej ariergardy...
Pełna wersja