alistar1
02.06.08, 12:16
Natchnął mnie wątek o awangardowym Tuwimie.
Steffa słusznie zauważyła, że na prawdziwą awangardę przyjdzie nam
jeszcze poczekać, bo ta nasza w gruncie rzeczy jeszcze w powijakach.
I coś w tym pewnie jest. Nie traktuję książek na półkach moich
dzieci za awangardowe, choć większość osób z mojego otoczenia
uznałaby to, co im czytam za zbyt kontrowersyjne, żeby podsuwać to
dzieciom. Skąd mogą wiedzieć, że "urabiam" dzieci w tym kierunku od
lat? ;-) Myślę, że one same (na dłuższą metę) nie wytrzymałyby
lektury innych.
Znacie te bezwarunkowe skojarzenia, że dla dzieci to trzeba słodko i
delikatnie; broń Boże z "brzydką ilustracją" albo zbyt mądrym
(trudnym) tekstem wyskoczyć.
Ale czasem zastanawiam się, co właściwie kryje się pod owym
tajemniczym pojęciem "awangardy"? I czy owa awangarda (kiedy już
wkroczy) nadal będzie zjadliwa dla dzieci? Czy może będzie jedynie
smakołykiem dla dorosłych?
Jakie książki z waszych księgozbiorów uważacie za awangardowe? A
może dopiero na takie czekacie?