Oznaczenia wiekowe w książkach dla dzieci

02.09.08, 08:05
www.instytutksiazki.pl/pl,kd,site,29,0,21230.php
Co myślicie o tym proteście? Osobiście lubię tę cyferkę z małym
plusem za, choć nie trzymam się jej niewolniczo. W naszym przypadku
często okazuje się wręcz nieadekwatna, bo np. książkę z oznaczeniem
3+ mam już dawno przeczytaną z prawie dwulatkiem;-) Ale niezbyt
zorientowanemu na rynku czytelniczym rodzicowi może to dać pewnien
pogląd, dla jakiego wieku jest książka.
Co sądzicie?
    • pa_yo Re: Oznaczenia wiekowe w książkach dla dzieci 02.09.08, 08:21
      Ja lubię te cyferkę :)
      Oczywiście, że jest ona czyims subiektywnym odczuciem, ale daje choć
      ogólną orientację dla jakich kategroii wiekowych dana ksiązeczka sie
      nadaje treściowo.
    • ash3 Re: Oznaczenia wiekowe w książkach dla dzieci 02.09.08, 10:05
      A o "Co ciekawe, przeprowadzone w Anglii badania opinii społecznej pokazują, że
      pomysł spotkał się z poparciem rodziców." jest o pomysle oznaczania kategorii
      wiekowych, czy pomyśle protestu pisarzy?

      Czasem wydaje mi się, że niektóre książki maja zawyżony próg wiekowy, a wcale
      nie są aż tak trudne, by już nieco młodsze dziecko zainteresować nimi.




    • zf71 Re: Oznaczenia wiekowe w książkach dla dzieci 02.09.08, 10:07
      Ja też lubię wiedzieć do kogo wydawnictwo kieruje książkę, czy to
      uwzględniam to już inna sprawa. W końcu mamy już za sobą kilka
      lektur szkolnych i jest nam z tym bardzo dobrze.
      Ale generalnie nie mam nic przeciwko.
      Inna sprawa, że oznaczenie 3+ szczególnie dziwi na kartonowych,
      które jednak traktowane są w kategoriach zabawki i mogą "zostać
      połknięte".
      O ile pamiętam to muchomorowe kartonowe dozwolone są dla młodszych
      bez ograniczeń i faktycznie nie rozpuszczą się w ustach niemowlaka
      jak wilgowe czy inne badziewiowe.
      • verdana Re: Oznaczenia wiekowe w książkach dla dzieci 02.09.08, 11:30
        Mam mieszane uczucia. Dla małych dzieci - dobry pomysł, chociaż może
        to spowodowac, ze mniej rozeznani rodzice bedą dziecku czytać
        książki nieodpowiednie do jego rozwoju - za latwe lub za trudne.
        Gorzej dziećmi czytajacymi samodzielnie, bo dla nich podany na
        okladce niższy wiek może zdecydowanie zniechecić do książki. A
        zreszta, jak przegladalam polecane na dany wiek ksiązki w "Cała
        Polska czyta dzieciom", to polowy klasyfikacji nie moglam pojąć.
        • mamapodziomka Re: Oznaczenia wiekowe w książkach dla dzieci 02.09.08, 12:32
          Te oznaczenia nie sa zle, zwlaszcza przy ksiazeczkach dla dzieci mniejszych. Ale
          juz na przyklad bardzo ostro rozjezdzaja sie miedzy np. Polska a Niemcami.
          Zakamarkowy Piaskowy Wilk jest od lat 3, niemiecki od 6 ;) Ale jakas tam
          orientacje mi to daje, zwlaszcza przy zakupach przez Internet, a ksiazka
          najwyzej poczeka sobie na swoja kolej.

          Troche inaczej chyba jest z obowiazkowymi oznaczeniami ksiazek i z przymusowym
          ustawianiem ksiazek w ksiegarni na polkach o scisle okreslonym wieku. Ostatnio
          mialam okazje obserwowac rodzine (mowili po polsku, dlatego zwrocilam uwage) -
          chlopak tak na oko 10-11 latek upatrzyl sobie ksiazke z regalu na 8-10 lat. Mama
          upierala sie, ze ma sobie wybrac cos z nastepnego regalu, bo przeciez juz wyrosl
          z tamtego. W rezultacie nie kupili nic :( Jak widac to straszny obciach dla
          rodzicow jak dziecko chce skonczyc czytac serie z nizszej polki ;) zamiast
          rzucac sie na ambitniejsze pozycje. A przeciez nie tylko dzieci sa bardzo rozne,
          ale ogromna czesc literatury nie jest skierowana do konkretnego odbiorcy.

          Takze tez chyba bylabym przeciwko obowiazkowi znakowania ksiazek. Co innego
          rozne listy, rankingi, etc. moglyby sobie spokojnie koegzystowac.
        • i2h2 Re: Oznaczenia wiekowe w książkach dla dzieci 03.09.08, 09:41
          Zgadzam się z Verdaną. Tzn. dla młodszych powinny być oznaczenia, bo
          czasem na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić, czy coś jest dla
          siedmiolatka, czy dla pięciolatka (myślę tu o takich głównie
          tekstowych). Wiadomo, ze i tak się będziemy kierować znajomością
          własnego dziecka, ale się przydaje.
          Ze starszymi jest problem, ale dałby się chyba rozwiązać pośrednio -
          przez stworzenie sensownych kategorii wiekowych. Czyli nie "co dwa
          lata".
Pełna wersja