chaber69
04.10.08, 11:39
Zazdroszczę wszystkim mamom (i tatom) bardzo nieletnich dziecięci, które nawet
nie wiedzą jakie mają szczęście, że ich dzieci są takie małe. W innym wątku o
nastolatkach i książakch dla dorosłych wspomniano lukę czytelniczą, w którą
oczytane nastolatki wpadają w pewnym wieku. Takie kilkulatki i trochę
więcej-latki to mają szczęście. Ich mamy mogą szczęśliwe wybierać im książki
sposród kapitalnej pod względem estetcznym i treściowym oferty. Zazdroszczę
Wam, że możecie kupić np. "Nocnego Maćka" czy poprzednią rzecz o kotku
ogonkiem merdającym i cieszyć się nim razem z dziećmi.. Zazdroszczę pana
Kuleczki, Nusi i wielu wielu innych. W zamierzchłej przeszłości, kiedy to
kupowałam literaturę swojemu dziecku tak szerokiego wyboru nie było, albo był,
tylko, że królowały jednak koszmarki. Na szczęście posiłkowałam się dobrze
(wówczas) zaopatrzoną bibliotekę i serowowałam rzeczy nieco starsze pół na pół
ze współczesnymi. Teraz pozostaje mi tylko 2,5-letni synek przyjaciółki,
któremu przy każdej nadarzającej się okazji kupuję książki. Bez okazji nie
kupuję, bo finanse są takie a nie inne, a moje dziecię łaskawie zgodziło się z
powodu wydatków na tylko jedną książkę na miesiąc. A więc "Nocny Maciek"
będzie w moich rekach tylko przejściowo. Potem ładnie zapakowany zostanie
przesłany pod inny adres i będzie się nim cieszył kto inny.
Buuu, dlaczego to takie niesprawiedliwe? Szkoda, że nie pracuję w bibliotece
dla dzieci, w której miałabym wpływ na zakupy, tylko dla dorosłych i to
jeszcze specjalistycznej dla dorosłych.