Czy książki jeszcze cieszą?

27.10.08, 11:26
Zainspirowana pewną ciekawą rozmową, zastanawiam się, jak Wasze
dzieci reagują na otrzymywane książki. Z tego, co piszecie, dostają
je w sporych ilościach i stosunkowo często, podobnie jest u nas.
Jestem ciekawa, jak jest z radością z otrzymywanych książek, w
kontekście tego, czy nie spowszedniała?
U nas obserwuję różne etapy. Mojego dwulatka cieszy wszystko (no,
prawie), ale on dopiero zaczyna swoją przygodę z czytaniem. Mój
przedszkolak, nieco bardziej obyty, zasypywany książkami, przejawia
entuzjazm na przemian z lekką powściągliwością, traktując książki
jak coś powszedniego. Z jednej strony cieszy mnie ta "powszedniość"
książki w jej oczach, z drugiej jednak chciałabym ją czasem
zaskoczyć, oczarować (na przykład w kontekście prezentów).
Jak sobie z tym radzicie? Jak dawkujecie książkowe przyjemności?
    • katrio_na Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 12:22
      Nijak nie dawkuje, jeszcze sie tego ucze ale marnie mi idzie i
      trzeba przyznac, ze kiepsko sie przykladam ;(
      Jak mam pieniadze to kupuje w duzych ilosciach i daje od razu. A jak
      nie mam to nawet boje sie zagladac na to forum ;)
      My ogolnie jakos traktujemy rzeczy materialne wolna reka i
      obdarowujemy nimi, rowniez siebie bez okazji. Dla Nas prezent to
      bilet do teatru na fajne przedstawienie lub bilet do fajnego miejsca
      na ziemi a nie jakas tam pralka ;)

      Przy tym wszystkim az dziw bierze, ze moje dziecko naprawde cieszy
      sie z ksiazeczek. Smutno mi by bylo gdyby bylo inaczej ;)
      • alistar1 Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 12:41
        Ależ moje też się cieszą, ale przy nawale tylu tytułów, radość ta po
        prostu powszednieje, nie ma hurra-zachwytów typu "Ojej, nowa
        książeczka". Nie, przepraszam, ostatnio miałam taki zachwyt. Ale to
        była wyjątkowa sytuacja, bo z reguły nowa książka po prostu
        się "wchłania";-)
        Ale może to dobrze, że książka staje się dla moich dzieci takim
        samym artykułem pierwszej potrzeby, jak masło czy chleb.
        Chociaż często myślę, że w naszym przypadku dawkowanie (nie tylko
        książek) ma jednak sens, by poczuć ich prawdziwy smak, nacieszyć się.
    • anials Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 12:35
      U nas udzielają się powszechnie moje emocje - podniecenie,
      niecierpliwa radość, ucieszone piski i zachłanność - przy otwieraniu
      dostarczonej paczki z książkami, pomimo że ja WIEM co jest w środku.
      Druga radość jest jest przy pierwszym zapoznaniu z najciekawiej
      wyglądającym egzemplarzem (czasem dla synka nie jest to wcale
      książka dziecięca, ale jakiś podręcznik informatyczny męża!).
      Trzecia radość jest przy nagłym "odkryciu" książki na półce i
      stwierdzeniu, że właśnie "przemówiła" do młodego człowieka i wtedy..
      wtedy.. leżą wszystkie klocki lego, rysowanki, super samochody spod
      choinki, nawet rury..młody człowiek w fotelu z książką na kolanach
      odpływa w inne światy. Wtedy ja jestem wniebowzięta :)
    • ingutka Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 12:49
      Ciężko mi wychodzi dawkowanie, kiedy kupię kolejną partię książek,
      chciałabym nimi od razu obdarować zakochaną w książkach córkę, poza
      tym sama chcę ją czytać razem z nią :)
      Z moich obserwacji to moja Hania cieszy się z jakiejś książki, a nie
      z faktu, że ona będzie jej na własność. Tak samo cieszy się wiec,
      kiedy uda nam się wypożyczyć wyczekaną książkę z biblioteki(np.
      drugą część Florki), jak i z tego że dostanie coś w prezencie.
      Najważniejsze, żeby mieć do niej dostęp, żeby mama przeczytała
      wieczorem, żeby w ciągu dnia można było sobie pooglądać obrazki,
      żeby była pod ręką.

      Myślę więc, że książeczki mają ważne miejsce w jej zyciu i zawsze
      będą ją cieszyć - nawet jeśli nie tak widocznie w momencie
      obdarowania, to podczas wielu kolejnych chwil brania jej do
      czytania. I ta satysfakcja mi wystarcza.
      • alistar1 Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 13:05
        ingutka napisała:

        > Myślę więc, że książeczki mają ważne miejsce w jej zyciu i zawsze
        > będą ją cieszyć - nawet jeśli nie tak widocznie w momencie
        > obdarowania, to podczas wielu kolejnych chwil brania jej do
        > czytania. I ta satysfakcja mi wystarcza.

        Super to napisałaś:-) Jest to mi bardzo bliskie i właściwie cieszy w
        naszym wspólnym czytaniu najbardziej.
        • ingutka Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 15:27
          :))
          • abepe Re: Czy książki jeszcze cieszą? 28.10.08, 00:20
            Niektóre wywołują żywiołowy entuzjazm inne "tylko" zainteresowanie.
            Sa dobre na codzień i od święta.
    • zf71 Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 13:11
      J. była kiedyś wielce obrażona, kiedy przyszła paczka a w niej nic
      nie ma dla niej. Teraz za każdym razem pyta się z niepokojem w
      oczach czy dla niej też coś będzie.
      Znaczy to, że jej zależy.
      Ale traktuje książki coraz bardziej jako oczywistość, że są, że ja
      je kupuję, że idąc po chleb i masło wracamy też z książką obok mamy
      księgarnię, że pożyczamy z biblioteki i czytamy. Że są dostępne,
      takie lub inne.
      I zaczyna już mieć mój syndrom – to co mi się podoba powinno być
      moje własne.
      Podobne stwierdzenia wygłasza w bibliotece, ostatnio mówiła o
      dzieciach z Bullerbyn, kazałam jej narysować do Mikołaja :)
      Ale już tak sama nie siedzi i nie studiuje jak kiedyś (czas wolny
      czterolatka pochłania coraz dłuższa i wyrafinowana zabawa,
      rysowanie, budowanie, wymyślanie), za to wieczorne czytanie i nie
      tylko wieczorne to magiczna chwila, która cieszy i cieszy.
      Dla tej chwili, dla tego czasu warto kupować.
      • alistar1 Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 13:24
        Wiem coś na temat rozbudowanych zabaw czterolaków:-) Jakiś czas temu
        mieliśmy sytuację, gdy zabawa pochłonęła córkę bez reszty. Bawiła
        się i bawiła, z małą przerwą na mycie i kolację. W tym czasie
        czytałam synkowi, lojalnie uprzedzając córkę, że za chwilę już nie
        poczytamy, bo będzie zbyt późno, trzeba gasić światło i iść spać.
        Powiedziała, że porządku, aż wreszcie nadszedł ten moment i wrzask
        wywołany faktem, że jak to, że jej przecież jeszcze nie czytałam,
        dość mocno mnie poruszył:-) Odkryłam, że teraz czytanie odbywa się
        na trochę innych zasadach, że strony muszą wypracować kompromis i
        czas. I choć w zabieganym rozkładzie dnia nie jest to czasem łatwe,
        cieszy mnie, że o czytaniu nikt tak łatwo nie zapomina:-)
    • mama_kasia Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 13:15
      U nas książka dziecięca jest (oprócz czytania) obecna w rozmowach :)
      Mówię im, co wyszło, co można wypożyczyć. Oglądamy książki
      w księgarni.
      Ale w zasadzie książek na codzień się nie kupuje. Książki
      natomiast od czasu do czasu przychodzą do nas w paczce
      jako nagrody za brombowe konkursy :)) I to jest dopiero święto :)

      Książka jest u nas powszednia, choć nie powszednie jest jej
      otrzymywanie :)
      • alistar1 Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 13:26
        mama_kasia napisała:

        > U nas książka dziecięca jest (oprócz czytania) obecna w
        rozmowach :)
        > Mówię im, co wyszło, co można wypożyczyć.

        Robię podobnie- to wzmaga radość oczekiwania na książkę:-)))
        • zf71 Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 13:49
          Ja też staram się mówić o książkach w różnych kategoriach, co
          wyjdzie, co jest dobre co ciekawe a co nam się szybko znudzi.
          Ale i o pisarzach, ilustratorach, cyklu wydawania książki. Najwięcej
          to chyba mówiłam o Astrid, ze wzmianką że żyła dawniej dlatego pisze
          o rzeczach których już nie ma albo trudno spotkać. J. często mnie
          teraz pyta w związku z tym: CZY AUTOR KSIĄŻKI JESZCZE ŻYJE?
          W kategorii ilustratorów – czasami do czytania przynosi książki
          jednego ilustratora – najłatwiej E. Wasiuczyńskiej i P.Pawlaka.
          Sporo ich w domu, więc są rozpoznawalne. Ale i Wilkoń się trafia
          stadami do czytania.
        • mamalilki Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 13:50
          A ja mocno dawkuję. Nie tylko z powodu pieniędzy ale też dlatego że nie chcę,
          żeby miały więcej niż mogą ogarnąć. Czasem dostają książeczki bez okazji (wtedy
          zwykle od razu dwie, żeby nikomu nie było przykro), ale potem mamy chwilę
          przerwy. Dlatego wiem, że bardzo się ucieszą kiedy znajdą 6.12 świąteczną Lottę
          i świątecznego Findusa. Warto było go w zeszłym roku nie dać :-) Oczywiście w
          nagrodę za wizytę u dentysty czy zjedzenie wszystkich sałatek przez cały tydzień
          też czasem jest nagroda-książka.
          • klara17 Re: Czy książki jeszcze cieszą? 27.10.08, 14:02
            czy cieszą? pewnie ....
            zawsze,nawet przeglądanie,wąchanie i podczytywanie w księgarniach cieszy..
            cieszą te własne i te z bibliotek
            i nigdy nie jest ich za dużo...
            jak dawkuje?zależy...czasem w przypływie szaleństwa obrzucam ,czasem ukrywam w
            dziwnych miejscach,czasem daje po jednej ...jednak za każdym razem jest ten sam
            efekt ..magia kartek szeleszczących w palcach...wypieki przy pierwszym przeglądaniu
    • mamalgosia Re: Czy książki jeszcze cieszą? 28.10.08, 09:38
      Moich na szczęście cieszą i to bardzo.
      Natomiast wszystkiego teraz jest tak dużo i takie piękne, że chyba
      nic już nie jest w stanie ucieszyć dziecka tak jak coś cieszyło mnie
      jako małą dziewczynkę
      • verdana Re: Czy książki jeszcze cieszą? 28.10.08, 17:53
        Moje dzieci cieszyły. A szczegolnie wyczekiwane "dalsze ciagi"
        ulubionych powiesci.
        Pamietam, jak dawno temu starszy przez ponad rok szukał "Oka
        Centaura" Broszkiewicza, drugiej części "Tych z dziesiatego tysiaca".
        Zaczytany, rozlatujacy się egzepmlarz znaleźlismy w antykwariacie w
        Sopocie. Antykwariusz, starszy pan, powiedział, ze mój syn pozwala
        mu z optymizmem patrzeć w przyszłość - jeszcze nigdy nie widział
        dziecka tak szczęśliwego z otrzymania starej książki.
    • abepe Re: Czy książki jeszcze cieszą? 28.10.08, 17:51
      Cieszą, cieszą. Dotarło do mnie, że każda wizyta w bibliotece jest
      radosnym świętem, każdy coś chapnie z półki i zadowolony niesie do
      domu, jak dziś:)
    • i2h2 Re: Czy książki jeszcze cieszą? 29.10.08, 23:10
      Cały czas niezmiennie. Stając w progu domu po powrocie z targów
      czułam się przez chwilę jak danie główne na uczcie ludożerców ;-)
      Trzy pary oczu śledziły każdy mój gest, kiedy sięgałam do walizki.
      Młodsza aż piszczała, jak wyciągnęła nowości ;-)
      Książek nie racjonuję, pojawiają się stadnie, ciągle też chodzi się
      do biblioteki i dopożycza. Przesytu nie ma i nic nie wskazuje na to,
      by kiedykolwiek nadciągnął :-)
      • alistar1 Re: Czy książki jeszcze cieszą? 30.10.08, 07:29
        > Trzy pary oczu śledziły każdy mój gest, kiedy sięgałam do walizki.
        > Młodsza aż piszczała, jak wyciągnęła nowości ;-)

        No napisz, jakie smakołyki były w tej walizce:-)))
        • i2h2 Re: Czy książki jeszcze cieszą? 30.10.08, 09:55
          Muszę ochłonąć :-)
          A poza tym rekomendacje Młodszej podam jak tylko przejrzy wszystko
          (nie dlatego, że książek jest tak dużo, tylko po prostu ona bierze
          jedną, dokładnie ją przegląda, czyta albo nas molestuje, a dopiero
          po dogłębnym poznaniu zabiera się za kolejną ;-)).
    • lis_ka Re: Czy książki jeszcze cieszą? 31.10.08, 14:13
      Moją Czterolatkę cieszą. I wciąż chce nowe.
      Z radościa odkrywam, że powoli siega po książki kupione przez mój
      sentyment ("Gąska Balbinka" np.). Lubi też kolekcjonować serie na
      zasadzie mam te, tę i tamta, to jeszcze chciałabym te trzy ;-)
    • mamaea Re: Czy książki jeszcze cieszą? 31.10.08, 21:05
      U nas cieszą, mimo ciągłych odwiedzin w super bibliotece, ciągłego
      kupowania. Siedmiolatka tłumaczy prawie dwulatkowi - rób ty wreszcie
      na nocnik, tyle pieniędzy zmarnowane a mogłyby być na książki...
      Dzisiaj zachwycona wróciła ze szkoły, bo mogli zapisać się do
      biblioteki. Zdziwiona tylko, że pani nie dała jej tego co chciała bo
      za grube (swoją drogą to głupie). Książki są wąchane, oglądane,
      głaskane, czytane......i są powodem zazdrości, trzeba się z każdego
      zakupu wytłumaczyć dlaczego kupilismy coś dla siebie a nie dal niej.
      • agisek Re: Czy książki jeszcze cieszą? 31.10.08, 21:19
        >Zdziwiona tylko, że pani nie dała jej tego co chciała bo za grube (swoją drogą
        to głupie).

        Ja wiem? Sama kiedyś miałam taką sytuację, że świeżo pasowany siedmioletni
        czytelnik uparł się, że wypożyczy książkę: "Znaczy kapitan". Na nic perswazje i
        pokazywanie rzeczy z większą ilością obrazków. W końcu wypożyczył, a drugiego
        dnia odniósł, "bo tatuś kazał". A co się nanosił to jego. ;-) Już nie wspomnę o
        tym co tatuś musiał pomyśleć o kompetencjach bibliotekarki! ;-)

        Oczywiście to historyjka "przy okazji", wierzę, że Twoja córeczka chciała
        wypożyczyć coś rzeczywiście dla niej interesującego.

        • mamaea Re: Czy książki jeszcze cieszą? 01.11.08, 21:04
          Chciała Opowiadania z piaskownicy Piątkowskiej (znała opowiadania
          dla przedszkolaków) - czytamy jej dużo a sama czyta baardzo dużo i
          książki nawet grubsze, ja wiem, że większość dzieci teraz nie czyta
          ale pewnie warto spojrzeć czasami na dziecko trochę wnikliwiej -
          pogadać chwilę w szkolnej bibliotece i dla każdego stanie się jasne,
          ze ma przed sobą młodego czytelnika dla którego książeczka z jednym
          wierszem to za mało. Ale cóż - w naszej szkole równa sie do
          ostatniej owcy w stadzie a rzeczona owca pewnie nie widziała ksiązki
          na oczy w ogóle.
          • abepe Re: Czy książki jeszcze cieszą? 28.04.13, 10:44
            Korzystając z możliwości wyciągam bardzo stary wątek. Kilka lat minęło, czy coś się zmieniło?
    • 7oz Re: Czy książki jeszcze cieszą? 01.11.08, 14:44
      Mojego prawie 2 latka też wszystko cieszy choć musze przyznać, że ma
      już wyrobiony gust i pewne książeczki przynoszą więcej radości a
      inne mniej. Nie przypuszczałam, że dzieci w tym wieku mogą już tak
      interesować się książkami i mieć wyrobiną o nich opinię. Jak mały
      uparciuch uprze się na historyjki o 'Ko-Ko" to nie ma siły i nawet
      jeśli to już 5 raz tego dnia, mama musi czytac o Ko-Ko. Dawkowania
      przyjemności książkowych jeszcze nie wprowadziliśmy, po prostu
      książeczki pojawiają się w domu dość spontanicznie i powoli budujemy
      swoją biblioteczkę.
    • steffa Re: Czy książki jeszcze cieszą? 29.04.13, 01:44
      Cieszą. Ostatnio zobaczyli gdzieś Mamoko 3000 i ZAŻĄDALI dokupienia (nie mamy).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja