Dodaj do ulubionych

wnerwiające słowa

01.11.08, 01:21
Na pewno takie macie. Nienawidzę słowa AUTO. NIENAWIDZĘ.
Obserwuj wątek
      • steffa Re: wnerwiające słowa 01.11.08, 19:45
        U mnie w rodzinie nikt nigdy nie używał słowa "auto". To jest po prostu
        samochód. A teraz nawet w formule 1 jeździ się autami. Ta infantylizacja
        języka wnerwia mnie strasznie.
        • sinceramente Re: wnerwiające słowa 02.11.08, 19:16
          U mnie też nie używano słowa "auto", ale wystarczyło tylko przenieść się na
          zachód o niecałe 300km i już okazało się, że "auto" jest na porządku dziennym.
          Oswoiłam się z tym jednak szybko, a teraz mając małe dziecko sama mówię "auto",
          bo to po prostu łatwiejsze do wymówienia.

          A z dziwnych i irytujących słów, to u mnie na topie są "KLOCUSZKI" (koszmar nad
          koszmary) i forma "tatowi" zamiast "tacie".
        • spacey1 Re: wnerwiające słowa 03.11.08, 09:20
          Ale mnie się nie wydaje, aby auto było słowem z dziecięcego słownika. Myślę, że
          to dzieci przejęły (i rodzice), bo łatwiej się wymawia. A słowo to jest po
          prostu synonimem samochodu używanym przez dorosłych od dawna.
      • tom_papioh Re: wnerwiające słowa 04.11.08, 22:29
        Pieniążki - aaabsolutnie! (tego słowa też nie lubię...), chociaż ta
        czułość wiele mówi o tym, kto tego słowa używa...
        Kontrowersyjny - w znaczeniu "ciekawy", "interesujący" tudzież innych
        pozytywnych konotacjach;
        No i nie słowo, a zwrot - "wyraź siebie" i jego pochodne, co ciekawe
        obecne głównie w reklamach...
    • eglantine Re: wnerwiające słowa 01.11.08, 20:01
      Nie obraź się, proszę, ale ja nie znoszę słowa "wnerwia" : ))))
      Wkurza, denerwuje, irytuje jak najbardziej, ale na "wnerwia" mam alergię. Za to
      auto nie budzi żadnych negatywnych skojarzeń. ;P
      • abepe Re: wnerwiające słowa 01.11.08, 22:44
        Cóż, maluchowi łatwiej powtórzyć "auto", niż "samochód". Usiłuję
        osiągnąć "auto" u małego przeciwnika mówienia:)

        "Pieniążki" we mnie też wzbudzają dreszcze.
        • abepe Re: wnerwiające słowa 01.11.08, 22:46
          Acha, chyba się starzeję, bo np. młodzieżowe "muza" bardzo mnie
          drażni, jak słyszę, że to "dobra muza" - brrrrrr. Generalnie nie
          lubię przeróbek - "gadu-gadu" to dla mnie "gadu-gadu",
          nie "gadulec", itd.
          • i2h2 Re: wnerwiające słowa 01.11.08, 22:55
            Pozostaje mi mieć nadzieję, że moje [giegie] mniej Cię drażni ;-)
            Do klubu matron też mogę dołączyć - nie lubię zbyt młodzieżowego
            języka w ustach ludzi w moim wieku :-)
      • steffa Re: wnerwiające słowa 02.11.08, 22:47
        A widzisz, użyłam go tutaj celowo. Jest tak samo drażniące jak AUTO.
        Zaryzykowałaby, że w Warszawie nie mówi się AUTO.
        "Tą książkę" też nie znoszę, nie lubię także 'Czikago', choć Sam Miodek
        zaaprobował tę formę (pewnie nie zna angielskiego). Nie lubię też innej formy
        poprawnej, czyli KECZUPU, może dlatego, że angielskiego uczyłam się od dziecka.
        Poza tym wolę DZISIAJ niż DZIŚ. :D 'Dzidzia' doprowadza mnie do spazmów,
        szczególnie, gdy jakaś Mamusia (che che) mówi do swojego potomstawa (pokazując
        na mojego 6-letniego syna): 'zobacz, dzidzia!'...
    • mama_kotula Re: wnerwiające słowa 01.11.08, 22:53
      Organicznie nie cierpię przeróbek "studenckich", w których celują zwłaszcza studenci pierwszego roku.

      Próbka:
      Stoma jako stomatologia.
      Farma jako farmacja.
      Lek jako wydział lekarski.
      Stypa (ratunku!!!) jako stypendium.


      A do ciężkiego wybuchu piany na ustach doprowadza mnie, jak ktoś mówi, że jedzie do WROCKA.

      Arghh, aż mnie zęby rozbolały.
      • i2h2 Re: wnerwiające słowa 01.11.08, 22:58
        mama_kotula napisała:
        > A do ciężkiego wybuchu piany na ustach doprowadza mnie, jak ktoś
        >mówi, że jedzie do WROCKA.
        A to akurat toleruję (jak i inne skróty nazw miejscowości), bo żywo
        mam w pamięci, jak po Holandii jeździłam zaopatrzona w tekturkę z
        napisem "A'dam" ;-)
          • zona_mi Re: wnerwiające słowa 01.11.08, 23:27
            Wrocek jest Wrockiem i nic tego nie zmieni.
            Ale muzy, giny, tempki, rehy i zajefajne - głównie skróty czyli -
            doprowadzają mnie do płaczu. Bardziej niż przekuwanie, bo to
            zupełnie inny rodzaj płaczu.

            Ale najbardziej - MASAKRA. W użyciu jak tu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=612&w=54809234&a=73575390
            • spacey1 Re: wnerwiające słowa 02.11.08, 10:41
              Moja koleżanka z Wrocławia prawie się obraziła za Wrocek. Mówi, że tak mówią
              napływowi, którzy chcą tak nonszlancko się wyrazić o tym mieście, że niby tacy
              "tutejsi". Mnie natomiast drażni Warszawka, a nie daj Boże Warszafka. O ile
              toleruje to pierwsze słowo jako synonim pewnych kręgów snobistycznych związanych
              z show businessem, o tyle jako określenie na moje miasto mnie strasznie denerwuje
              • eglantine Re: wnerwiające słowa 02.11.08, 19:30
                > Moja koleżanka z Wrocławia prawie się obraziła za Wrocek. Mówi, że tak mówią
                > napływowi, którzy chcą tak nonszlancko się wyrazić o tym mieście, że niby tacy
                > "tutejsi".

                To ciekawe, bo ja i moi znajomi na pewno nie jesteśmy napływowi, a właśnie tej
                formy używamy. ;P Ot, pieszczotliwe zdrobnienie.
                • megibatorowicz Re: wnerwiające słowa 02.11.08, 21:05
                  A mnie z kolei wkurzają zdrobnienia. Nie, jak ktoś sobie kotkuje czy
                  skarbkuje, tylko takie powszechne, że chlebuś czy dywanik. Mogę
                  zrozumieć zdrobnienia przy dzieciach, bo widok dziecka to jakoś tak
                  większość ludzi "ojejusiu, jaki cudowniusi chłopczyczek" : ) ale jak
                  znajoma mnie ciasteczkiem i herbateczką częstuje, to mam ochotę jej
                  przypierniczusić :)
                  • eglantine Re: wnerwiające słowa 03.11.08, 17:36
                    > Ciekawe. Wydawało mi się, że ci, którzy nie są napływowi używają >formy Breslau.

                    Trafiony, zatopiony.
                    Mimo to uważam, że mam prawo uważać się za Wrocławiankę, skoro się tu urodziłam
                    i spędziłam pierwsze dwadzieścia lat życia.
      • beataj02 Re: wnerwiające słowa 02.11.08, 09:05
        Mnie też drażni AUTO, choć jako dziecko miałam problem z samochodem. Sylabami
        było SA-MO-CHÓD, a razem zawsze wychodziło POCHÓD :D.

        No i do wrzenia doprowadzają mnie CHŁOPACY zamiast chłopaków. A że w domu mam
        Poznaniaka, a to jest regionalizm wielkopolski, to bywa wesoło ;-). Tym
        bardziej, ze moja teściowa jakoś tak chyba celowo używa wielu typowych
        regionalizmów, zwłaszcza w pierwszych trzech godzinach spotkania. Ileż ja się
        muszę nazastanawiać dlaczego ktoś jest "do góry", a nie "na górze" albo co to
        jest "nabierka" czy "zaryska"... Potem chyba zapomina (:D), że synową należy
        drażnić ;-)

        PS. Uprzedzam wszelkie podejrzenia - kocham swojego męża i nie mam nic do
        Poznania i reszty Pyrlandii :))
      • zona_mi Re: wnerwiające słowa 02.11.08, 12:52
        > Mnie o verwową wysypkę przyprawia słowo "odsikać".

        Ooo... do kompletu jeszcze mam: "przepajać". I natychmiast wyobrażam
        sobie te biedne dzieci pojone do granic pęknięcia, nabrzmiałe "piciu-
        piciu".
    • nchyb Re: wnerwiające słowa 02.11.08, 13:50
      Jakoś nie mam takich problemów. Samaq staram się mówić poprawnie,
      bez niepotrzebnych zdrobnień, ale bez przegięć i do małego dziecka
      mogę powiedzieć, że ma malutkie łapki, a nie ręce.

      Za to naprawdę denerwuje mnie mówienie "tą" książkę,
      przyszłem/poszłem czy też wiater i we wiadrze... Reszta
      bezproblemowo po mnie po prostu spływa...
    • i2h2 Nowomowa 02.11.08, 22:48
      A jak Wam się podobają nowo powstające słowa (najczęściej chyba
      zapożyczenia z angielskiego), rzucające się potem na człowieka w
      artykułach prasowych?
      Zgrzyt zębów wywołują we mnie "celebryci", a już "celebrytka"
      sprawia, że autora tekstu bym dla przykładu wywiesiła za uszka, żeby
      skruszał.
      • metis1 Re: Nowomowa 03.11.08, 09:34
        Ooo, celbryci to sol w moim oku (uchu???) i piasek w zebach... :/
        Z naszych rdzennych osiagniec nie trawie DZIDZI i DZIDZIUSIA. Bedac
        w ciazy przeprowadzialam ostra kampanie antydzidziusiowa w rodzinie -
        efekt rewelacyjny :) Jesli mowie "dzidzius" to tylko przesmiewczo.
        AUTO tez jest na mojej liscie, i owszem. Ale z moich obserwacji
        wynika, ze to slowo jest bardziej naturalne, ze tak powiem, na
        poludniu Polski (Tarnow, Krakow). Moze sie myle...? Na pewno nie
        Warszawa i nie pln-wch. Polski.
        PIENIAZKI osiagaja swoj szczyt, gdy wymawiane sa: PINIĄŻKI. Brrrrrr!
        KOSCIOLEK i BOZIA to tez moje typy.
        • agisek Re: Nowomowa 03.11.08, 18:17
          > AUTO tez jest na mojej liscie, i owszem. Ale z moich obserwacji
          > wynika, ze to slowo jest bardziej naturalne, ze tak powiem, na
          > poludniu Polski (Tarnow, Krakow). Moze sie myle...?

          To by się zgadzało z moimi doświadczeniami. Rodzina mojego męża to mieszanka
          krakowsko-śląska i dla nich naturalnym słowem określającym to coś na czterech
          kołach jest auto właśnie. U nas się tak w ogóle nie mówiło. Na początku też mnie
          to drażniło, ale przywykłam i teraz - tak jak abepe - pokazując dzieciom
          samochód mówię auto. Łatwiej mi, pokazuję ich codziennie całe mnóstwo (głównie w
          książkach ;-) )
      • eglantine Re: Nowomowa 03.11.08, 17:57
        Z angielskich zapożyczeń zdecydowanie najohydniejszy jest "ekskluzywny" wywiad
        zamiast wywiadu na wyłączność, a chyba się już ta forma, niestety, przyjęła. :(
    • siostraheli Re: wnerwiające słowa 03.11.08, 11:41
      No cóż, mamy ojczyznę posklejaną z kawałków po zaborach, kilka kawałków niepolskich doklejonych, migracje we wszystkich możliwych kierunkach i pomieszanie gwar. A każdy region ma swoje regionalizny, które śmieszą innych. Krakowiacy mają swoje pół litry i tytułomanię, Poznaniacy naduszaja, tam gdzie inni naciskają a na śląsku coś pisze, a nie jest napisane. A ci zza Buga mówią do innych bezosobowo w trzeciej osobie. Auto jest zniemczeniem, które powoli wypycha z naszego języka słowo samochód, gratis prawie stał się rzeczownikiem i nawet nikt już się nie denerwuje, że ma liczbę mnogą. Mnie już nic nie denerwuje poza słowami PIENIĄŻKi i PRZYTULNY. Jak ktoś mówi, że mieszkanie ma być przytulne, to dostaję dreszczy. A pieniążki najbardziej mnie wkurzają w ustach polityków, kiedy określają takim niedbałym słowem ciężko wypracowane przez nas podatki.
      • siostraheli I jeszcz ORGINALNY! 03.11.08, 11:46
        To jakaś ciężka choroba, bo już połowa Polaków mówi orginalny zamiast oryginalny i nikomu to nie przeszkadza. Tylko jeszcze pani Kasia Kłosińska nieśmiało protestuje w Trójce.
          • agisek Re: wnerwiające słowa 03.11.08, 18:22
            > Koncept, żeby mieszkanie było przytulne, wydaje mi się głupi, a słowo
            infantylne, jak pieniążki. A wszystko razem wydaje mi się być ze świata
            krasnoludków, a nie ludzi.

            O, to ja jestem ze świata krasnoludków, bo uwielbiam jak jest przytulnie :-)

            Co w tym złego?
            • siostraheli Re: wnerwiające słowa 04.11.08, 14:53
              Nie wiem. Dla większości nic, a mnie to po prostu denerwuje. Pytanie było o wnerwiające słowa. Chyba mam alergię na to słowo i na zestawienie pojęć: przytulność/architektura. Wydaje mi się, że przytulny może byś pluszowy miś, pościel, kochanek, szalik, ale nie dom.
    • gopio1 Wciąg / wyciąg 03.11.08, 16:28
      Wyciąg jako czasownik.
      Znam kilka osób (pochodzących głównie ze wschodniej Polski), które
      mówią: wyciąg sobie to z szafy. Albo: wciąg koszulkę w spodnie.
      Na początku mnie to śmieszyło, teraz drażni.
    • zawsze_wolna_nilka Re: wnerwiające słowa 03.11.08, 16:28
      Ja nie lubię "Bozia, kościółek, Jezusek" i organicznie nie cierpię, kiedy o
      twarzy dorosłego inny dorosły mówi "buzia".
      W swoim wykonaniu nie znoszę nawykowego "tą" i "jedynaście", chociaż prawie
      zawsze mi wyskakuje:-) U innych mnie nie drażni- niemal wszyscy wokół tak mówią;-)
      Nowomowa- jak to ona- raczej bawi, intryguje- zawsze będzie coś się wykluwało,
      tak jak i slang u dzieciaków.
        • i2h2 Re: wnerwiające słowa 03.11.08, 20:51
          Szejset pindziesiont ;-)
          Na Podlasiu starsi ludzie na każdy samochód mówią "taksówka" i
          strasznie się pilnuję, żeby nie poprawić. Na początku nie
          wiedziałam, o co chodzi :-)
          • steffa Re: wnerwiające słowa 03.11.08, 21:14
            Zważ, że nawet lektorzy tv tak mówią ('sejset' nie 'taksówka' ;)).
            Poza tym właśnie mi się przypomniało (w TVNTurbo wystąpił z tym zwrotem
            Bronisław Cieślak): 'ubrać buty'. Arghhhhhhhhhhhhhhhhhh.
          • agisek Re: wnerwiające słowa 03.11.08, 21:16
            Tak mi się przypomniało jak kiedyś przyszła do mnie koleżanka i powiedziała, że
            moja babcia na kogoś krzyczy: "oszusty!", poszłam zobaczyć o co chodzi i się
            okazało, że babcia tłumaczyła, że wujek będzie o szóstej :-).
            • abepe Re: wnerwiające słowa 03.11.08, 21:49
              Chi, chi, z tłumaczeń z angielskiego: "purple" jako "pupura" - potem
              się ludzie dziwią, że ta purpura taka fioletowa:))

              Co do babć - moja mówi np. "dziecko autentyczne" na
              autystyczne, "ap" na apap, ale podejrzewam moją babcię o
              zaawansowane dysssssssss- (bo to nie demencja).
              • lunatica Re: wnerwiające słowa 04.11.08, 22:43
                abepe napisała:

                > Chi, chi, z tłumaczeń z angielskiego: "purple" jako "pupura" - potem
                > się ludzie dziwią, że ta purpura taka fioletowa:))

                Taa... przez to dziecko mi głupieje <LOL> Zadają w telewizji pytanie - Jakiego
                koloru jest samochodzik? Mały odpowiada - Fioletowy. A tu - niestety! - On jest
                purpurowy! (zgodnie z napisem "purple"). I bądź tu mądry młody człowieku :-)
        • zawsze_wolna_nilka Re: wnerwiające słowa 04.11.08, 12:16
          steffa napisała:

          > A 'szejset'?

          spojrzałam na to słowo i nie poznałam go, ale kiedy spróbowałam wypowiedzieć,
          tak jakoś wyjątkowo wygodnie ułożyło się na języku;-)
          Nie przypominam sobie, żebym męczyła się szczególnie wymawianiem "śćs" ;-)
          • mama_kotula Szejset 04.11.08, 18:42
            jest, o dziwo, poprawną wymową słowa "sześćset".
            Również sześćdziesiąt wymawia się jak sześdziesiąt.
            A pięćdziesiąt, o zgrozo, jako piędziesiąt, albo - apage satanas - pieńdziesiąt. I obie formy wymowy są poprawne.

            Podobnie jest z "się" - które w większości przypadków powinno się wymawiać "sie".
      • abepe Re: wnerwiające słowa 03.11.08, 19:35
        Hmmm, muszę się przyznać, że śmieszy mnie (nie wnerwia) słowo
        prowincja w ustach warszawskich dziennikarzy (często je słyszę w TOK
        FM). To już nie te czasy, gdy mieszkanie poza stolicą oznaczało
        zacofanie światopoglądowe i cywilizacyjne.
    • hipopotamama Re: wnerwiające słowa 03.11.08, 22:30
      Denerwują mnie bezsensowne zapożyczenia z języka angielskiego:
      "Adam Małysz jest 'fajterem'" (TVP1)
      "Zróbmy sobie mały 'brejk'" (TVN)
      Zauważyłam też, że z rynku pracy znikają: kierownicy, księgowe, przedstawiciele
      handlowi itd.
      Co do wspomnianych celebrytek, bardziej niż to słowo denerwują mnie nikomu
      nieznani bohaterowie kolorowych pism uzyskujący status "gwiazdy".
      I pieniążki - od dziecka działają mi na nerwy.
      • beataj02 Re: wnerwiające słowa 04.11.08, 11:04
        Faktycznie, do pewnych rzeczy można przywyknąć - mnie też już bardziej
        rozśmiesza niż złości poznańskie zdrabnianie imion nie przez ich skracanie, a
        rozszerzanie (Adasiek, Jureczek, Arturek, Łukaszek). A już hitem jest KULAJ
        KOSTKĄ ! przy wszelkich grach :D. Sporo ludzi drażni też dawna, warszawska
        wymowa CUKER, EKERKA (bez i).

        Z codziennych jeszcze ZDEJM, no i UBIERZ coś zamiast kogoś (złośliwie pytam
        wtedy W CO mam ubrać te buty ?).
        • zf71 Re: wnerwiające słowa 04.11.08, 15:07
          > A już hitem jest KULAJ KOSTKĄ ! przy wszelkich grach :D.
          A ja mam taką kostkę którą się właśnie kula bo to kulka w której
          wnętrzu jest sześcian - kropli narysowane są na tejże kulce.
          • abepe Re: wnerwiające słowa 04.11.08, 15:15
            zf71 napisała:

            > > A już hitem jest KULAJ KOSTKĄ ! przy wszelkich grach :D.
            > A ja mam taką kostkę którą się właśnie kula bo to kulka w której
            > wnętrzu jest sześcian - kropli narysowane są na tejże kulce.

            Myślę, że się toczy:))
            • anchen Re: wnerwiające słowa 04.11.08, 16:01
              Ostatnio rozjusza mnie "dokładnie tak". Poza tym nieśmiertelne "wziąść",
              "alternatywne" w mnogiej, "stawić czoła" (już dopuszczalne, ale nie umiem się
              przyzwyczaić), "dwoma" w znaczeniu "dwiema" (to ostatnie częste i w literaturze
              dziecięcej), "mieć miejsce", "stwierdził" w znaczeniu "oznajmił" (też już
              dopuszczone, ale słownik nie wpływa na moje odczucia: bodajże w Findusowym
              "polowaniu na lisa" miałam wrażenie, że nieustannie stwierdzają). Wynika z tego,
              że nieustannie chodzę wkurzona, co nie jest prawdą :)
              Na marginesie: jak sobie radzicie z takimi ewidentnymi błędami językowymi w
              książkach? Zmieniacie tekst? Notujecie na marginesie własną wersję? U nas
              straszny kłopot, starszy bardzo szybko zapamiętuje tekst, a ja tych swoich a
              prima vista zmian zwykle nie pamiętam.
    • zuzannao Re: wnerwiające słowa 04.11.08, 22:17
      Ja nienawidzę, jak niektórzy duchowni wplatają wszędzie słowo: "ubogacać". Zwłaszcza, gdy mowa o czymś, że "ubogaca nas w sposób szczególny". To znaczy jak, do cholery, nas ubogaca? I co to w ogóle znaczy, że nas ubogaca?
          • steffa Re: wnerwiające słowa 05.11.08, 14:17
            Przyznam się, że zawsze mi się myli i nigdy nie jestem pewna, które mi się
            wymsknie. Cha cha cha.
            Podam: nie lubię 'IŻ (cośtamcośtam)'
            Tak w ogóle to chodziło mi o słowa prawidłowe lub quasi-prawidłowe (typ:
            ubogacać), aczkolwiek 'wnerwiające' ;-) Nie brałam pod uwagę dźwi, priśnica,
            wyszłem oraz wciąg. :-D
            • abepe Re: wnerwiające słowa 05.11.08, 14:32
              steffa napisała:

              > Przyznam się, że zawsze mi się myli i nigdy nie jestem pewna,
              które mi się
              > wymsknie. Cha cha cha.

              Według słownika ortograficznego PWN "żołędź" nie powinnno Ci się
              wymsknąć, bo poprawnie jest "żołądź"!
    • zf71 z trochę innej beczki 05.11.08, 13:34
      Nie rozumiem i bardzo nie lubię kiedy mąż do żony mówi "mama" -
      żona do męża "tata" i analogicznie dziadkowie - dziadek do babci
      mówi "babciu" itd. Bez względu na to czy obok są dzieci czy wnuki.
      No nie wiem jak to jest - czy ludziom z wiekiem przez gardło nie
      moga przejść imiona współ...
      Może to oznaka braku szacunku? może znudzenia i przyzwyczajenia.
      drażni mnie.

      I jeszcze kiedy ktoś mówi na pracę robota "gdzie Marek, w robocie?"
      Wrrrrrrrr
    • steffa Re: wnerwiające słowa 05.11.08, 14:18
      Ach, i jeszcze coś a propos regionalizmów lub pozornych regionalizmów. Pamiętam
      kiedyś batalię z koleżanką, która nie wierzyła, że słowo 'potoknąć' istnieje w
      słowniku języka polskiego.
      • mama_kotula Re: wnerwiające słowa 05.11.08, 18:55
        steffa napisała:

        > Pamiętam kiedyś batalię z koleżanką, która nie wierzyła, że słowo > 'potoknąć' istnieje w słowniku języka polskiego.

        Od razu mi przyszło na myśl:

        "Ewuniu, zamiast narzekać, nie trzeba było w dzbanku zostawiać na dnie mleka! Potoknąć wody - byłby dzbanek na jagody!"

        Tylko tu spotkałam się ze słowem "potoknąć" :):)
    • daisy74 Re: wnerwiające słowa 09.11.08, 16:44
      Tak naprawdę to ja lubię bawić się słowami.Po głębszym przemyśleniu
      stwierdzam,że wszystko zależy kto i w jakiej sytuacji wypowiada
      słowo,które potencjalnie mogłoby mnie irytować.Dla mnie
      słowo "auto"było jednym z najpiękniejszych słów gdy wypowiedział je
      mój 16sto miesięczny synek.Są za to słowa,które mnie śmieszą-np.to
      jest liche w znaczeniu złe.O!irytują mnie wulgaryzmy-
      k...wa,j...ć.Jeszcze rozumiem gdy wypowiada je ktoś kto się
      zdenerwował i daje upust swoim emocjom.Natomiast zupełnie nie mogę
      zrozumieć gdy wypowiadane są w formie przecinka.
      • frania_z Re: wnerwiające słowa 10.11.08, 12:13
        Słuchajcie, a czy my słusznie wrzucamy do jednego wora ewidentne błedy (np. orginalny), które nie tyle są wnerwiające, co świadczą o niskim poziomie mówiącego/piszącego i słowa typu "auto", których ocena jest już całkiem subiektywna? Zakładam, że autorce wątku chodziło o ten drugi typ?
        I jeszcze jedno. Myślę, że słowa typu "potoknąć" (i wiele innych) niczemu nie szkodzą, a tylko urozmaicają język, pod warunkiem oczywiście, że mówiący ma świadomość ich kolorotu, wie kiedy i gdzie ich używać, a gdzie nie. Postuluję bardziej tolerancyjne podejście do języka i różnych jego form :-)
        • abepe Re: wnerwiające słowa 13.11.08, 22:31
          jaga68 napisała:

          > Dorzucę do listy: "nara"

          Po "Na fali" nasz pięciolatek zaczął mówić "narka", "narazka":((
          I dlatego właśnie nie lubię tych nowoczesnych kreskówek dla dzieci
          (może jednak dla ciut starszych, ale starsze tym bardziej będzie
          powtarzać).
            • mama_kotula Re: wnerwiające słowa 15.11.08, 01:41
              steffa napisała:
              > "Heja/siemna/nara" u nas w domu figuruje prześmiewczo.

              U nas z tej kategorii funkcjonowało "narka".
              Które następnie zmieniło się w "nerka".

              Klasyczne rytualne pożegnanie z moją siostrą brzmi następująco:
              - Pa, siostro, nerka!
              - Pa! wątróbka!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka