Kiedy byliśmy dziećmi...

20.11.08, 23:45
...czyli żal mi moich dzieci. To BTW strony Zuzannao. Ja, dziecko lat 60-tych naprawdę miałam bibliotekę pełną pięknie wydanych, świetnie napisanych książek. A potem był tylko zjazd po równi pochyłej. Pamiętam książki mojej młodszej o 10 lat siostry, młodszych o 15 lat kuzynek i największe ubóstwo wydawnicze - książki moich dzieci. Dwukolorowe szmatławce na 70-gramowym papierze offsetowym zdobywane spod lady dla dzieci stanu wojennego. I potem nieśmiałe, a następnie mniej nieśmiałe odbicie w górę. Czy możemy ustalić listę polskich ksiąg obowiązkowych w niepodległej Polsce?
Może to głupi pomysł, ale mnie kusi. Z podziałem na dziesięciolecia. Od lat 20-tych do dziś.
    • daisy74 Re: Kiedy byliśmy dziećmi... 21.11.08, 10:04
      Zawartość biblioteczki zależy przecież od rodziców.Obecnie jest
      większa różnorodność.Czasami trzeba trochę wysiłku żeby znależć
      pięknie wydaną książkę.No,cóż,ja dziecko rocznik74 nie wróciłam za
      nic do czasów mojego dzieciństwa.Książki byle jak
      wydane,wielogodzinne kolejki pod księgarnią,bo właśnie mieli dostać
      książki,ale jakie tego nikt nie wiedział.Bardzo się cieszę,że Maksa
      dzieciństwo przypada na czasy obecne-będę mogła zaproponować Jemu to
      czego sama nie miałam
    • gopio1 Re: Kiedy byliśmy dziećmi... 21.11.08, 21:28
      > ...czyli żal mi moich dzieci.

      A ja nie rozumiem jak może Ci byc ich żal.
      Ja mam wręcz przeciwnie - ogromnie sie cieszę, że mają az tak wielki wybór, ze
      mogą sobie przebierać w dobrych i jeszcze lepszych. Ja miałam sporo książek w
      dzieciństwie, niektóre z nich stoją na półce moich dzieci, inne przepadły pewnie
      na zawsze, ale w życiu bym nie zamieniła biblioteczki moich dzieci na moją
      sprzed ćwierć wieku.


      > Ja, dziecko lat 60-tych naprawdę miałam bibliotekę pełną pięknie wydanych,
      świetnie napisanych książek.

      A w czym to przeszadza, żeby i Twoje taką miały? Mogą miec to co Ty miałaś i
      dodatkowo setki innych - mądrych, rewelacyjnie pieknych, po prostu świetnych, o
      jakich dzieciom lat 60-tych nawet się nie śniło.
      • gopio1 Siostroheli! 22.11.08, 09:54
        Dopiero teraz przeczytałam ze zrozumieniem Twój post. Przepraszam za
        wszczorajsze bzdury. Kolejny raz łapię się na tym, że będąc zmęczona nie
        powinnam zaglądać na forum - a przynajmniej zaprzestać pisania późnymi wieczorami...

        Pozdrawiam i przepraszam raz jeszcze :)
    • kimura Re: Kiedy byliśmy dziećmi... 21.11.08, 21:57
      siostraheli napisała:

      > największe ubóstwo wydawnicze - ksią
      > żki moich dzieci. Dwukolorowe szmatławce na 70-gramowym papierze
      offsetowym zdo
      > bywane spod lady dla dzieci stanu wojennego

      Autorka posta miała chyba na myśli to, że jej dzieci wychowywane w
      stanie wojennym nie miały tak pieknych książek jak są teraz
    • siostraheli dokładnie to miałam na myśli 22.11.08, 13:16
      Pisałam w nocy, więc chyba niezbyt zrozumiale.
      A zamarzył mi się zestaw książek, które były lekturami obowiązkowymi (nie w sensie szkolnym, oczywiście) w różnych latach. I tak w latach 60-tych modne były: Rogaś z Doliny Roztoki, Kleksy i książki o Panu Soczewce Brzechwy, nieśmiertelny Koziołek Matołek i Małpka Fiki-Miki, Miś Uszatek i do tego cała seria Książeczki z misiowej półeczki, Brzechwa dzieciom i Przez rózową szybkę. To wszystko z pewnością było w każdym domu.
      A w latach 70-tych na przykład: Ferdynand Wspaniały, Proszę słonia, Muminki, Kuchnia pełna cudów.
      W latach 80-tych: Pszczółka Maja.
      W latach 50-tych Serce Amicisa, Chłopcy z Placu broni, Król Maciuś Pierwszy i Pyza na polskich dróżkach.
    • mamalgosia wiesz co... 22.11.08, 15:40
      ... to może oddzielne posty? Ja to zrobię i skopiuję Twoje
      propozycje, a komu coś przyjdzie do głowy, to może się dopisać
    • mamalgosia lata 20te 22.11.08, 15:41
    • mamalgosia lata 30te 22.11.08, 15:41
    • mamalgosia lata 40te 22.11.08, 15:41
    • mamalgosia lata 50te 22.11.08, 15:42
      Serce Amicisa, Chłopcy z Placu broni, Król Maciuś Pierwszy i Pyza na
      polskich dróżkach.

      • kasiask Re: lata 50te 22.11.08, 17:43
        Wtedy to jeszcze był "Poemat pedagogiczny" Makarenki bodajże:)
    • mamalgosia lata 60te 22.11.08, 15:42
      60-tych modne były: Rogaś z Doliny Roztoki, Kleksy i książki o Panu
      Soczewce Brzechwy, nieśmiertelny Koziołek Matołek i Małpka Fiki-
      Miki, Miś Uszatek i do tego cała seria Książeczki z misiowej
      półeczki, Brzechwa dzieciom i Przez rózową szybkę. To wszystko z
      pewnością było w każdym domu.


    • mamalgosia lata 70te 22.11.08, 15:42

      A w latach 70-tych na przykład: Ferdynand Wspaniały, Proszę słonia,
      Muminki, Kuchnia pełna cudów.

      • kasiask Re: lata 70te 22.11.08, 17:45
        Z obowiązkowych lektur szkolnych pamiętam "Pokój na poddaszu" Wandy
        Wasilewskiej, "Naszą szkapę" Marii Konopnickiej i " Łyska z pokładu
        Idy" Gustawa Morcinka
        • hankam Re: lata 70te 03.12.08, 18:23
          A ja z nieobowiązkowych, ale zaaplikowanych nam przez gorliwą
          nauczycielkę (późniejszą działaczkę Solidarności) lektur z poźnej
          podstawówki (połowa lat siedemdziesiątych) pamiętam "Pamiętnik
          matki" Marcjanny Fornalskiej.
          Wiecie, o kim to było?
          • siostraheli Re: lata 70te 03.12.08, 21:31
            Musiałam to czytać jako lekturę obowiązkową, więc niestety wiem;-(
            • hankam Re: lata 70te 05.12.08, 10:39
              To jednak było obowiązkowe?
              Z moich znajomych mało kto to przerabiał, ja sama zresztą całości
              nie zmogłam.
              Żałuję, ze się tego dzieła pozbyłam.
              Między wierszami można było tam znaleźć mnóstwo ciekawych rzeczy. Na
              przyklad o radzieckich żłobkach tygodniowych i o tym, że dzieci tam
              często umierały (tak naprawdę padały jak muchy, 80% śmiertelności).
              A podane to było w kategoriach fatum - ot, dziecko było i w żłobku
              sobie umarło, bo przecież mama pracowała. Zdaje się, że o czystkach
              też pisano w podobny sposób - ot, partia się pomyliła, nieszczęście,
              ale gdzie drwa robią...

      • klaryma Re: lata 70te 23.11.08, 11:15
        chyba wtedy wlasnie byla taka seria "Poczytaj mi mamo". Generalnie mam wrazenie,
        ze to byl taki czas, kiedy nie wychodzily nowe, wartoscowe ksiazki,wswzystko co
        ciekawe, co lubilam w dzeicinstwie bylo co najmniej o dekade wczesniejsze (np.
        wydania basni Andersena czy Brzechwa dzieciom z ilustracjami Szancera), anie ,
        mam cos - seria o Panu Samochodziku ;)))
      • mamalgosia Re: lata 70te 23.11.08, 12:50
        "Bułęczka"
        "Spotkanie nad morzem"
    • mamalgosia lata 80te 22.11.08, 15:43

      W latach 80-tych: Pszczółka Maja.


      • uccello Re: lata 80te 22.11.08, 16:52
        Sceny z życia smoków -Krupskiej
        Bromba i inne Grzdacze Wojtyszki
        • mamalgosia Re: lata 80te 23.11.08, 12:51
          no Gżdacz to chyba nie przez RZ, co?
          • uccello Re: lata 80te 23.11.08, 16:49
            o tak , kiedy dysortografię to jestem Błędaczem

            GŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻŻDACZ!
        • izagalicja Re: lata 80te 02.12.08, 15:31
          O tak Bromba i inni, i wszystkie pozostałe częsci Wojtyszki.
          Pamiętam też "Sposób na Alcybiadesa"- może takie bardziej
          młodzieżowe i chyba zaczęła wychodzić Musierowicz.
          Czytałam Musierowicz jako dziecko.
          Baśnie Andersena- grube bez obrazków w pomarańczowej oprawie.
          I Wawiłow- Rupaki.
          Lata 80 to mam wrażenie był post ksiązkowy.
          I wychodziły jeszcze takie gazetowe wydania Winetou.
          Ale zastanawiam się czy taki pomysł na dziesięciolecia ma sens.
          Bo ja czytałam ksiązki dzieciństwa moich rodziców tak naprawdę, bo
          te były w domu.
          Akademia Pana Kleksa itp.
          Iza
    • mamalgosia lata 90te 22.11.08, 15:43
    • mamalgosia rok 2000 i później 22.11.08, 15:43
    • i2h2 Re: Kiedy byliśmy dziećmi... 03.12.08, 08:43
      Nie pamiętam, czy o tym kiedyś pisałam. Moje dzieciństwo przypadło
      na początek lat siedemdziesiątych. Wszystko, co miałam w
      biblioteczce domowej, przepadło i teraz dzięki allegro powoli
      odkrywam te książki na nowo. I najczęściej jestem zaskakiwana tym,
      że one takie szaro-bure, a ja zapamiętałam je jako bajecznie
      kolorowe. Siła wyobraźni dziecięcej objawiła mi się jednak z
      największą siłą przy okazji zapoznania z książką, której z
      dzieciństwa nie pamiętam: "Bajki matki Sirabili" z ilustracjami
      T.Wilbik. Obejrzałam, nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia i
      dopiero następnego dnia błysk: te wszystkie rudobrązowe elementy to
      było złoto! Złoto na miarę szarych lat sześćdziesiątych i
      siedemdziesiątych...
      Pamiętam, że się zawstydziłam - że moje oczy i moja wyobraźnia są
      tak "wygodne", że tego nie zauważyły...
      Cieszę się jednak, że moje dzieci nie muszą wyobraźni natężać i
      w "Kocurze..." złote drobinki mają delikatność pyłku na motylich
      skrzydłach, a i tak je widać, a w "Rumaku Zaklętym" ilustracje są
      podobne ikonom.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja