siostraheli
20.11.08, 23:45
...czyli żal mi moich dzieci. To BTW strony Zuzannao. Ja, dziecko lat 60-tych naprawdę miałam bibliotekę pełną pięknie wydanych, świetnie napisanych książek. A potem był tylko zjazd po równi pochyłej. Pamiętam książki mojej młodszej o 10 lat siostry, młodszych o 15 lat kuzynek i największe ubóstwo wydawnicze - książki moich dzieci. Dwukolorowe szmatławce na 70-gramowym papierze offsetowym zdobywane spod lady dla dzieci stanu wojennego. I potem nieśmiałe, a następnie mniej nieśmiałe odbicie w górę. Czy możemy ustalić listę polskich ksiąg obowiązkowych w niepodległej Polsce?
Może to głupi pomysł, ale mnie kusi. Z podziałem na dziesięciolecia. Od lat 20-tych do dziś.