Pasje naszych dzieci...

09.01.09, 00:08
oraz ich rozniecanie i podtrzymywanie.
To jest właśnie mój nowy obszar przemyśleń.
Zawsze bardzo mnie frapowały takie wypowiedzi sławnych ludzi wszelkiego
autoramentu, w których powoływali się oni na jakieś wydarzenie z lat
dziecinnych, które zainspirowało ich na całe życie. Np. Frycz obejrzał film z
Gary Cooperem i postanowił, że będzie jak on. Czy obserwujecie u swoich dzieci
(raczej tych starszych, pewnie) takie zjawisko?

Czy Wasze dzieci (także te młodsze) mają jasno sprecyzowane pasje,
zainteresowania? Czy macie świadomość, skąd akurat takie, a nie inne tematy?
Czy to ma dla Was znaczenie?
Mnie fascynują dzieci takie, jak Grześ Abepe, które są absolutnymi fachowcami
w jakiejś, wybranej przez siebie dziedzinie. Zastanawiam się, jak to wygląda
od strony badań psychologicznych - wiadomo coś, z czym to koreluje, takie
"pasjonactwo"?
Dziś opowiadała mi mama 3,5 letniej dziewczynki, że jej córka zażyczyła sobie
książkę o rasach koni, napotkaną na ulicznym straganie i każe ją sobie czytać...
Moje dzieci nie mają takiej "cechy" (przynajmniej narazie - ta starsza dwójka).
Trochę zazdroszczę rodzicom pasjonatów.
    • m2w7 Re: Pasje naszych dzieci... 09.01.09, 08:53
      O, taka pasja może też być męcząca dla rodziców- moją pasją w przedszkolu i
      początku podstawówki były dinozaury i tego typu sprawy. Na przełomie lat 60/70
      musiało to być wyzwaniem. Potem szeroko pojęte zainteresowania techniczne
      (wiedza teoretyczna i praktyczna, czasem destrukcyjna...), w ogólniaku
      przekonanie że studia na politechnice to jest to. Na początku 4 klasy lektura
      "Dżumy" Camusa i teraz jestem doktorem. I bardzo pracę lubię. Wypowiedzi
      sławnych nie muszą być prawdziwe (mamy skłonność do upiększania i idealizowania
      przeszłości, lubimy i tworzymy legendy). Ale pamiętam, emerytowaną już,
      znakomitą pielęgniarkę, która pokazywała dokument/opinię wydaną przy
      kwalifikacji jej do szkoły. I sformułowanie tamże mniej więcej takie: "mówi, że
      lubi białe ubrania, więc zostanie pielęgniarką".
    • i2h2 Re: Pasje naszych dzieci... 09.01.09, 10:11
      Różnie bywa z tymi pasjami. Mnie zawód wyuczony dopadł bodajże w
      szóstej klasie podstawówki (nadal mam książkę, którą sobie wtedy
      kupiłam, co więcej - na studiach była to lektura obowiązkowa ;-P).
      Starszy ma podejście motylka i zupełnie się nad przyszłością nie
      zastanawia. Za to Młodsza ma wybrane trzy drogi, z czego jedną już
      stara się konsekwentnie szkolić ;-)
      • abepe Re: Pasje naszych dzieci... 09.01.09, 11:54
        Pszczoło - mnie też coraz częściej interesuje, czy różnorodne
        aspekty związane z rozwoje zainteresowań, twórczości, różnymi
        tematami związanymi z czytelnictwem itd. były badane. Kompletnie nie
        wiem, gdzie takich informacji szukać, przejrzałam różne czasopisma
        psychologiczne, ale zawsze to nie to. Podejrzewam, że trzeba by się
        usmiechnąć do kogoś, kto rozwojem dziecka od tej strony zajmuje się
        na uczelni a mało takich osób.
        Gdy wybierałam promotora pracy magisterskiej wpadł mi w oko jeden z
        tematów seminarium, jakoś był związany z twórczością. Ale odradzono
        mi prowadzącą, podobno była okropnie nudna:)
        • verdana Re: Pasje naszych dzieci... 09.01.09, 18:44
          Mój najstarszy syn przechodził fascynacje lego, budowaniem,
          rozkrecaniem i skrecaniem i nawet mu nie przeszło, choc jest
          dorosly. Ale nic z tego nie wynikło. Natomiast swietnie wie, co go
          zafascynowało naprawde - jako dziecko chodził - bo marnie się uczył -
          od psychologa do pscychologa. Psychologowie oznajmiali na koniec,
          ze nic nie umieją z takim egzemplarzem zrobic, ale trudno się
          dziwić - syn, zamias współpracowac, obserwowal ich metody i
          postanowił, ze zostanie psychologiem. I został.
          Młodsza snuła niekonczace się opowieści o wszystkim, straszliwie
          denerwujące. Na spacerze czy drodze do przedszkola, ojciec, aby
          powstrzymac slowotok, opowiadał jej o czasach napoleońskich, rabacji
          galicyjskiej (trzylatce...), albo czyms podobnym. To nie byl dobry
          pomysł, córka studiuje historię.
          Najmłodszy moze czytac, czytać i jeszcze raz czytać - niestety(na
          szczęście?) , polonistyka jest przed niem zamknieta.
    • domil Re: Pasje naszych dzieci... 09.01.09, 20:43
      Nie byłabym taka pewna, czy głębokie pasje są czymś jednoznacznie
      pozytywnym. Podejrzewam, że często mogą korelować z pewnym
      rozchwianiem, brakiem równowagi i harmonii w rozwoju. Tak jest
      przynajmniej w wielu znanych mi przypadkach.

      Mój 5-latek zadzwonił dziś do mnie do pracy, bo chciał pogadać o
      pierścieniu Saturna.
      9-latka ostatnio zarzuciła skamieliny i minerały, ostatnio zbiera...
      kapsle - to dlatego, że takie hobby ma synek wychowawczyni. Cieszę
      się, że dziecko mi się uspołecznia, ale są też pewne mankamenty
      ("tatusiu, może kupisz sobie piwo?"). Jako dopełnienie tej
      patologii, założyły z koleżanką klub detektywów i szukają
      przestępców ("wiesz, mamo, gdybym gdzieś zniknęła na kilka dni, to
      się nie martw"). No i koniecznie chce grać na skrzypcach. Czy to
      oznacza, że hoduję Holmesa w spódnicy?

      Przypomina mi się fragment "Idioty" z refleksją Dostojewskiego, że
      żadna matka nie chce oryginalności dla swojego dziecka - "niech
      będzie zwyczajne, ale szczęśliwe". Coś w tym jest, sama chętnie
      zbanalizowałabym trochę moje dzieci. Bo może rozwiną skrzydła, ale
      równie dobrze mogą ugrzęznąć w różnych nieżyciowych aktywnościach.
      • deleine Re: Pasje naszych dzieci... 09.01.09, 21:16
        Każda nieżyciowa aktywność wykonywana z pasją może dać i chleb i spełnienie.
        Ja pod wpływem kolegi zbierałam puszki po piwie - okazało się to nieszkodliwe ;)

        I tak, czasem myślę by dziecię nie miało słuchu absolutnego czy innych
        "obciążeń" rodzinnych. Żeby nie było we wszystkim najlepsze. Ale to tylko
        czasem. Kiedy się doświadczyło na własnej skórze tego odstawania od innych można
        chcieć normalności (przeciętności?) dla własnego dziecka. W chwilach słabości,
        bo zazwyczaj tylko wiatru w żagle ;)
    • steffa Re: Pasje naszych dzieci... 10.01.09, 03:17
      Moje dziecko jest dla mnie jedną wielką niewiadomą - nie wyobrażam sobie, kim
      może być i co go ukształtuje w rezultacie obcowania z nami i otoczeniem. Na
      razie fascynują go samochody i konstruuje je w przeróżnych wersjach z lego, a
      jeśli to nie wystarcza, męczące go wizje przelewa na papier. Nie traktuję tego
      poważnie. Nie widzę, żeby był w czymś szczególnie dobry. Widzę, że ma dużą
      wrażliwość muzyczną, ale droga do kariery przed nim daleka.
      Ja chciałam być najpierw dozorczynią (żeby siedzieć cały czas w domu), potem
      kierowcą tira (żeby dużo jeździć po świecie), a na koniec tłumaczem (żeby
      tłumaczyć kolejne książki o Ani z Zielonego Wzgórza) i na tym stanęło, ale po
      wyedukowaniu w tym kierunku i nabyciu fachu, przeszło mi bezpowrotnie. Cha cha cha.
      • abepe Re: Pasje naszych dzieci... 10.01.09, 12:32
        My jakoś specjalnie pasji nie rozwijamy w dzieciach, pokazujemy im
        różne rzeczy, podążamy za ich aktualnymi zainteresowaniami bez
        planowania kim będa w przyszłości
        BTW dziadkowie zaszaleli - podążyli za pasją młodszego i kupili mu
        na gwiazdkę kilka dziwnych piłek, jedna skacze w niekontrolowany
        sposób, cierpi na tym choinka:))

        Mamy jednak nadzieję, że jakieś zainteresowania będą mieli, za dużo
        wokół znudzonych wszystkim, nie potrafiących znaleźc sensu życia,
        ludzi.
        Nawet nie chodzi o przyszły zawód, a o pasję właśnie.
        • beataj02 Re: Pasje naszych dzieci... 10.01.09, 14:10
          U nas starszy od lat zafascynowany puzzlami oraz wszelakimi łamigłówkami i
          zabawami logicznymi. W dzieciństwie dobijał nas liczeniem wszystkiego i wszędzie
          (np. pań w czerwonych szalikach w trakcie jazdy autobusem) oraz niesamowitą
          (żeby nie powiedzieć - przepraszam za wyrażenie - upierdliwą) punktualnością i
          dokładnością. Skutkowało to często awanturą, bo obrażał się, kiedy mówiłam, że
          będziemy w domu np. o 15.00, a byliśmy 3 minuty później lub wcześniej ! I nie
          daj Boże liczyć się z nim finansowo - dług NIGDY nie jest zaokrąglany, zawsze co
          do 1 grosika ! Zawsze wie, ile ma kasy przy sobie, w domu, w skarbonce.
          Przekłada się to głównie na lubienie matematyki w szkole (a to chyba plus) oraz
          jakieś wstępne jeszcze plany co do studiów - byle to był WAT :)

          Za to Młody fascynuje się samochodami - zna doskonale marki, modele, możliwości,
          rozróżnia je nawet po wyglądzie z boku, nie widząc logo (w rodzinie słynna już
          jest "Meganka-Deu", czyli Meganka z kołpakami od Daewoo). Drugą pasją jest
          Egipt, mumie, grobowce, piramidy, faraon, bogowie... Trwa to już rok albo dłużej
          i zobaczymy co z tego wyniknie na przyszłość.
          Ale ostatnio zażartowałam do męża, że z racji charakterku i przemądrzałości
          Młodego pewnie zostanie on politykiem lub mafiozem...
          Na co usłyszałam skromne:
          - No cóż, niestety, bliżej mi do polityka....
          Więc nie wiem, czy przypadkiem główną pasją mojego młodszego synka nie jest
          rządzenie rodzicami :D
    • pszczolamaja Re: Pasje naszych dzieci... 10.01.09, 23:55
      Ja się chyba bardziej niż do takich "mega-pasji" u dzieci przywiązałam właśnie
      do tej chwili olśnienia "to jest moja droga, tak chcę". Sama nie mam natury
      pasjonata, w sensie takiego konsekwentnego do granic wytrzymałości przywiązania
      do jakiejś dziedziny, raczej jestem typem, który w różnych kwestiach się zapala,
      świeci mocno i krótko i gaśnie. Nie znam pojęcia nudzenia się, stąd wnioskuję,
      że pasja rozumiana tak "tematycznie" nie jest jedyną profilaktyką nudy i
      zblazowania. Natomiast podobno jest profilaktyką uzależnień (badania wykazały).
      Ale te chwile, mgnienia, które pomagają odkryć swoje szeroko rozumiane
      powołanie, są dla mnie urocze i życzę ich moim dzieciom. Fajnie tworzą taką
      osobistą legendę i nawet, jeśli po latach trudno już oddzielić mity od faktów,
      to zazdroszczę tym, którzy mają takie wspomnienie :-) I ciekawe też jest to, że
      niebagatelną rolę odgrywają w tych olśnieniach książki - np. u Koleżanki z
      Górnego Postu - "Ania z Zielonego...". Ja długie lata po lekturze książki
      "Dziewięć bied i jedno szczęście" chciałam pracować w domu dziecka.
      • anials Re: Pasje naszych dzieci... 12.01.09, 11:56
        Ja miałam zawsze kilka pasji, więc na drogię życiową do wyboru było
        kilka ciekawych pozycji. Maż miał pasję jedyną, kierunkową -
        gelologię, której uczył się w technikum geologicznym, studiował i
        poświęcał dużo wolnego czasu. Geologia stałaby się jego zawodem,
        gdyby.. było zapotrzebowanie. Ponieważ nie było wybrał zawód wg
        swojego dodatkowego hobby - informatykę. Teraz jest już
        doświadczonym, wykształconym odpowiednio informatykiem, a geologię z
        zawodu zmienił w hobby. Czyli pomimo pasji i zdecydowania w kwestii
        powołania czasem warunki zewnętrzne mogą tak nas przewrócić do góry
        nogami, że ze zdziwieniem całkiem dobrze odnajdujemy się w zupełnie
        innej dziedzinie.
        Staś od wczesnego dzieciństwa uwielbiał rury, nie wiadomo dlaczego,
        bo nie ma takiego przykładu w całej rodzinie. Od tekturowych rurek
        po papierze toaletowym, przez hydraulikę do peszli elektrycznych i
        osłonek na kable, wśród zabytkowych kamienic zawsze wypatrzy rynnę,
        ulubionym samochodem jest szambiarka, po podwórku nie biega z
        patykiem ale z białą rurą 1,5 m, fi 25. Cóż może zostać hydraulikiem
        jeśli zechce, choć bardziej podoba mi się prorokowana przez wujka
        nanotechnologia ;-)
        • abepe Re: Pasje naszych dzieci... 12.01.09, 12:17
          Aniu, a nie próbował na rurach grać? To dopiero piękny zawód:))

          Nasz młodszy zadziwił wczoraj naszego przyjaciela umiejętnościami
          futbolowymi. Ja nie potrafię tak precyzyjnie i w odpowiednim
          kierunku kopnąć turlającej się po połodze piłki, czy piłki odbitej
          od podłogi:))Przyjaciel, tak jak mój mąż, jest rozczarowany brakiem
          pociagu do piłki swojego pięciolatka. Więc tatusiowie grali z piłkę
          z dzwudziestojednomiesięczniakiem a pięciolatki ganiały się dookoła
          w strojach z czerwonego kapturka:))
          Młodszy jest typowym piłkarzem - mało ma do powiedzenia:)))
          • alistar1 Re: Pasje naszych dzieci... 12.01.09, 12:24
            abepe napisała:

            > Młodszy jest typowym piłkarzem - mało ma do powiedzenia:)))

            No cóż, może to i dobrze - nie tyle gada, ile działa :-))
            • abepe Re: Pasje naszych dzieci... 12.01.09, 12:33
              alistar1 napisała:

              > abepe napisała:
              >
              > > Młodszy jest typowym piłkarzem - mało ma do powiedzenia:)))
              >
              > No cóż, może to i dobrze - nie tyle gada, ile działa :-))

              Właściwie gada, ale brzmi to jakby "dubbingował" odgłosy walk,
              upadków i zdziwienie krecika.
          • anials Re: Pasje naszych dzieci... 13.01.09, 12:33
            abepe napisała:

            > Aniu, a nie próbował na rurach grać? To dopiero piękny zawód:))
            >

            Nie, on z nich montuje przeróżne urządzenia, które są mu potrzebne w
            zabawie.
            • abepe Re: Pasje naszych dzieci... 13.01.09, 12:43
              anials napisała:

              > abepe napisała:
              >
              > > Aniu, a nie próbował na rurach grać? To dopiero piękny zawód:))
              > >
              >
              > Nie, on z nich montuje przeróżne urządzenia, które są mu potrzebne
              w
              > zabawie.

              A kulodrom z półrurek macie? Ja zastanawiam się, czy by dzieciom
              (czyt. młodszemu:) nie kupić, miałby frajdę.

              www.allegro.pl/item507739390_super_tor_kuleczki_zjezdzalnia_quercetti_6546.html

              A to już szaleństwo (także cenowe:)
              www.allegro.pl/item503064271_kosmiczny_tor_quercetti_szklane_kuleczki_10m_6445.html

              Poza tym, musicie konicznie nas odwiedzić i pojechać na teren byłej
              budowy elektrowni jądrowej, jest tam fabryka o wdzięcznej nazwie
              Pipelife, zgadnij, co produkują:))Piękny mają skład na "polu":))
              • anials Re: Pasje naszych dzieci... 13.01.09, 13:17
                abepe napisała:

                > A kulodrom z półrurek macie? Ja zastanawiam się, czy by dzieciom
                > (czyt. młodszemu:) nie kupić, miałby frajdę.
                Wygląda nieźle, on już coś podobnego z rurek i kulek z automatu
                sobie zrobił, a najbardziej go bawiło jak taka kulka w którejś z
                węższych rurek utknęła - to było doświadczenie powtarzane w
                nieskończoność.
                >
                > Poza tym, musicie konicznie nas odwiedzić i pojechać na teren
                byłej budowy elektrowni jądrowej, jest tam fabryka o wdzięcznej
                nazwie Pipelife, zgadnij, co produkują:))Piękny mają skład
                na "polu":))

                Och już sobie zapisuję do spisu miejsc koniecznych do obejrzenia! A
                mają tam sklepik z pamiątkami? Bo inaczej będziemy musieli wynieść
                kontrabandę ze składu ;-)
                • abepe Re: Pasje naszych dzieci... 13.01.09, 22:43
                  anials napisała:

                  >
                  > Och już sobie zapisuję do spisu miejsc koniecznych do obejrzenia!
                  A
                  > mają tam sklepik z pamiątkami? Bo inaczej będziemy musieli wynieść
                  > kontrabandę ze składu ;-)

                  Obawiam się, że trzeba się zadowolić widokiem zza płotu:((

                  A na pocieszenie strona:))
                  www.pipelife.com/web/pl_new/t2w_pl.nsf/WebTop/3ADD884284449D0AC1256D0A003FDF29
                • anchen Re: Pasje naszych dzieci... 14.01.09, 07:14
                  Nasz potomek, również uwielbiający rury, znalazł pod choinką toto:
                  www.allegro.pl/item529797352_quercetti_ukladanka_tuby_konstrukcje_klocki_rury.html
                  i przez dwa tygodnie zimowych wakacji w górach z zapałem konstruował. Potem
                  oznajmił, że potrzebne mu większe pudełko, bo z tego zestawu nie wszystko daje
                  się skonstruować.
                  Aha, do kompletu polecam "Co w rurach piszczy" Grabowskiego i Nejmana z serii
                  "Poczytaj mi mamo", nasz egzemplarz został straszliwie zaczytany.
                  • anials Dzięki!! 14.01.09, 11:20
                    ..serdeczne za literaturę!!
                    Do tej pory zaczytywaliśmy opowieść o czyszczeniu umywalki u Pana
                    Kuleczki i Smoki w rurach z Opowieści z piaskownicy.
                    Tylko gdzie ja to zdobedę??!!
                    • anchen Re: Dzięki!! 14.01.09, 11:29
                      Nie mogę pożyczyć, bo dziecię mnie zarżnie, ale może skan?
                      BTW, mamy jeszcze coś o chłopcu, który karmił rozmaitymi rzeczami odpływ w
                      wannie, bo wierzył, że tam mieszka potwór, ale nie mogę sobie przypomnieć, co
                      to. I, kontynuując temat rurowy, pamiętasz na pewno kapitalny wątek topienia
                      pieniędzy z "Jeżycjady"? Ale tego akurat potomstwu bym nie sugerowała :)
                      Swoją drogą, ogromnie mi dodaje ducha, że to nie tylko nasz Myszak ma takie
                      egzotyczne upodobania.
                      • anials Re: Dzięki!! 14.01.09, 11:45
                        > BTW, mamy jeszcze coś o chłopcu, który karmił rozmaitymi rzeczami
                        odpływ w wannie, bo wierzył, że tam mieszka potwór, ale nie mogę
                        sobie przypomnieć, co to.
                        To właśnie Smoki w rurach w Opowieściach.. Piątkowskiej :)
                        A Grabowskiego właśnie znalazłam tu i tam ...tylko jeszcze muszę
                        kupić ;)
                        • anchen Re: Dzięki!! - rury 16.03.09, 18:01
                          Nie wiem, skąd jesteście, ale w Wwie Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i
                          Kanalizacji celebruje niebawem Dzień Wody, kiedy to udostępniają zwiedzającym
                          Filtry i Grubą Kaśkę. Uprzedzam, że wejściówek już nie ma (nam też się nie udało
                          wdzwonić), ale spróbuj zapolować w przeddzień, może będą zwroty. A jeśli nie, to
                          one są udostępniane zwiedzającym latem, od lipca.
                          Przepraszam, to mało książkowe info, ale dla dzieci o zainteresowaniach nieco
                          bardziej technicznych bardzo fajna impreza.
                          • anials Re: Dzięki!! - rury 17.03.09, 11:00
                            Dzięki za zaproszenie - muszę spytać czy krakowskie Wodociągi też
                            czegoś takiego nie urządzają :-)
                            Za to ostatnio synek był grzeczny, więc w nagrodę wzięlismy go do
                            sklepu budowlanego...uff.. ciężko było potem wywalczyć jakieś
                            kompromisy ;-D
        • abepe Re: Pasje naszych dzieci... 12.01.09, 12:23
          anials napisała:

          Czyli pomimo pasji i zdecydowania w kwestii
          > powołania czasem warunki zewnętrzne mogą tak nas przewrócić do
          góry
          > nogami, że ze zdziwieniem całkiem dobrze odnajdujemy się w
          zupełnie
          > innej dziedzinie.

          Gdyby ktoś dziesięć lat temu powiedział mojemu mężowi, czym będzie
          się zajmował, byłby bardzo zdziwiony:))

          Ja też miałam w planach zupełnie inną drogę, choć w tym samym
          zawodzie. A bardzo jestem z tego, co w końcu mi przypadło zadowolona.
        • aniam123 Re: Pasje naszych dzieci... 12.01.09, 23:42
          anials to może podesłać Ci ze dwa gramy nanorurek?
          • anials No chyba!!!! n/t 13.01.09, 12:29
      • abepe Re: Pasje naszych dzieci... 12.01.09, 12:31
        pszczolamaja napisała:

        > Ja się chyba bardziej niż do takich "mega-pasji" u dzieci
        przywiązałam właśnie
        > do tej chwili olśnienia "to jest moja droga, tak chcę".

        :)) Sporo miałam tych olśnień, w zoo chciałam pracować, wielką
        pianistką planowałam być:))

        Sama nie mam natury
        > pasjonata, w sensie takiego konsekwentnego do granic wytrzymałości
        przywiązania
        > do jakiejś dziedziny, raczej jestem typem, który w różnych
        kwestiach się zapala
        > ,
        > świeci mocno i krótko i gaśnie.

        To też świetny sposób na nudę.

        Nie znam pojęcia nudzenia się, stąd wnioskuję,
        > że pasja rozumiana tak "tematycznie" nie jest jedyną profilaktyką
        nudy i
        > zblazowania. Natomiast podobno jest profilaktyką uzależnień
        (badania wykazały).
        >

        Nie chodzi chyba o poświęcenie się jednej rzeczy bez reszty, to też
        może być niezdrowe. Wydaje mi się, że warto po prostu mieć COŚ, do
        czego można sięgnąć, gdy czas pozwala.
        Na pewno najskuteczniejszym sposobem na uniknięcie różnych głupot
        jest brak czasu na nie i dlatego przydają się zainteresowania.

        > Ale te chwile, mgnienia, które pomagają odkryć swoje szeroko
        rozumiane
        > powołanie, są dla mnie urocze i życzę ich moim dzieciom. Fajnie
        tworzą taką
        > osobistą legendę i nawet, jeśli po latach trudno już oddzielić
        mity od faktów,
        > to zazdroszczę tym, którzy mają takie wspomnienie :-)

        Taaaaaaa, moja osobista legenda powtarzana przez rodziców (sama nie
        pamiętam) - "lubię psy...psy...psyrodę:))"(skończyło się na
        psy...psy...chologii:))

        I ciekawe też jest to, że
        > niebagatelną rolę odgrywają w tych olśnieniach książki - np. u
        Koleżanki z
        > Górnego Postu - "Ania z Zielonego...". Ja długie lata po lekturze
        książki
        > "Dziewięć bied i jedno szczęście" chciałam pracować w domu dziecka.

        Ja po prostu chciałam być Anią, pilnie śledziłam rude błyski w
        swoich włosach:)
    • lis_ka Re: Pasje naszych dzieci... 12.01.09, 22:26
      Wydaje mi się, że duży wpływ na nasze dzieci mamy my sami - lektury,
      jakie im podsuwamy, historie, o których opowiadamy.
      Dla mnie jako matki, ważne jest pielęgnowanie w dziecku tego, co go
      zainteresuje. Moja córka ma 4,5 roku, od jakichś dwóch lat fascynuje
      się owadami i małymi zwierzętami i jest to coś, co jest niezmienne,
      wciąż dla niej ważne i ciekawe. I oprócz typowych dla jej wieku
      zainteresowań i książeczek, prosi, żeby jej czytać np. cykl
      rozwojowy pająka czy ślimaka. Potem chce o tym rozmawiać i wiele z
      tego rozumie.
      Patrzę na to trochę przez pryzmat swojego dzieciństwa - moi rodzice
      nie do końca mieli czas i ochotę, by zgłębiać ze mną moje
      zainteresowania, a szkoda. Dlatego jestem otwarta na to, czego ona
      potrzebuje, o czym chce rozmawiać. Czasem mnie to zadziwia, czasem
      fascynuje. Wierzę jednak, że żadne tego typu rozwijanie
      zainteresowań nie idzie na marne, zawsze się gdzieś przyda. Że też
      podam zabawny przykład z mojego dzieciństwa, kiedy niezwykle
      zainteresowana kurami, zmuszałam Babcię do opowiadania wszystkiego
      na ich temat - a ile się niosą, a kiedy, a dlaczego, a po co, ile
      żyją, jak się rozmnażają, itp itd. Miałam wtedy 5-6 lat, a do dziś
      pamiętam całą masę faktów. Czy mi się to przydaje w dorosłym życiu?
      Nie wiem, ale dla mnie każda taka wiadomość zdobyta w dzieciństwie,
      niejako mimochodem, jest w jakiś sposób cenna.
      • chaber69 Re: Pasje naszych dzieci... 13.01.09, 09:36
        Moja córka chyba standardowao przejawiało ogromne zainteresowanie dinozaurami w
        wieku przedszkolnym i na poczatku wczesnoszkolnego. Od zawsze intersowała ją
        przyroda, czytała dużo książek popularnonaukowych i lubiła też obserwować
        "naturę w naturze". Od kilku lat jej pasją jest kynologia, jeździmy na wystawy,
        kupujemy czasopisma i książki. A najnowsza pasja to tworzenie gazetki
        zawierającej lokalne wiadomości. Czy w przyszłości to zaowocuje? To się dopiero
        okaże. Jest utalentowana humanistycznie więc może dziennikarstwo. A może z innej
        beczki anglistyka.
        Co do mnie to wychowałam się na Panu Samochodziku, kórego uwielbiałam i
        historii wypraw krzyżowych poznawanej na początku poprzez Zofię Kossak. Z całą
        pewnością właśnie lektura miała na mnie wpływ i wybór późniejszy studiów.
        Wybrałam historię, ale ponieważ jestem ostatnią ososbą, która mogłaby być
        nauczycielem, pracuję sobie w bibliotece. Wiedza niestety leży odłogiem, ale
        czasem zwłaszcza, kiedy dziecko jest dociekliwe i chce dowiedzieć się więcej o
        czymś co było na lekacjach poruszane marginalnie, jest potrzebna. Ale chyba
        wolałabym żeby nie poszła w moje ślady.
      • metis1 Re: Pasje naszych dzieci... 13.01.09, 10:23
        > Wydaje mi się, że duży wpływ na nasze dzieci mamy my sami -
        lektury, > jakie im podsuwamy, historie, o których opowiadamy.
        Niewatpliwie tak, ale mysle, ze mamy szczegolnie wplyw na
        podtrzymywanie tego plomyka, ktory sie zapala w dziecku. Czesto sie
        zdarza, ze jakas pasja pojawia sie nie wiadomo skad, albo wywoluje
        ja impulsik niby bez znaczenia...
        Ostatnia pasja mojego synka (3l 5 m), numizmatyka, zaczela sie chyba
        po obejrzeniu monet zbieranych przez tate (w celach inwestycyjnych;
        nie jest zbieraczem-fachura-pasjonatem). Wygrzebal jakies stare
        monety pozostale z dawnych wakacyjnych wypraw, zaczal zagladac nam
        do portfela i wyzebrywac drobne, dzielic, selekcjonowac, analizowac
        cyferki, orly i herby... Musze przyznac, ze bardzo to ksztalcace.
        Dowiedzial sie przy okazji, skad sie wzial orzel w herbie Pl, poznal
        troche cyfr i herbow innych krajow (ma fisia na punkcie herbu
        Hiszpanii), uslyszal co nieco o europejskiej polityce monetarnej ;),
        a przy okazji wdrozylismy idee pomocy biedniejszym (w grudniu oddal
        caly nagromadzony lup w pln "biednym dzieciom", a w te ndz na WOSP)
        i inne takie... Walute gromadzi w czterech roznych skarbonkach, przy
        czym dokladnie wie, w ktorej co przechowuje (tu euro, tam pln, tu
        szwedzkie, a tam wszystkie inne - monety szwedzkie zasluzyly na
        wyroznienie i oddzielna skarbonke dzieki umilowanym dzielom
        A.Lindgren i olbrzymiej milosci do Pippi i Emila). Zobaczymy, ile to
        potrwa i jak sie bedzie rozwijac...
        Dinozaury -mimo moich zachet- nie chwycily na razie zupelnie. Za to
        mamy juz za soba etap zmij i wezy. Przez pewien czas czytalismy na
        dobranoc "Zwierzaki Wajraka" o padalcu, zaskroncu, ukochanej zmii
        zygzakowatej i eskulapie. Nie powiem, ciekawe... Ale na dluzsza mete
        chyba wole tradycyjna literature dziecieca :/
        Traktory tez juz umiem dzieki niemu odroznic: zetory, ursusy,
        pronary, newhollandy, case'y, farmery... Bo niechbym sprobowala nie
        powiedziec, jakiej marki traktor mijamy po drodze do przedszkola!
        (cale szczescie, ze mieszkamy w W-wie i nie ma ich tu za wiele...)

        W pasjach mojego synka podoba mi sie tez to, ze i my mozemy sie
        sporo dowiedziec na niektore tematy :)
        • abepe Re: Pasje naszych dzieci... 13.01.09, 10:42
          metis1 napisała:

          Czesto sie
          > zdarza, ze jakas pasja pojawia sie nie wiadomo skad, albo wywoluje
          > ja impulsik niby bez znaczenia...

          No tak, z dinozaurami u nas tak było - mąż w ramach prezentu z
          podróży:) (trzydniowej wizyty w stolicy:) przywiózł tomik "Ciekawe,
          dlaczego" o dinozaurach (teraz jest trochę lepiej, gdy tuż obok
          dworca są złote tarasy, wtedy jeszcze był kłopot z prezentami, gdy
          ktoś na stolicę nie miał zupełnie czasu i jedyna chwila na zakupy to
          oczekiwanie na pociąg:)
          I tak chwyciło, że aż potem żałowaliśmy:)


          > W pasjach mojego synka podoba mi sie tez to, ze i my mozemy sie
          > sporo dowiedziec na niektore tematy :)

          To jest w ogóle bardzo duży plus posiadania dzieci - ciągła potrzeba
          nauki, zawsze się dziwię, gdy matki twierdzą, że "siedząc" z dziećmi
          się nie rozwijają:)
          • lis_ka Re: Pasje naszych dzieci... 13.01.09, 14:07
            Metis, wzruszyło mnie to jakoś... Piękna pasja, mało spotykana wśród
            dzieci. Sama chętnie bym się dowiedziała kilku rzeczy :)

            > To jest w ogóle bardzo duży plus posiadania dzieci - ciągła
            potrzeba
            > nauki, zawsze się dziwię, gdy matki twierdzą, że "siedząc" z
            dziećmi
            > się nie rozwijają:)

            Podpisuję się pod tym obiema rękami.
            Z pasji naszych dzieci możemy tworzyć własne pasje. Obiecałam sobie,
            że na ile się da, nie pozostawię żadnych dziecięcych pytań bez
            odpowiedzi. Że jak czegoś nie wiem, to obiecuję, że się dowiem i tak
            robię. Tym sposobem odkryłam wiee prawd o świecie, które mnie
            interesowały, a na które nigdy w dorosłym życiu nie miałam czasu. Na
            rozwiązywanie zagadek z dzieciństwa. Bo kto, na przykład, zastanawia
            się, ile jest rodzajów płatków śniegu i dlaczego.
            I tak dalej, i tak dalej.
            Przy okazji buszowania w sieci, odkryłam ciekawy blog, może i Wam
            się spodoba:
            adlaczego.blogspot.com
            • metis1 Re: Pasje naszych dzieci... 13.01.09, 16:42
              > rozwiązywanie zagadek z dzieciństwa. Bo kto, na przykład,
              zastanawia
              > się, ile jest rodzajów płatków śniegu i dlaczego.
              ... albo "jakie monety sa na Wenusie?" - to a propos tego, ze na
              niebie widoczna jest Wenus :)

              > Metis, wzruszyło mnie to jakoś... Piękna pasja, mało spotykana
              wśród
              > dzieci. Sama chętnie bym się dowiedziała kilku rzeczy :)
              Pytaj! Skonsultuje z moim synkiem, jakby co... ;)

              > Obiecałam sobie, > że na ile się da, nie pozostawię żadnych
              dziecięcych pytań bez > odpowiedzi.
              Wiesz, jak tez tak sobie obiecywalam, ale jak na moja biedna glowe
              spada MILION DZIEWIECSET TYSIECY takich samych albo podobnych pytan
              o jakas bzdure, to wymiekam... :( Nic nie daje pierwsza, truga i
              trzecia moja logiczna i sensowna odpowiedz, jak pozostaje na nia
              gluchy i drazy dalej, to w koncu odpowiadam NO BO TAK! (co tez nie
              konczy dyskusji). Jest mi przy tym z tego powodu glupio i psio, ale
              naprawde wymiekam - wszelkie proby tlumaczenia i tak prowadza w
              slepy zaulek :/
              Ale ciesze sie z tych pasji, bo ja wlasnie osiagnelam taki moment w
              moim srednim zyciu, ze jest mi tak jakos nijako - brakuje mi tego
              ognia, pasji, czegos, co by mnie naprawde krecilo... Zamiast tego,
              krece sie sama jak pies wokol wlasnego ogona, miedzy praca i domem,
              nie bedac ani mama na 100%, ani wielka karierowiczka (hehehe - kon
              by sie usmial!) w robocie... Moze moj czas jeszcze nadejdzie...?
              Tymczasem pozostaje mi kibicowanie malym pasjom mojego malego
              synka :)
              • steffa Re: Pasje naszych dzieci... 17.03.09, 13:08
                Mam niestety to samo. W swojej głowie. I ciągłe zderzenia z kolejnymi
                pytaniami - nieważne czy spokojnie siedzę sobie na kanapie, czy też wspinam się
                z 8 kg dzieckiem i torbami na czwarte piętro bez windy (a ogon, czyli starszy
                syn z tyłu 'kobiety muszą iść przodem').
              • abepe Re: Pasje naszych dzieci... 17.03.09, 14:18
                metis1 napisała:

                Zamiast tego,
                > krece sie sama jak pies wokol wlasnego ogona, miedzy praca i
                domem,
                > nie bedac ani mama na 100%, ani wielka karierowiczka (hehehe - kon
                > by sie usmial!) w robocie... Moze moj czas jeszcze nadejdzie...?
                > Tymczasem pozostaje mi kibicowanie malym pasjom mojego malego
                > synka :)

                Ajaj, zafrapowało mnie to. Mama na 100% - co to takiego?
    • daisy74 Re: Pasje naszych dzieci... 13.01.09, 19:53
      Mój Maks ma co prawda dopiero półtora roczku,ale myślę,że zważywszy
      na czas jaki temu poświęca,można to juz uznać za pasje.Otóż,potrafi
      ponad godzinę oglądać książeczki.Najlepiej jak ktoś Jemu
      towarzyszy,bo zadaje przy okazji mnóstwo pytań w swoim jeszcze
      języku.Ciekawe w jakim kerunku to "pójdzie".Myślę,że to czy dziecko
      ma pasje i ją rozwija zależy w dużej mierze od rodzica.Czasami
      zdarza się,że rodzicom bardzo zależy aby dziecko rozwijało się w
      danym kierunku,że osiągają efekt odwrotny-zniechęcają dziecko
      • abepe Re: Pasje naszych dzieci... 13.01.09, 22:39
        daisy74 napisała:

        Myślę,że to czy dziecko
        > ma pasje i ją rozwija zależy w dużej mierze od rodzica.Czasami
        > zdarza się,że rodzicom bardzo zależy aby dziecko rozwijało się w
        > danym kierunku,że osiągają efekt odwrotny-zniechęcają dziecko

        Bo we wszystkim trzeba znaleźć złoty środek:)
    • alistar1 Re: Pasje naszych dzieci... 15.01.09, 13:34
      Mój dwuletni syn przejawia pasję motoryzacyjną- żaden maluch na
      parkingu nie umknie jego uwadze i ciekawskim paluszkom ;-) W
      książkach, z uporem maniaka szuka aut wszelakich, choćby miały być
      to rozrzucone na książkowej ilustracji zabawki. Ostatnio dołączyły
      się nam pociągi- patrzy na nie rozanielonym wzrokiem i nie rozstaje
      z koszulką Tomka; na szczęście idzie lato, a PKP blisko ;-)

      Moja czterolatka uwielbia za to wszelakie nowości, na które
      zachłannie się rzuca. Bardzo lubi poznawać to, co nieznane, w czym
      zresztą bardzo przypomina mnie samą; uwielbia rysować i ciekawi ją
      to, co jeszcze może odkryć:-)

      Nie podążam maniacko śladem tych pasji, ale obserwuję je z
      przyjemnością, podrzucając odpowiednie materiały i lektury:-)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja