steffa
15.01.09, 02:03
Od razu zaznaczam, że nie chodzi mi o film Leloucha. :)
Post mój jest wynikiem przemyśleń po lekturze zabawnej skądinąd książki
'Przemyt' oraz zapoczątkowanej dyskusji przy okazji 'Moja mama jest Indianką'.
Ale do rzeczy: chodzi mi o wizerunek kobiety i mężczyzny/ matki i ojca w
lekturach dziecięcych.
Matka Indianka, która wyzwala się spod jażma i pozwala sobie na odrobinę
ekstrawagancji, zostawiając buty i rozpuszczając włosy. No i kotletów nie
chciała smażyć.
I ta nieszczęsna para z 'Przemyta' - matka zrzędząca hetera, która stoi na
straży porządku w sensie ogólnym i w sumie ma dwójkę dzieci - właściwego syna
i męża, który boi się węży i bije po ciemku z parówkami. Niedojda jakiś i
'cienias'. Nie wiem, kto bardziej mnie zniesmaczył miękki ojciec, czy ostra
matka. Matka, następczyni teściowej (na to wygląda).