Dzięcięce rozmowy o książkach.

08.03.09, 11:46
W jakim wieku dzieci zaczynają rozmawiać z równieśnikami o
książkach? Słyszałam kilkakrotnie, jak nasz pięciolatek informował
kolegę/koleżankę, że właśnie czyta jakąś konkretną książkę,
najczęściej nie było odzewu. Nie wiem, czy rozmowa i tak nie
zakończyłaby się na wymianie tytułów. Macie jakieś spostrzeżenia na
ten temat?
    • jelaj Re: Dzięcięce rozmowy o książkach. 08.03.09, 12:23
      Moja teraz 7-latka, próbowała jeszcze w przedszkolu rozmawiać o książkach, ale
      niestety bezskutecznie. Dzieci patrzyły na nią i nie bardzo wiedziały o co
      chodzi, kompletnie nie znając ani tytułów,ani bohaterów tych książek. Oczywiście
      zdziwienie jej niewiedzą dzieci było ogromne. Teraz w szkole (I klasa) wcale nie
      jest lepiej, z tym że bardzo często nosi książki ze sobą i czyta czasami na
      przerwach, a jej wychowawczyni korzysta z okazji i próbuje zainteresować dzieci
      książką pozwalając córce o niej opowiedzieć. Skutek jest taki, że coraz więcej
      dzieci zaczęło przynosić książki, tak więc wszystko idzie w dobrym kierunku :)
    • zona_mi Re: Dzięcięce rozmowy o książkach. 08.03.09, 12:50
      U nas podobnie - w wieku ok. pięciu lat moje dzieci zaczęły usiłować
      rozmawiać z rówieśnikami o przeczytanych/czytanych książkach,
      bohaterach bajek itp. Na ogół bez odzewu.
      Ale wiem, że niektórym dzieciom z grupy Kacpra rodzice czytają, a
      mimo to pociechy o książkach nie rozmawiają - może to bardziej
      ludzie czynu?
      Bardziej konkretne polecanie sobie książek u Martyny zaczęło się
      mniej więcej w 3-4 klasie.
    • abepe Re: Dzięcięce rozmowy o książkach. 08.03.09, 14:52
      Myślę o rozmowach z dziećmi, które książki czytują. Przypomniała mi
      się rozmowa na temat najnowszego "Pana Kuleczki" - chłopcy wymienili
      sie tylko informacją, że obaj tę książkę mają.

      Może po prostu za wcześnie na "głębsze "rozmowy. Zastanawiam się nad
      tym, jakie cechy rozumowania, emocji dziecko musi rozwinąć, żeby
      takie rozmowy prowadzić.

      (Zaczynam żałować, że pracuję z dziećmi indywidualnie i nie mam
      okazji śledzić tematów rozmów. A jak spotykamy się z innymi
      rodzinami z dziećmi to najczęściej cieszymy się, że dzieci się soba
      zajmują a rodzice mają okazję w spokoju porozmawiać.)
    • gopio1 Re: Dzięcięce rozmowy o książkach. 08.03.09, 15:44
      Dokładnie pamiętam kiedy taka rozmowa miała miejsce po raz pierwszy, bo aż sama
      się zdziwiłam, że tak wcześnie. Kuba miał wtedy 5 lat, przyszedł do nas jeden z
      jego przedszkolnych kolegów. Mikołaj zauważył na półce Kuby Kapitana Majtasa.
      Wziął do ręki i stwierdził, że tej części nie zna. Potem chłopcy opowidali sobie
      poszczególne przygody zaśmiewając się przy tym rubasznie. Umówili się, ze sobie
      pożyczą nawzajem swoje części. Następnego dnia Kuba przyniósł do przedszkola
      swojego Majtasa, a Mikołaj swojego. To było ponad rok temu. W tym roku Mikołaj
      nie chodzi już do tego samego przedszkola, wyprowadził się. Kontakt sie urwał,
      ale chłopcy nie oddali sobie swoich Majtasów - w ten sposób mamy więc pamiątkę
      po pierwszej dziecięcej przyjaźni.

      Inna sprawa ma się z rodzeństwem - tu dyskusja jest bardzo częsta - wracanie w
      rozmowach do poszczególnych książek i przygód, porównywanie. Maja zaczęła
      głębiej dyskutować na temat książek jakoś około 4 urodzin, ale to ze starszym
      bratem. Z rówieśnikami - szczerze mówiąc nie wiem, choć książki do przedszkola nosi.
    • steffa Re: Dzięcięce rozmowy o książkach. 09.03.09, 02:09
      Mój syn jest niestety z tych, co to jak zobaczą kolegę, to prukają, a jak
      koleżankę, to stają na rzęsach, aby się przed nią popisać. Tak więc miejsca na
      wymianę spostrzeżeń literackich ja tam nie widzę.
    • anndelumester Re: Dzięcięce rozmowy o książkach. 09.03.09, 10:49
      Pamietam pierwsza rozmowę zasłyszaną przez nas , jakos tak 3
      miesiace przed 5 urodzinami - K. sie wypytywał koleżanki co to jest
      za ksiązka (leżała w samochodzie jej rodziców) - i kolezanka mu
      opowiadała o Martynkach, a on o swoich aktualnie ulubionych.
      Wiem, ze w pprzedszkolu sa rozmowy na tematy nie tylko filmów,
      kreskówek, ale i czytania bo rok temu dziecko sie domagało Akademi
      Pana Kleksa, a teraz komiksów, czy konkretnych ksiazek tematycznych.
      Tak bardziej skladną wymianę mysli o czym dana ksiązka jest , co mu
      sie podobało bardziej a co mniej zauwazam od tej zimy - o ile spotka
      dzieci, które też sa zainteresowane (bardzo rozczulił mnie widok jak
      poznanemu na feriach koledze "polecal", pokazując na ilustracjach i
      zdjeciach co ciekawsze kawałki, własnie czytanego "Jerzego i.." z
      tym, ze kolega byl zainteresowany bardzo).
      Chęć odniesienia sie do sytuacji ksiązkowej - a konkretnie do Dzieci
      z B. i sprawy szkolnego odroczenia Bossego była przyczynkiem do
      strasznego fopa rodzinnego ...
Pełna wersja