abepe
16.03.09, 13:21
Nasz pięcioipółroczniak od kilku tygodni żyje w świecie napisów -
"Dilbert" na kubku, "komis" na transparencie, "mleko 1 L":) na
kartonie itd. Udało mi się namówić go na przeczytanie wspólnie kilku
zdań w tej czy innej książce. Problem polega na tym, że nikt go nie
uczył celowo, sam skojarzył litery dzięki alfabetom dla dzieci
(seria z Franciszką i Ignacym, kuleczkowy alfabet), więc zna tylko
wielkie litery i książek czytać nie może. Przypomniało mi się, że
wielkich liter (i to tego czytelnie napisanych) liter używa Bohdan
Butenko w Gapiszonie, w zeszłym tygodniu przeczytaliśmy
wspólnie "Gapiszona i tajemnicę pierniczków". Biedne dziecko
czytało do tej pory po jednej literce i łączyło każdą kolejną do
całości wcześniej przeczytanej - np. "G-a-Ga-p-Gap-i-Gapi-Gapis-
Gapisz-itd.". Dziś pokazałam mu, że lepiej łączyć sąsiadujące ze
soba litery od razu (nie znam sie na nauce czytania, mam nadzieję,
że błędów nie robię:)
A teraz zastałam dziecko przy egmontowskim wydaniu Gapiszona
czytajace samodzielnie:)
Mamy jeszcze w planach uzupełnienie alfabetu obrazkowego o wyrazy
na "Sz", "Ż" itd. No i chyba muszę uzupełnić wiedzę czytelnika o
małe litery.
Macie jakieś sugestie co do lektur?
(mlodszy mówić nie chce, ale właśnie władował mi się na kolana i
usiłuje wciskać klawisze mówiąc "tu a, tam khm":)