Uszatek - ten drań!

25.03.09, 23:28
Moje dziecię po zakończeniu pierwszej części luksusowego "Uszatka" z
NK oraz awansie Misia z podwórka do pokoju Ani z rozżaleniem
stwierdziło, że "to nienormalne, że on ma teraz nowych przyjaciół i
nie bawi się już ze starymi". Naprawdę głęboko to przeżył, kazał mi
przeszukać książkę w poszukiwaniu Kruczka, Kogucika i Zajączka. Nie
znalazłam, więc ma teraz do Misia sporo pretensji.
Ciekawy zabieg ze strony autora, prawda? Jak myślicie - celowy?
    • alistar1 Re: Uszatek - ten drań! 26.03.09, 07:38
      Oj, łobuziak z niego;) Ale z drugiej strony to przecież znak naszych
      czasów, kiedy niemal notorycznie zmienia się miejsce zamieszkania,
      udając się tam, gdzie jest praca, czy lepsze warunki. A poza tym, no
      cóż, tak to już jest, że środowisko dziecka (w tym przypadku Misia)
      również się zmienia- dzisiaj koledzy z piaskownicy, jutro ze
      szkolnej ławki. Choć mi zawsze marzy się, by te przyjaźnie jednak
      przetrwały...
      • verdana Re: Uszatek - ten drań! 26.03.09, 09:54
        A ja myslę, ze dzieci bardzo często tak własnie mają. Zmiana
        przedszkola, szkoly, miejsca zamieszkania - to wszystko jest od
        dziecka niezalezne, a przyjaciół zmienić trzeba.
        Dla mnie to akurat zaleta - pokazanie, ze zmiana miejsca
        zamieszkania to nie koniec swiata.
        • abepe Re: Uszatek - ten drań! 26.03.09, 10:31
          No tak, być może wszystko zależy od rodziny. My mamy tych samych
          przyjaciół od wielu lat, w nowych miejscach zamieszkania nie
          nawiązujemy nowych przyjaźni. To dla nas nie problem pojechać 30 km,
          żeby się spotkać z przyjaciółmi.
          Nasz pięciolatek ma tego samego przyjaciela od urodzenia, widuje się
          z nim co 2 tygodnie. Podejrzewam, że gdyby Uszatek się wyprowadził
          dalej niż z podwórka do domu, zmiana przyjaciół mogłaby być dla
          naszego czytelnika uzasadniona. Ale on wie, że to żaden problem
          wyjśc na podwórko i odwiedzić przyjaciół (skoro do lasu można się
          wybrać).
          • abepe Re: Uszatek - ten drań! 26.03.09, 10:34
            Macie oczywiście rację, że Janczarski chciał właśnie tę konieczność
            zmiany pokazać. Podejrzewam, że pięcio-i-pół) latek jest już na
            Uszatka za stary, widzi to, czego czytelnik w odpowiednim do książki
            (3-4) wieku nie dostrzeże:))
            • abepe Re: Uszatek - ten drań! 26.03.09, 10:52
              abepe napisała:

              Podejrzewam, że pięcio-i-pół) latek jest już na
              > Uszatka za stary, widzi to, czego czytelnik w odpowiednim do
              książki
              > (3-4) wieku nie dostrzeże:))

              Chodzi o to, że Uszatek wcale nie musiał się przenosić, zrobił to z
              własnej woli, porzucając przyjaciół. I potem nawet o nich nie
              wspomniał.
          • alistar1 Re: Uszatek - ten drań! 26.03.09, 10:53
            abepe napisała:

            > Nasz pięciolatek ma tego samego przyjaciela od urodzenia, widuje
            się
            > z nim co 2 tygodnie.

            To pięknie, że się tak ułożyło i dzieci wciąż znajdują wspólny
            język:) U nas więcej jest chyba kolegów, koleżanek, ale za to z
            różnych środowisk- przedszkolnych, piaskownicowych i oczywiście
            rodzinnych.

            Podejrzewam, że gdyby Uszatek się wyprowadził
            > dalej niż z podwórka do domu, zmiana przyjaciół mogłaby być dla
            > naszego czytelnika uzasadniona. Ale on wie, że to żaden problem
            > wyjśc na podwórko i odwiedzić przyjaciół (skoro do lasu można się
            > wybrać).

            Ach, znam to drążenie problemów, tę dociekliwość:) Ale może warto
            powiedzieć właśnie tak, jak jest naprawdę, czyli, że Uszatek po
            prostu wyprowadził się, może ma inne zajęcia, inne obowiązki. I że
            czasami stare znajomości, przyjaźnie, przygasają.
            • abepe Re: Uszatek - ten drań! 26.03.09, 11:08
              Alistar, staram się mniej tłumaczyć a bardziej śledzić tok
              rozumowania i prowokować samodzielne myślenie (skaza zawodowa:)
              W tym wypadku, jak pisałam w poprzednim poście, zgadzam się z
              młodym, Uszatek awansował i stare przyjaźnie porzucił. Obowiązków
              jakoś w książce nie widać, więc nie ma powodów do braku czasu dla
              starych przyjaciół. Janczarski nie przedstawił procesu wygaszania
              przyjaźni, tylko nagłe zerwanie.
              Jestem dumna, że pięciolatek to zauważył, jest czuły na społeczne
              problemy, choć mało towarzyski:))
              • mama_kasia Re: Uszatek - ten drań! 26.03.09, 11:30
                > Jestem dumna, że pięciolatek to zauważył, jest czuły na społeczne
                > problemy,

                Dokładnie tak :)))
              • lili2006 Re: Uszatek - ten drań! 27.03.09, 17:59
                hmm, ale to nie Uszatek zainicjował zerwanie przyjaźni tylko jego
                przyjaciele nie mieli już dla niego czasu...
                Zresztą, nastąpi jeszcze jedna zmiana. Uszatek porzuci Lale i
                Pajacyka i wyruszy z Anią do przedszkola.
                • alistar1 Re: Uszatek - ten drań! 27.03.09, 22:44
                  Wieczorową porą wyszperałam Uszatka z dziecięcej półki. I jest tak:

                  "I jakże się tutaj nie nudzić? Jacek i Zosia chodzą już do szkoły.
                  Mają bardzo mało czasu na zabawy z Misiem. Kruczek odprowadza dzieci
                  i wybiega potem na ich spotkanie. Zajączek zapisał się do leśnego
                  przedszkola. Rzadko przybiega teraz na podwórko. A kogucik? Kogucik
                  wskoczył na strażacką wieżę i udaje blaszanego kogucika"

                  Tak czy owak drogi przyjaciół rozeszły się, a Uszatek nawiązał nowe
                  znajomości.


                  • abepe Re: Uszatek - ten drań! 28.03.09, 08:44
                    Jeśli tak, to oczywiście macie rację, sprawa wygląda nieco inaczej
                    (musiałam tekst czytac przysypiając, jak to czasem wieczorem bywa, a
                    może czytał mąż?).
                    Przeczytamy więc jeszcze raz i jeszcze raz omówimy problem. Ciekawa
                    jestem dlaczego słuchacz nieletni źle odebrał informację (on słucha
                    bardzo dokładnie), widocznie odbierał tekst z punktu widzenia Misia
                    i do Misia, jako głównego bohatera miał pretensje. Bardzo
                    interesujące, dlaczego właśnie tak.

                    Właściwie to nawet dobrze, że Uszatek okazał się jednak przyzwoitym
                    misiem. Ulżyło mi:))
                    A jaki się ładny Komitet Obrony Misia zawiązał:)) Można na Was
                    liczyc:)
                    Dla mnie to nauczka, żeby nawet takie bzdurki, jak historyjki o
                    Uszatku czytac ze świeżym umysłem:))
                    • alistar1 Re: Uszatek - ten drań! 28.03.09, 13:16
                      Zawsze bardzo mnie cieszyło, gdy widziałam w oczach M., że
                      zastanawia się nad tekstem, coś domniemuje, stawia pytania, a w ten
                      spoób prowadzi dalej swoją opowieść. Nawet, jeśli nie zawsze było to
                      uzasadnione. Ale radowało, że czytanie nie spływa po niej jak po
                      kaczce;)

                      I właśnie o to chodzi, o tę empatię, wyobraźnię, dociekliwość
                      czytelniczą:) Mam nadzieję, że w jakimś stopniu przenosi się ona
                      także na życie i całkiem zwyczajną codzieność:)
                      • abepe Re: Uszatek - ten drań! 31.03.09, 18:52
                        Już wiem, w czym problem.
                        Dziś poszliśmy się zapisać do "zerówki" i G. nagle poinformował
                        mnie, że on nie chce zostawiać dzieci - Wiktora i innych.
                        Przypomniałam mu, że z Wiktorem i innymi dziećmi widział się
                        ostatnio we wrześniu. Potem wypisaliśmy go z przedszkola i raczej o
                        tamtych dzieciach nie wspominał.
                        Czyli - moje dziecko zaczęło kojarzyć, że czeka je zmiana - pójście
                        do "zerówki", czego się boi. Cała ta historia z Uszatkiem skojarzyła
                        mu się z jego przeżyciami. Miał pretensje do Uszatka, że musi tak
                        jak on zmienić przyjaciół (czyli bardziej - dom na szkołę)?
                        Marna to analiza, ale wydaje się, że z grubsza o to chodzi:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja