Miłę chwile z książką

01.04.09, 12:23
Chyba najbardziej lubię tę chwilę tuż przed czytaniem, ale już po
opróżnieniu paczki, torby, z jej zawartości, kiedy siadam z kolanami
pod brodą i czuję że wszystko mam na wyciągnięcie ręki. I równolegle
czuję nutkę smutku, że przyjemność trzeba będzie podzielić, że poza
oglądaniem, nie da się przeczytać wszystkiego naraz.

Dla moich dzieci najmilszą chwilą jest chyba czytanie książki po raz
drugi, kiedy już trochę znają bohaterów i sytuacje, i później każdy
kolejny raz, natomiast kontakt z nowością dość często spotyka się z
pełnym zachwytu "Teeeeego nie chcemyyyyyy" ;)

A jak jest u Was? Które chwile Wy i Wasze dzieci lubicie najbardziej?
    • ingutka Re: Miłę chwile z książką 01.04.09, 13:02
      Lubię chwilę, kiedy zabieram upatrzoną wcześniej książkę ze sobą do domu, czy to
      z biblioteki czy ze sklepu. Lubie dostawać książki, wiedzieć, że je mam, że w
      każdej chwili mogę po nie sięgnąć.

      Ale najmilsza chwila to gdzieś tak w 1/3 czytanej książki - kiedy wiem, że mi
      się podoba, że lubię i znam już jej bohaterów, że każda chwilą z tą książką to
      przyjemność i że do końca jeszcze daleko. Znikam wtedy dla świata zewnętrznego i
      czytam, czytam, zapominam wysiąść na przystanku, wsiadam w nie te co trzeba
      tramwaje ;) Nie lubię kończyć książek, przywiązuję się do bohaterów i czasem
      czuję żal jak po rozstaniu :)

      Dla mojej namiętnej czytelniczki myślę, że pierwsza chwila kontaktu z książką
      jest najważniejsza. To poznanie, oglądanie obrazków wszystkich jakie są i próba
      wczucia się w klimat książki. I chociaż jest dużo ukochanych książek, to przy
      czytaniu nowości widać na dziecięcej twarzy prawdziwą koncentrację i przejęcie,
      zwłaszcza, gdy treści jest znacznie więcej niż obrazków i trzeba sobie to
      wszystko wyobrazić, wgryźć się w to. Lubię ten widok skupienia na buzi córeczki :)
      • alistar1 Re: Miłe chwile z książką 01.04.09, 13:36
        Tak, ja również uwielbiam patrzeć na skupienie moich dzieci podczas
        czytania, na to z jakim przejęciem reagują, jak wybuchają śmiechem:)
        To czysta radość i chyba najpiękniejsze dziękuję dla mnie:)
    • abepe Re: Miłę chwile z książką 01.04.09, 13:46
      Największą frajdę mam z tego, że mogę spać do 8. Choć młodszy budzi
      się o 6.30, to potrafi spędzić z książkami 1,5 godziny czytając je
      sobie po swojemu ("wiuuuu, prrrrr, wstr itp.";)
      W czytaniu z nim najbardziej przyjemne są właśnie te "werbalne"
      reakcje.

      Czytanie starszemu to obserwowanie jego twarzy. Zadziwiające jest
      jak się buzia zmienia pod wpływem czytelniczych emocji. Na dodatek
      tak samo emocjonujący jest "Hobbit", jak i "Miś Uszatek".

      A teraz - słuchanie, jak czyta sam!!!

      Ja bardzo lubię książkowe polowania - internetowe zdobycze,
      allegrowe okazje, buszowanie w taniej książce w Krakowie.
      Bezsensownie przywożę książki z wakacji ze świadomością, że mogłabym
      je kupić bliżej domu. Ale na wakacjach łatwiej się pieniądze wydaje:)
      • agamamaoli Re: Miłę chwile z książką 02.04.09, 09:25
        Najmilszą taką chwilę przeżyłamw wczoraj. W skrzynce odkryłam awizo
        na paczkę, wiedziałąm że to z ostatnich łowów w NK. Myślę sobie,
        jutro poczłapię na pocztę i przydźwigam skarby. Ale o 19.00
        dzwonek, a tu mój kochany Pan listnosz z paką (15 książek)
        przyszedł drugi raz, tłumacząc, że minął się z moją mamą w ciągu
        dnia i zagląda drugi raz. No cudo, miód ten doręczyciel.
        A potem oglądanie książek z córką - radości i zachwytomnie było
        końca. I co tu wybrać na pierwszy raz. Chyba będzie Mio mój mio,
        ten koń na okładce!!! Ale wahała się jeszcze czy nie wybrać Pippi,
        a może Muminki?? A co z rozpoczętymi książkami - Madiką i Dr
        Dolittle?
        Dzisiaj spodziewam się 3 kolejnych książek. A w Merlinie już
        przesunęłam odbiór dwóch, w Księgarni Warszawa czekam na 6.
        I dla mnie wstyd, to przyznać, najprzyjemniejsze chwile to te, gdy
        mam pierwszy raz książkę w ręku w domu, po rozpakowaniu paczki. Gdy
        dzieciaki wyciągają do nich rączki.
      • ewap_mama_alexa Re: Miłę chwile z książką 05.04.09, 02:10

        >
        > Ja bardzo lubię książkowe polowania - internetowe zdobycze,
        > allegrowe okazje, buszowanie w taniej książce w Krakowie.
        > Bezsensownie przywożę książki z wakacji ze świadomością, że mogłabym
        > je kupić bliżej domu. Ale na wakacjach łatwiej się pieniądze wydaje:)

        No, dla nas wyjazd bez nabycia kolejnych ksiazek to niemal wyjazd zmarnowany ;)
        Wiadomo,ze predzej czy pozniej ksiegarnie znajdziemy i nie wyjdziemy z niej z
        pustymi rekami. Chociaz wolalabym zeby moj maz wybieral niekoniecznie
        najgrubsze dostepne pozycje... Ale u niego to chyba genetycznie uwarunkowane -
        niedawno obserwowalam jego wuja, nalogowego klienta Amazon, we wspolnej podrozy.
        Najwazniejsza sprawa na lotnisku: gdzie jest ksiegarnia? Walczyl ze soba dobry
        kwadrans, wreszcie poszedl na rekonesans. Po jakims czasie wraca z trzema
        "ceglami", jako dodatek do i tak juz ciezkiego bagazu podrecznego (w torbie
        glownie ksiazki). Ale jak zapytalam, czy jest pewien, ze nie moglby tego
        nastepnego dnia kupic na Amazon, to popatrzyl na mnie jakbym sie z choinki urwala.
        • mamalilki Re: Miłę chwile z książką 05.04.09, 14:12
          U mnie jest odwrotnie: trzylatka właśnie rzuca się na nowości, często staje
          przed półką i szuka czegoś, czego jeszcze nie zna. Pięciolatka to typowy
          inżynier Mamoń: najbardziej lubi to co już zna, najlepiej na pamięć.
          A ja? Ja najbardziej lubię jak moje dzieci najpierw czegoś nie chcą a potem
          zaczynamy lekturę i przez następne tygodnie widzę że nie rozstają się z książką,
          nawet muszą ją wkładać pod poduszkę żeby była bliżej. Nie zabraniam tego, sama
          tak robiłam całe dzieciństwo, żeby zaraz po obudzeniu móc sięgnąć i otworzyć na
          założonej stronie :-)
    • anials Re: Miłę chwile z książką 02.04.09, 10:08
      Owszem najbardziej emocjonujęce chwile to te przy otwieraniu paczki,
      gdy ja biorę książkę do ręki i sprawdzam czy to będzie kolejna
      trafiona, ulubiona, gdy Mały wspina się na stół łapie wszystkie
      naraz "czy ta dla mnie? a ta dla mnie? a ta?" A potem pół dnia nie
      istniejemy dla świata :-)
      Ale najnajmilsze chwile to były kiedyś, gdy miałam hm.. więcej jakby
      czasu, udawałam się osobiście do księgarni i po kolei zgłębiałam
      ciekawostki z wszystkich dziedzin wyłożonych na regałach, jedną
      dokładniej, drugą pobieżnie, trzecią od końca.. hmmm.. aż się
      rozmarzyłam.. ;-)
      • abepe Re: Miłę chwile z książką 02.04.09, 10:40
        anials napisała:

        > Ale najnajmilsze chwile to były kiedyś, gdy miałam hm.. więcej
        jakby
        > czasu, udawałam się osobiście do księgarni i po kolei zgłębiałam
        > ciekawostki z wszystkich dziedzin wyłożonych na regałach, jedną
        > dokładniej, drugą pobieżnie, trzecią od końca.. hmmm.. aż się
        > rozmarzyłam.. ;-)

        :)) Znam, znam. Mam bardzo mało okazji wyjść bez dzieci, ale gdy np.
        się zdarzy, że pacjent nie przyjdzie i mam 10 minut więcej do
        kolejki - niezmiennie wpadam na choć krótki przegląd księgarniany.
        Księgarnia w towarzystwie dzieci - obecnie dość koszmarne przeżycie.
        Ale z mężem - ostatnio wyjątkowo mieliśmy chwilkę bezdzietną w
        centrum Gdyni - po wypiciu kawy podążyliśmy w stronę najbliższego
        empiku w celach badawczch.
    • alistar1 Re: Miłę chwile z książką 02.04.09, 10:15
      alistar1 napisała:

      natomiast kontakt z nowością dość często spotyka się z
      > pełnym zachwytu "Teeeeego nie chcemyyyyyy" ;)

      Chyba muszę sprecyzować wcześniejszą wypowiedź. Chodziło mi o to, że
      moje dzieci, a przede wszystkim prawie dwuipółlatek najbardziej ceni
      to, co już w jakiś sposób zna i dotyczy to także książek. Stąd
      czasem trochę jeży się na widok nowości, chyba, że są one na
      przykład kontynuacją czego, co już wcześniej czytaliśmy, jednym
      słowem musi się oswoić, przekonać. Problem znika jak ręką odjął
      kolejnego wieczora- kiedy "nowy bohater" nie jest już nowy i staje
      się po prostu starym kumplem, bez którego towarzystwa nie można
      zakończyć dnia:)
      Natomiast córka, nieco starsza i wytrawniejsza czytelniczka, rzadko
      miewa takie chwile, no, ale ona dużo bardziej żywiołowo reaguje na
      nowe wyzwania i wszelkie nowinki niezmiernie ją interesują:)


      • agamamaoli Re: Miłę chwile z książką 02.04.09, 11:50
        O, to to u mnie tak samo. Michałek dwuipólatek nie znosi nowości,
        muszę go zachęcać, podstępem, by zanzajomił się z nowym bohaterem.
        Jak już go pozna, to męczy aby czytać mu po trzy razy to samo, tego
        samego wieczora. A że czytamy krótkie ksiażeczki, kartonowe, maksy,
        amberki, da się to jakoś przeboleć. Wczoraj np przy moim chrypiącym
        gardle czytaliśmy Wilczka, nieco więcej treści niż w amberkach, ale
        i tak wymógł na mnie powtórkę, ku smutkowi córki, która nie
        doczekała się przybycia mamy na wieczorne czytanie, bowiem zasnęła.
    • steffa Re: Miłę chwile z książką 04.04.09, 23:41
      Lubię, gdy przychodzą do mnie książki i pytam syna, czy chce ze mną oglądać, a
      on nigdy nie odmawia. I lubię, gdy w empiku zatapia się w lekturze, dostępnej w
      dziale dla dzieci. Wtedy myślę (mam złudne poczucie), że dobrze go wychowałam.
      Cha cha cha.
      • i2h2 Re: Miłę chwile z książką 17.04.09, 14:59
        Oj tak - te cudne chwile, gdy po minach dzieci widać, że chciałyby
        się rozdwoić albo jeszcze bardziej zwielokrotnić i obskoczyć naraz
        każdy regał w księgarni.
        Szczerze mówiąc tez tak miewam...
Pełna wersja