Pytanie wkurzone tlumaczki

30.04.09, 20:06
Jeśli to spam, szefowo, wytnij. Ale nie mam procentu od sprzedanego
egzemplarza, więc chyba jestem niewinna. Chodzi o to, że książka się NIE
SPRZEDAJE, w związku z czym prawdopodobnie nie dostanę do tłumaczenia
następnych części. A bardzo bym chciała, bo mam z tej roboty nieziemską
satysfakcję i ubaw.

Zastanawiam się w czym rzecz. Bo imho jest to genialne, prześmieszne,
inteligentne, ANGIELSKIE (w przeciwieństwie do amerykańskiego), INNE, No i
yyy... nieźle przełożone. I wszystkie osoby, którym te książki dałam lub
poleciłam, były zachwycone. Zarówno dzieci, jak rodzice.

Więc o co chodzi?
- książki są jednak kiepskie?
- obracam się w inteligenckim getcie?
- książki mają nieokreślony wiekowo target? Tzn. nie wiadomo, dla kogo
właściwie są?
- marketing był do d... i nikt tej serii nie zauważył - zwłaszcza wobec
mnogości wydawnictw dla dzieci?
- nikt nie zauważył serii na tym forum, bo macie dzieci za małe?
- Wrr i buu. :((

Chodzi o cykl Egmonta o panu Gumie - więcej w linku w synganturce.
    • joanna05 Re: Pytanie wkurzone tlumaczki 30.04.09, 20:52
      Mogę odpowiedzieć z mojego, księgarniowego punktu widzenia - naszym
      (znaczy, badetowym) klientom się te książki nie podobały jednak
      wcale. Parę osób ją kupiło lub przejrzało i komentowało jej humor
      jako niesmaczny, niestosowny dla dzieci. Coś w tym chyba jest - też
      próbowałam czytać pierwszą część i mnie odrzuciło, pokazałam ją
      mojemu 9-latkowi - nie podobała się wcale i nie wyszedł poza 1.
      stronę, a kocha czytać i jak coś mu się spodoba, oderwać go nie
      można.
    • alistar1 Re: Pytanie wkurzone tlumaczki 30.04.09, 22:19
      Nie znam książki, ale myślę, że powodów może być naprawdę wiele.
      Mnóstwo fajnych książek po prostu przepada na rynku, podobnie jak
      ciekawych filmów, które w jakiś sposób przechodzą bez echa - na
      seansie uświadczysz raptem góra trzech widzów.
      Myślę, że czasem ważne jest pierwsze wrażenie, już przy przeglądaniu
      książki w księgarni, jeśli jest średnie, nie ma zmiłuj, klient
      odstawi książkę na półkę bez mrugnięcia okiem.
      Niebagatelną rzeczą jest też wydawnictwo i jego opinia - zauważ że
      Zakamarki kupuje się tutaj niemal w ciemno, no a Egmont ma dość
      nadwątloną reputację- zbyt dużo chłamu, niestety (może wtedy i na
      perełki patrzy się podejrzliwie?)
      Ale to nie musi dotyczyć Twojej książki.
      Poza tym uważam, że dobra literatura obroni się sama.
    • bea-sjf Re: Pytanie wkurzone tlumaczki 30.04.09, 22:55
      Ja o pierwszej z tych książeczek chciałąm napisać , ale czasu mi
      brakuje by ja przeczytać , opieram się na tym co opowiedział mi syn
      ( a kupiłam w ciemno , bo skoro polecałaś to wydawało mi się warte
      poznania ) i myślę ,że nie tylko kolejnych nie kupię ale i tę co mam
      schowam głęboko by kolejni synowie nie dostali w ręce .Przykro
      mi ,ale stanowczo bardzo sprzeciwiam się humorowi w typie :
      " Nna moje baki " ( przeczytane na głos robi się zwyczajnie
      wulgarne ).
    • nobullshit Re: Pytanie wkurzone tlumaczki 01.05.09, 22:46
      WkurzoneJ miało być. :)

      Dziękuję Wam za posty, trochę mi się rozjaśniło w głowie. Widać dzieci moich
      znajomych nie były dostatecznie dużą "próbą losową", albo ich rodzice nie
      chcieli sprawiać mi przykrości :) A ja sama, jako osoba dorosła, umiarkowanie
      orientuję się w kwestii, co może podobać się dzieciom.

      Zmartwiła mnie tylko wypowiedź Bei, że kupiła książkę ze względu na moją
      rekomendację, ale teraz będzie ją chować przed resztą dzieci, bo uważa jej
      fragmenty za wulgarne.
      Moim zdaniem w tłumaczeniu wulgaryzmów nie ma. Ale oczywiście nie ma sensu
      dyskutować o odczuciach. Chciałabym tylko napisać, że chociaż tytułowy bohater
      zdecydowanie nie jest dobrym wzorcem osobowym, to jednak te książeczki - choć w
      przewrotny sposób, i dzięki temu, że przewrotny, imho nie nudny - promują
      pozytywne wartości. Jak przyjaźń, bezinteresowność i czynienie dobra.
      • bea-sjf Re: Pytanie wkurzone tlumaczki 02.05.09, 11:24
        Nobull, ja mam wyjątkowy brak tolerancji wobec wulgaryzmów , może
        czytając nawet bym tych baków nie zarejestrowała , ale wyobraź sobie
        dziecię radośnie oznajmiające ,że poznało w ksiązce nowe
        przekleństwa ( pokłosie lektury Rusinka) i rzuca " moje-baki" (a ja
        słyszę " mo- jebaki" ), już "zobaczyłam "odpowiednią scenkę w
        towarzystwie szkolnym czy piaskownicowym i co ? kto dziecku podrzuca
        takie słowa ? Z książki cytat ? No niemożliwe !
        Podejrzewam ,że tego po prostu nie zauważyłaś . Dlatego "zwracam
        uwagę " , bo wydaje mi się ,że nie mając dzieci własnych nie
        posiadasz jeszcze takiej "lampki ostrzegawczej" .
        Ale to oczywiście jeden szczegół z tej książeczki , przeczytam ją to
        może odkryję pozytywne przesłanie .
    • zawsze_wolna_nilka Re: Pytanie wkurzonej tlumaczki 01.05.09, 23:14
      Ja nie czytałam. Zajrzę w ksiegarni, o ile spotkam, bo jakoś mi nie wpadło w ręce.
      Sprawdzę, czy dla moich się nada;-)
      • jaga68 Re: Pytanie wkurzonej tlumaczki 02.05.09, 14:33
        Nie znam książki. Nie miałam jej w ręku. Ale zajrzałam na stronę, którą zlinkowałaś. I przyznam, że na podstawie samej strony raczej bym dziecku do lat siedmiu tej książki nie kupiła. ( o starszych się nie wypowiadam ).Dlaczego?. Bo dziecko czasami bardzo lubi się utożsamiać z bohaterami danej książki przejmując ich styl mówienia i zachowania. A ten pokazany na stronie mi nie odpowiada. Jakoś tak mam, że to co jestem w stanie jeszcze zaakceptować w mowie, to jako słowo drukowane już nie. Nie w stosunku do dzieci, bo one nie zawsze czują różnicę i dowcip ( przykład "i z wyra nie wyłazić ", "będą czekać na mnie przed wejściem do underu na Timiku", "Guma grzmotnął butami o glebę"). Może taka stylistyka jest potrzebna dla lepszej charakterystyki postaci, nie dyskutuję, bo nie znam książki. Ale jest ona chyba bardziej dla nastolatków ( ???? ). Przeczytam to wypowiem się więcej :-).
        • nobullshit Re: Pytanie wkurzonej tlumaczki 02.05.09, 21:42
          O kurczę, może jednak link do strony usunę sobie z sygnaturki.
          Przeglądałam ją i wydawała mi się w porządku, ale z Twoich cytatów widzę, że
          dział marketingu zaszalał (ja nie miałam z tym nic wspólnego, chociaż
          proponowałam współpracę). Sama książka nie jest aż tak młodzieżowa i gwarowa.
          Fakt, główna bohaterka przekręca słowa, ale w końcu to samo robi klasyk Kubuś
          Puchatek.

          Jeszcze raz dzięki za wypowiedzi. I powtarzam - nie mam żadnego finansowego
          interesu w sprzedaży książki. Po prostu chciałabym mieć jakiś "feedback", żeby
          móc lepiej wykonywać moją pracę i w ogóle coś kumać :)
    • steffa Re: Pytanie 03.05.09, 21:23
      Też kupiłam tę książkę wiedziona zachętą (do tego dodawano w
      promocji koszulkę ;-P). I po lekturze 'Pan Guma i wielki pies'
      (lektura bez dziecka) muszę powiedzieć, że nie jest to iskrzący się
      humor dla dzieci - klimat Beavisa i Buttheada raczej nie dla nich.
      Mój prawie siedmioletni syn nie zna słowa 'menda' (raczej 'nie
      widzę' miejsca dla takiego słownictwa w lit. dla 7-latków). Choć
      oczywiście ucieszyłby się z 'ustępu', w którym Pan Guma wyjada gluty
      z nosa. Reasumując: niezła pozycja na imprezę dla nastolatków -
      siedzisz i brechtasz, a ziomale podłapują. ;)
      Parafrazując: 'nie kupuj tej książki dla malucha, bo Pan Guma
      nakrzyczy na jego zabawki i zostawi śluz na (innych) książeczkach'.
      • abepe Inne pytanie 04.05.09, 10:14
        Jak ma się Pan Guma do Koszmarnego Karolka? (my jesteśmy jeszcze
        przed Karolkiem).
    • iwona_czarkowska Humor nie dla mnie 04.05.09, 10:54
      Pod nos wystawili w bibliotece dla dzieci, więc z ciekawości
      zajrzałam. Przeczytałam pierwszy akapit, skrzywiłam się i odłożyłam.
      Dla mnie humor z gatunku, którego kompletnie nie trawię. Mnie
      skojarzyło się z dziećmi z piaskownicy, które przerzucają się
      słowami: bąki, kupa, siki. Niektórych rodziców to bawi, mnie nie.
    • gopio1 Re: Pytanie wkurzone tlumaczki 05.05.09, 20:53
      Przekartkowałam dziś "Pan Guma i wielki pies". Humor mi znany z takich ksiązek
      jak "Kudłaty Pazur", "Strrrraszny Koniec" czy "Kapitan Majtas". Myślę, że
      dzieciom bardziej się spodoba niz dorosłym. A jednak nie kupię. Kudłaty Pazur
      też był obrzydliwym i śmierdzącym brudasem myślącym wyłącznie o sobie, a jednak
      jego słownictwo śmieszyło - przeklinał używając neologizmów lub zwrotów w stylu
      Rusinka. W Panu Gumie pełno wyzwisk w stylu: ty balerownie, ty medno, o'żeszku.
      Dzieci pewnie od razu by to podłapały, więc nie będę ryzykować. Ale rozumiem, że
      może się podobać.

      Za to bardzo mi się podobają ilustracje - lubię taką niedbałą kreskę i motylki
      latające tu i ówdzie :)
      • nobullshit Pytanie wkurzonej tlumaczki 07.05.09, 15:58
        Jeszcze raz dzięki za wszystkie wypowiedzi - oczy (zasłonięte dotąd klapkami)
        otworzyły mi się szerzej, zwłaszcza na gusta i przekonania rodziców. Trudno
        teraz wyguglować jakiekolwiek recenzje, więc Wasze posty są dla mnie cenne.

        Niemniej, uważam szczegółową ocenę książki i przekładu na podstawie szybkiego
        przejrzenia w księgarni za, delikatnie mówiąc nadużycie.
        "Menda" w Panu Gumie pojawia się jako gra słów. O'Żeszek nie wyzwiskiem, tylko
        nazwiskiem bohatera. Neologizmów i "dziecięcych przekleństw" też się trochę
        znajdzie - mojego pomysłu , a nie pościąganych z ankiet i for internetowych, jak
        miało to miejsce w przypadku dość kontrowersyjnej książki Rusinka.

        Aha - jak się Pan Guma ma do Koszmarnego Karolka nie wiem, bo KK nie czytałam.
        • alistar1 Re: Pytanie wkurzonej tlumaczki 07.05.09, 20:50
          nobullshit napisała:

          Niemniej, uważam szczegółową ocenę książki i przekładu na podstawie
          szybkiego
          > przejrzenia w księgarni za, delikatnie mówiąc nadużycie.

          Ale jednak, przyznasz, liczy się pierwsze wrażenie- często jest ono
          wręcz decydujące (i w gruncie rzeczy dobrze, że jest naszym
          pierwszym wewnętrznym weryfikatorem przy zakupach, w przeciwnym
          razie wybór książki w księgarni byłby chyba niemożliwy).
          Kilka razy zdarzyło mi się zachwycić książką, którą przy pobieżnym
          oglądaniu skreśliłam jako nie wartą zainteresowania, ale jednak w
          większości przypadków jedno spojrzenie wystarcza, by wiedzieć, czy
          coś będzie się podobać czy nie.
    • elaw2 Re: Pytanie wkurzone tlumaczki 21.07.09, 10:31
      A u nas Pan Guma i... (Kasia 8 lat przeczytała już 4 część) jest
      hitem! Ileż radości i dydaktyka schowana pięknie pod spodem :) Oby
      więcej części.
      Pamiętam jednak swoją reakcję gdy w księgarni wzięłam książkę do
      ręki. Pomyślałam nie! Potem w bibliotece gdzie prację Pan Guma
      przyszedł z EO. Wzięłam. Mała pochłonęła w 1 godzinę i śmiała się do
      rozpuku podrzucając mi co fajniejsze kwiatki. Przeczytałyśmy razem i
      teraz czytamy następnym dzieciom. Powiem tak: Pan Guma rządzi i
      wymiata :) I chyba kupię. Bo Kasia prosi :)
      Tłumaczce dziękuję. Bardzo, bardzo. Ukłon głęboki :)I nie czuję się
      niszową mamą.
      • nobullshit Re: Pytanie wkurzone tlumaczki 24.07.09, 00:01
        Ogromnie się cieszę, że komuś z tego forum (mamie i dziecięciu) Pan Guma
        przypadł do gustu.

        Szkoda, że nie będzie dalszego ciągu - chociaż autor napisał już dwie kolejne
        części - bo Egmont uznał, że to nieopłacalne. Może źle Gumę reklamowano? Za
        bardzo kładąc nacisk na obrzydliwości itd. A przecież - jak zauważyłaś - są to
        bardzo "pozytywne" i dydaktyczne książki.
    • elaw2 Re: Pytanie wkurzone tlumaczki 25.07.09, 09:27
      NIEEEEEEEEE! Protestuję. Szanowna Pani Co Tak wspaniale
      przetłumaczyłaś, dlaczego nie będzie kolejnych dwóch części? Miałam
      nawet napisać do Ciebie z pytaniem o następne historie. Na stronce
      wyczytałam, że autor popełnił kolejne dwie książeczki.
      Kupiłam już tom pierwszy.
      Zaledwie wczoraj skończyłam czytać dziecku przyjaciółki część
      pierwszą, trzecią i czwartą, sama ciesząc się, że z tak wysmakowaną
      i cudownie radosną książką mam do czynienia...

      Nie oburzają mnie teksty wrednego Pana Gumy a latające flaki KJ III
      nie przysłaniają jasności umysłu.
      Kasia cytuje ogromne partie tekstu w całości. I tyle śmiechu w nas.
      I dobrych, pozytywnych wartości.
      Przyjaźń, optymizm, wiara w siłę dobra wbrew największym nawet
      tragediom. I cudowne zakończenia.
      Nebul pogadaj proszę w wydawnictwie. Ja już powiedziałam Kasi o
      nowych książkach...
      A prywatnie, chylę czoła przed Twoją pracą.
      Pozdrawiam i dziękuję. Ela
Pełna wersja