Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów"

27.08.09, 23:29
Czy ten film nadaje się dla sześciolatka? Nasz zna tylko
hasło "gwiezdne wojny", bawił się już rok temu z kuzynem budując
jakieś kosmiczne maszyny i nie bardzo rozumiejąc o co chodzi.
Szukamy pomysłu na prezent urodzinowy, oglądamy klocki. Może jednak
powinien najpierw zobaczyć film?
    • mama_kotula Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 00:40
      Jako maniaczka serii uważam, że ta animacja to profanacja serii Lucasa. Mojego sześciolatka nie zainteresował (bo sześciolatek przekarmiony przez matkę klasyką Star Wars i wie co dobre ;>).

      Jakbym miała wybierać film, to bym wybrała właśnie klasykę - czyli trylogię Star Wars od czwartej do szóstej (do której po latach dorobiono 3 pierwsze części). Nie dla każdego 6-latka będą ok, i generalnie nadają się wyłącznie do oglądania z rodzicem. Kończyny odcięte latają wprawdzie rzadko (do tego nie da się ukryć, że lightsabre to jednak bardzo czyste narzędzie zbrodni ;-)), ale wiele niuansów trzeba wyjaśniać.

      A w ogóle to bym po prostu kupiła klocki, film imho niepotrzebny ;-).
      • bea-sjf Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 09:20
        starwars.lego.com/en-US/default.aspx
        tutaj są filmiki i komiksy z klockami w roli głównej . Jeśli kupicie
        klocki i muzykę dla nastroju to na razie wystarczy .
        Film z CN strasznie zagmatwany , Jędrkowi się szybko znudził .
        • mama_kotula Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 09:42
          ===========Film z CN strasznie zagmatwany============

          On nie jest zagmatwany - ten film wymaga po prostu znajomości klasyki i generalnie znajomości realiów SW, tła historycznego itp. - tego przeciętny sześciolatek nie posiada - trzeba by z nim siąść i tłumaczyć co i jak. Niemniej z tego co wiem, sześciolatki to oglądają i traum nie doznają. Choć z drugiej strony, słyszałam też o dwulatkach kochających i ponoć w pełni rozumiejących Shreka oraz animacje Disney-Pixar, więc już sama nie wiem...
        • abepe Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 09:42
          Ok, dziękuję. Czyli film dla sześciolatka niekoniecznie. Ja także
          wolę zaczekać na dorośnięcie młodziezy do Lucasa:)
          Beatko, na fali naszej rozmowy o dzieciach zastanawiam się, jakie
          braki w edukacji z działu kultury masowej powinniśmy nadrobić, żeby
          dziecko w szkole nie wychodziło na dziwoląga.
          Mój zaproponował w ramach prezentu jeszcze Bionicle, oboje kręcimy
          nosem na ich urodę i jednorone zastosowanie (mordobicie), ale mąż
          pamięta z dzieciństwa, że bardzo chciał coś podobnego mieć i nigdy
          nie dostał;)
          • mama_kasia Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 09:47
            Bionicle mają fajne części, które potem się przydają do
            budowania innych potworów. Twórcze są ;-)))
            Nasz syn kiedyś mi tłumaczył, że to o walkę chodzi, a nie o
            zabijanie ;-)
            • abepe Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 10:01
              Dziękuję, Kasiu, chyba najlepszym rozwiązaniem będą dwa lub trzy
              kompleciki Bionicle'i. G. bardzo dobrze radzi sobie z budowaniem z
              instrukcji (w ostatnich dniach zbudował wszystkie zestawy, które
              dostał w ciągu dwóch lat), lubi tez samodzielne kombinacje:)
              To jedziemy wybierać. Trzeba mu osłodzić stresującą sytuację
              rozpoczecia zerówki miłym prezentem urodzinowym:)
              • mama_kasia Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 10:07
                O, to razem będziemy się stresować zerówką :) - nasza G. też idzie.
                Może i my musimy sobie osłodzić stres prezenckiem ;-)))
                • mama_kotula Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 10:37
                  Ach weźcie wy przestańcie z tym stresem i prezencikami z okazji rozpoczęcia, bo ktoś pomyśli, że wy tak na poważnie ;-) i że pójście do zerówki to stres który trza obowiązkowo osładzać (a zatem - gorycz, a zatem - męka, a zatem - samo zło, kończy się słodkie dzieciństwo, zaczyna się kierat i stres).

                  Mój zerówkowicz za najlepszy prezent uznał piórnik, plecak i całą masę akcesoriów zerówkowych oraz - przede wszystkim i co najważniejsze - mundurek! szkolny! - który przymierza przynajmniej raz dziennie i przed lustrem jak panna się pręży i podziwia ;-). Zaczął również ćwiczyć poranne wstawanie za pomocą budzika, bo kierowca busa będzie przyjeżdżał pod dom 7:05, więc wyliczył skrupulatnie, że będzie musiał wstawać o 6:10-6:15, aby zdążyć wszystko zrobić (wstanie z łóżka 5 minut, siku w łazience 1 minuta, mycie buzi 5 minut... i tak rozpisane wszystko, i ja wcale nie przeczę, że ma to po mnie).

                  I oczywiście bez przerwy wściekły chodzi, że jeszcze są wakacje, a on już chce wrzesień :P i chce pokazać nowej pani jak to dodaje i odejmuje w systemie dwójkowym (ja tam wolałabym jednak, aby pokazał jak wiąże buty, potrafi włożyć koszulę w spodnie, je bez zachlapania się i wszystkiego naokoło i nie wyciera brudnych, tłustych czy poklejonych łap w ubranie... niestety w tych dziedzinach brak znaczących postępów).

                  Niedoczekanie, abym miała mu kolejne Lego jeszcze kupować, na osłodzenie tego, co już i tak słodkie ;-P.
                  • mama_kotula PS 28.08.09, 10:38
                    Prędzej sobie będę musiała osłodzić jakimś miłym prezencikiem stres pt. "będę musiała wstawać w 3 godziny po pójściu spać, czyli o 6:00 rano" ;-)
                  • mama_kasia Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 10:40
                    cudne :D
                  • abepe Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 20:30
                    mama_kotula napisała:

                    > Ach weźcie wy przestańcie z tym stresem i prezencikami z okazji
                    rozpoczęcia, bo
                    > ktoś pomyśli, że wy tak na poważnie ;-) i że pójście do zerówki
                    to stres który
                    > trza obowiązkowo osładzać (a zatem - gorycz, a zatem - męka, a
                    zatem - samo zł
                    > o, kończy się słodkie dzieciństwo, zaczyna się kierat i stres).

                    Zupełnie nie o to chodzi. Osłodzić należy trud zawierania nowych
                    znajomości. Wiem, że to będzie młodego kosztowało sporo nerwów. Dla
                    niego przejawem odwagi jest rozmowa z obcymi dziećmi na placu zabaw.
                    Prezent ma być głównie na urodziny. Z okazji rozpoczęcia nowego roku
                    bedą komiksy.

                    >
                    > Mój zerówkowicz za najlepszy prezent uznał piórnik, plecak i całą
                    masę akcesori
                    > ów zerówkowych oraz - przede wszystkim i co najważniejsze -
                    mundurek! szkolny!
                    > - który przymierza przynajmniej raz dziennie i przed lustrem jak
                    panna się pręż
                    > y i podziwia ;-). Zaczął również ćwiczyć poranne wstawanie za
                    pomocą budzika, b
                    > o kierowca busa będzie przyjeżdżał pod dom 7:05, więc wyliczył
                    skrupulatnie, że
                    > będzie musiał wstawać o 6:10-6:15, aby zdążyć wszystko zrobić
                    (wstanie z łóżka
                    > 5 minut, siku w łazience 1 minuta, mycie buzi 5 minut... i tak
                    rozpisane wszys
                    > tko, i ja wcale nie przeczę, że ma to po mnie).
                    >
                    > I oczywiście bez przerwy wściekły chodzi, że jeszcze są wakacje, a
                    on już chce
                    > wrzesień :P i chce pokazać nowej pani jak to dodaje i odejmuje w
                    systemie dwójk
                    > owym (ja tam wolałabym jednak, aby pokazał jak wiąże buty, potrafi
                    włożyć koszu
                    > lę w spodnie, je bez zachlapania się i wszystkiego naokoło i nie
                    wyciera brudny
                    > ch, tłustych czy poklejonych łap w ubranie... niestety w tych
                    dziedzinach brak
                    > znaczących postępów).

                    A nasz nie umie odejmować i łapy też wyciera:)))))
                    Z gadżetów zerówkowych nie mamy nic. Wszystkiego mamy się dowiedzieć
                    1 września, więc przygotowanie kiepskie. Nawet kapci jeszcze nie
                    mamy:)
                    • mama_kotula Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 21:40
                      =====================================
                      Zupełnie nie o to chodzi. Osłodzić należy trud zawierania nowych
                      znajomości. Wiem, że to będzie młodego kosztowało sporo nerwów. Dla
                      niego przejawem odwagi jest rozmowa z obcymi dziećmi na placu zabaw.
                      =====================================

                      No to u nas inaczej, bo młody ma w nosie zawieranie nowych znajomości, twierdzi że już ma kolegę (na dwóch zebraniach przedwakacyjnych ganiali się naokoło sceny, piszcząc :P), i doczekać się nie może.
                      U mojego przejawem odwagi jest nie ucieknięcie na widok obcego dziecka :D:D:D:D. Rozmowa to nie przejaw odwagi, tylko cud.

                      Ale sprawę prezentów przemyślałam :D młody na imieniny 2 września dostanie komplet ochraniaczy na kolana - bo w przyszłym tygodniu pierwszy raz w życiu założy łyżwy. Skubaniec się nie boi, to ja się boję, bo wiem, jak u niego z równowagą jest i ogólną koordynacją. Więc może być yyy boleśnie.
                      Czy można gdzieś kupić ochraniacz na, za przeproszeniem, tyłek?

                      Wyprawkę mamy całą, praktycznie już od lipca, dziecię nalegało :D
                      Tylko czekamy na kurtkę polarową z logo szkoły, krawcowa ma opóźnienie jakieś, ale pierwszego września powinna już być.

                      Jejku. Ja też się cieszę, że dziecko idzie mi do szkoły, mimo że to znaczy, że argh! starzeję się.
                      • abepe Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 29.08.09, 00:16
                        mama_kotula napisała:

                        > No to u nas inaczej, bo młody ma w nosie zawieranie nowych
                        znajomości, twierdzi
                        > że już ma kolegę (na dwóch zebraniach przedwakacyjnych ganiali
                        się naokoło sce
                        > ny, piszcząc :P), i doczekać się nie może.
                        > U mojego przejawem odwagi jest nie ucieknięcie na widok obcego
                        dziecka :D:D:D:D
                        > . Rozmowa to nie przejaw odwagi, tylko cud.

                        Taaaaa. U nas było tak;
                        - Idź na zjeżdżalnię.
                        - Ale tam są dzieci!
                        - A w czym ci przeszkadzają dzieci?
                        - Nie chcę im zakłócac zjeżdżalniowego spokoju.

                        >
                        > Ale sprawę prezentów przemyślałam :D młody na imieniny 2 września
                        dostanie komp
                        > let ochraniaczy na kolana - bo w przyszłym tygodniu pierwszy raz w
                        życiu założy
                        > łyżwy. Skubaniec się nie boi, to ja się boję, bo wiem, jak u
                        niego z równowagą
                        > jest i ogólną koordynacją. Więc może być yyy boleśnie.
                        > Czy można gdzieś kupić ochraniacz na, za przeproszeniem, tyłek?

                        Pampers dla dorosłych.

                        >
                        > Wyprawkę mamy całą, praktycznie już od lipca, dziecię nalegało :D
                        > Tylko czekamy na kurtkę polarową z logo szkoły, krawcowa ma
                        opóźnienie jakieś,
                        > ale pierwszego września powinna już być.

                        No, jak sie dalo dziecko do elytarnej szkoły:)))))

                        >
                        > Jejku. Ja też się cieszę, że dziecko idzie mi do szkoły, mimo że
                        to znaczy, że
                        > argh! starzeję się.
                        >
                        Spoko, moje koleżanki mają dzieci w gimnazjum:) Ja mam najmłodsze:))
          • mama_kotula Jednostronne zastosowanie bioniclów???? 28.08.09, 10:01
            Patrz na to:
            fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1561709,2,33,smok
            Większość części z Bionicle, reszta technic ;)
            • abepe Re: Jednostronne zastosowanie bioniclów???? 28.08.09, 10:08
              Jakoś wydawało mi się, że one są połaczone na stałe, a to przecież
              normalne klocki:) Dzięki! Mówiłam męzowi wieczorem - "wrzucę pytanie
              na książki dla dzieci, jutro będę znała właściwą odpowiedź":)))
              Patrzcie, frekwencja siada, ale zawsze można liczyć na pomoc
              towarzyszy w boju:)))))))
              A nie wydaje Wam się, że wątek o obowiązkowych pozycjach z kultury
              masowej nadaje się na kontynuację?
              (Uciekam, bo rodzina już w szeregu pod drzwiami stoi:)
              • mama_kotula Re: Jednostronne zastosowanie bioniclów???? 28.08.09, 10:24
                Ja tam uważam, że nie ma czegoś takiego jak "obowiązkowe pozycje z kultury masowej". Są pozycje które lubię i pozycje których nie lubię, a wszelkie narzucanie mnie drażni. Dlatego nie lubię wszelkich rankingów typu "10 filmów które każdy miłośnik sci-fi powinien obejrzeć", "100 książek które szanowany się geek powinien przeczytać" i tak dalej.

                Jak tak patrzę na ofertę hipermarketów, to dochodzę do wniosku, że pozycjami obowiązkowymi są w tej kategorii wiekowej Auta (moje dzieci olały, jak zresztą wszystkie inne produkcje duetu Disney-Pixar), Ben10 (jak wyżej, plus "Karol/Tomek/Kuba ma zegarek bentena, wiesz?), księżniczki Disneya (jak wyżej), w kategorii wiekowej wyższej są to hanamontana i hajskulmjuzikal (do tego ostatniego mam uprzedzenie nawet nie oglądając, z przyczyny takiej, że wszystkie pedofilskie profile na NK noszą nazwiska aktorów z tegoż dzieła - no i się uprzedziłam).

                Ja nie mam absolutnie nic przeciwko kulturze masowej, i jakby moje dzieci szalały za wyżej wymienionymi, to bym łez nie lała, tylko kupowała kolejne akcesoria typu zegarek biotronix czy jakoś tak (chociaż chyba nie, bo biotronic to gra na facebooku, więc pewnie mi się pochrzaniło).

                A moje dzieci oglądają i czytają oraz bawią się tym, co lubią. Mając w nosie to, czy to modne, masowe czy nie. Tylko fakt, że ja nie mam porównania - córka jeszcze w sumie za mała na fascynację "kulturą masową" (a może nie? ma 5 lat), a syn i tak wyalienowany z towarzystwa i wcale mu to nie przeszkadza :D:D:D.
                • zuzannao Re: Jednostronne zastosowanie bioniclów???? 28.08.09, 14:17
                  U nas nie było żadnych bentenów, bakuganów, spajdermenów, klonów ani nawet
                  poczciwego Scooby-doo. Mimo to, dziecko znakomicie dogadywało się z rówieśnikami
                  i z zaangażowaniem bawiło w przygody wyżej wymienionych. Są one bowiem tak
                  absurdalne, że cokolwiek dziecko wymyśli, mieści się w konwencji. Problem z
                  bohaterami kultury masowej pojawił się dopiero, kiedy poszliśmy wybierać
                  tornister do szkoły i okazało się, że bez bohaterów ani rusz:) Na szczęście
                  udało się znaleźć granatowy bez wzorków, ale ile trzeba było się naszukać...
                  • mama_kotula Re: Jednostronne zastosowanie bioniclów???? 28.08.09, 15:11
                    =================================================================
                    Problem z bohaterami kultury masowej pojawił się dopiero, kiedy poszliśmy
                    wybierać tornister do szkoły i okazało się, że bez bohaterów ani rusz:) Na
                    szczęście udało się znaleźć granatowy bez wzorków, ale ile trzeba było się
                    naszukać...
                    =================================================================

                    Nie, no bez jaj. Moje dziecię zażyczyło sobie do szkoły czarny plecak bez
                    wzorków, i masa takich była w tesco i kerfurze po całe 20 PLN :P, w kolorach do
                    wyboru.
                    Choć może faktycznie z tornistrem byłby problem - ja nie musiałam sie martwić o
                    profilowanie, wagę, i tym podobne, bo dziecię praktycznie tego plecaka nosić nie
                    będzie, do szkoły jeździ busem spod domu i takoż wraca. Tyle co będzie nosić z
                    busa do klasy szkolnej, góra 20m. No i książki wszystkie w szkole, buty na
                    zmianę w szkole, strój na wf w szkole (strój na wf to łyżwy :D:D), śniadania i
                    picia nosić nie musi, bo to zapewnia szkoła. Więc mogłam sobie pozwolić na tzw.
                    plecak młodziezowy, który o zgrozo nie ma nawet zbytnio usztywnionych pleców.
                • abepe Re: Jednostronne zastosowanie bioniclów???? 28.08.09, 20:24
                  mama_kotula napisała:

                  > Ja tam uważam, że nie ma czegoś takiego jak "obowiązkowe pozycje z
                  kultury maso
                  > wej". Są pozycje które lubię i pozycje których nie lubię, a
                  wszelkie narzucanie
                  > mnie drażni. Dlatego nie lubię wszelkich rankingów typu "10
                  filmów które każdy
                  > miłośnik sci-fi powinien obejrzeć", "100 książek które szanowany
                  się geek powi
                  > nien przeczytać" i tak dalej.

                  Poczułam się dziwnie, bo mam ostatnio więcej niż normalnie mówiących
                  pacjentów i okazało się, że nie wiem, o czym mówią. Zobaczymy, jak
                  poczuje się nasz sześciolatek, który na rok wypadł z przedszkola,
                  więc i z informacji o tym, co teraz jest na czasie (w sumie zawsze
                  miał z tym problem, tzn. nie miał problemu, bo się za bardzo nie
                  przejmował, ale w końcu co innego jak się ma cztery i pół roku, a co
                  innego, jak sześć.) Nie wie, więc czy lubi te hity, czy nie, bo nie
                  miał okazji ich poznać. Podejrzewam, że by lubił, ale ma niezdarnych
                  rodziców, którzy nie zaprowadzili go do kina i nie kupili DVD.
                  >
                  > Jak tak patrzę na ofertę hipermarketów, to dochodzę do wniosku, że
                  pozycjami ob
                  > owiązkowymi są w tej kategorii wiekowej Auta (moje dzieci olały,
                  jak zresztą ws
                  > zystkie inne produkcje duetu Disney-Pixar), Ben10 (jak wyżej,
                  plus "Karol/Tomek
                  > /Kuba ma zegarek bentena, wiesz?), księżniczki Disneya (jak
                  wyżej), w kategorii
                  > wiekowej wyższej są to hanamontana i hajskulmjuzikal (do tego
                  ostatniego mam u
                  > przedzenie nawet nie oglądając, z przyczyny takiej, że wszystkie
                  pedofilskie pr
                  > ofile na NK noszą nazwiska aktorów z tegoż dzieła - no i się
                  uprzedziłam).

                  A widzisz, ja nawet nie wiem, jakie to nazwiska:))))))
                  "Aut" i wielu innych nie oglądaliśmy, ale sam sobie mlody winien,
                  skoro miesiącami ulubioną kreskówką były seriale BBC o różnych
                  stworach:))

                  >
                  > Ja nie mam absolutnie nic przeciwko kulturze masowej, i jakby moje
                  dzieci szala
                  > ły za wyżej wymienionymi, to bym łez nie lała, tylko kupowała
                  kolejne akcesoria
                  > typu zegarek biotronix czy jakoś tak (chociaż chyba nie, bo
                  biotronic to gra n
                  > a facebooku, więc pewnie mi się pochrzaniło).
                  >
                  > A moje dzieci oglądają i czytają oraz bawią się tym, co lubią.
                  Mając w nosie to
                  > , czy to modne, masowe czy nie. Tylko fakt, że ja nie mam
                  porównania - córka je
                  > szcze w sumie za mała na fascynację "kulturą masową" (a może nie?
                  ma 5 lat), a
                  > syn i tak wyalienowany z towarzystwa i wcale mu to nie
                  przeszkadza :D:D:D.

                  Młodszego nie liczę a starszy też wyalienowany:))
                  • mama_kotula Re: Jednostronne zastosowanie bioniclów???? 28.08.09, 21:47
                    ===============================
                    A widzisz, ja nawet nie wiem, jakie to nazwiska:))))))
                    ===============================

                    Ja też nie wiedziałam, dopóki nie zobaczyłam zalinkowanych gdzieś na forum (chyba na ematce) tych profili z N-K, które miały jakieś dziwne zdjęcia. Pogooglałam i zobaczyłam.
                    Nota bene ja większość ludzi tzw. celebrytów muszę googlać. Ostatnio jakiś koncert był, to rozpoznałam z wielkiej grupy ludzi jedynie panie Marylę Rodowicz i Ewę Bem.


                    ====================================
                    "Aut" i wielu innych nie oglądaliśmy
                    ====================================

                    Ja próbowałam. Ale młode nie trawią duetu Disney-Pixar. Nota bene ja też nie - humor odpowiedni imho dla 15-latka, pełno aluzji, nawiązań zrozumiałych raczej dla dorosłego.
                    Za to ostatnio syn ogląda "Odlotowe agentki", serial o 3 nastolatkach co świat ratują. A jak go zapytałam, co mu się właściwie w tym podoba, to odpowiedział zupełnie poważnie "Ta blondynka Clover, ale podoba mi się jako kobieta". Ratunku :D



                    ===============================
                    ale sam sobie mlody winien,
                    skoro miesiącami ulubioną kreskówką były seriale BBC o różnych
                    stworach:))
                    ===============================

                    Też to przerabialiśmy. Szczególnym powodzeniem u nas cieszyły się "Wędrówki z bestiami" (z dinozaurami mniej, o dziwo).
                    • abepe Re: Jednostronne zastosowanie bioniclów???? 29.08.09, 00:24
                      mama_kotula napisała:
                      >
                      > Ja też nie wiedziałam, dopóki nie zobaczyłam zalinkowanych gdzieś
                      na forum (chy
                      > ba na ematce) tych profili z N-K, które miały jakieś dziwne
                      zdjęcia. Pogooglała
                      > m i zobaczyłam.
                      > Nota bene ja większość ludzi tzw. celebrytów muszę googlać.
                      Ostatnio jakiś konc
                      > ert był, to rozpoznałam z wielkiej grupy ludzi jedynie panie
                      Marylę Rodowicz i
                      > Ewę Bem.

                      Taaaaaaaa, widocznie obie złe gazety czytamy:) Ale ja się podciagnę,
                      ostatnio w pracy w socjalnym widziałam kilka właściwych gazet, tylko
                      nie mam czasu ich tam czytać:))

                      > ====================================
                      > "Aut" i wielu innych nie oglądaliśmy
                      > ====================================
                      >
                      > Ja próbowałam. Ale młode nie trawią duetu Disney-Pixar. Nota bene
                      ja też nie -
                      > humor odpowiedni imho dla 15-latka, pełno aluzji, nawiązań
                      zrozumiałych raczej
                      > dla dorosłego.

                      Pisałam już, jak moje dziecko powiedziało babci "Stul dziób"?
                      Dobrze, że odpuściło "rusz siedzenie". A to wszystko po
                      niewinnej "Epoce lodowcowej". Bardzo mu się podoba. Młodszemu też,
                      ale on za mało mówi, na razie komentuje na "bum,bum" i "ojej!!!".


                      > Za to ostatnio syn ogląda "Odlotowe agentki", serial o 3
                      nastolatkach co świat
                      > ratują. A jak go zapytałam, co mu się właściwie w tym podoba, to
                      odpowiedział z
                      > upełnie poważnie "Ta blondynka Clover, ale podoba mi się jako
                      kobieta". Ratunku
                      > :D
                      Nasz zawsze lubił starsze blondyny:)))


                      >
                      > Też to przerabialiśmy. Szczególnym powodzeniem u nas cieszyły
                      się "Wędrówki z b
                      > estiami" (z dinozaurami mniej, o dziwo).

                      U nas wszystkie trzy serie. Babcia nadal donosi dodatki z Rzepy o
                      różnych tarbozaurach, które skrzętnie ukrywamy.


                      Uffffffff, wybraliśmy na allegro dwa Bionicle - Glatoriana Maluma i
                      zestaw Fero i Skirmix. Prześliczne;)
    • sinceramente Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 00:45
      Z tego co się orientuję jest też serial animowany o dokładnie takim tytule (wcześniej był w jedynce, teraz jest w Cartoon Network).
      Może obejrzyj sobie jeden/dwa odcinki na youtubie, to sama ocenisz czy nadaje się dla Twojego sześciolatka :)

      Ja na przykład (dorosła baba) nigdy nie lubiłam tych wszystkich dziwnych stworków, których pełno w tych filmach.
    • cipcipkurka Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 08:33
      Dla mojego sześciolatka się nie nadawało---ale mówię o klasyce.
      Dziecko przeżywało/przeżywa fascynację Star Wars, ach, ci koledzy w
      szkole, ale w sumie wystarczyły dwa rodzaje klocków, żeby zaspokoić
      pragnienia. Film wypożyczyliśmy, pokazaliśmy pierwszą część (która
      teraz ma podtytuł "Nowa nadzieja") i fragmenty z nowszych części, za
      wiele nie rozumiał, a potem tylko musielibyśmy walczyć ze strachami--
      -te dokrętki naprawdę są zbyt przerażające dla dziecka.
      Czyli klocki tak, fragmenty tak, całość nie, ale to dla naszego
      sześciolatka.
      (Ale on nie ogląda Wallace'a i Gromita, bo się boi ;-))
    • anndelumester Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 13:26
      Wchłonał wszystko - i cały sezon 3. w odcinkach i ten film pełnometrażowy.
      No i Lego rządzi.
    • zuzannao Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 28.08.09, 13:50
      Mój jeszcze sześciolatek przyniósł fascynację Gwiezdnymi Wojnami z zerówki.
      Ojciec jest ortodoksem w sprawie Star Wars, więc oglądanie animowanych Wojen
      Klonów nie wchodziło w grę. Zaczął oglądać I część (tzn. chyba IV wg. nowej
      numeracji). Po dziesięciu minutach przestraszył się i poszedł sobie. Co nie
      przeszkadza mu wymachiwać na placu zabaw mieczem świetlnym i krzyczeć "Jestem
      mistrzem Yodą!". W końcu od czego jest przekaz ustny i "wieść gminna". Można
      było w ten sposób opowiadać przez wieki Iliadę i Biblię, można i Gwiezdne Wojny,
      prawda?;)
    • zawsze_wolna_nilka Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 29.08.09, 09:01
      Moim zdaniem własnie animowana wersja nadaje się dla sześciolatka, o ile będziesz w stanie znieść przyswojenie przezwiska "smark".
      Swoją drogą, najbardziej ordynarnych przezwisk moje dzieci nauczyły się nie z Pixara, ale ze smerfów, pony, troskliwych misiów i tabalugi (sic!)

      Pierwsze 3 epizody ("dokrętki"- cudowne wyrażenie!) Gwiezdnych Wojen są zbyt emocjonujące, a fragment z płonącym żywcem Anakinem oraz wątek z mordowaniem dzieci raczej nie umknie uwagi twojego syna.
      Jako wielbicielka starej Trylogii, proponuję zostawić to smakowite danie dla bardziej dojrzałego umysłu.
      Wstrzymaj się jeszcze- w ciągu kilku pierwszych tygodni w zerówce okaże się, co własnie jest na topie wśród dzieci.

      Bionicle są rewelacyjne- najlepiej używane, kupione jako zbiorowisko części, które nie sugeruje zbudowania wojownika. Acz filmy z serii Bionicle mają, według mnie, wartosciowsze przesłanie, niż niektóre z w/w tzw. "bajek bez przemocy".
      • abepe Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 29.08.09, 11:42
        zawsze_wolna_nilka napisała:

        > Moim zdaniem własnie animowana wersja nadaje się dla sześciolatka,
        o ile będzie
        > sz w stanie znieść przyswojenie przezwiska "smark".
        > Swoją drogą, najbardziej ordynarnych przezwisk moje dzieci
        nauczyły się nie z P
        > ixara, ale ze smerfów, pony, troskliwych misiów i tabalugi (sic!)

        Najmroczniejsze bajki dla dzieci jakie ogladaliśmy to "Kucyki Pony"
        i "Truskawkowe ciastko" - w każdym odcinku smiertelne
        niebezpieczeństwo, strachy w ciemnościach i inne nieprzyjemne
        sytuacje. A tak niewinnie wyglądają. Przezwisk się nie nie boję.
        Bardziej nieumiejętnego ich używania:)

        >
        > Pierwsze 3 epizody ("dokrętki"- cudowne wyrażenie!) Gwiezdnych
        Wojen są zbyt em
        > ocjonujące, a fragment z płonącym żywcem Anakinem oraz wątek z
        mordowaniem dzie
        > ci raczej nie umknie uwagi twojego syna.
        > Jako wielbicielka starej Trylogii, proponuję zostawić to smakowite
        danie dla ba
        > rdziej dojrzałego umysłu.

        Howgh!!(czy jak to się pisze?????)

        > Wstrzymaj się jeszcze- w ciągu kilku pierwszych tygodni w zerówce
        okaże się, co
        > własnie jest na topie wśród dzieci.

        Nie mam też zamiaru zaraz maniacko uzupełniać braków. Może znajdzie
        się jakiś kumpel do pogadania o dinozaurach i urządzenia ataku
        mięsożerców:)
        W sumie - G. ma przyjaciela-równolatka, który cały czas do
        przedszkola chodził (czyli chyba byl na bieżąco z topem:)a ich
        zabawy zawsze obracały się w kręgu ich własnych zainteresowań, bez
        odniesień do zewnętrznych wpływów:)
        >
        > Bionicle są rewelacyjne- najlepiej używane, kupione jako
        zbiorowisko części, kt
        > óre nie sugeruje zbudowania wojownika.

        Na początek, w ramach prezentu urodzinowego będą w oryginalnym
        opakowaniu, potem zobaczymy.

        Acz filmy z serii Bionicle mają, według
        > mnie, wartosciowsze przesłanie, niż niektóre z w/w tzw. "bajek bez
        przemocy".

        A nie można odpuścić bajek?
        • zawsze_wolna_nilka Re: Pomocy - "Gwiezdne wojny. Wojny Klonów" 30.08.09, 10:19
          abepe napisała:

          > A nie można odpuścić bajek?

          Pewnie, że można. Napisałam o nich w opozycji do tzw. "bajek bez
          przemocy", od których szczerze wolę zdrowo uzasadnioną bijatykę;-)
Pełna wersja