Dodaj do ulubionych

Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze!

13.11.09, 02:42
Święta prawda! Wstyd i hańba, że takie stowarzyszenie, jak Weterani Lewicy
w Piotrkowie zostało w ogóle zgodnie z prawem zarejestrowane! Hańba, że
poparcia, lokalu, telefonu, szklanek, herbatek i cukru udziela członkom tego
"stowarzyszenia" poseł SLD Artur Ostrowski! Pod sąd ich postawić, razem z tych
ich przewodniczącym, byłym milicjantem PRL-owskim pułkownikiem Bogusławem
Jakubowskim, wiceszefem wojewódzkiej milicji za zniesławianie Warszyca,
bohatera narodowego. I - wreszcie - odebrać tym komunistom ich milicyjne i
SB-eckie emerytury po 8-9 tysięcy złotych!!! Skandal!!!

Poczytajmy zatem, jak spędzają czas piotrkowscy emeryci, którym nie brakuje na
komorne, światło, chleb (z polędwicą) oraz lekarstwa.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wiadomości. DZIENNIK ŁÓDZKI Polska
Wtorek, 10 listopada 2009 r.
Złożą doniesienie o popełnieniu przestępstwa.

Złożenie doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez piotrkowskie
Koło Weteranów Lewicy zapowiedział podczas konferencji prasowej
wiceprzewodniczący Ogólnokrajowego Związku b. Żołnierzy Konspiracyjnego Wojska
Polskiego.

Zdaniem kapitana Ryszarda Zielonki działacze lewicy znieważyli m.in. ich
byłego dowódcę, Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca".

Przypomnijmy: Przewodniczący Stowarzyszenia Weteranów Lewicy Bogusław
Jakubowski
w mocnych słowach skomentował decyzję prezydenta RP. - Nadal
żyją ludzie, którzy pamiętają zbrodnie Warszyca (często są to dzieci jego
ofiar). Awansować go na stopień generała to wstyd i hańba dla generałów.
Warszyc był największym zbrodniarzem na terenie województwa łódzkiego.
Wymordował około 170 osób - twierdzi przewodniczący Weteranów Lewicy.

- Wystąpimy do prokuratury za obrazę prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Uważamy, że w sposób nieprzyzwoity skrytykowano nominowanego generała. Oprócz
takie zachowanie jest to lżeniem bohaterów narodowych - poinformował Ryszard
Zielonka.
----------------------------------------------------------
Przedstawiciele Związku b. Żołnierzy KWP uczestniczyli (09.11.09.) w
konferencji zorganizowanej przez posła Antoniego Macierewicza.
--------------------------------------------------------------------
My też pamiętamy zbrodnie ubeków, esbeków i milicjantów. Chyba że popierasz to
co zrobił pułkownik z-ca szefa woj. urzędu spraw wewnętrznych ds. milicji
obywatelskiej w Piotrkowie tow. Bogusław Jakubowski.
A swoją drogą oni
walczyli z żydokomuną po zakończeniu wojny i mają do tego prawo gdy komuch
były milicjant obraża ich dowódcę.
------------------------------------------------------------------
Wywalczony awans "Warszyca"
Marek Obszarny
Dzisiaj 04:20:22 , Aktualizacja dzisiaj 04:21:06
Kluczową rolę publikacji "Polski Dziennika Łódzkiego" i interwencji posła
Antoniego Macierewicza w wywalczeniu nominacji generalskiej dla Stanisława
Sojczyńskiego "Warszyca" podkreślił we wtorek kpt. Ryszard Zielonka,
wiceprezes Ogólnokrajowego Związku Byłych Żołnierzy Konspiracyjnego Wojska
Polskiego. Zapowiedział złożenie do prokuratury wniosku o ściganie Weteranów
Lewicy za zniesławienie bohatera narodowego.
W Święto Niepodległości bohater AK, twórca i dowódca Konspiracyjnego Wojska
Polskiego, kpt. Stanisław Sojczyński, ps. Warszyc, otrzyma pośmiertnie awans
na generała brygady. Konferencję z tej okazji zorganizował wczoraj poseł
Antoni Macierewicz. Były poczty sztandarowe KWP i Solidarności,
przedstawiciele władz powiatu, młodzież.


11 listopada, podczas obchodów Narodowego Święta Niepodległości, w Pałacu
Prezydenckim legendarny żołnierz AK, twórca i dowódca walczącego z
komunistyczną bezpieką Konspiracyjnego Wojska Polskiego, kapitan Stanisław
Sojczyński "Warszyc", otrzyma pośmiertnie awans na generała brygady.
Tę bezprecedensową nominację - o kilka wojskowych stopni - wywalczyli byli
żołnierze dzięki interwencji posła Antoniego Macierewicza i publikacji w
"Polsce Dzienniku Łódzkim". Wcześniej resort obrony odmawiał awansu dla
legendarnego dowódcy, powołując się na wydaną w PRL ustawę z 1967 roku.

Od czerwca sprawa awansu "Warszyca" czekała na decyzję prezydenta. Gdy w
zeszłym tygodniu ponowiliśmy pytania o powody zwłoki, biuro prasowe Kancelarii
Prezydenta przekazało dobrą nowinę: Lech Kaczyński podjął decyzję o
pośmiertnym mianowaniu kpt. Stanisława Sojczyńskiego na stopień generała
brygady, a wniosek wysłano do prezesa Rady Ministrów w celu kontr-asygnaty.
Wkrótce potem Biuro Bezpieczeństwa Narodowego poinformowało, że awans zostanie
uroczyście ogłoszony w Święto Niepodległości.- Nominację odbiorą dzieci
Stanisława Sojczyńskiego - dodaje Kancelaria Prezydenta RP.

O odmowie pośmiertnego awansu dla "Warszyca" przez dyrektora departamentu kadr
MON napisaliśmy w maju. Po naszej krytycznej publikacji, minister obrony
Bogdan Klich jeszcze tego samego dnia polecił pilnie przygotować wniosek
"Warszyca" na stopień generała brygady. Prawnicy Biura Bezpieczeństwa
Narodowego uznali, że kpt. Sojczyński "Warszyc" walcząc w obronie ojczyzny był
w czynnej służbie wojskowej, a awans ma w tym wypadku wymiar honorowy i
prestiżowy.

LEWICO, ZAWSZE RAZEM!

Styczeń – marzec 2009 Nr 1/5 bezpłatny GŁOS PIOTRKOWSKICH WETERANÓW LEWICY.

NOWY ZARZĄD STOWARZYSZENIA.

W dniu 2 lutego 2009 roku zgodnie ze statutem, odbyło się zebranie
sprawozdawczo – wyborcze Stowarzyszenia. Spośród 7. zgłoszonych kandydatów, w
głosowaniu tajnym wybrano 5. osobowy Zarząd. W kolejności alfabetycznej są to:
Adamska Cecylia, Chrzanowski Bogdan, Dziemdziora Jan, Jakubowski Bogusław i
Sokalski Antoni. Wybór przewodniczącego, zastępcy, sekretarza, skarbnika i
członka Zarządu odbędzie się w dniu 2.03.2009 r.

OŚWIADCZENIE ZARZĄDU STOWARZYSZENIA „WETERANI LEWICY”.
Członkowie Stowarzyszenia „Weterani Lewicy” bardzo wysoko oceniają
działalność Posła Artura Ostrowskiego w Sejmie, w okręgu wyborczym, a
szczególnie w Piotrkowie Trybunalskim. Cenimy Posła Ostrowskiego za jego
pryncypialność, odwagę i lewicową postawę. Jesteśmy dumni gdy przemawia z
trybuny sejmowej i piętnuje prawicę, a także za jego konwersację z
przeciwnikami politycznymi. Dziękujemy Towarzyszowi Posłowi za pomoc i wspólne
działania upamiętniające walkę i pracę naszego pokolenia przez 45 lat w Polsce
Ludowej. Życzymy mu pełnej realizacji planów w działalności parlamentarnej i
wszystkiego najlepszego w życiu prywatnym dla Niego i Rodziny.
Bogusław Jakubowski
Przewodniczący Zarządu
Stowarzyszenia „Weterani Lewicy” .



KACZOR DZIELI KOMBATANTÓW
W głowie L. A. Kaczyńskiego (niestety prezydenta RP) narodził się pomysł
podzielenia kombatantów – weteranów II wojny światowej. W projekcie ustawy,
opracowanej przez prezydenckie miernoty, w korpusie weteranów walczących z
hitlerowskim okupantem nie będzie żołnierzy, którzy walczyli na froncie
wschodnim, ani partyzantów GL, AL, i BCh, dowódców Ludowego Wojska Polskiego,
oficerów politycznych, oraz funkcjonariuszy bezpieczeństwa publicznego, którzy
walczyli na wschodnich rubieżach Polski z bandami UPA. Projekt przewiduje
pozbawienia kombatantów „niesłusznych politycznie” m. in. dodatku 200 zł na
lekarstwa, oddawania honorów wojskowych, dodatkowego zasiłku dla ich rodzin. W
tej ustawie będą szczególnie uhonorowani żołnierze walczący na Zachodzie,
partyzanci AK, także członkowie NSZ – kolaboranci z hitlerowcami, którzy
wspólnie mordowali Polaków KWP Warszyca i inni zbrodniarze walczący z legalna
władzą Polski Ludowej. To będą kombatanci pierwszej kategorii. Przeciwko
takiemu podziałowi protestuje SLD, który zapowiada wniosek o odrzucenie tego
projektu w pierwszym czytaniu.
My Piotrkowscy Weterani Lewicy, protestujemy przeciwko takiemu dzieleniu
kombatantów II wojny światowej.
Cecylia Adamska.


Obserwuj wątek
    • git-majonez Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze! 2 13.11.09, 02:46
      GOMUŁKA BYŁ ODWAŻNY
      Prezydent Łodzi, Jerzy Kropiwnicki wykazuje obsesje w sprawie ustanowienia 6
      stycznia, obchodzonego w kościołach jako Święto Trzech Króli, świętem państwowym
      – dniem wolnym od pracy. Jednym z jego „argumentów” to twierdzenie, że święto
      państwowe zlikwidował Władysław Gomułka, bo „chciał się w ten sposób podlizać
      sowieckiej Rosji”. Kropiwnicki kłamie, łże jak b. marszałka Sejmu Ludwika Dorna
      bura suka. Gomułka był odważnym politykiem i nikomu się nie podlizywał, o czym
      świadczy jego postawa wobec Związku Radzieckiego. We wrześniu 1948 r. miał
      odwagę odmówić Stalinowi jako Sekretarz Generalny KC PPR, potępienia J. Broz
      Tito przywódcy jugosłowiańskich komunistów za jego niezależność i odmienną od
      ZSRR politykę. Za swoją pryncypialność i odwagę przesiedział w latach 1951-1956
      w więzieniu, ale po odzyskaniu wolności, gdy został przywódcą PZPR niezwłocznie
      uwolnił prymasa Wyszyńskiego, rozwiązał Urząd Bezpieczeństwa, podziękował
      Chruszczowowi za marszałka Rokossowskiego ministra Obrony Narodowej w latach
      1949-1956, oraz Wojskowych i cywilnych doradców radzieckich. Doprowadził do
      zawarcia nowych korzystnych dla nas umów o stacjonowaniu wojsk radzieckich w
      Polsce. Nie obawiał się Rosjan i w 1965 roku zawarł umowę z Włochami na
      produkcję Fiata 125, potwierdzając w ten sposób suwerenność Polski w sprawach
      gospodarczych. Na początku grudnia 1970 roku Władysław Gomułka doprowadził do
      zawarcia umowy z Republiką Federalną Niemiec odnośnie naszej zachodniej granicy.
      O tym ważnym wydarzeniu obecnie nawet się nie wspomina, ale eksponuje spotkanie
      kanclerza Kohla z premierem Mazowieckim w 1990 roku w Krzyżowej, gdzie obok
      niedźwiedzich uścisków potężnego Niemca i chuderlawego premiera Polski, udziału
      we mszy świętej i obżarstwie członków delegacji, raczej tylko potwierdzono to co
      Gomułka załatwił 20 lat wcześniej.
      Te fakty potwierdzają, że Gomułka był dobrym i odważnym politykiem i nikomu
      się nie podlizywał, wbrew temu, o czym przez godzinę opowiadał w Sejmie
      Kropiwnicki. To on, jako prezydent Łodzi podlizując się abp. Ziółkowi zrobił
      patronką miasta umysłowo chorą świętą Faustynę Kowalską (w Piotrkowie jej
      imieniem nazwano rondo, bo radni spełnili życzenie proboszcza). Przy okazji
      przypomnę panu Kropiwnickiemu, że według kościelnej statystyki tylko 30% Łodzian
      uczęszcza do kościoła (najmniej w Polsce). Raczej tym problemem powinien p.
      Kropiwnicki i abp. Ziółek się zainteresować, a nie tworzyć nowe
      państwowo-kościelne święto. Świąt mamy dużo tylko modlących mało.

      B. Jakubowski.

      CIEMNE SPRAWY W JASNOGÓRSKIM SANKTUARIUM
      W tym roku przypada setna rocznica od zbrodni popełnionej w klasztorze
      Paulinów w Częstochowie. Śledztwo prowadzone w tej sprawie i proces sądowy jaki
      toczył się przed sądem w Piotrkowie – jak pisały ówczesne gazety – otworzył
      bramy jasnogórskiego piekła, w którym morderstwo, kazirodztwo,
      krzywoprzysięstwo, świętokradztwo, pijaństwo, złodziejstwo, ku...two i inne
      bezeceństwa płynęły szerokim kanałem …
      W następnym numerze Głosu będziemy o tym pisać.

      B. Jakubowski.

      HONOR I KRYSZTAŁ
      Premier Tusk mianując Andrzeja Czumę ministrem sprawiedliwości eksponował jego
      zalety. To człowiek – podkreślał – honoru, o kryształowym życiorysie i
      merytorycznym przygotowaniu do pełnienia tej funkcji. Po kilkunastu dniach
      urzędowania pan Czuma w publicznych wypowiedziach ośmieszył siebie i swój urząd.
      A to co robił na emigracji w USA potwierdza, że nie ma on honoru, albo ma go
      tyle jak mówi stare ludowe porzekadło „co świnia w deszcz”. Przez kilkanaście
      lat popełniał tam szalbierstwo, ścigali go za to wierzyciele, sądy i komornicy.
      Do kryształu tez mu daleko, parafrazując można powiedzieć, że jest to raczej
      szkło okienne z naszej huty „Kara”. Pan premier podkreślając merytoryczne
      przygotowanie Andrzeja Czumy uważał, że magister prawa może być Ministrem
      Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym RP. Nie ujmuję nic magistrom prawa
      (sam nim jestem), których w Polsce jest obecnie kilkadziesiąt a może więcej
      tysięcy, mało który nadaje się na ministra (chyba, ze jest tak „wybitny” jak
      Ziobro, albo mianowany przez Czumę na wiceministra mgr Kwiatkowski, były
      prezydent Zgierza, który studiował prawie przez 10 lat). Poprzedni minister
      prof. Ćwiąkalski, wybitny prawnik z ogromnym dorobkiem naukowym, nie pasował
      premierowi, bo Donald Tusk należy do tych szefów, którzy nie lubią mądrzejszych
      od niego podwładnych. Zawsze mierny otacza się miernotami.
      (B. Jak.)

      LIZUSÓW NIE SZANUJĄ
      George Bush w ostatnim dniu urzędowania zatelefonował, bądź przesłał listy do
      wielu europejskich przywódców dziękując za współprace i wspieranie amerykańskiej
      polityki w czasie jego prezydentury. Ładny to gest w stosunku do sojuszników,
      ale dlaczego Bush „zapomniał” o najwierniejszym sojuszniku – Polsce, która po
      1989 roku jest dla USA jak feudalny wasal. Przecież mógł nawet podrzędny
      urzędnik wysłać do prezydenta Lecha Kaczyńskiego chociaż kartkę pocztowa z
      widokiem Białego Domu z której Kaczyński cieszyłby się, jak babcia do której
      wnuczek wyśle pocztówkę z obozu harcerskiego. Nie sadzę żeby b. prezydent USA
      zapomniał o bezgranicznym posłuszeństwie polskich władz wobec jego, często
      zbrodniczej polityce o wspieraniu i wysyłaniu żołnierzy do Iraku, wspólnej walce
      z afgańskimi Talibami, zakupie „nowoczesnych” śmigłowców F-16 za miliardy
      złotych i innego złomu na uzbrojenie polskiej armii. Bush był zawsze arogancki w
      stosunku do władz RP. Nie miał czasu na dłuższe rozmowy z polskim prezydentem,
      nudził się gdy proszono o zniesienie wiz i humanitarne traktowanie Polaków w
      czasie kontroli na lotniskach. Lekceważył lizusów III RP, którzy spełniali każde
      jego życzenie, bo jak mówili – to nasz strategiczny sojusznik.
      Przypomnę, że byli prezydenci wykazywali więcej szacunku do partyjnych
      przywódców PRL. W latach 70. XX wieku Edwarda Gierka odwiedzało trzech kolejnych
      prezydentów: Nixon w 1972, Ford w 1975 i Carter w 1977. w 1974 roku prezydent
      Ford podejmował Gierka w Białym Domu z najwyższymi honorami, ani Kwaśniewski ani
      Kaczyński takich zaszczytów nie dostąpili. Gierek miał honor, cenił siebie i
      ideologicznych przeciwników, ale im się nie podlizywał. Prezydent Kaczyński
      lizus wobec USA jest lekceważony, ale bufon wobec Rosji jest ośmieszony.
      (B. J)
      • git-majonez Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze! 3 13.11.09, 02:49
        NAGŁAŚNIANE I WYCISZANE ZBRODNIE
        Współczuję rodzinie Olewników z Drobina k. Płocka z powodu okrutnego
        morderstwa syna. Mają racje, że śledztwo od samego początku było prowadzone
        nieudolnie, a zaniedbania głównie policji, były skandaliczne. Można było uwolnić
        uprowadzonego Krzysztofa Olewnika. Ostatecznie po kilkunastu miesiącach, udało
        się ująć sprawców morderstwa, których sąd skazał na dożywocie, ale uznali że to
        kara chyba zbyt niska i sami ją „podwyższyli” popełniając samobójstwa. Ale
        Olejnikowie nadal domagają się od najwyższych władz, z Sejmem włącznie, dalszych
        wyjaśnień, w tym kto zlecił uprowadzenie i zamordowanie syna. O tej zbrodni
        wiedzą wszyscy i długo będzie jeszcze nagłaśniana w mediach bo działa Komisja
        Śledcza. Także głośno było o zabójstwie b. Komendanta Głównego Policji Marka
        Papały, szczególnie gdy ministrem sprawiedliwości był nijaki Ziobro, który
        zbrodnie upolitycznił a podejrzenia kierował na polityków SLD.
        Obecnie mało kto pamięta albo w ogóle nie słyszał, o największej zbrodni
        popełnionej w III RP z 31.08 na 1.09.1992 roku Warszawie-Aninie na małżeństwie
        Piotra i Alicji Jaroszewiczów. Przypomnę, że Piotr Jaroszewicz, generał WP, z-ca
        dowódcy I Armii, przeszedł od Lenino do Berlina, po wojnie m. in. wiceminister
        Obrony Narodowej, wieloletni wicepremier a w latach 1970 – 1980 premier Rządu
        PRL. Wybitny działacz partyjny i państwowy, polityk znany w kraju i na świecie.
        Po paru miesiącach policja zatrzymała trzech osobników, którym przypisała tę
        zbrodnię, prokurator przedstawił im zarzuty, a na jego wniosek sąd zastosował
        areszt. Po wielu miesiącach stanęli przed sądem, który podejrzanych uniewinnił.
        Oczywiście za pobyt w areszcie otrzymali wysokie odszkodowania z budżetu państwa.
        Zbrodnia popełniona na małżeństwie Jaroszewiczów nigdy nie była nagłaśniana w
        mediach, raczej wyciszana. Akta sprawy niewątpliwie trafiły do sądowego
        archiwum, a policjanci i nadzorujący ich prokurator nie podjęli jak nakazują
        wewnętrzne przepisy), żadnych działań operacyjnych aby ustalić sprawców
        morderstwa. Czyżby uważali, że mordercy premiera komunisty mogą być bezkarni?
        B. Jakubowski.

        PONAD PÓŁTORA MILIONA ODPRAWY
        Adam Glapiński nowy ekonomiczny doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie
        będzie pobierał za swoje usługi honorarium … Gest prezydenckiego ministra nie
        jest jednak wielkim wyrzeczeniem. Glapiński bowiem po odejściu z funkcji prezesa
        Polkomtelu (właściciel sieci komórkowej Plus GSM) dostał już ponad milion
        złotych, a do maja ma mu zostać wypłacone jeszcze 500 tys. złotych.
        "Trybuna" nr 33.

        WIECEJ OD PREZYDENTA USA
        Prezydent światowego mocarstwa Barack Obama otrzymuje roczną pensję w
        wysokości 400 tys. dolarów tj. ok. 1 200 tys. złotych, czyli miesięcznie 100
        tys. zł. Wielu urzędników prezydenckiej kancelarii ściągniętych przez Lecha
        Kaczyńskiego z różnych firm i spółek z udziałem skarbu państwa otrzymują więcej
        od prezydenta USA. Do takich należy m. in. najbardziej niechlujnie wyglądający
        urzędniczyna Piotr Kownacki, któremu co miesiąc wpływa na konto 120 tys.
        złotych, plus pensja od prezydenta. Pobierając, takie wysokie wynagrodzenie
        twierdzą, że to jest zgodnie z prawem. Do d… takie prawo.
        (B. J)


        MACCARTYZM W WYKONANIU IPN
        Na początku lat 50. XX wieku Stany Zjednoczone podjęły działania
        inwigilacyjno-represyjne wobec swoich obywateli podejrzewanych o poglądy
        lewicowe. W tym celu powołano specjalną komisję na czele której stanął senator
        J. R. McCarthy, człowiek o ultraprawicowych poglądach, który w każdym widział
        wroga USA. Szczególną nienawiścią pałał do komunistów, socjalistów i ludzi
        sympatyzujących z lewicą. Ta speckomisja przesłuchiwała, prześladowała i karała
        miliony obywateli demokratycznego państwa. Jej ofiarą, skazaną na krzesło
        elektryczne było małżeństwo Rosenberg, wybitni uczeni z dziedzin fizyki. Mimo
        protestów na całym świecie wyrok śmierci wykonano w 1953 roku. Obecnie
        amerykanie wstydzą się za maccartyzm i niechętnie wracają do tamtych lat, a
        senator McCarthy jest synonimem zła. Po 50–ciu latach podobna komisję – Instytut
        Pamięci Narodowej – utworzono w III RP. Szczególnie dobrani prokuratorzy,
        obecnie pod nadzorem nijakiego Kurtyki, grzebią w aktach byłej SB i wyszukują
        wrogów „demokracji i suwerenności” z czasów Polski Ludowej. Dla nich każdy, kogo
        bezpieka zapisała w swoich teczkach, to agent SB i zasługuje na karę a
        przynajmniej potępienie, przez ujawnienie jego nazwiska. To nieważne, że po
        kilku latach sąd go uniewinni z „przestępstwa”, że nie byłe agentem. IPN cel
        osiągnął. Tylko jedno środowisko – księża, gdzie było najwięcej informatorów SB
        jest obecnie pod ochrona. IPN to instytucja podła, krzywdząca tysiące obywateli,
        którzy nie popełnili żadnego przestępstwa, ani nawet wykroczenia. Jest jedyna
        instytucja w Europie, która chociaż działa zgodnie z ustawą, to kompromituje i
        ośmiesza Polskę. Za kilkadziesiąt lat, a może wcześniej, będziemy się wstydzić
        jak obecnie Amerykanie.

        B. J.

        ZAPŁODNIENIE TYLKO PO BOŻEMU
        Kościół rzymsko-katolicki sprzeciwia się zapłodnieniu pozaustrojowym , czyli
        w szkle, po łacinie in vitro. To nic nowego, bo przecież papieże zawsze byli
        przeciw wszelkiemu postępowi w nauce, a głównie w medycynie. Przez wieki
        hamowali rozwój nauki a uczonych palili na stosie, w czasach najpodlejszej
        instytucji – świętej inkwizycji, szalejącej od XII do XIX wieku. Wtedy to
        watykańscy dyktatorzy byli faktycznymi panami życia i śmierci, głównie śmierci.
        Na szczęście czasy watykańskiej tyrani minęły, ale polscy biskupi po zmianie
        ustroju, czują się władcami nie tylko polskich dusz i chociaż to już XXI wiek
        nadal są przeciwnikami postępu w medycynie. Ich argumenty przeciw zapłodnieniu
        in vitro, chociaż wypowiadane przez księży profesorów i biskupów są żenująco
        naiwne. To dziwne, że nie chcą uszczęśliwiać tysięcy małżeństw, które w sposób
        naturalny nie mogą mieć dzieci, że dla biskupów szczęśliwe są tylko małżeństwa,
        którym dzieci urodziły się z „zapłodnienia po bożemu”. Papieży najbardziej
        niepokoiły osiągnięcia w medycynie. Biskupi powinni się wstydzić za „ojca
        świętego” papieża Leona XII (1823-1829), który potępił wynalazek szczepionki
        przeciwko ospie – twierdził, że jest „przeciwko naturze”. Papieże sprzeciwiali
        się nie tylko wynalazkom ratującym zdrowie i życie, ale różnym nowinkom
        technicznym. Leon XIII (1878-1903) zabronił kobietom jazdy rowerem a w 1902 roku
        nie zezwolił na oświetlenie gazowe i elektryczne w kościołach. Pius X
        (1903-1914) zakazał księżom chodzenia do kina a w 1913 r. potępił samoloty, gdyż
        twierdził, że „ptaki Pana Boga długo jeszcze będą wyłącznymi posiadaczami
        przestworzy”. Jego imiennik Pius XI (1922-1939) w 1925 roku był zaniepokojony
        wynalezieniem radia, gdyż to „moce piekielne, straszliwa potęga szerzenia zła”.
        Dzisiaj biskupi są właścicielami wielu rozgłośni radiowych i telewizyjnych,
        zarabiają na wynalazkach potępionych przez „ojców świętych”. Najwyższy czas aby
        panowie biskupi, ludzie przecież wykształceni zrozumieli, że rozwoju nauki i
        postępu nie da się zatrzymać, że rozum, a nie wiara, dominuje we współczesnym
        świecie.

        J. Boski.


        • git-majonez Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze! 4 13.11.09, 02:51
          GENERALICJA
          Pod koniec 2008 roku nasza armia liczyła ok. 100 tys. żołnierzy, w tym 136
          generałów. Według normy na 1000 żołnierzy powinien być jeden generał. Na
          początku 1990 roku mieliśmy 300 tysięczna armię i 87 generałów. Statystycznie na
          jednego generała przypadało prawie 3 500 żołnierzy (obecnie ok. 740) i jak
          twierdzi gen. prof. Bolesław Balcerowicz wieloletni komendant Akademii Obrony
          Narodowej, nie było problemów z dowodzeniem armią. Byli ministrowie Obrony
          Narodowej, Szczygło i Sikorski, chwalą się, że zwolnili 60 generałów. Podstawa
          zwolnienia była jedna – kończyli wyższe uczelnie wojskowe w Związku Radzieckim.
          Do zwolnienia wielu generałów i wyższych oficerów przyczynił się naczelny
          Kapelan WP gen. dyw. bp. S. L. Głódź, który rządził wojskiem jak marszałek
          Piłsudski, albo marszałek Rokossowski, ale nie ponosił żadnej odpowiedzialności
          a obecnie jako arcybiskup diecezji Gdańskiej, pobiera prawie 10 – tysięczna
          emeryturę wojskową.
          (płk.)

          NIESIOŁOWSKI O INTERNOWANIU
          Dla TRYBUNY (nr 26 z 1.02.2009 r.) prof. Stefan Niesiołowski udzielił
          wywiadu, w którym mówił nie tylko o owadach. Na pytanie dziennikarki – jak się
          Pan nazywa? – odpowiada: „Stefan Konstanty Myszkiewicz - Niesiołowski, to jest
          nazwisko, które mam w dowodzie”. W wywiadzie prof. Myszkiewicz - Niesiołowski
          opowiada o swoim rodowodzie, studiach, entomologii i oczywiście walce z
          „komuną”, więzieniu i internowaniu. O internowaniu prof. Niesiołowski mówi,
          cytuję: „Oczywiście była to niewola, ale jej warunki były bardzo dobre,
          nieporównywalne z więzieniem. I korzystając z okazji dziękuję za to generałowi
          Jaruzelskiemu. Bez żadnej ironii. Doceniam to, że nie chciał nadużywać przemocy
          ponad potrzebę. Nie było żadnego upokarzania internowanych, żadnego przymusu w
          stosunku do rodzin. Jedyna represją był brak wolności. Nie siedzieliśmy w
          celach, bo to był ośrodek wczasowy wojsk lotniczych. Mieliśmy dwuosobowe pokoje
          i wspólny korytarz, po którym mogliśmy swobodnie się poruszać. Mogliśmy grać w
          brydża, pożyczać sobie książki. Potem nawet złagodzono rygory i mogliśmy
          wychodzić na zewnątrz …”.
          Stefan Niesiołowski, zagorzały antykomunista, obiektywnie, w przeciwieństwie
          do innych internowanych mówi o stosunku władz PRL wobec osób czasowo
          pozbawionych wolności z przyczyn politycznych.
          B. J.


          IDIOTYZMY
          W mediach, głównie telewizji, często słyszymy różne głupstwa, brednie i
          bzdury, czyli idiotyzmy wypowiadane przez polityków, publicystów, dziennikarzy i
          „znawców” powojennej historii Polski. Zacytuje kilka: Minister Obrony Narodowej
          Bogdan Klich 6.08.2008 w telewizji, powiedział: „obecne wojsko nie ma nic
          wspólnego z Ludowym Wojskiem Polskim, które w pełni nie było nasze”. Natomiast
          5.01.2009 potwierdził: ”Ludowe Wojsko Polskie służyło obcemu reżimowi a płk.
          Kukliński był bohaterem”. Pana ministra Klicha w pewnym stopniu usprawiedliwia
          to, że jest lekarzem psychiatrą a lekarze tej specjalności często upodabniają
          się do swoich pacjentów. Znana dziennikarka Monika Olejnik w wywiadzie z L.
          Millerem i L. Moczulskim (Kropka nad „i” 11.12.2008) powiedziała: „Polska nie
          była państwem suwerennym, była jedna z republik radzieckich”. Moczulskiemu taka
          wypowiedź się spodobała, ale dlaczego tow. Miller nie zareagował na ten idiotyzm?
          W radiu 23.12.2008 roku toczyła się dyskusja o Domach Dziecka. Jeden z
          działaczy powiedział: „komunistyczne Domy Dziecka” a gdy inny działacz zwrócił
          mu uwagę, że Domy Dziecka były już przed wojna, odpowiedział: „tak się mówi”. No
          właśnie tak się mówi. To nie ma znaczenia, czy to jest uzasadnione, czy zwykła
          bzdura, kłamstwo, ale o Polsce Ludowej mówi się tylko źle.
          Najgorsze jest to, że te idiotyzmy oddziaływują na społeczeństwo, że się
          utrwalają jako prawda, głównie wśród młodzieży i ludzi nie pamiętających tamtych
          czasów. Ubolewam, że Polska Ludowa ma coraz mniej obrońców, że działacze lewicy,
          także SLD, często odcinają się od Polski socjalistycznej. są i tacy, którzy
          aprobują oskarżenia władz, które z takim zaangażowaniem działały dla Ojczyzny.
          Można powiedzieć, że aberracja obejmuje coraz szersze kręgi, nie tylko wśród
          prawicowych polityków. Idiotyzmy są powszechne.
          B. Jakubowski.

          JUŻ WITOS OSTRZEGAŁ
          Wincenty Witos, wybitny polityk II RP, trzykrotny premier rządu (1920-21,
          1923, 1926), autentyczny przywódca chłopski i PSL naraził się Kościołowi, bo
          żądał reformy rolnej i wywłaszczenia także dóbr kościelnych tzw. „dóbr martwej
          ręki” na rzecz chłopów, którzy ziemi nie posiadali. Zrealizowała to Polska
          Ludowa. Witos był wierzącym i praktykującym katolikiem. Ale przestrzegał
          chłopów: „Musicie baczyć, by nie wykorzystali waszej wiary ci, co Boga, Ojczyznę
          mają wciąż na ustach, ale sam fałsz i obłudę w duszy, co dla swoich prywatnych
          celów gotowi są nadużyć Kościoła i ambony”. Jakże mądra i ponadczasowa wypowiedź
          chłopskiego przywódcy z 1922 roku jest aktualna w obecnej III RP.
          B. J.

          WIEDZIAŁEŚ, ŻE...
          · Amerykańscy kapitaliści zadłużeni są u chińskich komunistów na 585 miliardów
          dolarów?
          · W Polsce jest obecnie ok.16 milionów pracujących a do związków zawodowych
          należy ok. 12,5 % w tym do OPZZ ok. 750 tys. „S” – ok. 700 tys. i ZNP – ok. 400 tys.
          · Papież Jan Paweł II w czasie swojego 27 – letniego pontyfikatu
          „zrobił” więcej błogosławionych i świętych niż 37 papieży przed nim przez 390 lat.
          (J.)
          • git-majonez Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze! 5 13.11.09, 02:53
            LEWICO, ZAWSZE RAZEM!

            Lipiec-wrzesień 2008 Nr 3 Bezpłatny GŁOS PIOTRKOWSKICH WETERANÓW LEWICY.

            1944 – 1989. 45 LAT POLSKI LUDOWEJ.

            22 lipca 1944 roku przedstawiciele polskiej lewicy, przybyli z Moskwy i na
            wyzwolonym przez żołnierzy polskich i radzieckich, spod hitlerowskiej okupacji
            skrawku lubelskiej ziemi – w Chełmie – ogłosili historyczny dokument. MANIFEST
            POLSKIEGO KOMITETU WYZWOLENIA NARODOWEGO.
            W dokumencie tym członkowie PKWN, któremu przewodniczył wybitny działacz
            Polskiej Partii Socjalistycznej Edward Osóbka-Morawski, przedstawili Narodowi
            Polskiemu, wtedy (pod koniec lipca 1944 roku) jeszcze w znacznej części
            zniewolonej przez hitlerowskiego okupanta, wizję nowego pod względem
            geopolitycznym Państwa.
            W 64 rocznicę tego ważnego wydarzenia należy przypomnieć ludziom naszego
            pokolenia, a młodzieży przekazać prawdę o genezie Polski Ludowej. My weterani
            piotrkowskiej lewicy, musimy eliminować jad nienawiści, kłamstwa i oszczerstwa o
            powojennym 45-lecia i dorobku narodu polskiego pod rządami władzy ludowej jakie
            IPN-owcy „nauczyciele” – prokuratorzy za przyzwoleniem obecnej władzy przekazują
            młodzieży szkolnej.
            Od kilku miesięcy szkalowanie Polski Ludowej, fałszowanie dorobku narodu po
            wojnie, ze szczególną podłością prowadzi w publicznej telewizji, polityczna
            kanalia Bronisław Wildstein. Ten obłudnik, jak większość polityków prawicy,
            publicystów, historyków i biskupów, widzi tylko „cienie PRL”. A przecież każdy
            uczciwy i obiektywnie oceniający lata powojenne zna wielkie sukcesy i znaczącą
            rolę PRL w ówczesnym świecie (czytaj PRL na arenie międzynarodowej).
            Osiągnięcia gospodarcze, mimo rabunkowej polityki rządzących po 1989 roku, są
            nadal widoczne i potwierdzają, że odbudowano kraj z ogromnych zniszczeń
            wojennych i zbudowano silne gospodarczo państwo. Widać to także w naszym mieście
            i ziemi piotrkowskiej. Trzeba także wymienić inne osiągnięcia, wynikające z
            zapowiedzi głoszonych w Manifeście PKWN. Bardzo ważne to likwidacja
            analfabetyzmu, spuścizny po II RP, rozwój szkolnictwa pełnego podstawowego na
            wsi, średniego i wyższego. W PRL powstało więcej wyższych uczelni, niż mieliśmy
            ich przed wojną (niektóre jak Uniwersytet Łódzki, Toruński już na początku 1945
            roku, a lubelski UMCS w 1944).
            Państwo wykazywało szczególną troskę o najmłodszych obywateli. Pod koniec
            PRL-u było ponad 26 tys. przedszkoli a w tej obecnej - kapitalistycznej
            zlikwidowano prawie 18 tys..
            Chociaż fałszerze najnowszej historii stosują prymitywne i perfidne metody
            obrzydzania Polski Ludowej to i tak większość Polaków pozytywnie ocenia
            powojenne 45-lecie, a nasze pokolenie z sentymentem wspomina czasy, gdy rządzący
            wykazywali troskę o zdrowie obywateli. To w PRL wybudowano setki szpitali,
            przychodni i ośrodków zdrowia w których leczono bezpłatnie, a dla emerytów i
            rencistów były darmowe lekarstwa. Kto obecnie pamięta, że w latach 70-tych
            zlikwidowano gruźlicę groźną chorobę społeczną, która obecnie, jak przed wojną,
            znów szerzy się, bo jej podłożem jest bieda.
            Długo można wymieniać osiągnięcia Polski pod rządami władzy ludowej i PZPR.
            Oczywiście nie wszystko się udało, było wiele mankamentów z winy rządzących, co
            powodowało niezadowolenie społeczne, a robotnicy podburzani przez tzw. doradców
            „Solidarności”, rządnych władzy wychodzili na ulice i „obalili socjalizm” –
            ustrój na pewno nie doskonały (czy jest taki?) ale zapewniał wszystkim PRACĘ I
            CHLEB. Najważniejszym osiągnięciem Polski Ludowej był przyrost naturalny
            ludności z 24 mln. w 1946 roku do 38 mln. w 1989 roku.
            Manifest Lipcowy ogłoszony przed 64 laty, konsekwentnie realizowany przez 45
            lat, doprowadził do głębokich przeobrażeń społeczno-ekonomicznych i umocnienia
            Polski na arenie międzynarodowej.

            B. Jakubowski.

            Czytajcie TRYBUNĘ jedyny dziennik w Polsce obiektywnie informujący o sytuacji w
            kraju i na świecie.


            • git-majonez Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze! 6 13.11.09, 02:56
              IPN DO LIKWIDACJI!

              Stowarzyszenie Weteranów Lewicy od kilku lat domaga się likwidacji
              Instytutu Pamięci Narodowej, bo jest to najbardziej szkodliwa instytucja
              powstała w III RP z inicjatywy partii prawicowych. Szkodzi Państwu, dzieli i
              skłóca społeczeństwo oraz fałszuje historię Polski.
              Popieramy stanowisko przewodniczącego SLD Grzegorza Napieralskiego – IPN DO
              LIKWIDACJI.

              Weterani Piotrkowskiej Lewicy.

              MANIFEST LIPCOWY.

              Obchodzimy 64 rocznicę powołania ustawą Krajowej Rady Narodowej z 21 lipca
              1944 roku polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Siedzibą PKWN był wyzwolony
              z hitlerowskiej okupacji Lublin. Do gmachu na ulicy Słonecznej, gdzie działał
              PKWN – serce odradzającego się organizmu państwowego – ciągnęli ludzie ze
              wszystkich stron. Z części kraju już wyzwolonych i zza Wisły, gdzie jeszcze
              pozostawał okupant. Szli różnymi drogami ludzie prości, działacze polityczni,
              społeczni, robotnicy, artyści i pisarze. Słowem wszyscy, którym radość
              rozpierała pierś z odzyskanej wolności, a serce dyktowało konieczność włączenia
              się do walki o wyzwolenie całego kraju i do pracy w odbudowę zniszczonej ojczyzny.
              PKWN działał na wyzwolonych obszarach kraju, woj. lubelskie, rzeszowskie,
              białostockie i część warszawskiego. Już na drugi dzień swego ustawowego
              powołania, w dniu 22 lipca 1944 roku PKWN ogłosił w Chełmie Manifest Lipcowy.
              Był to pierwszy oficjalny dokument władzy ludowej w Polsce, przedstawiający
              program działania. PKWN zawarte w Manifeście Lipcowym zadania przyjął do
              realizacji. Przypomnijmy najważniejsze z nich: · Organizowanie dalszej walki z
              niemieckim najeźdźcą;
              · Tworzenie nowej administracji państwowej – powołanie wojewodów;
              · Rozwiązanie policji skompromitowanej współpraca z okupantem i utworzenie
              Milicji Obywatelskiej;
              · Dekret o Reformie Rolnej;
              · Odbudowa zdewastowanej przez okupanta gospodarki narodowej. Przejęcie pod
              tymczasowy zarząd państwa wielkiego i średniego przemysłu oraz transportu i
              banków; · Odbudowa szkolnictwa, tworzenie podstaw dla rozwoju nauki i kultury.
              Manifest Lipcowy był skierowany do wszystkich Polaków w kraju na emigracji
              raz przebywających jeszcze w niemieckiej niewoli. Jako naczelne zadanie wysuwał
              walkę zbrojną o ostateczne rozgromienie Niemiec hitlerowskich, o powrót Polski
              na prastare ziemie – Ziemie Zachodnie i Północne. W dziedzinie przemian
              społeczno-gospodarczych zapowiadał przeprowadzenie reformy rolnej oraz przejęcie
              na własność przez państwo majątków niemieckich. Deklarował przywrócenie
              wszystkich swobód demokratycznych, równości obywateli bez różnicy rasy, wyznania
              i narodowości. Wolność organizacji politycznych, zawodowych, prasy, sumienia,
              podniesienie płac odbudowę szkolnictwa i zapewnienie bezpłatnego nauczania na
              wszystkich szczeblach. Odbudowę i rozbudowę instytucji ubezpieczeń społecznych
              oraz wprowadzenie ustawodawstwa w dziedzinie ochrony pracy.
              Manifest Lipcowy był aktem politycznym i prawnym. Na wiele lat wytyczył
              zasadniczą linię ideową i polityczną władz państwowych w Polsce. Dzień
              ogłoszenia Manifestu Lipcowego obchodzony był jako święto narodowe. Po
              przedstawieniu głównych założeń Manifestu Lipcowego koniecznym staje się
              dokonanie sprawdzianu jego realizacji. Z obserwacji ostatnich działań obecnych
              władz powszechnych stało się przekonanie, że łatwo składa się deklaracje w
              kampanii wyborczej, a po wygranych wyborach zmienia się front działania.
              Przedwyborcze obiecanki idą w zapomnienie. Jakże inaczej zachowała się władza
              ludowa. Wszystkie postanowienia programu konsekwentnie wcielała w życie. Czuła
              się odpowiedzialną za jego realizację, za los narodu. Ogłoszony dekret o
              reformie rolnej nie był pierwszym w dziejach naszego narodu, ale był pierwszym
              zrealizowanym w interesie mas. Koniecznym w tym miejscu jest przypomnienie, że w
              okresie międzywojennym pod naciskiem mas chłopskich trzykrotnie uchwalano akty
              prawne dotyczące reformy rolnej – w 1919, 1920 i 1925r. Jednak żaden z tych
              aktów nie doprowadził do poważnych zmian w strukturze agrarnej wsi ani do
              likwidacji obszarnictwa, które utrzymało się do 1944r. Dopiero dekret PKWN
              odegrał tę oczekiwaną rolę. Na jego mocy przekazano w ręce chłopskie 6 milionów
              ha ziemi. Utworzono ponad 800 tysięcy nowych gospodarstw i powiększono 254
              tysiące gospodarstw istniejących w celu ich upełnorolnienia. Zniesione zostały
              feudalne przeżytki na wsi. Reforma rolna była tym czynnikiem, który zaspokoił
              chłopski głód ziemi i odegrał decydującą rolę w rozwiązywaniu problemu
              przeludnienia agrarnego wsi.
              Przeogromnym osiągnięciem było odbudowanie szkolnictwa, utworzenie podstaw
              dla rozwoju kultury i nauki. Spełniło się więc marzenie naszego wielkiego
              wieszcza Adama Mickiewicza „O gdybym kiedyś dożył tej pociechy żeby te księgi
              trafiły pod strzechy”. Władza ludowa ziściła Jego marzenia. Zlikwidowała
              analfabetyzm. Stworzyła bezpłatny dostęp szerokim masom do wszystkich szczebli
              nauczania. O dokonaniach PKWN pisać by można jeszcze dużo. Zakończę jednak
              wspomnieniami spikera Polskiego Radia z Warszawy, któremu dane było odczytać
              treść Manifestu Lipcowego. Oto słowa, które wypowiedział kilka lat później, cyt.
              „Słowa Manifestu Lipcowego szumiały mi w uszach. Fundamentem nowej
              rzeczywistości jest ten oto dokument. Odczytywałem wiele dokumentów, ale nigdy
              nie zniknie z mej pamięci wspomnienie tamtej pierwszej audycji z 1944r.”
              Cecylia Adamska.



              • git-majonez Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze! 7 13.11.09, 02:59
                PRL NA ARENIE MIĘDZYNARODOWEJ.

                Powojenne 45-lecie powinni oceniać obiektywni historycy, politolodzy,
                ekonomiści, socjologowie. W tej ocenie należy uwzględnić rolę PZPR, głównej siły
                sprawczej przemian w Polsce Ludowej. Eksponować skutki rewolucji przemysłowej,
                przemiany na wsi, osiągnięcia w ochronie zdrowia, opiekę socjalną państwa,
                rozwój kultury i oświaty.
                Wśród osiągnięć Polski Ludowej trzeba podkreślić naszą aktywność na arenie
                międzynarodowej. Była ona widoczna i znacząca od pierwszych miesięcy po
                zakończenia wojny. Już w lipcu 1945 roku, przedstawiciele powołanego
                28.06.1945r. Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej (premier E. Osóbka-Morawski z
                PPS, wicepremierzy W. Gomułka z PPR i S. Mikołajczyk PSL) uczestniczyli w
                Konferencji Poczdamskiej i przyczynili się do ustalenia granicy na Odrze i Nysie
                Łużyckiej
                Przedstawiciele tego rządu byli obecni na pierwszej sesji Zgromadzenia
                Ogólnego Narodów Zjednoczonych w 1946r. w Londynie, na której Polskę wybrano na
                członka w Radzie Bezpieczeństwa. Nasz wybitny uczony prof. Oskar Lange był
                pierwszym ambasadorem przy ONZ, od tego czasu rośnie ranga i znaczenie Polski
                Ludowej na forum międzynarodowym.
                W 1953 roku nasi przedstawiciele zostali powołani do Komisji Nadzoru Rozejmu
                w Korei i od tej pory Polska jest jednym z krajów najczęściej uczestniczącym w
                pokojowych misjach.
                Znaczącą rolę odegrała PRL w upadku kolonializmu w drugiej połowie XX wieku.
                Nasza aktywność i pomoc nowym państwom (a powstało takich ponad 100) spotykała
                się z ogromną sympatią wyzwolonych narodów Afryki Azji.
                Bardzo ceniono polskich prawników w rozwoju kodyfikacji prawa
                międzynarodowego. Polska była członkiem Komisji Praw Człowieka a z naszej
                inicjatywy ONZ uchwaliła nieprzedawnianie zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko
                ludzkości, przyjęto także deklarację potępiającą rasizm i ogłoszono prawa
                dziecka. Kilka razy PRL była członkiem Rady Bezpieczeństwa, a nasz
                przedstawiciel ambasador S. Trepczyński był przewodniczącym sesji Zgromadzenia
                Ogólnego ONZ.
                Polska wniosła istotny wkład w sprawie całkowitego zakazu stosowania broni
                masowej zagłady. Znane były w świecie plany ministra spraw zagranicznych A.
                Rapackiego z 1957 roku w sprawie utworzenia w Europie Środkowej strefy
                bezatomowej i W. Gomułki dotyczącej rozbrojenia. To nasi „peerelowscy” uczeni
                opracowali Raport do ONZ o tych problemach.
                PRL była współorganizatorem i aktywnym uczestnikiem Konferencji
                Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (KBWE). Istotny wkład w jej powstanie miał
                E. Gierek i ambasador M. Dobrosielski.
                Szczególna aktywność wykazywała PRL i PZPR na arenie międzynarodowej w latach
                70-tych dzięki E. Gierkowi i naszej dyplomacji. Gierek był pierwszym i jedynym
                przywódcą krajach socjalistycznych, który znał Zachód i miał talent do
                zjednywania partnerów. Po raz pierwszy w naszej historii wizyty Gierkowi
                składało trzech kolejnych prezydentów USA. W 1972 – Nixon, 1975 – Ford a w 1977
                - Carter. Przypomnę, że prezydent Ford zaprosił E. Gierka do USA. Sekretarz
                PZPR, przywódca komunistycznej partii, w tej ostoi kapitalizmu był przyjmowany z
                najwyższymi honorami. Gierka przyjął także papież Paweł VI i oczywiście Jan
                Paweł II. Odwiedzało Polskę wielu innych wybitnych polityków m. in. prezydent
                Francji, król Belgii, kanclerz RFN, premier Indii.
                Jest faktem, że żaden inny kraj, ani ze Wschodu ani z Zachodu, nie zrobił
                tyle dla łagodzenia podziałów, przezwyciężania rozłamów i przywracania jedności
                Europy jak Polska – Polska Rzeczypospolita Ludowa. O tym jednak nie wiedzą, lub
                wiedzieć nie chcą dekomunizatorzy z IPN-u, politycy prawicy, wielu publicystów i
                historyków. Tych ludzi dosięga aberracja. Mówię z całą odpowiedzialnością – to
                łgarze, a wielu to polityczni abderyci.

                B. Jakubowski.

                64 ROCZNICA MANIFESTU PKWN
                POLSKA PARTIA SOCJALISTYCZNA W OKRESIE 1945-1948.

                Polska Partia Socjalistyczna już od Kongresu Radomskiego w 1937 roku miała
                program budowy nowej sprawiedliwej Polski.
                Ofensywa Armii Radzieckiej w 1944 roku zmieniła sytuację polityczną Polski w
                sposób definitywny. Część członków PPS ulegając iluzji wzięła udział w
                stworzeniu PKWN na czele z E. Osóbką-Morawskim. Ta sama grupa w 1945 roku
                utworzyła Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej z premierem Osóbką-Morawskim. Do
                tego rządu weszło również kilku przedstawicieli PPS-u na emigracji. Przez kilka
                lat PPS była partia współrządzącą i starała się być łącznikiem między Polską
                Partią Robotniczą, a opozycyjną PSL Stanisława Mikołajczyka.
                Członkowie PPS-u brali również udział w zabezpieczaniu przemysłu przed
                zniszczeniem oraz zagospodarowaniu Ziem Zachodnich i odbudowie kraju.
                Bardzo duży udział PPS włożyła w upowszechnienie oświaty, kultury i nauki. W
                ciągu jednego pokolenia Polska dokonała wielkiego skoku cywilizacyjnego. W
                wyniku zjednoczenia Polskiej Partii Robotniczej i Polskiej Partii
                Socjalistycznej w 1948 roku powstała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, która
                to odtąd przewodziła siłami lewicy polskiej. Co by nie mówić, to w 1918 i 1944
                roku Polacy nie tylko odzyskali państwowość ale Polska przeszła także
                rewolucyjne zmiany społeczno-ekonomiczne. Powstały wówczas systemy państwowe,
                które miały na uwadze interes całego społeczeństwa.
                Inaczej stało się w 1989 roku. Elity polityczne, które spowodowały restytucje
                kapitalizmu, odsunęły społeczeństwo od wpływu na gospodarkę, a państwo służy
                interesom warstwy posiadającej. Tak więc wydarzenia po 1989 roku można określić
                jako kontrrewolucję społeczno-ekonomiczną . Zostaliśmy oszukani! Lewicowość to
                przede wszystkim działanie dla dobra wspólnego. To jest także solidarność
                społeczna. Dlatego „LEWICA”, która popiera prywatyzację majątku społecznego, czy
                podatek liniowy to lewica fałszywa. Sporo jest tej fałszywej lewicy. Nawet
                tworzy nowe partie polityczne.
                Jeśli chcemy walczyć o demokrację i sprawiedliwość to trzeba dokonać zmian w
                obecnie funkcjonującym systemie i odsunąć od władzy elity rządzące Polską od 20 lat.
                Może dokonać tego lewica społeczna złączona wspólnym programem zmian społecznych.
                PROLETARIUSZE W CAŁEJ POLSCE ŁĄCZMY SIĘ!

                PPS-owcy w Piotrkowie.
                • git-majonez Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze! 8 13.11.09, 03:01
                  GRZEGORZ NAPIERALSKI POWIEDZIAŁ …

                  Po zwycięstwie nad Olejniczakiem, nowy przewodniczący SLD Grzegorz
                  Napieralski powiedział m. In. „ … Chcę SLD bez kompleksów, SLD walczące, dobrze
                  zorganizowane, chcę SLD, które jest formacją przyjaciół walczących o wytyczony
                  cel. Nowe SLD to: bardziej sojusz, bo chcemy współpracować ze wszystkimi
                  środowiskami lewicowymi na partnerskich warunkach i to zaproszenie jest dzisiaj
                  ode mnie do wszystkich tych, którzy tez chcą nas traktować po partnersku”
                  (F i M nr 23).


                  ŻYCZENIA OD WETERANÓW LEWICY DLA GRZEGORZA NAPIERALSKIEGO.

                  Przewodniczący stowarzyszenia „Weteranów Lewicy” przesłał w imieniu członków
                  Stowarzyszenia , życzenia Grzegorzowi Napieralskiemu w związku z wybraniem go na
                  przewodniczącego RK SLD. W przesłanym piśmie napisano: „… Mamy nadzieję, że pod
                  Pana przewodnictwem SLD umocni się na polskiej i europejskiej scenie
                  politycznej, że będzie dominował wśród lewicowych partii w Polsce, że z Pana
                  inspiracji lewica będzie łączyć. Sądzimy, że zbuduje Pan silne zaplecze dla SLD,
                  że będzie tam miejsce dla wszystkich – młodych, starszych i weteranów – którym
                  bliskie są ideały lewicy. Mamy nadzieję, że będzie Pan nawiązywał do historii
                  ruchu lewicowego, a słowo s o c j a l i z m będzie miało właściwą rangę. Panie
                  Przewodniczący! My, Weterani Lewicy, pokolenie Polski Ludowej, życzymy Panu
                  pełnej realizacji programu partii i sukcesów w życiu osobistym”.
                  Stanowisko nowego szefa SLD, Grzegorza Napieralskiego w sprawie laicyzacji
                  spowodowało ożywiona dyskusję w różnych środowiskach. Przywódcy partii
                  prawicowych, biskupi i poddani Tadeusza Rydzyka twierdza, że Napieralski
                  wypowiedział wojnę Kościołowi. To oczywiście nie prawda. Nikt rozsądny nie
                  walczy z Kościołem, nie ogranicza praw ludziom wierzącym. Przywódca SLD chce
                  normalnych stosunków między władzą państwową i samorządową z władzami kościelnymi.
                  Dlatego trudno zrozumieć niektórych biskupów, że w piętnowaniu ludzi lewicy,
                  zapominają o podstawowej wartości chrześcijańskiej, tak często powtarzanej w
                  homiliach, miłości do bliźniego.
                  Dobrze się stało, że nastąpiły zmiany we władzach SLD, bo po raz pierwszy od
                  powstania tej partii przywódca ma odwagę mówić publicznie i otwarcie to czego
                  oczekują nie tylko ateiści, czy ludzie lewicy, ale miliony obywateli RP
                  (przeczytaj „ciekawe badania Gallupa”), którzy widzą panoszenie się kleru i
                  serwilizm rządzących wobec purpuratów.
                  Mam nadzieję, że zapoczątkowane przez Grzegorza Napieralskiego działania
                  doprowadzą do świeckości Polski.

                  (ski).


                  W HOŁDZIE BOHATEROM GL.

                  Jak każdego roku 10 czerwca, członkowie SLD, PPS i Stowarzyszenia „Weteranów
                  Lewicy” oddali hołd bohaterskim partyzantom Gwardii Ludowej poległym w lesie pod
                  Polichnem w 1942 roku.
                  Pod skromnym, wybudowanym z polnych kamieni, w 1948 roku w 6-tą rocznice
                  walk, pomnikiem grupa przedstawicieli piotrkowskiej lewicy złożyła kwiaty. W tym
                  miejscu 10 czerwca 1942 roku poległo trzech z 15 partyzantów GL „Małego Franka”.
                  Przykre, że o tych bohaterskich partyzantach, poległych w walce z
                  hitlerowskim okupantem nie pamiętają władze miasta , powiatu i organizacje
                  kombatanckie, w tym wojskowe.
                  Władze miasta honorują tylko zbrodniarzy z NSZ i czczą rocznice jedynie
                  „słusznych” wydarzeń.

                  (z.)

                  TOWARZYSZ KUŚMIERSKI NIE ŻYJE.

                  W dniu 3 czerwca 2008 r. zmarł Jerzy Kuśmierski znany w Piotrkowie
                  Trybunalskim, na ziemi piotrkowskiej i woj. łódzkim działacz Polskiej Partii
                  Socjalistycznej. Człowiek wielkiego serca, wrażliwy na krzywdę innych, zawsze
                  gotowy pomagać ludziom.
                  Jerzy Kuśmierski był znawcą najnowszej historii Polski. Jego pasją było
                  dokumentowanie i pielęgnowanie miejsc martyrologii narodu polskiego, zbrojnych
                  walk z hitlerowskim okupantem. Był inicjatorem porządkowania miejsc i pomników
                  powstałych w Polsce Ludowej upamiętniających walki zbrojne GL z okupantem,
                  organizował uroczystości w rocznice tych wydarzeń na ziemi piotrkowskiej,
                  opoczyńskiej i radomszczańskiej.
                  Mimo ciężkiej choroby uczestniczył w naszych zebraniach. Zawsze służył nam
                  radą i pomocą.
                  Odszedł wielki Przyjaciel i Sympatyk Stowarzyszenia „Weterani Lewicy”.
                  Pozostanie w naszej pamięci.
                  Piotrkowscy Weterani Lewicy.
                  • git-majonez Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze! 9 13.11.09, 03:03
                    PRACY I CHLEBA.

                    Na świecie, a szczególnie w Afryce, Azji i Ameryce Południowej, ale także w
                    Europie i oczywiście w Polsce są olbrzymie obszary biedy. Bieda i rosnące ceny,
                    według ekspertów ONZ, są największe od 30 lat.
                    Niepokojące SA raporty z państw UE. Aż 16% mieszkańcom zagraża ubóstwo, 20%
                    obywateli Unii mieszka w warunkach niespełniających podstawowych standardów, 10%
                    nie ma pracy, a 15% dzieci porzuciło naukę.
                    W Polsce te liczby są niepokojące. Według badań naszych naukowców 29%
                    obywateli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej ma biedę. Wyliczono, że 35% Polaków
                    nie stać na przyzwoity – składający się z mięsa bądź ryby – posiłek nawet raz w
                    tygodniu.
                    Największą hańbą dla rządzących są głodne dzieci. Odsetek niedożywionych,
                    chodzących do szkoły bez śniadania jest bardzo wysoki i mimo różnych obietnic
                    rządzących ciągle się powiększa. Jako politykowi – wypowiada się na łamach
                    „Trybuny” Katarzyna Piekarska, wiceprzewodnicząca SLD – „ … jest mi wstyd, że od
                    czasu transformacji nie potrafiliśmy rozwiązać tej fundamentalnej sprawy”. Dr
                    Piekarska się wstydzi, ale premier Tusk i jego poprzednicy za biedę Polaków ze
                    wstydu się nie czerwienią. Im i ich kumplom obsadzonym na wysoko płatnych
                    stanowiskach jest dobrze i udają, że problemu nie ma.
                    A problem jest. Protesty i strajki dotyczą spraw socjalnych. Protestujący
                    niosą hasła: „Pracy i chleba”. Ich żądania są takie jak robotników i chłopów w
                    okresie międzywojennym. I to jest normalne, bo trzecia RP jest kontynuatorka tej
                    drugiej (1918-1939). Zerwała, a nawet wstydzi się Polski Ludowej, w której co
                    prawda różnie bywał, ale pracy i chleba nikomu nie brakowało.
                    Kapitalizm w ogóle, a ten polski w szczególności, akceptuje biedę milionów
                    obywateli i bogactwa nielicznych. Polscy robotnicy, tumanieni przez doradców
                    „S”, zamienili socjalizm na kapitalizm. Przywódcy robotniczych buntów żyją w
                    dobrobycie, a robotnicy proszą o prace i chleb.

                    (B. J.)


                    MANIFESTACJE CHŁOPSKIE W 1937 ROKU.

                    W okresie międzywojennym chłopi bardzo często występowali przeciwko
                    sanacyjnym rządom. Na pokojowych wiecach i manifestacjach domagali się większej
                    pomocy i opieki od państwa dla wsi.
                    Burzliwy i tragiczny był rok 1937. w styczniu na Nadzwyczajnym Kongresie
                    Stronnictwa Ludowego omawiano krwawo stłumiony strajk w 1936 roku i przyjęto
                    uchwałę o zorganizowaniu strajku w dniu 18 kwietnia. Tego dnia w okolicach
                    Racławic zebrało się ok. 12 tys. chłopów. Władze uznały, że manifestacja jest
                    nielegalna. Doszło do starć z policją, zginęło dwóch demonstrantów, a 27
                    aresztowano.
                    Tragiczne w skutkach były manifestacje na terenie Małopolski w dniach 15 – 25
                    sierpnia 1937 roku zorganizowanych także przez SL. W walkach z policją śmierć
                    poniosło 44 manifestantów, a ok. 5 tys. aresztowano. Władze zamknęły redakcję
                    „Piasta” i „Zielonego Sztandaru”.
                    O tych wydarzeniach rządząca w III RP, w tym także koalicjanci z PSL, ani
                    panowie z IPN-u, a szczególnie przywódcy chłopskich, partii nie pamiętają

                    (ski.)


                    ZBRODNIE UPA.

                    Ukraińska Powstańcza Armia, to skrajnie nacjonalistyczna organizacja wojskowo
                    – terrorystyczna. Powstała w 1943 r. i działała głównie na obszarze zachodniej
                    Ukrainy i południowo – wschodnich ziemiach Polski.
                    UPA to najbardziej zbrodnicza, często bardziej niż formacje hitlerowskie,
                    organizacja zbrojna w ówczesnej Europie. Jej kierownictwo, ale także i szeregowi
                    UPO-wcy, największą nienawiścią pałali do Polaków. Mordowali całe polskie
                    rodziny, całe wsie, w tym dzieci, starców i kobiety.
                    Największej zbrodni dopuścili się w lipcu 1943 roku. W ciągu kilku dni
                    dokonali masakry ok. 80 tys. Polaków zamieszkałych na Wołyniu i Wschodniej
                    Galicji. Jak to było w ich zwyczaju ofiarom podrzynano gardła, kobietom
                    ciężarnym rozcinano brzuchy i wyrzucano płód.
                    Czy w 65 rocznice tej masakry Sejm uczci pamięć o ofiarach tej zbrodni? A
                    może byli prezydenci – Wałęsa, Kwaśniewski, Kaczyński – mecenasi Ukrainy,
                    zabiorą w tej sprawie głos?

                    (B.J.)
                    • git-majonez Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze! 10 13.11.09, 03:04
                      CIEKAWE BADANIA GALLUPA.

                      Znany i ceniony w świecie Instytut Gallup International opracował „Raport z
                      badania polskiej opinii publicznej”. Na ciekawe i konkretne pytania socjologów
                      reprezentatywna grupa Polaków właściwie oceniała politykę Państwa i Kościoła w
                      III RP. Wyniki te nie są jednak powszechnie znane bo niekorzystne dla episkopatu
                      i rządzących. Oto pytania i odpowiedzi:
                      · Czy zgadza się Pan/Pani ze stwierdzeniem, że prezydentem Polski może być tylko
                      katolik? NIE – 53%, TAK – 21%, a 26% respondentów nie miało zdania; · Czy zgadza
                      się Pan/Pani ze stwierdzeniem, że w Polsce Kościół katolicki ma zbyt duże wpływy
                      polityczne? TAK – 55%, NIE – 15% badanych; · Czy zgadza się Pan/Pani ze
                      stwierdzeniem, że nauka religii powinna być przedmiotem obowiązkowym? NIE – 52%,
                      TAK – 10%; · Czy zgadza się Pan/Pani ze stwierdzeniem, że państwo nie powinno
                      finansować Kościoła? TAK – 51%, NIE – 19%; · Czy niemal całkowity zakaz
                      przerywania ciąży przyczynił się do podziemia aborcyjnego w Polsce? TAK – 85%,
                      NIE – zaledwie 0,6% badanych; · Czy prawo przerywania ciąży powinno się
                      złagodzić czy zaostrzyć? TAK – złagodzić 87%, a 12 – zaostrzyć; · Czy Pana/Pani
                      zdaniem pomysły ustawodawcze, takie jak „deubekizacja” i „dekomunizacja” dobrze
                      służą Polsce? ŹLE – odpowiedziało 51%, dobrze – 35%; · Czy Pana/Pani zdaniem,
                      księża zasługują na wyższe zarobki? NIE zasługują – 81%, a 9% że zasługują.
                      Jak widać ponad połowa dorosłych Polaków jest za państwem neutralnym
                      światopoglądowo, przeciwna kościelnej indoktrynacji i prowadzonej dekomunizacji.
                      Tylko niespełna czwarta część badanych ma odmienne zdanie i prawie tyleż nie
                      zdecydowało się na odpowiedź.
                      Informacje te zamieścił tygodnik „Fakty i Mity (Nr 22/430). Autor artykułu
                      „Lupa Gallusa” Redaktor Naczelny Roman Kotliński (Jonasz) napisał m. in. „Jeśli
                      nie wkrótce, to nie tak znów w dalekiej przyszłości ta milcząca i często
                      sekowana większość zwykłych, przyzwoitych i normalnych ludzi dojdzie do głosu i
                      do władzy. Tego jestem absolutnie pewien. Coś podobnego dzieje się właśnie na
                      naszych oczach w Hiszpanii”.
                      Te, ponad 50% społeczeństwa to ludzie rozsądni, obiektywnie oceniają sytuację
                      społeczno- - polityczną, to niewątpliwie znaczna część pozytywnie ustosunkowana
                      do lewicy, do SLD. Nowe kierownictwo Sojuszu w swoim programie musi o tym
                      elektoracie pamiętać.

                      (Jak.)


                      MARKS I PIŁSUDSKI O RELIGII.

                      Wybitny niemiecki uczony Karol Marks (1818-1883) twierdził, że „religie to
                      opium ludu”. Uważam, że Marks miał rację. Gdy obecnie patrzymy na milionowe
                      pielgrzymki wyznawców Mahometa do świętych miejsc islamu, to zachowanie Arabów
                      wskazuje na użycie narkotyków.
                      Także polscy pielgrzymi zgromadzeni na Jasnej Górze, bądź innym sanktuarium,
                      wskazuje pewne podniecenie, ekstazę. Takie zachowanie może kojarzyć się z
                      używaniem opium.
                      Idol, bożyszcze milionów Polaków marszałek Józef Piłsudski (1867-1935)
                      powiedział: „religia jest dla ludzi bez rozumu. Polska to jeden wielki kołtun …”.
                      Jest to stwierdzenie skandaliczne. Ale Piłsudski znany był z wypowiedzi
                      obrażających polityków, parlamentarzystów, duchownych – Polski i Polaków.
                      Marszałkowi, tak jak i Wałęsie, wszystko było wolno.
                      Żaden z działaczy partyjnych, ani państwowych w Polsce Ludowej, chociaż wielu
                      z nich by komunistami nie ubliżał katolikom, nie znieważał Narodu.

                      (B. J.)


                      PERSONEL NAZIEMNY PANA BOGA.

                      Wyznawcy religii monoteistycznych – chrześcijaństwa, islamu, judaizmu – że
                      Bóg ma siedzibę w niebie. Trudno jednak zlokalizować to miejsce, tym bardziej
                      jak się tam urządził. Przecież we współczesnych czasach, gdy setki sputników i
                      różnych obiektów międzykontynentalnych grasują w kosmosie, powinny ustalić
                      siedzibę Opatrzności.
                      Wiemy natomiast gdzie i jak mieszka personel naziemny, czyli urzędnicy
                      Boga, pasterze katolików. Obecnie na świecie jest ponad miliard wyznawców
                      religii rzymsko-katolickiej ( 1. 046 mln. tj. 17,4% wszystkich ziemian, a
                      duszpasterzy ok. 4 miliony).
                      Najwyższym i najważniejszym Urzędnikiem, przedstawicielem Boga na Ziemi, jest
                      papież. Ten dożywotni absolutny monarcha , władca państwa watykańskiego na 44
                      hektarach, w centrum Rzymu, posiada władzę ustawodawczą wykonawczą i sądowniczą.
                      Jest zwierzchnikiem wszystkich duchownych i świeckich katolików.
                      Papieska siedziba – kuria rzymska, to szczyt bogactwa i przepychu, gdzie
                      beztrosko żyje ok. 1000 wysokich rangą duchownych wykonujących polecenia papieża.
                      Trochę „dalej” od Boga, całkowicie podporządkowani papieżowi, bo przez niego
                      mianowani są biskupi (arcybiskupi, kardynałowie). Ci książęta i baronowie
                      Kościoła urzędują w pałacach (oficjalna nazwa Pałac Biskupi). Jest to kuria
                      czyli zespół urzędów kościelnych zajmujących się głównie sprawami doczesnymi, w
                      tym politycznymi. Urzędnicy biskupa, wśród których jest wielu prawników, dbają o
                      wyłudzanie od państwa obiektów publicznych, atrakcyjnych działek i ogromnych
                      pieniędzy – rocznie ok. 5 miliardów zł. Biskup zarządza jednostka
                      administracyjną zwaną diecezją.
                      Najbliżej ludzi jest proboszcz, administrator najmniejszej jednostki w
                      strukturach Kościoła – parafii. Podlega on tylko biskupowi. Ale tak jak jego
                      pryncypał dba bardziej o to „aby mieć niż być”, dlatego domy parafialne to
                      przeważnie wspaniałe wille, obok których stoją nowoczesne drogie samochody. W
                      tej wielopokojowej wilii mieszkają przeważnie dwie osoby – proboszcz i wolna
                      kobieta – gosposia.
                      Wymieniłem najważniejszy personel Pana Boga na Ziemi. Jaki jest w niebie nie
                      wiadomo, ale ten ziemski ma się bardzo dobrze, szczególnie w III RP.

                      (J. Boski)

                      • git-majonez Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze! 11 13.11.09, 03:06
                        ŻYJE SIĘ CORAZ LEPIEJ.

                        Tak twierdzi premier Tusk i jego urzędnicy. Nie podają tylko przykładów na
                        potwierdzenie postępującego dobrobytu pod ich rządami. A przecież mógłby pan
                        premier podać wiele przykładów ile zarabiają prezesi różnych firm i spółek, a
                        ile nauczyciele, pielęgniarki, za ile żyją emeryci, renciści, bezrobotni.
                        Z raportu o zarobkach prezesów 100 dużych spółek giełdowych wynika, że w 2007
                        r. zarobili o 20% więcej niż w roku poprzednim. Średnio zarobili 740 tys. zł
                        rocznie, tj. ok. 61 tys. miesięcznie.
                        To faktycznie mało, bo taki p. Janusz Filipiak prezes ComArch zarobił w 2007
                        r. 6 120 000 zł – miesięcznie 510 tys., a dziennie 17 000 zł. drugi na liście,
                        któremu „żyje się lepiej”, prezes BRE Bank Sławomir Lachowski otrzymał 5 225 000
                        zł. Trzeci z tej listy Józef Wancer – Bank BPH zainkasował 5 214 000 zł a
                        następny Zdzisław Chabowski TC Dębica – 4 856 000 zł. Inni zarobili mniej,
                        „tylko” po 3 – 2 miliony, a nawet poniżej. Ma racje premier – żyje się coraz lepiej.
                        Oczywiście nie dotyczy to milionów emerytów, rencistów, bezrobotnych.
                        Najniższa emerytura i renta od 1 III 2008 r. to 636,29 zł czyli rocznie emeryt
                        otrzymuje 7 635,48 zł, to jest 2,2 razy mniej niż p. Filipiak inkasuje dziennie.
                        O to kapitalistyczne „prawo i sprawiedliwość”

                        (B.J.)

                        OLIMPIADA W CHINACH.

                        W związku z trwającą w Pekinie Olimpiadą warto przypomnieć niektóre fakty
                        dotyczące tej największej sportowej imprezy.
                        Igrzyska olimpijskie odbywały się już w starożytności. W naszej erze ostatnia
                        (291) olimpiada odbyła się w roku 394. za pontyfikatu papieża św. Syrycjusza I
                        (384-399). Od tego czasu aż do roku 1896 Kościół uniemożliwiał ich
                        organizowanie, bo jak uzasadniono taki sport i gry były zajęciem niemoralnym, to
                        były pogańskie zawody.
                        Tak było przez 1502 lata. Pierwszą nowożytną Olimpiadę letnia zorganizowano w
                        1896 r. w Atenach. Od tej pory co 4 lata (oprócz roku 1916,1940 i 1944 w czasie
                        I i II wojny) odbywają się igrzyska olimpijskie. Reprezentacja Polski startuje
                        od 1924 roku (tylko w 1984 roku, z przyczyn politycznych, nie było nas w Los
                        Angeles).
                        Na obecną XXIX Olimpiadę w Pekinie, tak jak na poprzednie władze kościelne,
                        na szczęście nie maja już wpływu. Młodzieży nikt nie przeszkadza uprawiać
                        ulubionych sportów.

                        (ski.)


                        STEFAN I BOLEK.

                        Lech Wałęsa i Józef Piłsudski to niewątpliwie wybitni Polacy, idole i
                        bożyszcze ogromnej większości narodu. Ich zasługi są niekwestionowane chociaż
                        znacznie przesadzone. Obaj maja rysy na honorze, współpracowali ze służbami
                        specjalnymi. Piłsudski z austriackimi, Wałęsa polskimi.
                        Józef Piłsudski został agentem pseudonim „Stefan” w 1909 r. i działał do
                        wybuchu wojny na rzecz Austrii, wrogiego nam mocarstwa, za pieniądze. Lech
                        Wałęsa rozpoczął współpracę z SB w 1970 r. jako TW „Bolek”, działał kilka lat, a
                        za donosy na kolegów brał, od znienawidzonej „bezpieki” pieniądze.
                        W II RP nie było lustracji. Nie ujawniano, ani nie ścigano byłych agentów
                        obcych służb specjalnych. Rządzący mieli poważniejsze problemy, odbudowę Państwa.
                        W Polsce Ludowej tez nie było lustracji. Rządzący – komuniści, socjaliści,
                        ludowcy, chociaż w okresie międzywojennym, z donosów agentów Policji
                        Politycznej, spędzili wiele lat w więzieniach, nie mścili się na swoich
                        prześladowcach i nie brali odszkodowania. Byli zaabsorbowani odbudowa i rozwojem
                        Państwa.
                        Tylko w III RP, po zmianie ustroju socjalistycznego na kapitalizm (nie upadł
                        komunizm, jak się powszechnie mówi, bo nie było takiego ustroju) politycy
                        prawicy rozpoczęli ściganie agentów służb specjalnych PRL, głównie SB. Do
                        lustracji wyznaczono ludzi pałających szczególną nienawiścią i podłością do osób
                        podejrzanych o współpracę z SB. Rozpoczęła się inkwizycja polityczna, którą
                        obecnie prowadzi IPN.
                        Dyskusja, a właściwie awantura, o wydanej przez IPN-owskich dekomunizatorów
                        książce o Wałęsie potwierdza, że dla tego instytutu nie ma żadnych granic w
                        kompromitowaniu i oczernianiu ludzi. Jak słusznie napisała „Trybuna” – IPN pełni
                        od kilku lat szkodliwą i złowrogą rolę w życiu publicznym Polski. Za potężne
                        publiczne pieniądze. Uprawia polityczne gangsterstwo.

                        B. Jakubowski.
                        • git-majonez Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze! 12 13.11.09, 03:09
                          OJCIEC ALE NIE ŚWIĘTY

                          W czasach największej rozpusty na watykańskim dworze, uprawianej przez
                          papieży (szczególnym łajdakiem był papież Aleksander VI (1492-1503). Hiszpan
                          Rodrigo de Borja) posiadających kochanki i liczne potomstwo nie bardzo
                          odpowiadał zwrot „ojciec święty”.
                          Nasz najwybitniejszy poeta renesansu, wielki humanista, człowiek pobożny Jan
                          Kochanowski (1530-1584) napisał fraszkę na tę okoliczność: „Świętym cię zwać nie
                          mogę, ale ojcem się nie wstydzę, kiedy wielki kapłanie synów twoich widzę”

                          W CELIBACIE I W ROZPUŚCIE.

                          Nasz ziomek, proboszcz parafii w Wolborzu, autor dzieła „O poprawie
                          Rzeczypospolitej”, publicysta, najwybitniejszy przedstawiciel postępowej myśli
                          społeczno-politycznej, pionier europejskiej nauki o państwie i prawie Andrzej
                          Frycz Modrzewski (1503-1572) napisał o celibacie: „Lepiej być uczciwym żonatym
                          księdzem, niż żyć teoretycznie w celibacie, a w rzeczywistości w rozpuście”.
                          Wypowiedzi tych wybitnych uczonych sprzed 500 laty nie wymagają komentarza.
                          Teraz jeszcze bardziej są aktualne.

                          (wybrał B.J.)

                          GŁOS … wydaje Zarząd Stowarzyszenia „Weterani Lewicy” w Piotrkowie
                          Trybunalskim ul. Słowackiego 1 (Biuro RP SLD) w składzie:
                          Bogusław Jakubowski – przewodniczący
                          Cecylia Adamska – wiceprzewodnicząca
                          Halina Stawicka – skarbnik
                          Henryk Kułak – sekretarz
                          Antoni Sokalski – członek zarządu
                          Stanisław Ożarek – przewodniczący Komisji Rewizyjnej.


                          Telefon 044 647 41 42 , 0 606 167 012

                          Krajowy Rejestr Sądowy – 0000 24 27 63

                          Regon – 1001 08 065. NIP 771 270 31 44

                          ING Bank Śląski – Oddział w Piotrkowie Trybunalskim – 52 1050 1937 1000 0023 8416

                          Zebrania członków Stowarzyszenia , na które zapraszamy sympatyków lewicy,
                          odbywają się w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca o godz. 17.00 w siedzibie
                          SLD ul. Słowackiego 1 pierwsze piętro.

                          ___________________________________________________________________

                          Ciąg dalszy - nastąpi!
                          • k-bay Re: Komuna zdechła, ale Bolszewia ma się dobrze! 13.11.09, 11:47
                            Komentarz autora wątku tonie w publikacji gazety starszych panów, zatem nie
                            wiadomo czemu bądź komu ma to służyć. Antykomunie ? Komunie ? Jest rok 2009,
                            dzisiaj otwiera się Focus Mall (rdzennie polska nazwa); ludzie będą wydawać
                            pieniądze (choć niektórzy przechodnie się pytali "po co w Piotrkowie, kogo na to
                            będzie stać?). Niewątpliwie miasto będzie dzięki temu bliżej XXI wieku. Gdzie tu
                            zło ?

                            Ja tu widzę frustrację i obrzucanie się błotem między seniorami. W zasadzie
                            szkoda czasu, by się nad tym zastanawiać. Młodzi ludzie mają inne sprawy na
                            głowie, polityka historyczna raczej nie jest dla nich tematem #1

                            Od szerzenia świeckiego myślenia jest m.in. PSR, są nawet śluby humanistyczne.
                            Takie czasy...
    • git-majonez I co, towarzysze, z tym pomnikiem pana Edka? 13.11.09, 14:34
      Gierka chcą na pomnik wynieść
      (oby)

      2005-02-21 04:00:00
      Jedenastometrowy pomnik ku czci Edwarda Gierka chcą wznieść w Piotrkowie
      członkowie Koła Weteranów Lewicy.
      Monument miałby stanąć na środku ronda,
      noszącego obecnie imię byłego I sekretarza PZPR.

      Michał Rżanek, przewodniczący Rady Miasta w Piotrkowie, myślał, że to żart, ale
      inicjatorzy budowy pomnika zapewniają, iż sprawę traktują poważnie.

      - Uważamy, że Gierek jako przywódca Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w
      latach 1970 - 1980 minionego wieku był jedną z najwybitniejszych, najbardziej
      zasłużonych osób dla Polski. Wyprowadził nasz kraj ze wschodniego zaścianka na
      salony Europy i świata - mówi Bogusław Jakubowski z Koła Weteranów
      Lewicy
      , jeden z inicjatorów pomysłu.

      Autorem projektu pomnika jest Antoni Sokalski, prezydent Piotrkowa w latach
      1976 - 1981.
      Projekt zakłada konstrukcję z rur ze stali nierdzewnej i
      wciśniętych między nie poziomo metalowych płyt z otworami, przez które od góry
      przechodzi element w kształcie ostrosłupa. Całość ma być podświetlana od dołu
      reflektorami. Żeby nikt nie miał wątpliwości, z każdej strony pomnika ma się
      znaleźć napis: "Pomnik Edwarda Gierka". - To symbolika nowoczesności,
      konstrukcja przestrzenna o prostej, ale nowoczesnej architekturze, ponieważ
      tamten okres był otwarciem okna na świat - uzasadnia Sokalski.

      Zawiązuje się właśnie komitet budowy pomnika. Weterani lewicy jeszcze nie
      wiedzą, skąd wziąć prawie 130 tys. zł na realizację. - Myślę, że w Polsce znajdą
      się ludzie, którzy wesprą inicjatywę - dodaje Bogusław Jakubowski. - Może
      ogłosimy zbiórkę społeczną albo wydrukujemy cegiełki. Inicjatywę poparli już
      poseł Bogdan Bujak (SLD) i wicewojewoda Artur Ostrowski.


      - Myślę, że pomysł jest ciekawy. Nie możemy całej historii zamazywać i mówić, że
      wszystko było brzydkie - potwierdził swoje poparcie dla idei budowy pomnika
      poseł Bogdan Bujak.

      Pomysłem zaskoczona jest posłanka PO Elżbieta Radziszewska.

      - Żeby wylansować Włocławek, trzeba postawić pomnik wysokości wieży Eiffla i
      wtedy jest stuprocentowa gwarancja, że będziemy mieć wycieczki z całej Europy, a
      panowie z lewicy zarobią jako przewodnicy - mówi z przekąsem. - A zupełnie
      poważnie: nie należy honorować ludzi, którzy dla Polski są niezasłużeni.
      Historia pokazała, że nie zasługują na to, by postawić im pomnik nawet wielkości
      ołowianego żołnierzyka.
          • git-majonez Ze strony IPN-u 13.11.09, 14:46
            Ze strony internetowej Instytutu Pamięci Narodowej.

            Piotrków Trybunalski znów może trafić na czołówki gazet ogólnopolskich.
            Warunkiem są zmiany w myśleniu obecnej władzy. No i jeszcze dokończenie planu
            piotrkowskich Weteranów Lewicy. Ten plan to postawienie pomnika Edwardowi
            Gierkowi.
            Najlepiej w jakimś widocznym punkcie miasta. W wydawanej przez
            Stowarzyszenie Weteranów Lewicy gazetce Bogusław Jakubowski pisze m.in. „Jest
            faktem, że żaden inny kraj nie zrobił tyle dla łagodzenia podziałów,
            przezwyciężenia rozłamów i przywracania jedności Europy, jak Polska
            Rzeczpospolita Ludowa. O tym jednak nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć
            dekomunizatorzy z IPN-u, politycy prawicy, wielu publicystów i polityków. Tych
            ludzi dosięga aberracja”. – Nie można stawiać ikon zbrodniczego systemu i
            upamiętniać tego okresu w historii – uważa działacz piotrkowskiej PO, Jacek
            Rożnowski. – Taka inicjatywa sprawiłaby, że znów śmiano by się z nas w całej
            Polsce. To byłby wstyd dla Piotrkowa. – Wstydem są dla mnie inne nazwy –
            „Żołnierzy Wyklętych ’44-‘56” albo „Narodowych Sił Zbrojnych” – denerwuje się
            szef Weteranów Lewicy. – To była dopiero zbrodnicza organizacja, ale
            nasza władza miejska ma takie, a nie inne priorytety... Zdajemy sobie sprawę, że
            w obecnych czasach, kiedy IPN ma tyle do powiedzenia, nasza inicjatywa będzie
            trudna do zrealizowania, ale jesteśmy cierpliwi i mamy nadzieję, że IPN
            przestanie istnieć i wszystko wróci do normy – mówi przewodniczący Weteranów.
            „Tydzień Trybunalski” 31.07.2008 r.
            • git-majonez Edward wciąż żywy! Zmartwychwstał?! 13.11.09, 14:52
              Próba wskrzeszenia towarzysza Gierka

              Ogólnopolskie Stowarzyszenie im. Edwarda Gierka rozpoczęło właśnie
              zbiórkę pamiątek po byłym I sekretarzu KC PZPR. Jak dotąd najcenniejszą zdobyczą
              jest popiersie komunistycznego przywódcy.

              Tymczasem w Czumowie koło Hrubieszowa prywatny inwestor Marian Pawlak chce
              Gierkowi wystawić pomnik, zaś Koło Weteranów Lewicy z Piotrkowa zamierza na
              trasie nr 8, zwanej "gierkówką", ufundować tablicę.
              Polacy wciąż kochają
              Gierka. Potwierdzają to badania opinii. Nadal ponad 40 proc. Polaków tęskni za
              gierkowską dekadą.

              Ten sentyment budzi sprzeciw historyków z IPN. Maciej Korkuć z biura Edukacji
              instytutu, który koordynuje ogólnopolską akcję dekomunizacji miast, czyli
              usuwania z nich pamiątek gloryfikujących bohaterów PRL, twierdzi, że
              stawianie pomników Gierkowi to obraza dla ludzi, którzy walczyli z
              systemem.
              Historyk przypomina, że Gierek ma na rękach krew, rozlaną w
              czasach stalinowskich. Ta tęsknota za PRL wciąż sprawia, że często zapomina się,
              iż czasy Gierka to brutalne tłumienie robotniczych protestów, zbrodnie bezpieki
              i służalczość wobec ZSRR.


              Dziś gierkowska dekada kojarzy się Polakom z budową dróg i rozwojem kraju. A
              także z małym fiatem, modnymi znów dziś wczasami w Bułgarii i młodością
              pokolenia dzisiejszych pięćdziesięcioparolatków.

              W Czumowie koło Hrubieszowa ma powstać pierwszy w Polsce pomnik byłego I
              sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Pomysłodawca Marian Pawlak już zaczął
              kompletować komitet budowy. Liczy, że w przyszłym roku powstanie monument, zaś
              na uroczyste otwarcie zostanie zaproszony syn Gierka - Adam, eurodeputowany.

              - Projekt zostawiam artyście. Jedno wiem: pomnik nie może być mniejszy od
              wieńców, jakie tam niewątpliwie będą składane - mówi pan Marian, który chce
              uhonorować Gierka, bo jest mu osobiście wdzięczny za rozwój hrubieszowskiej
              ziemi. - Takich jak ja jest wielu - ocenia.

              Badania Pentora sprzed dwóch lat wykazały, że aż 43 proc. Polaków tęskni za
              PRL-em. Szokujące wyniki przyniósł też sondaż przeprowadzony w 2004 roku przez
              "Gazetę Wyborczą", który wykazał, że Gierek jest dla nas przywódcą wszech czasów.

              Jak to możliwe, by dziewiętnaście lat po upadku komunizmu w Polsce Gierek nadal
              miał tak licznych wielbicieli? - Bo to był moment w dziejach Polski, gdy wszyscy
              mieli odrobinę lepiej i wszyscy mieli lepiej mniej więcej po równo - tłumaczy
              socjolog z Uniwersytetu Śląskiego Krzysztof Łęcki.

              W Sosnowcu, rodzinnym mieście Gierka, nie chcą stawiać pomników przywódcy.
              Liczące kilkaset osób Ogólnopolskie Stowarzyszenie im. Gierka rozpoczęło jednak
              zbiórkę pamiątek po I sekretarzu, by stworzyć poświęconą mu izbę pamięci!

              - To będzie rodzaj muzeum. Odegra ono istotniejszą edukacyjną rolę dla młodego
              pokolenia niż obelisk. W ten sposób zamierzamy odkłamać najnowszą historię.
              Pomnikami Gierka są drogi, zakłady pracy, ośrodki zdrowia - tłumaczy Marek
              Godek, sosnowiecki radny i członek Stowarzyszenia. - Mamy mnóstwo zdjęć.
              Posiadamy też piękne popiersie Edwarda Gierka.

              Najwierniejszych sympatyków Gierek ma, jak się zdaje, w Piotrkowie
              Trybunalskim, gdzie Koło Weteranów Lewicy już dwa lata temu podjęło uchwałę, by
              za 130 tys. zł wystawić monument przedstawiający partyjnego przywódcę. -
              Niestety, nowe prawicowe władze miasta nie zgodziły się na to i nawet rondo im.
              Gierka nam zdekomunizowały. Teraz znów jeździmy po rondzie Sulejowskim - żali
              się pułkownik Bogusław Jakubowski, lider Koła.


              Ale piotrkowska lewica nie daje za wygraną. - Na koncie mamy zgromadzonych
              kilka tysięcy złotych. Niewykluczone, że przy drodze nr 8, zwanej potocznie
              "gierkówką", ufundujemy pamiątkową tablicę. Na to niczyja zgoda nie będzie nam
              potrzebna - wyjaśnia płk
              Jakubowski.

              Dr Maciej Korkuć z Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej
              załamuje ręce. - Jak można gloryfikować stalinowskich funkcjonariuszy, a
              takim był Gierek jako pierwszy sekretarz partii w Katowicach?
              - pyta. - Nie
              jest świetlaną postacią historyczną, a od lat 90. mamy niestety do czynienia z
              mitologizowaniem czasów gierkowskiej dekady. Będziemy gorąco odradzać stawianie
              pomników. Jeśli chodzi o nazwy ulic tu decyzja należy do radnych. Apelujemy do
              nich, by pozbywali się niegodnych patronów. Możemy tylko apelować. Apele nie
              przyniosły skutku np. w przypadku Sosnowca, gdzie nazwy Ronda noszącego imię
              Gierka nikt nie zamierza zmieniać. - To najmniej, co mogliśmy zrobić dla tej
              wielkiej postaci - wyjaśnia radny Godek.

              Równie dobrze można by czcić Stalina albo Breżniewa

              Mówi Maciej Korkuć, biuro edukacji IPN

              W Czumowie chcą wybudować pomnik Gierka. Co na to IPN?
              To żenujące i obraźliwe dla pamięci ofiar komunizmu oraz ludzi walczących o
              niepodległość Polski. Gierek już w czasach najgorszego stalinizmu był
              najważniejszą postacią komunistycznej władzy w Katowicach i całym województwie.
              W pełni obciążają go zbrodnie funkcjonariuszy UB i partii. Równie dobrze można
              czcić samego Stalina lub Breżniewa.


              Inicjator pomysłu twierdzi, że w jego mieście dużo wybudowano za czasów Gierka.
              To kuriozalne myślenie. Za czasów Hansa Franka, niemieckiego gubernatora w
              Polsce, uruchomiono działającą do dziś zaporę w Rożnowie. Czy to znaczy, że
              można mu stawiać pomniki?


              Będzie Pan interweniował w tej sprawie?
              IPN może apelować o elementarny szacunek dla pamięci narodowej.

              Agata Pustułka, Wiktor Świetlik

              źródło: POLSKA Dziennik Zachodni
              • git-majonez Emerytowani pracownicy MO i członkowie dawnej PZPR 13.11.09, 14:57
                Piotrkowscy Weterani Lewicy nie mogą ścierpieć, że jedno z rond w ich mieście
                nosi imię Narodowych Sił Zbrojnych.

                Członkowie tej organizacji w czasie wojny walczyli z komunistami z organizacji
                podległych władzom w Moskwie. Piotrkowscy Weterani, głównie emerytowani
                pracownicy MO i członkowie dawnej PZPR
                , zarzucają też żołnierzom NSZ, że
                walcząc z komunistami kolaborowali z hitlerowcami.

                Weterani domagają się od piotrkowskich radnych zmiany nazwy ronda na
                skrzyżowaniu ul. Wolborskiej ze wschodnią obwodnicą miasta. Zdaniem Weteranów,
                taka nazwa to "honorowanie zbrodniarzy". Ponieważ radni nie podzielili tych
                argumentów, Weterani zwrócili się do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni
                przeciw Narodowi Polskiemu przy IPN w Łodzi.

                W swoim zawiadomieniu do IPN podali przykłady mordowania członków Polskiej
                Partii Robotniczej, Gwardii Ludowej i sowieckich partyzantów, a także
                terroryzowania i rabowania cywilnej ludności, podszywania się pod żołnierzy
                Armii Krajowej i kolaboracji dowódców NSZ z hitlerowskim okupantem.

                Działalność NSZ oceni teraz komisja przy łódzkim IPN, która wszczęła śledztwo w
                sprawie trzykrotnego pójścia na rękę władzy państwa niemieckiego i dokonania
                kilkunastu zabójstw członków GL i PPR. - Są wątki, które wymagają wyjaśnienia -
                mówi prokurator Bogumiła Karowicz z łódzkiego IPN.

                Z wszczęcia śledztwa cieszy się Bogusław Jakubowski, przewodniczący
                piotrkowskich Weteranów Lewicy. - Nie można wciąż przedstawiać zbrodniarzy jako
                bohaterów - przekonuje.

                - Niech Weterani w końcu nauczą się naszej polskiej, a nie sowieckiej historii -
                odpowiada Eugeniusz Grzejdziak, szef Narodowego Towarzystwa Oświatowego w
                Piotrkowie, które obok łódzkiego okręgu Związku Żołnierzy NSZ było wnioskodawcą
                nadania rondu imienia NSZ. - Nie pozwolę obrażać bohaterów, będę protestował.

                Kiedy piotrkowscy rajcy zmierzą się z historią? - Najrozsądniej będzie poczekać
                na wyniki śledztwa - mówi Paweł Szcześniak, przewodniczący rady.

                Dziennik Łódzki, Aleksandra Tyczyńska
                2009-09-23
                        • git-majonez Był z kochanką w hotelu, więc to wykorzystywaliśmy 13.11.09, 15:52
                          Solidarność agentów

                          Dziennik Łódzki
                          Marek Obszarny, (md)
                          2007-04-20

                          Założyciel i pierwszy szef związku, sekretarka przewodniczącego, etatowy członek
                          zarządu regionu i inni. Jak nie ceniony ekonomista, to zaufany kolega z pracy. W
                          piotrkowskiej "Solidarności" lat osiemdziesiątych minionego wieku na każdym
                          kroku czaił się agent. Upublicznienie przez jednego z członków zarządu regionu
                          NSZZ nazwisk tajnych współpracowników, którzy na niego donosili, odsłania
                          niechlubną kartę lokalnej historii. Choć nie o to chodziło pokrzywdzonym.

                          Jedni współpracę podejmowali dla pieniędzy, inni byli szantażowani, choć powody
                          mogły być błahe.

                          - Niektórzy sami przychodzili i za drobne przewinienia, głupi mandat wart 500
                          zł, godzili się na współpracę - opowiada Bogusław Jakubowski, w latach
                          1983-1990 zastępca komendanta wojewódzkiego milicji w Piotrkowie, który chętnych
                          podsyłał kolegom z SB.
                          - Nie zgadzam się z opiniami, że im grożono, że ich
                          zmuszano. Niektórzy robią teraz z siebie bohaterów, a szli za parę groszy na
                          współpracę. Oczywiście jak był facet, który sam się chwalił, że był z
                          kochanką w hotelu, żonie mówił, że jedzie na kurs, a nam był potrzebny, żeby
                          donosić o przestępstwach w zakładzie, to trudno takiej sytuacji nie wykorzystać.


                          Dokumentacja tajnych współpracowników SB w Piotrkowie została zniszczona w
                          styczniu 1990 roku.
    • git-majonez Za czym wzdychają emeryci MO i pseudolewica? 13.11.09, 16:51
      Ach, aż się łza w oku kręci! I ta starościna z koła gospodyń wiejskich, i ten starosta Szmalec, i pan Jaroszewicz, i Pan Gierek, i pan Sokalski, i wymanewrowany (całe szczęście, że na krótko!) pan Rżanek, i ten chleb na białej chuście, i ten wieniec dożynkowy, no i pan Bogusław na tym swoim rondzie Wielkiego Rodaka.

      larecki.blog.onet.pl/HISTORYCZNE-DOZYNKI-TERAZNIEJS,2,ID130228347,n
    • realnymen Podziwiam... 13.11.09, 17:09
      ...za wytrwałość i tytaniczną wręcz pracę i wysiłek.
      Czytać podobno łatwiej niż pisać. A ja nawet przeczytać wszystkiego nie miałem siły...
      Jeszcze raz: podziwiam...
    • git-majonez Świerczewski - "bochater" przez "ch" 14.11.09, 00:21
      Lewica broni pomnika generała

      (oby)DZIENNIK ŁÓDZKI
      2007-04-14

      W obronie stojącego w Poznaniu obelisku Karola Świerczewskiego,
      potwierdzającego udział Polaków w walkach przeciwko generałowi Franco, wystąpiły
      piotrkowskie organizacje lewicowe: SLD, PPS i Weterani Lewicy. Pismo z
      protestem przeciwko pomysłowi likwidacji pomnika, zgłoszonemu przez część
      poznańskich radnych, lewica z Piotrkowa skierowała do Ryszarda Grobelnego,
      prezydenta Poznania.

      Artur Ostrowski, poseł SLD z Piotrkowa, Jerzy Kuśmierski, szef
      okręgowego komitetu PPS i Bogusław Jakubowski, szef Weteranów Lewicy,
      argumentują, że polscy ochotnicy wspólnie z tysiącami antyfaszystów z
      kilkudziesięciu krajów świata walczyli i ginęli w latach 1936-39 w obronie
      demokracji, a bohaterstwo Polaków, których jednym z dowódców był Karol
      Świerczewski, doceniają nawet władze Hiszpanii.

      Apelują jednocześnie do poznańskich radnych i mieszkańców stolicy Wielkopolski o
      obronę pomnika gen. Świerczewskiego.

      • git-majonez Re: Świerczewski - "bochater" przez "ch" 14.11.09, 00:37
        Chyba ktoś zdrowo myślący powinien zadbać o to, ażeby z wykazu piotrkowskich organizacji pozarządowych, opublikowanego na oficjalnej stronie Urzędu Miasta zniknęło to "stowarzyszenie". Bo ktoś, kto je na tej liście umieścił, przy zdrowych zmysłach chyba nie był. Co pan panie Chojniak, szefie miasta i zarazem prawicowcze, na to?

        www.piotrkow.pl/_portal/1163412929455845c1c67f8/LISTA_PIOTRKOWSKICH_ORGANIZACJI_POZARZ%C4%84DOWYCH.html
        • git-majonez Lewicowa kiełbaska i lewicowe piwko! A co! 14.11.09, 00:42
          Weterani Lewicy z Piotrkowa Trybunalskiego i Rada Miejsko-Powiatowa SLD pod
          patronatem posła SLD Artura Ostrowskiego świętować będą 64. rocznicę powstania
          Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
          Przy hitach z dawnych lat, kiełbasce z
          grilla i piwie na płycie piotrkowskiego lotniska wspominać będą »stare, dobre
          czasy«.

          (…) - Starsi ludzie, którzy pamiętają tamte czasy, chętnie i dobrze je
          wspominają, tylko politycznym oszołomom to przeszkadza - mówi Bogusław
          Jakubowski, przewodniczący koła piotrkowskich Weteranów
          , który podkreśla, że
          podczas obchodów nie tylko starzy będą mieli okazję sobie powspominać, ale i
          młodzi poznać blaski PRL, a nie tylko cienie. - Robimy to wbrew IPN, ale to
          konieczne, bo w przeciwnym wypadku młodzi wyrosną znając tylko wersję Wildsteina
          - upiera się Jakubowski”.

          naszemiasto.pl, Polska – Dziennik Łódzki, 22.07.2008 r.
          • git-majonez Mec. Juszko i pan Perliceusz z kolegami Part 1 14.11.09, 00:58
            GAZETA POLSKA, 15 października 2008

            Cztery lata za kostkę masła

            Rola Ewy Juszko-Pałubskiej na sali sądowej, gdzie jako jedyna z
            grona piotrkowskiej palestry broniła działaczy „S” z Tomaszowa Maz., następnie z
            Bełchatowa, na koniec z Koluszek, odbiegała od standardów miejscowej adwokatury.
            SB próbowała argumentacji na rzecz zaniechania obrony tych działaczy i
            niepodnoszenia w sądzie politycznych wątków. Usłyszała odpowiedź: „Bronię tych
            ludzi, by nie wstydzić się swych dzieci, a czynię to bezpłatnie; bandytów i
            łobuzów broniąc za pieniądze, a prawdziwych synów ojczyzny – za darmo”. Na takie
            dictum płk Alojzy Perliceusz i płk Marian Kalinowski, funkcjonariusze
            Wydziału III i V WUSW w Piotrkowie, obiecali na pożegnanie, że ma „sześć lat w
            kieszeni”.


            Niedoszły szpieg w kostiumie TW

            Prócz pogróżek i obelg składali jednak równocześnie propozycje współpracy z
            organami bezpieczeństwa. Liczyli, że kolejne perswazje przyniosą im zaplanowane
            zobowiązanie. Jako pośrednik w jego zdobyciu służył funkcjonariusz Kazimierz
            Ostrowicz
            , udający dawnego kolegę z harcerstwa, zatroskanego ryzykiem, na
            jakie się Ewa naraża.

            Równolegle niektórzy działacze podziemnej „S” (skądinąd ludzie prawi i mądrzy),
            kiedy Ewa zwierzyła im się z szantażu, proponowali, by ich obrończyni podpisała
            zobowiązanie SB, a oni sami będą jej dostarczać fałszywych informacji,
            spreparowanych dla przeciwnika. Jednak Ewa stanowczo odmówiła. Mocną motywację
            czerpała tak ze ślubowania adwokackiego, jak z tradycji rodzinnej: roli ojca i
            matki w AK, poniewierki, jaką za to zapłacili. Naciski nie ustawały, młoda pani
            mecenas uniosła się honorem i prześmiewczo proponowała, „by panowie z SB płacili
            za porady prawne w zespole, gdzie jak każdy obywatel mogą przyjść, jeśli tego im
            trzeba”. Wówczas jeden z pułkowników otwarcie powiedział, że ciężko za to
            zapłaci.


            Kombinacja operacyjna

            Kilkanaście miesięcy SB nakłaniała kolejnych klientów Ewy, tych z „S” i
            pospolitych przestępców, by zaświadczyli, że przyjmuje od nich honoraria, wcale
            nie broni za darmo, wyłudza rozmaite kwoty za obietnicę „załatwienia sprawy” z
            sędzią czy prokuratorem, że przyjmuje prezenty, nieewidencjonując tego w zespole
            adwokackim jako dochodu. Kartotekę jej klientów z ostatnich lat udostępnił
            bezpiece kierownik zespołu adwokackiego Tadeusz Mastalerz, dobrze
            wiedząc, że są to dane poufne, być może znając cel, jakiemu te dane osobowe posłużą.

            Wytrwale usiłowano nakłonić ponad setkę skazanych, podsądnych i ich rodziny do
            fałszywego świadectwa. Wreszcie się powiodło. Dwoje świadków złożyło takie
            zeznanie, a prokurator wojewódzki w Łodzi, Witold Ekiert, zażądał w I
            instancji sześciu lat więzienia. Sfingowane zarzuty i dowody (z zeznań świadków)
            tyczyły zdarzeń sprzed dwóch lat, kiedy to oskarżona miała przyjąć... 1 kg
            cukru, kostkę masła i butelkę winiaku
            . Wszystkie te dobra były wówczas na
            kartki. By sprawie nadać grozy, nie miało to być wynagrodzenie, ale łapówka za
            obietnicę „załatwienia sprawy” w cztery oczy z oskarżycielem czy sędzią. Tym
            samym ubecy rzucali cień na sąd czy prokuraturę, ale to nie przeszkadzało
            autorom „kombinacji operacyjnej”, którą sami rok wcześniej wycenili na sześć
            lat. Kara przewidziana w ich planie oznaczała poniewierkę więzienną, rozłąkę z
            dziećmi i mężem, zniszczenie zdrowia i – pozbycie się raz na zawsze niewygodnego
            obrońcy z szeregów adwokatury. Sąd I instancji skazał Ewę na pięć lat, II
            instancji uniewinnił z jednego zarzutu i obniżył wymiar kary do czterech lat
            bezwzględnego pozbawienia wolności, grzywny i utraty praw publicznych. Via
            areszt łódzkiego WUSW przy Lutomierskiej i szpital więzienny przy Kraszewskiego
            Ewę powieziono do Zakładu Karnego w Krzywańcu, by rodzina miała dalej.
            Piotrkowska bezpieka dopięła celu: wykreowała kryminalistkę. Mimo tego
            nadal nie była zadowolona z zachowania byłej adwokat, która nie odmawiała w
            aresztach rady i pomocy, np. dyktując współwięźniarkom podania.

            Rozprawa z adwokaturą

            Jak na sprawę kryminalną, rzecz powoduje żywe zainteresowanie Departamentu III
            MSW, który rezerwuje sobie pieczę również nad adwokaturą. Dzieje się to w
            czasie, kiedy mimo presji władz Naczelna Rada Adwokacka nie pozbywa się
            nieakceptowanego solidarnościowego prezesa, mec. Marii Budzanowskiej, a
            znany powszechnie obrońca Maciej Bednarkiewicz zostaje aresztowany.
            Środowisku adwokackiemu zostaje wysłany sygnał, że „wolny zawód” nie pozostanie
            bezkarny.

            W tej aurze część środowiska daje wiarę kryminalnej karcie swej niedawnej
            koleżanki. Inni wycofują się z obrony (do końca bronili w obu instancjach mec.
            mec. Eugeniusz Sindlewski i Michał Kuydowicz). Nieliczni docierają do
            więziennego szpitala, a mec. Czesław Jaworski samorzutnie broni Ewy w II
            instancji (wraz z wyżej wymienionymi) i jeździ do niej z Warszawy do więzienia w
            Krzywańcu.

            W Piotrkowie natomiast bezpieka rozpowszechnia kserokopie prywatnych listów
            Ewy do męża, wykradzione przy rewizji
            . Podrzuca jej o tym wiadomość do celi
            więziennej. Może liczy, że Pałubscy opuszczą Piotrków na dobre.

            Kościół i Wolna Europa

            Opiekę nad Ewą i jej bliskimi od pierwszej chwili sprawuje jezuita ks. Stefan
            Miecznikowski
            , zawiadomiony o jej sytuacji przez ludzi z tomaszowskiej
            „Solidarności”; nagłaśnia sprawę Wolna Europa, napomykają o niej
            podziemne pisma. Komitet Helsiński wpisuje ją na listę więźniów sumienia.

            CDN

            • git-majonez Mec. Juszko i pan Perliceusz z kolegami Part 2 14.11.09, 01:04
              CD GAZETA POLSKA, 15 października 2008

              Cztery lata za kostkę masła

              Ks. Miecznikowski
              nie zapomina stale wymieniać uwolnienia Ewy
              Juszko-Pałubskiej
              w intencjach mszalnych aż do dnia jej powrotu z więzienia.
              Ośrodek duszpasterski jezuitów, znany z niezłomnej pomocy setkom rodzin od
              pierwszego dnia stanu wojennego, obejmuje opieką dzieci skazanej (mające wówczas
              5 i 11 lat) i jej męża, inżyniera, którego wyrzucono z pracy
              . Ojciec
              Stefan
              (tak powszechnie nazywano ks. Miecznikowskiego) próbuje wielokrotnie
              dotrzeć do skazanej kobiety, odwiedza jej rodzinę w Piotrkowie.

              Amnestia dla więźniów politycznych (1986) wisi w powietrzu, ale status
              kryminalistki może uczynić powrót do domu nierealnym. Jedynym wyjściem jest
              wzięcie pozorowanego rozwodu z winy męża, dzięki czemu Ewa jako matka samotnie
              wychowująca dzieci może wcześniej wyjść na wolność (5 VIII 1986). Happy endem
              tego wątku jest ślub kościelny i pielgrzymka do Watykanu. Po powrocie witają ją
              ludzie na mszach za Ojczyznę w kościołach oo. jezuitów w Łodzi i w Piotrkowie
              Trybunalskim.

              Nowe czasy

              Grunt pali się bezpiece pod nogami, nie ma czasu oskarżyć swojej ofiary o
              mistyfikację rozwodową. Nadchodzi nowy czas. Płk Alojzy Perliceusz staje na
              czele Wydziału Ochrony Konstytucyjnego Porządku Państwa WUSW
              , a Ewa zakłada
              Komitet Obywatelski, którego kandydaci wygrywają w wyborach z Piotrkowskiego.
              Ewa dyrektoruje Biuru Poselsko-Senatorskiemu parlamentarzystów „Solidarności” w
              Piotrkowie jako pracownik Senatu RP. W Warszawie za radą Zofii
              Romaszewskiej
              postanawia walczyć o powrót do zawodu. Przygodnie spotkany
              „kolega” Kazimierz Ostrowicz, zatroskany, jak „koleżanka” sobie radzi,
              żywi jakieś wyrzuty sumienia; pisze oświadczenie o matactwach i reżyserii
              bezpieki w całej sprawie
              . Pisze z oporami – boi się, że nie przejdzie
              weryfikacji w zawodzie, ale nie mniej boi się zemsty swoich. Prokurator
              generalny decyduje się złożyć wniosek do prezydenta o ułaskawienie. Ewa
              zostaje ułaskawiona (uniewinnienia nie doczekała do dziś)
              , ale trudności w
              powrocie do zawodu nie znikają. Częstochowska Okręgowa Rada Adwokacka nie zgadza
              się, by Ewa otworzyła kancelarię w Piotrkowie. Żąda nawet ponownego zdania
              egzaminu adwokackiego. Po pewnym czasie przeszkody te zostają pokonane. Ewa
              otwiera kancelarię w swoim mieszkaniu, w sąsiedztwie rodziców gen. Roweckiego,
              vis à vis bernardynów. Choruje jednak, źle się jej wiedzie. Umiera jej mąż.
              Próbuje rzeczy trudnej: powrócić do zawodu adwokata, do którego – podobnie jak
              do zawodu chirurga – rzadko się wraca. W miarę czasu pomaga kolegom z dawnej
              opozycji i angażuje się społecznie w Stowarzyszenia „Ślad”, by zapisać czas, o
              jakim ludzie dotąd pamiętają. Czas, który nie jest niczym innym niż historią.
              Józef Śreniowski
              w latach 70. i 80. działacz
    • git-majonez Gierek żarł chleb ze smalcem, Sokalski się golił 1 14.11.09, 03:42
      30 lat temu mówiła o nich cała Polska

      Centralne Dożynki były jednym z najważniejszych wydarzeń w XX-wiecznej historii
      Piotrkowa Trybunalskiego. 9 września 1979 r. o mieście mówiła cała Polska. I
      nieważne, że Ludowa. Ważne, że dzięki nim mieszkańcy całego województwa zyskali
      więcej, niż przez wcześniejszych kilkadziesiąt lat. A czy jest ktoś, kto na
      dożynkach stracił? I jak wyglądały przygotowania do nich?

      - Przygotowania do dożynek, w co może trudno dziś będzie uwierzyć, trwały rok -
      wspomina Antoni Sokalski, ówczesny prezydent Piotrkowa. - W ramach
      przygotowań utworzono dwa sztaby: miejski i wojewódzki. Tym pierwszym dowodziłem
      ja. Miasto zostało podzielone na rejony, a kierowały nimi sztaby robocze.
      Priorytetem była budowa, właściwie gruntowna modernizacja stadionu, na którym
      miały się odbywać uroczystości. Ale poza stadionem potrzebne było stworzenie
      całej infrastruktury technicznej i kulturalnej.

      W ramach tej ostatniej działał Zespół ds. Estetyzacji Miasta. To jemu
      zawdzięczaliśmy malowidła sportowców na blokach np. przy ul. Poprzecznej. Bloki
      dziś stoją, ale po rysunkach nie ma nawet śladu.

      Bardzo ważną sprawą dla ówczesnych władz miejskich i wojewódzkich było
      wybudowanie dróg, zwłaszcza dojazdowych do stadionu. W końcu miał nimi
      przyjechać najważniejszy człowiek Polski Ludowej. Ale nie przyjechał: przyleciał
      helikopterem.

      - Nieważne, ważne, że to, co zaplanowano, zrobiono, a więc np. dokończono trasę
      W-Z w Piotrkowie - mówi A. Sokalski. - Nie udało się za to oddać na 9 września
      przejścia pod wiaduktem na ul. Narutowicza. Wszystkie te inwestycje, które
      poczyniono na dożynki, były na bieżąco konsultowane nie tylko z
      przedstawicielami Rady Ministrów, ale także BOR-u. Bardzo dużą rolę w budowie
      nowych bloków i w ogóle przygotowaniach do wrześniowych uroczystości odegrali
      mieszkańcy miasta. Nie tylko Piotrkowa, ale także m.in. Płocka, Częstochowy,
      Opola czy Warszawy.

      Ostatni etap przygotowań był wyjątkowo gorący. Niektórzy, wspominając ten czas,
      twierdzą, że nie pamiętają, aby wtedy spali. Podobno pracowało się 24 godziny na
      dobę.

      -Ja spałem 3-4 godziny, wstawałem, goliłem się i szedłem do pracy - mówi były
      prezydent. - Nieraz o 3 czy 4 w nocy. Miałem wtedy 33 lata, siły, ambicję i
      chciałem się wykazać. Takich jak ja było wielu. Nie widzę w tym nic dziwnego,
      choć niektórzy twierdzą, że była to propaganda sukcesu. Przecież nawet dziś,
      jeśli przyjeżdża do nas gość, to staramy się, aby nasze mieszkanie wyglądało jak
      najładniej, prawda? Z okazji tych uroczystości w Piotrkowie nie dość, że tak
      wiele wybudowano, to jeszcze wyburzono ponad 600 szpecących miasto ruder, szop
      czy drewnianych ubikacji. I jeszcze jedno: trawy nikt na zielono nie malował. To
      plotki, które dziś kolportuje się w mediach. I naprawdę szkoda, że takie dożynki
      odbyły się u nas tylko jeden, jedyny raz...

      "W odmienionym nie do poznania Piotrkowie przekazano - nie tylko na dzień
      dożynek, ale i na przyszłe lata - liczne obiekty i urządzenia wspólnej
      użyteczności" - pisała jedna z jedynie słusznych gazet, organów PZPR, czyli
      "Głos Robotniczy". Te obiekty służą nam do dziś. Kładkę nad torami przy ul.
      Słowackiego podarowali nam robotnicy z Częstochowy, zaś amfiteatr - warszawiacy.
      Przez lata służył nam także Stadion XXXV-lecia, ale to już niestety przeszłość.
      Za to wciąż jeździmy trasą Warszawa - Katowice, nieprzypadkowo zwaną "gierkówką".

      To właśnie towarzysz Edward Gierek oraz premier Piotr Jaroszewicz i
      przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński byli najważniejszymi gośćmi
      Centralnych Dożynek. Pierwszego sekretarza w swoim gospodarstwie gościła Barbara
      Rytych, postać nie mniej ważna - starościna dożynek.

      - Starościną zostałam w wyniku specjalnego konkursu, do którego zgłosiła mnie
      moja partia, czyli ZSL - wspomina pani Barbara, mieszkanka wsi Proszenie. -
      Starostą został pan Stanisław Szmalec ze wsi Wola Rokszycka. Dożynki i
      przygotowania do nich były dość męczące, ale sama uroczystość - wyjątkowa. Nigdy
      wcześniej ani nigdy później Piotrków nie zorganizował podobnej imprezy. Stadion
      wypełniony był po brzegi, a zaproszenia na uroczystość trzeba było załatwiać po
      znajomości. Do dziś część rodziny ma do mnie pretensje, że im tego nie załatwiłam...

      Mimo że samych prób przed dożynkami praktycznie nie było, to już na tydzień
      przed nimi w domu pani Barbary zamieszkali przedstawiciele Biura Ochrony Rządu.
      Dlaczego?

      - A jak by tak jakiś wróg ustroju dom pani spalił, to gdzie by się towarzysz
      sekretarz z panią spotkał? - pytali retorycznie przedstawiciele ochrony.

      Stadion XXXV-lecia wypełniony po brzegi. To było trudne lato. Deszczowy sierpień
      sprawił, że żniwa odbywały się dopiero pod koniec wakacji, a nawet we wrześniu.
      Władzom miejskim bardzo zależało, aby plony do 9 września zostały zebrane.
      Poganiano więc tych, którzy nie zdążyli zebrać zboża z pól. Zwłaszcza tych pól,
      obok których miał przejeżdżać Edward Gierek.

      A Pierwszy do Piotrkowa, a wcześniej do Proszenia przybył z małżonką.

      - Pan Gierek jadł przede wszystkim chleb ze smalcem, a pani Gierkowa, mimo że
      plotkowało się wtedy o jej zakupach robionych w Paryżu, zwykły, podany przeze
      mnie obiad - opowiada B. Rytych. - Na początku byłam trochę stremowana, choć
      pana Edwarda miałam okazję poznać już wcześniej: byłam aktywną działaczką ZSL-u,
      więc co jakiś czas bywałam w stolicy przy różnych okazjach. Ale trema szybko
      minęła, a sam obiad i oglądanie naszego gospodarstwa przebiegały w bardzo miłej
      atmosferze. Pamiętam, że zaskoczyła mnie wiedza, jaką na temat rolnictwa
      dysponuje małżonka towarzysza Gierka. On sam był człowiekiem kulturalnym i
      niezwykle towarzyskim.

      Finał Centralnych Dożynek pani Barbara wspomina tak: - Na stadion dowieziono
      mnie i pana starostę pod specjalną eskortą. Najpierw, w sobotę, na coś w rodzaju
      próby. Potem, po niedzielnym obiedzie, przyszedł czas na finał, który odbył się
      przy wypełnionym do ostatniego miejsca Stadionie XXXV-lecia. Szłam pod rękę z
      Edwardem Gierkiem i premierem Jaroszewiczem. Trema? Nie, już wtedy nie?
      Uroczystość, którą transmitowała Telewizja Polska, minęła mi bardzo szybko.
      Potem była jeszcze kolacja dla głównych bohaterów i w nocy odwieziono mnie do
      domu. Domu, w którym jeszcze tydzień po dożynkach mieszkali "borowcy".

      O pani Barbarze pisała prasa, z panią Barbarą przeprowadzano wywiady telewizyjne
      i radiowe, jesienią 1979 roku była chyba najpopularniejszą mieszkanką byłego
      województwa piotrkowskiego. Tę popularność i uznanie udało się zdyskontować.

      - Na początku lat 80. moja partia wystawiła mnie w wyborach do Sejmu. Z ósmego
      czy dziewiątego miejsca, ale udało się wejść. Ta kadencja była wyjątkowa, bo
      trwała sześć lat. Zresztą różniła się od dzisiejszych wieloma szczegółami. Np.
      wysokością diet. Dziś to ponad 10 tys. zł, a wtedy - równowartość dzisiejszych
      40 zł ... Ciekawe, ilu z dzisiejszych posłów zdecydowałoby się na kandydowanie,
      gdyby wiedzieli, że będą co miesiąc dostawać 40 zł. My mieliśmy tylko darmowe
      przejazdy PKP i PKS, immunitet i mały pokoik w hotelu sejmowym. No, nie powiem,
      otrzymałam talon na wartburga. Mam go do dziś. Poza tym nic ani dla siebie, ani
      dla najbliższych nie potrafiłam załatwić. Nie umiałam i dalej nie umiem
      rozpychać się łokciami i dbać tylko o swoje. Nawet nie pamiętam, ile osób
      prosiło mnie, abym coś u Gierka załatwiła? Bez skutku.

      Barbara Rytych, pytana o bilans zysków i strat, które oznaczały dla niej
      Centralne Dożynki, mówi, że wyszedłby on na zero. Ale jest pamiętana i szanowana
      do dziś. Działa m.in. w Wojewódzkiej Radzie Kobiet, jest czynnym członkiem PSL-u
      (który zastąpił ZSL), jakiś czas temu redagowała pismo "Gromada - Rolnik
      Polski". Otrzymała mnóstwo odznaczeń i medali, np. Krzyż Oficerski.

      CDN

    • git-majonez Gierek żarł chleb ze smalcem, Sokalski się golił 2 14.11.09, 03:52
      CD

      - Traktujcie te odznaczenia jako wyraz naszego szacunku dla waszej pracy i
      osiągnięć, a równocześnie jako symbol naszego stosunku do wszystkich polskich
      rolników, którzy trudzą się, by zabezpieczyć naszemu narodowi wszystko to, co
      potrzebne jest dla jego wyżywienia - mówił, wręczając medale, Edward Gierek.

      - Moja rola w Centralnych Dożynkach to dla mnie powód do dumy, a nie - jak mówią
      dziś niektórzy - do wstydu. To nie była żadna hańba! To wielka przygoda i
      wyróżnienie. Nie tylko dla mnie, ale całej wsi i regionu - denerwuje się pani
      Barbara.

      Gospodarstwo starościny dożynek z 1979 r., którym teraz bardziej zajmują się
      dzieci, do dziś świeci przykładem, choć nie odwiedza go już żaden z
      najważniejszych polskich polityków.

      Ofiara dożynek

      Ale nie wszyscy wrzesień '79 wspominają tak miło i przyjemnie. Przygotowania do
      Centralnych Dożynek w gospodarstwie Stanisława Szmalca, wybranego ich
      starostą, rozpoczęły się na kilkanaście dni przed finałem.

      Rozpoczęły od wyburzenia tego, co do tej pory w domu w Woli Rokszyckiej się
      znajdowało. Po prostu dom urządzono na nowo. Wybudowano kominek, kupiono nowe
      meble, zerwano stare podłogi i pomalowano ściany. Dom wyglądał pięknie, jak
      przystało na wizytę najważniejszego obywatela Polski Ludowej. Gospodarze byli
      zachwyceni.

      Do czasu, kiedy po dożynkach przyszedł rachunek za wykonany, przymusowy
      remont.


      - Żona starosty przypłaciła go ciężką depresją i rocznym pobytem w
      szpitalu
      - opowiada jedna z osób zaangażowanych w przygotowania do
      uroczystości. - Zdaje się, że już nigdy nie wróciła do dawnej formy.

      To trochę tak, jak z miastem, które 9 września 1979 r. było gospodarzem
      Centralnych Dożynek Państwowych. O nim też już nigdy później nie mówiło się tak
      dużo, i co najważniejsze, tak dobrze jak tamtego dnia.

      MCtka

      źródło informacji: Tydzień Trybunalski, 13 września 2009
      ----------------------------------------------------------------------

      P.S. Pan Szmalec też to pewnie odchorował, bo już od wielu lat rolnik ów jest w
      Niebiesiech. (przypis mój, git-majoneza).
    • git-majonez Poznajmy się bliżej! 14.11.09, 13:47
      Imię: BOGUSŁAW

      Pochodzenie: Pochodzenie: słowiańskie
      Znaczenie imienia: od słów Bóg i sława
      Liczba dla imienia: 4
      Znak zodiaku: Byk Planeta: Wenus
      Planeta: 29 kwietnia, 18 grudnia
      Imieniny obchodzi:
      29 kwietnia, 18 grudnia

      Imię Bogusław pojawia się już we wczesnym średniowieczu. Tak nazywali się
      rycerze w Polsce, w Czechach i w innych krajach słowiańskich; było to
      również dynastyczne imię książąt pomorskich. Najbardziej utrwalił się nam
      w pamięci jednak inny książę - Bogusław Radziwiłł, czarny charakter z
      "Potopu" Henryka Sienkiewicza.

      Czy jednak przebiegły Radziwiłł był typowym przedstawicielem Bogusławów? Na
      pewno nie. Imię to brzmi ciepło i przytulnie, a gdy zbadamy je numerologicznie,
      okazuje się, że to spokojna, solidna i pracowita czwórka.

      Zgodnie z tym wskaźnikiem, a także w zgodzie z sensem swego imienia, typowy
      Bogusław jest za młodu ulubionym dzieckiem w rodzinie, a i później daje się
      lubić i łatwo zdobywa sympatię i zaufanie ludzi. Jest miłośnikiem porządku,
      ładu i organizacji, dba o dom, dzieci i materialny dostatek - i mało jest
      rzeczy, które by go wyprowadziły z równowagi i odebrały dobre samopoczucie.


      W imieniu Bogusław wyczuwalne są wpływy Wenus i Jowisza, tak więc z pewnością
      imię to sprzyja powodzeniu w życiu i przyciąga sukces i dobrobyt. Imię to
      jest dobre przede wszystkim dla zodiakalnych Byków i Raków, a także dla
      Koziorożca, Panny, Ryb i Wagi. Innym znakom z pewnością nie zaszkodzi, chociaż
      może się okazać zbyt łagodne dla Baranów i Skorpionów.
    • git-majonez Z może zrzutka byłych milicjantów i esbeków? 16.11.09, 14:59
      Chcą szczepić przeciwko zakażeniu wirusem HPV

      Polska Dziennik Łódzki M. Obszarny, A. Wdowski 16.11.2009

      Piotrkowskie nastolatki mają szanse być zaszczepione przeciwko zakażeniu wirusem
      HPV, odpowiedzialnym za raka szyjki macicy, o ile miasto zdecyduje się na
      realizację programu profilaktycznego i kupi szczepionki, na które większości
      rodzin nie stać.

      Z taką inicjatywą występuje poseł Artur Ostrowski wspólnie z miejskimi
      radnymi klubu Lewica
      . Wedle ich pomysłu na początek, w przyszłym roku,
      byłoby to około 340 13-latek, a więc uczennic kończących szkoły podstawowe i
      rozpoczynających od września naukę w gimnazjach. Rajcy przygotowali już projekt
      uchwały w tej sprawie.

      - Takie programy prowadzi wiele gmin i powiatów, np. Kleszczów, Radomsko czy
      powiat bełchatowski i wielu rodziców pyta mnie, czy Piotrków nie mógłby zadbać o
      zdrowie młodych dziewcząt, eliminując tak poważne zagrożenie, jakim jest rak -
      wyjaśnia inicjatywę poseł Artur Ostrowski.

      Problemem mogą być jednak finanse, bo zaszczepienie jednej osoby to koszt rzędu
      1,5 tys. zł. Poseł twierdzi jednak, że przy większych zakupach samorządy
      uzyskują znaczne rabaty, przekraczające nawet połowę ceny. - Z moich informacji
      wynika, że można zbić cenę nawet do 700 zł - dodaje.

      Czy inicjatywa ma szansę na poparcie większości radnych, jeszcze nie wiadomo.
      Stanowisko władz miasta poznamy prawdopodobnie dzisiaj. Dziś też sprawę
      publicznie wywołają radni klubu Lewica, bo poseł Ostrowski zwołał konferencję.

      W powiecie tomaszowskim gmina Inowłódz jako jedyna zdecydowała się na realizację
      "Programu profilaktyki raka szyjki macicy w gminie w latach 2009 - 2010." Jego
      koszt to 30 tys. zł. Gmina przeznaczyła na ten cel 20 tys., o resztę poprosiła
      powiat. Radni powiatowi jednogłośnie zdecydowali, iż takiej pomocy należy
      udzielić, byli jednak zawiedzeni, że tylko jedna gmina zdecydowała się wziąć
      udział w programie.

      Dzięki programowi, piętnastoletnie dziewczynki z inowłodzkiego gimnazjum zostaną
      zaszczepione przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego.

      - Na razie opracowany został projekt programu gminnego na lata 2009-2010 - mówi
      wójt Cezary Krawczyk. - W tym roku chcemy rozpocząć szczepienie wszystkich
      dziewczynek z rocznika 1994, mieszkających na terenie gminy. To 26 osób.

      Szczepionka podawana jest w trzech dawkach w ciągu roku. Dlatego w roku
      przyszłym nastąpi dokończenie szczepień tego rocznika (pozostałe dwie dawki).
      Ponadto w 2010 roku gmina chce przeprowadzić pełne szczepienia 28 dziewcząt z
      rocznika 1995. Ma to kosztować w sumie około 50 tys. zł.

      - Harmonogram już został przedłożony firmie, która szczepieniami będzie się
      zajmować - mówi Marcin Kubicz, sekretarz gminy Inowłódz. -W czwartek odbyło się
      pierwsze spotkanie z rodzicami dziewczynek, którzy muszą wyrazić zgodę na
      szczepienia. Przeprowadzona została też akcja profilaktyczna.

      Powiat, który program zainicjował, szukał wsparcia pozabudżetowego. Wystąpił
      m.in. do Ministerstwa Zdrowia. Odpowiedź była negatywna.

      - Minister stwierdził, że rząd nie jest od finansowania takich programów - mówi
      Mirosław Baran z zarządu powiatu.
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      Towarzyszu Ostrowski! A może Towarzysz spowoduje, aby Towarzysza
      najbliżsi przyjaciele ze Stowarzyszenia "Weterani Lewicy" zrobili
      spontaniczną zrzutkę na te szczepionki dla nastolatek? W końcu, jakby każdy były
      milicjant i każdy były esbek z tych swoich 8-9 tysięcy złotych emerytury
      przekazał na ten cel kilkaset złotych, to najwyżej nie jadłby w danym miesiącu
      polędwicy łososiowej, tylko - powiedzmy - zwykłą szynkę.
      Poczynając od Towarzysza Pułkownika, byłego zastępcy Wojewódzkiego Urzędu Spraw
      Wewnętrznych do spraw Milicji Obywatelskiej, Bogusława Jakubowskiego,
      dziś Przewodniczącego Stowarzyszenia "Weterani Lewicy". No i sam by Towarzysz
      też, Towarzyszu Ostrowski, coś wyskrobał z portfela, skoro do
      najbiedniejszych w tym mieście Towarzysz jednak nie należy.
      • git-majonez Szczepcie, ale za własne, lewicowe pieniądze! 17.11.09, 17:01
        git-majonez napisała:

        > Chcą szczepić przeciwko zakażeniu wirusem HPV
        >
        > Polska Dziennik Łódzki M. Obszarny, A. Wdowski 16.11.2009
        >
        > Piotrkowskie nastolatki mają szanse być zaszczepione przeciwko zakażeniu wiruse
        > m
        > HPV, odpowiedzialnym za raka szyjki macicy, o ile miasto zdecyduje się na
        > realizację programu profilaktycznego i kupi szczepionki, na które większości
        > rodzin nie stać.
        >
        > Z taką inicjatywą występuje poseł Artur Ostrowski wspólnie z miejskimi
        > radnymi klubu Lewica
        . Wedle ich pomysłu na początek, w przyszłym roku,
        > byłoby to około 340 13-latek, a więc uczennic kończących szkoły podstawowe i
        > rozpoczynających od września naukę w gimnazjach. Rajcy przygotowali już projekt
        > uchwały w tej sprawie.
        >
        > - Takie programy prowadzi wiele gmin i powiatów, np. Kleszczów, Radomsko czy
        > powiat bełchatowski i wielu rodziców pyta mnie, czy Piotrków nie mógłby zadbać
        > o
        > zdrowie młodych dziewcząt, eliminując tak poważne zagrożenie, jakim jest rak -
        > wyjaśnia inicjatywę poseł Artur Ostrowski.
        >
        > Problemem mogą być jednak finanse, bo zaszczepienie jednej osoby to koszt rzędu
        > 1,5 tys. zł. Poseł twierdzi jednak, że przy większych zakupach samorządy
        > uzyskują znaczne rabaty, przekraczające nawet połowę ceny. - Z moich informacji
        > wynika, że można zbić cenę nawet do 700 zł - dodaje.
        >
        > Czy inicjatywa ma szansę na poparcie większości radnych, jeszcze nie wiadomo.
        > Stanowisko władz miasta poznamy prawdopodobnie dzisiaj. Dziś też sprawę
        > publicznie wywołają radni klubu Lewica, bo poseł Ostrowski zwołał konferencję.
        >
        > W powiecie tomaszowskim gmina Inowłódz jako jedyna zdecydowała się na realizacj
        > ę
        > "Programu profilaktyki raka szyjki macicy w gminie w latach 2009 - 2010." Jego
        > koszt to 30 tys. zł. Gmina przeznaczyła na ten cel 20 tys., o resztę poprosiła
        > powiat. Radni powiatowi jednogłośnie zdecydowali, iż takiej pomocy należy
        > udzielić, byli jednak zawiedzeni, że tylko jedna gmina zdecydowała się wziąć
        > udział w programie.
        >
        > Dzięki programowi, piętnastoletnie dziewczynki z inowłodzkiego gimnazjum zostan
        > ą
        > zaszczepione przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego.
        >
        > - Na razie opracowany został projekt programu gminnego na lata 2009-2010 - mówi
        > wójt Cezary Krawczyk. - W tym roku chcemy rozpocząć szczepienie wszystkich
        > dziewczynek z rocznika 1994, mieszkających na terenie gminy. To 26 osób.
        >
        > Szczepionka podawana jest w trzech dawkach w ciągu roku. Dlatego w roku
        > przyszłym nastąpi dokończenie szczepień tego rocznika (pozostałe dwie dawki).
        > Ponadto w 2010 roku gmina chce przeprowadzić pełne szczepienia 28 dziewcząt z
        > rocznika 1995. Ma to kosztować w sumie około 50 tys. zł.
        >
        > - Harmonogram już został przedłożony firmie, która szczepieniami będzie się
        > zajmować - mówi Marcin Kubicz, sekretarz gminy Inowłódz. -W czwartek odbyło się
        > pierwsze spotkanie z rodzicami dziewczynek, którzy muszą wyrazić zgodę na
        > szczepienia. Przeprowadzona została też akcja profilaktyczna.
        >
        > Powiat, który program zainicjował, szukał wsparcia pozabudżetowego. Wystąpił
        > m.in. do Ministerstwa Zdrowia. Odpowiedź była negatywna.
        >
        > - Minister stwierdził, że rząd nie jest od finansowania takich programów - mówi
        > Mirosław Baran z zarządu powiatu.
        > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        >
        > Towarzyszu Ostrowski! A może Towarzysz spowoduje, aby Towarzysza
        > najbliżsi przyjaciele ze Stowarzyszenia "Weterani Lewicy" zrobili
        > spontaniczną zrzutkę na te szczepionki dla nastolatek? W końcu, jakby każdy był
        > y
        > milicjant i każdy były esbek z tych swoich 8-9 tysięcy złotych emerytury
        > przekazał na ten cel kilkaset złotych, to najwyżej nie jadłby w danym miesiącu
        > polędwicy łososiowej, tylko - powiedzmy - zwykłą szynkę.
        > Poczynając od Towarzysza Pułkownika, byłego zastępcy Wojewódzkiego Urzędu Spraw
        > Wewnętrznych do spraw Milicji Obywatelskiej, Bogusława Jakubowskiego,
        > dziś Przewodniczącego Stowarzyszenia "Weterani Lewicy". No i sam by Towarzysz
        > też, Towarzyszu Ostrowski, coś wyskrobał z portfela, skoro do
        > najbiedniejszych w tym mieście Towarzysz jednak nie należy.
        XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
        Grypa ważniejsza od szczepień na raka


        Polska Dziennik Łódzki, Marek Obszarny, 17.11.2009

        Szlachetna propozycja, ale to tak, jakby zapobiegać zapaleniu oskrzeli, kiedy
        szaleje dżuma - tak władze miasta (ustami rzecznika Błażeja Torańskiego)
        odpowiadają na inicjatywę posła Artura Ostrowskiego i radnych lewicy, by
        z kasy miasta płacić za szczepienia przeciwko zakażeniu wirusem HPV,
        odpowiedzialnym za raka szyjki macicy.
        Według Torańskiego, wirus A/H1N1 jest taką dżumą, która zabija na Ukrainie i w
        każdej chwili może dotrzeć do Piotrkowa. Jego mówi, domaganie się w takiej
        sytuacji szczepienia przeciwko HPV, czyli działania profilaktycznego, kiedy mamy
        do czynienia z innym, rzeczywistym i śmiertelnym zagrożeniem, zaskakuje.

        - Reagujemy w zależności od zagrożenia i w ubiegłym tygodniu kupiliśmy 50
        szczepionek przeciwko grypie dla podopiecznych z Domu Dziecka i Pogotowia
        Opiekuńczego w Piotrkowie - podkreśla Torański. - Mamy nadzieję, że za
        propozycją posła SLD Artura Ostrowskiego nie stoją wyłącznie słowa i wykazał on
        aktywność w zdobyciu w Ministerstwie Zdrowia pieniędzy na ten cel
        - dodaje.

        Według radnych lewicy, szczepienia mogłyby być finansowane z
        przyszłorocznego budżetu miasta w ramach wsparcia przekazywanego publicznym
        placówkom służby zdrowia.
        XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
        Torański ma rację. Lewica swoim pomysłem chce podbić swe notowania, obecnie na
        granicy progu wyborczego. To śmiesznie małe grono ludzi z Piotrkowa i powiatu,
        mówiących o sobie "lewica", już jest prawie niezauważalne. Zresztą, z nich tacy
        sami lewicowcy, jak ze mnie fizyk jądrowy.
        Wracam do mojego komentarza przy poprzedniej publikacji na temat szczepień
        przeciwko zakażeniu wirusem HPV, odpowiedzialnym za raka szyjki macicy.
        Jak lewica piotrkowska chce szczepić dziewczynki, to niech szczepi! Ale za swoje
        pieniądze! Ponawiam apel sprzed kilku dni:
        "Towarzyszu Ostrowski! A może Towarzysz spowoduje, aby Towarzysza najbliżsi
        przyjaciele ze Stowarzyszenia "Weterani Lewicy" zrobili spontaniczną zrzutkę na
        te szczepionki dla nastolatek? W końcu, jakby każdy były milicjant i każdy były
        esbek z tych swoich 8-9 tysięcy złotych emerytury przekazał na ten cel kilkaset
        złotych, to najwyżej nie jadłby w danym miesiącu polędwicy łososiowej, tylko -
        powiedzmy - zwykłą szynkę. Poczynając od Towarzysza Pułkownika, byłego zastępcy
        Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych do spraw Milicji Obywatelskiej,
        Bogusława Jakubowskiego, dziś Przewodniczącego Stowarzyszenia "Weterani Lewicy".
        No i sam by Towarzysz też, Towarzyszu Ostrowski, coś wyskrobał z portfela, skoro
        do najbiedniejszych w tym mieście Towarzysz jednak nie należy."


        Poza tym niech się dołożą do tej akcji: radni lewicy (wszyscy przy forsie, jak
        jeden) oraz pchający się tam do sprawy doktór Pilch, też forsiasty. Jak również
        - jak sami Towarzysze twierdzicie - liczna (ponoć) grupa nie członków, ale
        sympatyków piotrkowskiej lewicy i sympatyków "Weteranów Lewicy". A za
        jednym z komentarzy powtarzam: również pan Alojzy Perliceusz, szef MO i SB za
        komuny.
        Jak z 9 tysięcy emerytury odpali połowę na szczepionki, to
        już będzie coś. [b]Towarzyszu Ostrowski! Towarzyszko Ziółkowska! Reszto klubu
        SLD! I w ogóle - cała Rado Miasta, nieźle ustawiona! Komuna zdechła
        • git-majonez Szczepcie! Za własne, lewicowe pieniądze! (cz.2) 17.11.09, 17:11
          Urwało poprzedni obszerny wpis, więc dokończę:

          Poza tym niech się dołożą do tej akcji: radni lewicy (wszyscy przy forsie,
          jak jeden) oraz pchający się tam do sprawy doktór Pilch, też forsiasty
          . Jak
          również - jak sami Towarzysze twierdzicie - liczna (ponoć) grupa nie
          członków, ale sympatyków piotrkowskiej lewicy i sympatyków "Weteranów
          Lewicy"
          . A za jednym z komentarzy powtarzam: również Towarzysz Alojzy
          Perliceusz, szef MO i SB za komuny
          . Jak z 9 tysięcy emerytury odpali połowę
          na szczepionki, to już będzie coś. Towarzyszu Ostrowski! Towarzyszko
          Ziółkowska! Reszto klubu
          SLD! I w ogóle - cała Rado Miasta, nieźle ustawiona! Komuna zdechła, ale
          Bolszewia żyje!
          Nie ma już, Towarzysze, sięgania do cudzych kieszeni w
          imię własnych interesów! To nie komuna! Szczepić dziewczynki chcecie - chwała
          wam za to - ale za własne pieniądze!

          Do akcji, Towarzysze!
          Naprzód, Awangardo Świata!
          Proletariusze Wszystkich Krajów - Łączcie Się!
          Lenin, Marks, Engels, Stalin, Chruszczow, Breżniew, Czernienko, Andropow,
          Gorbaczow i Putin - Wiecznie Żywi!
          Bagnet na broń!
          Stańcie U Drzwi!
    • git-majonez Lewica siłę ma! U doktora Michnika zwłaszcza! 19.11.09, 23:40
      Okazuje się, że lewica siłę ma! I to taką, że z forum gazeta.pl usunięto mój
      wpis o kandydatach SLD na kandydata na prezydenta Piotrkowa! Wraz z linkami do
      zdjęć kandydatów.

      To co? Wstyd kandydować?!

      Przypomnę zatem:
      __________________________________________________________________
      Wiadomości, Strefa FM, Wtorek, 17 listopada 2009

      Kto będzie kandydatem na prezydenta Piotrkowa?

      Piotrkowska lewica nadal szuka kandydata na prezydenta Piotrkowa. - Na
      razie rozmawiamy z kilkoma osobami, a o tym, kto wystartuje zdecydujemy w
      szerszym gronie - podkreślał poniedziałkowy gość programu „O tym się mówi” -
      poseł SLD Artur Ostrowski.

      - Będę namawiał moich kolegów do tego, żeby podjęli decyzję o kandydowaniu na
      prezydenta. Są to przede wszystkim: Bronisław Brylski i Jan
      Dziemdziora
      . Rozmawiałem również z Ewą Ziółkowską. Ale na to, kto
      będzie naszym kandydatem, będziemy musieli jeszcze poczekać. Na pewno będzie to
      najlepszy kandydat dla Piotrkowa Trybunalskiego z lewicy - zaznaczył poseł
      Ostrowski.

      Przypomnijmy, że do wyborów samorządowych pozostał niespełna rok.
      _____________________________________________________________________
    • git-majonez Właściwe miejsce dla komunisty! 19.11.09, 23:43
      A oto, gdzie powinni skończyć polscy CZERWONI!

      W Czechach załatwiono od razu problem komuny.
      W Polsce - umożliwiono im porobienie karier biznesowych albo przefarbowanie się
      na inne kolory, aniżeli czerwony.
      Czy taki Mohorita ubiega się o stanowisko prezydenta Pilzna czy Hradec
      Kralove? Nie. Zmywa gary!

      GAZETA. PL
      Były sekretarz KPCz dziś pracuje na zmywaku w Londynie
      tan, PAP, 2009-11-19

      Były sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Czechosłowacji (KPCz)
      i dawny szef czechosłowackiego Socjalistycznego Związku Młodzieży (SSM) Vasil
      Mohorita zmywa dziś naczynia w londyńskich restauracjach - podała w środę czeska
      agencja CzTK, powołując się na informacje strony internetowej euro.cz. Portal
      cytuje naocznych świadków.

      57-letni Mohorita w Wielkiej Brytanii żyje od 2002 roku i pracował w wielu
      restauracjach. "Rzadko odpowiadał na pozdrowienia, ignorował pozostałych
      mieszkańców. Nie sądzę, by był zły, ale raczej ma depresję" - powiedział
      cytowany przez witrynę Petr, współlokator dawnego sekretarza SSM.

      Portal dodaje, że w styczniu Mohorita zmienił miejsce zamieszkania. "Petr
      twierdzi, że wciąż myje naczynia w londyńskich pubach i przeprowadził się tylko
      w inne miejsce" - pisze.

      Strona podkreśla, że informację o pobycie Mohority zagranicą zdają się
      potwierdzać informacje z urzędu skarbowego w Hradcu Kralove (w północnych
      Czechach), który nie może się z nim skontaktować.

      Po "aksamitnej rewolucji" z listopada 1989 roku Mohorita wycofał się z polityki
      i zajął się biznesem. Kierował kilkoma dobrze prosperującymi firmami,
      prowadzącymi interesy z Ukrainą i Rosją, a także kolegami z dawnej młodzieżówki.
      Niektóre z firm po roku 2000 zbankrutowały. Euro.cz dodaje, że dawny szef SSM
      ponadto po 20 latach małżeństwa rozwiódł się.

      "Nikt nie wie" dlaczego Mohorita porzucił swoje "pełne sukcesów i godne życie" -
      dodaje portal. Nie wiadomo też, jak stracił swą fortunę.
    • git-majonez Komuna wraca! 27.11.09, 02:29
      SLD już wybrał - kandydatem partii na prezydenta będzie wicemarszałek Sejmu
      Jerzy Szmajdziński, pseudonim sejmowy "Szmaja". Oficjalne stanowisko
      Sojuszu jest twarde - decyzję podejmie 19 grudnia.

      Szmajdziński ma chrapkę na prezydencki fotel.
      Dziennikarze "Polski" rozmawiali z politykami SLD o kandydacie partii w wyścigu
      do fotela prezydenckiego. - Wszystko wskazuje na to, że będzie nim Szmajdziński
      - powiedział poseł Tomasz Garbowski.
      Osoba z "bliskiego otoczenia Grzegorza Napieralskiego" dodała: - Przewodniczący
      złożył już ofertę kandydowania na prezydenta Jerzemu Szmajdzińskiemu.
      Jerzy Szmajdziński powinien być kandydatem lewicy na prezydenta. Tak
      przynajmniej twierdzi były prezydent Aleksander Kwaśniewski.
      Choć notowania lewicy nadal są dość niskie, to przedstawiciele lewej strony
      sceny politycznej już myślą o walce o najwyższy urząd w państwie.

      - Ważne jest to, by wybór był nie tylko między dwoma prawicowymi kandydatami,
      ale aby liczył się też kandydat lewicy - powiedział były prezydent Aleksander
      Kwaśniewski i wyznaczył swojego następcę. Kandydatem lewicy już w najbliższych
      wyborach ma być Jerzy Szmajdziński.
      Sam Szmajdziński przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że wielokrotnie rozmawiał
      z Napieralskim o swojej kandydaturze, ale o wynikach mówić nie chce.

      Tak, wybierzmy na prezydenta towarzysza Jerzego Szmajdzińskiego, dawnego
      szczęśliwego trzydziestoletniego członka Komitetu Centralnego. Jerzy
      Szmajdziński jako taki, zawsze związany z polityką, jedne co w życiu robił to
      był komunistycznym politykiem. Jest więc idealnym kandydatem na prezydenta!

      Ale czy nie lepiej, czy nie prościej byłoby, aby prezydentem po raz trzeci (ale
      po 5-letniej przerwie) został towarzysz Kwaśniewski?

      Bo skąd mamy mieć pewność, że Szmaja godnie zastąpi Kwacha?
      Nie możemy mieć nawet pewności, że przynajmniej będzie się starał koledze dorównać.

      Czy mamy pewność, że Szmajdziński na cmentarzu w Charkowie, Miednoje czy
      Ostaszkowie będzie chwiał się nachlany nad mogiłami zabitych strzałem w tył
      głowy przez sowieckich bandytów polskimi oficerami?

      Czy mamy pewność, że nawalony Szmajdziński będzie kazał jakiemuś Siwcowi całować
      ziemię kaliską?

      Czy mamy pewność, że Szmajdziński przed dziennikarzami będzie spieprzał po
      drabinie przez sejmowe okno?

      Czy mamy pewność, że Szmajdziński w ONZ będzie się owijał po pijaku flagą?

      Czy mamy pewność, że oszołomiony trunkiem Szmajdziński będzie próbował wsiąść do
      limuzyny przez bagażnik?

      Czy mamy pewność, że do wygłaszania referatu za granicą przed młodzieżą
      akademicką i profesurą po rosyjsku Szmajdziński użyje alkoholu, żeby mu gadka
      lżej szła?

      Czy mamy pewność, że Szmajdziński zorganizuje konferencję prasową, na której
      kompletnie pijany, będzie odpowiadał dziennikarzom, że to wina leków, bowiem
      choruje właśnie na chorobę filipińską?

      Czy mamy pewność, że Szmajdziński - o ile dojdzie do debaty telewizyjnej z
      kontrkandydatem do Belwederu - spóźni się celowo 15 minut do studia
      telewizyjnego, aby wku...ć konkurenta. I czy wtedy wyprowadzony z równowagi wraz
      ze swym sztabem kontrkandydat będzie gotów podać mu - owszem - ale nogę?

      Czy mamy pewność, że Szmajdzińskiego Benedykt XVI zaprosi wraz z małżonką do
      papamobile?

      Czy mamy pewność, że Szmajdziński na pogrzebie papieża padnie sobie w objęcia z
      byłym prezydentem RP Kaczyńskim?

      I wreszcie - może i najważniejsze - czy my mamy pewność, że Szmajdziński będzie
      gotów zaśpiewać i zatańczyć?

      Ano, nie mamy takiej pewności. Dlatego, towarzysze, nie eksperymentujcie ze
      Szmają. Po Kwachu przynajmniej naród wie, czego się spodziewać i wygraną ma w
      kieszeni, bowiem ciemny lud Kwacha lubi i ciemny lud na Kwacha głosować pójdzie.
      Bo ciemny lud lubi takich, co są tacy sami albo bardzo podobni do Kwacha.

      Do urn. Do urn!
      ------------------------------------------------------------------
      Ruchu-ruchu, mój staruchu!
      ----------------------------------------------------------------
    • git-majonez Tak będzie, gdy Senyszynowa krzyże pozdejmuje! 01.12.09, 21:48
      Towarzyszki i Towarzysze z Lewicy Piotrkowskiej!
      Towarzysze emeryci Weterani Lewicy!
      Towarzyszu Pułkowniku MO!
      Towarzyszko Senyszynowa!
      Łobywatele!


      Dziś rozpisywać ja się nie będę. Piórko w d.u.p.ę i na wodę!

      Ale niech ciemny lud wie, jak wkrótce cała Europa będzie wyglądała, kiedy europejskie lewactwo odetnie ją niedługo od korzeni chrześcijańskich, jej historycznego rodowodu, od tradycji europejskiej i wartości sięgających już trzeciego tysiąclecia.

      Niestety, takoż samo wyglądać będzie Polska, od 1 grudnia 2009 roku jeden z regionów Jewropiejskowo Sojuza, w której towarzyszka Senyszynowa rwie się do zrywania krzyży i przeganiania z państwowych uroczystości księży z kropidłem, powabnie ujmując, że księża w Polsce to nie są święte krowy! Wielkie mi odkrycie! Przecież wymion nie mają!!!

      P.S. Szwajcarzy w kwestii Polańskiego - przygłupy. Ale w kwestii zakazu budowy minaretów - okej!

      Ad rem. Tak tu wkrótce będzie!!!

      http://tiny.pl/hxp4r

      blogs.tampabay.com/photo/2009/11/terrorism-thats-personal.html
      ------------------------------------------------------------------
    • git-majonez Trybunał pokazał Lewicy, gdzie jej miejsce! 02.12.09, 19:37
      No i co? Lewico Piotrkowska?!

      Giertych wygrał przed trybunałem

      Rzeczpospolita, 02-12-2009, 18:16

      Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy dotyczące wliczania ocen z religii do
      średniej na świadectwie są zgodne z ustawą zasadniczą.

      W uzasadnieniu orzeczenia Trybunał podkreślił, że wliczanie ocen z religii lub
      etyki do średniej jest konsekwencją umieszczania ocen z religii lub etyki na
      świadectwie szkolnym. Skoro znalazły się one na świadectwie, to oceny z religii
      powinny być traktowane równoprawnie z ocenami z innych przedmiotów - uznał Trybunał.

      "Nauczanie religii jest jednym z przejawów wolności religii w świetle
      współczesnych standardów pluralistycznego społeczeństwa demokratycznego. Nie
      jest rolą państwa narzucanie programu nauczania religii i sprowadzanie programu
      do nauczania religioznawstwa. Oznaczałoby to nie tylko naruszenie konstytucji,
      gdyż państwo ingerując w ten sposób nie zachowałoby bezstronności w sprawach
      przekonań religijnych oraz swobody ich wyrażania w życiu publicznym" - głosi
      orzeczenie.

      Wniosek do Trybunału w sprawie oceny z religii został złożony w listopadzie 2007
      r. przez ówczesnych posłów Lewicy i Demokratów. Według nich, rozporządzenie
      narusza trzy zasady: rozdziału Kościoła od państwa, równości wobec prawa oraz
      prawa rodziców do swobodnego wychowywania dziecka wedle własnego sumienia.

      Zgodnie ze nowelizowanym w lipcu 2007 r. przez ówczesnego ministra edukacji
      Romana Giertycha rozporządzeniem w sprawie warunków i sposobu oceniania,
      klasyfikowania i promowania uczniów, choć udział w zajęciach z religii lub etyki
      jest nieobowiązkowy, to stopień z tych przedmiotów jest wliczany do średniej
      ocen na świadectwie szkolnym. Właśnie ten przepis zakwestionowali we wniosku do
      Trybunału Konstytucyjnego posłowie LiD.

      Wcześniej - w minionej kadencji Sejmu - podobny wniosek do TK złożyli
      parlamentarzyści SLD. Stracił on jednak ważność wraz z zakończeniem działalności
      poprzedniego Sejmu, m.in. dlatego, że części posłów, która podpisała się pod
      poprzednim wnioskiem, nie ma już w Sejmie.
      ____________________________________________________________________
      Pozdrówta Towarzyszkę Senyszynkę!

      -------------------------------------------------------------------
      wyborcza.pl/1,75480,6657610,Baska__git_majonez.html
    • git-majonez Zapraszamy Towarzyszy serdecznie! 03.12.09, 18:05
      ZAPRASZAMY TOWARZYSZY SERDECZNIE!
      (przyjdźcie całymi rodzinami, nawet wnuków zabierzcie!

      Jaka była młoda konspiracja

      Polska Dziennik Łódzki (tyka) 03.12.2009

      Jak komuniści walczyli z konspiracyjnymi organizacjami młodzieżowymi i
      jakie młode partyzantki działały w regionie - o tym będzie można posłuchać już w
      czwartek w Piotrkowie.

      Instytut Pamięci Narodowej i Instytut Historii piotrkowskiej filii Uniwersytetu
      Jana Kochanowskiego w Kielcach, organizują konferencję naukową "Młodzieżowe
      konspiracje komunistyczne w Łódzkiem 1945-1953".

      Konferencję otworzy o godz. 10 wykład dr Joanny Żelazko pt. "Łódzki aparat
      represji w walce z konspiracyjnymi organizacjami młodzieżowymi po II wojnie
      światowej"
      . Od 11.15 będzie można wysłuchać referatów na temat konspiracji
      młodzieżowej w Aleksandrowie Łódzkim, tajnej Organizacji Młodzieżowej i analizy
      konspiracji w świetle akt ubecji. Ten blok referatów potrwa do 12.15. Po
      kwadransie przerwy rozpocznie się kolejny blok, w jego tematyce przeważać będzie
      działalność młodzieżowej partyzantki i młodzieżowych tajnych organizacji
      działających ściśle w naszym regionie.

      Od godz. 14.30 do godz. 15 organizatorzy przewidzieli czas na dyskusję.
      -----------------------------------------------------------------
    • git-majonez Policzek dla Senyszynowej! I reszty Towarzyszy! 03.12.09, 23:07
      A to się Senyszowa znowu zmartwi! rik, PAP 2009-12-03

      Stan Nowy Jork przeciwny małżeństwom homoseksualnym

      Senat stanu Nowy Jork odrzucił w głosowaniu projekt ustawy o legalizacji
      małżeństw homoseksualistów, mimo prowadzonego przez nich od ponad roku
      intensywnego lobbingu za legalizacją.

      Ustawę odrzucono większością 38 do 24 głosów. Senatorowie głosujący przeciw,
      głównie Republikanie, podkreślali, że ludzie borykają się teraz z problemami
      ekonomicznymi w związku z kryzysem i obawiają się zmian natury prawno-obyczajowej.

      Małżeństwa gejów i lesbijek zalegalizowano na razie w pięciu stanach: Iowa,
      Massachusetts, Vermont, Connecticut i New Hampshire oraz stołecznym Dystrykcie
      Kolumbii.

      W Kalifornii i Maine legalizację uchwaliły parlamenty stanowe, ale cofnięto ją
      potem w wyniku referendów powszechnych.
    • git-majonez 13 grudnia a lewica piotrkowska 15.12.09, 18:38

      13 grudnia a lewica piotrkowska. Cisza?


      No, czas mija, dzisiaj 15 grudnia już, a Towarzysze wcale a wcale nie informujecie opinii publicznej, jak świętowaliście 28 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce przez waszego bohatera narodowego gienierała Wojciecha Jaruzelskiego? Dlaczego to nabraliście wody w usta?

      Ujawnijcie, czy byliście w noc 13 grudnia z pałkownikom MO Jakubowskim w Warszawie przed willą bohatera narodu polskiego na Saskiej Kępie, aby okazać wyrazy solidarności z waszym żołnierzem frontowym oraz dać odpór tym wrednym zdrajcom, co to każdego roku palą pod oknami gienierała znicze i odczytują listę ofiar stanu wojennego?

      Proszę klarownie i jasno, no, chyba, że teraz wy do konspiracji zeszliście...

      Ruchu-ruchu, mój staruchu!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka