Cham z MZK

13.08.04, 00:25
Cham z MZK zajechał mi drogę. Najpierw ruszył z zatoczki do środka drogi,
dopiero potem spojrzał w lusterko. Nie mogłem go ominąć ( z przeciwka jechał
samochód) więc musiałem zdecydowanie hamować. Zatrąbiłem na co on
przyhamował dając do zrozumienia że chociaż się spieszę to on mnie jeszcze
poblokuje...Ja rozumiem: że autobus, że powinno mu się ułatwiać włączenie do
ruchu itd itp. ale do q..y nędzy nie w taki sposób, że zajeżdża się drogę
jedynemu pojazdowi na drodze ( nikt za mną nie jechał). Zdarzenie miało
miejsce dziś ( 12.08.04r.) ok. godz. 15 przy przystanku
Słowackiego/Kostromska w kierunku zachodnim, autobus linii 3 numer boczny
34 - niemiłosiernie kopcił!!! To jest w ogóle temat na osobny wątek : po co
normy emisji spalin w naszych samochodach skoro takie trupy zadymiają na
czarno wszystko dookoła.
Jeśli macie podobne zdarzenia piszcie - może zrobimy "ranking" takich
kierowców? Szefostwo MZK tu zagląda? : P
    • coloquez Re: Cham z MZK 13.08.04, 09:24
      Zajeżdżanie drogi to normalka. Autobusy mają pierwszeństwo przy wyjeździe z
      zatoczki i obowiązkiem każdego kierowcy jest zwolnić, jezeli istnieje
      podejrzenie, że autobus zaraz może z niej wyjechać. Nie rozumiem więc Twojego
      zbulwersowania. Pomijam indywidualne zachowanie kierowcy celowo zwalniającego
      autobus, ale moze po prostu zbyt ostro go potraktowałeś słowami? A to, że
      piotrkowskie autobusy (tylko niektóre oczywiscie) są w opłakanym stanie
      technicznym wiemy wszyscy. A minibusy są za to wzorem nowoczesności??? Ile
      jeździ po mieście tego śmierdzącego dziadostwa?
      Swoją drogą czy Ty aby nie jesteś kierowcą minibusa, bo Twoja wypowiedź bardzo
      by mi do takiego czegoś pasowała? :-)
      • crystal-gazer Re: Cham z MZK 13.08.04, 21:58
        He, he nie jestem kierowcą minibusa :) . A co do zachowania kierowcy z MZK to
        zdania nie zmienię. Nie wyjeżdża się komuś "pod koła" skoro za chwilkę droga
        będzie wolna. To trochę jak z przejściem dla pieszych kiedy ktoś ostentacyjnie
        wchodzi na pasy i musisz hamować chociaz zaraz po Twoim przejechaniu ( nikt za
        Tobą nie jedzie) mógłby sobie spokojnie przejść. To jest zachowanie żulika.
        A czy Ty w ogóle jesteś kierowcą? ;)
        • kregi Re: Cham z MZK 14.08.04, 10:29

          Czy miał włączony migacz ?

        • coloquez Re: Cham z MZK 17.08.04, 09:32
          Jestem kierowcą jak najbardziej i muszę Ci powiedzieć, że zawsze zachowuje
          ostrożność, kiedy w zatoczce jest autobus. Swoją drogą nie wiem, czy miałes się
          okazję przekonać, jak jest w Łodzi. Tam autobusy zajeżdżają drogę na maxa. Nie
          tylko przy wyjeździe z zatoczek, ale również przy zmianie pasów :-(
          A propos zatoczek... Może ktoś z Was wie, czy minibus nalezy traktować jak
          autobus i czy on ma również pierwszeństwo przy wyjeździe z zatoczki. Wg mnie
          minibusy nie są uprzewilejowane... bo to przecież nie są autobusy :-)
    • crystal-gazer Re: Cham z MZK 17.08.04, 23:11
      "Czy miał włączony migacz? " Dobre pytanie kregi :) Otóż na 99% - NIE MIAŁ.
      Coś takiego się zapamiętuje,prawda? Żółte migające swiatło ostrzega
      nadjeżdżającego i nie powstałoby wrażenie, że autobus "wtargnął" zamiast
      włączyć się do ruchu.
      • bartlomiej444 Re: Cham z MZK 20.08.04, 09:07
        A ja myślę, że po tej twojej wypowiedzi to ci powinni prawo jazdy zabrać skoro
        nie znasz przepisów.

        A co do wypuszczania minibusów to miałem kiedys taka historię: Jadę samochodem
        z tatą, tata zwalnia bo autobus jest w zatoczce, wypusza go, a tu jeszcze jakiś
        skóry....ki minibus nam się wpindala, ale na szczęście uda nam sie jeszcze
        przejechać przed tym s.....synem i dzeki temu MZK mogło zabrać przed minibusem
        pasażerów z następnego przystanku :-)
        • crystal-gazer Re: Cham z MZK 27.08.04, 23:19
          Trudno z tobą dyskutować bo jesteś nieuleczalnym fanem MZK i przeciwnikiem
          minibusów jednocześnie. Zdarza mi się wpuszczać minibusa ruszającego z
          przystanku za co on dziękuję mignięciem awaryjnymi. I o to na drodze chodzi:
          żeby nie robić drugiemu co tobie niemiłe czyli np. nie zajeżdżać drogi - jak to
          uczynił kierowca MZK. Jest to zachowanie żulika co starałem się wytłumaczyć
          powyżej.
          • bartlomiej444 Re: Cham z MZK 28.08.04, 09:10
            Może i jestem miłośnikiem KM, ale zapewniam Cię, że to nie ja wymyślałem
            Przepisy Ruchu Drogowego ;P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja