kubass_17
12.12.04, 16:38
Ostatnio spotkała mnie taka sytuacja. Z nieznanego mi powodu straciłem
przytomnośc w domu czujac się wczesniej bardzo dobrze. Rodzice zadzwonili po
pogotowie, pogotowie przyjechało bardzo szybko, lecz ja byłem dalej
nieprzytomny. Przyjechała jakaś młoda Pani Doktor która stwierdziła ze
jestem zdrowy tylko pod wpływem narkotyków poniewaz mam roszerzone żrenice i
niewiele myslac zapakowano mnie do karetki i do szpitala. W szpitalu przyjeła
mnie bardzo niemiła Pani doktor Małgorzata W. P. , moich rodziców w tym
czasie jeszcze na izbie niebyło poniewaz wyjechali kilka minut za karetką. Ja
byłem w stanie niepozwalajacym na kontakt czyli nieprzytomny i pani doktor
stwierdziła (pamietam jej słowa poniewaz conieco do mnie docierało) "brać go
stad na płukanie żoładka znowu jakiś kolejny (...) sie nabrał prochów, same
problemy przez takich personel ledwo zywy a takich trzeba ratować, zabierac
go" W tym czasie akurat przyjechali rodzice, ja dostałem dreszczy i
najmadrzejsza okazała sie siostra ktora poznała ze pewnie mam goraczke i to
wysoką,tak tez sie okazało po zmierzeniu wiec pani doktor zmieniła zdanie
obsłuchała mnie zajrzała do gardła i potwierdziła zdanie siostry " no tak
goraczka jakas infekcja go bierze" Niechciała sie chyba okazac gorsza i do
rodziców z tekstem ze syn i tak napewno jest po prochach i ona tu wiecej
niepomoze, wiec sprowadzono neurologa który stwierdził ze wszystko jest ok i
najwyraźniej tak mój organizm reaguje na goraczke. Wiec pani doktor pediatra
Małgorzata W. stwierdziła ze musze zostac w szpitalu ale wywiezie mnie do
Bełchatowa bo u nas niema miejsc i zaczeła wypisywac karte ale w miedzyczasie
znalazło sie miejsce dla mnie na oddziale ginekologicznym na korytarzu, wiec
ja słysząc ta propozycje "wypoczynku" powiedziałem do mamy ze niezostane
tutaj i chce wracać do domu, wtedy mama niewyraziła zgody na mój pobyt w
szpitalu. Pania doktor to bardzo oburzyło ze musiała wypisywac karte a teraz
musi pisac co innego od nowazaczeła wylewac swoje zale " ile to trzeba mieć
cierpliwości do takich (...), dzieci płacza ja jej zabieram czas mogłem
prochów niełykac, ze jest ledwo zywa nawet sie przespać niemoze" i jeszcze
inne teksty w tym stylu ktorych nawet nie bede tu pisał bo wstyd Wiec bardzo
zdenerowana wypisała recepty wydarła z ogromną złoscią i wizyta sie
skonczyła. Niepolecam nikomu naprawde pobytu w naszym szpitalu, wspołczuje
tym młodszym dzieciakom ze sa narazone na takich "(...)" ale co wkoncu mozna
na to poradzić chyba nic...takie czasy ze lekarz robi łaske. Młodziez jest
rózna ale dlaczego kazdego moze naprawde chorego traktuje sie jako
narkomana?? nie wiem jak to nawet tłumaczyć....(...)
Wesołych Świat zycze wszystkim miłym lekarzą, oraz kazdemu czytajacemu to :)