lucasik
13.12.04, 12:10
No to juz sa naprawde jaja :(
za gazeta.pl:
Waldemar Matusewicz, aresztowany prezydent Piotrkowa, dostał od prokuratury
zaledwie 78 godzin na przeczytanie 75 tomów akt w swojej sprawie. - To
niewykonalne - ocenia specjalista od szybkiego czytania
Podobnie uznał sam Matusewicz. Dlatego w piątek odmówił udziału w tzw.
końcowym zaznajomieniu się z materiałami śledztwa.
Matusewicz jest oskarżony o przyjęcie łapówek w wysokości 42 tys. zł w 2000
r., gdy był jeszcze marszałkiem województwa. Prokuratura postawiła mu też
zarzut niegospodarności. Uznała, że to on polecił szefom Wojewódzkiego
Funduszu Ochrony Środowiska operacje finansowe, na których fundusz stracił 28
mln zł. Śledztwo w sprawie tego zarzutu właśnie dobiega końca i prokuratura
powiadomiła Matusewicza, że może przeczytać akta.
Wyznaczyła 10 dni, po sześć godzin dziennie. Problem w tym, że akta liczą 75
tomów, około dwustu stron każdy. Oskarżony musiałby czytać siedem i pół tomu
dziennie. - To oczywiście niemożliwe. Zwłaszcza że nie chodzi o pobieżne
przejrzenie akt, ale o ich analizę, zrobienie notatek i przygotowanie do
obrony - mówi mecenas Stanisław Maurer, obrońca Matusewicza. Jego zdaniem
wyznaczenie tak niewielu dni na przeczytanie tak wielu stron to naruszenie
konstytucyjnego prawa do obrony. Poprosił więc o kolejne 17 dni. Prokuratura
wyznaczyła trzy. Nie pomogła nawet interwencja dziekana Okręgowej Rady
Adwokackiej. Trzy dni i kropka.
- To prokurator określa czas przeglądania akt. W tej sprawie uznał, że
wystarczający będzie termin od 22 listopada do 6 grudnia - mówi "Gazecie"
Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury. - Choć, oczywiście, kwestia
czasu może być ocenna. Jedni podejrzani przeglądają akta wolniej, inni
szybciej, a niektórzy w ogóle.
Obrońcy Matusewicza złożyli kolejny wniosek o dodatkowe 14 dni. Prokuratura
wkrótce go rozpatrzy. Niezależnie od decyzji, postępowanie w sprawie
prezydenta Piotrkowa będzie toczyć się dalej.
Aneta Markowska, mm 13-12-2004 , ostatnia aktualizacja 12-12-2004 19:06