ISO 9001:2000 czy afrykańska osada?

10.02.06, 13:57
STOWARZYSZENIE NA RZECZ ROZWOJU PIOTRKOWA

ISO 9001:2000 czy afrykańska osada?

Dalekobieżny pekaes mknący do Lublina wjeżdża pełną dziur ulicą Łódzką do
Piotrkowa. Posępne bloczyska, nieużytki (rolne?), smutna bryła
sklepu „Kaufland” dla biedoty. Naprzeciwko strupy domów z przyczajonymi,
żenującymi budami z drewna, kryjącymi wstydliwie jakąś działalność
gospodarczą. Szczęściem, nie widać horroru uliczek Hutniczej, Żabiej,
Północnej, Szerokiej i 1 Maja. Albo budzących grozę Polnej, Stromej, Niecałej
i Kochanowskiego. Autobus skręca w jeszcze bardziej dziurawą, zatłoczoną
pojazdami do granic możliwości ulicę Wojska Polskiego, potocznie zwaną w tym
miejscu Ryneczkiem.

Buro od dymu zestrupiałych emzetek. Przygniatające rozpaczą zaniedbania
budynki, mieszczące na parterach ubogie sklepiczki. Przed coraz bardziej
zapadającym się drewniakiem z XIX wieku przystanek MZK ze spieszącymi się,
poszarzałymi mieszkańcami. Na schodkach sklepów spożywczych i monopolowych
dziadostwo rozglądające się za kolejną złotówką na najtańsze winko. Koło
balustrady mostku ścieku Strawy u wlotu w Szeroką smutne handlarki z
kartoflami i cebulą. Przejazd pod dudniącym wiaduktem kolejowym. Uff, nie
zawalił się, choć zaufania nie budzi. Po prawej znów mała przedsiębiorczość,
ale w murowanych szkaradztwach. Po lewej ulica Budki z wiaduktem na Strawie,
pod którym w łeb można dostać od kręcących się tam typków. Kolektura TOTO dla
wierzących w lepszy los, zdechły kiosk RUCH, którego nie ma komu usunąć,
parterówka z zamkniętymi na głucho okiennicami.

Nim kierowca akrobatycznie wykona skręt w ulicę POW, oczom podróżnego
ukazuje się szereg dumnych zapewne kiedyś kamienic gubernialnego podówczas
Piotrkowa, których świetność dawno minęła i dziś toczone są liszajem chorych
tynków. Na stan podwórzy spuścić trzeba zasłonę wstydu. Kręcący szybko
kierownicą kierowca pekaesu spogląda na przeciwległe rogi ulicy POW: sklep z
odzieżą wyrzuconą w bogatych krajach i ostatni dla człowieka sklep. Z
trumnami i wieńcami.

Znów marne sklepy w rozsypujących się carskich kamienicach, w tym ten
najważniejszy przybytek dla przeżycia wielu piotrkowskich rodzin: lombard.
Dawna przychodnia kolejowa, z której szpital wojewódzki czmychnąć chce gdzie
pieprz rośnie i już dworzec kolejowy pamiętający czasy kolei warszawsko-
wiedeńskiej. Autobus skręca w ulicę Roweckiego, nie oszczędzając jednak
wrażeń związanych z obsikanym dworcem (odpowiedzialny za jego stan przyzwoity
człowiek powiesiłby się), z bufetem na peronie, w którym żal byłoby karmić
ulubionego szczura. Głupio sterczy powygryzana korona wieży ciśnień, uważanej
przez lokalnych oszołomów za coś jakby drugi herb miasta.

Po trudach podróży 15 minut postoju. W poczekalni dworca PKS, dziwnego
straszydła poperelowskiego, znużony alkoholem metylowym cuchnący obywatel śpi
wyciągnięty na ławce. Stara baba, która zapewne przyszła tu się tylko ogrzać,
grzebie w brudnych torbach, zawierających skarby z okolicznych śmietników.
Głodny podróżny rezygnuje z szybkiego posiłku w którymś z barów. Śmierdzi i
przylepić się można. Uzasadnione są zatem podejrzenia, że dawno w żadnym nie
gościł sanepid. Albo gościł, tyle że wysłał ślepych i pozbawionych węchu
inspektorów. W jednym barze, owszem – jako tako – ale uszy więdną
od „k”, „ch” i „p”, rzucanych bezkarnie przez dojeżdżającą młodzież szkolną.
Miejska toaleta nawet czynna, ale większym powodzeniem cieszy się bezpłatny
klozet za wieżą ciśnień, co widać po żółtym śniegu, tu i ówdzie upstrzonym na
brązowo.

Kwadrans mija, pasażer zajmuje miejsce w pekaesie, który robi rundę wokół
zapomnianych przez dyrekcję stanowisk autobusowych, tylnej ściany wysokiej
kamienicy z wyblakłym malunkiem jakieś peerelowskiej jeszcze reklamy i
noszącej szlachetne kształty kamieniczki bez futryn okien, którą przed laty
opuściło pogotowie ratunkowe, a która dziś wygląda, jakby dostała granatem od
wewnątrz. Kierowca funduje powtórkę emocji, wracając ulicą POW do ulicy
Wojska Polskiego, ale skręcając tym razem w prawo. Reprezentacyjna onegdaj
arteria, z komfortowymi mieszkaniami dla carskiej kadry urzędniczej,
przygniata czernią, szarością obmierzłych kamienic, których mury sypią się, a
czeluście bram wywołują odruch wymiotny u wrażliwszych osób. Tanie sklepiki,
wśród których chlubnym wyjątkiem jest wiodąca prym na tej ulicy rozjarzona
światłami i kolorowa od butelek na półkach Galeria Alkoholi. Poboczne
obdrapane ulice zniechęcałyby każdego turystę od zrobienia w ich kierunku
jednego choćby kroku: Dąbrowskiego, Mickiewicza, Sienkiewicza, Cmentarna,
Stronczyńskiego.

Pomiędzy Rycerską a Rwańską sraczkowata ruina z małymi, zakratowanymi
okienkami, wymarła kompletnie. To dawne więzienie. Straszą tu duchy
przestępców, a zwłaszcza straconych skazanych, bo i kat miewał tutaj zajęcie.
Dziwne to, ale władze miasta znalazły na te gruzy jakiegoś nabywcę, lecz nie
wiadomo, czy prawdziwą jest pogłoska, iż zamierza on we współpracy ze
Stevenem Spielbergem zrealizować w dawnym więzieniu dużą produkcję filmową z
Robinem Williamsem w roli głównej. Ten drugi, podczas kręcenia w 1997
roku „Jakuba kłamcy”, zachwycił się architekturą Starego Miasta, sądząc
najpierw, że przejmujące do szpiku kości rozpadające się uliczki z
butwiejącymi mieszkaniami to tylko wiarygodnie stworzone przez scenografów
dekoracje na użytek filmu.

Rzut oka w stronę placu Czarnieckiego, kolejnej enklawy biedy i
patologii, a z drugiej strony, na przepastne podwórze ze slumsami dla Romów.
Brudy tam się wylewa do rynsztoka. Jeszcze zatrważająca ulica Zamurowa,
składnica złomu zwana autokomisem, plac Zamkowy z porozwieszaną na mrozie
bielizną, zarysowane pęknięciami odrażające, wciąż zamieszkane i zatęchłe
rudery z wystającymi na rogach spragnionymi denaturatu menelami, z
biegającymi samopas, głodnymi dzieciakami uklikanymi po pas.

Obok dawnej synagogi, dziś pękającej w szwach nie tylko w przenośni od
nadmiaru książek, ale z dosłownie pękającymi murami i walącym się stropem,
nagły skręt w ulicę Jerozolimską, na której opisanie brakuje środków wyrazu,
a prowadzącą do jakiegoś dziwacznie pomyślanego przez drogowców rozjazdu, nie
wiadomo dlaczego nazwanego rondem. I nie wiedzieć czemu – imienia Edwarda
Gierka.

Z tego „ronda” zajeżdżona na śmierć ulica Sulejowska wyprowadza wreszcie
autobus z miasta, uatrakcyjniając jazdę widokiem posępnych familiaków i
gryzionego zębem czasu kompleksu czerwonych budynków dawnych zakładów
bawełnianych. Jeszcze podupadająca fabryka mebli, jeszcze naprzeciwko
alkoholowi obywatele, kawałek szerokiego asfaltu, początek lasów, „Piotrków
żegna” i znów wąska, zatłoczona jezdnia, ale to już gmina Sulejów.

Przywykli przez 30, 40 czy 50 lat do opisanych widoków, nie zauważamy
koszmaru naszego miasta, bo w ten skansen brzydoty, zaniedbania i niemożności
po prostu sami się wtopiliśmy. Każdego dnia mkną przez nasze miasto
dziesiątki pekaesów, a podróżni tak to wszystko widzą zza szyb autobusów.

3 lutego urzędnik jakiegoś Bardzo Ważnego Urzędu wręczył naszemu Urzędowi
Miasta (też bardzo ważnemu) certyfikat zarządzania jakością ISO 9001:2000.
Oczywiście, pamiętamy, że w początkach prezydentury Michała Rżanka do
ciasnej, parchatej i przesiąkniętej potem urzędników i petentów kasy trzeba
było pchać się gdzieś na piętro, a obecnie jest Ameryka. Tyle, że w
początkach lat 90. wielu z nas jeździło jeszcze syrenami, a maluch stanowił
wciąż obiekt westchnień. Dzisiaj przebieramy w nowych autach, więc i
magistrat się zmienić musiał. Ale nasze miasto już jakby mniej.

Przykładów godnych pozazdroszczenia daleko szukać nie trzeba. Urzędnikom,
jeżdżącym w jakichś tam celach po zaprzyjaźnionych miastach partnerski
    • rzecznik.stowarzyszenie ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? DOKOŃCZENIE 10.02.06, 14:00
      DOKOŃCZENIE:

      ISO 9001:2000 czy afrykańska osada?

      ... Przykładów godnych pozazdroszczenia daleko szukać nie trzeba. Urzędnikom,
      jeżdżącym w jakichś tam celach po zaprzyjaźnionych miastach partnerskich w
      Europie, proponujemy służbową wycieczkę na malutką Słowację, która kilkanaście
      lat temu raziła nas zaniedbaniem miasteczek i zahukaniem ludności, a dwukrotnie
      niższe ceny powodowały, że czuliśmy się tam jak Rockefellerowie.

      Ale tam sprawy ruszyły z kopyta! Kraj pokryto siecią równych jak stół dróg
      i autostrad, zachodnie koncerny inwestują na potęgę, a miasteczka wychuchano i
      wydmuchano. Każde centrum wygląda jak z bajki. Wymyślne mozaiki nawierzchni z
      różnych rodzajów kostki, odrestaurowane zabytki i kamienice sąsiadują z na
      wskroś nowoczesną, niekiedy futurystyczną architekturą ze szkła i metalu,
      mnóstwo artystycznych elementów małej architektury, zieleńce i parki, środkiem
      płyną zamknięte pod hartowanym szkłem podświetlone strumyki, a wieczorem
      atrakcją jest fontanna ze spektaklem typu światło i dźwięk. Latem ogródki
      restauracyjne żyją ludzkim gwarem, jak na południu Europy. Ale żulia
      przepędzona jest z centrum skutecznie. Zaś u nas w Rynku Trybunalskim piłka
      może wpaść na talerz z pizzą, albo o ugryzienie kawałka poprosi bezdomny.

      Zatem pożyteczną byłaby taka lekcja poglądowa dla naszych władz
      samorządowych, którą warto zacząć od Liptowskiego Mikulasza z największym w
      Europie Wschodniej akwaparkiem (czynnym także zimą, panowie i panie), a potem
      popatrzeć, jak z kulturą i dbałością o swoje sprawy nasi sąsiedzi Słowianie
      rozwiązali – kiedy myśmy spali – miejskie problemy w Popradzie, Preszowie,
      Koszycach, Bańskiej Bystrzycy, Żylinie, Martinie czy Nitrze.

      Każde z tych miast, a właściwie – miasteczek, jest mniejsze, a nawet dużo
      mniejsze od Piotrkowa, który w tym cywilizowanym towarzystwie uchodzić może za
      jakąś zapomnianą osadę w środkowej Afryce, gdzie diabeł mówi „dobranoc”.

      PAWEŁ LARECKI
      Rzecznik Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Piotrkowa
      e-mail: rzecznik. stowarzyszenie@gazeta.pl

      P.S. Uciekają z Piotrkowa. Teraz swój interes zwinął „Komfort”. Najbliższy? W
      Bełchatowie. No comment.






      • stalker05 Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? DOKOŃCZEN 10.02.06, 16:32
        Niech Pan się nie martwi, to będzie tylko przykre wspomnienie, bo kiedy jesienią
        znowu wygracie wybory wszystko od razu wypięknieje. Tak jak wypiękniało po tych
        wyborach 4 lata temu, a przynajmniej miało wypięknięć. Na początek wypięknieje w
        Pana tekstach. Tym bardziej wypięknieje, im bardziej brzydkie jest teraz. No
        więc teraz jak rozumiem skoncentruje się Pan na tym jak jest bardzo , bardzo
        brzydkie, zeby potem było bardzo, bardzo ładne. Bardzo lubię jak jest ładne,
        tylko nie lubię jak ktos manipuluje ludźmi.
    • palecsprawiedliwy Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 10.02.06, 16:41
      Abstrahując od tej całej małej lokalnej polityczki, to stwierdzić trzeba, że
      tekst jest naprawdę przedni. No i trafny, niestety. Od jakiegoś czasu kupuję
      Tydzień Trybunalski i napędzam kasy Panu Stachaczykowi (aż całe 2 złote!)
      wyłącznie dla Lareckiego, bo zawsze można przynajmniej się ubawić przy tej
      lekturze. Oddając co cesarskie cesarzowi, nikt tu nie ma tak świetnego pióra.
      Co tam masz Pan, Panie Larecki, teraz na warsztacie?
    • mmmp1 Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 10.02.06, 16:55
      Dziury w łódzkiej - dziurami, Rwańska, Rwańską - Miejska toaleta - - toaletą,
      Stevene Spielberg - Stevenem Spielbergem, a Miejski Zarząd Dróg i Komunikacji -
      KUBISIAKIEM, podobno meble sobie na ul.Dworską, takie sprowadził,że Matusewicz
      siada, a dziury DZIURAMI są i będą??????
    • kamikaze_pkow1 Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 10.02.06, 17:44
      znow sie rzecznik postaral i napisal tekst z taka porcja populizmu ze
      zawstydzilby tym i nawet Romana G. i Andrzeja L. razem wzietych :))
      Chociaz tak na powaznie to nie bardzo rozumiem o co w tym chodzi skoro
      stowarzyszenie ma swojego prezydenta no to niech go sobie rozlicza. Tylko
      dlaczego kopia go publicznie zamiast wylozyc swoje racje na zebraniu part....
      ups przepraszam stowarzyszeniowym. Moze nawet zlozyl by samokrytyke jak to
      drzewiej bywalo :) Towarzyszu rzeczniku, prosze o rozwiniecie swojej mysli.
      • stalker05 Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 10.02.06, 18:31
        A może chodzi o to, że w Piotrkowie już nie ma "Komfortu" Komfort jak sama nazwa
        wskazuje jest wyznacznikiem klasy miasta. Miasto bez "Komfortu"- horror.
        • kamikaze_pkow1 Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 10.02.06, 18:38
          hmmm.... czyzby chodzilo o ten sklep przy skrzyzowaniu Al. Kopernika z Al 3.go
          Maja ? No coz jesli to ten sklep w wiadomym budynku to nic dziwnego ze rzecznik
          zalamuje rece.
    • berezowska Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 10.02.06, 19:26
      Chirurgiczny, przeprowadzony z użyciem skalpela obraz rzeczywisty. Ale idźmy
      dalej, co widzi zza okna autobusu PKS podróżny jadący przez... Łódź? To samo,
      tylko w zwielokrotniej skali, bo... przejazd przez Łódź jest znacznie dłuższy.
      Straszne to, ale autorowi wypada pogratulować. Tylko, co z tym zrobić? Przecież
      cały nasz kraj upodabnia się powoli do Górnej Wolty i Tobago. A co gorsza -
      także mentalnie!
      • anthony1 Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 10.02.06, 20:10
        Dlaczego jednym postkomunistycznym społeczeństwom udaje się wydostać z
        posowieckiego zdziczenia i zaniedbania ( Słowacja, Czechy), zaś innym ( jak
        Polska, Ukraina, Rosja ) nie ? W krajach gdzie homosovietikus zapuścił
        korzenie, udaje sie złodziejstwo, korupcja, przestępczość.... wszystko inne
        leży rozłożone na cztery łopatki !!! Niestety jesteśmy mentalnie
        homosovietikusami pełną gębą, jak nasi bracia ze wschodu. Wszystko co wspólne,
        interesuje nas tylko jako obiekt do zrabowania, jeśli zrabować się nie da to
        niech zgnije. Przy takim podejściu nasze miasta rozpadną się ( Piotrków jako
        pierwszy), młodzież poucieka za granice ( w ciągu ostatnich dwóch lat wyjechało
        1 mln. 200 tysięcy ludzi), zostaną menele i stare dziadki.
        Dla Polaków można zrobić dużo, z Polakami nic. Takie zdanie o nas miał Bismark,
        nadal jest to aktualne.
        Szanowny Panie Rzeczniku, masz świetne pióro, czy jednak oddałeś je na usługi
        właściwych ludzi ?? Coś mie się wydaje , że nie bardzo !
        • bwana.kubwa Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 10.02.06, 20:29
          anthony1 napisał:

          > Dlaczego jednym postkomunistycznym społeczeństwom udaje się wydostać z
          > posowieckiego zdziczenia i zaniedbania ( Słowacja, Czechy), zaś innym ( jak
          > Polska, Ukraina, Rosja ) nie ? W krajach gdzie homosovietikus zapuścił
          > korzenie, udaje sie złodziejstwo, korupcja, przestępczość.... wszystko inne
          > leży rozłożone na cztery łopatki !!! Niestety jesteśmy mentalnie
          > homosovietikusami pełną gębą, jak nasi bracia ze wschodu. Wszystko co
          wspólne,
          > interesuje nas tylko jako obiekt do zrabowania, jeśli zrabować się nie da to
          > niech zgnije. Przy takim podejściu nasze miasta rozpadną się ( Piotrków jako
          > pierwszy), młodzież poucieka za granice ( w ciągu ostatnich dwóch lat
          wyjechało
          >
          > 1 mln. 200 tysięcy ludzi), zostaną menele i stare dziadki.
          > Dla Polaków można zrobić dużo, z Polakami nic. Takie zdanie o nas miał
          Bismark,
          >
          > nadal jest to aktualne.
          > Szanowny Panie Rzeczniku, masz świetne pióro, czy jednak oddałeś je na usługi
          > właściwych ludzi ?? Coś mie się wydaje , że nie bardzo !

          Zaglądam tutaj, może się włączę do jakiejś dyskusji, ale niech mnie ktoś
          oświeci, co to oznacza, cytuję akapit z powyższej wypowiedzi: >> Szanowny Panie
          Rzeczniku, masz świetne pióro, czy jednak oddałeś je na usługi
          właściwych ludzi ?? Coś mie się wydaje , że nie bardzo !<<

          A to o usługi dla jakich ludzi tutaj chodzi, właściwych, czy niewłaściwych? I
          dlaczego poprzednikowi mojemu wydaje się coś, że nie bardzo? Czy tu jakiś
          spisek się kroi? Odrobinę wiedzy, poproszę!


    • hyrpo Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 10.02.06, 21:00
      Bwana kubwa, masz link, tutaj sporo
      znajdziesz:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=164&w=30222805
    • zewa9 Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 10.02.06, 21:16
      Nic dodać, nic ująć. Do tych obrazów za oknem dochodzą obrazki z sali sądowej.
      Coraz częściej nasz prezydent przesiaduje na ławie oskarżonych. Wybroni się
      gościu? Czy raczej w nadciągających wyborach jest skreślony?
      • politykierek Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 10.02.06, 22:18
        Ten obraz miasta przedstawiony w felietonie bardzo przypomina ten widziany
        przez Wokulskiego spacerującego po gorszej stronie dziewiętnastowiecznej
        Warszawy. To początki rodzącego się kapitalizmu, jakże inaczej wyglądały one u
        innych.
        Po przybyciu do Paryża bohater ujrzał miasto tętniące życiem, spotkał ludzi
        pełnych zapału i pomysłów niekiedy wręcz szalonych, ale chcących coś tworzyć i
        zmieniać. A u nas marazm i abnegacja wszystkiego co może zburzyć "święty
        spokój". Dodatkowo żerująca na wszystkich rozpróżniaczona warstwa społeczna "ta
        lepsza" przejadająca i trwoniąca często dorobek poprzednich pokoleń, bez wizji
        i pomysłu na jakiekolwiek zmiany.
        A może wisi nad nami złowieszczy duch przeszłości?
        Ale nie wszystko można zgonić na pechową przeszłość i złe położenie
        geograficzne.
        Może zacznijmy wreszcie robić coś dokładnie i porządnie. Ile warstw farby może
        przyjąć stara rama okienna? Ile razy można podklejać odpadający tynk? Ile łat
        można położyć na dziurawej jezdni?
        A przede wszyskim zacznijmy coś zmieniać w sferze mentalnej, zacznijmy
        akceptować ludzi którzy mają jakieś pomysły na zmianę istniejącego stanu
        rzeczy. Nawet wtedy gdy pomysł czy projekt wydaje się być szalony i na pierwszy
        rzut oka nierealny.
        Czy nie widać analogii pomiędzy obrazami z "Lalki", a naszą współczesną
        rzeczywistością?
        Pański tekst wywołał dyskuję, to dobry znak. Tak trzymać!
        Pozdrawiam
    • moherowa.kobitka Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 10.02.06, 22:23
      A co tu myśleć? Polska zginie jako cywilizacja, toczona przez nowotwór
      złośliwy. Rak zainfekował już nie tylko kamienice, mury, całą tę substancję
      materialną, ale także nasze MÓZGI, ludzie. Ale taka jest kolej rzeczy. Upadło
      cesarstwo rzymskie, upadły inne cywilizacje, to i na terytorium Rzeczpospolitej
      coś tam kiedyś może, przy sprzyjających warunkach atmosferycznych ponownie
      wyrośnie. Może jaka tundra... Albo gaje pomarańczowe. Pan Bóg dobry wie co
      robi, a tacy mali kronikarze jak ten Lasecki mogą to tylko odnotowywać dla
      potomności. Alleluja, alleluja!
    • kellycook Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 11.02.06, 09:43
      Z uwagą przeczytałem tekst o tym strasznym widoku, który roztacza się przed
      pasażerami autobsu z Lublina!!!! Należy podjąć zdecydowane działania mające na
      celu ochronę w/w pasażerów przed zespołem stresu pourazowego (PTSD) zwiazanego z
      przejazdem przez piotrkowskie ulice!!!!
      Proponuję dwa rozwiązania:
      Pierwsze (niestety wymagające znacznych nakładów finasowych), wyburzyć część
      budynków nie spełniających standardów widokowych, a w to miejsce wybudowanie
      nowych ze szkła i stali na wzór Pertonas Tower. Całkowite usunięcię budynku na
      rogu Wojska Polskiego i P.O.W. aby autobus brał łagodniesze zakręty.
      Drugie rozwiązanie jest zdecydowanie tańsze. Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju
      Piotrkowa oddeleguje swojego Rzecznika do autobusów wjeżdzających od strony
      Lublina w celu zajęcia podróżnych ciekawą rozmową na temat świetlanej
      przyszłości Piotrkowa, kiedy to w/w organizacja LDW (Ludzi Dobrej Woli) przejmie
      całkowitą kontrolę nad miastem.
      Jak myślę, chwilow pierwsze rozwiązanie jest do momentu przejęcia zarządu nad
      upadajacym miastem niewykonalne, wnoszę o natychmiastowe wdrożenie punktu drugiego!!
      Jeżeli jednak i to rozwiązanie chwilowo nie jest realizowalne, trzeba
      wprowadzić zakaz wjazdu autobusów z Lublina do Piotrkowa. Należy bacznie
      obserwować autobusy z innych miast. Straż miejska może na rogatkach miasta
      ustawić punkty kontrolne i pasażerom wjeżdżającym rozdawać ankiety dotyczące ich
      wrażeń z przejazdu przez Piotrków Trybunalski. Przy wyjeździe ankiety będą
      zbierane i wnikliwie analizowane przez LDW. W przypadku znacznego pogorszenia
      stanu psychicznego podróżnych z innych miast, zakaz zostanie wprowadzony na całą
      komunikację autobusową, a być może na pasażerów samochodów osobowych i
      autostopowiczów. W przyszłości należy także zająć się widokiem z samolotów
      przelatujących nad naszymi głowami, gdyż perspektywa z wysokości 10 km obejmuje
      całe miasto, a na wyburzenie całego Piotrkowa lub choćby jego odnowienie nie
      mamy nawet cienia szansy nawet pod rządami S na RZRPiotrkowa!!!
    • orgee Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 12.02.06, 11:02
      Panie Rzeczniku, tekst napewno prawdziwy....ale chyba trzeba go skierować do
      szanownego Pana Prezydenta!!! Chłop bardzo inteligentny....ale ostatnio
      zaganiany przez te procesy i wszystko rozumiem z wyjątkiem jednego: jak taki
      światły facet może tak długo otaczać się tak miernymi ludźmi. Stowarzyszenie,
      które wyniosło na tron pana Matusewicza powinno mu już dawno wytłumaczyć, że
      więcej Muników, Pampuchów, Kubisiaków, że o pomniejszych nie wspomnę a
      faktycznie będziemy mogli założyć skansen - afrykańską osadę. Pan Prezydent nad
      wyraz ceni wierność....i tego nie mogę pojąć, bo "jego" ludzie robią mu
      najwięcej szkody swoją głupotą, a przy okazji i nam mieszkańcom tego miasta,
      ale nas nikt nie słucha.
    • sariusz Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 14.02.06, 19:07
      Skoro Urząd Miasta dochrapał się już tego ISO 9001:2000, to gdzieś tak około
      roku 3006, czyli już za 1000 lat, także i miasto będzie mogło poszczycić się
      stosownym certyfikatem. A tak poważnie, to po jaką cholerę magistratowi ten
      certyfikat? Domyślam się, że aby wymóc na pracownikach pracę na odpowiednio
      wysokim poziomie. Jakie to smutne: kiedyś, kiedy jeszcze nikomu nie śniło się
      nawet o jakichś tam ISO, to w zupełności wystarczył zakres obowiązków na danym
      stanowisku, wiedza, dyscyplina, obowiązkowość, sumienność, rzetelność i
      terminowość. Oraz odpowiedzialność. Ponieważ te pojęcia poszły do lamusa,
      wymyślono ISO.
      • stalker05 Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 15.02.06, 08:55
        qrczę, kiedyś to było super... Nikt nie wymyślał ISO. Przyjazne służby z
        dobrotliwym uśmiechem, w cywilnym przebraniu pomagały szczęśliwym mieszkańcom.
        Wszyscy przejmowali się zakresem obowiązków i nikt nie miał go w dupie. I Gierek
        był, i kolorowo było na dożynki, i ruder w mieście nie było. Teraz się tak
        popieprzyło. Jest jednak światełko w tunelu. Otóż ten cudowny nurt kontynuują
        jeszcze najwytrwalsi na Kubie, na Białorusi i w Korei. Uchodźców przyjmą z
        otwartymi rękami. Nie ma co czekać.
        • anthony1 Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 15.02.06, 19:27
          Pan rzecznik opisał symptomy upadku miasta, i chwała mu za to!!! Ale koń jaki
          jest każdy widzi !
          Czy polskie miasta zamienią się w slamsy na wzór Kuby ?? czy jest dla nich
          ratunek ?/ jaki ?/
          Zapraszam na moja strone internetową www.pospoliteruszenie.org
          w artykule " Upadek miast" próbuję na te pytania odpowiedzieć !
          • zewa9 Anthony o zagładzie polskich miast (1) 16.02.06, 18:57
            Większość polskich miast przedstawia sobą obraz nędzy i rozpaczy. Zniszczone-
            dziesiątki lat nie remontowane kamienice, brudne popękane ściany budynków,
            odpadające tynki i gzymsy, pourywane rynny i parapety, dziurawe drogi,
            zrujnowane chodniki. Wszechobecny brud, zapuszczenie i zaniedbanie. Wśród
            takich rumowisk - jak Polska długa i szeroka uwijają się watahy alkoholików,
            żebraków, zbieraczy odpadków oraz pechowców którym przyszło żyć w tak
            zdewastowanym otoczeniu. Światełka w tunelu nie widać! Wielu zdesperowanych
            ludzi jedyną drogę ratunku dla siebie widzi w ucieczce z tych zapomnianych
            przez Boga miejsc! W ciągu ostatnich kilku lat z kraju wyjechało ponad milion
            dwieście tysięcy ludzi, głównie młodzieży. A fala emigracji z każdym rokiem
            przybiera na sile!
            Czy dla polskich miast nie ma już ratunku? Czy ich upadku nie da się
            powstrzymać? Czy Polska stanie się jednym wielkim slamsem na wzór Kuby?
            Jeśli budynki będące obecnie własnością gmin i państwa nie znajdą się pilnie w
            rękach prywatnych, odpowiedzialnych właścicieli, to w krótkim czasie zawalą
            się! W mieście w którym mieszkam (w Piotrkowie Trybunalskim) wiele takich
            budynków już się zawaliło i walą się następne. Obecna forma prywatyzacji
            budynków „niczyich” polegająca na ich sprzedaży w drodze przetargów nie
            sprawdza się. Wielu inwestorów kupiło budynki z myślą o gruncie pod nimi, zaś
            same budynki zrujnowało. Inni w zakupione budynki - z braku środków
            finansowych nie inwestują, przez co ich ruina postępuje. Trzeba zmienić
            filozofię prywatyzacji budynków komunalnych. Celem prywatyzacji powinno być
            znalezienie właściciela, który zakupiony budynek starannie odrestauruje na
            zewnątrz i wewnątrz. Kandydat na właściciela powinien najpierw budynek
            wyremontować w zakresie ustalonym z władzami gminy, zaś po zakończeniu remontu
            i zaakceptowaniu jego zakresu i jakości, gmina sprzedawałaby budynek po
            ustalonej w umowie przedwstępnej cenie. Cena sprzedaży powinna być ustalona w
            taki sposób, aby od wartości budynku przed remontem odjąć koszt remontu. Jeśli
            koszty remontu będą przewyższać wartość budynku przed remontem (co będzie
            regułą), gmina winna sprzedać budynek za symboliczną złotówkę. Jeśli chętnych
            do wyremontowania, zaś później kupna danego budynku byłoby wielu, to nabywca
            winien być wyłoniony w licytacji. Gmina zleciłaby przeprowadzenie remontu, zaś
            po jego przeprowadzeniu sprzedałaby budynek temu, kto zaoferuje najwyższą cenę
            kupna, a jednocześnie wyremontuje budynek na własny koszt.
            Uruchomienie przedstawionego programu prywatyzacji budynków komunalnych, wymaga
            wcześniejszego rozwiązania problemu mieszkań dla ludzi którzy zostaną
            wykwaterowani z remontowanych obiektów. Gminy muszą budować na obrzeżach miast
            budynki socjalne, aby niejako przy okazji "wyprowadzić" z centrów
            lumpenproletariat, który zniechęca ludzi mających pieniądze do inwestowania w
            miejsca przez nich opanowane. Wszystkie etapy prywatyzacji budynków, od
            wyłonienia przyszłych nabywców, poprzez sprawdzenie czy wyremontowali oni
            budynki zgodnie z zawartą z gminą umową, a kończąc na ostatecznym zawarciu
            umowy i rozliczeniu finansowym, muszą być prowadzone w sposób jawny: przy
            otwartej kurtynie! Dokumenty dotyczące tych procesów powinny być prezentowane
            przez gminy na własnych stronach internetowych. My Polacy jesteśmy
            specjalistami w złodziejskich machinacjach i w szwindlach wszelakich.
            Przedstawiony program mógłby sprzyjać ogromnych nadużyciom, gdyby jego
            realizacja miała odbywać się bez społecznej kontroli. Aby ludzie mający
            pieniądze chcieli je inwestować w zakup i remonty z reguły starych,
            zdewastowanych obiektów, trzeba zmienić prawo w zakresie sposobu ustalania
            czynszów dla najemców oraz w zakresie wypowiadania umów najmu. Polskie miasta
            odżyją, jeśli inwestowanie w budynki stanie się intratnym interesem. Aby tak
            się stało, stawki czynszu muszą być ustalane w sposób rynkowy, zaś
            wypowiadanie umów najmu przez każdą ze stron winno odbywać się w sposób
            ustalony w umowach. Państwo nie powinno ingerować ani w treść umów najmu, ani w
            wysokość stawek czynszu. Obecne prawo które zmusza jedną grupę obywateli (
            właścicieli budynków) do świadczenia usług (najmu mieszkań) za darmo - innej, (
            do tego sprowadzają się przepisy uniemożliwiające w praktyce eksmisję z lokalu
            rodzin, które nie płacą czynszu) jest haniebne w najwyższym stopniu. Jeśli
            władze państwowe uważają, że eksmisja lokatorów (którzy nie płacą czynszu) z
            zajmowanych lokali jest niemoralna, to powinny płacić czynsz za nich, bądź
            zapewnić inne lokum. Zmuszanie właścicieli budynków do utrzymywania na własny
            koszt lokatorów jest skandalem i grandą wołającą o pomstę do nieba! Czy ktoś o
            zdrowych zmysłach wpadłby na pomysł by poprzez przepisy prawa zmusić jeszcze
            inne grupy zawodowe do świadczenia usług za darmo? Jeśli na mocy polskiego „
            prawa”, można zmusić do świadczenia usług za darmo właścicieli budynków, to
            dlaczego tego bolszewickiego bezprawia nie rozciągnąć na inne grupy zawodowe:
            piekarzy, szewców, nauczycieli, aktorów, policjantów, lekarzy...? Byłoby to z
            wielką korzyścią dla budżetu Państwa i świadczyło o dużej wrażliwości
            społecznej polskich bolszewickich elit politycznych!
            Gdyby przedstawiony w zarysie program został zapisany w formie Ustawy, która
            by szczegółowo uregulowała wszelkie jego aspekty, to na końcu ciemnego tunelu
            zapaliłoby się światełko. Do akcji ratowania naszego wspólnego majątku
            włączone zostałyby prywatne kapitały obywateli, ich energia, pomysłowość i
            zaradność. Być może wielu rodaków, których Rzeczpospolita odtrąciła i wygnała
            za chlebem na obczyznę, powróciłoby do kraju z zarobionymi pieniędzmi i
            zainwestowało je w remont i zakup kamienicy.
            Niestety obawiam się, że na końcu ciemnego tunelu światełko nie zaświeci się.
            Polskie elity polityczne - tchórzliwe, skarlałe moralnie i intelektualnie -
            nie są zdolne do promowania jakichkolwiek odważnych, światłych koncepcji.
            Polskie miasta podzielą los miast kubańskich: powoli i nieubłaganie zamienią
            się w slamsy.
            Anthony
    • bwana.kubwa Cenzura wraca !!! 16.02.06, 17:00
      Ciekawe, jaki to interes redakcja Tygodnika Trybunalskiego miała, wycinając z
      zapłaconego (czyli reklamowego) tekstu stowarzyszenia na rzecz Piotrkowa
      nazwiska osób, które były w nim przytoczone przez piszącego w imieniu tej
      organizacji P. Lareckiego. Cenzura wraca. Komuna wraca.
      P.S. Czy jeśli reklamodawca złoży w gazecie reklamę np. pilarek Stihl,
      wydrukowaną w osobnej ramce i z zaznaczenie "reklama", to redakcja może wyciąć
      np. nazwę urządzeń?! To jakaś paranoja.
    • aoa1 większość polskiej sceny politycznej dba tylko o.. 16.02.06, 19:33
      Szanowny Panie!
      Z ciekawością czytam Pańskie teksty zamieszczane w imieniu Stowarzyszenia na
      rzecz Rozwoju Piotrkowa Trybunalskiego na piotrkowskim forum Gazeta.pl. Są one
      niezwykle trafne i doskonale oddają to, co obecnie dzieje sie w naszym miescie.
      Dobrze, że znalazla się taka osoba jak Pan, która zamieszcza tego typu mądre
      teksty. Zapewne nie zawsze spotykają sią z właściwym odbiorem, co widać po
      wpisach niektórych osob na forum. Ale warto to robić, naprawdę warto.

      Chciałem odnieść się do tekstu zatytułowanego " ISO 9001:2000 czy afrykańska
      osada? "
      Tekst niezwykle trafny - tak najkrócej można go okreslić. Tylko osoba niewidoma
      nie zauważy mankamentów naszego miasta, jeśli chodzi o jego wygląd. Opisał Pan
      to, co mogą widzieć pasażerowie jednego z autobusów jadących przez Piotrkow. A
      przecież jest jeszcze gorzej - gdy osoba nie mieszkająca w Piotrkowie wyjdzie
      na miasto, w jego głąb. Wiadomo - wielu rozwiazan technicznych i
      architektonicznych nie da się zmienić, każde miasto ma takie swoje "czułe
      punkty". Jednak błędy w planowaniu a tzw. "nic nie robienie" to istotna
      różnica. Od lat Piotrkow Trybunalski w sferze wyglądu jest przez miejskie
      władze traktowany po macoszemu. Uważam, ze nie ma się co szczycić kolejnym
      certyfikatem uzyskanym przez Urząd Miasta. Owszem - jakość obslugi w urzędach
      to ważna sprawa, jednak nie najważniejsza, jeśli miasto znajduje się w takim
      stanie, jaki mamy obecnie. Może zabrzmi to śmiesznie, lecz wolałbym zostać
      obsłużony w złych warunkach w UM a żyć w mieście, które żyje, nie tylko ze
      względu na wygląd zewnętrzny, ale również to, co niosą ze sobą jego mieszkańcy.
      Prawdą jest, że wielu już się przyzwyczaiło, że żyjemy w takim właśnie mieście -
      szarym, brudnym, bez perspektyw, które odstrasza swoim wyglądem. Porównał Pan
      obecny Piotrkow do afrykańskiej osady - jak najbardziej trafne porównanie.
      Jednak może ono być obraźliwe nawet dla tej wspomnianej osady pod pewnym
      względem - podejścia do obowiązków. Mieszkańcy afrykańskiej osady może i
      chcieliby żyć w innych warunkach, jednak nie mają ku temu sposobności, nie mogą
      odmienić swojego losu. Piotrków - miasto położone w centrum Polski - może,
      jednak zarządzający miastem nie chcą tej sytuacji zmienić. Nie będę pisał o
      powodach takiego stanu rzeczy, bo Pan przecież doskonale o nich wie,
      zdecydowana większość polskiej sceny politycznej dba tylko o własne dobra, a
      nie o dobro wspólne.

      Obraz Piotrkowa w oczach osób odwiedzających nasze miasto, bądź tych, którzy
      znaleźli się tu przez przypadek, przejazdem, jest wręcz tragiczny. Wiem coś o
      tym, bo często goszczę w Piotrkowie gości, znajomych z innych miast.
      Opinii każdego z nich o Piotrkowie wysłuchuję z wielką niechecią i nie wiem, co
      wtedy odpowiadać. Bo parafrazujac słynną definicję konia - "Piotrków jaki jest,
      każdy widzi" ...

      Aby zmienić istniejący wizerunek miasta potrzeba ogromnego wysiłku, potrzebne
      są osoby, które w pełni zrealizują misję, która przed nimi stanie. Na pewno
      tacy istnieją w naszym miescie. Tylko kto nim jest?

      Jako wyjaśnienie chcę napisać, ze pochodzę z Piotrkowa Trybunalskiego - tu się
      urodziłem, tu mam rodzinę, bliskich. Życie prywatne dzielę między Piotrkowem a
      Łodzią - w stolicy naszego województwa mam jedno z mieszkań i dobrą pracę. O
      takiej w Piotrkowie mogłem pomarzyć... Jednak temat pracy oraz szans dla
      młodych osób w Piotrkowie to już zagadnienie na długie strony internetowych
      listów... Choćby ostatnia informacja, jakże świeża, wzbudza jedynie poczucie
      strachu i grozy, w jakim mieście żyjemy... Piotrków przez błędy proceduralne
      otrzymał mniej pieniędzy na walkę z bezrobociem, tzw. aktywne formy tej
      walki... Brak słów...

      • stalker05 Re: większość polskiej sceny politycznej dba tylk 16.02.06, 23:02
        Być może piekne pejzaże, z których Łódź słynie w Europie zrekompensują Ci choć
        trochę niedostatki Piotrkowa.
    • 3br4 Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 18.02.06, 14:00
      Pisanina rzecznika sobie a muzom. Co z tego że ma rację? Przecież mamy w tym
      naszym kraju do czynienia nie tylko z morzem, ale wręcz z OCEANEM niemożności.
      • guzgu Re: ISO 9001:2000 czy afrykańska osada? 18.02.06, 19:13
        3br4 napisała:

        > Pisanina rzecznika sobie a muzom. Co z tego że ma rację? Przecież mamy w tym
        > naszym kraju do czynienia nie tylko z morzem, ale wręcz z OCEANEM
        niemożności.
        W TYM MIEJSCU ZGADZAM SIĘ W CAŁEJ ROZCIĄGŁOŚCI !!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja