jacekmarusinski
13.04.06, 13:22
Piotrków Tryb. 13.04.2006 r.
Pan Waldemar Matusewicz
Prezydent Miasta Piotrkowa Tryb.
Panie Prezydencie
Dziwię się, że Pan, podobno znawca problematyki samorządowej, dziwi się po
przeczytaniu interpelacji radnego. Dziwię się, że Pan nie tylko się dziwi,
ale jeszcze jest zaskoczony. Jeszcze bardziej dziwię się, że zamiast próbować
odpowiedzieć na moją interpelację, która wynika z lekceważenia radnych przez
Pana i „Pana służby” zastosował Pan formę listu otwartego, w którym Pan bądź
Pana „ludzie od grafomanii” próbują zdezawuować moją pracę jako radnego.
Marzyłem zawsze o sytuacji, że jako radny będę mógł odpowiedzieć na wszystkie
pytania mieszkańców miasta, ale nawet Prezydent, Jego zastępcy, Skarbnik, a
nawet Sekretarz Miasta nie znają tych odpowiedzi bądź nie chcą na pytania
odpowiadać. Dziś marzę o pozycji znanego społecznika piotrkowskiego Pana
Henryka Alamy, któremu „Pana służby” udzielają odpowiedzi na wszystkie
pytania, a próba ośmieszania pytającego zakończyła się w sądzie.
Pytań, które zadawałem jako radny czy jako sympatyk Stowarzyszenia na Rzecz
Rozwoju Piotrkowa nie będę Panu powtarzał. Działań jakie podejmowałem jako
radny nie będę Panu przytaczał. Przypomnę je w swoim czasie swoim wyborcom.
Prezesowania MMKS Piotrcovia także niech Pan mi nie wytyka, gdyż to ja stałem
się ofiarą Pana działań w tym klubie.
Cieszę się natomiast, że przypomina mi Pan o głosowaniu 319 uchwał. Śmiem
twierdzić, że to należało do moich obowiązków jako radnego, a merytoryczną
pracę w przygotowaniu tych uchwał wkładałem w przytoczonych przez Pana
Komisjach, podobnie jak inni radni. Ja wiedziałem nad czym głosuję, stąd
niejednokrotnie nie popierałem różnych „głupot” zgłaszanych przez „służby
Prezydenta”.
Osobistej Pana umiejętności „roztaczania wizji, elokwencji i erudycji”, jak
twierdzi radna Ewa Ziółkowska, żonglowaniu faktami i danymi statystycznymi,
zakulisowymi działaniami wobec radnych Mieszkańcy zawdzięczają sporą część
tych przytaczanych przez Pana uchwał. Czy wszystkie są dobre dla Miasta i
mieszkańców okaże się.
Pana Prezydenta wielbiciel kilkakrotnie w czasie spotkań Stowarzyszenia na
Rzecz Rozwoju Piotrkowa powtarzał Panu, że posiadł Pan
niezrównaną „umiejętność” otaczania się kiepskimi współpracownikami i
klakierami. Formą przedstawienia Pańskiego listu chyba Pan to udowodnił.
Czy taka forma rozmowy z radnym jest już standardem piotrkowskim? Czy taka
forma jest odpowiednia do rozmowy z „Drogim Jackiem”?
Niestety, ja jako radny i prawdopodobnie inni też pozwoliliśmy sobie na taki
a nie inny sposób traktowania Rady Miasta, radnych przez Pana i „grono
najbliższych Pana współpracowników”. To dlatego oburzają się koledzy radni
Kozłowski, Czajkowski, spokój traci nawet Przewodniczący Rady. Spokój
zachowuje kolega radny Lizak, którego obdarzył Pan zaszczytną i płatną
funkcją w Komisji Antyalkoholowej.
Mimo wszystko cieszę się, że przynajmniej w przedostatnim akapicie (?)
Pańskiego listu dostrzegł Pan to, czego nie zauważył po moim wystąpieniu w
czasie ostatniej sesji. To na sesji jest miejsce na odpowiedzi, wspólne czy
nie, władz miasta.
Skorzystam też z Pana rady i na część pytań odpowiem swoim wyborcom sam. Nie
wiem natomiast jakie to pochyłe drzewo, o którym Pan mówił? Mnie się nasuwa
wierzba, na której gruszki nie chcą rosnąć mimo ciągłego lania wody, ale mogę
się mylić. Nie wiem też, dlaczego spółce „Piocel” daje Pan zarobić ponad 200
tys. złotych, aby odzyskać 60 tys. złotych?
Z poważaniem
Jacek Marusiński