politykierek
07.11.06, 20:50
Wysłuchałem dzisiaj przed południem radiowej debaty prezydenckiej. Temat
wiodący to pieniądze , których już nie ma (to te wydane) i te do wydania
(których jeszcze nie ma) i nie wiadomo kiedy i jak do nas trafią.
W debacie wzięło udział 5 kandydatów, tj. panowie A. Pol, A. Czapla, K.
Chojniak, M. Jeleń i pani E. Ziółkowska. Widać takie zwyczaje panują w Radiu
Piotrków, że kobietę przedstawia się na końcu. Pani Ewa nie tracąc animuszu
skwitowała: „ostatni będą pierwszymi”
Zapanowała rodzinna atmosfera jakby na przekór temu co dzieje się na górze.
Chciałoby się wrzasnąć: czy nie możecie brać z nas przykładu durnie jedne?
Panowie Andrzejowie są sąsiadami i jak dobry obyczaj nakazuje powinni żyć w
sąsiedzkiej symbiozie. Pani Ewa i Pan Krzysztof pomimo różnic
światopoglądowych wynikających z przynależności partyjnej również zachowywali
w stosunku do siebie dużą życzliwość (widocznie też są sąsiadami). Jedynie
Pan Jeleń (musi nie być sąsiadem żadnego z pozostałych) choć mówił nie na
temat próbował jednak coś zrobić aby zaiskrzyło w dyskusji.
To też na niewiele się zdało i pomimo wysiłków prowadzących pamiętających
pewnie debaty z przed lat czterech pomiędzy dwoma wielkimi jak na skalę
Piotrkowa postaciami W.M. i A.P. do końca panowała miła i sympatyczna
atmosfera.
Praktycznie wszyscy uczestnicy zgodnym chórem okrzyknęli potrzebę wybudowania
oczyszczalni ścieków, biblioteki publicznej, sali widowiskowej, pobudzenie
przedsiębiorczości, wykazali troskę o oświatę i sport w mieście i oczywiście
zastanawiali się co zrobić, aby przyciągnąć inwestorów zewnętrznych. Wszyscy
też próbowali znaleźć odpowiedź na pytanie postawione przez dziennikarzy jak
pozyskać środki, aby mieszkańcy Piotrkowa żyli dostatnio i byli szczęśliwi.
Na koniec uszczknęli trochę ze sfery intymnej i podzielili się swoimi
marzeniami. I o dziwo, podobne marzenia mają również mieszkańcy tego
miasta.
Gdybym miał oceniać uczestników i ich wypowiedzi pod względem merytorycznym,
obycia medialnego i posiadanej wiedzy w tej niezbyt pasjonującej debacie to
przyjmując skalę punktacji 1 do 6 wyglądałoby to następująco:
A. Pol – 4,5
A. Czapla – 4,2
K. Chojniak – 4,2
E. Ziółkowska – 4,0
M. Jeleń – 2,0
Jeśli chodzi o czterech pierwszych kandydatów to poziom był wyrównany.
Natomiast Pan Jeleń przypominał trochę studenta próbującego zainteresować
egzaminatora odpowiedzią na inne niż zadane pytanie. Może zapomni o co pytał
i zaliczy? Coś na ten temat wiem, bo też nieraz na to liczyłem.
W niedzielę wybierzemy Radę i prawdopodobnie dwóch kandydatów do drugiej
tury. Piłka jest w grze i nie wiadomo kto ostatecznie może wygrać (szanse są
wyrównane).
Ale już dzisiaj wszyscy pretendenci do fotela prezydenckiego powinni mieć
świadomość, że aby sprostać wyzwaniom nadchodzącego czasu i oczekiwaniom
wyborców bardzo ważne będzie otoczenie jakie sobie stworzą po wyborach. Bo
przyszły wybraniec choćby był samowystarczalnym geniuszem na miarę Leonarda
do Vinci (potrafił wszystko) niewiele sam wskóra i będzie błądził jak
zagubiony poszukiwacz skarbów po labiryncie szukający wyjścia.
Będą zobowiązania powyborcze w stosunku do tych co pomogli wygrać. Ale czy
ich kwalifikacje i wiedza będą mogły zastąpić wykazane zaangażowanie podczas
kampanii?
Takie jest życie i trudno się dziwić, że wiele osób będzie oczekiwać na
smakowity kąsek z „pańskiego stołu”.
Ostatnich filantropów można było spotkać w powieściach Prusa i
Żeromskiego.