Internet to anonimowość: jak u was ze zdradami?

20.12.06, 02:32
Skoro net daje komfort anonimowości, to podyskutujmy też o zwykłym życiu.
Zdradzacie? Byliście zdradzeni? Zdradziłeś? Zdradziłaś? Zdradzasz? I co z
tego wynika (albo nie)? Kamikaze_pkow1 niech tu się nie wypowiada, bo
zapraszam do dyskusji raczej serio.
Skoro przyszło mi zacząć - nie zdradzam, ale żona moja nieźle się rozhulała w
tym temacie.
    • maddox84 Re: Internet to anonimowość: jak u was ze zdradam 20.12.06, 02:40
      A co to jest zdrada ?? W którym momencie jeszcze nie jest a w którym zaczyna już
      być zdradą ??
      • zadowolona1 Re: Internet to anonimowość: jak u was ze zdradam 20.12.06, 10:08
        Właśnie-co to jest zdrada?Dla każdego pewnie różne ma oblicza.Dla jednych
        zdradą jest przypadkowy sex ,dla innych zdrada psychiczna.Dla mnie najgorsze by
        było,gdyby moja druga połówka zakochała się w tej drugiej osobie i chciała
        ułożyć sobie z nią życie(czyli mam na myśli zdradę psychiczną a nie
        fizyczną).To na pewno bardzo by bolało,uznałabym to za życiową porażkę.Ale
        raczej nam to nie grozi.Zodiakalnie podobno idealnie dobrana para z nas(bo ktoś
        tu wcześniej pisał o wagach i skorpionach).Poza tym nie jedną burzę już
        przetrwaliśmy.Chociaż nigdy nie mówi się podobno nigdy-brrr...To tak na
        poważnie,bo tak miało być.A koledze tęczowemu radzę więcej rozmawiać ze swoją
        żoną,bo może nie ma pojęcia o tym jak ją zaniedbuje,czego jego połowa od niego
        oczekuje itd.Rozmowa dobra rzecz.Ale się rozpisałam!Czuję,że będę jedyna na tym
        forum,która odpisała(oprócz maddoxa84).
        • maddox84 Re: Internet to anonimowość: jak u was ze zdradam 20.12.06, 11:35
          Zgadzam się z zadowolona1, najgorsza jest zdrada psychiczna... chociaż jako
          facet na fizyczną też nie jestem obojętny... miałem raz w życiu taką sytuację, w
          której nie wiedziałem czy to już zdrada czy jeszcze nie, dowiedziałem się o tym
          dłuugo po ale powiem że bolało tak samo... postanowiłem przez wzgląd na to co
          się w tym czasie stało (urodziło się coś pięknego) nie przywiązywać do tego
          wydarzenia większej wagi. Chociaż od czasu do czasu mi się to przypomina i nie
          jest to miłe...
    • szch83 Re: Internet to anonimowość: jak u was ze zdradam 20.12.06, 10:28
      Słyszałem, że według statystyk u nas jest z tym lepiej niż u Was ;)
      • zadowolona1 Re: Internet to anonimowość: jak u was ze zdradam 20.12.06, 10:42
        O tak i tu na pewno masz rację.Bo w zasadzie leży to w Waszej naturze oglądać
        się za każdą napotkaną "spódniczką":)
        • szch83 Re: Internet to anonimowość: jak u was ze zdradam 20.12.06, 11:51
          Nie to miałem na myśli :)


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=164&w=48839772&a=48839772
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=164&w=48572865&a=48612862
        • szch83 Re: Internet to anonimowość: jak u was ze zdradam 20.12.06, 11:52
          A jeśli chodzi o naturę płci, kobiety nie różnią się pod tym względem od
          mężczyzn tylko nie lubią się do tego otwarcie przyznawać :P
    • pinokniot Re: Internet to anonimowość: jak u was ze zdradam 20.12.06, 14:30
      tęczowy daj namiary na swoją żonę.
    • kamikaze_pkow1 Re: Internet to anonimowość: jak u was ze zdradam 20.12.06, 21:14
      > Kamikaze_pkow1 niech tu się nie wypowiada, bo
      > zapraszam do dyskusji raczej serio.

      loooool
      • niewierna3 Re: Internet to anonimowość: jak u was ze zdradam 21.12.06, 00:44
        Ja narazie nie wiem co to zdrada.Niedługo wychodzę za mąż i jestem bardzo
        szczęśliwa.Choć flirtować lubię.Mam nadzieję,że mnie mój mąż nie będzie
        zdradzał!
        • ola184 Re: Internet to anonimowość: jak u was ze zdradam 28.12.06, 17:40
          Ja zdradziłam raz,bo mnie mój facet zaniedbywał.Oglądał się za innymi
          paniami.Nieustannie z nimi flirtował.Jednym słowem poniżał,znieważał mnie i
          moje ego.Ale każdy kij ma dwa końce.Wrócił jego kumpel z Anglii.Za nim na ulicy
          oglądała się każda dziewczyna-facet cudo.I co z pośród tylu ładnych dziewczyn
          (lecących na niego)nie wybrał żadnej,a zwrócił uwagę na mnie(o dziwo).Może
          dlatego ,że byłam taka niedostępna,że nie zwracałam na niego uwagi,tak
          twierdził.Dla mnie,to były najpiękniejsze chwile w życiu.Ten czas ,który
          spędzałam wtedy z nim.Nie zapomnę jego do końca swych chwil.A i nasze
          małżeństwo odżyło na nowo.Mój facet docenił(dzięki tamtemu przypuszczam
          epizodowi)jaką atrakcyjną ma kobietę.Nie powiem,że nie miałam wyrzutów sumienia
          z tamtego powodu-mam je do dziś.Mój facet raczej domyśla się,że było chyba coś
          między nami,ale niech żyje w nieświadomości,nie chcę go ranić,choć należało by
          mu się za jego poprzednie "występy".Mam przynajmniej miłe wspomnienia.No i
          wszystko w miarę dobrze się skończyło.Ale zdrad nie polecam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja