Dodaj do ulubionych

Puszczanie bąkow, czyli "Interakcje 2008"

18.04.08, 13:18
Jak Pan Gajda puszcza bąki, czyli „Interakcje 2008”


W latach 2000 – 2008, Międzynarodowy Festiwal Sztuki Akcji „Interakcje”, kosztował piotrkowskiego podatnika 254 tysiące złotych. Za tą kwotę, kilkunastu (no może kilkudziesięciu) przypadkowych zazwyczaj widzów mogło sobie obejrzeć: panią która publicznie rozebrała się „jak do rosołu” i ogoliła sobie... krocze ku uciesze młodzieży płci męskiej, dwóch panów którzy obnażyli się i pokazali swoje genitalia, (ot tak żeby się pochwalić), dwóch innych „artystów”, którzy pokazali swoje gołe dupy i fujary tylko „na chwilę”, podczas rozbierania się, aby na nago wejść do worków i turlać się w tych workach po bruku starego miasta..... Było na co popatrzeć... oj było! Tylko dlaczego piotrkowski podatnik (w tym i ja), ma finansować tą żałosną błazenadę??
Jeśli Pan Stanisław Piotr Gajda (twórca i animator sztuki współczesnej w Piotrkowie), chce sobie obejrzeć fujarę albo i dupę awangardowego artysty, to proszę bardzo - uwag nie wnoszę! Niech sobie ten Pan zaprosi „artystę” do domu, tenże artysta niech ściągnie gacie i pokaże co w nich skrywa. Pan Gajda przeżyje wzruszenie twórcze, „artysta” zarobi na flaszkę i obaj będą zadowoleni. Pan Gajda z tego powodu, że obejrzał fujarę inną niż swoja co być może poprawi mu nastrój, zaś „artysta” dlatego, że znalazł jelenia który mu za obejrzenie fujary zapłacił.
Zapytam piotrkowskich „rajców” którzy hojną ręka sponsorują „Interakcje”: czy Wasze głowy służą Wam tylko do noszenia czapek i beretów, czy już rozum z nich wyparował doszczętnie? Czy którykolwiek z Was, dałby choć pięć groszy z własnej kieszeni na organizowanie żałosnych wygłupów pod tytułem „Interakcje”? Jakim prawem marnujecie nie swoje (bo społeczne) pieniądze na finansowanie „striptisów” różnych pomyleńców? Pieniądze które już zmarnowaliście (250 tysięcy złotych) umożliwiłyby, na przykład, sfinansowanie kilkudziesięciu stypendiów dla uzdolnionej młodzieży pochodzącej z biednych, czasami patologicznych rodzin. Ci młodzi ludzie otrzymaliby szansę ukończenia jakiś studiów, co pomogłoby im wyrwać się z zaklętego kręgu biedy, braku perspektyw, niekiedy alkoholizmu i przemocy. A Wy żałośni „samorządowcy” od siedmiu boleści, co im proponujecie? Żeby sobie obejrzeli raz w roku, gołą dupę, lub cipę jakiejś pomylonej „artystki” , albo i fujarę skromnych rozmiarów jakiegoś świrusa!!
Pan Stanisław Piotr Gajda przekonuje od lat, że zwykle puszczanie bąka może mieć swój artystyczny wymiar i bywa sztuką... niech mu tam będzie, spierać się nie zamierzam. Niech sobie te bąki puszcza, jego sprawa, mi nic do tego! Ale od społecznych pieniędzy...wara!! Niech każdy puszcza bąki na własny koszt i własne ryzyko....Zrozumieli aluzję piotrkowscy „samorządowcy”, czy kijem po łbach wygrzmocić??

Anthony Ivanowitz
www.pospoliteruszenie.org
18. kwietnia. 2008r
Obserwuj wątek
    • warwara.romanowna.szyszkina Ja co do maestro Gajdy 18.04.08, 19:55
      Takie sobie małe spostrzeżenie co do maestro Gajdy Piotra Stanisława. Patrzcie,
      lata biegną, ekipy zarządzające miastem się zmieniają, ludzie na świecznikach
      też ulegają wymianom, a ten kolega Gajda ciągle skutecznie ciągnie kasę na te
      swoje poronione pomysły. Czyż to nie zagadkowe, jak też mu się ta sztuka udaje?
      • bigos_kk Re: Ja co do maestro Gajdy 19.04.08, 00:01
        warwara.romanowna.szyszkina napisała:

        > Takie sobie małe spostrzeżenie co do maestro Gajdy Piotra
        Stanisława. Patrzcie,
        > lata biegną, ekipy zarządzające miastem się zmieniają, ludzie na
        świecznikach
        > też ulegają wymianom, a ten kolega Gajda ciągle skutecznie ciągnie
        kasę na te
        > swoje poronione pomysły. Czyż to nie zagadkowe, jak też mu się ta
        sztuka udaje?

        To faktycznie prawdziwa sztuka...
    • eks-radny Nie zadane pytania panu St. P. Gajdzie: 18.04.08, 20:05
      W jednym z wątków czytamy o audycji Radia Strefa FM Piotrków "O tym się mówi",
      bodaj z ostatniego wtorku, kiedy to gościem red. Cecotki był pan St. P. Gajda,
      ten od INTERAKCJI. Autor postu miał uzasadnione pretensje do prowadzącego
      wywiad, dlaczego ten zadawał swemu rozmówcy pytania o d.... Maryni, a nie
      postawił mu choćby takich pytań:

      1. Czy w tym roku będzie facet latał po rynku z fajfusem na
      wierzchu?

      2. Czy tłumek uczestników rozbierze się do gołej dupy, jak kiedyś w Europie?

      3. Czy będzie tona bananów na pożarcie prze tłuszczę koneserów spragnionych sztuki?

      4. Czy jakaś performerka ogoli sobie krocze na oczach widowni?

      5. Czy inna artystka wedrze się do spokojnej zazwyczaj czytelni w synagodze i
      zacznie drzeć mordę jakby ją zarzynali?
    • mykwa1 Pierdzenie przeżyciem duchowym 18.04.08, 21:45
      Na łamach dzisiejszego (18.04.08) tygodnika "7 DNI" (str. 12) pan Stanisław
      Piotr Gajda, twórca i animator sztuki współczesnej w mieście Piotrkowie, w
      artykule M. Obszarnego "Na wysypisku sztuki" przekonuje, a czyni to już od lat,
      że nawet zwykłe puszczenie bąka może mieć swój artystyczny wymiar i bywa sztuką.

      W związku z tym mam do pana Gajdy prośbę: niech pan już więcej nie pali tego
      świństwa, skoro to panu tak szkodzi.
      • sierakowskisss Re: Kilka linków 19.04.08, 11:12
        Nie popadajmy w ogłupienie. Artyści to inni ludzie, muszą znaleźć
        upust dla swoich emocji. Czy mamy się ich bać, mamy je napiętnować,
        wypisywać takie rzeczy w internecie ? Najwidoczniej uważacie, że
        tak. Mnie to wszystko nie przeszkadza a samego P. Gajdę cenię za
        inicjatywę. Owszem, trochę dziwię się że lokalne media (radio) tak
        bardzo przejmują się tym festiwalem, ale w sumie naprawdę są dużo
        gorsze rzeczy a wy o nich nie piszecie. Np. stosunki panujące w
        pewnej miejskiej spółce, gdzie rządzi Rada Nadzorcza a prezes i
        prezydent nie mają nic do powiedzenia. Zagadka: o jaką spółkę
        chodzi ?
        • majkel01 Re: Kilka linków 19.04.08, 16:32
          sierakowskisss napisał:

          > Nie popadajmy w ogłupienie. Artyści to inni ludzie, muszą znaleźć
          > upust dla swoich emocji. Czy mamy się ich bać, mamy je napiętnować,
          > wypisywać takie rzeczy w internecie ? Najwidoczniej uważacie, że
          > tak. Mnie to wszystko nie przeszkadza ....

          jeśli się zobaczy tfu-rczość podczas interakcji to faktycznie można przynajmniej
          niektórych uznać za "innych".
          Bać się nie musimy, piętnować też nie... itd. ale nie musimy za to wszystko
          płacić. Bo na tę pseudoartystyczną imprezę idzie ok. 30.000 PLN, z budżetu
          miasta... a budżet miasta jest z naszych podatków.
          Mnie też Interakcje "w zasadzie" nie przeszkadzają poza tym że jest finansowana
          z naszych podatków oraz że ci pseudoartyści chodzą po rynku na golasa, a patrzą
          na to również dzieci. Ciekawe czemu nie interweniuje np. Straż Miejska.
          Następnym razem przy takiej okazji nie omieszkam powiadomić naszych dzielnych
          stróżów porządku o zaistniałej sytuacji i niech oni wejdą w interakcję z owymi
          golasami. Bo ciekawe czy jakbym ja sie rozebrał do rosołu na rynku to czy
          również było by to "sztuką" czy już zwykłym ekshibicjonizmem ?

          Jeśli ktoś z organizatorów imprezy twierdzi że te 3 % które się interesuje
          sztuką jest tymi najcenniejszymi procentami społeczeństwa, to biorąc pod uwagę
          piotrkowskie Interakcje, ja wolę jednak być w tych pozostałych 97 %.
          • osia13 Re: Kilka linków 22.04.08, 11:32
            Interakcje jako "sztuka" niszowa powinny pozostać głęboko ukryte, aby nie robić młodym ludziom wody z mózgu. To przedstawianie neurotycznych wizji pseudotwórców, którymi ludzie się zachwycają, a miasto w swojej ignorancji dla prawdziwej sztuki wspiera z budżetu. Sami "twórcy" nie wiedzą co autor ma na myśli, ale przecież fajnie jest być trendy i udawać, że się rozumie... Przydałyby się kaftany bezpieczeństwa, chociaż z drugiej strony dlaczego "twórcy" mieliby odmawiać sobie zabawy i uciech na koszt miasta??? Ciepło się zrobiło, a imprezka przednia, wystarczy tylko się trochę powydurniać przed gawiedzią. No cóż twórzmy społeczeństwo masowe zapatrzone w kicz, głupotę, gdzie nie potrzeba wytężać zmysłów i intelektu. Czemu nie wspierać np. dzieci uzdolnionych artystycznie... Jeśli Pan Gajda potrzebuje trochę złomu lub makulatury chętnie służę:)) mam trochę puszek po konserwach, to w ramach wspierania sztuki. Zazdroszczę talentu Panu Gajdzie do wyciągania pieniędzy z cudzych kieszeni-to jest prawdziwa sztuka! Czapki z głów!!!
            W obronie sztuki przed profanacją
            • hiszpanska-inkwizycja Re: Kilka linków 22.04.08, 12:59
              >Sami "twórcy" nie wiedzą co autor ma na myśli, ale przecież fajnie
              jest być trendy i udawać, że się rozumie...

              To że pani (pan?) nie rozumie, nie znaczy że każdy tak ma.
              Przypisywanie swoich cech innym ludziom psychologowie nazywają
              projekcją klasyczną. To naturalny mechanizm obronny pozwalający
              uniknąć nadmiernego poziomu frustracji. Tylko proszę się nie
              zagalopować, bo to też jeden z symptomów paranoi. Wtedy faktycznie
              mogą się przydać kaftany bezpieczeństwa.

              > To przedstawianie neurotycznych wizji pseudotwórców, którymi
              ludzie się zachwycają

              Z tego co kojarzę, sztuka zawsze przedstawiała wizje twórców...
              którymi ludzie się zachwycali, bądź też nie - o gustach się nie
              dyskutuje. Neurotycznych? Mam wrażenie że to słowo miało być
              pejoratywne? Dlaczego? Idźmy dalej, powiedzmy szalonych, proszę
              bardzo. Ale czy szaleństwo ujmuje talentu choćby van Goghowi?

              >No cóż twórzmy społeczeństwo masowe zapatrzone w kicz, głupotę,
              gdzie nie potrzeba wytężać zmysłów i intelektu.

              Tak, twórzcie, twórzcie. Zapraszajcie sobie Denzeli i innych.
              Oglądajcie tańce w cyrku z gwiazdami na lodzie. Po co komu sztuka
              współczesna.

              >dlaczego "twórcy" mieliby odmawiać sobie zabawy i uciech na koszt
              miasta???

              Bo jak świat stary, sztuka potrzebowała mecenatu.

              A tak na marginesie zapytam, co pani (pan) za sztukę uważa? Ale żeby
              nie było, że łatwe pytania zadaje, prosiłbym o coś powojennego. To
              poważne pytanie.
    • hiszpanska-inkwizycja Re: Puszczanie bąkow, czyli "Interakcje 2008" 20.04.08, 13:41
      Drogi panie Antoni P. ja rozumiem, że za sumę za jaką do Piotrkowa przyjeżdża aż 40 "pseudo-artystów", woli widzieć pan szanowny tak wybitnych artystów jak choćby Denzel
      piotrkowianie.com/dni-piotrkowa-2006-vt1701.htm
      bądź za sumę nieco większą spółkę Cugowscy + Pudelsi
      mojpiotrkow.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=270&sid=0dfcd868a036edcff57d0e8882b73dbe
      ale niech pan szanowny wybaczy, nie wszyscy piotrkowianie mają równie niskich lotów gusta co pan...
      Nie dziwi to, że człowieka bezrobotnego tak mierżą pieniądze wydawane przez UM, ale pozwolę sobie zauważyć, że pewna część budżetu jest przeznaczona na kulturę - niekoniecznie taką w jakiej pan szanowny gustuje, lecz nieco bardziej wymagającą. Śmiem twierdzić, że tych 40 artystów - którzy, przyjeżdżają/przylatują do Polski na własny koszt, jednak nieco bardziej promuje nasze miasto niż "wybitni" muzycy, jak np. Denzel, Maryla Rodowicz, bądź Bracia Cugowscy. Jeśłi miałbym pana szanownego kategoriami oceniać - sama ilość robi swoje.
      Przykro czytać, że część społeczeństwa, która się tak śmiało wypowiada na forum, nie ma pojęcia o tym co działo się w sztuce przez cały XX wiek, że ze swoją świadomością zatrzymała się na malarstwie XIX wiecznym, bądź i wcześniejszym, skoro ich tak nagość razi. Zanim szanowni znawcy zaczną oceniać arbitralnie co sztuką jest a co nie, radziłbym się nieco dokształcić. Wykładów z historii sztuki nie zamierzam tu pisać, ale może trafi do niekórych banalny argument - od lat na całym świecie, również w Polsce na uczelniach artystycznych istnieją wydziały intermediów, performance itp. co chyba jednak ucina dyskusję o tym czy performence jest pełnoprawnym nurtem sztuki. Oczywiście nadal można zaprzeczać. Przecież ciągle są tacy którzy twierdzą, że ziemia jest płaska, bądź że człowiek nie był na księżycu.
      Na zakończenie, życzę nieco rozsądku panie Antoni i mniej kompleksów, choć pewnie każdy z nas by je miał sprzedając swoją grafomanię w tak marnym nakładzie... W końcu narzekanie to tradycyjny polski grzech, jak komuś coś wychodzi a nam nie...
      • anthony1 Re: Puszczanie bąkow, czyli "Interakcje 2008" 20.04.08, 20:20
        Interakcje 2008, czyli uderz w stół a nożyce się odezwą


        Co robi osobnik pozbawiony wszelkich talentów artystycznych (który nie umie pisać, malować, komponować, śpiewać, grać na jakimś instrumencie, itp.) a który pomimo tych swoich ułomności, chciałby uchodzić za ....artystę awangardowego??...Osobnik ten jedzie na jakiś festiwal sztuki „performance”, na przykład do Piotrkowa Trybunalskiego. Tam w miejscu publicznym ściąga portki i pokazuje przypadkowym gapiom gołą dupę, fajfusa, albo goli sobie krocze. Tym prostym sposobem zwykły bęcwał przeistacza się w ....artystę awangardowego!
        Gdyby przedstawiony mechanizm tworzenia artysty z pospolitego bęcwała nie był finansowany ze społecznych pieniędzy, to rzecz jasna pies z kulawą nogą nie byłby tym zainteresowany. Chcą się tacy czy inni „uzdolnieni inaczej” bawić w awangardowych artystów, pies im mordy lizał: niech sobie pokazują wzajemnie dupy, niech sobie golą krocza, ...niech robią co chcą! Bylebym nie był zmuszony tego oglądać, ani tego finansować.
        Ale jeśli zgraja takich „artystów” wyciąga łapy po społeczne pieniądze i je OTRZYMUJE, to jest to skandal wołający o pomstę do nieba!!! Zapyziałe miasteczko, pełne walących się budynków, zrujnowanych ulic i chodników, miasteczko pełne bezrobotnych, biedaków, alkoholików i „dzieci ulicy”, takie miasteczko finansuje...festiwal golenia kroczy i pokazywania dupy. To w hierarchii potrzeb miasta, ważniejsze jest finansowanie festiwalu pokazywania dupy, niż na przykład materialna pomoc edukacyjna dla uzdolnionej młodzieży pochodzącej z biednych rodzin? Proszę mi w tym miejscu nie pieprzyć, że 250 tysięcy złotych które miasto zmarnowało na finansowanie „Interakcji”, to „nikły procent” całego budżetu. Za ten „nikły procent” kilkadziesiąt osób mogłoby ukończyć jakieś studia, co być może pomogłoby im wyrwać się z zaklętego kręgu biedy.
        Jest skrajnie niemoralną sytuacja, gdy budżet biednego miasta finansuje jakieś pseudo artystyczne wygłupy, podczas gdy wielu mieszkańców Piotrkowa ledwie wiąże koniec z końcem i co gorsza wbrew własnej woli, te wygłupy finansuje.
        Czy Pan to rozumie, panie Hiszpańska Inkwizycjo?? Co do mojej działalności, powiedzmy, literackiej. Finansuję ją z własnych pieniędzy i nigdy i do nikogo nie wyciągałem łapy po jakieś dotacje! Jedni- tacy jak Pan - uważają moje teksty za grafomańskie, inni wręcz przeciwnie. Dokładnie tak samo jak w przypadku artystycznej oceny Pana „Interakcji”. Ja jednak bawię się na własny koszt i baaaaardzo(!) nie lubię gdy inni próbują zabawiać się na tak zwany „krzywy ryj”, czyli na mój i innych koszt, wbrew naszej woli.

        Anthony Ivanowitz
        www.pospoliteruszenie.org

        • hiszpanska-inkwizycja Re: Puszczanie bąkow, czyli "Interakcje 2008" 21.04.08, 10:46
          >Co robi osobnik pozbawiony wszelkich talentów artystycznych(...)

          Co daje panu autorytarnie oceniać? Pytam, bo być może nie wiem a
          mamy do czynienia z profesorem ASP, choć wątpię, bo dyskusje wtedy
          toczyli byśmy na innym poziomie. Rozumiem, że tym pytaniem
          kwestionuje pan, jeśli nie zaprzecza, sens istnienia, działania i
          autorytet uczelni artystycznych na całym świecie?

          >ściąga portki i pokazuje przypadkowym gapiom gołą dupę, fajfusa,
          albo goli sobie krocze(...)

          Jaki procent performanceów które odbyły się w Piotrkowie był
          okraszony nagością? Wg. pana słów, co najmniej 90% Sądzę jednak że
          nieco się pan myli w rachunkach. A teraz proszę wziąć do ręki dajmy
          na to album malarstwa, fotografii z dowolnego okresu. Świntuchy,
          prawda? O ile mieści mi się w głowie to, że argumentem pana mogą być
          pieniądze, bo każdy ma swoje zdanie na temat ich zagospodarowania,
          to zupełnie nie rozumiem argumentu dot. nagości. Jak świat stary
          sztuka ZAWSZE pośród innych motywów posługiwała się nagością. Od
          pierwszych malowideł w jaskiniach, po sztuki najnowsze - jeśli nie
          chce pan słyszeć o performance - to w instalacjach, video-arcie, w
          wszelkich dyscyplinach intermedialnych. Nie ma sensu zresztą
          wyszczególniać. Po prostu wszędzie. Bardzo proszę nie używać tego
          argumentu w kolejnych postach, gdyż to naprawde zaniża poziom
          dyskusji.

          >Za ten „nikły procent” kilkadziesiąt osób mogłoby ukończyć jakieś
          studia(...)

          Zabawne, od czasu zniknięcia z mediów niepokornego ulubieńca mas
          Andreasa Leppera, nie słyszałem tak pięknie sformułowanych
          populizmów :) "Oczywistą oczywistością" jest, że środki w budżecie
          można by przesuwać w nieskończoność. Każdy ciągnie w swoją stronę
          ten kawał sukna. Ale cóż to za argument?! Równie dobrze można
          powiedzieć, że lepiej dać szansę młodym muzykom z naszego miasta i
          pozwolić im zagrać na dniach Piotrkowa - przy okazji uniknąć
          płacenia dzesiątków tysięcy złotych prawdziwym "pseudo-artystom"
          muzycznym pokroju pięknego Denzela i przesunąć te pieniądze na inne,
          szczytniejsze cele. Zamiast pięknych murków na starówce, można by
          wybudować mieszkania. Zamiast obwodnicy, szpitale. I tak w
          nieskończoność. Od przesunięć środków w budżecie nikomu z
          mieszkańców miasta nie przybędzie pieniędzy w kieszeni. A czasy
          pozbawiania miasta imprez kulturalnych i zastępowanie ich jedynie
          słuszną sztuką, mamy już na szczęście za sobą.

          Przykro trochę, że ta dyskusja musi się toczyć w atmosferze
          niezrozumienia elementarnych zasad demokracji. Demokracja to nie
          prawo silniejszego - "nas jest więcej, będzie jak my chcemy".
          Demokracja to na szczęście też zasada szanowania mniejszości. Idąc
          państwa tokiem rozumowania: "po co wydawać pieniądze na znoszenie
          barier architektonicznych, skoro większości ludzi to nie dotyczy?
          Lepiej zbudujmy za to schody ruchome, większości będzie wygodniej!"
          To jest demokracja? Bo wystarczy zamienić słowa i wychodzi: "Nie
          finansujmy sztuki współczesnej, przecież większości to nie
          interesuje. Lepiej zafundujmy sobie koncert muzyki pop większość
          będzie się świetnie bawić".

          >Co do mojej działalności,
          > powiedzmy, literackiej. Finansuję ją z własnych pieniędzy i nigdy
          i do nikogo
          > nie wyciągałem łapy po jakieś dotacje!(...)

          Nie powinen pan tego zdania pisać - bo wyszło na wierzch o co panu
          chodzi. Nie wspomniałem ani słowem o pieniądzach w kwestii pańskiej
          twórczości. Potwierdził pan tylko co napisałem o grzechu zazdrości.
          Teraz poczułem z panem pewną empatię, faktycznie musi być panu
          smutno, że musi pan z własnej kieszczeni finansować własną
          twórczość, kiedy inni dostają wsparcie finansowe na swoją
          działalność. Ale z pewnością człowiek tak światły jak pan, nie
          będzie miał najmniejszych problemów z uzyskaniem dotacji z
          Ministerstwa Kultury, proszę się nie bać, niech pan spróbuje. Takie
          marne Interakcje dostają, a pan by nie dostał? Niemożliwe.

          Zadziwiające że człowiek tak nieomylny oraz z tak rozsądnym
          spojrzeniem na świat jak pan, nie pracuje w polityce, na jakiejś
          ciepłej posadce - bo wynika z tego, że uzurpuje sobie pan nie tylko
          prawo do kwestionowania sensu istnienia wszystkich ASP, ale również
          twierdzi pan, że i Ministerstwo Kultury zupełnie nie zna się na
          sztuce współczesnej. Megalomania stopnia raczej nieczęsto
          spotykanego.

          pozdrawiam i mam nadzieję na dyskuję merytoryczną
          • bigos_kk Re: Puszczanie bąkow, czyli "Interakcje 2008" 21.04.08, 11:32
            hiszpanska-inkwizycja napisał:

            > Zamiast pięknych murków na starówce, można by
            > wybudować mieszkania. Zamiast obwodnicy, szpitale.

            Pierwszą część popieram w całej rozciągłości, co do drugiej pozwolę
            sienie zgodzić - szpitale mamy już 2 i chyba wystarczy, a obwodnicy
            tylko 2 kawałki.
      • warwara.romanowna.szyszkina Hiszpańska Inkwizycja jak hiszpańska... mucha 20.04.08, 20:38
        hiszpanska-inkwizycja napisał:

        > Drogi panie Antoni P. ja rozumiem, że za sumę za jaką do Piotrkowa przyjeżdża a
        > ż 40 "pseudo-artystów", woli widzieć pan szanowny tak wybitnych artystów jak ch
        > oćby Denzel
        > piotrkowianie.com/dni-piotrkowa-2006-vt1701.htm
        > bądź za sumę nieco większą spółkę Cugowscy + Pudelsi
        > mojpiotrkow.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=270&sid=0dfcd868a036edcff57d0e8882b73dbe

        > ale niech pan szanowny wybaczy, nie wszyscy piotrkowianie mają równie niskich l
        > otów gusta co pan...
        > Nie dziwi to, że człowieka bezrobotnego tak mierżą pieniądze wydawane przez UM,
        > ale pozwolę sobie zauważyć, że pewna część budżetu jest przeznaczona na kultur
        > ę - niekoniecznie taką w jakiej pan szanowny gustuje, lecz nieco bardziej wymag
        > ającą. Śmiem twierdzić, że tych 40 artystów - którzy, przyjeżdżają/przylatują d
        > o Polski na własny koszt, jednak nieco bardziej promuje nasze miasto niż "wybit
        > ni" muzycy, jak np. Denzel, Maryla Rodowicz, bądź Bracia Cugowscy. Jeśłi miałby
        > m pana szanownego kategoriami oceniać - sama ilość robi swoje.
        > Przykro czytać, że część społeczeństwa, która się tak śmiało wypowiada na forum
        > , nie ma pojęcia o tym co działo się w sztuce przez cały XX wiek, że ze swoją ś
        > wiadomością zatrzymała się na malarstwie XIX wiecznym, bądź i wcześniejszym, sk
        > oro ich tak nagość razi. Zanim szanowni znawcy zaczną oceniać arbitralnie co sz
        > tuką jest a co nie, radziłbym się nieco dokształcić. Wykładów z historii sztuki
        > nie zamierzam tu pisać, ale może trafi do niekórych banalny argument - od lat
        > na całym świecie, również w Polsce na uczelniach artystycznych istnieją wydział
        > y intermediów, performance itp. co chyba jednak ucina dyskusję o tym czy perfor
        > mence jest pełnoprawnym nurtem sztuki. Oczywiście nadal można zaprzeczać. Przec
        > ież ciągle są tacy którzy twierdzą, że ziemia jest płaska, bądź że człowiek nie
        > był na księżycu.
        > Na zakończenie, życzę nieco rozsądku panie Antoni i mniej kompleksów, choć pewn
        > ie każdy z nas by je miał sprzedając swoją grafomanię w tak marnym nakładzie...
        > W końcu narzekanie to tradycyjny polski grzech, jak komuś coś wychodzi a nam n
        > ie...


        Drogi Panie Hiszpańska Inkwizycjo!
        Piszę "drogi Panie", bowiem bez trudu rozszyfrowałam, że za tym nickiem kryje
        się Pan Stanisław Piotr Gajda, we własnej osobie animator Interakcji i innych
        wątpliwych przedsięwzięć natury rzekomo artystycznej.
        Wiadomo to stąd, że Hiszpańska Inkwizycja powtarza jota w jotę zdania, wyrażone
        kilka dni temu na antenie Radia Strefa FM Piotrków o godz. 10.15 w audycji "O
        tym się mówi", prowadzonej przez Marcina Cecotkę. Słowo w słowo to samo.
        Swoją drogą, ciekawe, dlaczego wstydzi się Pan wystąpić na form z otwartą
        przyłbicą jako Gajda.
        Tyle w temacie, kim jest owa Hiszpańska Inkwizycja.
        • hiszpanska-inkwizycja Re: Hiszpańska Inkwizycja jak hiszpańska... mucha 21.04.08, 09:44
          Gdyby życie było takie proste drogi Watsonie :)
          Pozwolę sobie zauważyć że P. Gajda zawsze wypowiada się podpisując
          się własnym nazwiskiem - czy to w gazecie czy gdzie indziej,
          zupełnie inaczej od wszystkich krytykujących, jak choćby w ostatnim
          artykule w gazecie. Nie zastrzega sobie anonimowości, "żeby się nie
          narazić"...
          Argumenty powtórzone? Co w tym dziwnego skoro są trafne? Jak żyję,
          nie słyszałem o monopolu na trafne argumenty :)

          Niemniej jednak, bardzo się cieszę, że moje wypowiedzi merytorycznie
          wydają się podobne do poziomu pana Gajdy :)
    • anthony1 przepis na artystę awangardowego 21.04.08, 13:00
      Przepis na artystę awangardowego.

      Weźmij gówna koziego kilogram (kangurzego, mysiego, od słonia, bądź ostatecznie swojego ) zasmaruj nim obraz świętego Antoniego, bądź jakąś relikwię czczoną przez Katolików, Żydów, Muzułmanów ( itp. ) . Tak wykonaną "instalację" artystyczną zanieś do najbliższego muzeum, galerii, domu kultury lub zgłoś się na festiwal sztuki współczesnej "Interakcje- Performance". Przyjmą cię tam z otwartymi rękami i pokażą Twoje " dzieło " na najbliższej wystawie . Tym prostym sposobem zostaniesz ...... artystą awangardowym, odważnie walczącym z ciemnotą, zabobonem i religijnym obskurantyzmem !!! .

      Do wykonanej w pocie czoła "instalacji", wymyśl jakąś mętną ideologię, na przykład taką ; " dzieło " symbolizuje nędzę fizycznego trwania przyrody (z jej smrodem i przemocą ), w świecie wzniosłego piękna religii i ludzkich tęsknot do nieśmiertelności !

      Po otwarciu wystawy (a przed zamknięciem) podpuść jakiegoś religijnego oszołoma, aby złożył przeciwko Tobie pozew do sądu, gdyż uraziłeś jego uczucia religijne. Sąd uzna Ciebie winnym popełnienia przestępstwa i wymierzy karę dwóch lat więzienia, w zawieszeniu na trzy lata. Od tego momentu Twoja artystyczna kariera ulegnie kosmicznemu przyspieszeniu: nie będzie takiej gazety, stacji radiowej czy telewizyjnej, która by nie zaprotestowała przeciwko tłamszeniu wolności twórczej przez represyjny system polityczny . Twoje "dzieło " i nazwisko stanie się znane każdemu obywatelowi Republiki Pomrocznej (w skrócie RP). Polskie "przekaziory" zrobią Ci za darmo taką reklamę , za którą w normalnym kraju musiałbyś zapłacić krocie. Wszystkie awangardowe galerie w kraju i w Zjednoczonej Europie będą chciały mieć w swoich zbiorach Twoje " instalacje ". By sprostać zapotrzebowaniu rynku, będziesz musiał importować kangurze odchody z ogrodów zoologicznych całego świata !!

      Wesoło jest żyć w kraju totalnych pojebusów, w którym sądy, prokuratorzy, dziennikarze, i tak zwane "elity" intelektualne, miesiącami "wałkowały" sprawę pani Nieznalskiej, która z nikomu nieznanej obywatelki, stała się głośną, prześladowaną "artystką" , po tym jak do krzyża przyczepiła wykonane przez siebie z drewna(z dużą troską o detale ) męskie genitalia.


      Anthony Ivanowitz
      www.pospoliteruszenie.org
      • ucecuce Końskie jabłka proponuję państwu performerom 25.04.08, 23:08
        Końskie jabłka

        A ja proponuję performerom do wykorzystania tworzywo, jakim są końskie jabłka,
        czyli końskie ekskrementy.

        Nazwa (również w niem. – Pferdeapfel) – bierze się stąd, że pojedyncze elementy
        odchodów wielkością i formą przypominają jabłka.

        Koń - panie i panowie artyści - wydala kał co 30-120 minut; w zależności od
        paszy produkuje on dziennie do 50 kg odchodów. Najwięcej odchodów produkują
        konie pasące się na łące, najmniej zaś karmione owsem i stojące w stajni.

        Cechy organoleptyczne

        W porównaniu z nawozem innych zwierząt końskie jabłka mają słaby zapach. O ich
        smaku się nie wypowiem, bowiem nie odważyłem się na performance polegający na
        degustacji owych jabłek.

        W odchodach znajdują się niestrawione składniki typowego pożywienia
        roślinożercy; wróble żywią się często niestrawionymi ziarnami owsa; w
        literaturze pięknej i w pamiętnikach wspomina się o desperackich próbach
        odżywiania się niestrawionym ziarnem podczas klęsk głodu. Dlaczego więc nie
        mogłyby końskie jabłka być pożywką twórczą dla naszych majowych gości?

        Pod mikroskopem można bez trudu rozpoznać pojedyncze włókna roślinne. Przyczyną
        tego – a także stosunkowo łagodnej woni – jest fakt, że koń nie jest przeżuwaczem.

        Barwa końskich jabłek zależy głównie od tego, czym się zwierzęta żywią. Zielone
        i miękkie pochodzą od koni jedzących świeże, zielone pożywienie, natomiast
        żółto-jasnobrązowe wydalane są przez konie karmione słomą, sianem i owsem.

        Rola w przyrodzie

        Końskie jabłka są wykorzystywane przez wiele owadów (motyle, muchy, żuki gnojowe
        itd.) jako pożywienie (koprofagia) lub wylęgarnia larw. Także niektóre psy
        zjadają końskie odchody, co wynika stąd, że zawierają one dużo substancji
        mineralnych. Dla psów korzystna jest w szczególności wysoka zawartość magnezu
        oraz pewne rodzaje bakterii (odmiany Escherichia coli). Istnieje jednak ryzyko
        zarażenia się tą drogą pasożytami, np. tasiemcem bądź jego larwami lub jajami,
        oraz szkodliwymi ziarenkowcami (np. paciorkowcem). Słowem - budulec jak złoto do
        instalacji artystów piotrkowskiego festiwalu.

        Wykorzystanie w gospodarce (oraz w sztuce)

        Końskie odchody stanowią doskonały nawóz, zwłaszcza do stosowania w ogródkach
        działkowych. Dzięki wysokiej zawartości składników mineralnych i celulozy są pod
        względem wartości odżywczych idealne dla niektórych roślin ozdobnych, np. róż i
        storczykowatych. Podczas ich rozkładu wydziela się – w porównaniu z nawozem
        innych zwierząt – szczególnie dużo ciepła, dzięki czemu szczególnie nadają się
        do inspektów.

        Na słabo zurbanizowanych obszarach, np. w Mongolii, nawóz koński (oraz nawóz
        innych zwierząt, np. wielbłądzi) ma istotne znaczenie gospodarcze, gdyż
        wysuszony służy za opał, ceniony z powodu małej ilości dymu wytwarzanego podczas
        spalania. Natomiast w budownictwie jest doskonałym dodatkiem ("kruszywem") do
        gliny przy produkcji cegieł. Dlaczegóż zatem nie do "interakcyjnych" instalacji?

        Koński nawóz ceniony jest także w uprawie pieczarek.

        Istnieją też zastosowania terapeutyczne końskich jabłek, wykorzystujące wysoką
        zawartość terpenów.

        Rola w diagnostyce

        Układ trawienny koni jest bardzo podatny na zaburzenia, dlatego właściciele
        często badają odchody swoich koni pod kątem różnych przypadłości. Jeżeli
        konsystencja ich jest zbyt płynna, mamy do czynienia z zaburzeniem funkcji
        jelita grubego. Jabłka zbyt twarde mogą wskazywać na kolkę. Zwłaszcza odchody
        koni trzymanych na świeżym powietrzu należy regularnie badać pod kątem
        twardości, wyglądu i obecności pasożytów. Konie najczęściej defekują w
        określonym miejscu swojej łąki, co ułatwia kontrolę stanu ich zdrowia.

        Najbliższe zasoby końskich jabłek - w Stadzie Ogierów w Bogusławicach, tylko
        kilkanaście kilometrów od Piotrkowa! W razie czego można je przetransportować na
        miejsce instalowania w Piotrkowie w bagażniku służbowego samochodu prezydenta
        miasta!

        P.S. Informacje zaczerpnięte z Wikipedii.
    • zewa9 To w takim razie Piec 21.04.08, 13:46
      Jeżeli "Hiszpańską inkwizycją" nie jest we własnej osobie pan Gajda, to w takim
      razie jest nim pan Gordian Piec - cień pana Gajdy z UM, uchodzący też za artystę
      awangardowego. Innej opcji nie ma.
        • eks-radny Re: To w takim razie Piec 21.04.08, 14:24
          hiszpanska-inkwizycja napisał:

          > Wąskie horyzonty ma to forum, rzeczywiście. Jak nie A to B. :D Dawno
          > się tak nie uśmiałem.
          > Nie rozumiem jakie znaczenie ma to w stosunku do tematu dyskusji.

          A z czego tu się śmiać, panie Gayda vel Piec?
          Dlaczego ludzie mają nie wiedzieć, komu zawdzięczać te coroczne wygłupy i
          marnotrawienie publicznego grosza?
          Właśnie po to nazwiska.
          • hiszpanska-inkwizycja Re: To w takim razie Piec 21.04.08, 14:37
            Ludzie wiedzą doskonale komu zawdzięczają organizacje festiwalu.
            Choć nadal nie rozumiem jak ma sie to do dyskusji na forum.
            Chce pan nazwisk? Dlaczego więc kryje sie pan za nickiem?

            Krótko, żeby uciąć bezsensowne dywagacje - jestem jednym z widzów
            Interakcji, a moje nazwisko nie ma tu zupełnie nic do rzeczy.
            Jeśli kwestie personalne są argumentami dyskusji, to widać słabo z
            argumentami u przeciwników festiwalu.
        • anthony1 Re: Puszczanie bąkow, czyli "Interakcje 2008" 22.04.08, 14:34



          Szanowny Panie Hiszpańska Inkwizycjo, ponieważ jak to zdążyłem zauważyć jest Pan dobrym znajomym Pana Piotra Gajdy (podejrzewam, że znacie się Panowie jak łyse konie) więc proszę mu przekazać, że w tym roku już więcej dokuczał mu nie będę, ale żeby mi to było ostatni raz z tymi „Interakcjami”!!... Bo jak nie, to inaczej sobie z nim porozmawiam! Osobiście złożę mu wizytę w jego gabinecie, w towarzystwie Warwary Romanowej Szyszkiny, a wtedy....różnie może być! Ponieważ nie zna Pan Warwary, więc powiem tylko, że ta zacna dama ma dłoń jak bochen chleba, zaś w młodości trenowała japońskie zapasy sumo....Jakie ona potrafiła robić „instalacje artystyczne” gdy była młodsza! Jakieś 30 lat temu – na ten przykład- „przygruchała” sobie pewnego przystojnego kawalera. Umówiła się z nim, że będą uprawiać sex, ale nie w pozycji „po bożemu” jak to wówczas było w powszechnym zwyczaju, ale – w ramach artystycznego eksperymentu - „na jeźdźca” ( ona była na górze, on był ujeżdżany). Pech chciał, że się Warwara Romanowa Szyszkina na chwilę jakoś zamyśliła, czy może zagapiła i na swoim partnerze ...usiadła....Do dzisiaj biedak na wózku inwalidzkim jeździ, i gdyby mu przyszło w ramach „Interakcji” pochwalić się fujarą, to byłby w wielkim kłopocie. Taką artystyczną moc ma ta powszechnie szanowana Matrona! Więc niech Pan ostrzeże swojego przyjaciela, Pana Piotra, że ze mną żartów nie ma. Przyjdę z Warwarą w odwiedziny , ta niby to niechcąco na panu Piotrze usiądzie,... i po człowieku,... i po „Interakcjach”...A wielka szkoda by była...Ostrzeż Pan przyjaciela, tragedii zapobiegnij,... ratuj!!!
          -----------------
          PS 1. Proszę dopilnować osobiście, aby w czasie tegorocznych „Interakcji” żaden z jego uczestników nie pokazywał publicznie gołej dupy, fujary albo żeńskiego krocza!!! Pani Warwara Romanowa Szyszkina jest w kwestii moralności bardzo konserwatywnych poglądów, a że przy tym nerwowa, to i o nieszczęście nietrudno! Usiądzie na takim jednym czy drugim co to dupę pokazywał, ten niech się okaże Murzynem, albo Gejem i skandal się z tego zrobi na cały świat! ...”W Piotrkowie bija Murzynów i Gejów”...”Piotrków miastem ksenofobii, homofobii i rasizmu” – będą krzyczały gazety na pierwszych stronach!

          PS 2. Przepraszam Szanowna Pani Warwaro, żem musiał tych Bisurmanów od „Interakcji” Tobą postraszyć (i epizody z Twojego życiorysu w całości na poczekaniu wymyślić), ale... nie postraszysz, to gotowi cały budżet miasta przehulać!


    • widze.wszystko Pomnik dla pomnikowej postaci 23.04.08, 15:15
      Podsuwam pomysł, aby któryś z artystów tegorocznej edycji INTERAKCJI stworzył
      nowatorski pomnik pana GAJDY i aby go ustawić (pomnik, nie Gajdę) w miejscu
      zniszczonego Podróżnego obok cerkwi. Buty jeszcze w ziemi tkwią.
    • warwara.romanowna.szyszkina Przypomniany pomysł 1 25.04.08, 20:24
      W trosce o to, aby nie zabrakło inicjatywy i pomysłów panom Gaydzie i
      Piecow'i, prowodyrom "Interakcji", zakładam ten oto wątek, w którym obywateli
      miasta Piotrkowa uprasza się uprzejmie o umieszczanie własnych pomysłów na
      poszczególne performance, instalacje i happeningi.

      Obywatele królewskiego miasta!
      Stwórzmy swoistego rodzaju Awangardowy Bank Obywatelskich Pomysłów, aby pełnymi
      garściami mogli zeń korzystać artyści, którzy już na dniach przyjadą/przylecą
      tłumnie nad Strawę ze wszystkich kontynentów w celu zaprezentowania
      piotrkowianom Prawdziwej Sztuki.

      Na dobry początek ja teraz przedkładam pierwszy pomysł, zrzekając się zarazem
      praw autorskich do niego. Mam nadzieję, że któryś z artystów wykorzysta go przed
      publicznością, a kto wie - może nawet twórczo go rozwinie!

      POMYSŁ:

      Gaśnie światło na sali. Milknie szmer zniecierpliwionych i żądnych wrażeń
      widzów. Napięcie rośnie. Nagle ciemność pomieszczenia rozcina jasny snop światła
      rzucany przez punktowy reflektor barwy jasnoróżowej. Na parkiet wychodzi On,
      Artysta. Kłania się z wyszukaną grzecznością.
      Pomocnicy sceny wnoszą zza kulis dwie tafle szklane o wymiarach 80x100 cm (szyby
      o grubości 4 mm), ostrożnie opierając je o ścianę.
      Głośnik sączy jazzowy standard nowoorleański.

      Artysta staje przed audytorium w wyzywającej pozycji - to znak, że spektakl za
      moment rusza. Łysiejący mężczyzna około pięćdziesiątki odgarnia z czoła
      niesforny kosmyk włosów, poprawia kolorową gumkę ściągającą z tyłu koński ogon.

      Dźwięki muzyki milkną. Twórca chwyta z wyczuciem jedną z szyb i kładzie ją
      płasko na parkiecie. Wprawnymi ruchy zdejmuje czarne, welwetowe spodnie, ściąga
      majtki, kuca nad taflą szkła w pozycji jak w radzieckim wychodku, marszcząc
      czoło napina mięśnie rozwieracza odbytnicy i po ledwie minutowym naprężeniu -
      wypróżnia się dość bezgłośnie.

      Ekskrement barwy i konsystencji w zasadzie prawidłowej połyskuje ciekawie w
      bladej poświacie reflektora. Artysta chwyta drugą szybę, kładąc ją z najwyższą
      ostrożnością na ekskremencie bacząc przy tym, aby szyby równo przylegały.
      Ekskrement rozpłaszcza się, rozlewa pomiędzy szybami, przeciska interesująco,
      tworząc motyw na wskroś nowoczesny.

      Kiedy szyby z twórczą zawartością przylgnęły już do siebie dokładnie, Artysta
      przekłada przez otworki w taflach szkła sznurek i wiesza Gotową już Instalację
      na tkwiącym w ścianie sali gwoździu.

      Przez salę przechodzi pomruk satysfakcji, po czym ktoś nieśmiało zaczyna
      klaskać, ale już bo chwili zrywa się burza oklasków. Publiczność wstaje z miejsc
      i aplauz przeradza się wkrótce w nie milknącą owację na stojąco.

      Skromny Artysta, pokorny wykonawca tego wydarzenia, stoi ukontentowany swą
      akcją, która jemu, jak i widzom, przysporzyła mocnych, a zarazem wysublimowanych
      smakowo wrażeń. W domu będzie o czym myśleć tego wieczora!
    • warwara.romanowna.szyszkina Przypomniany pomysł 2 25.04.08, 20:27
      Publiczność drugiego dnia piotrkowskich "Interakcji" rozgrywanych w szacownych
      murach trybunalskiego grodu niecierpliwi się półgodzinnym omal opóźnieniem
      prezentacji.

      Publiczność w liczbie 38 samych uczestników ze wszystkich kontynentów świata
      uzupełnia czwórka piotrkowian, która przybyła tu spontanicznie, w nadziei
      duchowego uniesienia:

      Jeden widz, to Krzywy Waldek, lat 46, kawaler zamieszkały w kamienicy na ul.
      Grodzkiej z matką-rencistką po drugim wylewie i utrzymujący się z nią wspólnie z
      renty 487 zł 54 gr. Krzywy Waldek nie widzi na lewe oko (zaćma postępująca), ale
      do odbioru sztuki wystarcza jedno sprawne oko i wrażliwa dusza. Mężczyzna kończy
      trzeci browar, ufundowany przez organizatorów i odgasza dopalonego do filtra
      "fajranta" na oparciu krzesła.Drugi złakniony sztuki to Marek od Gumulców,
      bezzębny młodzieniec w wieku 38 lat z Rynku Trybunalskiego, pracujący na
      staromiejskim parkingu jako samozwańczy parkingowy, ochraniający za 2 zł
      karoserie samochodów przed złośliwym porysowaniem. Marek od Gumulców wziął dziś
      sobie wolne. Obgryza w nerwowym odruchu zapuszczone paznokcie, wiercąc się
      niecierpliwie, tak spragniony duchowych przeżyć tego popołudnia mężczyzna ów jest.

      Trzeci widz to Mirka Szturnoga z Alei Cmentarnych, co pomimo ósmej ciąży sprząta
      za godziwą zapłatą mogiły na Nowym Cmentarzu, a bywa, że w miejskiej kostnicy
      trupowi makijaż pośmiertny wykona taniej aniżeli firma. Mirka Szturnoga też nie
      pogardzi browarem, przeto drugą już puszką stronga obciągać kończy, tem
      bardziej, że za friko się trafiło.

      No i czwarty widz, persona wysokiej rangi w mieście, sam pan Prezydent we
      własnej osobie w garniturze, zaszczycający swą obecnością środowisko twórców i
      prestidigitatorów. Pan Prezydent nie zakąsza i nie zapija, bowiem świeżo po
      obiedzie on już jest, spożytym tradycyjnie w barze "Piast" przy ul. Śląskiej.

      Uwagę publiczności przyciąga prosty, wyciosany sprawną, męską ręką stół w
      drewnie, pokryty zgrzebną lnianą tkaniną. Na stole ktoś z troską wielką ustawił
      8 próżnych szklanek z zaznaczonym na każdej grubym flamastrem poziomem, każdym
      na nieco innej wysokości. Szklanki zaopatrzono w pobłyskujące naklejki z
      kolejnymi napisami: "do", "re", "mi", "fa", "sol", "la", "si", "do".

      Gdy atmosfera na sali sięga zenitu, na podeście pojawia się Mgmab Mubhart,
      przedstawiciel odległego i tak egzotycznego przecież Burkina Faso. Dodać warto,
      iż na piotrkowski festiwal przybył on w tym pięknym, ludowym stroju za odkładane
      przez cały rok pieniądze. Twórca ów z happeningami gościł już w obu Amerykach,
      gdzie zdobył należny mu rozgłos i prestiż.

      Mgmab Mubhart rozpoczyna swój performance od grzecznościowego złożenia swych
      czarnych, kościstych dłoni i pełnego szacunku pochylenia głowy przed widownią.

      Rozchyla swą kolorową suknię folklorystyczną z naszytymi pstrokato cekinami i
      koralikami, a z przepastnych szat wyciąga na wierzch pokaźnego, jak to u ludów
      Czarnego Lądu, penisa wyposażonego przez naturę dość żylasto. Wkłada penisa do
      pierwszej szklanki, przymyka oczy na dłuższą chwilę i napełnia ciepłym,
      naturalnie żółtym moczem pierwszą szklankę do kreski oznaczonej flamastrem.
      Następnie, wciąż z błogim wyrazem twarzy, nasikuje szczochów o ostrym, kwaśnym
      zapachu do każdej następnej szklanki, bacząc przy tem przytomnie, aby nalane
      było równo, pod kreskę.

      Kiedy wszystkie szklanki, odpowiadające dźwiękom szkolnej gamy są już wypełnione
      uryną, macza kilka palców prawej dłoni w sikach, zrasza brzegi każdej szklanki i
      zaczyna wydobywać z nich za pomocą sprawnych, okrężnych ruchów palców po
      kolistych brzegach dźwięki serdeczne, układające się - każde dziecko rozpozna to
      na pierwszy rzut ucha - w "Nie rzucim ziemi skąd nasz ród".

      Pan Gajda Piotr Stanisław - komisarz festiwalu przepełniony wzruszeniem upuszcza
      męską, piekącą łzę, a pan Piec Gordian - zastępca komisarza imprezy przełyka
      ślinę, przez ściśnięte przeżyciem gardło.

      Mgmab Mubhart rozdaje publiczności na pamiątkę szklanki z żółtą zawartością,
      poczem uczestnicy tej instalacji przechodzą do salki obok, gdzie zaplanowano
      konferencję prasową artysty-performera z Burkina Faso, po której bezzwłocznie
      rozpocznie się seminarium naukowe pt. "Sztuka awangardowa XXI wieku jako
      symbioza kultur afrykańskiej i europejskiej", poświęcone dopiero co zakończonemu
      wydarzeniu artystycznemu.
    • warwara.romanowna.szyszkina Przypomniany pomysł 3 25.04.08, 20:30
      Czy pamiętacie Państwo instalację artystyczną niejakiej pani Kozyry, „Piramida
      zwierząt”?

      To „wiekopomne” dzieło uczyniło panią Kozyrę sławną na cały świat. Przypomnę
      wspomnianą instalację: na grzbiecie wypchanego konia stał wypchany pies. Na nim
      z kolei stał wypchany kot, ten zaś dźwigał na sobie wypchanego koguta. Jeśli
      pomyliłem zwierzęta albo kolejność, to proszę Hiszpańską Inkwizycję aby mnie
      poprawił.

      Ja proponuję piramidę ludzko – zwierzęcą.
      Oto ona: na scenie w pozycji na czworaka klęczy goły Murzyn. Na nim siedzi
      okrakiem goła kobieta białej karnacji skóry, która trzyma na rękach psa dowolnej
      rasy. Pies ma zawiązany na szyi dzwoneczek, do którego przywiązane są trzy
      sznurki. Koniec jednego sznurka przytwierdzony jest do jąder Murzyna, koniec
      drugiego do obfitego zarostu łonowego kobiety, zaś koniec trzeciego sznurka
      prowadzi za ustawiony parawan.

      Skoro już mamy ustawiona piramidę, to teraz instrukcja jej obsługi. Jeśli któryś
      z widzów chciałby sobie zadzwonić dzwonkiem zawieszonym na szyi psa jest Gejem –
      ciągnie za jądra Murzyna. Jeśli jest Lesbijką – ciągnie za kuciapę kobietę.
      Osoby o normalnej orientacji seksualnej ciągną: chłopy – babę za kuciapę, baby –
      Murzyna za lagę. Spytacie, a po co trzeci sznurek prowadzący za parawan? Dla
      dzieci, żeby uniknąć zgorszenia.

      A teraz artystyczne przesłanie dzieła:
      Wszystkie istoty żywe są naszymi braćmi i siostrami, i tak jak my, mają prawo do
      odrobiny szczęścia! Wszyscy ludzie bez względu na wiek, kolor skóry czy
      seksualne preferencje, mają prawo do wolności, braterstwa i niczym nie
      skrępowanej działalności artystycznej.

      Honorarium za powyższą instalację proszę wysłać na konto schroniska dla psów.
    • anthony1 Kultura, za czyje pieniadze? 25.04.08, 21:30
      Kultura – za czyje pieniądze?


      Czy Państwo (albo budżety samorządów terytorialnych) powinno wspierać finansowo konkretnych artystów, albo też wybrane projekty (imprezy) artystyczne? Nie powinno, a to dlatego, że nie ma żadnej obiektywnej miary pozwalającej ocenić co jest sztuką, a co nią nie jest! Gdyby nawet taka miara istniała, to wspieranie jednych oznacza dyskryminację innych artystów. Konstytucja RP zabrania dyskryminowania obywateli przez władze państwowe i samorządowe. Jeśli budżet Państwa czy miasta, finansuje wystawę obrazów malarzy z grupy „Alfa”, to uzyskują oni darmową (dla siebie) promocję własnej twórczości, na którą może nie stać malarzy niezorganizowanych lub zrzeszonych w grupie „Omega”. Powie ktoś, to niech malarze z „Omegi” też ubiegają się o dotacje z budżetu. Jeśli by przyjąć taki argument, to konsekwencją będzie lawina wniosków o finansowe wsparcie, złożonych do zarządów miast, gmin czy ministerstw, przez malarzy, rzeźbiarzy, muzyków, poetów, pisarzy, linoskoczków, połykaczy ognia, treserów słoni, itp. Komu sypnąć groszem z państwowej kasy, a kogo odprawić z kwitkiem? Ci którzy o dotacjach decydują (zawodowi urzędnicy, bądź przypadkowi „wybrańcy” narodu) z reguły nie maja zielonego pojęcia o sztuce. Kasę otrzymają więc artyści którzy mają dojścia do właściwych urzędasów, a przy tym sami są nachalni, krzykliwi, mają poparcie wpływowych mediów, głoszą poprawne politycznie poglądy i popierają tych którzy są w danym momencie na „politycznej fali”. Inaczej być nie może i nigdy nie będzie, z przyczyny o której pisałem na wstępie: nie ma obiektywnej miary oceny co jest sztuką, a co nią nie jest!
      Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Zauważmy, że przez tysiące lat ludzie rozwijali różne dziedziny sztuki, choć o żadnych ministerstwach kultury nie słyszeli. Zaraz, zaraz zakrzyknie ten czy ów, ale istniał potężny mecenat prywatny, gdyby nie on, to wiele wspaniałych dzieł sztuki nigdy by nie powstało. Otóż to! Trzeba powrócić do tej zasady finansowania sztuki przez prywatny mecenat. Niech kulturę wspierają zamożni obywatele, kupując jej wytwory. Władza państwowa i samorządowa niech zaś czyni wszystko co w jej mocy, aby społeczeństwo z roku na rok stawało się zamożniejsze. Wówczas bogaty pan Ivanowitz kupi sobie do ogrodu marmurową rzeźbę Posejdona którą wykona mu artysta Kowalski, zaś bogaty rzeźbiarz Kowalski kupi sobie obraz olejny malarza Henryka T. Ten zaś da zarobić kompozytorowi Stanisławowi S, zlecając mu napisanie hymnu na własną cześć.
      Taki sposób finansowania kultury zapobiega jej wynaturzeniu się, czyli powstawaniu „dzieł” na które nie ma społecznego zapotrzebowania, a które powstały tylko i wyłącznie dlatego, że jakiś urzędniczyna sypnął społecznym groszem do kieszeni wybranego awangardowego artysty. Finansowanie kultury poprzez rynek zapobiega złodziejstwu i marnotrawstwu społecznych pieniędzy.
      Ale, ale, powie ktoś...jeśli artyści będą tworzyć dzieła pod gusta masowego odbiorcy, to rynek sztuki zdominuje kicz. Oczywiście! Jakie jest na to lekarstwo? Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja. Na szkolnictwo wszystkich szczebli nie wolno skąpić pieniędzy! Wszechstronnie wykształcony, światły obywatel doskonale odróżni sztukę od kiczu i wesprze ją swoimi pieniędzmi. (Odrębnym zupełnie zagadnieniem jest upadek polskiego szkolnictwa, kształcącego na potęgę całe zastępy „wykształciuchów”, którym można wcisnąć każdy kit, na przykład taki, że publiczne obnażanie się jest...sztuką))
      Zamożne, dobrze wyedukowane społeczeństwa zawsze i wszędzie generują popyt na dzieła sztuki, bez pomocy ministrów, prezydentów, wojewodów i innych urzędasów, z reguły nierobów i pasożytów!

      PS. W dzisiejszych „Siedmiu Dniach” jest wywiad Marka Obszarnego z uczniem I LO Adrianem Bustosem Alfaro. Chłopiec ten wraz z grupą rówieśników rozkleił w Piotrkowie ulotki „W obronie sztuki przed profanacją”, będące protestem przeciwko finansowaniu „Interakcji” z budżetu miasta. Okazuje się, że nie wszystkie szkoły kształcą „wykształciuchów”, czego najlepszym przykładem jest Adrian. Jego wyłożone w wywiadzie poglądy na istotę sztuki, świadczą, że jest to wyjątkowo mądry i rozsądny człowiek. Jeśli I LO kształci taką młodzież, to „serce roście patrząc na te czasy”. Moje gratulacje dla Adriana i jego pedagogów, jesteście WIELCY! Panie Prezydencie Chojniak, czy nie czuje Pan lekkiego zażenowania, że uczeń liceum okazał się bardziej spostrzegawczy od Pana i dostrzegł, że król jest nagi???

      Anthony Ivanowitz
      www.pospoliteruszenie.org
      24, kwietnia. 2008r



      • hiszpanska-inkwizycja Re: Kultura, za czyje pieniadze? 29.04.08, 12:09
        Pozwolę sobie na komfort kontynuowania ciekawej wymiany zdań w
        oderwaniu od spraw bierzących i na spokojnie, w kulturalnej
        atmosferze :)

        >nie ma żadnej obiektywnej miary pozwalającej ocenić co jest sztuką,
        a co nią nie jest!

        Owszem jest. Jeśli Janek Malarz uda się na ASP i nie wykaże
        odpowiednich umiejętności może mieć problemy z jej ukończeniem. I
        nie chodzi tu wyłącznie o umiejętność machania pędzlem, ale i wiedzę
        teoretyczną, tak, aby w razie potrzeby, np. nagonki na forum,
        potrafił wytłumaczyć swoje motywy. Po studiach wykształcony Janek
        Malarz, wraz z kolegą ze studiów Zygmuntem Rzeźbiarzem, i Antonim
        Performerem na początku wpisują się w istniejące nurty sztuki, potem
        z latami i doświadczeniem mogą wpływać na powstawanie nowych nurtów.
        Ale nie tak łatwo - całe życie pod ogniem zajadłych krytyków, którzy
        jak wiadomo niespełnonymi artustami zawsze są, więc dogryzają,
        mieszają z błotem, za co tylko mogą. Niemniej jednak, niektórzy z
        kolegów naszej trójki radzą sobie przyzwoicie na polu uprawiania
        sztuki i pozostają uznanymi artystami. Uznanymi przez wiekowych
        profesorów ASP, przez nałogowych krytyków i przez zawistnych kolegów
        po fachu którym nie wyszło (lub też wyszło), przez galerie - te
        prywatne jak i państwowe, przez organizatorów oraz widzów festiwali,
        przez instytucje które zajmują się promocją sztuki, przez fundacje
        pomagające artystom... Czasem uznanie zdobywają artyści którzy nie
        byli z Jankiem, Zygmuntem i Antonim na studiach, ale są
        wystarczająco dobrzy, żeby im to wybaczyć. Artyści czasem łączą się
        w grupy, dajmy na to "Alfa" i "Omega", ale wiadomo, artysta artyście
        nie równy, więc i grupa grupie nie równa, takoż nie każda ma
        jednakie szanse na wsparcie z różnych stron. Dlatego też pewnie w
        konsekwencji nie istnieje "lawina wniosków o finansowe wsparcie,
        złożonych do zarządów miast, gmin czy ministerstw, przez malarzy,
        rzeźbiarzy, muzyków, poetów, pisarzy, linoskoczków, połykaczy ognia,
        treserów słoni, itp."

        Drzewiej bywało inaczej, trudno się nie zgodzić. Czasy jednak się
        zmieniają wraz z nimi źródła finasowania sztuki, tak jak i ustroje,
        choć nie tak bardzo jak mogło by sę wydawać. Piękne były czasy,
        kiedy szlachta, dorabiając się na ciemiężonych chłopach mogła czasem
        Jankowi Wierszoklecie sypnąć groszem, co by poemat o możnowładcy
        odstawił. Ale nie wszędzie było tak brzydko. Korona miała złota pod
        dostatkiem ze wszystkich swych ziem (a raczej chłopów itd.) aby
        zamawiać obrazy lepszych malarzy, partutury lepszych kompozytorów -
        w ten sposób powstawały dzieła o których dziś młodzież w szkole się
        dowiaduje. Dajmy na to oświeceniowy rozkwit kultury w Polsce. O czym
        by się młodzież dziś w szkołach uczyła gdyby nie chojny mecenat
        państwa? Bacciarelli, Canaletto, Trembecki - nikt by nie szłyszał o
        nich, gdyby nie mecenat króla, czyli de facto - pieniądze od
        podatników. Ba, pewnie dziś nie śpiewali byśmy Mazurka Dąbrowskiego
        gdyby nie obecność Wybickiego na obiadach czwartkowych. Ktoś
        krzyknie, że nie można porównywać performance do malarstwa. Owszem
        można, przecież powtarzane to było na forum chyba już sto razy -
        każdy nowy nurt sztuki wzbudza skrajne kontrowersje, a po dłuższym
        okresie czasu przechodzi w świadomości ludzkiej "do kanonu", tak w
        malarstwie, jak i innych dziedzinach sztuki. Choćby - żeby nie było,
        że pisze tylko o jakichś starociach - The Beatles, zespół a raczej
        rodzaj granej muzyki na początku istnienia wzbudzał skrajne
        kontrowersje. Ale wracając do tematu, czas płynie, ustroje się nieco
        zmieniły. Zamiast monarchii mamy demokrację, co nie zmienia faktu,
        że państwo jest cały czas finansowane z tego samego źródła - z
        podatków. Zamiast króla mamy instytucję Ministerstwa Kultury (mówię
        tu tylko o funkcji w aspekcie mecenatu, stąd pozwalam sobie na
        porównanie). Likwidacja status quo była by katastrofą - nie tylko
        dla artystów, ale w szczególności dla przyszłych pokoleń i kultury
        jako całości.. Drogi panie anthony, ja wiem, że pan nie z tych, ale
        już takich mieliśmy, co chcieli polską kulture wytrzewić... i to nie
        raz. Pomysł zaiste straszny, zamiast sztuki wysokiej - sztuka na
        którą jest popyt. Sztuka to nie towar!
    • nauczycielka14 Re: Puszczanie bąkow, czyli "Interakcje 2008" 25.04.08, 21:59
      Jak się okazuje mamy w mieście mądrze myślących ludzi, w dodatku - uczniów
      szkoły średniej! Brawo młodzieży! Stop oszołomom!

      Poniżej link do wywiadu z młodym, odważnym człowiekiem:

      egazeta.dziennik.lodz.pl/start.php?kalendarzRok=2008&kalendarzMiesiac=04&kalendarzDzien=25&mutacja=2
    • kordian.1 Re: Puszczanie bąkow, czyli "Interakcje 2008" 25.04.08, 23:34
      Zawsze tak jest - w każdym społeczeństwie, że jeden idiota pociągnąć za sobą
      potrafi całą sforę pomniejszych idiotów, którzy ślepo mu wierzą, a nawet
      gotowi są sami siebie zaprzedać, byleby zyskać opinię ludzi "zorientowanych w
      materii". Pan Stanisław Piotr Gajda i jego - pożal się Boże - interakcje, są
      tego klasycznym przykładem. Ten piotrkowski "artysta" przez lata zmagał się z
      chorobą alkoholową. Cóż, choroba, jak każda, choć może nie do końca, bo w
      przeciwieństwie do innych chorób - ta niszczy nieodwracalnie szare komórki.W
      amoku przychodzą różne pomysły do głowy, p. Piotr wymyślił sobie Interakcje,
      które ostatnio stały się piotrkowskim festiwalem "sztuki performance". My
      wszyscy, którym się ta działalność nie podoba, jesteśmy w oczach p. Piotra i
      jego po fachu przyjaciół ignorantami, nieukami i palantami nie znającymi się
      na "prawdziwej sztuce". I chyba dlatego ostatnio pan prezydent miasta wyznał,
      że dzięki p. Gajdzie coraz lepiej tę "sztukę" rozumie a nawet zaczyna mu się
      ona podobać. Mam , Panie prezydencie, w związku z tym pytanie: czy gdybym
      zechciał pewnego dnia na samym środku placu Kościuszki (przepraszam plac
      Kościuszki, przepraszam p. Kościuszkę, przepraszam wszystkich mieszkańców
      Piotrkowa) narżnąć wielką kupę i oświadczyć, że oto stworzyłem dzieło w ramach
      sztuki performance - czy zostałbym ukarany przez służby porządkowe i czy
      mógłbym liczyć na jakąś nagrodę, a może nawet jakąś dotację ze strony władz
      miasta? Nie? No, to czegoś tutaj nie rozumiem. To, że p. Gajda i ci jego
      towarzysze nabijają społeczeństwo w butelkę, mnie nie dziwi - większość ludzi
      woli, jak się za nich myśli, ale prezydenci, burmistrzowie, wójtowie i rajcy
      winni mieć swój rozum, no nie?
      A propos: bardzo ucieszyła mnie informacja, że młodzież piotrkowska, ta
      bardziej myśląca i ambitna, postanowiła zaprotestować przeciwko interakcjom,
      które naprawdę są profanacją sztuki i dlatego radzę wszystkim - z p.
      prezydentem włącznie: przeczytajcie jeszcze raz , ale uważnie, bajkę J.Ch.
      Andersena "Nowe szaty króla" i wyciągnijcie wnioski. Powodzenia.
      Kordian
    • brzeskaa A czy alkohol piją za swoje pieniądze? 26.04.08, 00:05
      Zamieszczam arcyciekawy link. Proszę sobie dokładniej przejrzeć stronkę,
      zwłaszcza fragment zatytułowany "Impra po..."
      Rodzi się pytanie, czy kasa na libację alkoholową nie pochodzi aby z kieszeni
      podatników?
      www.spam.art.pl/parts/artinfo/old_artinfo/artinfo/artinfo12/interakcje/interakcjea.html
    • extrabonzo Aktualne jak najbardziej 26.04.08, 00:40
      W przepastnych zasobach internetu jest wpis Anthony'ego równo sprzed dwóch lat,
      ale przecież i do tegorocznego pseudofestiwalu pasuje jak ulał.

      Golenie krocza...
      Autor: extrabonzo 03.11.06, 23:28
      Dodaj do ulubionych zarchiwizowany

      Festiwal golenia krocza, czyli awangarda sztuki w Piotrkowie.

      Każdy uważny obserwator, odbywającego się co roku w Piotrkowie Trybunalskim
      festiwalu sztuki współczesnej „ Interakcje”, nie może nie zauważyć, że jakieś 80
      % tworzonych podczas festiwalu „ dzieł „ ( czy „ instalacji” artystycznych)
      polega na ściągnięciu przez „ artystę” portek w miejscu publicznym.

      Awangardowy „ artysta” ściągając majtki ( w ramach aktu twórczego, a nie dla
      wypróżnienia się ) z reguły nie ma koncepcji „ ciągu dalszego” po obnażeniu
      genitaliów. Stąd zaskakujące widzów „ zwroty akcji ” , których nikt się nie
      spodziewa.

      I tak pewna pani, po ściągnięciu majtek,...... ogoliła sobie krocze, ku uciesze
      zgromadzonej młodzieży płci męskiej. Pewien jegomość, po ściągnięciu majtek,
      przywiązał sobie do fujary lejek spożywczy i tak odziany ruszył na spacer
      ulicami miasta.

      Inny jeszcze „ artysta” , pozbawiwszy się wcześniej odzienia, rozpoczął taniec z
      podobnym sobie indywiduum, oczywiście też nagim. W czasie „ tańca” zalotnie
      potrącali się wzajemnie fujarkami, co rozgrzało do białości pewnego
      obserwującego „ instalację ” geja.

      Jeszcze inny „ awangardysta” przywiązał sobie - wiadomo do czego- jakieś
      sznurki, druty i deseczki, postał tak odziany w parku miejskim, aż zmarzł i
      sobie poszedł. Jego kolega wlazł na golasa do ustawionej w centrum miasta
      wanny.... itd., itd.

      Cały piotrkowski festiwal „sztuki” współczesnej obraca się głównie wokół
      ściągania portek i pokazywania gołej dupy, fujary lub żeńskiego krocza. Gdyby
      opisane wyżej „ instalacje „ artystyczne wykonał jakiś piotrkowski menel albo
      panienka lekkich obyczajów, to natychmiast zostaliby oni zgarnięci przez policję
      i postawieni przed sądem pod zarzutem obrazy moralności i siania zgorszenia.

      Identyczne „ dzieła” sztuki wykonane przez artystów awangardowych, nie tylko nie
      kończą się interwencją policji, ale nawet całą tą żałosną błazenadę finansuje
      ....urząd miasta. Dlaczego ?
      Najprostsze wyjaśnienie byłoby takie: z powodu pospolitego kretyństwa.
      Urzędnicy, którzy z podatków biednych ludzi finansują pokazy golenia krocza,
      muszą być niespełna rozumu, co jest oczywiste.

      Ale jest też i inne wyjaśnienie. Prezydent miasta
      Piotrkowa spędził w zakładzie karnym kilka miesięcy, z paragrafu o
      łapownictwo. Zapewne niejedną instalacje artystyczna tam widział i to
      taką, przy której artysta z lejkiem w tyłku lub na fujarce, to cienki
      Boluś. Z sobie tylko znanych powodów mogło mu się to spodobać, mógł uznać to za
      godne rozpowszechnienia „ performance” artystyczne, „ instalacje” rozwijające
      intelektualnie i kulturowo. Postanowił więc sfinansować festiwal sztuki
      więziennej (to jest współczesnej), aby i obywatele piotrkowskiego grodu liznęli
      trochę awangardy portkowo – genitalnej.

      Chciałbym i ja dołożyć swoją małą cegiełkę pod budowę ogromnego już gmachu
      współczesnej sztuki awangardowej, tworzonej na piotrkowskim festiwalu.

      Proponuję następującą instalację artystyczną, utrzymaną w stylu portkowo –
      genitalnym.

      W centrum miasta, dziesięciu panów ściąga portki, kuca jeden obok drugiego i
      .... wypróżniają się. Po załatwieniu potrzeby i podtarciu tyłków papierem (który
      ciskają precz na trawniki aby widzowie mogli zabrać te „ performance” do domów
      na pamiątkę) odchodzą na stronę. Do śmierdzących kup podchodzą miejscy urzędnicy
      zamieszani w trwonienie pieniędzy podatników na finansowanie festiwalu. Każdy z
      nich siada na osobnym gó..e i zaczyna tworzyć instalację artystyczną. Wierzga
      nogami, kręci się w kółko, radośnie pokrzykuje, rzuca gównami w widzów. Słowem
      tworzy nową jakość artystyczną.

      Po jakichś 10 minutach twórczych zmagań, straż pożarna z pomocą sikawek obmywa
      artystów z materii twórczej. Tym sposobem dzieło sztuki współczesnej zostało
      stworzone, ku uciesze zgromadzonych gapiów. To dopiero będzie „instalacja”!!!.
      Obrazować ona będzie wzajemne przenikania kultur (wydalanych przez różnych
      artystów), które nakładając się na siebie dają całkowicie nową jakość!

      Można zrozumieć, że wśród milionów ludzi, znajdzie się jedna pani o
      specyficznej dewiacji seksualnej, która na oczach przechodniów ogoli sobie krocze.

      Można zrozumieć, że wśród setek tysięcy inteligentnych inaczej,
      znajdzie się jeden, czy dwóch jegomości, którzy festiwal golenia kroczy zorganizują.

      Ale trudno zrozumieć z jakiego powodu władze biednego, zaniedbanego,
      zrujnowanego, pełnego bezrobotnych, zapyziałego miasteczka, finansują tą żałosną
      błazenadę.
      Może pan Prezydent, nam podatnikom to wyjaśni ??

      Anthony Ivanowitz
      7 maja 2006 r.
      www.pospoliteruszenie.org

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka