Tajemica procesu2, nullum judicum sine poena

IP: *.tktelekom.pl 17.09.09, 10:55

Powszechnym błędem jest mylenie kategorii etycznych z kategoriami
prawnymi (albo, co gorsza kategorii prawnych z kategoriami
teologicznymi, co daje początek nowej teodycei). Prawie wszystkie
kategorie, których używamy, wydając sądy moralne i religijne, są w
jakiś sposób skażone prawem: wina, odpowiedzialność, niewinność,
wyrok, ułaskawienie to kategorie prawa i nie mają nic wspólnego z
etyką. Etyka jest doktryną szczęśliwego życia, o czym wiedział
Spinoza. Przyjęcie na siebie winy albo odpowiedzialności – co
czasami bywa konieczne – to opuszczenie terytorium etyki i wejście w
obszar prawa. Kto zrobił ten trudny krok nie może już liczyć na
ponowne przejście przez drzwi, które właśnie za sobą zamknął.
Warto pamiętać, że odpowiedzialność za to pomieszanie pojęć nie leży
w katolickiej doktrynie, w której funkcją jednego z sakramentów jest
uwolnienie grzesznika od winy, ale w dominującej wersji etyki
świeckiej w jej dobrych intencjach i wyniesieniu kategorii
jurystycznych do statusu najwyższych kategorii etycznych.

Istnieje element prawdy, który jest poza prawem, quaestio facti nie
da się zredukować do quaestio iuris. W rezultacie, każdy z nas może
zostać skazany i ukarany, albo uniewinniony, nie wiedząc dlaczego.

Każdy prawnik zdaje sobie sprawę, że prawo nie jest nastawione na
szukanie sprawiedliwości. Nie kieruje się też w stronę ustalenia
prawdy. Prawo w całości skierowane jest na produkcję wyroku,
niezależnie od prawdy i sprawiedliwości. Ponad wszelką wątpliwość
pokazuje to tzw. moc wyroku, którą ma w sobie nawet wyrok
niesprawiedliwy. Ostatecznym celem prawa jest produkcja res
judicata, w której sentencja wyroku staje się substytutem dla prawdy
i sprawiedliwości i uznawana jest za prawdę mimo całej swej
fałszywości i niesprawiedliwości. W tej hybrydzie, która nie jest
ani faktem ani regułą, prawo znajduje ukojenie. Kiedy prawo
wyprodukuje już swoje res judicata nie może się dalej posunąć.

Jedną z konsekwencji samoistnej natury wyroku jest to, że kara nie
jest jego następstwem, ale raczej, że sam wyrok jest karą (nullum
judicum sine poena). Można nawet powiedzieć, że cała kara to wyrok,
że działania charakterystyczne dla kary – uwięzienie, egzekucja –
liczą się o tyle o ile, jak to się mówi, są wykonaniem wyroku.
Znaczy to również, że wyrok uniewinniający jest przyznaniem błędu
sądowniczego, że każdy jest w głębi duszy niewinny, ale osoba
naprawdę niewinna to nie ten, który został uniewinniony, ale raczej
ten, który idzie przez życie bez wyroku.
Pełna wersja