Gość: mazyna prosta
IP: *.tktelekom.pl
18.09.09, 12:08
No gdzie?
Oczywiście że jest to parodia wcześniejszego wątku. Już sama myśl
wydaje się absurdalna w zestawieniu z naszym dylematem. I właśnie to
uświadamia mi jak nisko upadliśmy (jako ludzie w ogóle)na drabinie
ambicji i dążeń. Świadczy to też że czas nie jest linią prostą tylko
okręgiem. Progres to regres. Pozwalamy sobie być rządzeni przez
niewolników. Jesteśmy niewolnikami hodowanymi i tresowanymi
zwierzaczki przez innych niewolników na pokorne i potulne . Nawet
nam w głowie porównywać się do wielkich epok. Dla mnie jest to też
znakiem, że historia przestała się dla nas liczyć. Przywołują ją
tylko reklamujący się do rządzenia niewolnicy tworzacy dzisiejsze
Państwo.
Nic poza przeszłością nie umożliwiło Cezarowi podbicia Rzymu. Gdyby
jej nie miał, byłby jak byle magister inżynier (dyplom na ścianie
odróżnia go od innych pasterzy kóz), któremu marzy się dominacja nad
światem. A ponieważ jego przeszłość wszyscy wraz z nim mają gdzieś,
często kończy biciem żony i dzieci.
Nitzscheańska wizja nadczłowieka, wstepnie wyrażona w figurze
linoskoczka w Zaratustrze, jest wyrazem pragnienia przejścia od
bycia robactwem do bycia Bogiem. Człowiek to lina na końcach której
jest bestia i Bóg. Linoskoczek to odważna postać, która próbuje
przejść po linie i przezwyciężyć siebie, dlatego musi zginąć. Zawsze
pośród motłochu znajdzie się jakiś cyniczny kpiarz , który
potrząśnie liną. Wynika to stąd, że jedyny postęp to postęp moralny.